Awatar użytkownika
Nekroskop
Tormentor
Posty: 806
Rejestracja: 2 lata temu

Album dekady 2011-2020

Nekroskop 9 mies. temu

Właśnie doznałem olśnienia i uświadomiłem sobie, że za kilka dni mamy koniec dekady 2020. W skali dekadowej, czyli 1/10, oceniam tę dekadę na Obrazek/10 (słownie: gówno na dziesięć). Pomimo to wisi w powietrzu pytanie, jaki album był najlepszy? Może umówmy się, że każdy zgłasza TYLKO jeden i auto cenzuruje "trudno mi się zdecydować".

Ja zgłaszam Blut Aus Nord - 777 - Sect(s).

A właśnie, że tak. BAN to jedna z nielicznych kapel, której słuchałem z przyjemnością na przestrzeni ostatnich 10 lat. Mógłbym wybrać którykolwiek album z trylogii 777 jako mój osobisty album dekady, ale wybrałem pierwszy dla zasady. Powód: chciałbym, aby tak brzmiał nowoczesny metal - chłodno, czysto, przestrzennie, kontemplacyjnie, czerpiący z przeszłości, ale nie odcinający już od niej kuponów.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14400
Rejestracja: 5 lata temu

yog 9 mies. temu

A ja pierdolę te "tylko jedna", bo nie jestem fanbojem jednej tylko kapeli i wyszło w chuj zajebistych materiałów. Moje ulubione poniżej. Wyjebałem Belus, żeby było krągłe 10 8, bo w sumie nie wracam za często, choć niezmiernie mi się podobał w czasach premiery (Edit: i nie z tej dekady jest). Jak bym miał na siłę wybrać jeden, to Tribulation mi pierwsze przyszło do głowy, bo ten album to po prostu jedna wielka emocja.

2010: (Edit: nie ta dekada, do chuja Wacława)
Darkthrone - Circle the Wagons (a jak, kurwa!)
Inquisition - Omnious Doctrines of the Perpetual Mystical Macrocosm
2013:
Cultes des Ghoules - Henbane
Paysage d'Hiver - Das Tor (niby demo ale chuja tam, album, tyle że nie nagrany w studio)
Tribulation - The Formulas of Death
Zemial - Nykta
2015:
Dodheimsgard - A Umbra Omega
2016:
Agatus - The Eternalist
Mithras - On Strange Loops
2019:
Blood Incantation - Hidden History of the Human Race (wolę epkę, no ale ma być album)

Blut aus Nord okej, ale dla mnie to tym płytom baaaaardzo daleko do najlepszych w ostatnich 10 latach.

PS. Co to znaczy "dekady 2020"? Przyszłej dekady, czy co? Edit: Zmieniłem tytuł tematu na 2011-2020.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 3794
Rejestracja: 4 lata temu

pit 9 mies. temu

Jeden? Metalowy?

Mitochondrion ‎– Parasignosis
Awatar użytkownika
Nekroskop
Tormentor
Posty: 806
Rejestracja: 2 lata temu

Nekroskop 9 mies. temu

yog pisze:
9 mies. temu
Tribulation
Wreszcie słyszę jakiś sens w tym szaleństwie, bo Tribulation też mi się podoba.

Co do "dekady 2020"... Sam nie wiem. Każdy wie, o co chodzi, ale możesz zmienić na "Album dekady" albo "Album dekady (lata 20. XXI wieku)", żeby było super ładnie.

@pit Tak, metalowy.
Awatar użytkownika
EdusPospolitus
Tormentor
Posty: 769
Rejestracja: 4 lata temu

EdusPospolitus 9 mies. temu

Mithras - On Strange Loops zdecydowanie :twisted:
I don't know
I just took that knife
And I cut her from her neck
Down to anus
And I cut out the vagina
And I ate it
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 1143
Rejestracja: 2 lata temu

kurz 9 mies. temu

Neuma Weather,
a jakby kto oponował, że to nie metal, to
Sigh Imaginary Sonicscape,
za równy, wysoki poziom większości pyt.
Lub
Blindead Niewiosna,
za całkowicie niespodziewany powrót, z całkowicie niespodziewanym, zajebistym materiałem.
Lub cokolwiek DSO,
za przewrót w BM.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14400
Rejestracja: 5 lata temu

yog 9 mies. temu

kurz pisze:
9 mies. temu
Sigh Imaginary Sonicscape,
za równy, wysoki poziom większości pyt.

(...)

Lub cokolwiek DSO,
za przewrót w BM.
To może In Somniphobia, bo Imaginary Sonicscape jest z 2001? ;) Też bardzo lubię. DSO u mnie średnio, bo co najlepsze, to wcześniejsza dekada (Paracletus jest z 2010).
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 1143
Rejestracja: 2 lata temu

kurz 9 mies. temu

yog pisze:
9 mies. temu
kurz pisze:
9 mies. temu
Sigh Imaginary Sonicscape,
za równy, wysoki poziom większości pyt.

(...)

Lub cokolwiek DSO,
za przewrót w BM.
To może In Somniphobia, bo Imaginary Sonicscape jest z 2001? ;) Też bardzo lubię. DSO u mnie średnio, bo co najlepsze, to wcześniejsza dekada (Paracletus jest z 2010).
Jogi ajlawjuł. Dorzucam Paranoid Black Sabbath.
PS. Neuma też odpada..//
Awatar użytkownika
pp3088
Moderator globalny
Posty: 1326
Rejestracja: 4 lata temu

pp3088 9 mies. temu

Moje 10 z ostatniej dekady jeżeli idzie o metyl:
doom metal:
Esoteric - Paragon of Dissonance (2011)

death metal:
Immolation - Atonement (2017)

black metal:
Imperial Triumphant - Vile Luxury (2018)

post-metal:
Sinistro - Semente (2016)

grindcore:
Nails - You Will Never Be One of Us (2016) - 9 ale najwyższa ocena jeżeli idzie o grind

Reszta gatunków metalu może dla mnie nie istnieć.
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself

Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay

"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
deathwhore
Tormentor
Posty: 3770
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore 9 mies. temu

Jak musi być jeden to sprawa się zamknęła po 3 miesiącach tej dekady. Macabre Eternal.

