Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 3644
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Stolica Kujaw Zachodnich

Re:

Vexatus 3 mies. temu

yog pisze:
3 mies. temu
Na wielu fotach ma większą od reszty, bo stoi o krok bliżej aparatu.
No to najwyraźniej na tej fotce jego głowa jest także o krok bliżej aparatu od reszty jego ciała. ;)

Tagi:
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14516
Rejestracja: 5 lata temu

yog 3 mies. temu

Mały człowiek z dużą głową :)
Destroy their modern metal and bang your fucking head
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 1202
Rejestracja: 5 lata temu

dj zakrystian 3 mies. temu

Ten nowy numer całkiem niezły i jakieś nowum w graniu Majdenów. Po tylu latach na scenie to już jest wyczyn. Oby płyta nie była wydłużonym na siłę gniotem.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
IrasArgor
Posty: 58
Rejestracja: 4 lata temu

IrasArgor 3 mies. temu

Bruce to jedno, Nicko to już w ogóle jest koszmar, wygląda jak karzeł z tym wielkim łbem 😁.
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 3128
Rejestracja: 5 lata temu

Pioniere 3 mies. temu

Mały człek, wiec to jasne, że ustawiają go do foty bardziej na przedzie, by wyrównać dysproporcje wzrostu, przez co efekt większej głowy się powiela - wygląda to tak, jakby wzrostem niejako wszyscy byli jednakowi. A jak jest w rzeczywistości to wiadomo.
Awatar użytkownika
Nekroskop
Tormentor
Posty: 806
Rejestracja: 2 lata temu

Nekroskop 3 mies. temu

dj zakrystian pisze:
3 mies. temu
Ten nowy numer całkiem niezły i jakieś nowum w graniu Majdenów. Po tylu latach na scenie to już jest wyczyn. Oby płyta nie była wydłużonym na siłę gniotem.
Poczułem przypływ nadziei po lekturze tego komentarza, że może nawiązali wreszcie do swojego eksperymentalnego okresu, ale po przesłuchaniu kawałka totalne rozczarowanie. Brzmi to dokładnie jak ostatnia płyta i kojarzy mi się z Running Wild. Meh.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14516
Rejestracja: 5 lata temu

yog 3 mies. temu

A co to jest eksperymentalny okres Iron Maiden? Płyty z Blazem, czy co?
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Nekroskop
Tormentor
Posty: 806
Rejestracja: 2 lata temu

Nekroskop 3 mies. temu

yog pisze:
3 mies. temu
A co to jest eksperymentalny okres Iron Maiden? Płyty z Blazem, czy co?
Głównie Seventh Son.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14516
Rejestracja: 5 lata temu

yog 3 mies. temu

Dla mnie to progresywny okres, a nie wiem czy coś bardziej progresywnego nagrali od The Final Frontier i 7th Son...
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Nekroskop
Tormentor
Posty: 806
Rejestracja: 2 lata temu

Nekroskop 3 mies. temu

Ja miałem na myśli okres eksperymentalny dla nich, a nie że grali eksperymentalną muzę, bo fakt, że to raczej heavy z elementami progresji gatunkowo.

Brave New World to ostatni album, który jako tako przesłuchałem, więc może później jeszcze coś w tych klimatach próbowali, nie wiem.
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 2269
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex 3 mies. temu

Nekroskop pisze:
3 mies. temu
Ja miałem na myśli okres eksperymentalny dla nich, a nie że grali eksperymentalną muzę, bo fakt, że to raczej heavy z elementami progresji gatunkowo.
No dla Ironów dodanie klawiszy na siódmym synu było dość sporym wyzwaniem, co też dość szeroko opisywali w "Run to the Hills".
"Between Shit and Piss we are Born"
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 3416
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY 2 mies. temu

dj zakrystian pisze:
3 mies. temu
Ten nowy numer całkiem niezły i jakieś nowum w graniu Majdenów. Po tylu latach na scenie to już jest wyczyn. Oby płyta nie była wydłużonym na siłę gniotem.
Trochę skojarzył mi się z muzyką dla gimbazy oraz cofniętych umysłowo metalowców, którzy mają już pod 50, ale mentalnie zatrzymali się na 15 latach, wciąż są zbuntowani, a IM słuchają z nawyku, ponieważ w połowie lat 80. nie było nic innego. Bardzo mimo wszystko skoczny utwór, melodyjny, mało skomplikowany, a do tego teledysk dla dzieci. Nigdy nie lubiłem tego zespołu, uważając go za jedną z najbardziej przereklamowanych kapel w historii metalu, mającą na koncie ilość dobrych kawałków, które można policzyć na palcach jednej ręki, a to utwierdza mnie tylko w moim przekonaniu. Są fani, którzy się na to rzucą, ale obiektywnie rzecz biorąc, utwór kiepski.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 2269
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex 2 mies. temu

