Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 15377
Rejestracja: 5 lata temu

yog 2 mies. temu

Destroy their modern metal and bang your fucking head

Tagi:
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 3098
Rejestracja: 5 lata temu

DiabelskiDom miesiąc temu

yog pisze:
9 mies. temu
Jak dla mnie, to Powerslave to najlepszy album z Brucem na wokalu, tylko niestety ze 2-3 środkowe kawałki kawałki są tam zapchajdziurami i odstają od reszty, ale oni tak już mają na większości płyt.
Wchodzę żeby się pokłócić, bo lubię. Powerslave spoko, ale Gdzieś w Czasie uważam za dużo lepszy. Każdy numer to dla mnie totalny hicior, czego o tym drugim powiedzieć nie mogę. Zweryfikowane na świeżo. Z perspektywy użytkownika DiabelskiDom w roku 2022 to najlepszy Iron Maiden.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 1627
Rejestracja: 3 lata temu

kurz miesiąc temu

DiabelskiDom pisze:
miesiąc temu
Gdzieś w Czasie to najlepszy Iron Maiden.
Potwierdzam
Awatar użytkownika
Nekroskop
Tormentor
Posty: 1058
Rejestracja: 2 lata temu

Nekroskop miesiąc temu

Somewhere in Time to także mój ulubiony Maiden. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że jest to album co do zasady lubiany przez nie-hardcorowych fanów, bo charakterem mocno odstaje od reszty dyskografii. Sam zespół właściwie też się od niego odciął.

Swoją drogą, SiT ma subiektywnie jedną z najlepszych okładek w historii metalu, a obiektywnie jedną z najbardziej złożonych i pracochłonnych.
Awatar użytkownika
encyklopedia metalu
Posty: 33
Rejestracja: 3 mies. temu

encyklopedia metalu miesiąc temu

Somewhere In Time ma jeden z najlepszych kawałków IM w ogóle - mocarny Alexander The Great. Ta solówa!
Mi tam synteaztory nie przeszkadzają, ale niestety na album trafiły straszne mielizny.
Heaven Can Wait z prostackim refrenem, Sea Of Madness poza świergolącym riffem w tle ma niewiele do zaoferowania, a Stranger In A Strange Land to już zupełna padaka i chyba najnudniejszy numer z pierwszych siedmiu płyt.
Elementw
Master Of Puppets
Posty: 154
Rejestracja: 3 lata temu

Elementw miesiąc temu

Dla mnie aż do 7soa7s byli na fali wznoszącej. Ta właśnie płyta to osiem ciosów a każdy śmiertelny. Każda nuta dopracowana. Każdy numer to oddzielne dzieło. Początkowa krytyka za miękkość zbladła z czasem A jak przypomnę sobie , że w podsumowaniu metalowym za 1988 r ( to chyba była jakaś odmiana metal top 20) w naszym Prylu wygrał w cuglach Helloween , to jak na dłoni widać jak czas odsiewa potupaje od metalowej sztuki.
Awatar użytkownika
Nekroskop
Tormentor
Posty: 1058
Rejestracja: 2 lata temu

Nekroskop miesiąc temu

encyklopedia metalu pisze:
miesiąc temu
Heaven Can Wait z prostackim refrenem, Sea Of Madness poza świergolącym riffem w tle ma niewiele do zaoferowania, a Stranger In A Strange Land to już zupełna padaka i chyba najnudniejszy numer z pierwszych siedmiu płyt.
Całkowicie się nie zgadzam w odniesieniu do Stranger in a Strange Land i Sea Of Madness. Ten pierwszy podoba mi się nawet bardziej w obskurnej wersji live, zwłaszcza solo:
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 4308
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Światowa stolica beztalencia, bagiennej gorączki i nędzy duchowej