Dalej jakieś wyróżnienia, powiedzmy. Ostatnie albumy Deathspell Omega, Imperial Triumphant i rzutem na taśmę Inquisition. Chyba tez Henbane i Axiom. Vanquish in Vengeance. Wildfire. Z tej dekady to mi najbardziej zapadło.
Nebiros pisze:
rok temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
Czit
Moderator globalny
Posty: 976
Rejestracja: 4 lata temu

Czit 9 mies. temu

Trzeba podzielić na kategorię tak jak @pp3088 uczynił. Bo jednego ogólnie ni chuja się nie da. Najtrudniej w Death Metalu, ale:

Death Metal:
Immolation - "Atonement" (2017)

Black Metal:
Voidhanger - "Working Class Misanthropy" (2013)

Thrash Metal:
Overkill - "The Electric Age" (2012)

Grindcore:
Nails - "You Will Never Be One of Us" (2016)

Na więcej gatunków wyjebane :)
yog pisze:
2 lata temu
Uważanie Seasons in the Abyss za lepszą od South of Heaven istotnie nie da się wytłumaczyć inaczej, niż kindermetalstwem ;)
Awatar użytkownika
brzask
Master Of Puppets
Posty: 184
Rejestracja: miesiąc temu
Lokalizacja: Kalisz

brzask 4 tyg. temu

The Ruins of Beverast "Exuvia"
'napuchną mną drzewa'
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 5261
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz 4 tyg. temu

Według mojego podsumowania z tego okresu tj. 2011-2020 mam 19 albumów metalowych ocenionych na 10/10. Nie ma chuja, żeby udało mi się z tego wybrać TEN jeden jedyny najlepszy. Zapewne każdego dnia byłby inny z nich.

Swoją drogą, zwróciłem przy okazji uwagę, że rok 2019 jest jedynym (chyba?) w moich dotychczasowych podsumowaniach gdzie nie wyłoniłem ani jednego materiału 10/10. Zatem albo nie było żadnego, albo byłem zbyt leniwy żeby się otrzaskać w tym co wyszło i wyłonić choć jednego pretendenta.

A tak swoją drogą, obserwuję, że w miarę jak lata lecą, to coraz mniej materiałów zasługuje na 10/10 u mnie, znaczy się że albo gust jednak jakoś ewoluuje, bądź też spada jakość wydawnictw, że nie odnajduję już tzw. sztosów jak to się zwykło obecnie mawiać, które rozjebują na atomy, zrywają papę z dachu i wypierdalają z kapci, bądź też fundują kosmiczną jazdę bez wspomagaczy w postaci używek.
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
brzask
Master Of Puppets
Posty: 184
Rejestracja: miesiąc temu
Lokalizacja: Kalisz

brzask 4 tyg. temu

Bardzo ciężko wybrac jeden jedyny z 10ciu lat...Głowiłem sie chyba z dobrą godzinę hehe

Zgadzam się, że gust ewoluuje. Jeszcze jakieś 5 lat temu przykładowo na taki Paysage d'hiver kręciłem nosem...a obecnie Das Tor uważam prawie za album idealny
'napuchną mną drzewa'
PanLisek
Moderator globalny
Posty: 1046
Rejestracja: 4 lata temu

PanLisek 4 tyg. temu

Jeśli ten jeden to chyba Altar Of Plagues "Teethed Glory and Injury". Album doskonały, kipiący od genialnych rozwiązań, gdzie każdy dźwięk jest na swoim miejscu, a co najlepsze to już w ogóle go nie słucham, bo kiedyś słuchałem tyle że aż mi się przejadło.

Gdyby nie było TG&I to może Terra Tenebrosa "The Tunnels". Soniczny zapis koszmaru, gdzie mikstura sludge i dark ambientu wlewa się przez usta jak smoła wywołując zwidy i paraliż senny na jawie.

albo..

Leviathan "Massive Conspiracy Against All Life", który jest jak otwarcie wrót do innego wymiaru, gdzie podstawowymi prawami fizyki jest ciemność i zgroza.

Spokojnie mógłbym wymienić np Neurosis, Cult Of Luna czy Cobalt, ale do koszmarnych i popierdolonych dzięków memu sercu jednak bliżej.
.. chociaż w sumie Altar Of Plagues koszmarny nie jest.
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 5261
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz 4 tyg. temu

Leviathan "Massive Conspiracy Against All Life" to też moim skromnym zdaniem album kompletny, tyle tylko, że nie ta dekada ;)
"Teethed Glory and Injury" faktycznie doskonały album, choć do topki roku 2013 u mnie nie trafił jednak.

