Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12785
Rejestracja: 4 lata temu

Re: Digitalna musika

yog 3 mies. temu

Nekroskop pisze:
3 mies. temu
Powinienem już machnąć ręką, bo w tym momencie jest dla mnie rzeczą jasną, że wypowiedziana niskim głosem argumentacja przechodzi w falset, ale
wkleję.
Polecam poszukać trochę lepszej jakości foty niż pierwsze z brzegu znalezione w google, np. ze strony artysty. Swoją drogą, bardzo słaby obrazek jak na Broma. https://www.bromart.com/page-2

Jeśli rysowanie farbą olejną jest dla Ciebie słabym przejawem analogowości, bo nie umiesz poznać różnicy na focie z netu, to faktycznie nie mamy za bardzo o czym rozmawiać.

Nie wiem, od jak dawna korzystasz z deviantarta, ale gdybyś znał ten serwis w czasie, kiedy zaczynał, to pewnie byś wiedział, że każdy znaleziony w necie obrazek wyglądający jak mokry sen niezwykle wrażliwego nastolatka, w pierwszej kolejności został zuploadowany na deviantarta.

Sam Brom został przytoczony nie bez powodu, bo jako artysta współ-odpowiedzialny za mroczny i fascynujący klimat takich okładek jak Doom 2, Diablo, Diablo 2, Heretic czy kartoników Magic: The Gathering, był wielką inspiracją dla pierwszych deviantowiczów - będących w głównej mierze milenialsowymi geeko-nerdami - we własnych próbach rysowania wszelkich odmian dark fantasy. Zresztą, jak patrzę na stronę główną, to tak samo, jak i zawsze, dominuje ciemny gothic i tęczowe fanarty, co świadczy dobitnie o borderline tejże społeczności. To, że doszło kilku fotografów, bo każdy powinien mieć tam konto, wiele nie zmienia w szerszym kontekście.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Nekroskop
Fallen Angel Of Doom
Posty: 341
Rejestracja: rok temu

Nekroskop 3 mies. temu

yog pisze:
3 mies. temu
Polecam poszukać trochę lepszej jakości foty niż pierwsze z brzegu znalezione w google, np. ze strony artysty. Swoją drogą, bardzo słaby obrazek jak na Broma. https://www.bromart.com/page-2
Znam jego prace, mam nawet książki fantasy z okładkami jego autorstwa. Zestawiłem prace, które miały ze sobą coś wspólnego dla lepszego porównania. Absolutnie nie odmawiam mu umiejętności, ale na tle wielu artystów publikujących na deviantart nie wybija się wybitnością. Wybitnością wybija się np. kultowy Boris Vallejo (o Gigerze nie wspomnę, bo to był talent jedyny w swoim rodzaju).

Nie wiem, jak można pisać takie głupoty o PLATFMORMIE, której artyści z całego świata używają do promowania swoich prac (na dodatek nie tylko artyści pracujący cyfrowo). Można tam znaleźć wszystko od amatorskiego porno po prace na naprawdę wysokim poziomie. Tymczasem ty twierdzisz, że jak coś jest z devianta, to od razu widać.
yog pisze:
3 mies. temu
jak patrzę na stronę główną, to tak samo, jak i zawsze, dominuje ciemny gothic i tęczowe fanarty, co świadczy dobitnie o borderline tejże społeczności. To, że doszło kilku fotografów, bo każdy powinien mieć tam konto, wiele nie zmienia w szerszym kontekście.
Żeby znaleźć coś ciekawego trzeba pogrzebać, bo artystów amatorów i średniaków zawsze będzie więcej. Równie dobrze mógłbyś narzekać na sklep z muzyką, że dominuje nijakość, jakby nie było rzeczą oczywistą, że kamieni szlachetnych trzeba poszukać.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12785
Rejestracja: 4 lata temu

yog 3 mies. temu

Przekopałem widocznie tego deviantarta tyle, że rozróżniam nie tylko obrazki malowane cyfrowo od tych analogowych, ale i takie, które ukazały się oryginalnie na deviantarcie i z nurtu tam popularyzowanego przez 20 lat wynikają.

Brom to oczywiście nie liga Gigera, którym się dość walnie zresztą inspiruje, ale z Vallejo już w pewnym sensie można ich zestawiać jak dla mnie, obaj trochę śmiesznych rzeczy namalowali, może nawet i Borys więcej, ta akurat przez Ciebie wklejona też należy zdecydowanie do tych słabszych. Tylko oczywiście Brom i Vallejo to inne gatunki fantasy.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Ryszard
Moderator globalny
Posty: 2995
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Forteca Trolli

Ryszard 3 mies. temu

...Urodziłem się w roku 1981. Wychowywałem głownie pośród starszych rówieśników. Pierwszy kontrakt na telefon otworzyłem po skończeniu szkoły średniej. Internet, myślę ze trzy, cztery lata później. I tak jak boga nie kocham, mam nadzieje ze zaliczam się jeszcze do Pokolenia X,Y - kurwa nawet boomersów :D :D ;D

