Awatar użytkownika
pp3088
Moderator globalny
Posty: 1186
Rejestracja: 3 lata temu

Re: Digitalna musika

pp3088 3 tyg. temu

Nekroskop pisze:
3 tyg. temu
Trochę sobie robiłem jaja, trochę nie.

W samochodzie czy przy piwku w towarzystwie muzyki się nie tyle słucha, ile używa jej w celach rozrywkowych. Ja jestem dziwny, dlatego wręcz tego nie znoszę i wolę np. jechać w ciszy, ale rozumiem, że niektórzy lubią, kiedy coś szumi. Słuchanie muzyki na poważnie, nie po plebejskiemu, jest IMO aktem intymnym i powinno się go uprawiać w przestrzeni prywatnej.
Jazda samochodem potrafi być iście intymnym doświadczeniem. W porównaniu na przykład ze słuchaniem muzyki w bibliotece czy w domu pełnym innych domowników. Cóż jest więc bardziej intymnego niż samotna dusza w samochodzie? Przecież w tej pierwszej sytuacji będąc sam możesz sobie nawet zdeferować kindybała, co w innych sytuacjach na pewno nie byłoby intymne, a już z pewnością raczej niezbyt grzeczne.
Natomiast bardziej na poważnie, dla mnie na serio słuchanie muzyki jest innego rodzaju doświadczeniem niż zwykła rozrywka. Zresztą każdy hobbysta – czy to zapalony wędkarz, czy motocyklista, zbieracz kapsli etc. – zapewne nie traktuje swojego hobby jako tylko rozrywki, relaksu, ale jako pasję i głębsze doświadczenie duchowe.
No to co, pełne skupienie podczas odsłuchu i nic innego dziać się nie może? Proponuje przestać oddychać, bo bicie serca ma swój własny bit. Nie przesadzasz trochę? Nikt tu nie mówi o słuchaniu nowych rzeczy w samochodzie, ale płyty które zna się dobrze mogą przyjemnie umilić podróż.
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself

Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay

"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
Awatar użytkownika
Nekroskop
Master Of Reality
Posty: 294
Rejestracja: rok temu

Nekroskop 3 tyg. temu

pp3088 pisze:
3 tyg. temu
Nie przesadzasz trochę? Nikt tu nie mówi o słuchaniu nowych rzeczy w samochodzie, ale płyty które zna się dobrze mogą przyjemnie umilić podróż.
Przesadzam celowo, ale przesada też może być traktowana jako środek wyrazu, jeśli kryje się za nią jakaś szczera idea.

Natomiast dla mnie zabawne jest śmianie się z intymnego stosunku do muzyki z jednoczesnym uznawaniem intymnego charakteru celebrowania okładek, nośników itp. Wg tego, co zostało wyżej powiedziane, jak ktoś ma intymny stosunek do muzyki z pliku .flac, to jest śmieszny, ale jak do papierka albo kawałka plastiku to już nie jest śmieszny, bo wtedy to prawdziwy pasjonat. Dla mnie liczy się sama muzyka, a nie walenie konia, bo mi się płyta zarysowała i teraz powabnie trzeszczy.
deathwhore
Tormentor
Posty: 3329
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore 3 tyg. temu

Nekroskop pisze:
3 tyg. temu
Natomiast bardziej na poważnie, dla mnie na serio słuchanie muzyki jest innego rodzaju doświadczeniem niż zwykła rozrywka. Zresztą każdy hobbysta – czy to zapalony wędkarz, czy motocyklista, zbieracz kapsli etc. – zapewne nie traktuje swojego hobby jako tylko rozrywki, relaksu, ale jako pasję i głębsze doświadczenie duchowe.
Jeżeli ktoś tak robi, to po prostu chce się poczuć wyjątkowy, choćby we własnym mniemaniu, i do rozrywki dorabia niepotrzebną ideologię. Albo potrzebną, dla jego własnego odczucia, bo nie chce się plamić "zwykłą" rozrywką.

Funkcje muzyki, które przychodzą mi do głowy, oczywiście jeżeli ktoś się nie zgadza, to zapraszam do polemiki lub uzupełnienia:
1. Funkcja rozrywkowa. Czyli słuchamy lub gramy muzykę dla przyjemności. Może być to przyjemność mniej lub bardziej intelektualna, mniej lub bardziej wyrafinowana, możemy albo podrygiwać dupką na dyskotece, machać wszarzem na koncercie metalowym, odlatywać w kosmos przy psychodelicznym doomie, łączyć się z naturą po lsd na jakimś psytrance, liczyć metrum i rozpoznawać skale w awangardzie. Robimy to, bo sprawia nam to przyjemność, ergo - jest naszą rozrywką.
2. Funkcja zarobkowa. Czyli gramy (częściej) lub słuchamy (rzadziej) dlatego, że dostaniemy pieniądze za to, że zagraliśmy lub napisaliśmy w gazecie albo w internecie swoją opinię na temat tej muzyki. Miło, gdy łączy się to z funkcją rozrywkową.
3. Funkcja rytualna/ religijna. Muzyka tworzona w celu połączenia się z domniemanym bóstwem. Moim skromnym zdaniem przyznanie się do takiego używania muzyki powinno skutkować wizytą u psychiatry, bo może być to objaw schizofrenii, ale nie będę dyskryminował, bo z pobudek religijnych powstało wiele pięknych utworów, chociaż dla mnie ich wartość jest rozrywkowa.
4. Funkcja propagandowa. Jako nośnik określonej idei i danej idei podporządkowana.

Możemy sobie nazywać słuchanie w domowym zaciszu na słuchawkach albo głośnikach doznaniem duchowym, pasją czy czymś tam jeszcze, natomiast koniec końców - ma to nam dawać przyjemność z odsłuchu. To jest rozrywka. Chyba, że ktoś łapie się na którąś z trzech pozostałych funkcji i słucha z pobudek religijnych. Oczywiście głęboko to szanuję, ale mam nadzieję, że tutaj takich nie ma.
Nebiros pisze:
11 mies. temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 569
Rejestracja: rok temu

kurz 3 tyg. temu

Jak we wszystkim tak i tutaj należy zachować równowagę. Muzyka jednak niesie ze sobą coś, co porusza i jako taka jest intymnym przeżyciem, czy to w samotności, czy w większym lub mniejszym towarzystwie. Czy to słuchana/odbierana w samochodzie, na spacerze, w klubie, w domu lub jakimkolwiek innym miejscu, jeżeli przynosi to coś, cokolwiek może rożnego dla każdego, to nie widzę w takim odbiorze żadnego problemu.
Reasumując słucham muzyki wszędzie, gdzie mam możliwość i nastrój ku temu i nie czuje się z tym ani plebejuszem, ani wysublimowanym snobem. Po prostu to lubię, bo coś mi daje. Pisząc to tez słucham, czyli jednak trafia to tam gdzie nie ma chyba świadomości, bo to odczuwam.
deathwhore
Tormentor
Posty: 3329
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore 3 tyg. temu

To pewnie plebejsko słuchasz, bo tu są tacy elitarni słuchacze, co to zawsze poświęcają całą uwagę na muzykę, zawsze to robią z odpowiednich nośników i najwyższej jakości sprzęcie. I tak 3 godziny dziennie.
Nebiros pisze:
11 mies. temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
Nekroskop
Master Of Reality
Posty: 294
Rejestracja: rok temu

Nekroskop 3 tyg. temu

Nie chce mi się wchodzić w polemikę na temat definicji słów, jednak widzę różnicę między pójściem do kina ze znajomymi na film o superbohaterach a oddaniu się samotnemu, nocnemu seansowi ze szklanką whisky przy bardziej wytrawnym kinie. Jedno i drugie możesz nazwać rozrywką, czyli pewną formą relaksu, jednak nie widzę nic pretensjonalnego w stwierdzeniu, że to drugie ma nie tylko czysto rozrywkowy charakter. Podobnie z muzyką; co innego puszczenie z kumplami przy żarzącym się grillu kawałka Honoru dla śmiechu, a co innego słuchanie w czterech ścianach ulubionego albumu, który pierwszy raz usłyszało się np. 20 lat temu i z którym wiąże się masa wspomnień.

W pasji nie widzę nic nieszczerego, to jest nic, co wynikałoby z potrzeby poczucia się kimś wyjątkowym jak w starej reklamie z cukierkami Werthers Original. Zresztą pasja to chyba jedna z najbardziej szczerych rzeczy i dla mnie facet bez żadnej pasji to zwykły burak. Zrównywanie pasji ze zwykłą rozrywką jest dość głupie.
deathwhore
Tormentor
Posty: 3329
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore 3 tyg. temu

Nekroskop pisze: Jedno i drugie możesz nazwać rozrywką, czyli pewną formą relaksu, jednak nie widzę nic pretensjonalnego w stwierdzeniu, że to drugie ma nie tylko czysto rozrywkowy charakter.
A jaki?
Nekroskop pisze: W pasji nie widzę nic nieszczerego, to jest nic, co wynikałoby z potrzeby poczucia się kimś wyjątkowym jak w starej reklamie z cukierkami Werthers Original. Zresztą pasja to chyba jedna z najbardziej szczerych rzeczy i dla mnie facet bez żadnej pasji to zwykły burak. Zrównywanie pasji ze zwykłą rozrywką jest dość głupie.
Ależ oczywiście - każdy szczerze chce się poczuć lepiej i bardziej wyjątkowy, nie ma w tym niczego nieszczerego. Nie wiem w ogóle dlaczego angażujesz tu szczerość. To, że w jedną rozrywkę angażujemy się bardziej i jest naszą pasją, a inna jest czysto sporadycznym doznaniem nie wpływa na fakt, że jedno i drugie jest rozrywką. I o ile w akapicie powyżej - możemy różnicować, że jedna rozrywka jest bardziej wartościowa, a inna mniej, tak fakt zaangażowania w daną czynność nie jest wartościująca, przynajmniej w moich oczach. Dam przykład. Mam dość dobrego kolegę, tak na co dzień - kulturalny, inteligentny gość, ma nawet jakieś pojęcie o muzyce. Ale ta bynajmniej nie jest jego pasją, o nie! Jego pasją jest piłka nożna, bynajmniej nie w wydaniu sportowym. No, gość lubi iść na stadion, nawyzywać kibiców innej drużyny, dać komuś w mordę, rzucić butelką. Przyznam szczerze, że w tym przypadku przynajmniej moje postrzeganie kolegi skręca w stronę "zwykłego buraka" za sprawą jego pasji właśnie.

Moją pasją jest muzyka, na różne sposoby. Myślę, że miesięcznie wydaję często czterocyfrowe sumy na rzeczy związane z tą rozrywką. Innym moim zainteresowaniem jest prawo ubezpieczeniowe, co w gruncie rzeczy uważam za nieco bardziej istotne zainteresowanie i jest to istotnie w moim przypadku nieco więcej niż rozrywka. Jednak z całą pewnością nie jest pasją. Zresztą dla mnie muzyka czasem też jest czymś więcej niż rozrywką, bo zdarza mi się na tym jakieś śmieszne pieniądze zarobić. Jednak tak śmieszne, że to właściwie też rozrywka Cóż, wydaje mi się, że po prostu niepotrzebnie mieszasz systemy walutowe.

Przy okazji - czy kobieta bez pasji jest buraczką, czy np. marchewką albo pietruszką?
Nebiros pisze:
11 mies. temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
Pan Efilnikufesin
Tormentor
Posty: 1622
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Gówno

Pan Efilnikufesin 3 tyg. temu

@Nekroskop,skad bierzecz pliczki z nutkami?
Lubię plakaty o treści szatanistycznej.
Awatar użytkownika
Pan Efilnikufesin
Tormentor
Posty: 1622
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Gówno

Pan Efilnikufesin 3 tyg. temu

deathwhore pisze:
3 tyg. temu


Przy okazji - czy kobieta bez pasji jest buraczką, czy np. marchewką albo pietruszką?
Sa dwa rodzaje kobiet:fajne dupy i glupie cipy.
Lubię plakaty o treści szatanistycznej.
Awatar użytkownika
Nekroskop
Master Of Reality
Posty: 294
Rejestracja: rok temu

Nekroskop 3 tyg. temu

deathwhore pisze:
3 tyg. temu
każdy szczerze chce się poczuć lepiej i bardziej wyjątkowy, nie ma w tym niczego nieszczerego.
Pasja nie ma nic wspólnego z chęcią poczucia się wyjątkowym, a raczej jest potrzebą poczucia się wyjątkowo. Ty pijesz do jakiegoś elitaryzmu i snobizmu, który owszem, może pasji towarzyszyć, ale nie należy go z nią utożsamiać.

