Bardziej chyba "z kronikarskiego obowiązku", niż dlatego, że ktoś z Was chciałby zobaczyć te zespoły na żywo, informuję że po raz pierwszy poza granicami ruskojęzycznych państw zagrają te dwie ww. kapele. Chociaż jest tu chyba paru entuzjastów "atmosferycznego black metalu", którzy może skuszą się na ten projekt kolesia stojącego za Morok, ponieważ moim zdaniem Severoth radzi sobie w tej lidze świetnie. Ja jadę dla headlinera, bo uważam Bursztyn za najlepszą aktualnie obok Nokturnali kapelę z Ukrainy. Wiem od kolegi, że był pomysł dorzucenia Stworza do składu, ale oni nie lubią grać koncertów, więc możliwość istnieje, choć jest nikła.
TITELITURY pisze: 7 lat temu
Bardziej chyba "z kronikarskiego obowiązku", niż dlatego, że ktoś z Was chciałby zobaczyć te zespoły na żywo
Nie stać mnie niestety, ale Severotha to bym kurde zobaczył... Tym bardziej, że to, co do tej pory poszło w sieć, wskazuje, że live wypadają zaskakująco zajebiście:
porwanie w satanistanie pisze: 7 lat temu
Ale Stworz to chyba wobec grania na żywca raczej jest sceptyczny?
Nie wiem, dzisiaj idę na urodziny żony kolesia, który im robi wszystkim tam okładki, Ludzi ze Stworza zna chyba osobiście, więc zapytam. Może już będzie wiedział, co dorzucą do składu. Ale na Olsztynian raczej bym nie liczył z ww. względów.
porwanie w satanistanie pisze: 7 lat temu
Ale Stworz to chyba wobec grania na żywca raczej jest sceptyczny?
Nie wiem, dzisiaj idę na urodziny żony kolesia, który im robi wszystkim tam okładki, Ludzi ze Stworza zna chyba osobiście, więc zapytam. Może już będzie wiedział, co dorzucą do składu. Ale na Olsztynian raczej bym nie liczył z ww. względów.
Zacznijmy od tego, że Gość który robi okładki Stworz nie ma jeszcze żony
No i wypadło to zajebiście. Świetny koncert, choć do końca nie dotrwałem, ponieważ poprzestawiali skład i "niepotrzebny black metal", tj. Azel's Mountain spadł na koniec, więc można było wcześniej wyjść i pić browary po wrocławskich parkach, dyskutując do 3 nad ranem o tym, czy ukraińska scena jest antypolska, czy nie jest, hehehe. Burshtyn zajebioza na żywo, brzmieli jak z płyt, a oprócz tego, że zagrali repertuar tej kapeli, to jeszcze prawie drugie tyle czasu grali przekrojowo kawałki Dub Buk, przy których jednak publiczność bawiła się lepiej, z tej prostej przyczyny, że są po prostu bardziej skoczne. Kawałki z przedostatniej, "czerwonej" płyty też są jak się okazuje bardzo koncertowe. Mały klub Liverpool na max może ze 150 masek, kameralna atmosfera, dojrzali ludzie, nie ta pedaliada, którą oglądałem dzień później w Warszawie, sprawiły, że to był naprawdę zajebisty gig. Severoth też świetnie wypadł, nawet mi się podobało i stałem pod sceną oczarowany, mimo że takiej muzyki nie słucham. Nie jest to jednak muzyka na koncerty. Hitem wieczoru był Necro. Wpada najebany do kibla, patrzy - wolny pisuar, wolny kibel, więc zaczyna lać do zlewu. Jakiś koleś w tym czasie wychodzi z drugiego kibla i podchodzi do tego zlewu, na co Necro "Rąk tu nie umyjesz."
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
yog7 lat temu
Tormentor
Posty: 18206
Rejestracja:9 lat temu
yog
Trzyma formę widzę. Gigu trochę zazdroszczę, ale sobie odbiję dyskutując o tym, czy fińska scena jest antypolska za dwa tygodnie
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Necro, to dla mnie ewenement, dowód na to, że geniusz muzyczny jest ślepy jak Fortuna i obdarza różnych ludzi. Totalny arcydzban, najebany w trzy dupy prawie wpadł na scenę i rozłączył kable basiście Severoth, podczas występu pierwszego zespołu pytał kolesia, co wcześniej grało, gadać z nim, to katorga, a jak złapie za gitarę, nagrywa najlepsze albumy blackmetalowe na polskiej scenie. Człowiek - fenomen.