Obrazki wy analogowe. :D Muzgi cywrofe hehehe. W nich analogii szukać! :D
!Polacy, to murzyni europy. Black Lives Matter!
Awatar użytkownika
Nekroskop
Fallen Angel Of Doom
Posty: 341
Rejestracja: rok temu

Nekroskop 3 mies. temu

yog pisze:
3 mies. temu
Dla mnie to, co wstawiłeś, to jest dokładnie to, z czego kojarzę deviantarta, chociaż ostatni raz to tam byłem może 10 lat temu.
yog pisze:
3 mies. temu
Przekopałem widocznie tego deviantarta tyle, że rozróżniam nie tylko obrazki malowane cyfrowo od tych analogowych, ale i takie, które ukazały się oryginalnie na deviantarcie i z nurtu tam popularyzowanego przez 20 lat wynikają.
Deviantart istnieje od 2000 r. Skoro ostatni raz byłeś tam 10 lat temu, to nie wiem skąd wiesz, jaki nurt wynika z publikowanych tam od 20 lat prac.

Otóż żadnego takiego nurtu nie ma. Artyści, którzy zamieszczają na deviancie swoje prace mają niejednokrotnie własne strony i publikują też na innych platformach. Niektórzy z nich to artyści, którzy odnieśli sukces i są znani w środowisku.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12785
Rejestracja: 4 lata temu

yog 3 mies. temu

Skoro istnieje od 2000, a byłem tam dajmy na to w 2001 i w 2010, teraz w 2020, to mam porównanie z tych trzech wizyt chociażby, pomijając już że obserwowałem pierwsze kroki tego portalu do czasu aż mi się znudził i stał obrzydliwie oczywisty, czyli tych wizyt było nieco więcej niż 3.

Wiem, że dziś każdy co robi cokolwiek związanego ze sztuką wizualną musi być na deviantarcie, ale powtarzam, nic to nie zmienia, bo trzon tej społeczności to nie ludzie, który odnieśli już sukces ze swoimi pracami i szukają większego rozgłosu, a twórczość sypialniana znudzonych nastolatków i studentów. Nie chce mi się tego głębiej tłumaczyć, to nie miejsce na rozprawy socjologiczne o portalach społecznościowych wczesnego internetu.

Dla mnie wklejony przez Ciebie przykład galerii to nic specjalnego i mam wrażenie, że coś takiego można znaleźć w ciągu 30 sekund od wejścia na stronę główną deviantart, dlatego dla mnie to słaby przykład wyjebistości sztuki malarstwa cyfrowego, które jednak aktualnie to jak dla mnie przegrywa z tradycyjnym w każdym w zasadzie aspekcie, i szczerze mówiąc to nie wiem, jak można uważać, że to jest tak samo dobre. Chyba jednak nie tylko ja tak uważam, bo z jakiegoś powodu kapele i chyba fani też wolą na okładkach arty Bielaka, Kantora, Girardiego czy Lewandowskiego, a nie cyfrowe maszkary Setha.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Nekroskop
Fallen Angel Of Doom
Posty: 341
Rejestracja: rok temu

Nekroskop 3 mies. temu

yog pisze:
3 mies. temu
Skoro istnieje od 2000, a byłem tam dajmy na to w 2001 i w 2010, teraz w 2020, to mam porównanie z tych trzech wizyt chociażby, pomijając już że obserwowałem pierwsze kroki tego portalu do czasu aż mi się znudził i stał obrzydliwie oczywisty, czyli tych wizyt było nieco więcej niż 3.
Absolutnie każdemu zdarza się pierdolić głupoty, ale ty dalej brniesz w bełkot i ciągniesz dyskusję, której ani tobie, ani mnie nie chce się już ciągnąć.
yog pisze:
3 mies. temu
Wiem, że dziś każdy co robi cokolwiek związanego ze sztuką wizualną musi być na deviantarcie, ale powtarzam, nic to nie zmienia, bo trzon tej społeczności to nie ludzie, który odnieśli już sukces ze swoimi pracami i szukają większego rozgłosu, a twórczość sypialniana znudzonych nastolatków i studentów. Nie chce mi się tego głębiej tłumaczyć, to nie miejsce na rozprawy socjologiczne o portalach społecznościowych wczesnego internetu
Czyli publikują tam też uznani artyści, ale to NIC NIE ZMIENIA, bo trzon tej społeczności stanowią amatorzy, co oczywiście wiesz na pewno, bo przed chwilą wszedłeś na Devianta po 10 latach przerwy i sytuacja jest już dla ciebie „obrzydliwie oczywista”. Otóż to nieprawda – niektórzy artyści publikowali na deviancie zanim odnieśli sukces. Wielu artystów rozwijało się przez lata i zaczynało od publikowania prac amatorskich.
yog pisze:
3 mies. temu
jak można uważać, że to jest tak samo dobre. Chyba jednak nie tylko ja tak uważam, bo z jakiegoś powodu kapele i chyba fani też wolą na okładkach arty Bielaka, Kantora, Girardiego czy Lewandowskiego, a nie cyfrowe maszkary Setha.
Napisałem, że grafika cyfrowa jest inna i że na pewno nie jest nudna. Czy w ogólnym rozrachunku można postawić znak równości między sztuką cyfrową a analogową w kontekście jakości i kultowych nazwisk? Nie, nie można, ale wszystko przed nami, zwłaszcza że sztuka cyfrowa jest młoda i wiele się zmieniło przez ostatnie 20 lat (i nadal się zmienia). Swoją drogą to dość śmieszne, że piszesz o załamaniach światła na obrazach i ich zapachu, a przytaczasz artystów, których prace zapewne też widziałeś w internecie albo w formie wydruków.