Angażuję szczerość, ponieważ pasja wynika ze szczerych emocji i wewnętrznych potrzeb. Nikt nie przepływa oceanu kajakiem albo nie chodzi samotnie po biegunach tylko po to, żeby lepiej się poczuć albo coś sobie udowodnić – czegoś szuka i coś go ku temu pcha, coś niekoniecznie racjonalnego. Natomiast sama wartościowość czy użyteczność pasji jest dla mnie bez znaczenia.
deathwhore pisze:
3 tyg. temu
Mam dość dobrego kolegę, tak na co dzień - kulturalny, inteligentny gość, ma nawet jakieś pojęcie o muzyce. Ale ta bynajmniej nie jest jego pasją, o nie! Jego pasją jest piłka nożna, bynajmniej nie w wydaniu sportowym. No, gość lubi iść na stadion, nawyzywać kibiców innej drużyny, dać komuś w mordę, rzucić butelką.
Jeśli uznać to za pasję, to każdy dresiarz to pasjonata.
deathwhore pisze:
3 tyg. temu
Przy okazji - czy kobieta bez pasji jest buraczką, czy np. marchewką albo pietruszką?
Żadna błyskotliwa riposta nie przychodzi mi do głowy, ale zastosowałbym równouprawnienie w tej kwestii.
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2390
Rejestracja: 4 lata temu

DiabelskiDom 3 tyg. temu

Niektórzy koledzy chyba mylą poczucie elitaryzmu z chęcią poświęcenia się czemuś w intensywniejszy sposób.

Nie poczucie się wyjątkowym a poczucie się wyjątkowo - trafnie ujęte. Ja np nie czuję się wyjątkowo słuchając muzyki w autobusie. Co najwyżej mogę zabić nudę, kiedy np jadę do rodziny 3 godziny. Jednocześnie słuchając w domu, na spokojnie, gdzie nikt mi nie przeszkadza jak najbardziej czuję się wyjątkowo i po prostu fajnie. Ale jak ktoś ma problem z tym jak ktoś się czuje w innych okolicznościach niż on sam to i pewnie odbierze to jako chęć wywyższania się i dorzuci parę dopowiedzeń żeby było zabawniej ;)
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3692
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 3 tyg. temu

Ja się czuję bardzo wyjątkowo jak podczas słuchania muzyki żona mi drinka przyniesie i jeszcze słodko powie "Proszę".
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Pan Efilnikufesin
Tormentor
Posty: 1622
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Gówno

Pan Efilnikufesin 3 tyg. temu

Hajasz pisze:
3 tyg. temu
Ja się czuję bardzo wyjątkowo jak podczas słuchania muzyki żona mi drinka przyniesie i jeszcze słodko powie "Proszę".
Sluchacie Death Metylu podczas zabawy we wkladanego czy czegos bardziej romantycznego?
Lubię plakaty o treści szatanistycznej.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3692
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 3 tyg. temu

Co może być bardziej romantycznego od demówek Nuclear Death.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Nekroskop
Master Of Reality
Posty: 294
Rejestracja: rok temu

Nekroskop 3 tyg. temu

DiabelskiDom pisze:
3 tyg. temu
jak ktoś ma problem z tym jak ktoś się czuje w innych okolicznościach niż on sam to i pewnie odbierze to jako chęć wywyższania się i dorzuci parę dopowiedzeń żeby było zabawniej ;)
To samo chciałem napisać. Poczucie misji w uzmysławianiu komuś rzekomej potrzeby złudnej wyższości czy wyjątkowości najczęściej wynika z poczucia niższości. „Pa jakie se auto kupił, jebany! Tera po całej wsi jeździ jak jakie panisko, a jeszcze niedawno gnój woził. Taki pan z niego jak i ze mnie, dziad jeden”.
Awatar użytkownika
Pan Efilnikufesin
Tormentor
Posty: 1622
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Gówno

Pan Efilnikufesin 3 tyg. temu

Hajasz pisze:
3 tyg. temu
Co może być bardziej romantycznego od demówek Nuclear Death.
Bardzo mnie cieszy taka odpowiedz.

@Necroskop,to skad masz te wszystkie pliczki?Nie odpowiedziales.
Lubię plakaty o treści szatanistycznej.
Awatar użytkownika
Nekroskop
Master Of Reality
Posty: 294
Rejestracja: rok temu

Nekroskop 3 tyg. temu

Pan Efilnikufesin pisze:
3 tyg. temu
@Necroskop,to skad masz te wszystkie pliczki?Nie odpowiedziales.
Ale jakie "pliczki z nutkami"? Nut to ja nawet czytać nie potrafię. Jeśli chodzi ci o pliki audio, to odpowiedziałem już tutaj.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12663
Rejestracja: 4 lata temu

yog 3 tyg. temu

Nekroskop pisze:
3 tyg. temu
Nie chce mi się wchodzić w polemikę na temat definicji słów, jednak widzę różnicę między pójściem do kina ze znajomymi na film o superbohaterach a oddaniu się samotnemu, nocnemu seansowi ze szklanką whisky przy bardziej wytrawnym kinie. Jedno i drugie możesz nazwać rozrywką, czyli pewną formą relaksu, jednak nie widzę nic pretensjonalnego w stwierdzeniu, że to drugie ma nie tylko czysto rozrywkowy charakter.
Nie wiem, gdzie mieszkasz, ale jako słoik ujawnię, że w stolicy to można też iść do kina ze znajomymi np. na film Bergmana albo pójść na pierwsze filmy Polańskiego z muzyką na żywo. Nie ukrywam, że 90+% widzianych filmów, oglądałem pewnie sam, wychodząc z założenia, że o ile 2-3 filmy nieme dam radę obejrzeć i ze znajomymi, o tyle już namówić ich na 20 będzie trudno, ale jednak często najciekawsze wnioski przy takim kinie ambitnym wypływają w towarzystwie. Z drugiej strony jednak rozumiem poniekąd, bo większość Tarkowskiego oglądałem samotnie i uważam to faktycznie za niemal mistyczne doświadzczenie. Czy tak by było w towarzystwie? Nie wiem, może byśmy zaczęli mówić, że nuda i ile może jedno ujęcie natury trwać. Jednak się to dla mnie nie wyklucza, jedno i drugie może być intelektualną rozrywką na najwyższym poziomie i jakąś tam formą poszukiwania nieuchwytnej prawdy.

Nie jestem jakimś wielbicielem słuchawek i na mieście słucham raczej rzadko, o ile mnie nie czeka 30 minut lub więcej podróży, ale np. w drodze do pracy to jednak nie szukam intymności ze swoją pasją, a po prostu relaksu i czegoś, co sprawi, że ten czas szybko minie. Nie lubię tego, bo mam wtedy wrażenie, że trochę tracę na możliwości obserwacji świata, ale jednak monotonia jest zwykle monotonią i fajnie sobie jakoś czas w podróży umilić.

Co do słuchania w samochodzie, czasem mam ochotę nic nie włączać, ale jednak zwykle wolę, jak leci jakaś muza, jaka tam by jej jakość nie była i ogólnie wychodzę w życiu z założenia, że muzyka do dobra rzecz i siedząc u znajomych i rozmawiając też z chęcią posłucham sobie np. cicho przygrywającego Led Zeppelin.
Nekroskop pisze:
3 tyg. temu
To chyba jednak prawda, co mówią, że chłop ze wsi wyjść może, ale wieś z chłopa nigdy.
Może przez nieznajomość innej linii czasowej, ale jestem bardzo zadowolony ze spędzenia ciut ponad pierwszych dziesięciu lat swojego życia na wsi.
DiabelskiDom pisze:
3 tyg. temu
Akurat nie o to mi chodziło i wcześniej miałem na myśli głównie Ciebie, co zresztą potwierdziłeś opisem słuchania winyli.

Oczywiście tylko winyli, bo już intymności z cedekiem, bookletem etc już być nie może, co? :D
Pewnie można i z CD, ja do swoich ostatnio mam strasznie macoszy stosunek i parę ostatnich zakupów nawet nie odpaliłem, nie mówiąc o jakimś dogłębnym wertowaniu bookletów przy słuchaniu, natomiast zauważyłem, że zdarza mi się po nocach winyli słuchając zamknąć oczy i się zatapiać w dźwięku, nie klikać po internecie. Odkąd w domu nie piję, prawie mi się to przez ostatnie lata nie zdarzało, a niedawno co chwila.

Co do tej intymności jeszcze, no jakoś się to słowo wiąże z dotykiem, czego pliki nie oferują, choć można odbyć i intymną rozmowę, więc może i plików da się intymnie słuchać. Tylko ja to nie mam takiego problemu, że najlepsze, najbardziej do mnie trafiające rzeczy trafiają tylko wtedy, gdy siedzę sam, bo mogą i na zatłoczonym koncercie wejść z jeszcze większą siłą.

PS. Jak ktoś nie wie, to najintymniej z muzyką jest się na godzinę przed świtem. Wtedy dzieje się prawdziwa magia.

PS2. Kibolstwo to dla kiboli wielka pasja. Rozumiem to i szanuję.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
pp3088
Moderator globalny
Posty: 1186
Rejestracja: 3 lata temu

pp3088 3 tyg. temu

Nekroskop pisze:
3 tyg. temu
Nie chce mi się wchodzić w polemikę na temat definicji słów, jednak widzę różnicę między pójściem do kina ze znajomymi na film o superbohaterach a oddaniu się samotnemu, nocnemu seansowi ze szklanką whisky przy bardziej wytrawnym kinie. Jedno i drugie możesz nazwać rozrywką, czyli pewną formą relaksu, jednak nie widzę nic pretensjonalnego w stwierdzeniu, że to drugie ma nie tylko czysto rozrywkowy charakter. Podobnie z muzyką; co innego puszczenie z kumplami przy żarzącym się grillu kawałka Honoru dla śmiechu, a co innego słuchanie w czterech ścianach ulubionego albumu, który pierwszy raz usłyszało się np. 20 lat temu i z którym wiąże się masa wspomnień.

W pasji nie widzę nic nieszczerego, to jest nic, co wynikałoby z potrzeby poczucia się kimś wyjątkowym jak w starej reklamie z cukierkami Werthers Original. Zresztą pasja to chyba jedna z najbardziej szczerych rzeczy i dla mnie facet bez żadnej pasji to zwykły burak. Zrównywanie pasji ze zwykłą rozrywką jest dość głupie.
Słowem chodzi Ci o metafizykę czy też doznania metafizyczne. Pewnego rodzaju doznaniowość towarzysząca odbiorowi sztuki. Sztuka ma to do siebie że żeby kogoś naprawdę zainteresować to musi wpłynąć w jakiś sposób na doznania słuchacza. To chyba dość oczywiste, że ludzie którzy poświęcają sporo czasu na odsłuchiwanie muzyki jak i poszukiwanie nowych muzycznych doznań kierują się właśnie ową metafizyką.

Funkcja rozrywkowa brzmi dość płytko bo dla dresiarzy najnowszy album Bonusa RPK jest też rozrywką, Zenek Martyniuk dla starych bab to też rozrywka Chyba każdy kto świadomie lub nieświadomie słucha muzyki wybiera tą która daje mu trochę przyjemności. Funkcja rozrywkowa istnieje zawsze, z wyjątkiem sytuacji gdy słuchacz czegoś mimo woli lub podczas tortur.

Jednocześnie niedzielni słuchacze którzy lubią rozrywkę i tylko tym się kierują, nigdy, ale to nigdy nie wpuszczą sobie świadomie złej muzyki. A mnie dla przykładu bardzo zła muzyka w pewien sposób fascynuje, lubię mieć skalę porównawczą, wiedzieć co można zagrać najlepiej jak i najgorzej (w moim odczuciu). Niby można uznać że to też rozrywka, czasem sadystyczna, czasem śmieszna, ale z pewnością niezbyt popularna.

