Grecki zespół pochodzący wprost z Aten. Na koncie mają 3 splity, 3 pełniaki i jedną epkę, powstali w 2008 roku. Kapela swój styl określa jako "astrogrind", no i coś w tym jest, bo lirycznie zajmują się warstwą głównie astronomiczną. Wszystkie ich materiały są dostępne tutaj.
Tegoroczny album „Impossible Orbits” to w mym uznaniu topowa płyta roku. Znajdzie się na pewno na mej liście podsumowań rocznych w trójce najlepszych albumów o ile w ogóle, nie zajmie nań pierwszego miejsca. Polecam szczególnie fanom OS grania Grindcore ze szczyptą Crossover w stylu Righteous Pigs, Defecation, czy też Terrorizer dodatkowo unurzanego lekko w klimatycznej blackmetalowej mazi oraz Voivod-owskich łamańcach.
Zdecydowanie warto się zapoznać z muzyką tego zespołu. Lubią wplatać w swoją muzę elementy innych gatunków - oprócz stylistyki Grind znaleźć tu można liczne naleciałości Death, Black i inne cuda. Jako całość świetnie się to prezentuje. Mogę polecić ich np. osobom lubiącym stare dobre dokonania Anaal Nathrakh, choć to jednak zupełnie inna muzyka.
Na wcześniejszych nagraniach wyczuwalne wyraźnie były też elementy Sludge, aktualnie nieobecne i zastąpione zupełnie przez Crust Punk/Crossover warship.
Ostatni album bardzo mi pasuje. Nie jest to może kandydat do płyty roku 2017, ale z pewnością będzie w TOP 10 corowego grania(przynajmniej na ten moment, bo rok się jeszcze nie skonczył). Wprawdzie obiecywano mi wpływy black metalu, a tych tutaj prawie nie ma, ale i tak jest dobrze. Propsy dla Greków za ten krążek, chociaż czas trwania bardziej by pasował na EP-kę, szkoda.
Astrogrind - brzmi to nawet ciekawie, pewnie nazwali się tak ze względu na tematykę. Nazwa mogłaby się przyjąć ale musiałby ktoś mądry połączyć grind ze space rockiem czy space ambientem, w sumie jest to nawet niezły pomysł na nowy "podgatunek".
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself
Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay
"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
Ja się tylko mogę zgodzić z opiniami powyżej. I polecić jak ktoś nowego krążka jeszcze nie poznał. A jeszcze długość albumu jest ok 9 utworów, 24 min jak na grind to spoko, poza tym album miło przelatuje i nic tylko odtworzyć od początku.
if you can find it on the internet, it's not underground.
Dla zainteresowanych taśmami oznajmiam, że 27 stycznia "Impossible Orbits" zostanie wydane przez SMG na wstępnie lim. do 100 szt. wersji kasetowej. Na winyl jeszcze chwile trzeba będzie poczekać
A tak poza tym, to na co chyba wielu czekało:
If the response to this first cassette edition is positive, we'd love to repress our back catalog on tape as well - this also applying to the CD format.
I jeszcze jeden pozytywny news:
This summer we hit once again Unreal Studio to record our fourth full-length album.
We are very excited as this is the first one recorded with a dedicated rhythm section, thanks to our new bass player Kostas Ragiadakos! It will have a different atmosphere than "Impossible Orbits" and we are aiming for a 2018 release.
Nowy album pt. Sublimation wydany właśnie został dwa dni temu na CD w naszym rodzimym Selfmadegod Rec., winylową wersję albumu wydało zaś niemieckie 7 Degrees Records i amerykańskie Nerve Altar.
Ich nowa płyta to kawał dobrej i dość nieszablonowej muzyki. Panowie coraz bardziej oddalają się od Grindcore'a w kierunku innych rejonów muzycznych, ale grają na tyle dobrą i ciekawą muzykę, że można im to wybaczyć.
Mnie się również podoba. Jest bardziej przytłaczająco, mroczno i wciąż crust-owo. Choć nie ukrywam, że poprzednia przez ten całościowo crust-owe feeling o wiele bardziej mi podeszła, każdy utwór na płycie to hit - czołowa topka roku. Tu szala nieco bardziej przechyliła się a się w stronę BM oraz Sludge, a z dawnych elementów Grindcore pozostał zaledwie taki chaotyczny feeling. Zespół co płyta ewoluuje, co raz odkrywając przed nami swe nowe ekstremalne oblicza.
Vortex5 lat temu
Tormentor
Posty: 3398
Rejestracja:9 lat temu
Lokalizacja: Strzałkowo
Vortex
To fakt, na szczęście robią to jak to ujął @Vexatus na tyle ciekawy sposób, że nie tylko można im to wybaczyć, ale z ciekawością do każdego kolejnego albumu będę podchodził. Podoba mi się ten album bardzo, mieszanki stylów robione w taki sposób to zawsze dla mnie spora zabawa. Jak się umie, to można się tak bawić jak Dephosphorus.
Nie wiem, czy można wyróżnić jakiś konkretny album, bo wszystkie są mniej więcej tak samo astrogrindowe. Dephosphorus to bardzo ciekawy i godny polecenia zespół.
Dephosphorus powraca z nowym albumem - "Planetoktonos", który ukazał się 18 lipca 2025 nakładem Selfmadegod Records. Tym razem idą jeszcze dalej w stronę sci-fi i kosmicznych motywów. "Planetoktonos" to neologizm stworzony przez zespół - greckie słowo, które można przetłumaczyć jako "zabójca planet".
No niestety ale nowy album mnie strasznie odrzucił!!! Już poprzedni był taki 50/50 ale jeszcze go słuchałem a ten nowy to ciężko napisać coś fajnego.
Absolutnie nie jest to gówno ale też jak ktoś śledzi zespół od samego początku to usłyszy znaki ostrzegawcze. Nie, nie, nie tu już nie ma grindcora jest dalej crust ale jakiś taki grzeczny, tęczowy. Niby spodziewasz się jakiegoś wpierdolu, zamykasz oczy a tu jakaś pani Krysia z osiedlowego warzywniaka strzela ci z gumki recepturki w pośladki i odrażająco się śmieje.
Kajetan coś tam pierdoli o kosmosach, zlodowaceniach planet i co?!?! Ni chuja nic takiego. Okładka niczym nocturnusowa ale to tylko złudne marzenie.
Może coś tam drą japę o kosmosie (płyta w całości po grecku) no ale ja tego nie czuję a obsłuchałem kilka dobrych razy a każdy następny był gorszy od poprzedniego. Fajnie, że Karol wydał już ich trzeci płyt w swojej wytwórni no ale ja jestem na nie jak to stwierdziłem na samym początku.
Dla porównania włączam Impossible Orbits i rów zaczyna płonąć. Szkoda oj wielka szkoda.