Tak utwór kiepski, ale z resztą Twojej wypowiedzi się po prostu nie zgodzę. Dawno już też przestałem być ich fanem jakim byłem te chociażby z 10-15 lat temu. Kiedyś potrafiłem wymienić z pamięci po kolei każdy ich utwór, z każdej płyty po kolei i wyrywkowo. Do czego zmierzam. Do tego że kawałków naprawdę dobrych, niekoniecznie promowanych mają naprawdę sporo. Wręcz te promowane zazwyczaj są najsłabsze. Cały czas lubię ich posłuchać, nie z racji sentymentu, tylko z racji muzyki którą grali-grają. Dlatego Twą wypowiedź oceniam, jako dość mocno niesprawiedliwą.
"Between Shit and Piss we are Born"
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 1202
Rejestracja: 5 lata temu

dj zakrystian 2 mies. temu

A ja nie rozumiem co Titek ma na myśli, że Mejden się słuchało w latach 80-tych, bo nic innego nie było. No właśnie było i to nawet w PRL a Mejden karierę zrobił globalną, to na świecie też nic nie było? Brzmi jak cytat Konona. A może byli po prostu tak dobrzy, że wyprzedzili konkurencję? Obecnie trącą geriatrią ale w latach 80-90 to był wielki band. Tak, nawet te płyty z Blazem i powrotny BNW to kawał świetnej muzyki po prostu. Bez napierdalania i defekowania gardłem, to nie te rejony metalu.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 3416
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY 2 mies. temu

Po prostu nie mogę ogarnąć fenomenu popularności tego zespołu i tak ją sobie tłumaczę. Nie było nic innego, to słuchali tego i stało się "kultem", bo Zachód, bo fajne okładki, bo śpiewali po angielsku... Mnie szybko ten zespół znudził. Nie wiem, czy wspominałem gdzieś wyżej, ale dowiedziałem się o jego istnieniu z czasopisma o grach Reset i kiedy tylko nadarzyła się okazja, kupiłem Fear of the Dark oraz No Prayer for the Dying. Przewałkowałem je potem dość konkretnie, ale szybko się znudziły i kiedy sięgnąłem po więcej, okazało się, że jest gorsze od tych dwóch. Szczególnie Lost in Time jest dla mnie fenomenem. Absolutnie nudna, nijaka płyta, która tylko okładkę ma dobrą, skutecznie zniechęciła mnie do poznawania całej dyskografii. Dlatego kiedy widzę te tłumy na koncertach, albo wiadomość o teledysku jako wielki news, rozkładam ręce jak ten sympatyczny Murzynek, który w Internecie wyśmiewa lifehaki. Może i w latach 80. było więcej do słuchania, ale tym bardziej dziwię się popularności, bo zwykły Wilczy Pająk, czy inny Kreon, wciąga moim zdaniem muzykę Anglików przez nos.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14516
Rejestracja: 5 lata temu

yog 2 mies. temu

Fenomen zespołu polega w głównej mierze na zajebistych riffach i gitarowych gonitwach podpartych galopującym basem i to bogactwo riffów to coś, co najbardziej odróżnia Iron Maiden od takiego Kreona, ale No Prayer for the Dying i Fear of the Dark to moim zdaniem jedne z najgorszych płyt starszych Ironów.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 1202
Rejestracja: 5 lata temu

dj zakrystian 2 mies. temu

yog pisze:
2 mies. temu
Fenomen zespołu polega w głównej mierze na zajebistych riffach i gitarowych gonitwach podpartych galopującym basem i to bogactwo riffów to coś, co najbardziej odróżnia Iron Maiden od takiego Kreona, ale No Prayer for the Dying i Fear of the Dark to moim zdaniem jedne z najgorszych płyt starszych Ironów.
A i tak są zajebiste, pełne chwytliwych motywów, przekozackich solówek duetu Gers/Murray i właśnie dobrych riffów czego brak Kreonom i innym Pająkom. Wokal Dickinsona to było mistrzostwo wtedy, oczywiste, że nie każdemu musiał podejść, ale Mejden byli przechuje do roku 2000.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 3416
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY 2 mies. temu

