"No Life 'Til Leather"
Awatar użytkownika
Nucleator
Moderator globalny
Posty: 1505
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: ŁDZ/Bełchatów

Re: Judas Priest

#51

Post Nucleator » rok temu

Przeglądam sobie internet, zadanie na analizę danych zrobione, to sobie sprawdzę tych Judasów. Zasysam plik, w międzyczasie czytając entuzjastyczne recenzje i opinie, myślę sobię "O, może faktyczznie coś dobrego te chłopy wykrzesali". Dobra pobrało się, zapuszczam pierwszy utwór

-------- 3 godziny później--------------

I co? Ano jajco. To kolejny wymęczony, płaski, pozbawiony energii album gości, którzy nie wiedzą, kiedy ze sceny zejść i nadal myślą, że będą kopać dupska niczym po wydaniu Painkiller. A pierwszy utwór nie zapowiadał tego, bo riffy miło płyną, a i Halford jako tako daje radę. Ale potem... na Firepower jest 14 utworów, czyli no dość sporo. Ano, tylko co z tego, skoro większość po prostu sobie leci, nie wywołując najmniejszych emocji. Zachwytów nad Halfordem absolutnie nie rozumiem, przecież ten gość to poziom Erica Adamsa z Manowar. Z The Lord of Steel. Naprawdę gość ma swoje lata, zdzierał gardło w takich klasykach jak The Ripper czy Victim of Changes, więc pastwił się nie będę. Bo to nie on jest największą bolączką. A jest nią w mojej opinii praca gitarzystów. Riffy i solówki, zwłaszcza te drugie są po prostu do bólu przeciętne. No cóż, do KK Downinga to Faulkner nigdy startu nie miał, ale naprawdę partie solowe są po prostu słabe i nie wbijają się w czerep. Same kompozycje to poziom przeciętnego Redeemer of Souls, a okazje niespodzianki w postaci sabbathowego Lone Wolf choćby wypadają blado. Nie oczekiwałem rewolucji stylistycznej, ale troszeczkę w duchu liczyłem na heavy metal zagrany z wykopem. Tymczasem takie Saxon jakoś z tonu nie spuszcza i Thunderbolt jednym riffem zamiata całe Firepower. Smutne to, że Judasi kalają swą dyskografię kolejnym słabym wydawnictwem, ale szczerze przyznam, że nie jestem zaskoczony. Niech zagrają sobie parę tras i udadzą się na zasłużoną emeryturę. Swoje już zrobili.
Ryszard pisze:
8 mies. temu
Trochę za dużo wina, przystojny kolega w koszulce Dissection, At the Gates z dyktafonu... I zaraz pedałują się tekie satany w parku na ławce, za ręce się trzymają... Teczowy Black Metal hahahaha

Tagi:
Awatar użytkownika
pampa
Posty: 80
Rejestracja: 2 lata temu

#52

Post pampa » rok temu

Dla mnie świetna płyta cały czas leci razem z Saxonem zarówno w domu jaki i w samochodzie !!!!
Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 576
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Poznań

#53

Post CzłowiekMłot » rok temu



Szkoda, ale to bardzo szkoda Tiptona. Widać, ze jego stan fizyczny pozostawia wiele do życzenia. Zapewne małe są szanse na to by pojawił się choć na chwile w Spodku, ale pomarzyć można...

