Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 5360
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz miesiąc temu

Mając takiego awka nie biorę ludzi na poważnie bo kiedy przemawiasz to wali gównem. Ja wiem powiesz, że cię kochał ale to nie powód aby nasrał ci do ryja.
GRINDCORE FOR LIFE

Tagi:
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 17573
Rejestracja: 7 lata temu

yog miesiąc temu

Dla mnie najlepsza od wieków jest Melissa, bo i ten album jest sporo mroczniejszy od najsłynniejszego Don't Break the Oath. Na debiucie czuć tę złowrogą aurę, która przyłożyła się do nieistniejącej podobno pierwszej fali bm. Później to już nie jest takie na poważnie, trochę jakby puszczają oko do słuchacza, a In the Shadows to już całkiem brzmi trochę jak King Diamond solo grający Mercyful Fate, strasznie tam wszystko jest wygładzone i dopieszczone, nie ma już żadnej surowości za bardzo. Też bardzo dobra płyta, ale dla mnie jednak pół oczka za poprzedniczkami.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 5360
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz miesiąc temu

Wiadomo, że hajaszowe debiuty są zawsze the best. Melissa jasne cios nad ciosy i zagrać tak heavy metal aby diabeł skrobał cię kozikiem po kręgosłupie to jest nadsztuka !!! Tyle, że Maćki źle rozumują In The Shadows bo to żadne oczko puszczone dla słuchacza tylko świadome nagrany album, który mówi wyraźnie, że my się bawimy a wy się pierdolcie. Niestety ale mało kto potrafi to dostrzec stąd potem mamy takie hasła na flagach w pochodzie jak Idzie Pierwsza Fala.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 17573
Rejestracja: 7 lata temu

yog miesiąc temu

Pisałem o puszczaniu oczka w kontekście porównania Melissy i Don't Break the Oath, jeśli to nie było jasne. A In the Shadows, to taka Diamondowska opowiastka już całkiem. Zmyślona historia, żeby straszyć dzieciaki przed spaniem. Melissa ma w sobie coś prawdziwego.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 2746
Rejestracja: 7 lata temu

dj zakrystian miesiąc temu

Hajasz pisze:
miesiąc temu
Mając takiego awka nie biorę ludzi na poważnie bo kiedy przemawiasz to wali gównem. Ja wiem powiesz, że cię kochał ale to nie powód aby nasrał ci do ryja.
Mocne słowa jak na kozaka spod Żabki☺
Obczaj sobie jeszcze Time i 9, warto. A fantazje fekalne zostaw w namiocie kolegów w Byczynie byczku😉
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 2489
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Festung Posen

CzłowiekMłot miesiąc temu

Dziewiątka całkiem fajna, a w pamieci zarył się najbardziej numer "Kiss The Demon".
Non Stop Kolor!

Browar, knajpa, dupy i metal!
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 5360
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz miesiąc temu

Maćku ale żeś się teraz ostro wypierdolił na ryj i mówię to ze smutkiem. Tak Melisska jest prawdziwa jak sto chujów ale to można usłyszeć już w napomnianym kawałku Satan's Fall a jeszcze bardziej kiedy się posłucha wydania dla kitajców bo tam jest taki kawałek jak Black Masses. No ewentualnie opcja taka, że się posrałeś przy tej płycie.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 17573
Rejestracja: 7 lata temu

yog miesiąc temu

Że co? Praktycznie nic nie zrozumiałem, ale Black Mass jest też na innych reedycjach.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 4217
Rejestracja: 7 lata temu

DiabelskiDom miesiąc temu

Nawet Hajaszowi zdarza się napisać prawdę. Proste, że In the Shadows to najlepszy Mercyful Fate, ale do takich wniosków to się dochodzi po latach pilnego słuchania metalu. Wtedy już nie ma żadnych wątpliwości.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
Zsamot
Tormentor
Posty: 3821
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot miesiąc temu

Wolę "Time" , nie wspominając o magii "Don't...". I lata słuchania tylko mnie w tym utwierdzają.
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 17573
Rejestracja: 7 lata temu

yog miesiąc temu

DiabelskiDom pisze:
miesiąc temu
Proste, że In the Shadows to najlepszy Mercyful Fate, ale do takich wniosków to się dochodzi po latach pilnego słuchania metalu. Wtedy już nie ma żadnych wątpliwości.
Uważam, że wręcz odwrotnie - jak miałem 15 lat to mi się tak mogło wydawać, bo to najładniejsza ich płyta, a jak dorosłem do starego heavy metalu, to zrozumiałem, że oryginalna Melissa to jest coś, czego się nie powtarza będąc starszym, bardziej doświadczonym i mniej naiwnym.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Zsamot
Tormentor
Posty: 3821
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot miesiąc temu

