Ostatnio zacząłem robić kurteczkę z naszywkami dla samego siebie i zaczęło mnie zastanawiać, co inni myślą o tych słynnych zasadach odnośnie naszywek pinów i tego że powinno sie najpeirw zobaczyć jakiś zespół na żywo, a potem dopiero naszyć ich logo. Jak dla mnie taka kurtka ma bardziej charakter hołdu niż pochwalenia sie, na koncertach jakich zespołów sie było.
Co człowiek to odpowiedź... A jak zespół już nie istnieje, to ban na naszywkę?
Ja mam to akurat w dupie czy ktoś nosi majtki na głowie, czy kolorowe nowe spodnie dresowe.
Co najwyżej się ośmieszyć można, jak się obładujesz towarem nie mając o nim zielonego pojęcia.
blue_calx pisze: miesiąc temu
Co człowiek to odpowiedź... A jak zespół już nie istnieje, to ban na naszywkę?
Ja mam to akurat w dupie czy ktoś nosi majtki na głowie, czy kolorowe nowe spodnie dresowe.
Co najwyżej się ośmieszyć można, jak się obładujesz towarem nie mając o nim zielonego pojęcia.
to widzę, że podejście to samo tylko w troche innych słowach
Lol iksde, jak mawia młodzież. Jakie "rozkminy". Gdybym chciał być brudnym kataniarzem, napierdoliłbym na papę , co bym chciał i się nad tym nie zastanawiał. Nawet chyba mam gdzieś jeszcze w szafie dżinsową kamizelkę z jedną naszywką z czasów, jak też chciałem być trendy. Nigdy nie opuściła mieszkania. Zawsze , kiedy patrzę na tych metalowców kolorowych niczym drzewka bożonarodzeniowe, jebiących po oczach naszywkami tych samych zjebanych t(h)rashowych oraz warmetalowych zespołów, mam ochotę zadać pytanie "chwalisz się, czy żalisz?".