Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12517
Rejestracja: 3 lata temu

yog miesiąc temu

CzłowiekMłot pisze:
miesiąc temu
Zespół nie nagrał niczego na poziomie od 1992 roku, ale przyznać trzeba, że Eric Adams ma zajebisty pancerz. True metal of steel.
Louder Than Hell zajebiste.
Destroy their modern metal and bang your fucking head

Tagi:
Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 913
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Poznań

CzłowiekMłot miesiąc temu

Najlepsze jest to co nagrali bez spakowanego hydraulika, czyli debiut i Triumf Stali (nie mówie o późniejszej mizerii) plus wybrane kawałki z kilku płyt z nim.
Awatar użytkownika
Astral
Master Of Reality
Posty: 288
Rejestracja: 2 lata temu

Astral miesiąc temu

Zsamot pisze:
miesiąc temu
Kurwa, z powodu dewianta mieli przestać grać?
Może raczej z powodu wydawania beznadziejnych od ponad 20 lat płyt?
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12517
Rejestracja: 3 lata temu

yog miesiąc temu

Beznadzieję zaczęli wydawać dopiero od Gods of War, Warriors of the World to płyta z różnorakich względów w zasadzie już legendarna. Wyśmienita rozrywka.

If I should fall in battle
My brothers who fight by my side
Gather my horse and weapons
Tell my family how I died!!!


*łezka w oku się kręci* *płoną ognie na czarno-białych zdjęciach*
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Nekroskop
Master Of Reality
Posty: 240
Rejestracja: rok temu

Nekroskop miesiąc temu



Serio, jak można nie lubić tego gościa?
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1518
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot miesiąc temu

Astral pisze:
miesiąc temu
Zsamot pisze:
miesiąc temu
Kurwa, z powodu dewianta mieli przestać grać?
Może raczej z powodu wydawania beznadziejnych od ponad 20 lat płyt?
Nie znam się, dla mnie to jak z Motorhead - lubisz lub nie, po całości. ;-)

Na pewno mają lepsze i gorsze albumy. Ale ich pompatyczność jest ich cechą "towarową". ;-)
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
Astral
Master Of Reality
Posty: 288
Rejestracja: 2 lata temu

Astral miesiąc temu

No sam lubię ich stare albumy, z Into Glory Ride na czele, ale po Triumph of Steel nie nagrali nic godnego uwagi. Kiedyś podobał mi się Gods of War, ale ostatnio sobie włączyłem i nie dałem rady tego do końca. Ten wspomniany patos zmienił się w pajacerkę.
deathwhore
Tormentor
Posty: 3262
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore miesiąc temu

Louder then Hell jest bardzo dobry, Warriors of the World to ta nowa płyta, której nie zdążyłem jeszcze posłuchać. Generalnie Manowar lubię, ale wyjebałbym im pogadanki, instrumentale i ballady. Wtedy byliby infantylnym zespołem który słucha się dobrze, chociaż z poczuciem lekkiej żenady.
Nebiros pisze:
10 mies. temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
Nekroskop
Master Of Reality
Posty: 240
Rejestracja: rok temu

Nekroskop miesiąc temu

Manowar to zawsze był napakowany, wąsaty facet (ew. bez wąsów) w skórzanych majtkach, który przedawkował Conana. Jebanie ich za to to jak jebanie słońca za to, że świeci. Jeśli weźmie się poprawkę na to, że to jedynie teatr i imaginacje, to naprawdę można żyć w spokoju ze świadomością, że taki zespół istnieje.

Swoją drogą, mam o wiele więcej szacunku do Manowar niż do pseudo-skandynawskich szajtanów, którzy biegają po lesie w legginsach z mieczem z lombardu i pierdolą o nienawiści i byciu złym. Jest bowiem różnica między pajacowaniem w imię dobrej zabawy a byciem pajacem na poważnie.
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1518
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot miesiąc temu

Nekroskop pisze:
miesiąc temu
Manowar to zawsze był napakowany, wąsaty facet (ew. bez wąsów) w skórzanych majtkach, który przedawkował Conana. Jebanie ich za to to jak jebanie słońca za to, że świeci. Jeśli weźmie się poprawkę na to, że to jedynie teatr i imaginacje, to naprawdę można żyć w spokoju ze świadomością, że taki zespół istnieje.