Tak samo jak z czytaniem książek czy oglądaniem filmów - jeżeli ten środek do kogoś nie przemawia i nie daje żadnych doznań poza chwilowym wypełniaczem czasu to taki odbiorca najzwyczajniej szybko się tym znudzi.

Odczuwanie czegoś więcej niż prostej przyjemności podczas obcowania z jakąkolwiek formą sztuki i uznawanie takich odczuć za fakt wywyższania się jest dość zabawny - kojarzy mi się z dwoma grupami ludzi a) starymi tetrykami dla których nic nie jest godne miana pasji/hobby albo b) osobami które mają jakieś inne, "wysublimowane" hobby typu numizmatyka czy składanie modeli bo przecież "tylko uczestniczą, słuchają, oglądają a nie tworzą!", "jeżeli nigdy nie przejechałeś za monetą pół Europy to chuja się znasz".

Jeżeli słuchanie muzyki daje komuś tylko prostą, krótką przyjemność to szczerze współczuję, może pora zmienić hobby? Nie wiem, może zbieranie plakatów?
Co do tej intymności jeszcze, no jakoś się to słowo wiąże z dotykiem, czego pliki nie oferują, choć można odbyć i intymną rozmowę, więc może i plików da się intymnie słuchać.
Intymny dotyk duszy. Prawie jak Łza Zeschniętej Róży. Filmu Bergmana też nie dotykasz paluchami : ) Sam lubię bookleciki i książeczki, ale jednak najważniejsza warstwa to była i jest i będzie sama muzyka.
PS2. Kibolstwo to dla kiboli wielka pasja. Rozumiem to i szanuję.
Rozczłonkowywanie to dla sicarios wielka pasja. Skurwiele są naprawdę w tym dobrzy. Rozumiem to i nie szanuję bandziorstwa.
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself

Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay

"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12663
Rejestracja: 4 lata temu

yog 3 tyg. temu

Mylisz kibolstwo z ustawkami chyba ;) Znam paru kiboli, chłopaki do rany przyłóż, tylko zafiksowani na punkcie swojego zespołu gorzej, niż my z tym metalem :)

Wiem, że filmu Bergmana nie dotykam, ale na pewno znacznie fajniej się ogląda z ładnego wydania zdjętego z półeczki czy w kinie, niż z pajratbaja.

Nie wiem jak tam z Bonusem, bo choć kiedyś wbiła mi w nocy do mieszkania jego znajoma (dzwoniła do niego zresztą ode mnie chyba bo szukała ziomków na dymy z taksówkarzami), to nie słyszałem w życiu, ale jestem pewien, że dla słuchaczy rapu ta muzyka zapewnia doznania metafizyczne. Disco Polo jak sądzę też, jakieś tam prawdy życiowe sobie w tym ludzie odkrywają, bo i one, choć proste albo i prostackie, to i tam są ukryte.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
pp3088
Moderator globalny
Posty: 1186
Rejestracja: 3 lata temu

pp3088 3 tyg. temu

yog pisze:
3 tyg. temu
Mylisz kibolstwo z ustawkami chyba ;) Znam paru kiboli, chłopaki do rany przyłóż, tylko zafiksowani na punkcie swojego zespołu gorzej, niż my z tym metalem :)

Wiem, że filmu Bergmana nie dotykam, ale na pewno znacznie fajniej się ogląda z ładnego wydania zdjętego z półeczki czy w kinie, niż z pajratbaja.

Nie wiem jak tam z Bonusem, bo choć kiedyś wbiła mi w nocy do mieszkania jego znajoma (dzwoniła do niego zresztą ode mnie chyba bo szukała ziomków na dymy z taksówkarzami), to nie słyszałem w życiu, ale jestem pewien, że dla słuchaczy rapu ta muzyka zapewnia doznania metafizyczne. Disco Polo jak sądzę też, jakieś tam prawdy życiowe sobie w tym ludzie odkrywają, bo i one, choć proste albo i prostackie, to i tam są ukryte.
1. Mowa o kibicach, to szanuję.
2. No, niby można, kolekcja Criteriona zajebista. Niestety nie mam tyle kasy by mieć na muzykę i filmy i inne rzeczy więc póki co terabajty. W Szczecinie to z kina artystycznego prawie nic nie leciało więc nie skomentuje. Warszafka rządzi się swoimi "hipsterskimi" prawami.

3. Chyba poleciałeś, zwłaszcza z disco polo. Jedyną prawdą jaką mogą odkryć to że "knaga staje się twarda jak świnie kręcą dupami". Ale niech będzie - Kalwi i Remi, tutaj nic nie wymyslisz!
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself

Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay

"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12663
Rejestracja: 4 lata temu

yog 3 tyg. temu

No w Polsce to nawet sobie tego Criterion Channel nie poogląda, a takie filmy często jak nie w kinie to niedostępne zupełnie u nas.

Czy poleciałem to nie wiem, z hip hopem to jestem przekonany, że zapewnia doznania metafizyczne jego słuchaczom (zresztą niejednokrotnie odpowiada na pytanie być czy mieć ;)) i myślę, że kawałki disco polo o pięknych oczach też na swój sposób to robią, jednocząc swe liryczne prostactwo z uproszczoną wizją świata ich słuchaczy. Założę się, że dla niejednego słynny hit Jeden Osiem L ocierał się o metafizykę.

A Explosion dobry hicior na libację taneczną.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Nekroskop
Master Of Reality
Posty: 294
Rejestracja: rok temu

Nekroskop 3 tyg. temu

yog pisze:
3 tyg. temu
Nie wiem, gdzie mieszkasz, ale jako słoik ujawnię, że w stolicy to można też iść do kina ze znajomymi np. na film Bergmana albo pójść na pierwsze filmy Polańskiego z muzyką na żywo.
Fakt, nie byłem świadom takich opcji w stolicy, aczkolwiek to, że można ambitniejsze kino oglądać też w towarzystwie (w kinie czy nie w kinie) nie stoi w sprzeczności z moją wypowiedzią. Podawałem jedynie przykład, nie mając wcale na myśli, że widzowie towarzyszący wykluczają oglądanie z pasją. Wiele zależy jednak od osoby, z kim się ogląda, no i jest to jednak innego rodzaju doświadczenie niż samotne oglądanie. Niekoniecznie gorsze, ale inne.
yog pisze:
3 tyg. temu
Nie jestem jakimś wielbicielem słuchawek i na mieście słucham raczej rzadko, o ile mnie nie czeka 30 minut lub więcej podróży (...) Co do słuchania w samochodzie (...) jestem bardzo zadowolony ze spędzenia ciut ponad pierwszych dziesięciu lat swojego życia na wsi.
Ja sobie żartowałem z tymi plebejuszami i wsiami, zresztą mnie się tłumaczyć nie musisz, bo na studiach miałem jedynie odtwarzacze .mp3, które o dziwo nie uszkodziły mi słuchu, a moje miasto jest tak małe, że w sondażowniach uchodzi za wieś (i pani się rozłącza). Rzadko próbuję kogoś obrazić, bo wiem, że polałyby się wtedy łzy i maści na ból dupy.

Za tymi bzdetami o samochodzie kryła się nieco inna myśl. Chodziło mi o to, że wiele osób traktuje dziś muzykę tylko jako wypełniacz, czasoumilacz, czasozabijacz, a nie coś, czemu ten czas na prawdę warto poświęcić. Oczywiście inna sprawa, że muzyki, której słuchają, najczęściej nie da się traktować inaczej.
yog pisze:
3 tyg. temu
Co do tej intymności jeszcze, no jakoś się to słowo wiąże z dotykiem, czego pliki nie oferują, choć można odbyć i intymną rozmowę, więc może i plików da się intymnie słuchać.
Rzecz intymna to coś o mocno osobistym charakterze - nie należy tego mylić z dotykaniem się czy inną czynnością seksualną. Koncert też można odebrać osobiście, jeżeli np. gra kapela, którą od kilkunastu lat chcieliśmy usłyszeć na żywo albo grane jest coś, co ma dla nas jakieś znaczenie.
yog pisze:
3 tyg. temu
Kibolstwo to dla kiboli wielka pasja. Rozumiem to i szanuję.
Miałem takiego znajomego z gatunku narodowiec, który w końcu dostał deską w ryj, oczko mu wypłynęło, a potem pasja.
pp3088 pisze:
3 tyg. temu
To chyba dość oczywiste, że ludzie którzy poświęcają sporo czasu na odsłuchiwanie muzyki jak i poszukiwanie nowych muzycznych doznań kierują się właśnie ową metafizyką.
Posty wyżej dość wyraźnie pokazują, że nie dla każdego jest to oczywiste.
pp3088 pisze:
3 tyg. temu
Odczuwanie czegoś więcej niż prostej przyjemności podczas obcowania z jakąkolwiek formą sztuki i uznawanie takich odczuć za fakt wywyższania się jest dość zabawny
Dla mnie jest to wręcz trudne do wyobrażenia, że muzykę można traktować wyłącznie jako rozrywkę. Mieści mi się to w głowie, ale nie potrafię się postawić w roli takiej osoby. Aż taki jestem wyjątkowy i wywyższony.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12663
Rejestracja: 4 lata temu

yog 3 tyg. temu

Dla mnie to takie duchowe uniesienia przy tak zwanej wielkiej sztuce są przeogromną rozrywką i szczerze mówiąc głównie tak to traktuję, niezależnie od poziomu tej sztuki. Wielką rozrywką jest rozgryzanie wielkiego dzieła.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
deathwhore
Tormentor
Posty: 3329
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore 3 tyg. temu

Nekroskop pisze: Pasja nie ma nic wspólnego z chęcią poczucia się wyjątkowym, a raczej jest potrzebą poczucia się wyjątkowo. Ty pijesz do jakiegoś elitaryzmu i snobizmu, który owszem, może pasji towarzyszyć, ale nie należy go z nią utożsamiać.
Pasja nie, zresztą nie o tym pisałem. Natomiast nadawanie jej dodatkowych przymiotów, pokroju "to nie przyjemność, to coś więcej, to pasja!" to wewnętrzny mechanizm dotyczący poczucia własnej wartości. Dlatego owszem - poczucia się wyjątkowo (w sensie "w wyjątkowy sposób") jest obecne zawsze, poczucie bycia wyjątkowym - częste. A to poczucie się w wyjątkowy sposób też jest łatwo wytłumaczalne - związane z wyrzutem dopaminy, który następuje w momencie, gdy zajmujemy się czymś co lubimy. Ergo - związane z rozrywką, mniej lub bardziej wyrafinowaną.
Nekroskop pisze: Angażuję szczerość, ponieważ pasja wynika ze szczerych emocji i wewnętrznych potrzeb. Nikt nie przepływa oceanu kajakiem albo nie chodzi samotnie po biegunach tylko po to, żeby lepiej się poczuć albo coś sobie udowodnić – czegoś szuka i coś go ku temu pcha, coś niekoniecznie racjonalnego. Natomiast sama wartościowość czy użyteczność pasji jest dla mnie bez znaczenia.
Jeżeli sprawia mu to przyjemność, to robi to dla rozrywki. Szczerość intencji w tym momencie jest w tym momencie oczywista na tyle, że wspominanie o niej jest niepotrzebne. Natomiast ciężko się rozmawia z takimi ogólniaki pokroju "coś więcej", "coś go pcha", "czegoś szuka". Niemniej uważam, że cała dyskusja sprowadza się w ogromnej mierze do kwestii semantycznych i tego, że dla Ciebie rozrywka to coś niskiego, a pasja wzniosłego - ja uważam, że te pojęcia dotyczą innych płaszczyzn. Rozrywka to rola danego zjawiska w życiu jednostki, a pasja to stopień zaangażowania w dane zjawisko. Jednocześnie chwilę wcześniej zaproponowałem podział ról jakie może pełnić muzyka dla jednostki. Raczyłeś zbyć je twierdzeniem, że nie będziesz się w to zagłębiał, jednocześnie nie proponując lepszego podziału, co uważam za dość niegrzeczne w dyskusji.
pp3088 pisze: Funkcja rozrywkowa brzmi dość płytko bo dla dresiarzy najnowszy album Bonusa RPK jest też rozrywką, Zenek Martyniuk dla starych bab to też rozrywka Chyba każdy kto świadomie lub nieświadomie słucha muzyki wybiera tą która daje mu trochę przyjemności. Funkcja rozrywkowa istnieje zawsze, z wyjątkiem sytuacji gdy słuchacz czegoś mimo woli lub podczas tortur.
"Jebanie" też brzmi bardziej płytko niż "intymne uniesienia z ukochaną kobietą", mimo że istota zjawiska jest tożsama. A na kierowanie się metafizyką bym uważał, bo można jeszcze znaleźć jakichś niewidzialnych przyjaciół, którzy będą do Ciebie mówić, a czasem mogą też kazać coś zrobić. Jednemu mojemu znajomego taki niewidzialny kolega kazał skoczyć z okna, drugiemu pod samochód albo spierdolić w świat nie informując bliskich.