Są zajebiste i chujowe okładki robione ręcznie – wiele kultowych albumów ma okładki chujowe. Nie wiem, co to w ogóle za argument. Oczywiście jest też wiele zajebistych okładek cyfrowych, zwłaszcza jeśli chodzi o muzykę w klimatach retro-wave. Co prawda w odróżnieniu od ciebie nie potrafię wleźć do łbów fanom i muzykom, aby sprawdzić ich preferencje, ale podejrzewam, że więcej zależy od samego artysty, a nie tego, czy pracuje cyfrowo czy ręcznie.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12785
Rejestracja: 4 lata temu

yog 3 mies. temu

"Nie zmienia to nic" w kwestii istnienia charakterystycznego dla deviantart stylu, ale ewidentnie uważasz, że czegoś takiego nie ma, dlatego nie widzę sensu ciągnąć tej dyskusji, bo rzucasz jakimiś oczywistościami o tym kto tam publikuje, bez odniesienia do tego, o czym - zdawało mi się - dyskutujemy.

Co do "cyfry" w retro wave to nie wiem, ale mam wrażenie, że najgłośniejszy twórca tego nurtu, Perturbator, ma jednak rysunki rysowane ręcznie przez niejakiego Ariela Zucker Bella. Może reszty na to nie stać. Większość kultowych albumów nie ma jednak chujowych okładek, a okładki sugestywne - dzięki temu płyty te kiedyś trafiały w ręce słuchaczy.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Nekroskop
Fallen Angel Of Doom
Posty: 341
Rejestracja: rok temu

Nekroskop 3 mies. temu

yog pisze:
3 mies. temu
"Nie zmienia to nic" w kwestii istnienia charakterystycznego dla deviantart stylu, ale ewidentnie uważasz, że czegoś takiego nie ma, dlatego nie widzę sensu ciągnąć tej dyskusji, bo rzucasz jakimiś oczywistościami o tym kto tam publikuje, bez odniesienia do tego, o czym - zdawało mi się - dyskutujemy.
Tak, twierdzę, że nie ma czegoś takiego jak „styl deviantarta”, bo jest to jedynie platforma, na której publikują różni artyści – od amatorów po osoby znane. Przykładowy album prac publikowanych na tej stronie. Różne prace, różne dziedziny, różne style. Rozpoznać możesz co najwyżej grafikę cyfrową (chociaż i to niekiedy, rzadko, bywa trudne), ale na pewno nie z jakiej strony pochodzą.

Najpierw twierdzisz, że nie byłeś tam od 10 lat, potem wypowiadasz się o tej stronie w kontekście 20 lat jej funkcjonowania, wreszcie stwierdzasz, że przecież dzisiejsza wizyta w zestawieniu z wizytami sprzed 10 lat daje ci obiektywny wgląd w jej społeczność. Ja zaglądam na tę stronę prawie codziennie przy porannej kawie i widzę tam prace, które przewijam bez zastanowienia, ale i prace, którym poświęcam dłuższą chwilę. Jednocześnie nie jest dla mnie niczym zaskakującym ani tę stronę degradującym, że prac, które wybijają się ponad przeciętność jest mniej.

Co do Perturbatora – nie wiem, może tak, może jedno i drugie. Nie przepadam za tym projektem.
yog pisze:
3 mies. temu
Większość kultowych albumów nie ma jednak chujowych okładek, a okładki sugestywne - dzięki temu płyty te kiedyś trafiały w ręce słuchaczy.
Sorry, ale np. okładki Slayera są IMO chujowe. Kiedyś matka wyśmiała moje koszulki Hell Awaits i Reign in Blood stwierdzając, że wstyd w czymś takim chodzić. Było to dość bolesne, zwłaszcza że HA to jeden z moich ulubionych albumów metalowych, ale trudno nie przyznać racji, że okładka to wiocha.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12785
Rejestracja: 4 lata temu

yog 3 mies. temu

No, jeśli uważasz, że okładki Hell Awaits i Reign in Blood są chujowe i wiejskie i lepsze są obrazki z deviantarta przedstawiające jakieś pejzażyki Mordoru, to nie mamy o czym gadać. Reszty nie chce mi się komentować, bo to zdawałoby się proste do zrozumienia kwestie.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Nekroskop
Fallen Angel Of Doom
Posty: 341
Rejestracja: rok temu

Nekroskop 3 mies. temu

Ani to Mordor, ani to pejzaż. Imputowanego mi porównania nigdy nie poczyniłem, niemniej faktycznie lepiej zakończyć ten encounter.
Awatar użytkownika
Pan Efilnikufesin
Tormentor
Posty: 1771
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Gówno

Pan Efilnikufesin 3 mies. temu

Przeczytalem wszystko co napisaliscie w temacie i wniosek wysuwam taki:Czarne plyty rulezzz!!!!
Lubię plakaty o treści szatanistycznej.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3716
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 3 mies. temu

yog pisze:
3 mies. temu
No, jeśli uważasz, że okładki Hell Awaits i Reign in Blood są chujowe i wiejskie
Nie uważam tak, bo te okładki są przechujowe. Generalnie wszystkie płyty Slayer mają biedne okładki bo ani bogobojnej staruszki nie wystraszą ani nie spędzą jej snu z powiek. Ale pewnie jakiś znawca w wytwórni przekonał zespół, że to sztuka przez duże S a i szatan z nich spogląda srogo.