Swoją drogą, mam o wiele więcej szacunku do Manowar niż do pseudo-skandynawskich szajtanów, którzy biegają po lesie w legginsach z mieczem z lombardu i pierdolą o nienawiści i byciu złym. Jest bowiem różnica między pajacowaniem w imię dobrej zabawy a byciem pajacem na poważnie.
Otóż to. Te pierdoły o armagedon ie, anihilacji i egoistycznym rozwijaniu ja wolę totalnie mnie nudzą i irytują, jednak epistoły o wspólnocie w itp. bardziej mnie kręcą. Zwłaszcza po paru piwkach.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
deathwhore
Tormentor
Posty: 3262
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore miesiąc temu

Nekroskop pisze:
miesiąc temu
Manowar to zawsze był napakowany, wąsaty facet (ew. bez wąsów) w skórzanych majtkach, który przedawkował Conana. Jebanie ich za to to jak jebanie słońca za to, że świeci. Jeśli weźmie się poprawkę na to, że to jedynie teatr i imaginacje, to naprawdę można żyć w spokoju ze świadomością, że taki zespół istnieje.

Swoją drogą, mam o wiele więcej szacunku do Manowar niż do pseudo-skandynawskich szajtanów, którzy biegają po lesie w legginsach z mieczem z lombardu i pierdolą o nienawiści i byciu złym. Jest bowiem różnica między pajacowaniem w imię dobrej zabawy a byciem pajacem na poważnie.
Mógłbym się prawie zgodzić, z tą drobną różnicą, że zawęziłbym Twoją wypowiedź do jednego akapitu. Jebanie Manowar za przedawkowanie estetyki dla chłopców, którzy chcieliby w końcu zaruchać, jest jak jebanie black metalowców za bycie pajacami biegającymi po lesie w leginsach albo strugających wielkich okultystów.
Nebiros pisze:
10 mies. temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
Nekroskop
Master Of Reality
Posty: 240
Rejestracja: rok temu

Nekroskop miesiąc temu

Nie wiem, jak można nie widzieć różnicy między odgrywaniem postaci a próbą przekonania siebie i innych, że jest się odgrywaną postacią. W przypadku zespołów black metalowych ta granica niejednokrotnie ulegała zatarciu – i mówi to ktoś, kto słucha black metalu.
deathwhore
Tormentor
Posty: 3262
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore miesiąc temu

I znowu prawie mógłbym się zgodzić. Oczywiście chłopcy z Manowar nie twierdzą przecież, że żyją w świecie Konona, ale już w przekonaniu o byciu ultra samcem alfa i supermenem, metalowym wojownikiem polującym na dzikie zwierzęta strzałami z łuku i zajebistym harlejowcem to już raczej tak. Mam wrażenie, że mimo wszystko tutaj ta granica jednak mimo wszystko między odgrywaną postacią a autentyczną megalomanią nieco się zaciera. Być może się mylę, jest oczywiście taka możliwość.
Nebiros pisze:
10 mies. temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12517
Rejestracja: 3 lata temu

yog miesiąc temu

A ja tylko przypomnę, że kolesie z Manowar to niebotyczni megalomani, wyjebani z francuskiego Hellfesta na którym byli gwiazdą, bo nie potrafili przeprowadzić próby wtedy, kiedy mieli na to czas, tylko uważali, że powinno się spauzować festiwal po to, żeby wielki Manowar zagrał wieczorem próbę na pełnej głośności.

Biorąc pod uwagę swoich fanów i fakt, że od lat wydaje ich wytwórnia samego DeMaio, to mam wątpliwości, czy jeszcze im pozostał jakiś dystans do odgrywanych przez siebie postaci XX-wiecznych barbarzyńców.

Ale tak naprawdę to zazdroszczę im wjeżdżania na scenę na motocyklu.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Nekroskop
Master Of Reality
Posty: 240
Rejestracja: rok temu

Nekroskop miesiąc temu

deathwhore pisze:
miesiąc temu
ale już w przekonaniu o byciu ultra samcem alfa i supermenem, metalowym wojownikiem polującym na dzikie zwierzęta strzałami z łuku i zajebistym harlejowcem to już raczej tak.
Akurat Eric Adams jest zapalonym motocyklistą i instruktorem myślistwa. ;) Co do "metalowego wojownika", to gość ma rodzinę i opinię spoko gościa.