W ogóle ten temat jednak jest inspirujący, bo nabrałem ochoty na przekopanie dość opasłej ilości materiałów z różnych gatunków które oceniałem na przestrzeni ostatnich lat jako te 9/10 jak również 10/10. Sam obserwuję, że niejednokrotnie sprawdzanie po dłuższej perpektywie czasu powoduje znaczne zmiany. W tym roku już ileś rzeczy zaorałem, którymi kiedyś się zachwycałem i co najmniej kilka zyskało sporo. Gust jak rozmawialiśmy wyżej jednak ewoluuje, tym bardziej jeżeli w międzyczasie poszerza się horyzonty muzyczne, wykraczając dość mocno poza szerokopojęty metal czy też rock.
Odium Humani Generis
PanLisek
Moderator globalny
Posty: 1046
Rejestracja: 4 lata temu

PanLisek 4 tyg. temu

Wędrowycz pisze:
4 tyg. temu
Leviathan "Massive Conspiracy Against All Life" to też moim skromnym zdaniem album kompletny, tyle tylko, że nie ta dekada ;)
Hehe, faktycznie. Nie chciało mi się sprawdzać który to był rok :)
Awatar użytkownika
brzask
Master Of Puppets
Posty: 184
Rejestracja: miesiąc temu
Lokalizacja: Kalisz

brzask 4 tyg. temu

No i jeszcze choćby Oranssi Pazuzu..., bo też w tym czasie wydali kilka bardzo dobrych albumów.

Wręcz idealnie wpasowani w czas o którym mówimy.
'napuchną mną drzewa'
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 5261
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz 4 tyg. temu

brzask pisze:
4 tyg. temu
No i jeszcze choćby Oranssi Pazuzu..., bo też w tym czasie wydali kilka bardzo dobrych albumów.

Wręcz idealnie wpasowani w czas o którym mówimy.
Kurza kapota, się zbierałem za nie, zbierałem i w końcu nie przesłuchałem :D Ale dzięki za przypomnienie.
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
Red Right Hand
Posty: 48
Rejestracja: rok temu

Red Right Hand 4 tyg. temu

Trudno wskazać jeden album, zatem postaram się wybrać kilka takich, kierując się tym, które zrobiły na mnie nie tylko największe wrażenie, ale też są w jakiś sposób wyjątkowe, wyróżniając się na tle innej słuchanej przeze mnie muzyki.

Gorguts - Colored Sands - 2013, genialny album genialnego zespołu po latach braku nowych wydawnictw. Nie jest to jednak odgrzewany kotlet, gdyż widać, że zespół od wydania "From Wisdom to Hate" obserwował scenę avant-gardową i dysonansową w ekstremalnym metalu, do której rozwoju sam się przyczynił; że słyszał w tym czasie Deathspell Omegę, Ulcerate, Dodecahedron. Colored Sands jest więc dziełem bardziej nastrojowym, z interesującym brzmieniem i tłem lirycznym. Album nieco bardziej przystępny niż taka Obscura, łatwiej wyczuć tutaj zamierzone przez twórców emocje, muzyka nie traci jednak przez to charakterystycznego dla zespołu wrażenia zagmatwania i wielowarstwowości.

Immolation - Atonement - 2017 - Jest zaledwie kilka takich death metalowych zespołów, które w całej swojej wieloletniej karierze nadal zadawalają fanów, wydając wciąż dobre albumy z rzadkimi spadkami formy (Cannibal Corpse, Incantation, wiadomo inne granie, ale chodzi o konsekwentność). Chyba nie znam jednak drugiego zespołu death metalowego, który przez tyle lat istnienia nie tylko byłby praktycznie niezawodny (choć do niektórych płyt nie chce się wracać na rzecz klasyków), ale w dodatku jego ostatnia płyta byłaby powrotem do czasów najlepszej świetności ze świeżością i pasją debiutantów. Tak potrafi tylko Immolation.

Imperial Triumphant - Alphaville - 2020 - jazzujący black metal w klimatach dystopijnej metropoli, brzmiący niezwykle interesująco, a przy tym spójnie. Mi więcej nie potrzeba.

The Ocean - Phanerozoic I: Palaeozoic - 2018 - progresywny metal, wymieszany z post metalem, poruszający tematykę geologii. Historia Ziemi nie jest tu jedynie opowiadana za pomocą tekstów - które są tu wieloznaczne, odnosząc się do relacji międzyludzkich - ale także przez samą muzykę. Jedno z najlepszych nowoczesnych oblicz tego gatunku.

Portal - Vexevoid - 2013 - kwintesencja tego zespołu, sprawiająca wrażenia wytworu chorego umysłu, dotkniętego podszeptami Wielkich Przedwiecznym. Już przez sam fakt, jak wielką inspiracją był Portal dla wielu innych zespołów minionej dekady, należy o nim wspomnieć.

Triptykon - Melana Chasmata - 2014 - niepowtarzalna dawka doomu połączonego z niezniewieściałym gothic metalem z wyczuwalnym chłodem industrialu. Godna kontynuacja dziedzictwa Celtic Frost, album kompletny.

Cult of Luna - A Dawn to Fear - 2019 - CoL jest tym w post/sludge metalu, czym Immolation jest w death metalu. Są mistrzami w tego typu muzyce, konsekwentni, a ten album niejako podsumowuje ich twórczość. Zarówno zwolennicy ich lżejszych odsłon, jak i tych najcięższych, powinni znaleźć coś dla siebie.

Ulcerate - Shrines of Paralysis - 2016 - album wygrywający u mnie nieznacznie z Vermis, głównie dzięki utworowi Yield to Naught. Na tym wydawnictwie Ulcerate wyeksploatował temat mieszanki brutalnego technicznego death metalu z dysonansami, którą tak wielu w tamtej dekadzie próbowało podrobić. Nic więc dziwnego, że sam Ulcerate na albumie z 2020 skierował się w nieco inną stroną. Shrines of Paralysis jest albumem satysfakcjonującym, kipiącym od świetnych kompozycji i dopracowanych do najmniejszego szczegółu pomysłów.

Cultes of Ghoules - Henbane - 2013 - wspomniane już w tym wątku dzieło polskiego zespołu, tworzące w doskonały zespół narkotyczny nastrój, pełny szaleństwa i urojeń. Bagna, zdradliwe zioła, sabat czarownic.