Pędzące riffy podparte galopującym basem, to w sumie definicja heavy metalu, więc nie widzę tu nic wyróżniajacego. Chyba, że chodzi Ci o nużącą jednostajność.
ale No Prayer for the Dying i Fear of the Dark to moim zdaniem jedne z najgorszych płyt starszych Ironów.
No patrz, a ja wielokrotnie spotykałem się z opinią, że ta druga z wymienionych, to jedna z najlepszych w ich dyskografii. Ale niech Ci będzie. ;)
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14516
Rejestracja: 5 lata temu

yog 2 mies. temu

Wielu fanów, to i pewnie ktoś powie, że Fear of the Dark to jedna z najlepszych, szczególnie jeśli wtedy akurat poznawał, ale ta płyta to taki czarny album popularnych Ironów, a kawałek tytułowy to ichnie Nothing Else Matters. Co do jednostajności, to Iron Maiden w jednym kawałku ma więcej riffów, niż Kreon w całej swojej kasetowej dyskografii, ale prawdą jest, że brzmienie i ogólnie granie Iron Maiden to swoista definicja heavy metalu.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 2269
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex 2 mies. temu

Kiedy postanowiłem sobie ustalić jaka płyta jest dla mnie najsłabsza, wybór padł na "No Prayer For The Dying". Ten okres dla Ironów to chyba jednak najcięższy w ich historii. Odchodzi Smith, co w głowie Bruce'a też robi bałagan i myślami jest już nie na 100% z zespołem. Kłótnie z Harrisem no i w końcu decyzja o solo graniu po "Fear of the Dark"-bardzo nierównym albumem, na którym mocne strzały plączą się z takimi potupajkami.
"Between Shit and Piss we are Born"
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1925
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 2 mies. temu

Album "No Prayer For The Dying"" czasem mocno krytykowana płyta. Tymczasem jedna z moich ulubionych. Zresztą, czy może być inaczej, gdy tam są takie kawałki jak „Tailgunner” (Dickinson, Harris) , „Holy Smoke” , „The Assassin” , cholernie chwytliwy „Bring Your Daughter… to the Slaughter” czy finałowy: "Mother Russia”. Nie, stanowczo to nie może być zły czy słaby album. Za to z Fear of... ja wolę tytułowy kawałek w wersji koncertowej. Porywa klimatem. No i ten klip. ;-)
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 2269
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex 2 mies. temu

Doskonale Cię rozumiem, no to wybierz swój najsłabszy gdybyś musiał, w okresie do 2000r.....fajna zabawa co nie ;)
"Between Shit and Piss we are Born"
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1925
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 2 mies. temu

Hm... Niby nie przepadam za Powerslave, ale tam są:
"Aces High" (Harris) – 4:32
"2 Minutes to Midnight" (Dickinson, Smith) – 6:03
Piece of Mind
"Where Eagles Dare" (Harris) – 6:10
"Revelations" (Dickinson) – 6:48
"Flight of Icarus" (Dickinson, Smith) – 3:51

Do czego zmierzam, ano to nie są zawsze hiper idealne płyty, ale wystarczy kilka hitów i reszta dobrych utworów, by w połączeniu z sentymentem, okładką, stworzyć idealny koktajl emocji.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2876
Rejestracja: 5 lata temu

DiabelskiDom 2 mies. temu

Ja sobie przez tę dyskusję odświeżyłem wczoraj te albumy, które uważam za najlepsze (chociaż przede wszystkim to albumy, których słuchałem najwięcej w takim, że tak powiem, bardziej świadomym muzycznie etapie życia), mianowicie The Number of the Beast, Somewhere in Time i Powerslave. No, jeszcze dużo Seventh Son of Seventh Son oraz Brave New World słuchałem, ale to raczej kilkanaście lat temu.