Ekipa z Down The Road obśmiałaby te obrazki przy wacie cukrowej i porannej herbatce.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 642
Rejestracja: rok temu

kurz 3 mies. temu

Pan Efilnikufesin pisze:
3 mies. temu
Przeczytalem wszystko co napisaliscie w temacie
Podziwiam
Pan Efilnikufesin pisze:
3 mies. temu
wniosek wysuwam taki:Czarne plyty rulezzz!!!!
Potwierdzam
Awatar użytkownika
Nekroskop
Fallen Angel Of Doom
Posty: 341
Rejestracja: rok temu

Nekroskop 3 mies. temu

Wracając...
Nathas pisze:
3 mies. temu
Nekroskop pisze:
3 mies. temu
Jak ktoś chce sobie słuch sprawdzić.

Na gorszym sprzęcie nie trafiłem nic, na lepszym nie trafiłem jednego.
Ale fajnie, chyba jednak nie jestem jeszcze taki głuchy :D Słuchając na lapkowych głośnikach oznaczyłem prawidłowo 5, w Murray Perahia zaznaczyłem 320 kbps mp3. Przy drugim podejściu też 5 dobrze, Jay-Z zaznaczyłem 320. Nie wiem czy to ma znaczenie, ale oba złe trafienia to były pierwsze słuchane kawałki, może potem mi się słuch nastraja ;)
To jesteś kolo i powinieneś się zgłosić do akademii X-men, bo dziewczyna z wykształceniem, testowanym słuchem i na – jak mniemam – dobrych słuchawkach nie trafiła wszystkiego.



Chociaż IMO większe znaczenie niż dobry słuch i wykształcenie ma tutaj po prostu osłuchanie w plikach stratnych i bezstratnych, dlatego ja poradziłem sobie równie dobrze, jeśli nie lepiej.
Awatar użytkownika
Nathas
Master Of Puppets
Posty: 106
Rejestracja: 3 lata temu

Nathas 3 mies. temu

Nie wiem czy faktycznie jestem taki dobry, też mnie to zdziwiło dlatego powtarzałem test i jednak wyszło podobnie. Pszypadeq? Nie sondze ;)

Chciałem jeszcze się pobawić i zweryfikować to w chacie na kolumnach i słuchawkach, ale na moim biedanecie z play najlepsze jakościowo fragmenty ładują się z przerwami, więc od razu wiadomo gdzie są wavy i miałbym 100% trafień :)
Awatar użytkownika
Nekroskop
Fallen Angel Of Doom
Posty: 341
Rejestracja: rok temu

Nekroskop 2 mies. temu

Tak jak nie powinno się pisać po alkoholu, tak i ja chyba nie powinienem pisać pod wpływem emocji, które mną obecnie targają…

Jestem w trakcie robienia porządków z całym moim cyfrowym zbiorem, a że mam masę różnych wersji tych samych albumów, postanowiłem wszystko dokładnie przesłuchać, zanalizować wtyczkami i wywalić to, co zbędne i zalega.

Szokująca jest różnica między pierwszymi pressingami albumów a pressingami począwszy od drugiej połowy lat 90. Pierwsze wrażenie w przypadku dobrze znanych albumów jest „kurwa, chyba trochę za cicho”, ale człowiek słucha i nie rozumie, co się z nim dzieje, bo w umyśle następuje błąd systemowy; pomimo tego, że jest ciszej i pojawia się odruch by zrobić głośniej, to jednak w dobrze znanej muzyce pojawia się jakiś dziwny, nieznany element, który wciąga jak czarna dziura. Efekt w moim przypadku był taki jak w filmie „Equilibrium”, kiedy główny bohater budzi się rano po odstawieniu leku i zdziera przyciemniającą folię z okna, by zobaczyć słońce.

Co za jebane kurestwo to całe Loudness War. Dopiero od niedawna zaczęło się coś w tej kwestii zmieniać po wszystkich jobach w internecie. Zdarzają się co prawda dobre remastery, ale niestety nadal stanowią plankton. Od dawna byłem świadom tego zjawiska, ale dopiero dzisiaj mnie to jebło tak mocno, kiedy usiadłem i zacząłem przesłuchiwać i porównywać.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3716
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 2 mies. temu

Brawo ty.