Czy tacy Megalomani nie wiem, bo ja zawsze ich megalomanię odbierałem jako element wizerunku ("jedyny zespół, który gra PRAWDZIWY heavy metal", "zespół, który zagrał najdłuższy koncert w historii", "zespół, który zagrał najgłośniejszy koncert w historii). Ja to odbieram jak wyreżyserowane kłótnie i wzajemne wrzucanie sobie we Wrestlingu.

Swoją drogą, śmieszy mnie jak łatwo wkurwić ludzi, kiedy nie udaje się hiper skromnego człowieka, który nic sam sobie nie zawdzięcza.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12517
Rejestracja: 3 lata temu

yog miesiąc temu

No to ciekawe jak im proces z Hellfestem idzie :)

DeMaio powiedział, że w swojej głowie ma 15 lat, to daje do myślenia.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
deathwhore
Tormentor
Posty: 3262
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore miesiąc temu

Nie wiem, jeżeli faktycznie przez tyle lat tak szczelnie utrzymują teatrzyk, to szacun dla nich, bo przecież niejeden ze wspomnianych strasznych black metalowców już dawno zluzował.
Nebiros pisze:
10 mies. temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1518
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot miesiąc temu

Pewnie vsprawa jest wegetująca. Najważniejszy był nius- "nikt nam tu k...a nie będzie dyktował warunków", a potem sprawa do ugadania lub umorzenia.
deathwhore pisze:
miesiąc temu
I znowu prawie mógłbym się zgodzić. Oczywiście chłopcy z Manowar nie twierdzą przecież, że żyją w świecie Konona, ale już w przekonaniu o byciu ultra samcem alfa i supermenem, metalowym wojownikiem polującym na dzikie zwierzęta strzałami z łuku i zajebistym harlejowcem to już raczej tak. Mam wrażenie, że mimo wszystko tutaj ta granica jednak mimo wszystko między odgrywaną postacią a autentyczną megalomanią nieco się zaciera. Być może się mylę, jest oczywiście taka możliwość.
No wiesz, przy takich fanach i ich maniactwie łatwo stracić dystans. ;-)
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
deathwhore
Tormentor
Posty: 3262
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore miesiąc temu

Gdy chodziłem do szkoły to gdzieś tam do równoległej klasy chodzili "metalowcy" a właściwie fani Manowar, bo innych kapel za bardzo nie słuchali. W tym laska która z autentycznym szaleństwem w oczach opowiadała, że jej największym marzeniem w życiu jest po śmierci być pochowaną obok Adamsa :D Jak mówię, jeżeli goście faktycznie robią sobie jaja, to wyłącznie wizerunek i Adams czy DeMaio na scenie i w wywiadach, a ci sami goście prywatnie to kompletnie różne osoby, że to jak wspomniany wrestling, to naprawdę szacunek za konsekwencję w budowaniu wizerunku.
Nebiros pisze:
10 mies. temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
Nekroskop
Master Of Reality
Posty: 240
Rejestracja: rok temu

Nekroskop miesiąc temu

deathwhore pisze:
miesiąc temu
W tym laska która z autentycznym szaleństwem w oczach opowiadała, że jej największym marzeniem w życiu jest po śmierci być pochowaną obok Adamsa :D
A to ciekawe, bo ja zawsze myślałem, że taki wizerunek pociąga wyłącznie facetów, a kobiety nie przepadają za typem naoliwionego zapaśnika/wojownika metalu.
deathwhore
Tormentor
Posty: 3262
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore miesiąc temu

Różne na świecie są zboczenia i upodobania, przecież na świecie są nawet kobiety, którym podobają się łysi brodacze.
Nebiros pisze:
10 mies. temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
Nekroskop
Master Of Reality
Posty: 240
Rejestracja: rok temu

Nekroskop miesiąc temu

To zależy, kto jest tym łysym brodaczem.