Mogę tylko napisać, że bawiłem się przednio. A nawet więcej, bawiłem się zajebiście. Ale też zlapałem się na tym, że innych płyt niż wymienione prawie nie pamiętam, albo i nawet ich nigdy nie słuchałem (jak np te po Dance of Death w górę). Z debiutu i dwójki to w zasadzie pamiętam kilka numerów, z X-Factor i Virtuala nie pamiętam kompletnie nic. Z pozostałych także jakieś wybiórcze numery bardziej niż całe materiały. Ale tak całkiem szczerze, to jakoś bardzo źle mi z tym nie jest.

PS. Nigdy nie uważałem Fear of the Dark za najlepszą płytę. Najbardziej znaną to może, ale na pewno nie najlepszą :)
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14516
Rejestracja: 5 lata temu

yog 2 mies. temu

Jak dla mnie, to Powerslave to najlepszy album z Brucem na wokalu, tylko niestety ze 2-3 środkowe kawałki kawałki są tam zapchajdziurami i odstają od reszty, ale oni tak już mają na większości płyt. Poza debiutem, tam wszystko cudne. Brave New World trochę taki wyrachowany skok na kasę i powrót do dawnych czasów, chociaż Blood Brothers bardzo fajny kawałek i The Wicker Man też spoko.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 1202
Rejestracja: 5 lata temu

dj zakrystian 2 mies. temu

Na Powerslave nie ma zapychaczy. Te mniej wałkowane numery są świetne, tylko sąsiadują z takim Aces High, które choć świetnym numerem jest, to zajechane jak pięty Jezusa. To samo 2 minutes to midnight.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3904
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 2 mies. temu

Vortex pisze:
2 mies. temu
Doskonale Cię rozumiem, no to wybierz swój najsłabszy gdybyś musiał, w okresie do 2000r.....fajna zabawa co nie ;)
Pytanie proste jak dupczenie. Do tego okresu można sobie wpisać i kolejność może być dowolna wszystko od No Prayer for the Dying do Virtual XI

Nie ma tu żadnego znaczenia kto jest wokalistą bo te albumy jako całość są delikatnie mówiąc średnie. Delikatnie wybija się Fear... ponad resztę ale ze wszystkich byłaby jedna konkretna płyta.
dj zakrystian pisze: Na Powerslave nie ma zapychaczy. Te mniej wałkowane numery są świetne
Dokładnie tak jest. Jak ktoś mówi, że na Powerslave środek to zapychacze to albo to black metalowiec albo idiota. Najczęściej jedno i drugie.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14516
Rejestracja: 5 lata temu

yog 2 mies. temu

Odkąd dużo ten album katowałem, to mam tak, że jak leci taki Flash of the Blade czy The Duelists to myślę kiedy już będzie Powerslave i Rhyme of the Ancient Mariner, co tam sobie wtedy myślą life metalowcy to nie wiem. Nie chodzi nawet o to, że to jakieś bardzo kiepskie kawałki, tylko do 4 pozostałych nie mają zupełnie startu, bo one się mieszczą w 15 najlepszych kawałkach w dorobku Iron Maiden, a taki The Duelists... może w 50? Pewnie nawet nie.

To samo jest zresztą na Number of the Beast, gdzie są jakieś śmieszne Run to the Hills czy Gangland, a obok nich wielkie sztosy typu Children of the Damned.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2876
Rejestracja: 5 lata temu

DiabelskiDom 2 mies. temu

Też się nie zgodzę z tym, że choćby na tych płytach, które teraz odświeżyłem są zapychacze. Wynika takie gadanie raczej z faktu, że te "najbardziej znane" typu właśnie Wasted Years czy 2 Minutes to Midnight były w większości przypadków słuchaczy rozpoznawalne sporo przed właściwym słuchaniem i poznawaniem tych płyt i są oni tymi numerami najzwyczajniej w świecie przejedzeni i wydaje im się, że słyszą tam niewiadomo co w odniesieniu do reszty.

Wczoraj znowu słuchałem Gdzieś W Czasie i sytuacja dokładnie taka sama. Czy to obsłuchane do obsrania Watsed Years, czy raczej Heaven Can Wait, czy tytułowy, czy też absolutnie wyjebany w kosmos Aleksander Wielki - cała płyta jest kapitalna i po latach słucha mi się jej chyba nawet lepiej niż za kuca.