Leonard Cohen - You want it darker - 2016 - taki zwrot akcji, po wcześniejszych pozycjach przyda się zmiana, chociaż trochę nie do końca, bo ten ostatnim album Cohena to dzieło dość mroczne. Pełne uduchowienia oczekiwanie na śmierć, która niedługo po wydaniu albumu wszakże nastąpiła.

Swans - To be Seer - 2012 - z powrotnych płyt Swans raczej najlepsza, bardziej doświadczenie niż zwykły odsłuch. Wracam rzadko, rzadziej jeszcze słucham jako całość, ale powodem nie jest niechęć, a raczej brak odpowiedniej ilości czasu na taką płyta, która wprawia w wyjątkowy nastrój, utrzymujący się jeszcze długo po ostatnich dźwiękach.

Converge - All We Love We Leave Behind - 2012 - wiadomo, Jane Doe najlepsza, ale subiektywnie zawsze wolałem ten album Converge. Dowód niezłomnej formy zespołu (tak samo jak ostatnie wydawnictwo, ale ten dowód jest lepszy). Album ten ma jedno z najlepszych brzmień w całej dekadzie.

Lingua Ignota - Caligula - 2019 - o tym albumie napisano już wszystko, bo też zdobył on sporą sławę w wśród internetowych muzycznych nerdów młodszego pokolenia. O dziwo, tym razem nie były to same bzdury, bo większość pochwał była jak najbardziej trafiona.

Kamasi Washington - The Epic - 2015 - niezbyt śledzę współczesny jazz, wolę zdecydowanie ten dużo starszy, więc być może nagrano coś lepszego niż ten album. Nie patrząc jednak na kwestie gatunku, The Epic od razu spodobał mi się, gdy tylko na niego natrafiłem. Na tyle mi się spodobał, że zasługuje by być obecnym na tej liście.
Awatar użytkownika
brzask
Master Of Puppets
Posty: 184
Rejestracja: miesiąc temu
Lokalizacja: Kalisz

brzask 4 tyg. temu

Ciekawe zestawienie
Red Right Hand pisze:
4 tyg. temu
Imperial Triumphant - Alphaville - 2020 - jazzujący black metal w klimatach dystopijnej metropoli, brzmiący niezwykle interesująco, a przy tym spójnie. Mi więcej nie potrzeba.
Musze w końcu sprawdzić tą płytkę
'napuchną mną drzewa'
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3872
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 4 tyg. temu

Te wasze wszystkie albumy dekady i tak bledną przy tych kilku albumach, które wyniosły black czy też death metal na sam szczyt.

Równie dobrze możecie wyłożyć swoje siurki na blat i zmierzyć a ja i tak was zniszczę dla draki.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Red Right Hand
Posty: 48
Rejestracja: rok temu

Red Right Hand 4 tyg. temu

Czy ten komentarz to po prostu średnio zamaskowane starcze gadanie w stylu "kiedyś to było lepiej"? Zachowane genitalia Rasputina też pewnie wygrywają z większością współczesnych, ale ze względu na swój wiek raczej nie służą tym samym celom co wcześniej, więc porównania są bez sensu.

Mówimy o albumach dekady, a nie wszechczasów. Faktem jest, że trudno nagrać death/black metalowe płyty tak dobre, jak te co nadały pędu tym gatunkom, bo tamte po prostu wyczerpały daną formułę. Teraz więc najlepiej będą brzmieć rzeczy nagrane we współczesnym rozumieniu gatunku, często na tyle innym, że można wyznaczyć z tego inny gatunek (dlatego tworzy się podgatunki w końcu). A te nowe perspektywy nie każdemu przypadną do gustu, szczególnie wielbicielom klasyków gatunku, którym naturalnie będzie się bardziej podobać to, czym zachwycili się wcześniej.
Awatar użytkownika
brzask
Master Of Puppets
Posty: 184
Rejestracja: miesiąc temu
Lokalizacja: Kalisz

brzask 4 tyg. temu

Hajasz pisze:
4 tyg. temu
Te wasze wszystkie albumy dekady i tak bledną przy tych kilku albumach, które wyniosły black czy też death metal na sam szczyt.

Równie dobrze możecie wyłożyć swoje siurki na blat i zmierzyć a ja i tak was zniszczę dla draki.
E no młody, nie masz szans na siusiaki :mrgreen:

A prekursorzy... zgoda - no wiadomo że dużo wcześniej działo się więcej
'napuchną mną drzewa'
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3872
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 4 tyg. temu

Jest takie powiedzenie, że nowe jest wrogiem starego i bardzo często jest to brutalna prawda.

Kiedyś bawiłem się w takie zabawy typu najlepszy album tu, tam, wtedy ale kiedy 1 lipca 1990 roku dostałem największy wpierdol w moim życiorysie przestałem się bawić w takowe. Pewnie gdybym zapytał was za jakieś 2-3 lata o te wybitne albumy tej dekady to nawet z marszu sobie ich nie przypomnicie. Na osłodę powiem, że kolega Heyah wymienił płytę pewnego starszego Pana z Kanady, który te pozostałe wymienione płyty ot tak dla zabawy gniecie jak zbędną kartę i wrzuca do pojemnika z napisem śmieci.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Red Right Hand
Posty: 48
Rejestracja: rok temu

Red Right Hand 4 tyg. temu

Luc Lemay z Gorguts nie jest aż taki stary...

A tak poważnie, porównywanie Cohena z innymi w zestawieniu bez sensu.

Gorguts wspomniany to też dość stary zawodnik na scenie deathmetalowej, może nie lubisz takiego grania, nie wiem.

