Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12539
Rejestracja: 3 lata temu

Re: Digitalna musika

yog miesiąc temu

Nekroskop pisze:
miesiąc temu
Powinienem już machnąć ręką, bo w tym momencie jest dla mnie rzeczą jasną, że wypowiedziana niskim głosem argumentacja przechodzi w falset, ale
wkleję.
Polecam poszukać trochę lepszej jakości foty niż pierwsze z brzegu znalezione w google, np. ze strony artysty. Swoją drogą, bardzo słaby obrazek jak na Broma. https://www.bromart.com/page-2

Jeśli rysowanie farbą olejną jest dla Ciebie słabym przejawem analogowości, bo nie umiesz poznać różnicy na focie z netu, to faktycznie nie mamy za bardzo o czym rozmawiać.

Nie wiem, od jak dawna korzystasz z deviantarta, ale gdybyś znał ten serwis w czasie, kiedy zaczynał, to pewnie byś wiedział, że każdy znaleziony w necie obrazek wyglądający jak mokry sen niezwykle wrażliwego nastolatka, w pierwszej kolejności został zuploadowany na deviantarta.

Sam Brom został przytoczony nie bez powodu, bo jako artysta współ-odpowiedzialny za mroczny i fascynujący klimat takich okładek jak Doom 2, Diablo, Diablo 2, Heretic czy kartoników Magic: The Gathering, był wielką inspiracją dla pierwszych deviantowiczów - będących w głównej mierze milenialsowymi geeko-nerdami - we własnych próbach rysowania wszelkich odmian dark fantasy. Zresztą, jak patrzę na stronę główną, to tak samo, jak i zawsze, dominuje ciemny gothic i tęczowe fanarty, co świadczy dobitnie o borderline tejże społeczności. To, że doszło kilku fotografów, bo każdy powinien mieć tam konto, wiele nie zmienia w szerszym kontekście.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Nekroskop
Master Of Reality
Posty: 258
Rejestracja: rok temu

Nekroskop miesiąc temu

yog pisze:
miesiąc temu
Polecam poszukać trochę lepszej jakości foty niż pierwsze z brzegu znalezione w google, np. ze strony artysty. Swoją drogą, bardzo słaby obrazek jak na Broma. https://www.bromart.com/page-2
Znam jego prace, mam nawet książki fantasy z okładkami jego autorstwa. Zestawiłem prace, które miały ze sobą coś wspólnego dla lepszego porównania. Absolutnie nie odmawiam mu umiejętności, ale na tle wielu artystów publikujących na deviantart nie wybija się wybitnością. Wybitnością wybija się np. kultowy Boris Vallejo (o Gigerze nie wspomnę, bo to był talent jedyny w swoim rodzaju).

Nie wiem, jak można pisać takie głupoty o PLATFMORMIE, której artyści z całego świata używają do promowania swoich prac (na dodatek nie tylko artyści pracujący cyfrowo). Można tam znaleźć wszystko od amatorskiego porno po prace na naprawdę wysokim poziomie. Tymczasem ty twierdzisz, że jak coś jest z devianta, to od razu widać.
yog pisze:
miesiąc temu
jak patrzę na stronę główną, to tak samo, jak i zawsze, dominuje ciemny gothic i tęczowe fanarty, co świadczy dobitnie o borderline tejże społeczności. To, że doszło kilku fotografów, bo każdy powinien mieć tam konto, wiele nie zmienia w szerszym kontekście.
Żeby znaleźć coś ciekawego trzeba pogrzebać, bo artystów amatorów i średniaków zawsze będzie więcej. Równie dobrze mógłbyś narzekać na sklep z muzyką, że dominuje nijakość, jakby nie było rzeczą oczywistą, że kamieni szlachetnych trzeba poszukać.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12539
Rejestracja: 3 lata temu

yog miesiąc temu

Przekopałem widocznie tego deviantarta tyle, że rozróżniam nie tylko obrazki malowane cyfrowo od tych analogowych, ale i takie, które ukazały się oryginalnie na deviantarcie i z nurtu tam popularyzowanego przez 20 lat wynikają.

