Poznański Deszcz gra połączenie crust i dark hardcore i kurwa bardzo mi się to podoba bo jest to autentyczny wkurw. Chłopaki napierdalają zdrowo ale i mają jaja bo w ich muzyce znajdzie się miejsce dla ciekawych melodii. Wokalista drze japę tak jakby grał na gorącej gitarze a te są świetnie nagrane i czytelne. Gdyby tak na szybko porównać Deszcz to na myśl przychodzi mi Trap Them z podobnymi emocjami.
Chłopaki wydali mini album i tegoroczny debiut, który zrywa nogawki. Killer totalny.
Tego nowego albumu nie słyszałem, ale jelonek 4 raz sobie leci. Szkoda tylko, jak dla mnie, że po polsku nie drą mordy. No ale tak to mają przynajmniej większy zasięg wegańskiej, antyfaszystowskiej propagandy pewnie, więc ma to jakiś sens pewnie, bo muza dobra.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
yog pisze: 7 lat temu
Tego nowego albumu nie słyszałem, ale jelonek 4 raz sobie leci. Szkoda tylko, jak dla mnie, że po polsku nie drą mordy. No ale tak to mają przynajmniej większy zasięg wegańskiej, antyfaszystowskiej propagandy pewnie, więc ma to jakiś sens pewnie, bo muza dobra.
No jak to, myśliwska ambona, ludzkie trupy pod nią, triumfalny jelonek - natura odbierze, co jej należne, a człowiek zemrze jako podłe truchło w obliczu z jej gniewem. A jelonek wiadomo, ładny, się sprzeda, może laseczki się zainteresują zespołem itp.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
... w dodatku jest chyba pełnia i niczym wilkołak, jelonek nabiera nieziemskiej mocy do walki z prześladowcami jego i jego rodziny - w oddali widać małe z tras-łania, bo ma rogi niczym bohater z frontu okładki Teraz to już sam sie w tym pogubiłem
Pioniere pisze: 7 lat temu
w dodatku jest chyba pełnia
Mi to bardziej chyba na jakieś oko wygląda... Przesłuchałem jak na razie "Rain Keeps Falling" i jakoś mnie nie porwało - niby wszystko jest na swoim miejscu, ale za mało w tym ciężaru.
Pioniere pisze: 7 lat temu
w dodatku jest chyba pełnia
Mi to bardziej chyba na jakieś oko wygląda... Przesłuchałem jak na razie "Rain Keeps Falling" i jakoś mnie nie porwało - niby wszystko jest na swoim miejscu, ale za mało w tym ciężaru.
Nie mam pojęcia, jak się to ma do, jak by nie było, 3 lata późniejszego Deszcz (z jelonkiem), ale mi ten jeleń wybornie wchodzi też dzięki temu właśnie, że to nie jest jakiś japoński d-beat, tylko granie lżejsze, bardziej przestrzenne, wręcz bym zaryzykował stwierdzenie - oparte często o atmo-bm-owe riffy. Fajny też motyw taki, że kawałki przepływają w siebie kolejno bez cięcia, co tworzy wspólny, 21 minutowy koncept. Aktualnie kończę 8 odsłuch
Z tego co widzę, większość kawałków z Rain Keeps Falling i "jelonka" się powtarza
Destroy their modern metal and bang your fucking head