Awatar użytkownika
Szajtan
Tormentor
Posty: 4102
Rejestracja: 6 lat temu
Lokalizacja: From Hell

Polska scena thrash/crossover – naprawdę nigdy nie staliśmy thrashem?

Szajtan

Trafiłem na taki komentarz przy okazji nowego Terrordome i w sumie ciekaw jestem, jak Wy to widzicie.

Obrazek

Teza jest mniej więcej taka, że Polska nigdy specjalnie nie stała thrashem, crossoverem czy hardcore’em, a pojedyncze kapele to za mało, żeby mówić o konkretnej scenie.

Dla mnie to trochę za grubo postawione. Jasne, nigdy nie zrobiliśmy z thrashu takiej eksportowej marki jak z death/black metalu, ale jednak Kat, Wolf Spider, Dragon, Acid Drinkers i trochę innych nazw nie wzięło się znikąd. Z crossoverem czy hardcore’em podobnie — może bardziej podziemie niż wielka scena, ale pisać, że praktycznie tego nie było, to chyba jednak przesada.

Więc jak jest — Polska faktycznie nigdy nie stała thrashem, czy po prostu komuś historia metalu kończy się tam, gdzie zaczynają się Vader i Behemoth?
I am Satan's generation and I don't give a fukk.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 18482
Rejestracja: 10 lat temu

yog

Nie wiem, dla mnie te Dragony i Wolf Spiderki to jednak jest trzecia liga i nie kupuję gadania typu titkowego czechosłowackiego thrashu, że gdyby z Niemiec zachodnich byli, to by odnieśli sukces jak Kreator. Ale może się mylę i to jest pierdolony kult, skoro w Helvete te Dragonki prominentne miejsca na ścianach zajmowały? Acid Drinkers to dla mnie hehethrashyk, więc do odstrzału zawsze i nie jestem w tej kwestii obiektywny. Po bezkonkurencyjnym Kacie to uważam, że najlepsze kawałki nagrało Destroyers na czele z Młotem na świętą inkwizycję i Carycą Katarzyną, ale też gdyby nie teksty to trudno mówić, żeby to był poziom Sodom.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 6362
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz

To ja wrzucę kamyczek do babcinego ogródka i powiem, że chuja tam Polska stała det metalem także jeżeli zestawimy to z tym co działało się w tym samym czasie na świecie. Możemy w sumie wszystkie gatunki muzyczne albo prawie wszystkie dopisać i byłaby to szczera prawda.
Większość rodzimych płyt thrashowych miałem przesłuchanych i faktycznie poza Katem, debiutem Dragon, Destroyers, Kawalerią Szatana od Turbo to resztę można olać albo posłuchać pojedynczych kawałków. Ileż ja słyszałem petard, które miały zawojować świat jak Geisha Goner choćby i co? Nic takiego się nie wydarzyło.
Dlaczego w Helvete polskie płyty zdobiły ściany to bardzo proste bo Euro był komuchem i ściana wschodnia go fascynowała również w kwestii muzyki bo była trudno dostępna do raz a dwa kompletnie inna od tej zachodniej. Nie zawsze lepsza ale na swój sposób unikatowa i oryginalna.
Crossover made in Polska można tylko po co skoro w tym gatunku już nic co by chociaż w 25% rzucało na kolana nie powstanie a poza tym muzyka, która jest wypadkową metalu i hehe zabawy dla mnie nadaje się tylko do spuszczenia w kiblu z dosłownie nie więcej jak 5-cioma płytami, które słucham bez zażenowania. Acid Drinkers nigdy nie rozumiałem, nie ogarniam fenomenu tak wtedy jak i dzisiaj.
Na koniec ten kamyczek dla babci i niech się wykurwi w ogródku potykając się. Wystarczą słowa Diga Pearsona z Earache. Chcę wydać zespół z Europy Wschodniej i do wyboru miał dwa czyli Vader i Krabathor. Historię znamy jak to się potoczyło więc nawet zespoły det metalowe chociaż było ich mnóstwo i były tam ciosiwa finalnie albo zakończyły zabawę na demówkach albo wydawały debiutanckie płyty u jakiegoś pana Rysia co prowadził wypożyczalnię kaset video i miał wyłożoną roladę na promocję itp lub same te zespoły unosiły się dumą i nie odpisywały na zagraniczne oferty a też tak kilka razy było.
A co do tego Terrordome to ktoś tam napisał prawdę bo cztery płyty na stanie wszystkie wydane przez rodzime wytwórnie i tyle. Promocja ich na zachodzie wygląda na zasadzie wymiany płyt przez wydawcę na inne i elo.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Szajtan
Tormentor
Posty: 4102
Rejestracja: 6 lat temu
Lokalizacja: From Hell