Biorąc pod uwagę, że chemia mózgu jest dość dobrze opisana i doznania które określacie mianem metafizyki przy obcowaniu ze sztuką nie są chyba zagadką dla naukowców, a jednocześnie - jeżeli dobrze wiem, a jeżeli wiem źle, to proszę o skorygowanie - do tej pory nie zostało wyjaśnione powstanie życia. Jako, że samo określenie "metafizyka" ma swój źródłosłów jeszcze w czasach antyku, myślę że można jego znaczenie rozszerzyć z wąskiego "ponad fizykę", na "ponad naukę", tym bardziej, że metafizycy nie zajmowali się rozważaniami dotyczącymi stricte fizyki, możemy przyjąć, że najbardziej metafizycznym doznaniem jakie człowiek może obserwować jest fakt powstawania nowego życia. Fakt łączenia spermy i jajeczka skutkujący nowym, niezaleźnym (a czasem nawet rozumnym) bytem dalej może być traktowany w kategoriach cudu. Żywię przekonanie, że disco albo prosty rap są w tym kontekście bardziej powiązane z metafizyką niż black metal albo doom. Czy co byście sobie tam akurat w swoim przekonaniu traktowali jako muzyczną sztukę wyższą.
pp3088 pisze: Odczuwanie czegoś więcej niż prostej przyjemności podczas obcowania z jakąkolwiek formą sztuki i uznawanie takich odczuć za fakt wywyższania się jest dość zabawny - kojarzy mi się z dwoma grupami ludzi a) starymi tetrykami dla których nic nie jest godne miana pasji/hobby albo b) osobami które mają jakieś inne, "wysublimowane" hobby typu numizmatyka czy składanie modeli bo przecież "tylko uczestniczą, słuchają, oglądają a nie tworzą!", "jeżeli nigdy nie przejechałeś za monetą pół Europy to chuja się znasz".
Ja póki co zauważyłem dwa przykłady dla rzeczy o którym piszesz. Dwóch przedstawicieli "wysublimowanego" hobby typu "muzyka metalowa", którzy deprecjonują doznania słuchaczy rapu albo uważają, że lejący się po mordzie kibol nie zasługuje na miano pasjonata - a przynajmniej tak jego wypowiedź zrozumiałem ("każdy dresiarz w takim razie ma pasję").
pp3088 pisze: Jednocześnie niedzielni słuchacze którzy lubią rozrywkę i tylko tym się kierują, nigdy, ale to nigdy nie wpuszczą sobie świadomie złej muzyki. A mnie dla przykładu bardzo zła muzyka w pewien sposób fascynuje, lubię mieć skalę porównawczą, wiedzieć co można zagrać najlepiej jak i najgorzej (w moim odczuciu). Niby można uznać że to też rozrywka, czasem sadystyczna, czasem śmieszna, ale z pewnością niezbyt popularna.
Co ma popularność danej rozrywki do faktu, że jest to rozrywka? Jeżeli pogłębiasz wiedzę w danej dziedzinie, nie robisz tego z powodów zarobkowych lub religijnych, to robisz to dla rozrywki.
yog pisze: Dla mnie to takie duchowe uniesienia przy tak zwanej wielkiej sztuce są przeogromną rozrywką i szczerze mówiąc głównie tak to traktuję, niezależnie od poziomu tej sztuki. Wielką rozrywką jest rozgryzanie wielkiego dzieła.
Clue.
Nebiros pisze:
11 mies. temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 569
Rejestracja: rok temu

kurz 3 tyg. temu

Prawdopodobnie każdy to samo lub prawie to samo nazywa innymi słowami.
Taki wniosek mi się nasunął po przeczytaniu całości dyskusji.
Awatar użytkownika
Nekroskop
Master Of Reality
Posty: 294
Rejestracja: rok temu

Nekroskop 3 tyg. temu

deathwhore pisze:
3 tyg. temu
nie o tym pisałem. Natomiast nadawanie jej dodatkowych przymiotów, pokroju "to nie przyjemność, to coś więcej, to pasja!" to wewnętrzny mechanizm dotyczący poczucia własnej wartości.
Doświadczanie sztuki wykracza poza zwykłą przyjemność, a nawet przyjemność w ogóle, bo sztuka może też smucić, szokować, przerażać etc., a mimo to wciągać i fascynować. Właściwie to nie wiem, co więcej napisać, bo tłumaczę rzeczy – wydawałoby się – oczywiste dla ludzi inteligentnych.

Być może ty traktujesz muzykę głównie jako element „wizerunkowy” – że niby taki jesteś cynik, szyderca, mistrz ciętej riposty, a muzyka, której słuchasz się w to wpisuje i służy ci za psychologiczne potwierdzenie twojej wizji samego siebie; jest to dla ciebie przyjemność, owszem, ale nic więcej.

Jestem w stanie powyższe zrozumieć, ale nie mierz innych swoją miarą, bo ludzie są różni. Opowiadanie, że każdy, kto deklaruje inny stosunek do muzyki niż ty, niejako oszukuje sam siebie i się wywyższa, żeby poczuć się sam ze sobą lepiej, jest dość kompromitujące.
deathwhore pisze:
3 tyg. temu
Natomiast ciężko się rozmawia z takimi ogólniaki pokroju "coś więcej", "coś go pcha", "czegoś szuka".
Ciężko się rozmawia, ponieważ jest to dyskusja, która niekiedy wykracza poza słowa. Ktoś, kto ma doświadczenie np. z odmiennymi stanami świadomości rozumie, że są to często przeżycia, których nie da się w żaden sposób opisać. Nie tylko dlatego, że są tak abstrakcyjne i dziwne, ale też dlatego, że doświadcza się ich na innym poziomie, tak więc to trochę jak próba opisania świata osobie od urodzenia niewidomej.

Jednak nawet pomijając dyskusje o charakterze transcendentalnym, sfera motywacyjna ludzi bywa bardzo pogmatwana. Często ciężko ją rozwikłać i każdy psycholog wie, że wykracza daleko poza zastrzyk dopaminy. Rozumiem, że takie określenia jak „coś więcej” czy „coś go do tego pcha” mogą brzmieć dla ciebie jak pretensjonalny i uduchowiony bełkot, ale są to uproszczenia, które mają swoje uzasadnienie.
deathwhore pisze:
3 tyg. temu
chwilę wcześniej zaproponowałem podział ról jakie może pełnić muzyka dla jednostki. Raczyłeś zbyć je twierdzeniem, że nie będziesz się w to zagłębiał, jednocześnie nie proponując lepszego podziału, co uważam za dość niegrzeczne w dyskusji.
Nie przypominam sobie, abym zbył twój „podział ról muzyki w życiu człowieka” jakimkolwiek stwierdzeniem, po prostu wcale się do niego nie odniosłem. Jakieś analizy funkcji muzyki to nie jest coś, czym jestem w najmniejszym stopniu zainteresowany.
deathwhore pisze:
3 tyg. temu
"Jebanie" też brzmi bardziej płytko niż "intymne uniesienia z ukochaną kobietą", mimo że istota zjawiska jest tożsama.
Chociaż pisałem wyżej o niedoskonałości słów, to jednak ich wydźwięk ma znaczenie. Za „jebaniem” czy „rżnięciem” stoją często innego rodzaju akty niż seks z ukochaną kobietą. Być może przedawkowałeś porno.
deathwhore pisze:
3 tyg. temu
Biorąc pod uwagę, że chemia mózgu jest dość dobrze opisana i doznania które określacie mianem metafizyki przy obcowaniu ze sztuką nie są chyba zagadką dla naukowców
Ludzki umysł jest nawet nie tyle zagadką, co jedną z największych zagadek. Z tego powodu leczenie psychiatryczne jest tak trudne, bo de facto sprowadza się do testowania na pacjencie leków, które może podziałają, może nie, a może wywołają upiorne skutki uboczne (Jordan Peterson coś o tym wie). Zrobiliśmy pewne postępy od czasów stosowania lobotomii, ale pomimo to aplikowanie psychotropów przypomina tak na prawdę walenie młotkiem w niedziałający „z jakiegoś powodu” sprzęt – może zaskoczy, a może jeszcze bardziej się popsuje.
deathwhore pisze:
3 tyg. temu
że lejący się po mordzie kibol nie zasługuje na miano pasjonata
Może w twojej głowie zasługuje, w mojej rzeczywiście nie.
deathwhore pisze:
3 tyg. temu
Jeżeli pogłębiasz wiedzę w danej dziedzinie, nie robisz tego z powodów zarobkowych lub religijnych, to robisz to dla rozrywki.
Za chęcią lepszego zrozumienia danego zjawiska czy potrzebą dojścia prawdy mogą stać też inne przyczyny, niezwiązane z pieniędzmi, religią czy rozrywką. No ale ponownie schodzimy na dyskusję o rzeczach oczywistych.
deathwhore
Tormentor
Posty: 3329
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore 3 tyg. temu

Nekroskop pisze: Doświadczanie sztuki wykracza poza zwykłą przyjemność, a nawet przyjemność w ogóle, bo sztuka może też smucić, szokować, przerażać etc., a mimo to wciągać i fascynować. Właściwie to nie wiem, co więcej napisać, bo tłumaczę rzeczy – wydawałoby się – oczywiste dla ludzi inteligentnych.
Owszem, natomiast doświadczanie silnych emocji w bezpiecznych warunkach to też sposób na rozrywkę. Może być to pozornie nieprzyjemne, niemniej dające satysfakcję. Nie zmienia to faktu, że dalej mieści się to w dziedzinie rozrywki. Tak samo jak sporty ekstremalne (jak np. tłuczenie się przez kibiców po ryjach w lesie albo na stadionie)
Nekroskop pisze: Opowiadanie, że każdy, kto deklaruje inny stosunek do muzyki niż ty, niejako oszukuje sam siebie i się wywyższa, żeby poczuć się sam ze sobą lepiej, jest dość kompromitujące.
Odnośnie kompromitacji - do tej pory słowotokiem przykrywasz fakt, że nie odpowiedziałeś na podstawowe pytanie: jeżeli muzyka nie jest rozrywką, to czym? Odpowiedź, że "pasją" mnie nie satysfakcjonuje, bo stwierdzenia o tym, że pasja dotyczy stopnia zaangażowania w dane działania, a nie roli w życiu (rozrywkowa, zarobkowa, religijna) nie obaliłeś.

