Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3716
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Opole

Re: NAJWAŻNIEJSZE ALBUMY, GENEZA I ROZWÓJ METALU WSZELAKIEGO, a nawet właściwego

Hajasz rok temu

Pepe aby ta lista tych doomów jakoś wyglądała to tam obowiązkowo powinien pojawić się co prawda nie album ale kamień milowy demo Erupted Evil z 1989 roku od Necro Schizma.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
pp3088
Moderator globalny
Posty: 1203
Rejestracja: 3 lata temu

pp3088 rok temu

Hajasz pisze:
rok temu
Pepe aby ta lista tych doomów jakoś wyglądała to tam obowiązkowo powinien pojawić się co prawda nie album ale kamień milowy demo Erupted Evil z 1989 roku od Necro Schizma.
Masz rację. Lista demówek byłaby chyba bardziej trafna.

Z drugiej strony demo ma koło 30 minut, mogłoby pójść jako LP.
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself

Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay

"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
Awatar użytkownika
Ryszard
Moderator globalny
Posty: 2995
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Forteca Trolli

Ryszard rok temu

Wychodzi na to ze wg Yoga Kat miał większy wpływ niż CF ;)

Wracając do naj naj to chyba lepiej wypisać ciągi arytmetyczne tworzące zrozumiałą całość jak np. Pagan Altar, Candlemass, St. Vitus i Wichfinderr General jako jedna pozycja, angielskie trio jako następne pojedyncze miejsce..... Ale i tak skończysz z lista 454354354 zespołów.

To tak jak koleś wymieniający Morbidow, ma racje. Ktos inny dodajacy death, jeszcze inny autopsy, dismember.... Wszyscy maja racje!
!Polacy, to murzyni europy. Black Lives Matter!
Awatar użytkownika
KorgullExterminator
Master Of Reality
Posty: 289
Rejestracja: 3 lata temu

KorgullExterminator rok temu

Hajasz pisze:
rok temu
Pepe aby ta lista tych doomów jakoś wyglądała to tam obowiązkowo powinien pojawić się co prawda nie album ale kamień milowy demo Erupted Evil z 1989 roku od Necro Schizma.
Bardziej mi to śmierdzi war metalem (Necro Schizma). Czemu nie np. fiński God Forsaken? Kult nad kulty w starym death doomowym graniu.

Obrazek

Geneza jest tylko jedna, Ozzy Osbourne & Co. na wiecznym haju, czyli hipisi z Birmingham. Dziadkowie, ojcowie, protoplaści.

Dyskusja stara jak śmierdzące starością flaki i zakamarki w dziąsłach i zębach Korgulla. Już się o tym rozpisywali panowie Michael Moynihan i Didrik Soderlind w sławetnej książce 'Lords of Chaos'.

Wróć do „Dyskusje muzyczne”