Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 15955
Rejestracja: 6 lata temu

yog 8 mies. temu

Destroy their modern metal and bang your fucking head

Tagi:
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 3271
Rejestracja: 6 lata temu

DiabelskiDom 8 mies. temu

yog pisze:
rok temu
Jak dla mnie, to Powerslave to najlepszy album z Brucem na wokalu, tylko niestety ze 2-3 środkowe kawałki kawałki są tam zapchajdziurami i odstają od reszty, ale oni tak już mają na większości płyt.
Wchodzę żeby się pokłócić, bo lubię. Powerslave spoko, ale Gdzieś w Czasie uważam za dużo lepszy. Każdy numer to dla mnie totalny hicior, czego o tym drugim powiedzieć nie mogę. Zweryfikowane na świeżo. Z perspektywy użytkownika DiabelskiDom w roku 2022 to najlepszy Iron Maiden.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 2112
Rejestracja: 3 lata temu

kurz 8 mies. temu

DiabelskiDom pisze:
8 mies. temu
Gdzieś w Czasie to najlepszy Iron Maiden.
Potwierdzam
Awatar użytkownika
Nekroskop
Tormentor
Posty: 1067
Rejestracja: 3 lata temu

Nekroskop 8 mies. temu

Somewhere in Time to także mój ulubiony Maiden. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że jest to album co do zasady lubiany przez nie-hardcorowych fanów, bo charakterem mocno odstaje od reszty dyskografii. Sam zespół właściwie też się od niego odciął.

Swoją drogą, SiT ma subiektywnie jedną z najlepszych okładek w historii metalu, a obiektywnie jedną z najbardziej złożonych i pracochłonnych.
Awatar użytkownika
encyklopedia metalu
Posty: 44
Rejestracja: 10 mies. temu

encyklopedia metalu 8 mies. temu

Somewhere In Time ma jeden z najlepszych kawałków IM w ogóle - mocarny Alexander The Great. Ta solówa!
Mi tam synteaztory nie przeszkadzają, ale niestety na album trafiły straszne mielizny.
Heaven Can Wait z prostackim refrenem, Sea Of Madness poza świergolącym riffem w tle ma niewiele do zaoferowania, a Stranger In A Strange Land to już zupełna padaka i chyba najnudniejszy numer z pierwszych siedmiu płyt.
Elementw
Master Of Puppets
Posty: 172
Rejestracja: 3 lata temu

Elementw 8 mies. temu

Dla mnie aż do 7soa7s byli na fali wznoszącej. Ta właśnie płyta to osiem ciosów a każdy śmiertelny. Każda nuta dopracowana. Każdy numer to oddzielne dzieło. Początkowa krytyka za miękkość zbladła z czasem A jak przypomnę sobie , że w podsumowaniu metalowym za 1988 r ( to chyba była jakaś odmiana metal top 20) w naszym Prylu wygrał w cuglach Helloween , to jak na dłoni widać jak czas odsiewa potupaje od metalowej sztuki.
Awatar użytkownika
Nekroskop
Tormentor
Posty: 1067
Rejestracja: 3 lata temu

Nekroskop 7 mies. temu

encyklopedia metalu pisze:
8 mies. temu
Heaven Can Wait z prostackim refrenem, Sea Of Madness poza świergolącym riffem w tle ma niewiele do zaoferowania, a Stranger In A Strange Land to już zupełna padaka i chyba najnudniejszy numer z pierwszych siedmiu płyt.
Całkowicie się nie zgadzam w odniesieniu do Stranger in a Strange Land i Sea Of Madness. Ten pierwszy podoba mi się nawet bardziej w obskurnej wersji live, zwłaszcza solo:
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 4742
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Światowa stolica beztalencia, bagiennej gorączki i nędzy duchowej

Vexatus 7 mies. temu

Trzy najlepsze płyty Iron Maiden wyszły w okresie 1984-1988, czyli kolejno "Powerslave", "Somewhere in Time" i "Seventh Son of a Sevemth Son". Jeszcze ewentualnie "Piece of Mind" bym do tego dorzucił, bo dużo od trzech następnych nie odstaje. Koniec dyskusji. ;)
Nekroskop pisze: Somewhere in Time to także mój ulubiony Maiden. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że jest to album co do zasady lubiany przez nie-hardcorowych fanów, bo charakterem mocno odstaje od reszty dyskografii. Sam zespół właściwie też się od niego odciął.
Coooooooooo? :)
Nekroskop pisze: Swoją drogą, SiT ma subiektywnie jedną z najlepszych okładek w historii metalu, a obiektywnie jedną z najbardziej złożonych i pracochłonnych.
No wiadomo... :)
Vexatus pisze:
4 lata temu
Obrazek