Skąd twierdzenia o wizerunkowym traktowaniu muzyki chętnie się dowiem, zachęcam do rozwinięcia tematu.
Ciężko się rozmawia, ponieważ jest to dyskusja, która niekiedy wykracza poza słowa. Ktoś, kto ma doświadczenie np. z odmiennymi stanami świadomości rozumie, że są to często przeżycia, których nie da się w żaden sposób opisać. Nie tylko dlatego, że są tak abstrakcyjne i dziwne, ale też dlatego, że doświadcza się ich na innym poziomie, tak więc to trochę jak próba opisania świata osobie od urodzenia niewidomej.
Wszyscy schizofrenicy i spora część ćpunów jakich znam mówią podobnie. Odmienne stany świadomości są całkiem fajne, pod warunkiem, że zdajemy sobie sprawę, że to tylko urojenia.
Nekroskop pisze: Nie przypominam sobie, abym zbył twój „podział ról muzyki w życiu człowieka” jakimkolwiek stwierdzeniem, po prostu wcale się do niego nie odniosłem. Jakieś analizy funkcji muzyki to nie jest coś, czym jestem w najmniejszym stopniu zainteresowany.
Jeżeli nie jesteś zainteresowany, to po co na ten temat rozmawiasz? Może doświadczyłem za mało odmiennych stanów świadomości, żeby odnaleźć w tym logikę.
Nekroskop pisze: Chociaż pisałem wyżej o niedoskonałości słów, to jednak ich wydźwięk ma swoje uzasadnienie. Za „jebaniem” czy „rżnięciem” stoją często innego rodzaju akty niż seks z ukochaną kobietą. Być może przedawkowałeś porno.
Za seksem z ukochaną kobietą też często stoją innego rodzaju akty niż za innym seksem z ukochaną kobietą, za jebaniem często stoi inny rodzaj aktu niż za innym jebaniem, to samo dotyczy ruchania. Możesz sobie w głowie układać najbardziej uduchowione scenariusze, seks tantryczny, opowiadać o przekazywaniu energii, składać ofiarę na ołtarzu lucyfera w ramach magii seksualnej, jeść gówno, czy czegokolwiek byś sobie nie wymyślił. To wszystko sprowadza się do zaspokojenia chuci, jak to u wszystkich organizmów żywych wygląda.
Ludzki umysł jest nawet nie tyle zagadką, co jedną z największych zagadek. Z tego powodu leczenie psychiatryczne jest tak trudne, bo de facto sprowadza się do testowania na pacjencie leków, które może podziałają, może nie, a może wywołają upiorne skutki uboczne (Jordan Peterson coś o tym wie). Zrobiliśmy pewne postępy od czasów stosowania lobotomii, ale pomimo to aplikowanie psychotropów przypomina tak na prawdę walenie młotkiem w niedziałający „z jakiegoś powodu” sprzęt – może zaskoczy, a może jeszcze bardziej się popsuje.
To prawda, natomiast ni chuja nie ma wspólnego z tym co pisałem, natomiast więcej z sofizmatami gdzieś obok tematu.
Za chęcią lepszego zrozumienia danego zjawiska czy potrzebą dojścia prawdy mogą stać też inne przyczyny, niezwiązane z pieniędzmi, religią czy rozrywką. No ale ponownie schodzimy na dyskusję o rzeczach oczywistych.
Tak, jak żona cię zdradza to chcesz dociec prawdy i nie ma to związku z powyższymi. Natomiast jeżeli zgłębiasz muzykę i nie robisz tego z powodów zawodowych albo - wierząc, że komunikujesz się jakimiś tam bytami których nigdy nikt nie widział, ale jesteś przekonany, że istnieją - to pozostaje tylko taka możliwość, że jest to rozrywka. No, chyba że w końcu napiszesz co, a przestaniesz tupać nogą i mówić "nie, bo nie, bo więcej", jak to ma miejsce do tej pory.
Nebiros pisze:
11 mies. temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
Nekroskop
Master Of Reality
Posty: 294
Rejestracja: rok temu

Nekroskop 3 tyg. temu

deathwhore pisze:
3 tyg. temu
(...) doświadczanie silnych emocji w bezpiecznych warunkach to też sposób na rozrywkę. Może być to pozornie nieprzyjemne, niemniej dające satysfakcję. Nie zmienia to faktu, że dalej mieści się to w dziedzinie rozrywki.
Rozrywka służy odprężeniu, rekreacji, wypoczynkowi, a doświadczenia związane ze sztuką wykraczają poza ten zakres. Sztuka wzbudza melancholię, strach, zmusza do zadawania pytań. Sporty ekstremalne owszem, są co do zasady ekstremalną formą rozrywki i poszukiwaniem adrenaliny, tym niemniej, porównywanie obcowania ze sztuką do sportu jest śmieszne, podobnie jak nazywanie sportem dresiarstwa, które w żadnej znanej mi definicji sportu się nie mieści (a przecież bardzo ci na tych definicjach zależy).
deathwhore pisze:
3 tyg. temu
słowotokiem przykrywasz fakt, że nie odpowiedziałeś na podstawowe pytanie: jeżeli muzyka nie jest rozrywką, to czym? Odpowiedź, że "pasją" mnie nie satysfakcjonuje
Guzik mnie to obchodzi, jeżeli potrzebujesz satysfakcjonującej definicji sztuki, to może idź do biblioteki. Mnie taka definicja nie jest do niczego potrzebna i nigdy nie była.
deathwhore pisze:
3 tyg. temu
Skąd twierdzenia o wizerunkowym traktowaniu muzyki chętnie się dowiem, zachęcam do rozwinięcia tematu.
Podobnie jak inni zachęcani przez ciebie do głębszej analizy twojej osoby, ja również spasuję.
deathwhore pisze:
3 tyg. temu
Wszyscy schizofrenicy i spora część ćpunów jakich znam mówią podobnie. Odmienne stany świadomości są całkiem fajne, pod warunkiem, że zdajemy sobie sprawę, że to tylko urojenia.
Urojenia nijak się mają do halucynacji czy odmiennych stanów świadomości. Urojenia to fałszywe sądy wynikające ze zniekształconego obrazu rzeczywistości – np. komuś może się wydawać, że jest śledzony i obserwowany, wyglądać przez okno i sprawdzać, czy za długo nie stoi tam jakiś samochód. Halucynacje czy np. doświadczenia związane z głęboką medytacją to coś zupełnie innego.
deathwhore pisze:
3 tyg. temu
Jeżeli nie jesteś zainteresowany, to po co na ten temat rozmawiasz? Może doświadczyłem za mało odmiennych stanów świadomości, żeby odnaleźć w tym logikę.
Może w ogóle za mało doświadczyłeś, nie wliczając w to nawet odmiennych stanów świadomości. To nie ja rozdmuchałem tę dyskusję, tylko ty, wkraczając tu, by rozwiać wszelkie iluzje i utrzeć nosa osobom, które rzekomo śmią się uważać za wyjątkowe, bo przeżywają muzykę (jak jakieś pedały).
deathwhore pisze:
3 tyg. temu
Możesz sobie w głowie układać najbardziej uduchowione scenariusze, seks tantryczny, opowiadać o przekazywaniu energii, składać ofiarę na ołtarzu lucyfera w ramach magii seksualnej, jeść gówno, czy czegokolwiek byś sobie nie wymyślił. To wszystko sprowadza się do zaspokojenia chuci, jak to u wszystkich organizmów żywych wygląda.
Co ty kurwa pierdolisz? Napisałem tylko, że rżnięcie jak na filmie porno albo dziwki w tirze co do zasady różni się od seksu z ukochaną osobą w czterech ścianach, i wydźwięk słów niejako oddaje tę różnicę. Oczywiście ludzie mają różne dewiacje i fetysze, czasem sami lubią używać wulgarnych słów, ale nie zmienia to faktu, że co do zasady nie mówimy „zerżnąłem żonę jak szmatę”. Zaspokajanie zwykłej chuci a seks, za którym stoją głębsze emocje, to różne światy i pozostaje współczuć komuś, kto tego nie doświadczył.
deathwhore pisze:
3 tyg. temu
jeżeli zgłębiasz muzykę i nie robisz tego z powodów zawodowych albo - wierząc, że komunikujesz się jakimiś tam bytami których nigdy nikt nie widział, ale jesteś przekonany, że istnieją - to pozostaje tylko taka możliwość, że jest to rozrywka.
Rozrywką to jest gra w Badmintona. Możesz kłócić się na definicje słów ile chcesz, ale ich potoczne znaczenie i używanie też z czegoś wynika. Nie bez powodu nie mówi się np., że ktoś w ramach rozrywki zbiera znaczki, tylko że ma takie hobby, podobnie o pasjonatach motoryzacji nie mówi się, że w ramach rozrywki ciągle siedzą w garażu.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12663
Rejestracja: 4 lata temu

yog 3 tyg. temu

Horrory się ogląda dla rozrywki, a wzbudzają strach, melodramaty się czyta dla rozrywki, a wzbudzają melancholię czy smutek, Salo 120 dni Sodomy to też rozrywka, choć rzekomo szokująca. Zbrodnię i karę czytałem na przerwach w szkole, bo było to dla mnie widocznie wtedy większą rozrywką niż gadka z kolegami.

Idąc takim tokiem rozumowania to gra w badmintona to nie rozrywka, bo gracze chcą wygrać.

Hobby to nic innego, jak ukochana rozrywka.

Halucynacje to urojenia, odmienne stany świadomości to też urojenia. Bo niby co innego?
Destroy their modern metal and bang your fucking head
deathwhore
Tormentor
Posty: 3329
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore 3 tyg. temu

Nekroskop pisze: Rozrywka służy odprężeniu, rekreacji, wypoczynkowi, a doświadczenia związane ze sztuką wykraczają poza ten zakres. Sztuka wzbudza melancholię, strach, zmusza do zadawania pytań. Sporty ekstremalne owszem, są co do zasady ekstremalną formą rozrywki i poszukiwaniem adrenaliny, tym niemniej, porównywanie obcowania ze sztuką do sportu jest śmieszne, podobnie jak nazywanie sportem dresiarstwa, które w żadnej znanej mi definicji sportu się nie mieści (a przecież bardzo ci na tych definicjach zależy).
Jeżeli ktoś znajduje upodobanie w sztuce wzbudzającej melancholię, strach, czy zadającej pytania, robi to dobrowolnie, to widocznie to w danej osobie wzbudza przyjemność. Przy czym doświadczenie katharsis też może być ostatecznie doświadczeniem przyjemnym, choć jest to przyjemność trudna, z gatunku tej masochistycznej. Na przyszłość polecam też konsekwencję, bo wcześniej nie widziałeś problemu w porównywaniu sztuki i np. łażenia po górach. A ustawki kibiców to oczywiście sport, wykonywany amatorsko w lasach, na polanach albo autostradach lub zawodowo np. w ramach Team Fighting Championship.