Do większości płyt ze swojego zestawienia wracał regularnie, więc raczej będę o nich pamiętać. A co do problemów z pamięcią, to być może sam je masz, @Hajasz bo zdaje się, że wymienione przeze mnie najnowsze Immolation chwaliłeś, porównując je do debiutu tego zespołu.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3872
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 4 tyg. temu

Red Right Hand pisze:
4 tyg. temu
@Hajasz bo zdaje się, że wymienione przeze mnie najnowsze Immolation chwaliłeś, porównując je do debiutu tego zespołu.
I co to ma do rzeczy skoro debiut i tak 100x lepszy a starszy Pan z Kanady bez względu na wykonywany styl ora całą twoją listę bo wiesz jest tak, że czasem ktoś coś napisze aby było zajebiście a akurat pisze artystę, który nie może wstawać w szranki bo po prostu jest over the top.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Red Right Hand
Posty: 48
Rejestracja: rok temu

Red Right Hand 4 tyg. temu

Czyli jednak Immolation nie nagrało albumu godnego miana drugiego debiutu twoim zdaniem, skoro jest 100 razy słabsze. Myślę, że jedyna słabość tego albumu względem debiutu, to fakt, że nie jest tak świeży.

Cohen jest legendą, pozycje przeze mnie wymienione nie są tworzone przez legendy poza Immolation, tyle że Immolation jest legendą na mniejszą skalę przez ograniczenia death metalu jako gatunku (Gorguts jednak jest dość wpływowe i kultowe, ale mniejsza). Nie wiem, jakich kryteriów używasz by stwierdzić lepszość Cohena, bo prawie wszystkie zalety muzyki Cohena w przypadku death/black metalu byłyby wadami.

Ja w sumie mam pewien podobny pogląd na temat starej muzyki, bo uważam, że dzieła z gatunku muzyki poważnej są i jeszcze długo pozostaną niedoścignione, w pewnym sensie stoją na czele hierarchii jako tzw. sztuka wysoka. Ale to nie przeszkadza mi doceniać tego, co wychodzi współcześnie, tym bardziej, że w innych gatunkach muzyki szukam zwykle czegoś innego niż w klasycznej, stąd porównania są bezsensowne.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3872
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 4 tyg. temu

O muzyce poważnej nie mam pojęcia poza tym, że kiedyś pewien mądry człowiek powiedział, że aby współcześnie zagrać Rachmaninowa pianista musiałby mieć trzy ręce.

O Immolation możemy porozmawiać w stosownym temacie a nie tutaj. Co do Cohena to niestety ale facet jak pisałem jest/był over the top podobnie jak jego żeński odpowiednik Barbra Streisand. Postaci niedoścignione, wielcy, skromni. Byłem raz na koncercie Cohena i za bilet zapłaciłem tyle co za 10 koncertów metalowych a wyszedłem z rozdziawioną japą.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Red Right Hand
Posty: 48
Rejestracja: rok temu

Red Right Hand 4 tyg. temu

Zazdroszczę możliwości zobaczenia Cohena. Faktycznie był wielki, jego muzyka znacznie bliżej była tzw. sztuki wysokiej. W przypadku metalu trudno oczekiwać, że będzie tak samo, bo bez względu na to jak dobrzy muzycy są w danym zespole, to i tak nie zostaną tak docenieni przez świat, bo to dość nietypowa estetyka, oparta często o brzydotę i jeśli sprawia kiedykolwiek wrażenie czegoś pięknego to robi to w bardzo specyficzny sposób. Można by w sumie długo pisać na ten temat i w ogóle czemu słuchamy metalu, o jego estetykę itd.

Cohen tworzył coś uniwersalnie pięknego, trzeba być głuchym, żeby tego nie zauważyć. Można nie lubić, ale docenić należy. Świat pewnie zapomni o 99% muzyki, którą tutaj na forum zamieszczono, a Cohena zapamięta.

Nie ma co się kłócić dalej o same zestawienia albumów dekad, jednych to bawi, innych nie. Moim zdaniem, metal ma się nadal dość dobrze. Mam wrażenie, że większość wartościowej muzyki w tym gatunku jest tworzona przez ludzi, którzy pogodzili się z tym, że ekstremalny metal już do mainstreamu nie zawita, death/black nie będą grać w słuchawkach prawie każdego zbuntowanego nastolatka. Są to często utalentowani muzycy działający w podziemiu i tworzący głównie z pasji.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3872
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 4 tyg. temu

Red Right Hand pisze:
4 tyg. temu
metal ma się nadal dość dobrze.
Metal ma się bardzo dobrze, wiadomo, że nie tak zajebiście jak w latach 90-tych ale cały czas, każdego roku wychodzi choćby jedna płyta, która powoduje drgnięcie Wacława. Słucham już metalu od prawie 31 lat i jakoś kurwa mi się nie nudzi ale te wasze płyty dekady to zwykła chujnia, nie warte zapamiętania i tak będzie.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Red Right Hand
Posty: 48
Rejestracja: rok temu

Red Right Hand 4 tyg. temu

Jak ktoś do czegoś z tych zestawień wraca, to znaczy, że ma to dla niego wartość. Może i nie zapamięta się niczego z tego jako "najlepszego w dekadzie", ale to nie znaczy, że nie będzie to muzyka warta uwagi. Kiedy pisałem swoje zestawienie to większość płyt od razu wpadła mi do głowy, tyle, że przy niemal wszystkich musiałem się upewnić, kiedy wyszły. Pewnie wynika to z tego, że czas powstania czegoś ma małe znaczenie.