Dla mnie chyba najlepsza okładka w historii metalu. ;) Ta okładka to prawdziwy rebus z licznymi detalami stanowiącymi odniesienia do poprzednich płyt, historii zespołu i różnych ciekawostek. Coś pieknego. :)

https://en.wikipedia.org/wiki/Somewhere ... er_artwork

Co ciekawe sam zespół chyba nie do końca był zadowolony z tej okładki. :)
Legendarna okładka. ;) Muszę kiedyś popełnić jakiś dłuższy wywód na temat tej okładki, bo znalazłem kilka popierdółek, o których chyba jeszcze nigdzie informacji nie widziałem. :)
Awatar użytkownika
Nekroskop
Tormentor
Posty: 1067
Rejestracja: 3 lata temu

Nekroskop 7 mies. temu

Vexatus pisze:
7 mies. temu
Muszę kiedyś popełnić jakiś dłuższy wywód na temat tej okładki, bo znalazłem kilka popierdółek, o których chyba jeszcze nigdzie informacji nie widziałem. :)
Tutaj jest długa retrospekcja Derek Riggsa o popełnianiu tej okładki.
Awatar użytkownika
brzask
Tormentor
Posty: 1028
Rejestracja: rok temu
Lokalizacja: Kalisz

brzask 7 mies. temu

Vexatus pisze:
7 mies. temu
Trzy najlepsze płyty Iron Maiden wyszły w okresie 1984-1988, czyli kolejno "Powerslave", "Somewhere in Time" i "Seventh Son of a Sevemth Son".
Bdb, choć w pierwszej trójce koniecznie "Killers" umieściłbym. Za takie nieśmiertelne kawałki jak Drifter, Purgatory czy Wrathchild. Genialne...
'napuchną mną drzewa'
'Od dobrych kilku lat...'
'The cult of Heroes our religion, our world is one of strife
Nature our new righteous order, Free and Proud and Wild'
'There's something growing in the trees
I think it's a different me'
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 2589
Rejestracja: 6 lata temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex 7 mies. temu

Po latach cały czas u mnie zyskuje debiut. "Killers" już tak dobry nie jest, acz nadal ciekawy. "Piece of Mind" znacznie spadło mi w notowaniach, bo "The Trooper" się po prostu przejadł, a tak to został ciekawy "Revelations". "Somewhere In Time" nadal bardzo lubię, i ostatnio to jeden z niewielu albumów, które odsłuchuję od dechy do dechy. Fanem "Sevent Son Of The Seven Son" nigdy nie byłem, i to się niezbyt zmieniło. W sumie teraz, najchętniej wracam do koncertów z ery po powrocie Bruce'a.
"Between Shit and Piss we are Born"
Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 1906
Rejestracja: 6 lata temu

dj zakrystian 7 mies. temu

Pierwsza trójka najlepszych IMO, lub emo płyt Mejden to:
1 SSoaSS
2 SiT
3 PoM.
Dalej jest Powerslave i NotB. Potem płyty z Polem Dianno. Przy czym nigdy nie zeszli poniżej oceny 6/10. Płyty z Blejzem świetne ze wskazaniem na X Factor.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
encyklopedia metalu
Posty: 44
Rejestracja: 10 mies. temu

encyklopedia metalu 7 mies. temu

Zawsze lubiłem Virtual XI i pierwszą połowę X Factor, ale te płyty zyskały wiele w ocenach ostatnio w porównaniu z dwoma flegmatykami, które ostatnio wydali.
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 4742
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Światowa stolica beztalencia, bagiennej gorączki i nędzy duchowej

Vexatus 5 mies. temu



Taka tam ciekawostka...
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 2589
Rejestracja: 6 lata temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex 5 mies. temu

Heheh, też mi ostatnio fejs zaoferował ten filmik .
"Between Shit and Piss we are Born"
edi_gein
Posty: 29
Rejestracja: 4 mies. temu
Lokalizacja: (...)

edi_gein 2 mies. temu

Mam okazję posłuchać Powerslave w naprawde dobrym wydaniu. Ależ to jest dobry album. Pełen smaczków, wirtuozerii, melodii, klimatu. Ach....
In the depths of a mind insane, fantasy and reality are the same.
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 2112
Rejestracja: 3 lata temu

kurz 2 mies. temu

Przytuliłbym winyla z epoki, jeden z albumów zyskujących z każdym odsłuchem.
edi_gein
Posty: 29
Rejestracja: 4 mies. temu
Lokalizacja: (...)

edi_gein 2 mies. temu

kurz pisze:
2 mies. temu
Przytuliłbym winyla z epoki,
Się pochwalę. Przytuliłem.
In the depths of a mind insane, fantasy and reality are the same.
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 2589
Rejestracja: 6 lata temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex miesiąc temu

Ach ten "Live After Death" wspaniały!!!
"Between Shit and Piss we are Born"
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 2589
Rejestracja: 6 lata temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex miesiąc temu

Blind pisze:
6 lata temu
Zespół, który sprawił, że pokochałem metal. Ojciec zapalony fan od kilkudziesięciu lat, więc chcąc nie chcąc musiałem prędzej czy później zetknąć się z nimi. Zaczęło się jak miałem z trzy lata. Nakurwiałem do przedszkola ze świeżo wydaną wtedy "Dance of Death".
Odświeżyłem, zyskał ten album po stokroć.
"Between Shit and Piss we are Born"
Awatar użytkownika
Blind
Tormentor
Posty: 1332
Rejestracja: 6 lata temu