Nie rozumiem tego "dorastania". Po prostu taki "Don't..." ma te szaleństwo , a taki In the Shadows" go nie ma. I tyle. Tu jest żywioł, tam świetnie zgrana kapela. I to chyba kwestia osobistych preferencji, nie trzeba tego ubierać w kostium kompetencji słuchacza?
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 17573
Rejestracja: 7 lata temu

yog miesiąc temu

Pisząc o sobie mogę napisać, że dorosłem do prostego, pierwotnego heavy metalu z czasem i dlatego mi się kiedyś mniej podobały pierwsze albumy Mercyful Fate, niż "świetnie zgrane" In the Shadows. Świetnie zgranych zespołów i świetnie zaaranżowanych, napisanych, ładnie brzmiących heavy metalowych albumów nie brakuje, takich ze złowieszczą aurą, przesiąkniętych czarną magią, w którą muzycy zdawałoby się wierzą, jest niewiele. Dlatego, w moim mniemaniu, to pierwsze ich płyty, a szczególnie debiut, się najbardziej wyróżniają.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Zsamot
Tormentor
Posty: 3821
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot miesiąc temu

Ale ja Tobie nie podmawiam prawa do napisani "dorosłem". Napisałem, że tego nie rozumiem. Zatem nie nakręcaj się, bo nikt Ciebie tu nie atakuje.
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 4217
Rejestracja: 7 lata temu

DiabelskiDom miesiąc temu

Nikt nie napisał, że In The Shadows jest lepsza z powodu bycia ładniejszą czy bardziej dojrzałą, ale widzę wszedł klasyczny syndrom oblężonej twierdzy wraz z równie klasycznym zaklinaniem rzeczywistości.
Panzer Division Nightwish
deathwhore
Tormentor
Posty: 4475
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore miesiąc temu

Ale wystarczy, że @yog napisał, dlaczego In the Shadows jest gorsza od Melissy, słusznie zresztą.
Nebiros pisze:
4 lata temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 4217
Rejestracja: 7 lata temu

DiabelskiDom miesiąc temu

Blackmetalowców biegających z pochodniami po lesie też słuchacie? W końcu złowieszcza aura i wiara we własne diabełki tam jest wręcz namacalna :D
Panzer Division Nightwish
deathwhore
Tormentor
Posty: 4475
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore miesiąc temu

Po chuj słuchać black metalu, skoro są nagrania Mercyful Fate do debiutu włącznie?
Nebiros pisze:
4 lata temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 4217
Rejestracja: 7 lata temu

DiabelskiDom miesiąc temu

Pewnie po to samo, po co słuchać dwóch pierwszych MF - można sobie dopowiadać coś o złej aurze i szatanach bardziej szatanowych, niż na ITS i zaciskać piąstki, kiedy ktoś mądrzejszy pokazuje i objaśnia :)
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
brzask
Tormentor
Posty: 1738
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Kalisz

brzask miesiąc temu

Weźcie też pod uwagę, że pomiędzy pierwszymi dwoma albumami a 'In the Shadows', który najbardziej lubię, jest prawie 10lat przerwy i chłop poświęcił ten czas w 99% na swoje (najlepsze) solowe albumy.

Na ITS jak dla mnie kompozycje są najlepsze a instrumenty brzmią lepiej niż na 1nce i 2jce (które i tak są świetne).
There's something growing in the trees__Through time war prevails_____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me
________Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd..
____Face the consequence alone
____With honour - valour - pride
deathwhore
Tormentor
Posty: 4475
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore miesiąc temu

Przy czym Melissa to 100% black metal, przy okazji znakomity technicznie, wysmakowany melodycznie i dynamiczny. Różnice z kolejnymi płytami wynikające z warsztatu muzyków są znikome, to nie jest przepaść jak między np. prostackim Encoffination i choćby po prostu przyzwoitym Dismember. A od Don't Break the Oath to już zwykłe granie z teatrzykiem. Jeśli mam być szczery, to w stylistyce muzyki z MTV wolę Prince'a, chociaż oczywiście to też całkiem udane albumy.