Obrazek

Gdybym ja tak wyglądał jako łysy brodacz, to też byłbym łysym brodaczem (a tak muszę poprzestać na tym pierwszym).
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3626
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz miesiąc temu

deathwhore pisze:
miesiąc temu
Louder then Hell jest bardzo dobry, Warriors of the World to ta nowa płyta, której nie zdążyłem jeszcze posłuchać. Generalnie Manowar lubię, ale wyjebałbym im pogadanki, instrumentale i ballady. Wtedy byliby infantylnym zespołem który słucha się dobrze, chociaż z poczuciem lekkiej żenady.
Rozpoczęła się rozkmina o Manowar więc zanim się wkurwię i znawców odeślę w pizdu i w ramach kary każę rozpisać w nutach Achilles, Agony and Ecstasy in Eight Parts i przy każdej pomyłce takowy delikwent zarobi gratisowego szlaga na japę od firmy.

Kudłaty Michaś dobrze prawi bo mnie też wkurwiają te pogadanki, opowiastki, ballady (tu jednak muszę oddać honor bo jakby nie było przy tej słynnej balladzie z Kings Of Metal, którą we wczesnych latach 90-tych puszczała niejedna dyskoteka w kraju spora część żeńskiej części nawet nie znając zespołu ochoczo pokazywała fugę). Teraz w obronę wezmę Warriors Of The World album prawie idealny, prawie bo jak go słucham to zawsze bez zbędnych wypełniaczy w postaci yogowego hitu Nessum Dorma (sraka, o której każdy szanujący się metalowiec nawet nie powinien wspominać) i An American Trylogy (kolejne patriotyczne gówno, które należy wyjebać z tego albumu), na koniec instrumental The March też nikomu do szczęścia nie potrzebny.

Wypierdalając to ścierwo z tego albumu zajmujące 12 min otrzymujemy 35 min płyt, który po prostu rozpierdala.

I tak są infantylni ale chuj w dupę wszystkim bo Manowar to firma, która zarabia grube miliony na sprzedaży wszystkiego z logo, podobnie jak Kiss, Gwar, Lordi, Slipknot i ze współczesnych Metallica, Iron Maiden, Slayer (no ci ostatni to się obudzili o kilka lat za późno, że kasę można zrobić nawet na gumowych figurkach).

Manowar = image a jedno bez drugiego nie istnieje o czym kiedyś boleśnie przekonali się Kiss kiedy grali koncerty bez malowania japy. Podobno wrażenie artystyczne było takie jakby średniej urody koleżanka ukręciła ci makowca przez papierek po snickersie. Manowar dobrze wie, że musi trwać w tych swoich pozach, oliwkach i harleyach bo tego od nich oczekują fani a raczej ogromna armia fanów, która jak wygląda wystarczy sobie puścić jakiś ich wielki koncert kiedy kamery lecą po pierwszych rzędach tłumu, gdzie nikt, absolutnie kurwa nikt nie ma ubranej innej koszulki jak Manowar. I kogo my tam mamy? Od pracowników wielkich firm, biznesmenów i bizneswomen, małolaty, prostytutki, kaznodzieje, sprzedawcy, maszyniści lokomotyw, harleyowcy, gwiazdy porno, geje i lesby. Jednym słowem wszyscy czyli tzw. przekrój społeczeństwa USA.

Peryskop ma rację ja też wolę popatrzeć na suty muzyków Manowar niż wymalowane japy korektorem jakiegoś Marduka. Z resztą sam Darken i ułom Karcharot jak popili u nas w Opolu to teksty Manowar się okazało na pamięć znali.

I znowu Kudłaty Michaś pisze o black metalowcach biegających po lasach, którzy na zawsze zostaną tymi pajacami a taki zwykły chłopak fan Manowar znacznie szybciej zarucha bo przy Manowar takie rzeczy często się zdarzają kiedy napalone foczki nie mogą wbić na backstage to wtedy każdy inny też jest dobry (więc Belzebong pamiętaj zaproś koleżankę, puść Manowar, kup Snickersy i czekaj jak się sytuacja rozwinie).