"Firepower" słuchałem dość pobieżnie to się nie wypowiem.
Awatar użytkownika
mork
Fallen Angel Of Doom
Posty: 333
Rejestracja: rok temu

#54

Post mork » rok temu

Firepower przy Painkiller jest bo jest... W połowie byłem już znużony. Fanem have metalu nie jestem ale album Painkiller uwielbiam. W sumie mój komentarz jest z gatunku "nie znam się to się wypowiem" także można przewijać dalej ;)
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 771
Rejestracja: 2 lata temu

#55

Post dj zakrystian » rok temu

mork pisze:
rok temu
Firepower przy Painkiller jest bo jest... W połowie byłem już znużony. Fanem have metalu nie jestem ale album Painkiller uwielbiam. W sumie mój komentarz jest z gatunku "nie znam się to się wypowiem" także można przewijać dalej ;)
Pisałem to samo kilometr dalej. Nie jest zła ta płyta, jest nawet bardzo fajna jak na taki staż w hejwi metylu. Bym to porównał do ostatniej Metallicy, też trzyma poziom, fajnie się słucha, są momenty gdzie wacław dygnie... ale to już nie te emocje co kiedyś.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
mork
Fallen Angel Of Doom
Posty: 333
Rejestracja: rok temu

#56

Post mork » rok temu

Czy jakaś płyta JD może równać się do Pain Killer? Powinienem sprawdzić to już dawno temu, ale teraz jest gdzie i kogo zapytać więc skorzystam z tego skrótu. Dziś przesluchalem z sentymentu całego Pain Killer i jak za pierwszym razem, wiele lat temu : kopara opada
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Awatar użytkownika
Nucleator
Moderator globalny
Posty: 1505
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: ŁDZ/Bełchatów

#57

Post Nucleator » rok temu

mork pisze:
rok temu
Czy jakaś płyta JD może równać się do Pain Killer?
Jest jedna, nawet lepsza. To Sad Wings of Destiny.
Ryszard pisze:
8 mies. temu
Trochę za dużo wina, przystojny kolega w koszulce Dissection, At the Gates z dyktafonu... I zaraz pedałują się tekie satany w parku na ławce, za ręce się trzymają... Teczowy Black Metal hahahaha
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10535
Rejestracja: 2 lata temu

#58

Post yog » rok temu

Sad Wings of Destiny >>>>>>>>> wszystko, moim zdaniem. To tam wynaleziono prawilny heavy metal, który nie był już hard rockiem. Wczoraj była 42 rocznica wydania tego szacownego wydawnictwa.

Edit: Poleciało raz, włączyłem kolejny. Dużo tam starego Kata, końcówkę Dreamer Deceiver chyba Roman uwielbiał w pierwszych latach funkcjonowania zespołu.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
porwanie w satanistanie
Tormentor
Posty: 862
Rejestracja: 2 lata temu

#59

Post porwanie w satanistanie » rok temu

mork pisze:
rok temu
Czy jakaś płyta JD może równać się do Pain Killer?
Po mojemu Painkiller nie łapie się nawet do ich pierwszej piątki, za bardzo ten heavy/speed przerysowany, jakieś to takie kwadratowe, do tego to płaskie brzmienie....

Sad Wings of Destiny, Sin After Sin, Killing Machine, Stained Class pierwsza koncertówka, British Steel, Screaming for Vengeance - to moim zdaniem o wiele lepsze strzały. Choć jeśli nie lubisz wibracji cokolwiek archaicznego heavy, to mogą Ci nie podejść.
Awatar użytkownika
EdusPospolitus
Tormentor
Posty: 454
Rejestracja: 2 lata temu

#60

Post EdusPospolitus » rok temu

Kurczę bardzo dobry krążek im wyszedł ten "Firepower". Wciąż trochę nie czaję po kiego grzyba zamieścili aż 14 utworów, ponieważ gdyby ilością ograniczyć ten longplay do powiedzmy 9-10 kawałków, bez problemu album mógłby wskoczyć nawet na solidne 8/10. Mimo tego JP zaskoczyli mnie bardzo pozytywnie, przestali tak męczyć jak na poprzednich trzech powrotnych albumach i nagrali kawał porządnego heavy.
I don't know
I just took that knife
And I cut her from her neck
Down to anus
And I cut out the vagina
And I ate it
deathwhore
Tormentor
Posty: 2537
Rejestracja: 2 lata temu

#61

Post deathwhore » rok temu

porwanie w satanistanie pisze:
rok temu
mork pisze:
rok temu
Czy jakaś płyta JD może równać się do Pain Killer?
Po mojemu Painkiller nie łapie się nawet do ich pierwszej piątki, za bardzo ten heavy/speed przerysowany, jakieś to takie kwadratowe, do tego to płaskie brzmienie....