Notabene - na definicjach zależy mi z prostego powodu. W dyskusji standardowo dążę do znalezienia porozumienia z interlokutorem, co niejednokrotnie z wieloma osobami tutaj fantastycznie się udawało. Bez ustalenia wspólnej płaszczyzny znaczeniowej jest to bardzo trudne, a jeszcze trudniejsze jest, gdy jeden z rozmówców traci nerwy i obwieszcza, że guzik go to interesuje, on tylko musi wykrzyczeć swoje zdanie.
Nekroskop pisze: Guzik mnie to obchodzi, jeżeli potrzebujesz satysfakcjonującej definicji sztuki, to może idź do biblioteki. Mnie taka definicja nie jest do niczego potrzebna i nigdy nie była.
To jest zadziwiające, boli Cię niezwykle, że ktoś Twoje górnolotne uniesienia nazywa rozrywką, bo definicja rozrywki jest tak okrutnie ważna, że stanowi potwarz dla sztuki wysokiej, ale już sprecyzowanie co to jest ta sztuka wysoka, którą nazwanie rozrywką tak obraża, to guzik? Bardzo ciekawe.
Podobnie jak inni zachęcani przez ciebie do głębszej analizy twojej osoby, ja również spasuję.
Bardzo lubię rzucanie takich tekstów, a potem wycofywanie się rakiem. Gdybym był złośliwy to zapytałbym czy te twierdzenia o moich zachętach do analizowania to wynik paranoi, czy halucynacji?
Urojenia nijak się mają do halucynacji czy odmiennych stanów świadomości. Urojenia to fałszywe sądy wynikające ze zniekształconego obrazu rzeczywistości – np. komuś może się wydawać, że jest śledzony i obserwowany, wyglądać przez okno i sprawdzać, czy za długo nie stoi tam jakiś samochód. Halucynacje czy np. doświadczenia związane z głęboką medytacją to coś zupełnie innego.
Dzięki, faktycznie posłużyłem się niepoprawnym kolokwializmem. Więc możesz sobie w tamtej wypowiedzi zmienić "urojenia" na "omamy".
Może w ogóle za mało doświadczyłeś, nie wliczając w to nawet odmiennych stanów świadomości. To nie ja rozdmuchałem tę dyskusję, tylko ty, wkraczając tu, by rozwiać wszelkie iluzje i utrzeć nosa osobom, które rzekomo śmią się uważać za wyjątkowe, bo przeżywają muzykę (jak jakieś pedały).
Niczego nie pisałem negatywnego o ludziach przeżywających muzykę. Skoro masz większą wiedzę na temat terminów psychiatrycznych i większe doświadczenie w zakresie odmiennych stanów świadomości, to może mi odpowiedz: czy przekonanie o tym co napisałeś powyżej jest wynikiem omamów, urojeń czy zwykłego nadinterpretowania czytanego tekstu?
Co ty kurwa pierdolisz? Napisałem tylko, że rżnięcie jak na filmie porno albo dziwki w tirze co do zasady różni się od seksu z ukochaną osobą w czterech ścianach, i wydźwięk słów niejako oddaje tę różnicę. Oczywiście ludzie mają różne dewiacje i fetysze, czasem sami lubią używać wulgarnych słów, ale nie zmienia to faktu, że co do zasady nie mówimy „zerżnąłem żonę jak szmatę”. Zaspokajanie zwykłej chuci a seks, za którym stoją głębsze emocje, to różne światy i pozostaje współczuć komuś, kto tego nie doświadczył.
Emocje to wynik działania chemii w organizmie. Homo sapiens jako wypracował sobie model w którym przedłużanie gatunku i opieka nad osobnikami młodocianymi występuje w stabilnych związkach i zazwyczaj takie związki są społecznie promowane, bo w atmosferze wzajemnego szacunku i miłości minimalizuje się prawdopodobieństwo wystąpienia patologii społecznych. Nie zmienia to w żaden sposób faktu, że to wyjątkowo urocza i miła nadbudowa na atawistyczny instynkt zaspokojenia chuci.
Rozrywką to jest gra w Badmintona. Możesz kłócić się na definicje słów ile chcesz, ale ich potoczne znaczenie i używanie też z czegoś wynika. Nie bez powodu nie mówi się np., że ktoś w ramach rozrywki zbiera znaczki, tylko że ma takie hobby, podobnie o pasjonatach motoryzacji nie mówi się, że w ramach rozrywki ciągle siedzą w garażu.
A w ramach czego zbierają te znaczki albo siedzą w garażu, przymusu? :D Że tak posłużę się cytatem: "co ty kurwa pierdolisz?" :D Oczywiście, że nie ma nic złego w określeniu, że robią to w ramach rozrywki, jeżeli przy tym wypoczywają. Ja gdy mam coś zrobić przy samochodzie to się wkurwiam, więc dla mnie faktycznie to żadna rozrywka, ale jak ktoś lubi dłubać w furze to nie ma żadnego powodu, by nie nazwać tego rozrywką.
Nebiros pisze:
11 mies. temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
Ryszard
Moderator globalny
Posty: 2960
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Forteca Trolli

Ryszard 3 tyg. temu

Jeśli ktoś miałby ochotę archiwizować winyle w analogowej postaci
Winyle to właśnie archiwizacja w analogowej postaci. Po co analogowo archiwizować analogową archiwizację? :)
Nie okłamujmy się, 99% mp3 itp to zadna kurwa archiwizacja czy inne heroizmy, jeno brak kasy, żałowanie kasy lub coś w rejonach. Ew. 'mała chciwość' albo mania. Już kilka razy miałem zamiar ściągnąć film czy album by skończyć na 50gb kolejce torrentów.
Zresztą gdyby miał by to być 'słuszny cel' to zamiast ściągnąć od ruskich, jeden i drugi zapłaciłby za legalne digitale.

A cale te strony dyskusji o sztuce vs podobaniu się. Sprawa jest prosta. Podoba się bo mózg lubi i wydziela chemikalia. Czasami bywa tak że podoba się do tego stopnia że tych wydzielin jest ciut więcej i wtedy wymyślamy trandescentalne glupoty na temat sztuki. Sztuką jest wszystko i nic. Disco Polo czy metal... Wystarczy przesunąć pkt odniesienia.
!Polacy, to murzyni europy. Black Lives Matter!
deathwhore
Tormentor
Posty: 3329
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore 3 tyg. temu

yog pisze:
3 tyg. temu
Halucynacje to urojenia, odmienne stany świadomości to też urojenia. Bo niby co innego?
Akurat to jednak co innego, urojenia i omamy to dwa odmienne terminy.
Podoba się bo mózg lubi i wydziela chemikalia. Czasami bywa tak że podoba się do tego stopnia że tych wydzielin jest ciut więcej i wtedy wymyślamy trandescentalne glupoty na temat sztuki. Sztuką jest wszystko i nic. Disco Polo czy metal...
A jak ktoś się łączy z jakąś swoją bozią? Albo z prawdziwym szatanem, bo czci go przez metal? Tu nie ma żartów, to nie rozrywka!
Nebiros pisze:
11 mies. temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 569
Rejestracja: rok temu

kurz 3 tyg. temu

deathwhore pisze:
3 tyg. temu

wyjątkowo urocza i miła nadbudowa na atawistyczny instynkt zaspokojenia chuci.
Tu bym się trochę nie zgodził, gdyż ten „instynkt” jest tylko skutkiem procesu zachowania gatunku, szerzej życia jako takiego, szerzej czegoś innego, o którym nie mam pojęcia, ale wierzę że jest.
A co do dyskusji, faktycznie ustalenie o czym wogóle mowa, mogłoby powyższą trochę uprościć.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12663
Rejestracja: 4 lata temu

yog 3 tyg. temu

deathwhore pisze:
3 tyg. temu
yog pisze:
3 tyg. temu
Halucynacje to urojenia, odmienne stany świadomości to też urojenia. Bo niby co innego?
Akurat to jednak co innego, urojenia i omamy to dwa odmienne terminy.
Jestem prostakiem i nie znam słownikowej definicji :( :(
Destroy their modern metal and bang your fucking head
deathwhore
Tormentor
Posty: 3329
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore 3 tyg. temu

kurz pisze:
3 tyg. temu
deathwhore pisze:
3 tyg. temu

wyjątkowo urocza i miła nadbudowa na atawistyczny instynkt zaspokojenia chuci.
Tu bym się trochę nie zgodził, gdyż ten „instynkt” jest tylko skutkiem procesu zachowania gatunku, szerzej życia jako takiego, szerzej czegoś innego, o którym nie mam pojęcia, ale wierzę że jest.
Ciężko się nie zgodzić, nie wydaje mi się zresztą, żeby stało to w sprzeczności z tym co pisałem. No i jako że to największa tajemnica, a podtrzymanie gatunku najlepiej wspomaga biesiada, to dalej uważam, że najbliżej metafizyki jest muzyka biesiadna :D
Nebiros pisze:
11 mies. temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
pp3088
Moderator globalny
Posty: 1186
Rejestracja: 3 lata temu

pp3088 3 tyg. temu

Biorąc pod uwagę, że chemia mózgu jest dość dobrze opisana i doznania które określacie mianem metafizyki przy obcowaniu ze sztuką nie są chyba zagadką dla naukowców, a jednocześnie - jeżeli dobrze wiem, a jeżeli wiem źle, to proszę o skorygowanie - do tej pory nie zostało wyjaśnione powstanie życia. Jako, że samo określenie "metafizyka" ma swój źródłosłów jeszcze w czasach antyku, myślę że można jego znaczenie rozszerzyć z wąskiego "ponad fizykę", na "ponad naukę", tym bardziej, że metafizycy nie zajmowali się rozważaniami dotyczącymi stricte fizyki, możemy przyjąć, że najbardziej metafizycznym doznaniem jakie człowiek może obserwować jest fakt powstawania nowego życia. Fakt łączenia spermy i jajeczka skutkujący nowym, niezaleźnym (a czasem nawet rozumnym) bytem dalej może być traktowany w kategoriach cudu. Żywię przekonanie, że disco albo prosty rap są w tym kontekście bardziej powiązane z metafizyką niż black metal albo doom. Czy co byście sobie tam akurat w swoim przekonaniu traktowali jako muzyczną sztukę wyższą.
Fajny wywód ale niestety trochę igontum per ignotum - fizyka w metafizyce nie ma nic wspólnego z dzisiejszym rozumieniem fizyki. Metafizyka to wszystko co znajduje się poza zmysłami czy ciałem, słowem lubiana przez niektóre religie dusza albo też uczucia.

Poczęcie jest aktem nie metafizyczny, a zwyczajnie anty-metafizycznym. Prostą biologią opartą na zmysłach.

Po 2 nikt nie pisze o sztuce wyższej. To termin dla snobów. Ja wyróżniam tylko sztukę (wyjątkowo) niższą więc definiuję sztukę trochę jako zbiór desygnatów z wyłączeniem najbardziej jałowych jej przedstawicieli.
Ja póki co zauważyłem dwa przykłady dla rzeczy o którym piszesz. Dwóch przedstawicieli "wysublimowanego" hobby typu "muzyka metalowa", którzy deprecjonują doznania słuchaczy rapu albo uważają, że lejący się po mordzie kibol nie zasługuje na miano pasjonata - a przynajmniej tak jego wypowiedź zrozumiałem ("każdy dresiarz w takim razie ma pasję").
Jeżeli pijesz do mnie to niestety zbyt daleko idzie Twoje insynuowanie. Muzyka metalowa nie jest specjalnie wysublimowana, gdybym chciał słuchać sztuki wyższej(w Twoim rozumieniu) to nałogowo słuchałbym avant-gardowego jazzu i zeuhlu ale lubię również warstwę rozrywkową i różnorodność.
Napierdalanie się po mordach czy popełnianie przestępstw to nie hobby ani pasja - jeżeli uważasz inaczej to powodzenia podczas spotkania z prawdziwym pasjonatem fachu złodziejskiego.

Słuchaczy rapu deprecjonuję zawsze, nie tylko na tym forum.
Co ma popularność danej rozrywki do faktu, że jest to rozrywka? Jeżeli pogłębiasz wiedzę w danej dziedzinie, nie robisz tego z powodów zarobkowych lub religijnych, to robisz to dla rozrywki.
Zawsze myślałem że można połączyć przyjemne z pożytecznym. Spora wiedza w danej dziedzinie przydaje się podczas rozmów z innymi ludźmi, ba działa dobrze na obszar pamięci odpowiedzialny za zapamiętywanie i szybkie kojarzenie faktów. Obie te rzeczy mogą dać w przyszłości profity, a sprawny mózg pozwala dłużej i lepiej żyć. Nie wszystko jest 0-1-kowe, ale skoro tak lubisz to myślę że lektura Ayn Rand i jej wywodu na temat egoizmu to coś dla Ciebie. Wg niej nie istnieje nic innego jak ludzki egoizm i każdą rzecz robimy by połechtać sobie ego.

EDIT: Omamy są wzrokowe lub słuchowe, a więc zmysłowe, urojenia to dzieło umysłu(ach ta psotna metafizyka).
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself

Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay

"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12663
Rejestracja: 4 lata temu

yog 3 tyg. temu

No chyba właśnie pasja na krawędzi prawa albo poza prawem to jeszcze większa pasja, niż taka uprawiana w ciepłym garażu przy herbatce przyniesionej przez ukochaną. Boks też nie może być pasją? Odnośnie pasjonatów ruchu złodziejskiego - jest na jutubie taki kanał Lockpicking Lawyer, prowadzi go wielki pasjonat.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
pp3088
Moderator globalny
Posty: 1186
Rejestracja: 3 lata temu

pp3088 3 tyg. temu

yog pisze:
3 tyg. temu
No chyba właśnie pasja na krawędzi prawa albo poza prawem to jeszcze większa pasja, niż taka uprawiana w ciepłym garażu przy herbatce przyniesionej przez ukochaną. Boks też nie może być pasją? Odnośnie pasjonatów ruchu złodziejskiego - jest na jutubie taki kanał Lockpicking Lawyer, prowadzi go wielki pasjonat.
Boks odbywa się na zasadach sankcjonowanego i uznanego sportu w którym "chwyty poniżej pasa" są niedopuszczalne. Daleko temu do zwykłej napierdalanki.