Kudłaty jednak ma rację o megalomani zespołu ale takie prawo największych, najlepszych. Zapewne niejeden organizator jest na nich wkurwiony, że nie mógł spełnić ich żądań i zespół nie zagrał (tak w 2002 roku przekonał się Wardzała) i czekałem 14 lat zanim Manowar pojawił się jedyny raz w Polsce i choć był to koncert mały jak na nich objętościowo i powierzchniowo dojebali na maxa i nie widziałem aby ktoś miał skrzywioną japę od niezadowolenia.

P.S. Wstawianie zdjęcia pewnego serialowego wikinga i wzdychanie, że ja tak nie wyglądam można potraktować tak samo jak bycie black metalowym pajacem biegającym w sznurowanych po boku porciętach w koszulce Ancient i buchanie ogniem.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12517
Rejestracja: 3 lata temu

yog miesiąc temu

Nessun Dorma to zajebisty hit, niekoniecznie w wersji Manowar, zaśpiewała to też przecież LEGENDARNA Susan Boyle w angielskim Mam Talent!!! A potem to zaśpiewała z samym wielkim Pavarottim!!!
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Nekroskop
Master Of Reality
Posty: 240
Rejestracja: rok temu

Nekroskop miesiąc temu

Hajasz pisze:
miesiąc temu
Manowar = image a jedno bez drugiego nie istnieje o czym kiedyś boleśnie przekonali się Kiss kiedy grali koncerty bez malowania japy.
Bo człowiek jest istotą nostalgiczną i kiedy nagle znika jakiś klasyczny element przedmiotu jego pasji, to jest smutny, bo to już nie to, co kiedyś. Aczkolwiek nie wydaje mi się, aby panowie z Manowar byli zakładnikami swojego wizerunku, bo wygląda na to, że od początku do końca (?) dobrze się bawili w ramach konwencji, którą stworzyli.
Hajasz pisze:
miesiąc temu
P.S. Wstawianie zdjęcia pewnego serialowego wikinga i wzdychanie, że ja tak nie wyglądam można potraktować tak samo jak bycie black metalowym pajacem biegającym w sznurowanych po boku porciętach w koszulce Ancient i buchanie ogniem.
Maciek, ja tylko żartowałem...
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1518
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot miesiąc temu

Wpis Hajasza to chyba adekwatna puenta.

No może poza poradnikiem matrymonialnym. ;-)
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Elementw
Posty: 58
Rejestracja: rok temu

Elementw miesiąc temu

No jednak nie zaprę się, nawet jeden raz, że rzeczony zespół, niekoniecznie z pedofilem na wieśle, dostarczył mnie tak licznych wzruszeń, że aż kurde.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12517
Rejestracja: 3 lata temu

yog miesiąc temu

No ja to uważam, że jak ktoś lubi metal i nigdy nie polubił Manowara, to przejebane ma. Odpaliłem sobie po długiej przerwie Louder Than Hell i co by tam o całej płycie nie mówić, to pierwsze trzy tracki w postaci Return of the Warlord, Brothers of Metal i The Gods Made Heavy Metal to są takie hymny, że 99.99% kapel może pozazdrościć, a kto nie lubi i nie miał okazji sobie ze znajomymi pośpiewać tych wspaniałych tekstów, ten nie wie, co stracił.

Obrazek
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3626
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz miesiąc temu

yog pisze:
miesiąc temu
No ja to uważam, że jak ktoś lubi metal i nigdy nie polubił Manowara, to przejebane ma.
Ja raczej uważam, że skoro jakakolwiek płyta dowolnego zespołu mi po kilku odsłuchach nie leży to po chuj próbować ponownie po wiosennych roztopach albo w ostatni dzień wakacji z nadzieją, że może teraz wejdzie. W tym momencie uderzam do Kudłatego, który jak czytam ma takie akcje i oczekuje oświecenia czy inaczej po prostu cudu.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Nekroskop
Master Of Reality
Posty: 240
Rejestracja: rok temu

Nekroskop miesiąc temu

Hajasz pisze:
miesiąc temu
skoro jakakolwiek płyta dowolnego zespołu mi po kilku odsłuchach nie leży to po chuj próbować ponownie
Wiele albumów, które mi nie leżały po kilku odsłuchach ostatecznie znalazło się w gronie moich ulubionych (np. Monotheist). Jest dla mnie rzeczą naturalną, że z metalem jest czasem jak z kawą – na początku może nie smakować.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3626
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz miesiąc temu

Nekroskop pisze:
miesiąc temu
jak z kawą – na początku może nie smakować.
Nie lubię kawy ale mogę zamienić słowo kawa na homoseksualny sex - na początku może nie smakować.