Innymi słowy - nie ma lepszego black metalu (czyli muzyki starającej się przekonać, że oni tak na poważnie) niż Melissa, potem nie są już tak unikatowi. In the Shadows ma wręcz sporo wkurwiających motywów, jak frazowanie Kinga w Egypt albo The Old Oak. Akurat od tej płyty to i choćby Time jest lepsza. No takie granie dla fanów klasycznego heavy metalu, a to jak wiadomo muzyka dla ludzi z DPSu.
Nebiros pisze:
4 lata temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 5360
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz miesiąc temu

deathwhore pisze: Przy czym Melissa to 100% black metal
Oczywiście tylko wtedy to dalej nazywano heavy metalem.
deathwhore pisze: Jeśli mam być szczery, to w stylistyce muzyki z MTV wolę Prince'a
Prince lepszy niż król.
GRINDCORE FOR LIFE
deathwhore
Tormentor
Posty: 4475
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore miesiąc temu

Odpowiem gwarą świętokrzyską: jebe mie to, bo to tylko słowa. Kulturalni ludzie mówili na nich po prostu wyjce, brudasy i narkomany. A Mercyful Fate zawarł sobie w nagraniach do debiutu włącznie esencję tego, co później nazwano black metalem.
Nebiros pisze:
4 lata temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 4217
Rejestracja: 7 lata temu

DiabelskiDom miesiąc temu

deathwhore pisze:
miesiąc temu
Przy czym Melissa to 100% black metal, przy okazji znakomity technicznie, wysmakowany melodycznie i dynamiczny. Różnice z kolejnymi płytami wynikające z warsztatu muzyków są znikome, to nie jest przepaść jak między np. prostackim Encoffination i choćby po prostu przyzwoitym Dismember. A od Don't Break the Oath to już zwykłe granie z teatrzykiem. Jeśli mam być szczery, to w stylistyce muzyki z MTV wolę Prince'a, chociaż oczywiście to też całkiem udane albumy.

Innymi słowy - nie ma lepszego black metalu (czyli muzyki starającej się przekonać, że oni tak na poważnie) niż Melissa, potem nie są już tak unikatowi. In the Shadows ma wręcz sporo wkurwiających motywów, jak frazowanie Kinga w Egypt albo The Old Oak. Akurat od tej płyty to i choćby Time jest lepsza. No takie granie dla fanów klasycznego heavy metalu, a to jak wiadomo muzyka dla ludzi z DPSu.
deathwhore pisze:
miesiąc temu
Odpowiem gwarą świętokrzyską: jebe mie to, bo to tylko słowa. Kulturalni ludzie mówili na nich po prostu wyjce, brudasy i narkomany. A Mercyful Fate zawarł sobie w nagraniach do debiutu włącznie esencję tego, co później nazwano black metalem.
Wystawiłeś już łuczników na mury? Czy póki co tylko wpuściłeś piranie do fosy? Jeśli nie, to zrób to czym prędzej, bo jesteś bardzo pocieszny w tym, co piszesz.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
brzask
Tormentor
Posty: 1738
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Kalisz

brzask miesiąc temu

'Melissa' jest black metalem ? ..Ewentualnie biorąc pod uwagę samą otoczkę, teksty i powiedzmy image... - znów dochodzimy do poszukiwania na siłę wielkich początków bm.. Dla mnie nieodłącznymi elementami black metalu są ostry wokal i inaczej brzmiące gitary niż te w MF - to jest po prostu heavy o mocno satanistycznym zabarwieniu i tyle.

Jak już miałbym wybrać konkretny zespół który zaczął grać coś na modłę bm i mocniej zainspirował Norwegów to na pewno duuużo bardziej Bathory z pierwszymi czteroma albumami.
There's something growing in the trees__Through time war prevails_____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me
________Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd..
____Face the consequence alone
____With honour - valour - pride
deathwhore
Tormentor
Posty: 4475
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore miesiąc temu

No ale Bathory do 3 płyty włącznie jest chujowe, a Mercyful Fate nie :)
Nebiros pisze:
4 lata temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
brzask
Tormentor
Posty: 1738
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Kalisz

brzask miesiąc temu

To już Twoja ocena, nie wnikam. Dla mnie początki B. są bardziej blackmetalowe niż MF.
There's something growing in the trees__Through time war prevails_____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me
________Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd..
____Face the consequence alone
____With honour - valour - pride
deathwhore
Tormentor
Posty: 4475
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore miesiąc temu

No masz rację oczywiście, w takim sensie, że Bathory stanowiło większą inspirację dla późniejszych black metalowców, przecież gdyby bardziej się inspirowali MF, to ten gatunek wydałby więcej fajnych płyt :) Natomiast zdania nie zmienię - w metalowy teatrzyk grozy, a tym dla mnie jest black metal, od Mercyful Fate na Melissie mało kto potrafił lepiej.