Vexatus miesiąc temu

Trzy najlepsze płyty Iron Maiden wyszły w okresie 1984-1988, czyli kolejno "Powerslave", "Somewhere in Time" i "Seventh Son of a Sevemth Son". Jeszcze ewentualnie "Piece of Mind" bym do tego dorzucił, bo dużo od trzech następnych nie odstaje. Koniec dyskusji. ;)
Nekroskop pisze: Somewhere in Time to także mój ulubiony Maiden. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że jest to album co do zasady lubiany przez nie-hardcorowych fanów, bo charakterem mocno odstaje od reszty dyskografii. Sam zespół właściwie też się od niego odciął.
Coooooooooo? :)
Nekroskop pisze: Swoją drogą, SiT ma subiektywnie jedną z najlepszych okładek w historii metalu, a obiektywnie jedną z najbardziej złożonych i pracochłonnych.
No wiadomo... :)
Vexatus pisze:
3 lata temu
Obrazek

Dla mnie chyba najlepsza okładka w historii metalu. ;) Ta okładka to prawdziwy rebus z licznymi detalami stanowiącymi odniesienia do poprzednich płyt, historii zespołu i różnych ciekawostek. Coś pieknego. :)

https://en.wikipedia.org/wiki/Somewhere ... er_artwork

Co ciekawe sam zespół chyba nie do końca był zadowolony z tej okładki. :)
Legendarna okładka. ;) Muszę kiedyś popełnić jakiś dłuższy wywód na temat tej okładki, bo znalazłem kilka popierdółek, o których chyba jeszcze nigdzie informacji nie widziałem. :)
Awatar użytkownika
Nekroskop
Tormentor
Posty: 1058
Rejestracja: 2 lata temu

Nekroskop miesiąc temu

Vexatus pisze:
miesiąc temu
Muszę kiedyś popełnić jakiś dłuższy wywód na temat tej okładki, bo znalazłem kilka popierdółek, o których chyba jeszcze nigdzie informacji nie widziałem. :)
Tutaj jest długa retrospekcja Derek Riggsa o popełnianiu tej okładki.
Awatar użytkownika
brzask
Tormentor
Posty: 818
Rejestracja: 8 mies. temu
Lokalizacja: Kalisz

brzask miesiąc temu

Vexatus pisze:
miesiąc temu
Trzy najlepsze płyty Iron Maiden wyszły w okresie 1984-1988, czyli kolejno "Powerslave", "Somewhere in Time" i "Seventh Son of a Sevemth Son".
Bdb, choć w pierwszej trójce koniecznie "Killers" umieściłbym. Za takie nieśmiertelne kawałki jak Drifter, Purgatory czy Wrathchild. Genialne...
'napuchną mną drzewa'
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 2419
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex miesiąc temu

Po latach cały czas u mnie zyskuje debiut. "Killers" już tak dobry nie jest, acz nadal ciekawy. "Piece of Mind" znacznie spadło mi w notowaniach, bo "The Trooper" się po prostu przejadł, a tak to został ciekawy "Revelations". "Somewhere In Time" nadal bardzo lubię, i ostatnio to jeden z niewielu albumów, które odsłuchuję od dechy do dechy. Fanem "Sevent Son Of The Seven Son" nigdy nie byłem, i to się niezbyt zmieniło. W sumie teraz, najchętniej wracam do koncertów z ery po powrocie Bruce'a.
"Between Shit and Piss we are Born"
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 1620
Rejestracja: 5 lata temu

dj zakrystian miesiąc temu

Pierwsza trójka najlepszych IMO, lub emo płyt Mejden to:
1 SSoaSS
2 SiT
3 PoM.
Dalej jest Powerslave i NotB. Potem płyty z Polem Dianno. Przy czym nigdy nie zeszli poniżej oceny 6/10. Płyty z Blejzem świetne ze wskazaniem na X Factor.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
encyklopedia metalu
Posty: 33
Rejestracja: 3 mies. temu

encyklopedia metalu miesiąc temu

Zawsze lubiłem Virtual XI i pierwszą połowę X Factor, ale te płyty zyskały wiele w ocenach ostatnio w porównaniu z dwoma flegmatykami, które ostatnio wydali.

Wróć do „Heavy / Speed / Power Metal”