Ale celem takich zestawień jest też to, że można komuś przypomnieć o czymś, co warto przesłuchać albo ktoś skorzysta z tego do okrycia czegoś nowego. Tak samo można korzystać z list rocznych.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3872
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 4 tyg. temu

Red Right Hand pisze:
4 tyg. temu
Kiedy pisałem swoje zestawienie to większość płyt od razu wpadła mi do głowy, tyle, że przy niemal wszystkich musiałem się upewnić, kiedy wyszły.
No i to jest właśnie ten dowód, że w natłoku tysięcy płyt bezwartościowych nie jesteś w stanie nawet zapamiętać kiedy wyszła jakaś bardzo dobra płyta. To też dowód na to, że każde pokolenie ma swoje pomniki. Ja o każdej porze dnia i nocy wiem kiedy wyszły najlepsze płyty lat 90-tych (w paru przypadkach dokładnie co do dnia i miesiąca). Generalnie swoją wiedzę zamykam w dniu 28 kwietnia 1998. Po tej dacie pojawiają się tylko rozbłyski.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Red Right Hand
Posty: 48
Rejestracja: rok temu

Red Right Hand 4 tyg. temu

Może to kwestia tego, że w przypadku płyt z początku dekady po prostu nie byłem słuchaczem tego typu muzyki. Dużo nadrabiałem po czasie. A co do kwestii pokoleń to sprawa o tyle się komplikuje, że teraz zupełnie inaczej słucha się muzyki. Premiery już nie są wielkimi wydarzeniem, muzyki już się tak nie celebruje, żyje się szybciej, ma się wiele innych rozpraszaczy uwagi wokół. Wszystko jest na wyciągnięcie ręki, więc określenie "podziemna muzyka" dotyczy właściwie tylko ilości jej słuchaczy, a nie trudności z dostępnością.

Z drugiej strony wątpię, żeby nawet wielu przedstawicieli starej gwardii słuchaczy metalu było tak bardzo zaangażowanych jak ty. Takie zaangażowanie się oczywiście szanuje, nic dziwnego, że z takim doświadczeniem trudno znaleźć w nowej muzyce coś naprawdę imponującego. Nie byłem świadkiem premier Covenant Morbid Angel, Mayhem, Carcass itd. więc inaczej słucham tej muzyki, mając do wyboru też bardziej współczesny metal. Dopiero jak sobie przypomnę, że oni zaczęli to, co dzisiaj się tak wykorzystuje na tysiące sposobów, to faktycznie widać w tych zespołach ponadczasową wartość. Co nie zmienia faktu, że mogę woleć słuchać bardziej współczesnego zespołu wykorzystującego na swój sposób środki muzyczne wprowadzone przez legendy gatunku. W końcu uczeń może przerosnąć mistrza, ale to raczej subiektywna kwestia, niewarta sporu.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3872
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 4 tyg. temu

Sprawa oczywista, że masz prawo słuchać i woleć współczesne granie niż wracać w zaświaty. Ja miałem podobnie kiedy słuchałem szpule ojca z Black Sabbath, Led Zeppelin, Deep Purple i wielu innych znając już o wiele nowsze rzeczy a tu taki szlag na japę, że 10-20 lat temu już ktoś miał długie kudły, owłosiony klacior i śpiewał o śmierci a crossy choć nie odwrócone ładnie dyndały na szyi.
GRINDCORE FOR LIFE
PanLisek
Moderator globalny
Posty: 1046
Rejestracja: 4 lata temu

PanLisek 3 tyg. temu

Red Right Hand pisze:
4 tyg. temu
Swans - To be Seer - 2012 - z powrotnych płyt Swans raczej najlepsza, bardziej doświadczenie niż zwykły odsłuch. Wracam rzadko, rzadziej jeszcze słucham jako całość, ale powodem nie jest niechęć, a raczej brak odpowiedniej ilości czasu na taką płyta, która wprawia w wyjątkowy nastrój, utrzymujący się jeszcze długo po ostatnich dźwiękach.
Mam dokładnie tak samo, album majstersztyk, którego rzadko słucham, bo ciężko ogarnąć ten monument.

Miałem wymienić, ale gdzieś wyżej było że tylko metal.

Zresztą To Be Kind to ten sam poziom.


Części dialogu z Hajaszem nie czytałem bo jego niepohamowany pęd do marudzenia i kłótni jest biegunowo odległy od mojego zainteresowania, szkoda czasu na pierdoły.


To w takim razie dorzucam jeszcze Clipping "Visions Of Bodies Being Burned". Najczęściej słuchana przeze mnie płyta ostatnich miesięcy. Prawdziwi wizjonerzy, kto inny układa industrialne cyber struktury, by za chwilę zaskoczyć cytatami z Krzyku Cravena, albo miejskim Afroamerykańskim folklorem. Przy tym jest tak naładowana emocjami że wypełnia moją głowę wspomnieniami przemierzania przedmieść Los Angeles, a przecież nigdy tam nie byłem.
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 5261
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz 3 tyg. temu

@Hajasz zapodaj swoje typy do tematu, skoro mówisz, że tu same gówno wstawiamy.
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
brzask
Master Of Puppets
Posty: 184
Rejestracja: miesiąc temu
Lokalizacja: Kalisz

brzask 3 tyg. temu

Kolega Hajasz ma poniekąd trochę racji i rozumiem jego zniechęcenie patrząc na lata bieżące.

Niektórzy z nas próbują w omawiany okres upchnąć kilka, lub o zgrozo, nawet i kilkanaście tytułów. Przecież ostatnie 10cio lecie to pryszcz w porównaniu z każdą z poprzednich dekad gdzie powstało dużo więcej wybitnych albumów, ba .. tworzone były one niemalże ,,live,, a nie obrabiane komputerowo przez 15 osób po kolei.. Mając to na uwadze osobiście starałem się wybrać faktycznie 1 płytę która wg mnie ociera się o wybitną a wypisując długą listę miałbym pewnie świadomość że prawie każda wymieniona jest słabsza niż np te wydane 10 i 20 lat temu...