Osobną kwestią jest to, że skoro Melissa to nie bm, "bo heavy", to czemu punk z debiutu Bathory już black metalem być może?
Nebiros pisze:
4 lata temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
Zsamot
Tormentor
Posty: 3821
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot miesiąc temu

Ostatnie pytanie zadawałem, wkurzając paru znajomych. ;-)
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Awatar użytkownika
brzask
Tormentor
Posty: 1738
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Kalisz

brzask miesiąc temu

Ostrzejszy punk z mocnym wokalem to dość krótka droga do bm
There's something growing in the trees__Through time war prevails_____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me
________Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd..
____Face the consequence alone
____With honour - valour - pride
deathwhore
Tormentor
Posty: 4475
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore miesiąc temu

Czy na pewno krótsza niż mroczny heavy z demonicznym wokalem? ;)
Nebiros pisze:
4 lata temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 2746
Rejestracja: 7 lata temu

dj zakrystian miesiąc temu

To teraz już w tygodniu walicie berbeluche, że takie pierdy sadzicie? MF to black metal, Prince to doom. Mercyfule, to jak najbardziej klasyka hejvi, tylko mroczniejsza od JP i IM. Koneser pisał, że Venom to blek metal, bo gra blek metal. Tylko to był chory debil. Odstawcie tą berbeluche, bo wam do reszty czapkę przeora. I trzeba będzie egzorcysty przeora klaszytora.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 4217
Rejestracja: 7 lata temu

DiabelskiDom miesiąc temu

Co jest bardziej demonicznego w falsecie, niż w charczeniu?

EDIT: Zapytałbym od razu też o ten "mroczny heavy" oraz wcześniejsze "wysmakowane melodie", ale obawiam się, że odpowiedź będzie tym, czego się spodziewam, czyli manifestacją subiektywnych odczuć. Ergo - podoba mi się, więc zajebiste i kult. Nie podoba mi się - teatrzyk i mogliby się rozpaść. A przypomnę, że mówimy o "znikomych różnicach wraz z kolejnymi płytami" ;)

Ergo - popisujemy się w internecie na pełnej :)
Panzer Division Nightwish
deathwhore
Tormentor
Posty: 4475
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore miesiąc temu

Znowu dyskutujesz sam ze sobą? Drugi raz tego samego dnia? Może odstaw te sterydy, bo serio krew do mózgu chyba nie dopływa.

Możesz spróbować przeprowadzić wywód logiczny, który doprowadził Cię do pytania, które zadałeś powyżej?
Nebiros pisze:
4 lata temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 5360
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz miesiąc temu

Dzisiaj luźny dzień był więc w kabinie leciał Król pierwsze płyty. Na start portrecik ale tu się u mnie nic nie zmienia niby fajne ale jakoś jak się kończy to wzrasta zadowolenie. Ot taka to solowa Melisska nawet kolory okładki mocno podobne. Już do usranej śmierci nie będę czaić kultu tego albumu.

Abigail to jednak kierwa sztos mega ale i jebane przekleństwo bo poprzeczka tak niemiłosiernie podniesiona, że chyba tylko niepoprawny optymista wierzył, że uda się to przebić. Album doskonały począwszy od szaty graficznej aż do ostatnich taktów. Zawsze leci trzy razy z rzędu aby utrzymywać poziom ciar na plegarach i w kroczu. Dalej Them i uuu słychać, że napięcie mocno opadło i to płyta raczej z poziomu Portretu ale wolę ją znacznie bardziej od tamtej. Tu też jednak klimat zaczyna się od okładki a dalej już tylko bardzo eleganckie riffowanko i hejviorki na pełnej. Na kolejnym postoju wleciała Konspiracja i hmm z tym albumem też się nie polubię. Uważam ten album za wyjątkowo "ciężki" w odsłuchu być może dlatego, że mało tam hitów i zapamiętywalnych fragmentów. No i jeszcze japa Króla na okładce też dziwnie kontrastuje z zawartością. Na szczęście dzień w pracy zamykało Oko, które stawiam niemalże na równi z Abigail. Wykurwisty album taki najbardziej do przodu i te "rozmowy" gitarowe to coś pięknego. Na tym albumie Król wykonał najlepsze falsety ever. Cudowny album. Reszta płyt musi trochę poczekać na swój czas. Nawet w tym momencie napierdala Abigail a potem wleci Oko bo odpowiednia aura za oknem i jakoś tak się zimno zrobiło.
GRINDCORE FOR LIFE
4-HO-MiPT