PS. Run to the Hills zajebisty, spierdalaj.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1925
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 2 mies. temu

Run to the Hills jest zajebiste, a nie śmieszne. ;-)
DiabelskiDom pisze: Ja sobie przez tę dyskusję odświeżyłem wczoraj te albumy, które uważam za najlepsze (chociaż przede wszystkim to albumy, których słuchałem najwięcej w takim, że tak powiem, bardziej świadomym muzycznie etapie życia), mianowicie The Number of the Beast, Somewhere in Time i Powerslave. No, jeszcze dużo Seventh Son of Seventh Son oraz Brave New World słuchałem, ale to raczej kilkanaście lat temu.

Mogę tylko napisać, że bawiłem się przednio. A nawet więcej, bawiłem się zajebiście. Ale też zlapałem się na tym, że innych płyt niż wymienione prawie nie pamiętam, albo i nawet ich nigdy nie słuchałem (jak np te po Dance of Death w górę). Z debiutu i dwójki to w zasadzie pamiętam kilka numerów, z X-Factor i Virtuala nie pamiętam kompletnie nic. Z pozostałych także jakieś wybiórcze numery bardziej niż całe materiały. Ale tak całkiem szczerze, to jakoś bardzo źle mi z tym nie jest.

PS. Nigdy nie uważałem Fear of the Dark za najlepszą płytę. Najbardziej znaną to może, ale na pewno nie najlepszą :)
Ha, czasem mam odmienne zdanie, ale argumenty w pełni popieram. I niestety, przyznam, że najwięcej pamiętam te albumy, co obsłuchałem na kasetach. Czyli do Fear ... włącznie.

Ps. moja ulubiona, przynajmniej jedna z paru, to Killers. A potem za klimat Seventh...
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14516
Rejestracja: 5 lata temu

yog 2 mies. temu

DiabelskiDom pisze:
2 mies. temu
PS. Run to the Hills zajebisty, spierdalaj.
Chyba najbardziej wieśniacki utwór Iron Maiden razem z The Trooper, ale co kto lubi.

Co do reszty się nie zgodzę, w przypadku bdb płyt, jaką jest niewątpliwie Powerslave odsiewanie ziarna od plew przychodzi z czasem i wymaga wielu odsłuchów, ale ostatecznie prawie każda płyta ma swoje najlepsze fragmenty i swoje mielizny, niezależnie czy to Ride the Lightning, czy The Wall czy Powerslave.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 3128
Rejestracja: 5 lata temu

Pioniere 2 mies. temu

@yoguś, takie to mielizny, że jakby je nagrał jaki debiutant, wyniesiono by go zaraz na piedestały.
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2876
Rejestracja: 5 lata temu

DiabelskiDom 2 mies. temu

yog pisze:
2 mies. temu
Chyba najbardziej wieśniacki utwór Iron Maiden razem z The Trooper, ale co kto lubi.
Rozpuszczony, znudzony, zblazowany Rysio.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14516
Rejestracja: 5 lata temu

yog 2 mies. temu

Niestety nie zrozumiałem przytyku (?).
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2876
Rejestracja: 5 lata temu

DiabelskiDom 2 mies. temu

Jojczysz, marudzisz i silisz się na tanie kontrowersje, bo Ci się jakiś kawałek (niezły, dobry, zajebisty, taki sobie ale na pewno nie najbardziej wieśniacki) przejadł albo i nie porywał od początku ;)

Taka geneza przytyku (?).
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14516
Rejestracja: 5 lata temu

yog 2 mies. temu

Nie tyle mnie nie porywał, co mnie zawsze irytował, zanim słuchałem Iron Maiden z płyt i słuchałem pojedynczych kawałków czy teledysków, te dwa od zawsze są dla mnie najbardziej wkurwiającymi hitami Iron Maiden granymi notorycznie na koncertach i z tych kawałków są z pewnością najbardziej wieśniackie i spopowaciałe, irytujące po prostu. Jak na moje ucho. Prostackie, wieśniackie hity, denerwująco powtarzalne granie, co w przypadku takich festyniarzy riffu jest po wielokroć bardziej irytujące, niż w przypadku byle debiutanta (debiut Iron Maiden to ich najlepsza płyta). Dobra, obiad stygnie.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3904
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 2 mies. temu

Widzę, że na kilkanaście dni przed pewną imprezą Miechu zaczyna zbierać punkty mówiąc, że Somewhere In Time jest zajebista. Tak kurwa to jest najlepszy album. Pierwszy punkt zaliczony. Pozostały dwa.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Szajtan
Tormentor
Posty: 673
Rejestracja: rok temu

Szajtan 2 mies. temu

Nowy singiel pod tytułem Stratego.

Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 3848
Rejestracja: 4 lata temu

pit 2 mies. temu

yog pisze:
2 mies. temu
DiabelskiDom pisze:
2 mies. temu
PS. Run to the Hills zajebisty, spierdalaj.
Chyba najbardziej wieśniacki utwór Iron Maiden razem z The Trooper, ale co kto lubi.
Możemy zrobić głosowanie. Moim zdaniem palma pierwszeństwa należy się "The Number of the Beast".
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14516
Rejestracja: 5 lata temu

yog 2 mies. temu

Kiczowaty w opór, ale zajebisty!!!
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
TheAbhorrent
Posty: 64
Rejestracja: 5 mies. temu

TheAbhorrent 2 mies. temu

yog pisze:
2 mies. temu
Chyba najbardziej wieśniacki utwór Iron Maiden razem z The Trooper, ale co kto lubi.
No jeżeli ktoś słucha metalu to raczej lubi takie "wieśniackie" klimaty. Ja uwielbiam.
Nie cierpię pisać postów.
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 1202
Rejestracja: 5 lata temu

dj zakrystian 2 mies. temu

Stratego lepsze od poprzedniego numeru. Bruce lepiej brzmi obecnie w niższych tonacjach i kiedy nie ma siłowego piania jak na FF i BoS. Forma gitarzystów bez zmian na wysokim poziomie, nawet Nico klepie beczki ciekawiej jak ostatnimi czasy. Niby nic nowego, ale na płytę czekam, może być nieźle i tyle mi od kapeli z takim stażem wystarczy.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14516
Rejestracja: 5 lata temu

yog miesiąc temu

Premiera nowych Ajronów lada chwila (w piątek), to tymczasem podrzucę garść filmików na ten temat, kto zna angielski to sobie może posłuchać między innymi, że płytka gotowa jest od dwóch lat w zasadzie.





+ Adrianowe rozkminy:


Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Nekroskop
Tormentor
Posty: 806
Rejestracja: 2 lata temu

Nekroskop miesiąc temu

Album krąży już po internetach, więc pozwoliłem sobie przesłuchać.

Produkcja okazała się całkiem fajna, podoba mi się zwłaszcza brzmienie perki, która ma satysfakcjonujący ciężar. Jest kilka utworów na płycie, które zaczynają się jak jedne z najciekawszych w całej dyskografii IM (Days of Future Past, The Time Machine). Niestety na tym póki co kończą się pozytywy, bo nawet ciekawie zapowiadające się kawałki ostatecznie okazują się flakami z olejem, a do tego niektóre z nich to tasiemce.

Ogólnie to z tym albumem jak z życiem: piękne są tylko chwile. Niby jest coś, co wciąga, ale nie ma żadnego haczyka, więc człowiek szybko wypływa na powierzchnię i pływając na materacu wymyśla wymówki. "No tak, ale to już przecież bardzo leciwa kapela", "nagrali kilka świetnych albumów, mają prawo być wypaleni", "może album potrzebuje kilku przesłuchań".