Brom to oczywiście nie liga Gigera, którym się dość walnie zresztą inspiruje, ale z Vallejo już w pewnym sensie można ich zestawiać jak dla mnie, obaj trochę śmiesznych rzeczy namalowali, może nawet i Borys więcej, ta akurat przez Ciebie wklejona też należy zdecydowanie do tych słabszych. Tylko oczywiście Brom i Vallejo to inne gatunki fantasy.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Ryszard
Moderator globalny
Posty: 2881
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Forteca Trolli

Ryszard miesiąc temu

...Urodziłem się w roku 1981. Wychowywałem głownie pośród starszych rówieśników. Pierwszy kontrakt na telefon otworzyłem po skończeniu szkoły średniej. Internet, myślę ze trzy, cztery lata później. I tak jak boga nie kocham, mam nadzieje ze zaliczam się jeszcze do Pokolenia X,Y - kurwa nawet boomersów :D :D ;D

Obrazki wy analogowe. :D Muzgi cywrofe hehehe. W nich analogii szukać! :D
!Polacy, to murzyni europy. Black Lives Matter!
Awatar użytkownika
Nekroskop
Master Of Reality
Posty: 258
Rejestracja: rok temu

Nekroskop miesiąc temu

yog pisze:
miesiąc temu
Dla mnie to, co wstawiłeś, to jest dokładnie to, z czego kojarzę deviantarta, chociaż ostatni raz to tam byłem może 10 lat temu.
yog pisze:
miesiąc temu
Przekopałem widocznie tego deviantarta tyle, że rozróżniam nie tylko obrazki malowane cyfrowo od tych analogowych, ale i takie, które ukazały się oryginalnie na deviantarcie i z nurtu tam popularyzowanego przez 20 lat wynikają.
Deviantart istnieje od 2000 r. Skoro ostatni raz byłeś tam 10 lat temu, to nie wiem skąd wiesz, jaki nurt wynika z publikowanych tam od 20 lat prac.

Otóż żadnego takiego nurtu nie ma. Artyści, którzy zamieszczają na deviancie swoje prace mają niejednokrotnie własne strony i publikują też na innych platformach. Niektórzy z nich to artyści, którzy odnieśli sukces i są znani w środowisku.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12539
Rejestracja: 3 lata temu

yog miesiąc temu

Skoro istnieje od 2000, a byłem tam dajmy na to w 2001 i w 2010, teraz w 2020, to mam porównanie z tych trzech wizyt chociażby, pomijając już że obserwowałem pierwsze kroki tego portalu do czasu aż mi się znudził i stał obrzydliwie oczywisty, czyli tych wizyt było nieco więcej niż 3.

Wiem, że dziś każdy co robi cokolwiek związanego ze sztuką wizualną musi być na deviantarcie, ale powtarzam, nic to nie zmienia, bo trzon tej społeczności to nie ludzie, który odnieśli już sukces ze swoimi pracami i szukają większego rozgłosu, a twórczość sypialniana znudzonych nastolatków i studentów. Nie chce mi się tego głębiej tłumaczyć, to nie miejsce na rozprawy socjologiczne o portalach społecznościowych wczesnego internetu.

Dla mnie wklejony przez Ciebie przykład galerii to nic specjalnego i mam wrażenie, że coś takiego można znaleźć w ciągu 30 sekund od wejścia na stronę główną deviantart, dlatego dla mnie to słaby przykład wyjebistości sztuki malarstwa cyfrowego, które jednak aktualnie to jak dla mnie przegrywa z tradycyjnym w każdym w zasadzie aspekcie, i szczerze mówiąc to nie wiem, jak można uważać, że to jest tak samo dobre. Chyba jednak nie tylko ja tak uważam, bo z jakiegoś powodu kapele i chyba fani też wolą na okładkach arty Bielaka, Kantora, Girardiego czy Lewandowskiego, a nie cyfrowe maszkary Setha.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Nekroskop
Master Of Reality
Posty: 258
Rejestracja: rok temu