Teraz całkiem poważnie ale niestety każde kolejne pokolenie będzie słuchać tych metalowych płyt w co raz gorszym stanie tzn znacznie odbiegających od pierwszych wydań. Tak jak z książkami najbardziej poszukiwane są pierwsze wydania, podobnie z miedziorytami najcenniejsze są pierwsze odbitki kiedy jeszcze matryca nie jest zużyta. To samo z płytami. Tylko pierwsze wydania są prawdziwe. Być może kiedyś ktoś się pierdolnie w tę swoją głupią łepetynę i dostanie oświecenia, że jak wznawiać klasyczne płyty to bez ingerencji w brzmienie. Raczej wątpię w to.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12785
Rejestracja: 4 lata temu

yog 2 mies. temu

Czasami się bez ingerencji po prostu niestety nie da, taśmy wieczne nie są, więc i problem będzie się tylko pogłębiał, już pomijając lenistwo większych wytwórni, które mają przecież wyjebane na takie szczegóły, jak brzmienie, a słówko remaster traktują na podobnej zasadzie, co HD. Z filmami na widescreen też tak jest, że najczęściej utną kawałek obrazu z góry, kawałek z dołu i gotowe. Że misternie planowany kadr spierdolony został - to już przecież i tak nikt nie zauważy.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3716
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 2 mies. temu

Tylko, że ta ingerencja to przede wszystkim dopierdolić głośność i remaster gotowy.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Nekroskop
Fallen Angel Of Doom
Posty: 341
Rejestracja: rok temu

Nekroskop 2 mies. temu

To niestety prawda. Miałem dzisiaj wiele takich przykładów: kilka pressingów tego samego albumu - im późniejszy, tym głośniejszy.

Ingerencja w brzmienie mnie nie złości, o ile jest uzasadniona i na plus (np. ocieplenie, pogłębienie, usubtelnienie zbitej i napierdalającej w ucho perkusji), ale kompresja to zmora. Jestem w stanie zrozumieć, że ktoś wpadł kiedyś na idiotyczny pomysł, że głośniejsza muza jest lepsza, ale że od jakichś 25 lat ten trend rujnuje cyfrowy format ogarnąć już niełatwo.
Awatar użytkownika
Pan Efilnikufesin
Tormentor
Posty: 1771
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Gówno

Pan Efilnikufesin 2 mies. temu

Na ciszej nagranych materialach jest duuuuuzo lepsza dynamika.Ktos to zauwazyl?
Lubię plakaty o treści szatanistycznej.
Awatar użytkownika
Ryszard
Moderator globalny
Posty: 2995
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Forteca Trolli

Ryszard 2 mies. temu

Obrazek

No. Obecnie miejsca na "scenę" już braknie....
!Polacy, to murzyni europy. Black Lives Matter!
Awatar użytkownika
Pan Efilnikufesin
Tormentor
Posty: 1771
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Gówno

Pan Efilnikufesin 2 mies. temu

No bo ma nakurwiac i tyle!

Mam znajomego ktory ''slucha'' muzy na 5.1.Kiedys mu zaczalem tlumaczyc scene,umiejscowienie instrumentow i inne pierdoly.Chlop ogolnie podsmiechujki robil z plackow.No i po krotkim wywodzie w towarzystwie jego dziewczyny i Bushmillsa zajebalem z placka.Dziewcze ogarnelo temat szybciutko a koles po ktoryms razie zalapal o co chodzi.Dzisiaj jest z nim odrobine lepiej ;)
Lubię plakaty o treści szatanistycznej.
Awatar użytkownika
Nekroskop
Fallen Angel Of Doom
Posty: 341
Rejestracja: rok temu

Nekroskop 2 mies. temu

Pan Efilnikufesin pisze:
2 mies. temu
Na ciszej nagranych materialach jest duuuuuzo lepsza dynamika.Ktos to zauwazyl?
O tym między innymi pisałem, tyle że to najczęściej nie kwestia samego nagrania, tylko miksu i masteringu - w przypadku tych późniejszych, z muzy wysysane jest całe powietrze i przestrzeń, a kompresja zrównuje głośność każdej ścieżki do podobnego pułapu. Efekt jest taki, że otrzymujemy bardzo natarczywy i szybko fatygujący uszy dźwięk, w którym słuchacz nie może sobie znaleźć miejsca.
Awatar użytkownika
karp
Master Of Reality
Posty: 266
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

karp 2 mies. temu

Dla mnie zbieranie płyt na CD zawsze było czymś naturalnym, mimo, że moje lata nastoletnie przypadły na epokę mp3. Strzelam, że to pewnie zasługa mojego ojca, który sam zbiera kompakty, więc w sumie od dzieciaka miałem styczność z fizycznym nośnikiem. Empechujki oczywiście były czasach szkolnych słuchane, ale odkładało się kieszonkowe, żeby kupić płytę i mieć ją "fizycznie". Jakiś czas temu trochę tego wyprzedzałem, po tym jak obczaiłem różnicę między nowym, a starym masterem Defenders of the Faith i przerzuciłem się na szukanie starych wydań (najlepiej japońców, bo są zwykle "mało zużyte"). Na winylach kupuje tylko te płyty, które są dla mnie mega ważne, lub nigdy nie były wydane na CD. Kasety z kolei tylko do Poloneza "dla klimaciku" na starej Unitrze, ale sensu słuchania tego w domu nie widzę w ogóle, do placka i kompaktu się to nie umywa.