Akurat w przypadku Manowar nie mam problemu bo to chyba najlepszy imprezowy zespół na świecie jest i jedyne za co bym im sprzedał szlaga na japę do nagrywanie jeszcze raz kultowych płyt.

I tak nie, nie lubię płyt, które posłuchałem kilka razy i wieją nudą są chujowe i nikt mnie nie zmusi abym sprawdzał po czasie czy mi wejdą bo akurat trafią na mój lepszy humor. Swego czasu lekko ponad 2000 płyt trafiło na mój lepszy humor a potem wszystkie sprzedałem w pizdu i jest mi z tym lekko.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Nekroskop
Master Of Reality
Posty: 240
Rejestracja: rok temu

Nekroskop miesiąc temu

Hajasz pisze:
miesiąc temu
Nie lubię kawy ale mogę zamienić słowo kawa na homoseksualny sex - na początku może nie smakować.
Mój plik Hajasz.txt został zaktualizowany.
Hajasz pisze:
miesiąc temu
I tak nie, nie lubię płyt, które posłuchałem kilka razy i wieją nudą są chujowe i nikt mnie nie zmusi abym sprawdzał po czasie czy mi wejdą bo akurat trafią na mój lepszy humor. Swego czasu lekko ponad 2000 płyt trafiło na mój lepszy humor a potem wszystkie sprzedałem w pizdu i jest mi z tym lekko.
No okej, jak mawiają audiofile, stosunek do muzyki jest rzeczą indywidualną. Ja nie potrafię ani słuchać muzyki taśmowo, ani rozstać się z tym, co mi się podoba - na ZAWSZE trafia do mojej kolekcji.

My wizards are many, but their essence is mine. Forever they are in the hills, in their stone homes of grief. Because I am the spirit of their existence. I am them...
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1518
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot miesiąc temu

Nekroskop pisze:
miesiąc temu
Hajasz pisze:
miesiąc temu
skoro jakakolwiek płyta dowolnego zespołu mi po kilku odsłuchach nie leży to po chuj próbować ponownie
Wiele albumów, które mi nie leżały po kilku odsłuchach ostatecznie znalazło się w gronie moich ulubionych (np. Monotheist). Jest dla mnie rzeczą naturalną, że z metalem jest czasem jak z kawą – na początku może nie smakować.
Ha, czasem te odłożone, bo coś nie pasowało, trafiają na "ten dzień" i stają się ulubionymi. Nie sprzedaję płyt, co do mnie trafiły, a jak już to niechętnie, czasem człowiek ma ochotę do pewnych albumów wrócić nawet po latach. ;-)

ps. Jakie albumy Manowar nagrał ponownie?
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
Nucleator
Moderator globalny
Posty: 1552
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: ŁDZ/Bełchatów

Nucleator miesiąc temu

Kings of Metal i Battle Hymn - i tak jak @Hajasz wspomniał, lepa się za to muzykom jak najbardziej należy.
Ryszard pisze:
rok temu
Trochę za dużo wina, przystojny kolega w koszulce Dissection, At the Gates z dyktafonu... I zaraz pedałują się tekie satany w parku na ławce, za ręce się trzymają... Teczowy Black Metal hahahaha
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1518
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot miesiąc temu

Nie oni pierwsi, nie ostatni. Taki trend durny.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 2834
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY 4 tyg. temu

Szkoda, że mam ich za bandę pedałów lubiących w czoko, bo też bym sobie popisał. Dlatego wspomnieć tylko mogę, że kiedy byłem młody, piękny i chodziłem na rockoteki, zawsze zażenowany ukrywałem się w koncie pić przemyconą za pazuchą wódkę, kiedy z głośników zaczynał lecieć utwór "Warriors of the Word", który tak skutecznie obrzydzil mi zespół, że do dziś w ogóle nic poza tym nie słyszałem. To się dopiero nazywa awersja!
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.

Wróć do „Heavy / Speed / Power Metal”