Sad Wings of Destiny, Sin After Sin, Killing Machine, Stained Class pierwsza koncertówka, British Steel, Screaming for Vengeance - to moim zdaniem o wiele lepsze strzały. Choć jeśli nie lubisz wibracji cokolwiek archaicznego heavy, to mogą Ci nie podejść.
Już chciałem pisać, co macie myśleć na temat Judas Priest i płyty Painkiller, ale widzę, że znalazł się godny człowiek, który już Wam uświadomił jak powinniście myśleć.
Oblech
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10535
Rejestracja: 2 lata temu

#62

Post yog » rok temu

Bardzo fajny album to jest, ten Painkiller, ale straszliwie przerysowany. Trochę na zasadzie bicia rekordów, znacznie wolę te klasyczne starocie, gdzie wynajdywali koło, a nie palili hektolitry nitrogliceryny w wyścigu na ćwierć mili.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
deathwhore
Tormentor
Posty: 2537
Rejestracja: 2 lata temu

#63

Post deathwhore » rok temu

Inna sprawa, że to głównie otwieracz taki jest ;) Reszta już bardziej klasyczna. W sumie dawno nie słuchałem.
Oblech
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10535
Rejestracja: 2 lata temu

#64

Post yog » rok temu

w sumie ja też, bo jakoś zawszę się kończy na odpaleniu sad wings czy jakiego sin after sin, jak mam na judasów ochotę ostatnio
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10535
Rejestracja: 2 lata temu

#65

Post yog » rok temu

Słucham ostatnio od kilku dni Sad Wings of Destiny nie mogąc przestać się zachwycać, jaka ta płyta - jak by to powiedział @deathwhore - wybitna. Dreamer Deceiver to jest kawałek, o jakim by takie Led Zeppelin mogło tylko marzyć ;) Biorąc pod uwagę rocznik, zaryzykowałbym stwierdzenie, że album zasługuje na pozycję w TOP 10 w historii metalu.

Sad Wings of Destiny + punk = NWOBHM
Destroy their modern metal and bang your fucking head
deathwhore
Tormentor
Posty: 2537
Rejestracja: 2 lata temu

#66

Post deathwhore » rok temu

Sin After Sin, znany z nośników cyfrowych, to mała, biedna cipka ośmiolatki bez włosków przy Sin After Sin z czarnej płyty. Kurwa.
Oblech
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 1672
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Strzałkowo

#67

Post Vortex » rok temu

Szanowny Judas Priest zagra na naszym woodstocku. Mnie ta wiadomość baaaaaardzo cieszy :)
"Between Shit and Piss we are Born"
Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 576
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Poznań

#68

Post CzłowiekMłot » rok temu

Mnie również, tym bardziej, że do Katowic było mi wybitnie nie po drodze. Mimo, że Wood śmierdzi to dla nich jestem w stanie przymknąć na to oko :-D
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 1672
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Strzałkowo

#69

Post Vortex » rok temu

Czyli to się odwlecze to nie uciecze.... Widzimy się zatem :)
"Between Shit and Piss we are Born"
Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 576
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Poznań

#70

Post CzłowiekMłot » rok temu

No i jednak nie dało się spotkać z @Vortexem. :(

Judasi wysmażyli piękny koncert, z pewnością niczym nie wyróżniający się od innych na tej trasie.