Nekroskop miesiąc temu

yog pisze:
miesiąc temu
Skoro istnieje od 2000, a byłem tam dajmy na to w 2001 i w 2010, teraz w 2020, to mam porównanie z tych trzech wizyt chociażby, pomijając już że obserwowałem pierwsze kroki tego portalu do czasu aż mi się znudził i stał obrzydliwie oczywisty, czyli tych wizyt było nieco więcej niż 3.
Absolutnie każdemu zdarza się pierdolić głupoty, ale ty dalej brniesz w bełkot i ciągniesz dyskusję, której ani tobie, ani mnie nie chce się już ciągnąć.
yog pisze:
miesiąc temu
Wiem, że dziś każdy co robi cokolwiek związanego ze sztuką wizualną musi być na deviantarcie, ale powtarzam, nic to nie zmienia, bo trzon tej społeczności to nie ludzie, który odnieśli już sukces ze swoimi pracami i szukają większego rozgłosu, a twórczość sypialniana znudzonych nastolatków i studentów. Nie chce mi się tego głębiej tłumaczyć, to nie miejsce na rozprawy socjologiczne o portalach społecznościowych wczesnego internetu
Czyli publikują tam też uznani artyści, ale to NIC NIE ZMIENIA, bo trzon tej społeczności stanowią amatorzy, co oczywiście wiesz na pewno, bo przed chwilą wszedłeś na Devianta po 10 latach przerwy i sytuacja jest już dla ciebie „obrzydliwie oczywista”. Otóż to nieprawda – niektórzy artyści publikowali na deviancie zanim odnieśli sukces. Wielu artystów rozwijało się przez lata i zaczynało od publikowania prac amatorskich.
yog pisze:
miesiąc temu
jak można uważać, że to jest tak samo dobre. Chyba jednak nie tylko ja tak uważam, bo z jakiegoś powodu kapele i chyba fani też wolą na okładkach arty Bielaka, Kantora, Girardiego czy Lewandowskiego, a nie cyfrowe maszkary Setha.
Napisałem, że grafika cyfrowa jest inna i że na pewno nie jest nudna. Czy w ogólnym rozrachunku można postawić znak równości między sztuką cyfrową a analogową w kontekście jakości i kultowych nazwisk? Nie, nie można, ale wszystko przed nami, zwłaszcza że sztuka cyfrowa jest młoda i wiele się zmieniło przez ostatnie 20 lat (i nadal się zmienia). Swoją drogą to dość śmieszne, że piszesz o załamaniach światła na obrazach i ich zapachu, a przytaczasz artystów, których prace zapewne też widziałeś w internecie albo w formie wydruków.

Są zajebiste i chujowe okładki robione ręcznie – wiele kultowych albumów ma okładki chujowe. Nie wiem, co to w ogóle za argument. Oczywiście jest też wiele zajebistych okładek cyfrowych, zwłaszcza jeśli chodzi o muzykę w klimatach retro-wave. Co prawda w odróżnieniu od ciebie nie potrafię wleźć do łbów fanom i muzykom, aby sprawdzić ich preferencje, ale podejrzewam, że więcej zależy od samego artysty, a nie tego, czy pracuje cyfrowo czy ręcznie.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12539
Rejestracja: 3 lata temu

yog miesiąc temu

"Nie zmienia to nic" w kwestii istnienia charakterystycznego dla deviantart stylu, ale ewidentnie uważasz, że czegoś takiego nie ma, dlatego nie widzę sensu ciągnąć tej dyskusji, bo rzucasz jakimiś oczywistościami o tym kto tam publikuje, bez odniesienia do tego, o czym - zdawało mi się - dyskutujemy.

Co do "cyfry" w retro wave to nie wiem, ale mam wrażenie, że najgłośniejszy twórca tego nurtu, Perturbator, ma jednak rysunki rysowane ręcznie przez niejakiego Ariela Zucker Bella. Może reszty na to nie stać. Większość kultowych albumów nie ma jednak chujowych okładek, a okładki sugestywne - dzięki temu płyty te kiedyś trafiały w ręce słuchaczy.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Nekroskop
Master Of Reality
Posty: 258
Rejestracja: rok temu

Nekroskop miesiąc temu

yog pisze:
miesiąc temu
"Nie zmienia to nic" w kwestii istnienia charakterystycznego dla deviantart stylu, ale ewidentnie uważasz, że czegoś takiego nie ma, dlatego nie widzę sensu ciągnąć tej dyskusji, bo rzucasz jakimiś oczywistościami o tym kto tam publikuje, bez odniesienia do tego, o czym - zdawało mi się - dyskutujemy.
Tak, twierdzę, że nie ma czegoś takiego jak „styl deviantarta”, bo jest to jedynie platforma, na której publikują różni artyści – od amatorów po osoby znane. Przykładowy album prac publikowanych na tej stronie. Różne prace, różne dziedziny, różne style. Rozpoznać możesz co najwyżej grafikę cyfrową (chociaż i to niekiedy, rzadko, bywa trudne), ale na pewno nie z jakiej strony pochodzą.

Najpierw twierdzisz, że nie byłeś tam od 10 lat, potem wypowiadasz się o tej stronie w kontekście 20 lat jej funkcjonowania, wreszcie stwierdzasz, że przecież dzisiejsza wizyta w zestawieniu z wizytami sprzed 10 lat daje ci obiektywny wgląd w jej społeczność. Ja zaglądam na tę stronę prawie codziennie przy porannej kawie i widzę tam prace, które przewijam bez zastanowienia, ale i prace, którym poświęcam dłuższą chwilę. Jednocześnie nie jest dla mnie niczym zaskakującym ani tę stronę degradującym, że prac, które wybijają się ponad przeciętność jest mniej.

