deathwhore
Tormentor
Posty: 3848
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

Kult of Taurus - Adversarial Paths: The Sinister Essence, 2016 [RECENZJA]

deathwhore 5 lata temu

Obrazek

Kult of Taurus - Adversarial Paths: The Sinister Essence
2016, Cassette, ολιγόψυχων αισχύνη

W związku z tym, że kiedyś planowałem zrobić sobie bloga na którym będę pisał brednie o muzyce metalowej, a stamtąd właśnie pierwotnie pisałem tę recenzję, to zaczyna się to to dość nietypowo, ale nie chce mi się teraz wymyślać i zmieniać.

Podobno pierwszy materiał na stronę powinien opisywać coś mocnego, żeby wszyscy znali i żeby przyciągnęło to wzrok słuchacza, który lubi czytać o tym, co już zna. Pewnie dobrze by było, żeby opinia była kontrowersyjna, to może po innych portalach będą to komentować i samo zacznie się kręcić. Na szczęście nie potrzebuję tego do szczęścia.

Więc na pierwszy ogień idzie kaseta Greków z Kult of Taurus. A dlaczego? A chociażby dlatego, że właśnie tego słucham i taki mam kaprys. Przyznam szczerze, że w ogóle zakup tej taśmy był kaprysem, bo po okładce spodziewałem się raczej jakiegoś syfu i bzyczenia dla upośledzonych. A tu taka miła niespodzianka. To znaczy gdybym na tę niespodziankę nie liczył, to bym nie wziął.

Z drugiej strony po odpaleniu kasety nie ma żadnego zaskoczenia. Może tylko takie, że taki odpustowy obrazek rzucili na front. Wyznawcy Byka z Salonik grają black metal. Black metal greckiej proweniencji. Dużo średnich temp, subtelnym klawiszem gdzieniegdzie podbitych. Dużo jest tutaj takiego klasycznie greckiego riffowania, z miejsca kojarzącego się chyba mnie najbardziej z Varathron, z takim specyficznym rozłożeniem akcentów, przez co całość ma taki duszny charakter. Jednocześnie nie ograniczają się do kopiowania starych wzorców – grecki black metal stanowi jakąś podstawę, punkt wyjścia. Bardzo istotny, konstytuujący tę muzykę, ale nierzadko strzelą w ryj brutalnym, death metalowym riffem, czasem delikatne wpadną w okołothrashowe rejony. Jednocześnie słychać, że odrobili też lekcje z nowoczesnego black metalu, pełnego dysonansów i rozjeżdżających się gitar. Muzyka łapie klimat łączący starą i nową szkołę grania, przyznam się szczerze, że ja to kupuję. Kojarzy mi się to trochę z Akrotheism, tylko chyba w Kult of Taurus jest więcej prostego, topornego grania rodem sprzed 25 lat.

Na temat tekstów się nie wypowiem, bo wkładka kasety jest na tyle nieczytelna, że ich rozszyfrowanie pozostawię ludziom bardziej chętnym na niszczenie sobie wzroku.

Czy warto? Macie jutuby i inne brednie, sami sobie sprawdźcie.

Bandcamp:

Nebiros pisze:
2 lata temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian

Tagi:

Wróć do „Recenzje”