Z drugiej strony takie przemyślenia prowadzą nas trochę na manowce i do odbiegania od tematu... bo niby czemu mamy tą dekadę odnosić do poprzednich. Wątek jest przecież jasno określony.
'napuchną mną drzewa'
Awatar użytkownika
TheAbhorrent
Posty: 61
Rejestracja: 5 mies. temu

TheAbhorrent 3 tyg. temu

Ee tam, można zrobić ankietę na Facebooku to zobaczycie, że wygra Metallica na świecie i np. Nocny Kochanek w Polsce :)

Trochę żartuję, ale na moje taki "album dekady" powinien być też sukcesem komercyjnym. Bez tego "album dekady" może nie przetrwać w pamięci słuchaczy do kolejnej dekady, a to już naprawdę wesołe.

Moje typy to dlatego Ghost z "Infestissumam" i Behemoth z "Satanistą". Nie znaczy to, że uważam je za najlepsze, ale jest spora szansa, że jak ktoś w 2030 będzie poznawał metal tej dekady, to właśnie jego wybór padnie na te dwa albumy.
Nie cierpię pisać postów.
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 3794
Rejestracja: 4 lata temu

pit 3 tyg. temu

O Ghost to ludzie będą pamiętać tak jak pamiętają o "drugiej Metallice" - Trivium albo "drugim Iron Maiden" - Avenged Sevenfold.
Awatar użytkownika
Red Right Hand
Posty: 48
Rejestracja: rok temu

Red Right Hand 3 tyg. temu

Jeśli faktycznie chodzi nam tu o wybranie najlepszego albumu dekady 2011- 2020, w sensie przewidywania, który zostanie za taki uznany przez metalowców z lat 30., 40., 50., itd. XXI wieku, no to taki test futurologiczny najlepiej przechodzi chyba Behemoth z "The Satanist". Jako sukces komercyjny i artystyczny ten album ma największą szansę być zapamiętany, bo przebił się jako ekstrema do mainstreamu, co w tamtej dekadzie było wyjątkowo rzadkie. Z Behemothem konkurować może jeszcze Gojira, ale jej najlepsza płyta pochodzi z dekady wcześniejszej.

No ale wiemy jaka to jest muzyka. Po prostu niezła, ale jednak nie tak interesująca dla kogoś siedzącego głębiej w gatunku. Dlatego dużo bardziej niż takie przewidywanie interesującym jest wymienianie tych pozycji, które naszym zdaniem jakościowo zmiotły konkurencję. Było też parę dobrych innowacji, które rozpoczęły coś nowego w gatunku. Wiadomo, rozpowszechnienie przez Portal ich specyficznego stylu gry, czy avantgardowe zapędy grup takich jak Imperial Triumphant, Oranssi Pazuzu, czy inne dysonanse w stylu Ulcerate, to nie tak wielkie przełomy jak płyty, które przeobrażały najostrzejsze odmiany thrash metal w całkiem nowy gatunek death metalu, ani płyty z pierwszej czy drugiej fali blacku. Ale nikt mi nie udowodni, że te współczesne granie, to nie jest godna kontynuacja wprowadzonych przez tamtych pionierów stylów muzycznych. Trudno stworzyć w metalu jeszcze jakiś inny, świeży gatunek, który miałby jakiś sens i był otwarciem całkiem nowego rozdziału, a nie przypisem do strony, jak większość obecnych podgatunków. Co nie zmienia jednak faktu, że można rozwijać pomysły muzyczne w ramach gatunków już istniejących przynajmniej na poziomie jakościowym takim, co pionierzy, jak nie wyższym. Dlatego są płyty zasługujące na wyróżnienie, nawet jeśli zapamiętane zostaną jedynie przez wąską grupę słuchaczy, którzy napotkali je podczas swoich poszukiwań muzycznych i zatrzymali się przy nich na dłużej niż w przypadku innych pozycji.
Awatar użytkownika
Blind
Tormentor
Posty: 923
Rejestracja: 4 lata temu

Blind 3 tyg. temu

Chyba jeszcze nikt nie wymienił Promulgation of the Fall od Dead Congregation, a to wybitny death metalowy album. Taki, który na moje uszy, nie tylko kopiuje lata 90, a dorzuca jakiś fragment własnej tożsamości. Perfekcyjny gruz - ściany dźwięku, chaos, ale za tym wszystkim stoją zajebiste riffy i przemyślane utwory. Z hardkorowych rzeczy dorzucam Errorzone od Vein. Nawet, kurwa, nie wiem, ile razy to u mnie leciało. Trudno zliczyć.
Gdybym za każdy mózg, którego Belzebóbr nie ma, dostawał złotówkę, to miałbym złotówkę.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3872
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 3 tyg. temu

PanLisek pisze:
3 tyg. temu
Części dialogu z Hajaszem nie czytałem bo jego niepohamowany pęd do marudzenia i kłótni jest biegunowo odległy od mojego zainteresowania, szkoda czasu na pierdoły.
Niepohamowany to można mieć popęd to raz a dwa rozmawiałem z kolegą Heyah o konkretnym albumie i jego wykonawcy, który odbiega gatunkowo a zwłaszcza jakościowo od całej reszty. Jakoś kłótni nie uświadczyłem a tylko sobie rzetelnie popisaliśmy.

Tak więc twoja przewidywalna ignorancja tym razem dała dupy.
Wędrowycz pisze: @Hajasz zapodaj swoje typy do tematu, skoro mówisz, że tu same gówno wstawiamy.
Janek naginasz fakty bo nigdzie nie napisałem, że samo gówno wstawiacie.