Obecnie na ok. 350 płyt, mam z 25 winyli, z 15 kaset, reszta to CD. Dalej wiele braków, strzelam, że w 450 się zamknę.
Hajasz pisze:
2 mies. temu
Być może kiedyś ktoś się pierdolnie w tę swoją głupią łepetynę i dostanie oświecenia, że jak wznawiać klasyczne płyty to bez ingerencji w brzmienie. Raczej wątpię w to.
Roadrunner ostatnio to zrobił z Mercyful Fate i Kingiem Diamondem. Co prawda CD wydali w gównianych ecopackach, ale placki można było kupić z prawilnym, oryginalnym miksem.

Inna sprawa, że sporo współcześnie grających zespołów wydaje strasznie skompresowane nagrania. Jedynka Lucifer brzmi strasznie, puściłem w samochodzie to po podgłośnieniu, wszystko zaczęło się zlewać. I to raczej nie problem głośników, bo inne płyty z większą dynamiką tego problemu nie miały. Także remastery, remasterami, ale dużo nawet nowych płyt lepiej brzmi z placka ze względu na inny miks niż ten na CD.
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 642
Rejestracja: rok temu

kurz 2 mies. temu

Mocniej, intensywniej, szybciej itd., itp.

Tak się rozwija technologia, muzyki to nie omija, po części takie są oczekiwania odbiorców, oczywiście kreowane przez sztab optymalizatorów zysków.
Awatar użytkownika
Nekroskop
Fallen Angel Of Doom
Posty: 341
Rejestracja: rok temu

Nekroskop 2 mies. temu

kurz pisze:
2 mies. temu
po części takie są oczekiwania odbiorców, oczywiście kreowane przez sztab optymalizatorów zysków.
Druga część zdania jest tutaj kluczowa, bo kiedy ludzie nie znają lepszych rzeczy i żyją w środowisku, w któym prostackie efekciarstwo sprzedaje im się jako nową jakość, to niełatwo przejrzeć iluzję, zwłaszcza jeśli nie pamięta się innych czasów. Żeby się przeprogramować trzeba się niestety wybrać w samotną podróż.
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 642
Rejestracja: rok temu

kurz 2 mies. temu

Nekroskop pisze:
2 mies. temu

Żeby się przeprogramować trzeba się niestety wybrać w samotną podróż.
Wszystko temu przeszkadza, łącznie z edukacją.
Awatar użytkownika
Pan Efilnikufesin
Tormentor
Posty: 1771
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Gówno

Pan Efilnikufesin 2 mies. temu

karp pisze:
2 mies. temu
. Kasety z kolei tylko do Poloneza "dla klimaciku" na starej Unitrze, ale sensu słuchania tego w domu nie widzę w ogóle, do placka i kompaktu się to nie umywa.


Juz to pisalem ale powtorze.Dobra kaset plus dobry deck i mozna wyskoczyc z papci!!!
Lubię plakaty o treści szatanistycznej.
Awatar użytkownika
Nekroskop
Fallen Angel Of Doom
Posty: 341
Rejestracja: rok temu

Nekroskop 2 mies. temu

Pan Efilnikufesin pisze:
2 mies. temu
Dobra kaset plus dobry deck i mozna wyskoczyc z papci!!!
Jeśli ktoś miałby ochotę archiwizować winyle w analogowej postaci, to metalowe kasety byłyby do tego chyba najlepsze. Tyle że ceny takich kaset zaczynają się gdzieś od 120 zł.
Awatar użytkownika
Pan Efilnikufesin
Tormentor
Posty: 1771
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Gówno

Pan Efilnikufesin 2 mies. temu

Nekroskop pisze:
2 mies. temu
Pan Efilnikufesin pisze:
2 mies. temu
Dobra kaset plus dobry deck i mozna wyskoczyc z papci!!!
Jeśli ktoś miałby ochotę archiwizować winyle w analogowej postaci, to metalowe kasety byłyby do tego chyba najlepsze. Tyle że ceny takich kaset zaczynają się gdzieś od 120 zł.
Chrom tez by sie nadal.
Mozna jeszcze lepiej czyli zabawa w szpule ale tutaj robi sie jeszcze drozej.

Tak wiec placki rulezzzz!!!!!
Lubię plakaty o treści szatanistycznej.
Awatar użytkownika
Nekroskop
Fallen Angel Of Doom
Posty: 341
Rejestracja: rok temu

Nekroskop 2 mies. temu

Pan Efilnikufesin pisze:
2 mies. temu
Tak wiec placki rulezzzz!!!!!
Nie tyle placki, ile to, co się na nich znajduje. Sam format jest archaiczny i łatwy do uszkodzenia. Straszna to ironia losu, że czasem trzeba się odwoływać do technologii, która powstała w czasach, kiedy ludziom nawet się nie śniło o czymś takim jak internet czy smartfon, aby posłuchać muzyki dobrej jakości.
Awatar użytkownika
Nekroskop
Fallen Angel Of Doom
Posty: 341
Rejestracja: rok temu

Nekroskop 2 mies. temu

Po 5 dniach analizowania całych dyskografii - pierwszych pressingów z tzw. remasterami, Sąd Najwyższy zważył, co następuje.