Pasja poza prawem to bandziorstwo i prosiłbym by inteligentni ludzie tego nie "romantyzowali" - nic dobrego z tego nie wyniknie.
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself

Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay

"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12663
Rejestracja: 4 lata temu

yog 3 tyg. temu

Ustawki odbywają się na zasadach sankcjonowanego i uznanego przez strony dekalogu, w którym noże i broń palna są niedopuszczalne. Daleko temu do zwykłej napierdalanki. A samo kibolstwo to nie tylko ustawki, ale i zbieranie pieniążków na dzieci, przygotowywanie opraw meczowych, śpiewanie piosenek, odpalanie rac gdzie nie wolno, odbijanie kumpli z więzienia w Izraelu na fałszywych papierach z ambasady.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
pp3088
Moderator globalny
Posty: 1186
Rejestracja: 3 lata temu

pp3088 3 tyg. temu

yog pisze:
3 tyg. temu
Ustawki odbywają się na zasadach sankcjonowanego i uznanego przez strony dekalogu, w którym noże i broń palna są niedopuszczalne. Daleko temu do zwykłej napierdalanki. A samo kibolstwo to nie tylko ustawki, ale i zbieranie pieniążków na dzieci, przygotowywanie opraw meczowych, śpiewanie piosenek, odpalanie rac gdzie nie wolno, odbijanie kumpli z więzienia w Izraelu na fałszywych papierach z ambasady.
Także niszczenie mienia, kradzieże, atakowanie przechodniów, policjantów, awanturowanie się i konieczne koszty leczenia troglodytów w szpitalach, które są współfinansowane przez normalnych ludzi. Nie wspomnę o działaniu grup przestępczych w gronach kibicowskich.

Nie, dzięki. Zdania nie zmienię.
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself

Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay

"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
Awatar użytkownika
Nekroskop
Master Of Reality
Posty: 294
Rejestracja: rok temu

Nekroskop 3 tyg. temu

deathwhore pisze:
3 tyg. temu
robi to dobrowolnie, to widocznie to w danej osobie wzbudza przyjemność.
Jeżeli czerpanie z czegoś dobrowolnej przyjemności jest dla ciebie wyznacznikiem rozrywki i tylko rozrywki, to raz, że do tego wora można wrzucić bardzo wiele, a dwa, wiele rzeczy trudno z niego wyjąć. Picie kawy, sarnie, seks, gra w siatkę, hobby, teatr – wszystko to jest jedynie rozrywka i nie ma się co łudzić, że jest w tym coś więcej. Powiedziałbym, że to ciekawy obraz świata, ale jest dokładnie odwrotnie. Ja jednak upieram się, że zakres pasji do czegoś wykracza poza zakres samej rozrywki.
deathwhore pisze:
3 tyg. temu
Bez ustalenia wspólnej płaszczyzny znaczeniowej jest to bardzo trudne, a jeszcze trudniejsze jest, gdy jeden z rozmówców traci nerwy i obwieszcza, że guzik go to interesuje, on tylko musi wykrzyczeć swoje zdanie.
Tymczasem z mojego doświadczenia płynie odmienna konkluzja, bo dyskusje o definicjach należą do najdłuższych, najbardziej jałowych I nudnych. Na pewnym forum internetowym, które ma już 20 lat, ludzie kłócą się o pewną definicję od czasu jego powstania. Dlatego w podobne dyskusje nie mieszam się, bo najzwyczajniej nie mam na to ochoty. Tak więc pochlebiasz sobie jeśli sądzisz, że ktoś pod wpływem twoich celnych ripost stracił tutaj nerwy.
deathwhore pisze:
3 tyg. temu
To jest zadziwiające, boli Cię niezwykle, że ktoś Twoje górnolotne uniesienia nazywa rozrywką, bo definicja rozrywki jest tak okrutnie ważna, że stanowi potwarz dla sztuki wysokiej, ale już sprecyzowanie co to jest ta sztuka wysoka, którą nazwanie rozrywką tak obraża, to guzik? Bardzo ciekawe.
Obawiam się, że to ciebie boli natarczywa myśl, że kogoś może nie zaboleć twoje biadolenie i może mieć je centralnie w czterech literach.

Nazywanie sztuki rozrywką nie jest potwarzą dla mojego obrazu rzeczywistości, po prostu nie zgadzam się, że pojęcia "pasja" i "rozrywka" są tożsame, a co najwyżej mają wspólne mianowniki. Natomiast czy sztuka jest w powszechnym odbiorze wysoka, czy niska jest dla mnie rzeczą drugorzędną. Przekonanie o tym, że prawdziwa sztuka to jedynie ta wysublimowana i niedostępna dla gawiedzi, to właśnie element postawy, którą zdajesz się tu krytykować.
deathwhore pisze:
3 tyg. temu
wcześniej nie widziałeś problemu w porównywaniu sztuki i np. łażenia po górach.
Pomyliło ci się coś, pisałem o łażeniu po górach w ramach pasji, a nie sztuki.
deathwhore pisze:
3 tyg. temu
A ustawki kibiców to oczywiście sport, wykonywany amatorsko w lasach, na polanach albo autostradach lub zawodowo np. w ramach Team Fighting Championship.
Mhm, czyli w tym wypadku definicje sportu cię nie interesują, bo tak lubisz to widzieć w ramach swojego pokrętnego widzi-mi-się.
deathwhore pisze:
3 tyg. temu
Gdybym był złośliwy to zapytałbym czy te twierdzenia o moich zachętach do analizowania to wynik paranoi, czy halucynacji? Urojenia nijak się mają do halucynacji czy odmiennyc
Nie, jest to efekt przypadkowej lektury shoutboxa, w którym próbowałeś kogoś złapać na dokładnie to samo i również ci się nie spodobało, kiedy "wycofał się rakiem".
deathwhore pisze:
3 tyg. temu
Emocje to wynik działania chemii w organizmie.
Mówisz o mechanizmie powstawania emocji, a nie przyczynie ich powstawania, ale nie zakładałem tego tematu z myślą o dyskusjach na temat natury człowieczeństwa. Załóż sobie do tego jakiś temat filozoficzny.
yog pisze:
3 tyg. temu
Halucynacje to urojenia, odmienne stany świadomości to też urojenia. Bo niby co innego?
Halucynacje to omamy, a urojenia to fałszywe przekonania, które mogą powstać pod wpływem halucynacji (choć nie tylko). Ludzie mogę mieć halucynacje i być pomnym tego, że to jedynie halucynacje, a co za tym idzie nie mieć urojeń.
Awatar użytkownika
Ryszard
Moderator globalny
Posty: 2960
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Forteca Trolli

Ryszard 3 tyg. temu

deathwhore pisze:
3 tyg. temu
yog pisze:
3 tyg. temu
Halucynacje to urojenia, odmienne stany świadomości to też urojenia. Bo niby co innego?
Akurat to jednak co innego, urojenia i omamy to dwa odmienne terminy.
Podoba się bo mózg lubi i wydziela chemikalia. Czasami bywa tak że podoba się do tego stopnia że tych wydzielin jest ciut więcej i wtedy wymyślamy trandescentalne glupoty na temat sztuki. Sztuką jest wszystko i nic. Disco Polo czy metal...
A jak ktoś się łączy z jakąś swoją bozią? Albo z prawdziwym szatanem, bo czci go przez metal? Tu nie ma żartów, to nie rozrywka!
Zarapuję, joł.
Ja myślę że to muzyczny efekt uboczny złego masteringu. I biegania podczas słuchania czy sluchania podczas pompowania lub remasteringu. Joł
!Polacy, to murzyni europy. Black Lives Matter!
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12663
Rejestracja: 4 lata temu

yog 3 tyg. temu

Wiem @pp3088, o kibicach i o rapie nie ma sensu z Tobą gadać, bo "swoje wiesz" i argumenty średnio działają, a wszyscy kibole to bandyci, a hiphopowcy troglodyci :)

Ej, to czym jest ta pasja, poza rozrywką (intelektualną bądź nie)? Jak ktoś naprawia przez 100 weekendów starego Poloneza, to co - symbolicznie świat naprawia, a nie się bawi?
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
pp3088
Moderator globalny
Posty: 1186
Rejestracja: 3 lata temu

pp3088 3 tyg. temu

Pisałeś o kibolach a nie o kibicach, proszę o nie zmienianie zagadnienia w trakcie dyskusji, to niezbyt grzeczne. Kibice i kibole to dwie różne rzeczy, mój kumpel zapalony KIBIC też tak uważa(wiem że anegdotyczny przykład byłby następny).

O rapie z Tobą nigdy nie dyskutowałem.
bo "swoje wiesz" i argumenty średnio działają
Przyganiał kocioł garnkowi. Pamiętna dyskusja o hipsterach :D
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself

Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay

"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
deathwhore
Tormentor
Posty: 3329
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore 3 tyg. temu

Fajny wywód ale niestety trochę igontum per ignotum - fizyka w metafizyce nie ma nic wspólnego z dzisiejszym rozumieniem fizyki. Metafizyka to wszystko co znajduje się poza zmysłami czy ciałem, słowem lubiana przez niektóre religie dusza albo też uczucia.

Poczęcie jest aktem nie metafizyczny, a zwyczajnie anty-metafizycznym. Prostą biologią opartą na zmysłach.

Po 2 nikt nie pisze o sztuce wyższej. To termin dla snobów. Ja wyróżniam tylko sztukę (wyjątkowo) niższą więc definiuję sztukę trochę jako zbiór desygnatów z wyłączeniem najbardziej jałowych jej przedstawicieli.
Szanowny Kolego!
Wywód na temat metafizyki i jej odniesienia do fizyki napisałem tylko dlatego, żeby oszczędzić sobie uwag na temat tego, że skoro "ponad fizykę" to dlaczego dalej piszę o biologii.

Poczęcie i rozwój zarodka opisany jest niezwykle dokładnie co do przebiegu, czyli wiadomo jak, ale właściwie nie do końca wiadomo dlaczego tak konkretnie to wygląda. Oczywiście mogę się mylić. Wtedy ten humorystyczny wątek tamtej wypowiedzi będzie co prawda logiczny, ale tylko wtedy gdy będzie się do niego podchodziło w kolokwialny sposób (chyba, że ktoś powie, że nie można mówić "cud narodzin", tak jak nie można mówić, że ktoś dla przyjemności dłubiący w samochodzie znajduje w tym rozrywkę).

Jak to nikt nie pisze o sztuce wyższej? Gdy nazwanie jej słuchania rozrywką jest obraźliwe, ale muzyka grana w radiu może być tylko traktowana jako rozrywka, niechybnie cały czas poruszamy się w obrębie pojęć związanych ze sztuką wysoką, co w kontekście metalu w przeważającej większości przypadków, jak przytomnie zauważyłeś, byłoby kuriozalne. Oczywiście insynuacja była przesadzona, ale myślałem, że domyślisz się, że to akurat taka drobna, żartobliwa złośliwostka niż wbijanie szpili. Zwłaszcza po "wysublimowanym metalu". Metal to przecież mniej więcej intelektualnie w okolicach rapu się znajduje, więc wiadomo, że tam żart jest.
Zawsze myślałem że można połączyć przyjemne z pożytecznym. Spora wiedza w danej dziedzinie przydaje się podczas rozmów z innymi ludźmi, ba działa dobrze na obszar pamięci odpowiedzialny za zapamiętywanie i szybkie kojarzenie faktów. Obie te rzeczy mogą dać w przyszłości profity, a sprawny mózg pozwala dłużej i lepiej żyć. Nie wszystko jest 0-1-kowe, ale skoro tak lubisz to myślę że lektura Ayn Rand i jej wywodu na temat egoizmu to coś dla Ciebie. Wg niej nie istnieje nic innego jak ludzki egoizm i każdą rzecz robimy by połechtać sobie ego.
Tu słuszna uwaga, natomiast hola hola, to dalej nauka przez zabawę, czyli zwyczajnie bardziej wartościowa rozrywka.
Jeżeli czerpanie z czegoś dobrowolnej przyjemności jest dla ciebie wyznacznikiem rozrywki i tylko rozrywki, to raz, że do tego wora można wrzucić bardzo wiele, a dwa, wiele rzeczy trudno z niego wyjąć. Picie kawy, sarnie, seks, gra w siatkę, hobby, teatr – wszystko to jest jedynie rozrywka i nie ma się co łudzić, że jest w tym coś więcej. Powiedziałbym, że to ciekawy obraz świata, ale jest dokładnie odwrotnie. Ja jednak upieram się, że zakres pasji do czegoś wykracza poza zakres samej rozrywki.
Znów przekłamujesz, bo dane zjawisko może spełniać wiele funkcji. Sama muzyka zresztą też. I nie musi mieć wartości rozrywkowej. Ja jednak będę upierał się, że pasje to wyjątkowe zaangażowanie w daną rozrywkę. Owszem, może przerodzić się w coś więcej, np. może mieć potencjał finansowy lub polityczny.
Mhm, czyli w tym wypadku definicje sportu cię nie interesują, bo tak lubisz to widzieć w ramach swojego pokrętnego widzi-mi-się.
https://www.arslege.pl/ustawowe-pojecie ... 43/a44341/
1. Sportem są wszelkie formy aktywności fizycznej, które przez uczestnictwo doraźne lub zorganizowane wpływają na wypracowanie lub poprawienie kondycji fizycznej i psychicznej, rozwój stosunków społecznych lub osiągnięcie wyników sportowych na wszelkich poziomach.