Co do Perturbatora – nie wiem, może tak, może jedno i drugie. Nie przepadam za tym projektem.
yog pisze:
miesiąc temu
Większość kultowych albumów nie ma jednak chujowych okładek, a okładki sugestywne - dzięki temu płyty te kiedyś trafiały w ręce słuchaczy.
Sorry, ale np. okładki Slayera są IMO chujowe. Kiedyś matka wyśmiała moje koszulki Hell Awaits i Reign in Blood stwierdzając, że wstyd w czymś takim chodzić. Było to dość bolesne, zwłaszcza że HA to jeden z moich ulubionych albumów metalowych, ale trudno nie przyznać racji, że okładka to wiocha.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12539
Rejestracja: 3 lata temu

yog miesiąc temu

No, jeśli uważasz, że okładki Hell Awaits i Reign in Blood są chujowe i wiejskie i lepsze są obrazki z deviantarta przedstawiające jakieś pejzażyki Mordoru, to nie mamy o czym gadać. Reszty nie chce mi się komentować, bo to zdawałoby się proste do zrozumienia kwestie.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Nekroskop
Master Of Reality
Posty: 258
Rejestracja: rok temu

Nekroskop miesiąc temu

Ani to Mordor, ani to pejzaż. Imputowanego mi porównania nigdy nie poczyniłem, niemniej faktycznie lepiej zakończyć ten encounter.
Awatar użytkownika
Pan Efilnikufesin
Tormentor
Posty: 1526
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: gówno

Pan Efilnikufesin miesiąc temu

Przeczytalem wszystko co napisaliscie w temacie i wniosek wysuwam taki:Czarne plyty rulezzz!!!!
Lubię plakaty o treści szatanistycznej.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3626
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz miesiąc temu

yog pisze:
miesiąc temu
No, jeśli uważasz, że okładki Hell Awaits i Reign in Blood są chujowe i wiejskie
Nie uważam tak, bo te okładki są przechujowe. Generalnie wszystkie płyty Slayer mają biedne okładki bo ani bogobojnej staruszki nie wystraszą ani nie spędzą jej snu z powiek. Ale pewnie jakiś znawca w wytwórni przekonał zespół, że to sztuka przez duże S a i szatan z nich spogląda srogo.

Ekipa z Down The Road obśmiałaby te obrazki przy wacie cukrowej i porannej herbatce.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 503
Rejestracja: rok temu

kurz miesiąc temu

Pan Efilnikufesin pisze:
miesiąc temu
Przeczytalem wszystko co napisaliscie w temacie
Podziwiam
Pan Efilnikufesin pisze:
miesiąc temu
wniosek wysuwam taki:Czarne plyty rulezzz!!!!
Potwierdzam
Awatar użytkownika
Nekroskop
Master Of Reality
Posty: 258
Rejestracja: rok temu

Nekroskop miesiąc temu

Wracając...
Nathas pisze:
miesiąc temu
Nekroskop pisze:
miesiąc temu
Jak ktoś chce sobie słuch sprawdzić.

Na gorszym sprzęcie nie trafiłem nic, na lepszym nie trafiłem jednego.
Ale fajnie, chyba jednak nie jestem jeszcze taki głuchy :D Słuchając na lapkowych głośnikach oznaczyłem prawidłowo 5, w Murray Perahia zaznaczyłem 320 kbps mp3. Przy drugim podejściu też 5 dobrze, Jay-Z zaznaczyłem 320. Nie wiem czy to ma znaczenie, ale oba złe trafienia to były pierwsze słuchane kawałki, może potem mi się słuch nastraja ;)
To jesteś kolo i powinieneś się zgłosić do akademii X-men, bo dziewczyna z wykształceniem, testowanym słuchem i na – jak mniemam – dobrych słuchawkach nie trafiła wszystkiego.



Chociaż IMO większe znaczenie niż dobry słuch i wykształcenie ma tutaj po prostu osłuchanie w plikach stratnych i bezstratnych, dlatego ja poradziłem sobie równie dobrze, jeśli nie lepiej.
Awatar użytkownika
Nathas
Master Of Puppets
Posty: 102
Rejestracja: 3 lata temu

Nathas miesiąc temu

Nie wiem czy faktycznie jestem taki dobry, też mnie to zdziwiło dlatego powtarzałem test i jednak wyszło podobnie. Pszypadeq? Nie sondze ;)

Chciałem jeszcze się pobawić i zweryfikować to w chacie na kolumnach i słuchawkach, ale na moim biedanecie z play najlepsze jakościowo fragmenty ładują się z przerwami, więc od razu wiadomo gdzie są wavy i miałbym 100% trafień :)

Wróć do „Dyskusje muzyczne”