Było karaoke przy hiciorach z "British Steel", nie zabrakło gościnnego występu starego Tiptona, śpiewania na Harleyu, ogni i pięknej scenerii. Okazało się, że dziadek Halford potrafi jeszcze ładnie wydrzeć japę, a brak słynnego duetu gitarowego nie razi aż tak jak mogłoby się wydawać. Faulkner godnie zastąpił papę Downinga. Solosy serwował takie, że czapki z głów (zwłaszcza w "Sinner")! Godna postawa pana Sneapa sprawiła, ze będę w końcu musiał lepiej poznać jego macierzystą kapelę.

Najnowsze kawałki zabrzmiały mocniej niż na płycie, a nawet średnio lubiany przeze mnie "Turbo Lover" zmusił do potupania nóżką.

Przyczepić mogę się tylko do braku jakichś ładnych balladek, czy pominięcia szlagierów z "Painkillera" (prócz otwieracza)...ale to niuanse.

Wydarzenie to utwierdziło mnie w przekonaniu, że w przypadku zamknięcia firmy Judas Priest pozostanie heavy metalowa pustka :cry:
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 1672
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Strzałkowo

#71

Post Vortex » rok temu

No szkoda na privie wyjaśnienia.

Co do koncertu to fakt, świetna robota na scenie. Rozśmieszył mnie jeden koleś na drugi dzień. Pyta się czy na Judasach byliśmy, odpowiadamy że oczywiście i że jak zawsze zagrali świetnie. Kolega jako argument podał fakt iż Halford miał słaby kontakt z publicznością i przez to mu się nie podobało. Rozmowa w tym momencie została zakończona ;)
"Between Shit and Piss we are Born"
Awatar użytkownika
mork
Fallen Angel Of Doom
Posty: 333
Rejestracja: rok temu

#72

Post mork » rok temu

CzłowiekMłot pisze:
rok temu
No i jednak nie dało się spotkać z @Vortexem. :(

Judasi wysmażyli piękny koncert, z pewnością niczym nie wyróżniający się od innych na tej trasie.

Było karaoke przy hiciorach z "British Steel", nie zabrakło gościnnego występu starego Tiptona, śpiewania na Harleyu, ogni i pięknej scenerii. Okazało się, że dziadek Halford potrafi jeszcze ładnie wydrzeć japę, a brak słynnego duetu gitarowego nie razi aż tak jak mogłoby się wydawać. Faulkner godnie zastąpił papę Downinga. Solosy serwował takie, że czapki z głów (zwłaszcza w "Sinner")! Godna postawa pana Sneapa sprawiła, ze będę w końcu musiał lepiej poznać jego macierzystą kapelę.

Najnowsze kawałki zabrzmiały mocniej niż na płycie, a nawet średnio lubiany przeze mnie "Turbo Lover" zmusił do potupania nóżką.

Przyczepić mogę się tylko do braku jakichś ładnych balladek, czy pominięcia szlagierów z "Painkillera" (prócz otwieracza)...ale to niuanse.

Wydarzenie to utwierdziło mnie w przekonaniu, że w przypadku zamknięcia firmy Judas Priest pozostanie heavy metalowa pustka :cry:
Podpisuję się pod tym. Rewelacyjny koncert.
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 576
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Poznań

#73

Post CzłowiekMłot » rok temu

Wszystko jasne. Ważne by udało się kolejnym razem.

Malkontentów koncertowych nigdy nie brakuje.
Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 576
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Poznań

#74

Post CzłowiekMłot » miesiąc temu

Wygląda na to, że komuś znudziły się zabawy w wnusiami. takie tam z tegorocznego Bloodstock. Czyżby coś się szykowało w obozie JP?


dj zakrystian
Tormentor
Posty: 771
Rejestracja: 2 lata temu

#75

Post dj zakrystian » 4 tyg. temu

Z tego co wyczytalem, to ani KK ani Ross nie powroca do swoich ziomow.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 576
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Poznań

#76

Post CzłowiekMłot » 3 tyg. temu

Przykro mi to słyszeć, zwłaszcza w przypadku pierwszego z panów.

Wróć do „Heavy / Speed / Power Metal”