4-HO-MiPT miesiąc temu

DiabelskiDom pisze:
miesiąc temu
Nawet Hajaszowi zdarza się napisać prawdę. Proste, że In the Shadows to najlepszy Mercyful Fate, ale do takich wniosków to się dochodzi po latach pilnego słuchania metalu. Wtedy już nie ma żadnych wątpliwości.
Ja pierdole XD
Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 2489
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Festung Posen

CzłowiekMłot miesiąc temu

DiabelskiDom pisze:
miesiąc temu
Nikt nie napisał, że In The Shadows jest lepsza z powodu bycia ładniejszą czy bardziej dojrzałą, ale widzę wszedł klasyczny syndrom oblężonej twierdzy wraz z równie klasycznym zaklinaniem rzeczywistości.
Muzycznie bardziej dojrzałe blekszczurku łódzki, ale klimatem dwa pierwsze albumy gniotą ITS.
Non Stop Kolor!

Browar, knajpa, dupy i metal!
Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 2746
Rejestracja: 7 lata temu

dj zakrystian miesiąc temu

Ja rozumiem, że pewna muza fajnie się słucha w samochodzie, Scorpions, Def Leppard czy nawet Bon Jovi, ale King Dajmond? No żeszkurwawdupejebanamać... i jeszcze oceniać po takim odsłuchu.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
brzask
Tormentor
Posty: 1738
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Kalisz

brzask miesiąc temu

Ale pierdolenie. Zajebiście się słucha w aucie Kinga - pamiętam jak jechałem na Mystic na niego kilka lat temu, leciał prawie non stop z małymi przerwami na jakichś rzeźników
There's something growing in the trees__Through time war prevails_____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me
________Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd..
____Face the consequence alone
____With honour - valour - pride
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 5360
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz miesiąc temu

dj zakrystian pisze:
miesiąc temu
Ja rozumiem, że pewna muza fajnie się słucha w samochodzie, Scorpions, Def Leppard czy nawet Bon Jovi, ale King Dajmond? No żeszkurwawdupejebanamać... i jeszcze oceniać po takim odsłuchu.
Pora poszerzyć horyzonty wyobraźni bo ja nie słuchałem w aucie a w ciągniku siodłowym z zestawem ośmiu głośników. Kabina totalnie wyciszona. Pełen komfort więc tak kierwa mogę oceniać po takim odsłuchu. Tak więc cytując Brzaskuna ale pierdolenie.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Zsamot
Tormentor
Posty: 3821
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot miesiąc temu

Kiedyś słuchałem Króla z Kasprzaka z jednym głośnikiem, teraz jest sprzęt o eony lepszy. Ale bym miał z tego powodu lepsze emocje? Chyba nie oto chodzi.

@Hajasz - też uwielbiam "The Eye". Pomijając mega opowieść. Portret też jakoś mnie nie powala. Abigail - magia.

Ps. Jakim ciągnikiem śmigasz? Scania?
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 5360
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz miesiąc temu

Obecnie najczęściej Renault Magnum New Dimensions w opcji wyposażenia full.

Ja to w sumie całkiem niedawno dowiedziałem się, że Portrecik i Pajączek to jedyne albumy, które nie mają spójnej historii jak reszta albumów Króla.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 2489
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Festung Posen

CzłowiekMłot miesiąc temu

No tak w połowie te albumy są historiami i w połowie zbiorem piosenek. Również nie przepadam za "Fatalnym" Portretem, ale Pajączki uwielbiam (był to jeden z pierwszych albumów króla jaki poznałem).
Non Stop Kolor!

Browar, knajpa, dupy i metal!
Awatar użytkownika
encyklopedia metalu
Posty: 70
Rejestracja: 2 lata temu

encyklopedia metalu miesiąc temu

Hajasz pisze:
miesiąc temu
Ja to w sumie całkiem niedawno dowiedziałem się, że Portrecik i Pajączek to jedyne albumy, które nie mają spójnej historii jak reszta albumów Króla.
No i The Eye, bo to nie opowieść spójna, tylko trzyczęściowa, a jedyne co łączy te wątki to wisiorek z okładki - czyli niewiele, co by nie powiedzieć nic.
Awatar użytkownika
Zsamot
Tormentor
Posty: 3821
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot miesiąc temu

Hajasz pisze:
miesiąc temu
Obecnie najczęściej Renault Magnum New Dimensions w opcji wyposażenia full.