Mnie nie interesują takie zestawienia jak płyta dnia, miesiąca, roku czy dekady bo nie prowadzę statystyk jak wspomniałem po pewnym lipcowym dniu 1998 roku. Wszystko co się ukazało po tej dacie może być tylko płytą miesiąca, fajnym albumem ba nawet zajebistym ale to wciąż za mało by stać się albumem dekady. Nie mam problemu z tym, że sobie robicie takie listy z prostej przyczyny różnicy wiekowej, pewnie też bym tak robił gdybym miał te 10-15 lat mniej.

Bez zbędnego wysiłku mógłbym rzucić jakąś przeciętną płytą z lat 90-tych, która album dekady z ww. okresu zawstydza jak nastolatkę, której sterczą sutki owiane przez chłodny wiatr.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 5261
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz 3 tyg. temu

A to pardon. Tak mi się jakoś wydało. Wiadomo i jest to zasadniczo niepodważalne, że w latach 80-90 nagrano zapewne największe pomniki metalowe, płyty których nie da się przebić. Jednak, w późniejszych latach też wyszły rzeczy doskonałe, obrabiające formułę, dodające smaczki, kombinujące z dźwiekami i używające nowinek technicznych aby wzbogacać brzmienie. Inkorporowały też często inne gatunki, przeważnie wykraczające poza ramy samego metalu.

Stąd, uważam że w każdym okresie da się wymienić coś co jest subiektywnie wiekopomne. Nie lubię zbyt mocno przykładać wagi do popularności czy sukcesu komercyjnego, gdyż przeważnie wiąże się to z wyskokami i otoczką charyzmatycznych muzyków jak np. wspomniany Behemoth.

@Hajasz dalej jednak jestem ciekaw czy jesteś w stanie wskazać jakieś albumy metalowe ostatniej dekady, które spowodowały u Ciebie "drgnięcie Wacława" :D
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
TheAbhorrent
Posty: 61
Rejestracja: 5 mies. temu

TheAbhorrent 3 tyg. temu

pit pisze:
3 tyg. temu
O Ghost to ludzie będą pamiętać tak jak pamiętają o "drugiej Metallice" - Trivium albo "drugim Iron Maiden" - Avenged Sevenfold.
Ghost dałem na wyrost, bo czasami trudno przewidzieć jak potoczą się losy popularności danego artysty, a ten zespół rośnie i rośnie. Tak samo przykładów w metalu trochę mamy zespołów, które w chwili premiery biedowały, a teraz są kultowe. Ale już przy "Sataniście" Behemotha takich wątpliwości mam mniej, myślę, że mógłby wybrać taki plebiscyt zarówno teraz jak i za kilkanaście lat.

A wspomniane przez Ciebie kapele to były wydmuszki, tylko gimbometale brały ich chyba na poważnie.
Nie cierpię pisać postów.
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 1143
Rejestracja: 2 lata temu

kurz 3 tyg. temu

Wędrowycz pisze:
3 tyg. temu

@Hajasz dalej jednak jestem ciekaw czy jesteś w stanie wskazać jakieś albumy metalowe ostatniej dekady, które spowodowały u Ciebie "drgnięcie Wacława" :D
Kolejne wznowienia HC pewnie..
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 3794
Rejestracja: 4 lata temu

pit 3 tyg. temu

TheAbhorrent pisze:
3 tyg. temu
A wspomniane przez Ciebie kapele to były wydmuszki, tylko gimbometale brały ich chyba na poważnie.
Gimbometale, prasa, portale i promotorzy. Zupełnie jak Ghost.
Awatar użytkownika
TheAbhorrent
Posty: 61
Rejestracja: 5 mies. temu

TheAbhorrent 3 tyg. temu

pit pisze:
3 tyg. temu
TheAbhorrent pisze:
3 tyg. temu
A wspomniane przez Ciebie kapele to były wydmuszki, tylko gimbometale brały ich chyba na poważnie.
Gimbometale, prasa, portale i promotorzy. Zupełnie jak Ghost.
Ghost miał takie wsparcie mediów jak tamte wydmuszki? Jakoś sobie nie przypominam nachalnej promocji w muzycznych periodykach. Jeszcze niedawno Forge jeździli po Europie otwierając koncerty innych i chyba dopiero popularność singla "Year Zero" zaczęła ich windować w hierarchii.

Słyszę ogromną różnicę pomiędzy "Opus Eponymous", a tamtymi plastikowymi bandami. Dobrze kojarzę, że do AS był casting? :D W dodatku pierwsze dwa albumy Ghost znakomicie bronią się muzycznie (co oczywiście jest w dużym stopniu kwestią gustu).
Nie cierpię pisać postów.
Awatar użytkownika
brzask
Master Of Puppets
Posty: 184
Rejestracja: miesiąc temu
Lokalizacja: Kalisz

brzask 3 tyg. temu

Ten cały Ghost o którym kilka osób wspomniało - ich płyta miałaby pretendować do albumu DEKADY?

Bez urazy...ale bez jaj to new-metalowa błazenada...
'napuchną mną drzewa'
Awatar użytkownika
Red Right Hand
Posty: 48
Rejestracja: rok temu

Red Right Hand 3 tyg. temu

Dlatego, jak mówiłem, bez sensu przewidywać jaki metal zostanie najbardziej zapamiętany przez swoje osiągnięcia komercyjne itd., bo potem ktoś podaje jakieś bardzo znane bezpieczne granie, wyliczone na osiągnięcie jak największego zysku czy rozgłosu na tyle, na ile to możliwe w metalu (przykład Ghost). Najlepiej się skupić na tym, co subiektywnie zrobiło największe wrażenie w dekadzie.

Wróć do „Dyskusje muzyczne”