Kibolska ustawka oczywiście się łapie.
Nekroskop pisze: Mówisz o mechanizmie powstawania emocji, a nie przyczynie ich powstawania, ale nie zakładałem tego tematu z myślą o dyskusjach na temat natury człowieczeństwa. Załóż sobie do tego jakiś temat filozoficzny.
Przyczyną również jest chemia w mózgu. Gdyby nie ona to jakiekolwiek zdarzenia by nie robiły na nas wrażenia.
Nekroskop pisze: Obawiam się, że to ciebie boli natarczywa myśl, że kogoś może nie zaboleć twoje biadolenie i może mieć je centralnie w czterech literach.

Nazywanie sztuki rozrywką nie jest potwarzą dla mojego obrazu rzeczywistości, po prostu nie zgadzam się, że pojęcia "pasja" i "rozrywka" są tożsame, a co najwyżej mają wspólne mianowniki. Natomiast czy sztuka jest w powszechnym odbiorze wysoka, czy niska jest dla mnie rzeczą drugorzędną. Przekonanie o tym, że prawdziwa sztuka to jedynie ta wysublimowana i niedostępna dla gawiedzi, to właśnie element postawy, którą zdajesz się tu krytykować.
Ty na pewno nie masz mojego biadolenia w czterech literach, bo przecież byś olał, a nie odpisywał. Chociaż oczywiście będziesz się zaklinał, że jest inaczej. I tak, oczywiście, uważam, że nie istnieje coś takiego jak "prawdziwa sztuka". Sztuka to efekt działania, które ma na celu stworzenie czegoś o wartości estetycznej, lub wykraczającej poza użytkową wartość danego dzieła, chociaż wartości użytkowej nie wykluczająca. Nie wiem skąd wziąłeś twierdzenie o moim rzekomym przekonaniu o wartości jedynie sztuki wysokiej, ale nie zapytam skąd tę rewelację wziąłeś, bo przecież będzie to oznaczało zachętę do analizowania mnie :D
Nebiros pisze:
11 mies. temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 569
Rejestracja: rok temu

kurz 3 tyg. temu

yog pisze:
3 tyg. temu

Ej, to czym jest ta pasja, poza rozrywką (intelektualną bądź nie)?
Pasja jednak jest głębokim zaangażowaniem w coś, co siedzi w tobie, jest namiętnością, miłością, pełnym oddaniem temu czemuś. Bez jaj @yog nie splaszczaj tego, bo ci nie wierzę. Rozrywka służy tylko zaspokojeniu przyjemności, co nie oznacza, że te dwa pojęcia nie mogą się przenikać.
Czy słuchanie muzyki może być pasją? Jak widać na przykładzie @Nekroskopa tak i sądzę, że @deathwhore tworząc i grając także realizuje swoją pasję. Ja osobiście słuchania muzyki przez siebie nie uważam za pasję, chociaż potrafi ona wywołać we mnie naprawdę duże emocje.
A kibolstwo? Takie same gówno jak zabijanie np. Jak się napierdalają po lasach, to niech to robią, ale potem sami leczą. Coś co bezpośrednio może źle wpłynąć na innego człowieka, szczególnie młodego i chłonnego emocji, jakie daje wspólne przeżywanie czegoś w tłumie, nie zasługuje na miano pasji, nawet jeżeli nią jest.
Awatar użytkownika
pp3088
Moderator globalny
Posty: 1186
Rejestracja: 3 lata temu

pp3088 3 tyg. temu

Jak to nikt nie pisze o sztuce wyższej? Gdy nazwanie jej słuchania rozrywką jest obraźliwe, ale muzyka grana w radiu może być tylko traktowana jako rozrywka, niechybnie cały czas poruszamy się w obrębie pojęć związanych ze sztuką wysoką, co w kontekście metalu w przeważającej większości przypadków, jak przytomnie zauważyłeś, byłoby kuriozalne. Oczywiście insynuacja była przesadzona, ale myślałem, że domyślisz się, że to akurat taka drobna, żartobliwa złośliwostka niż wbijanie szpili. Zwłaszcza po "wysublimowanym metalu". Metal to przecież mniej więcej intelektualnie w okolicach rapu się znajduje, więc wiadomo, że tam żart jest.
Potraktuj mój wpis więc jako wbijanie szpili ludziom którzy uważają metal za wysublimowaną sztukę wyższą.

Do metalu trzeba mieć jakieś umiejętności kompozycyjno-instrumentalne, więc od rapu jest wyżej. Ba, uważam że metal jest w idealnym środki wysublimowania. 5.5 na skali PH jak mawia popularna reklama. Zależy oczywiście o czym mowa, bo to wór gatunkowy metalu jest duży jak muzyki rockowej czy elektronicznej i w każdej z nich są perełki jak i świnie.
Poczęcie i rozwój zarodka opisany jest niezwykle dokładnie co do przebiegu, czyli wiadomo jak, ale właściwie nie do końca wiadomo dlaczego tak konkretnie to wygląda. Oczywiście mogę się mylić. Wtedy ten humorystyczny wątek tamtej wypowiedzi będzie co prawda logiczny, ale tylko wtedy gdy będzie się do niego podchodziło w kolokwialny sposób (chyba, że ktoś powie, że nie można mówić "cud narodzin", tak jak nie można mówić, że ktoś dla przyjemności dłubiący w samochodzie znajduje w tym rozrywkę).
Cud narodzin to bardzo jałowe stwierdzenie. Urodzenie dziecka jest bardzo proste(trochę bolesne ale jednak). I dzieje się miliony razy każdego dnia. Ciężko mi uznać to za cud. Niezbyt rozumiem dywagacje nad tym "dlaczego tak konkretnie to wygląda". Jesteśmy ssakami i ssaki tak rodzą, narodziny człowieka nie różnią się wiele od narodzin słoniątka - dziecko wymaga więcej czasu, dłużej się uczy i nie jest tak urocze jak słoniątko. Cud narodzin dopuszczam jedynie w kontekście Cud narodzin kosmosu, to iście piękny, niewyjaśniony cud.
Tu słuszna uwaga, natomiast hola hola, to dalej nauka przez zabawę, czyli zwyczajnie bardziej wartościowa rozrywka.
Nie wiem w jakim gronie się obracasz, ale znam pełno ludzi którzy na dźwięk słowa nauka dostają skrętu kiszek. Oni nawet przez rozrywkę nie dopuszczają żadnego "nauczania, przyswajania wiedzy czy czegokolwiek". Przeważnie są tzw. couch potatoes. Też rozrywka.

Co do samego sportu to ciekawy temat. Sport i sztuka to dwa przeciwstawne bieguny w moim rozumieniu świata. Sport to czystobiologiczny, czysto fizyczny wymiar rozrywki czy pasji. Sztuka to wymiar metafizyczny, duchowy, refleksyjny. Co jest lepsze? Obiektywnie nie da się stwierdzić. Starożytni Grecy trafnie uważali że obie rzeczy są RÓWNIE ważne.

Co jest lepsze dla mnie? Cóż, bardzo chciałbym lubić uprawiać sport ale nie daje mi żadnej przyjemności. "Atak endorfin" nie następuje. Tylko zmęczenie. Szkoda, byłoby to lepsze dla mojego zdrowia.
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself

Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay

"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
deathwhore
Tormentor
Posty: 3329
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore 3 tyg. temu

kurz pisze:
3 tyg. temu
yog pisze:
3 tyg. temu

Ej, to czym jest ta pasja, poza rozrywką (intelektualną bądź nie)?
Pasja jednak jest głębokim zaangażowaniem w coś, co siedzi w tobie, jest namiętnością, miłością, pełnym oddaniem temu czemuś. Bez jaj @yog nie splaszczaj tego, bo ci nie wierzę. Rozrywka służy tylko zaspokojeniu przyjemności, co nie oznacza, że te dwa pojęcia nie mogą się przenikać.
Czy słuchanie muzyki może być pasją? Jak widać na przykładzie @Nekroskopa tak i sądzę, że @deathwhore tworząc i grając także realizuje swoją pasję. Ja osobiście słuchania muzyki przez siebie nie uważam za pasję, chociaż potrafi ona wywołać we mnie naprawdę duże emocje.
A kibolstwo? Takie same gówno jak zabijanie np. Jak się napierdalają po lasach, to niech to robią, ale potem sami leczą. Coś co bezpośrednio może źle wpłynąć na innego człowieka, szczególnie młodego i chłonnego emocji, jakie daje wspólne przeżywanie czegoś w tłumie, nie zasługuje na miano pasji, nawet jeżeli nią jest.
Ani słów "pasja" ani "rozrywka" nie traktowałbym w kategoriach wartościujących, bo po co? Natomiast nie zgodzę się ze zdaniem, że rozrywka służy tylko zaspokojeniu przyjemności. Choćby ze względu na fakt, że przyjemność może być bardzo różnie rozumiana, to jednak skłaniałbym się do stwierdzenia, że rozrywka to działalność człowieka, która ma wartość nieobejmującą wartości produkcyjnej, religijnej, edukacyjnej lub propagandowej, jednocześnie nie wykluczająca posiadania również takiej. I wartościowanie naprawdę nie jest tu potrzebne.
pp3088 pisze: Niezbyt rozumiem dywagacje nad tym "dlaczego tak konkretnie to wygląda". Jesteśmy ssakami i ssaki tak rodzą, narodziny człowieka nie różnią się wiele od narodzin słoniątka - dziecko wymaga więcej czasu, dłużej się uczy i nie jest tak urocze jak słoniątko.
Nie pisałem wyłącznie o ludziach. Twoja odpowiedź to, jak już sobie wtrącamy łacińskie sentencje, idem per idem ;) Wyjaśnienie dlaczego tak się dzieje, że po połączeniu plemnika i komórki jajowej powstaje nowe, autonomiczne życie, nie jest wyjaśniony, mimo że sam proces jest dokładnie opisany. Aczkolwiek takie rzeczy to mi opowiadali w szkole średniej, z której wyszedłem już dość dawno, a tej wiedzy teraz nie chce mi się weryfikować, tym bardziej, że w gruncie rzeczy do tematu ma się nijak.
Nebiros pisze:
11 mies. temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
Nekroskop
Master Of Reality
Posty: 294
Rejestracja: rok temu

Nekroskop 3 tyg. temu

deathwhore pisze:
3 tyg. temu
dane zjawisko może spełniać wiele funkcji.
Zjawiska mogą się też mieszać, nie będąc tym samym, możemy więc zataczać dalej koła w tej wymianie. Ja powiedziałem już, co miałem do powiedzenia. Obecnie nie jest to już temat o muzyce, tylko o jakiejś twojej filozofii życia.
deathwhore pisze:
3 tyg. temu
Kibolska ustawka oczywiście się łapie.
Rozumiem, że to jakieś prowo do kolejnej super dyskusji.
deathwhore pisze:
3 tyg. temu
Ty na pewno nie masz mojego biadolenia w czterech literach, bo przecież byś olał, a nie odpisywał.
Tak, odpisywanie ci w ramach wymiany zdań na forum świadczy o tym, że puściły mi nerwy i bardzo mnie to wszystko boli. Niech będzie, nie będę ci odbierał czegoś, co najwyraźniej jest dla twojej samooceny tak ważne.

Wróć do „Dyskusje muzyczne”