No ale może album potrzebuje kilku przesłuchań.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3904
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz miesiąc temu

Nekroskop pisze:
miesiąc temu
No ale może album potrzebuje kilku przesłuchań.
Po chuj słuchać gówna, które Wania stworzył w przerwie na hot doga robiąc podbitkę ze 128 kbps do 192 kbps. Zapytasz pewnie a dlaczego nie od razu do 320 kbps? Bo Wania to myśłący człek i aż tak ludzi w chuja robić nie będzie skoro wie, że cała płyta promka dla gazet i dziennikarzy była w 128 kbps.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Nekroskop
Tormentor
Posty: 806
Rejestracja: 2 lata temu

Nekroskop miesiąc temu

Hajasz pisze:
miesiąc temu
Po chuj słuchać gówna
Z ciekawości.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3904
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz miesiąc temu

Nekroskop pisze:
miesiąc temu
Hajasz pisze:
miesiąc temu
Po chuj słuchać gówna
Z ciekawości.
Z ciekawości to można dostać kocią japę.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1925
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot miesiąc temu

dj zakrystian pisze:
2 mies. temu
Stratego lepsze od poprzedniego numeru. Bruce lepiej brzmi obecnie w niższych tonacjach i kiedy nie ma siłowego piania jak na FF i BoS. Forma gitarzystów bez zmian na wysokim poziomie, nawet Nico klepie beczki ciekawiej jak ostatnimi czasy. Niby nic nowego, ale na płytę czekam, może być nieźle i tyle mi od kapeli z takim stażem wystarczy.
Tak, dokładnie tak. Plus siła sentymentu. A już pomijam, że czekam na koncerty.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
TheAbhorrent
Posty: 64
Rejestracja: 5 mies. temu

TheAbhorrent miesiąc temu

Mam wrażenie, że nowa płyta IM jest wydarzeniem, "bo to nowa płyta Iron Maiden". Trochę irytujące zjawisko. I te oceny w recenzjach... serio ta płyta jest 10/10? Cóż, możliwe... Niestety w moim prywatnym rankingu są najsłabsi z trójki AC/DC, Judas Priest i oni. Wiadomo, że AC/DC same siebie kopiuje - ale robi to dokładnie tak, jak ich fani oczekują. Poza tym na "PWR UP" brzmią zaskakująco świeżo i energicznie, nie wiem jakie czary w studiu miały miejsce. Priest, może dzięki posiłkom, nagrało album, który nawet niektórzy fani wskazują jako najlepszy od "Painkiller". Iron Maiden stawiam raczej obok takiego Ozzy'ego. Dużo szumu, płyta słaba, bez życia, bez energii, bez pasjii. Zlepek autoplagiatów, ale chya nie taki jak u AC/DC, nie jak chcą fani - innowacja polega na wydłużaniu kompozycji ponad sens i oczekiwanie. Tak przynajmniej było z "The Book of Souls", bo "Senjutsu" jest jednak trochę lepsze... więcej tu fajnych momentów. Niestety to wciąż tylko momenty, ale przynajmniej są. Głównie to fajne skojarzenia ze starymi płytami.

Trzy kwestie.
1. Kto powiedział Harrisowi, że im dłuższy kawałek tym lepiej? Długość to nie progresja. Przecież to jest koszmarnie nudne i trwa już kolejny album. Czaję, że kolo chce nawiązywać do "Rime..." (chociaż nie wiem po co) ale żeby aż dwa razy na jednym albumie?
2. Klasyczne okładki to bogactwo szczegółów. Po latach kolejne pokolenia jarają się odnajdując jakieś nawiązania do tekstów lub kultury masowej. Szkoda, że teraz znów okładka to Eddie i nic więcej. Podobnie jak w przypadku poprzedniego albumu bardziej podobają mi się wersje fanowskie krążące po siedzi, gdzie za postacią jest interesujące tło nawiązujące do piosenek. Wiem, marudzę.
3. Stara rzecz w przypadku IM, ale jakoś dopiero na "Senjutsu" zaczęło mi to trochę przeszkadzać. Japońskie klimaty, egipskie klimaty, kosmiczne, wojna światowa... a muzycznie bez znaczenia. Można okładki pozamieniać i nie będzie różnicy jeżeli nie posłucha się pojedynczych tekstów. Po tym co gadali na tych filmikach o Japonii myślałem, że coś tam przemycą, ale jak widać nie znaleźli takich patentów do autoplagiatu :P
Nie cierpię pisać postów.
Elementw
Master Of Puppets
Posty: 120
Rejestracja: 2 lata temu

Elementw miesiąc temu

,,Zlepek autoplagiatów" już po drugim przesłuchaniu jest jakby mniej autoplagiatem. Jednak każda nowa płyta IM musi się uleżć i ucukrować.

Wróć do „Heavy / Speed / Power Metal”