Ja to w sumie całkiem niedawno dowiedziałem się, że Portrecik i Pajączek to jedyne albumy, które nie mają spójnej historii jak reszta albumów Króla.
https://www.wagaciezka.com/viewtopic.php?t=28970

poczytałem. Ładny kawał żelastwa, kiedyś się tym tematem fascynowałem. ;-)

A w temacie: no Kołysanki pajęcze są może niepełnym konceptem, ale za to to naprawdę dobry album.

The Eye jest konceptem, ale nie takim stricte wokół jednej postaci.

https://www.rockmetal.pl/recenzje/king. ... e.eye.html
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 2746
Rejestracja: 7 lata temu

dj zakrystian miesiąc temu

Na The Eye to czasami nie automat gra? Dziwna ta perka i wyczytałem gdzieś kiedyś, że King zastosował automat po nieporozumieniach z paukerem.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
brzask
Tormentor
Posty: 1738
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Kalisz

brzask miesiąc temu

Tam jest elektryczna perkusja , czytalem o tym kiedyś.
Wywiad z bębniarzem jest w sieci
There's something growing in the trees__Through time war prevails_____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me
________Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd..
____Face the consequence alone
____With honour - valour - pride
Awatar użytkownika
brzask
Tormentor
Posty: 1738
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Kalisz

brzask 4 tyg. temu

Kinga tak na dobrą sprawę to nie słuchałem /tak mocno i do spodu!/ od koncertu MF na Mystic - wtedy przed i po towarzyszył mi przez dobre kilka tygodni.
No ale że z dobry tydzień temu odświeżyliście temat i czytałem go sobie na bieżąco to pokręciły się w ostatnich dniach sporo dwa moje ulubione albumy.
Ja wiem że Abigail i The Eye to kult eternal i z tym nie ma dyskusji, zgadzam się...no ale ja najbardziej mimo wszystko ślinię się przy The Graveyard i
The Spider's Lullabye - one wychodziły i dorastały sobie razem ze mną a te wcześniejsze płyty odkopałem dopiero po nich po jakimś czasie. To nie jest sam sentyment, bo one muzycznie po prostu wymiatają - brzmią świetnie i mają tak dużo numerów zostających w dyńce że szok - wystarczy wymienić pierwszy z brzegu taki Waiting, gdzie nie trzeba wcale czekać do refrenu bo już w tych zwrotkach jest taka melodia i śpiew że kurwa mać...By nie pisać litanii to choćby jeszcze ostatni Lucy Forever...no cios.., a z Pajączków? przecież przeeezajebisty Dreams to jakiś top5 numerów Kinga w ogóle, zresztą tu prawie każdy numer to hicior.
W zasadzie te 4 wymienione albumy mi wystarczają na półce..., ale pewnie za jakiś czas odpalę sobie też mocno chwalony The Puppet Master, który kiedyś zwyczajnie olałem.
There's something growing in the trees__Through time war prevails_____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me
________Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd..
____Face the consequence alone
____With honour - valour - pride
kataton88
Tormentor
Posty: 426
Rejestracja: rok temu

kataton88 4 tyg. temu

Oj, z tym ślinieniem się przy Graveyard, to bym uważał :twisted:

A mnie naszło na Dom Bozi. Mam do tej płytki sentymentalno- ambiwalentny (początek studiów, "weź już, kurwa, wyłącz tego wyjca" od współlokatorów, wielka miłość, then a kiss, soft and warm, my love, am i really not alone?, i te sprawy...).

Nie jest to na pewno równa płyta, są mielizny, stricte muzycznie chyba wolę Wudu. Ale jeśli szukać na którymś z późniejszych wydawnictw jakichś (dalekich, bo dalekich) ech szaleństwa z Graveyard, to najprędzej tutaj. Sam koncept też elegancko poukładany.
blue_calx
Fallen Angel Of Doom
Posty: 361
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Judaszów

blue_calx 4 tyg. temu

Graveyard wymiata. Dużo chwytliwych numerów, klimat mniej wariacki instrumentalnie, ale więcej wariackiego aktorstwa Kinga jest, jakiejś eksploracji/kreacji chorego umysłu protagonisty. Równy album. Podoba mi się, bo np. Them choć wybitny technicznie, to jednak po 3 kawałkach tej nawałnicy się trochę męczę, ale wymiata to i tak. Bye bye Missy.
Nothing inside.

Wróć do „Heavy / Speed / Power Metal”