Remaster to pic na wodę fotomontaż i może go wykonać każdy idiota z podstawową wiedzą na temat edycji plików audio i nawet darmowym oprogramowaniem (Audacity się kłania). Na czym to polega.

Remaster polega na podgłośnieniu utworu z jednoczesnym skompresowaniem lub przycięciem wyższych pasm. Ktoś, kto nie wie, na czym to polega, bardzo łatwo da się nabrać. Dlaczego? Dlatego, że przez podgłośnienie niskich, ale przede wszystkim średnich pasm natychmiast stają się wyraźne wszystkie detale, tak więc po włączeniu najpierw oryginału, a potem remasteru 90% ludzi stwierdzi dużą poprawę. Tym ludziom nie przyjdzie do głowy, że cichszy oryginał wystarczy podgłośnić pokrętłem albo suwakiem, aby otrzymać to samo plus więcej, czyli nieskompresowane/ucięte pasma.

Genialne w swojej prostocie.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12785
Rejestracja: 4 lata temu

yog 2 mies. temu

Są i zacne remastery, robi je Patrick Engel w Temple of Disharmony. Upraszczasz sprawę. Jak z wszystkim, łatwiej zrobić to chujowo, niż dobrze. A i robienie chujowo nie wynika wyłącznie z zawiści, ostatnio np. słuchałem ripa winyla drugiego pressa Alpha Centauri Tangerine Dream w samochodzie i przy bardzo wysokich/niskich tonach głośniki mi nie wyrabiają totalnie tych brzmień analogowych syntezatorów. Założę się, że w takich warunkach remaster brzmi świetnie.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 3039
Rejestracja: 3 lata temu

pit 2 mies. temu

Nekroskop pisze:
2 mies. temu
Po 5 dniach analizowania całych dyskografii - pierwszych pressingów z tzw. remasterami, Sąd Najwyższy zważył, co następuje.

Remaster to pic na wodę fotomontaż i może go wykonać każdy idiota z podstawową wiedzą na temat edycji plików audio i nawet darmowym oprogramowaniem (Audacity się kłania).
Lol.
Smurfs don't lay eggs! I won't tell you this again! Papa Smurf has a fucking beard! They're mammals.
Awatar użytkownika
Nekroskop
Fallen Angel Of Doom
Posty: 341
Rejestracja: rok temu

Nekroskop 2 mies. temu

yog pisze:
2 mies. temu
Są i zacne remastery, robi je Patrick Engel w Temple of Disharmony. Upraszczasz sprawę.
Nekroskop pisze:
2 mies. temu
Zdarzają się co prawda dobre remastery, ale niestety nadal stanowią plankton.

yog pisze:
2 mies. temu
A i robienie chujowo nie wynika wyłącznie z zawiści, ostatnio np. słuchałem ripa winyla drugiego pressa Alpha Centauri Tangerine Dream w samochodzie i przy bardzo wysokich/niskich tonach głośniki mi nie wyrabiają totalnie tych brzmień analogowych syntezatorów.
Nic nie pisałem o żadnej zawiści, ale pomimo tego nie chcę kupować muzy masterowanej pod samochód czy ipoda/smartfon/etc.
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2439
Rejestracja: 4 lata temu

DiabelskiDom 2 mies. temu

Bardzo podoba mi się argument w dyskusji o jakości remasterowanej muzyki pt "na głośnikach w aucie". Czy argument o głośnikach laptopowych też się pojawi?
Panzer Division Nightwish
deathwhore
Tormentor
Posty: 3372
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore 2 mies. temu

No mnie w samochodzie albo na słabych słuchawkach w drodze do pracy/ do domu też lepiej słucha się wersji z remasterem. Ale również nie chciałbym takich rzeczy kupować na płycie.
Nebiros pisze:
rok temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
Nekroskop
Fallen Angel Of Doom
Posty: 341
Rejestracja: rok temu

Nekroskop 2 mies. temu

Samochód służy do jazdy, a nie słuchania muzyki, zresztą sama nazwa wskazuje - samoCHÓD, sam CHODZI, przez co nie musimy chodzić (np. do pracy) sami.

Tutaj dobry odcinek Reduktora Szumu o zjawisku:

Awatar użytkownika
Ryszard
Moderator globalny
Posty: 2995
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Forteca Trolli

Ryszard 2 mies. temu

Czyli.. Chodzenie, np kiedy idziemy do pracy, też nie służy do słuchania muzy i teraz bazując na teorii kolegi z dołu, wg której podgłośnienie niskich, ale przede wszystkim średnich pasm, to w istocie cała sztuka remasteringu; wychodzi jasno że podczas chodzenia nie można słuchać muzyki. Chyba ze to remaster do chodzenia.
!Polacy, to murzyni europy. Black Lives Matter!
deathwhore
Tormentor
Posty: 3372
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore 2 mies. temu

Nie ma wtedy rytuału, więc niechybnie brak Ci pasji.
Nebiros pisze:
rok temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2439
Rejestracja: 4 lata temu

DiabelskiDom 2 mies. temu

Chyba, że jaja sobie robił!
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
Nekroskop
Fallen Angel Of Doom
Posty: 341
Rejestracja: rok temu

Nekroskop 2 mies. temu

Trochę sobie robiłem jaja, trochę nie.