Blind miesiąc temu

Vortex pisze:
miesiąc temu
Blind pisze:
6 lata temu
Zespół, który sprawił, że pokochałem metal. Ojciec zapalony fan od kilkudziesięciu lat, więc chcąc nie chcąc musiałem prędzej czy później zetknąć się z nimi. Zaczęło się jak miałem z trzy lata. Nakurwiałem do przedszkola ze świeżo wydaną wtedy "Dance of Death".
Odświeżyłem, zyskał ten album po stokroć.
Dla mnie najwspanialszy na tym albumie jest Paschendale. Bruce tekstem i wokalem niesamowicie oddał beznadzieję tych bezsensownych bitew w błocie bez szans na przeżycie.
UP THE VERONICAS
KIERWA TAKE ME ON THE FLOOR TARARATA TARARARA
yog pisze:
5 mies. temu
polerowanie niemca to kwestia zdrowotna!
Awatar użytkownika
perun
Posty: 46
Rejestracja: 2 lata temu

perun 3 dni temu

Samodzielnie i świadomie zetknąłem się z tym zespołem, mając bodaj 11 lat. Mam 2 starszych braci, którzy wówczas mieli pokaźną (a przynajmniej mi się tak wtedy wydawało) kolekcję kaset, głównie rock/hard rock. Z metalu mieli niewiele, coś tam Kata, Metallica, Iron Maiden właśnie + popularne wtedy Sepultura i Fear Factory. Kasety Maidenów urzekały i intrygowały okładkami oczywiście.

I teraz pewnie nie jeden klepnie się w czoło, przewróci oczami, albo się zaśmieje i pokręci głową, ale kaseta która swą muzyką wprawiła mnie w kompletne osłupienie i odwróciła świat do góry nogami, to The X Factor. Potem poleciało jeszcze Virtual XI. Nie miałem wtedy żadnej wiedzy kto to Bruce Dickinson, bo myślałem że Blaze Bayley to ten główny i najlepszy (a już wtedy chyba nagrywali Brave New World). Co i tak nie miało dla mnie znaczenia bo te dwie kasety, były dla mnie artefaktami. Jak posłuchałem Powerslave i Fear of The Dark to nie czaiłem czy tam na tych kasetach to czasem nie jakaś podróba ;-)
Ale już wspomniane Brave New World, generalnie mnie przekonało do oryginalnego śpiewaka - później pochłonąłem resztę, z wszystkimi koncertówkami, kolekcją b-sideów i erą Di'Anno.

Dzisiaj się z tego śmieję, ale wtedy miałem konkretnego jobla na ich punkcie i to przez parę dobrych lat. Należałem do fanklubów, próbowałem zarażać nimi ludzi, a jak ktoś powiedział coś chujowo na ich temat (lub mojego fanatyzmu) to mogło iść 'na noże'. Oczywiście słuchałem też innych heavy metali - Judas Priest, Diamond Head, Saxon, Dio, Motorhead, King Diamond - chłonąłem tego na potęgę, ale nic nie dawało tego co Iron Maiden. Liznąłem też dużo rocka - Deep Purple, Black Sabbath, Van Halen, AC/DC, power metalu - Helloween, Running Wild, Gamma Ray, Statovarius, Masterplan, thrashu - Anthrax, Megadeth, Exodus, Kreator... Ale Iron Maiden byli u mnie nie do zastąpienia.

Z Iron Maiden na dobre wyleczyła mnie wtedy muzyka progresywna - wpierw to były kapele "prog metalowe", (czyli Dream Theater, Symphony X, Shadow Gallery, Threshold i t.p.) po których wpadłem na prawdziwego prog rocka. I wtedy się skończyło Maidenowanie - ale i metalowanie, na ponad dekadę...
Ostatnią płytą do której szalałem było A Matter of Life and Death. Późniejsze dokonania śledziłem wybiórczo, ale już nie porywają mnie w ogóle. Od święta natomiast wracam do klasyków - np. Powerslave to dla mnie petarda absolutna. I jedno wiem na pewno - sentyment, oraz wspomnienia po czasach mojego fanatyzmu są absolutnie niezastąpione. A wciąż niegasnącą fascynację muzyką, zawdzięczam na wyłączność temu zespołowi. Fanem już nie zostałem (i nie zostanę) żadnego zespołu, bo to samo-zniewolenie i zaślepienie. Słucham i odkrywam co tylko mi się podoba, nie mając żadnych skrupułów się tym znudzić. I też nie potrafię psioczyć jak kiedyś na muzykę która akurat mi się nie podoba, bo nie wiadomo czy za rok nie zmienię zdania, hahaha. Ale to już po za tematem. Tak czy siak: UP THE IRONS!
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2857
Rejestracja: 6 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 2 dni temu

Bardzo lubię takie wspomnienia. No teraz ciężko być takim fanem. Ale nadal mam ogromny sentyment do starych nagrań. Nowe są zbyt rozwleczone....
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.

Wróć do „Heavy / Speed / Power Metal”