W samochodzie czy przy piwku w towarzystwie muzyki się nie tyle słucha, ile używa jej w celach rozrywkowych. Ja jestem dziwny, dlatego wręcz tego nie znoszę i wolę np. jechać w ciszy, ale rozumiem, że niektórzy lubią, kiedy coś szumi. Słuchanie muzyki na poważnie, nie po plebejskiemu, jest IMO aktem intymnym i powinno się go uprawiać w przestrzeni prywatnej.
Awatar użytkownika
Ryszard
Moderator globalny
Posty: 2995
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Forteca Trolli

Ryszard 2 mies. temu

Słuchanie muzyki na poważnie, nie po plebejskiemu, jest IMO aktem intymnym i powinno się go uprawiać w przestrzeni prywatnej.
:D
!Polacy, to murzyni europy. Black Lives Matter!
deathwhore
Tormentor
Posty: 3372
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore 2 mies. temu

Jeżeli ktoś słucha muzyki w innym celu niż rozrywkowy i nie otrzymuje z tego tytułu pieniędzy, to jest to chyba dziwnie sublimowany masochizm :/
Nebiros pisze:
rok temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2439
Rejestracja: 4 lata temu

DiabelskiDom 2 mies. temu

Ja natomiast podejrzewam, że takie słuchanie muzyki o jakim wspomniał @Nekroskop to akurat domena przynajmniej kilku aktywnych użytkowników tego forum.

Chyba, że ktoś jest Płytowym Torbiarzem ewentualnie zmierza do tego, żeby jego kolekcja metalu w ramach kolekcji ogólnej nie przekroczyła 25% :D
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12785
Rejestracja: 4 lata temu

yog 2 mies. temu

deathwhore pisze: Jeżeli ktoś słucha muzyki w innym celu niż rozrywkowy i nie otrzymuje z tego tytułu pieniędzy, to jest to chyba dziwnie sublimowany masochizm :/
Masochizm albo próba woli. Słuchałeś kiedyś przez tydzień non stop funeral doomu? Po wszystkim czujesz się jakbyś wszedł na nie Mount Everest nawet, a K2!

Muzyki słucham też w samochodzie, nie widzę w tym ani nic plebejskiego, ani niepoważnego. Jak się chce aktu intymnego to można napisać do jakiejś koleżanki, ewentualnie przerzucić się na winyle i je podotykać, powąchać, popatrzeć na hipnotycznie biegające w 33 rpmach ścieżki, wirujące odbicie labela w pokrywie, świadomość, że żadna inna płyta na świecie nie brzmi dokładnie tak, jak twoja itp. Intymność mp3 czy flaców to dość zabawne stwierdzenie.
DiabelskiDom pisze:
2 mies. temu
Ja natomiast podejrzewam, że takie słuchanie muzyki o jakim wspomniał @Nekroskop to akurat domena przynajmniej kilku aktywnych użytkowników tego forum.

Chyba, że ktoś jest Płytowym Torbiarzem ewentualnie zmierza do tego, żeby jego kolekcja metalu w ramach kolekcji ogólnej nie przekroczyła 25% :D
Tak, wynika to zapewne z tego, że Wasze Dorotki nienawidzą tego Waszego napierdalania i ścian basów i hałasów!
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2439
Rejestracja: 4 lata temu

DiabelskiDom 2 mies. temu

Akurat nie o to mi chodziło i wcześniej miałem na myśli głównie Ciebie, co zresztą potwierdziłeś opisem słuchania winyli.

Oczywiście tylko winyli, bo już intymności z cedekiem, bookletem etc już być nie może, co? :D

Rzecz jasna zgadzam się z użytkownikiem @yog w kwestii intymności przy plikach cyfrowych, bo to już jednak kuriozum.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
Nekroskop
Fallen Angel Of Doom
Posty: 341
Rejestracja: rok temu

Nekroskop 2 mies. temu

Mój obraz świata runął w gruzach…

Personifikacja książki o historii muzyki, wybitny znawca sztuki, laureat metalowej nagrody nobla – użytkownik yog, słucha muzyki w aucie jak jakiś plebejusz albo co najmniej drobnomieszczanin. A ja myślałem, że mamy ze sobą coś wspólnego… To chyba jednak prawda, co mówią, że chłop ze wsi wyjść może, ale wieś z chłopa nigdy.

Natomiast bardziej na poważnie, dla mnie na serio słuchanie muzyki jest innego rodzaju doświadczeniem niż zwykła rozrywka. Zresztą każdy hobbysta – czy to zapalony wędkarz, czy motocyklista, zbieracz kapsli etc. – zapewne nie traktuje swojego hobby jako tylko rozrywki, relaksu, ale jako pasję i głębsze doświadczenie duchowe.

Wróć do „Dyskusje muzyczne”