Szajtan

No i to już jest dla mnie dużo uczciwsze postawienie sprawy. Scena była, tylko światowego poziomu i zaplecza miała tyle, ile miała. Kat broni się sam, Dragon czy Destroyers można lubić bardziej albo mniej, ale ich istnienia nie da się wymazać tylko dlatego, że nie osiągnęli takiej popularności i sprzedaży jak Sodom. To samo z death metalem — Vader zrobił wyłom, reszta często kończyła na demówkach, małych labelach i promocji robionej na kolanie. Czyli bardziej problem skali, jakości i warunków niż tego, że „Polska nigdy nie stała” takim graniem.
A Terrordome? Tu akurat argument o czterech płytach w rodzimych wytwórniach trafia celnie. Można robić dobrą muzykę i nadal tkwić po uszy w lokalnym obiegu. Polski metal zna ten sport od dekad :D
I am Satan's generation and I don't give a fukk.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 6362
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz

Nie aby się znęcał nad tym Terrordome bo grają sobie co tam chcą i ok ja za to mogę przytoczyć kilka rodzimych nazw z detem, gdzie dyskografia bogata a jednak kiedy wychodzi kolejny album tychże zespołów to się pytam po co??? Tak na szybko z głowy choćby Lost Soul, Trauma, Hate. Płyt sporo ale za żadne skarby nikt by mnie nie wyciągnął na ich koncerty albo kazał słuchać płyt.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 5502
Rejestracja: 10 lat temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY

nie kupuję gadania typu titkowego czechosłowackiego thrashu, że gdyby z Niemiec zachodnich byli, to by odnieśli sukces jak Kreator
Kupisz, jeśli przypomnisz sobie casus Master' Hammer, który - przypominam - na demach oraz pierwszej płycie grał black na poziomie Norwegii, co przyznaje sam Fenriz. Ale to płyty Darkthrone są dziś kultowe, a nie MH... bo MH nie miał siły przebicia. Innych zespołów dotyczy to również. Hajasz zdaje się ogarniać temat, gdy pisze
ściana wschodnia go fascynowała również w kwestii muzyki bo była trudno dostępna do raz a dwa kompletnie inna od tej zachodniej. Nie zawsze lepsza ale na swój sposób unikatowa i oryginalna.
i ja się pod tym podpisuję, bo gusta mogą być różne oczywiście, ale nikt mi nie powie, że taki Amon Goeth, Torr, czy słowacki Necrotos, to nie jest światowy poziom grania.

Ale wydaje mi się, że zboczyliście zboczuszki z tematu, który dotyczy istnienia sceny, a nie jej siły przebicia. Przez "istnienie sceny" rozumiem istnienie wystarczającej ilości zespołów reprezentujących jeden gatunek, żeby stworzyć zamknięte środowisko, które oddziałuje na zewnątrz. I tu bym napisał, że faktycznie istniała polska scena BM, myślę też, że DM, ale co do o t(h)raszu nie wiem ze względu na muzyczny gust, a crossover to w ogóle nie jest dla mnie muzyka.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 18482
Rejestracja: 10 lat temu

yog

Mam Koneweczki MH w fp jedynego słusznego nośnika, Jelemnickiego okultystę w pierwszym nie-czeskim wydaniu na śmiesznym kompakcie i żałuję, że nie kupiłem fp Ritual jak kosztował 100 a nie 250 euro za NM, ale tu akurat uważam że to jest taki nieszczęsny wyjątek potwierdzający regułę, do których to wyjątków należy też Kat i Tormentor, ale poza nimi to jednak w znacznej mierze fajowość tych kapel wschodnich się opiera na śmiesznie brzmiących tekstach, a niekoniecznie aż tak bardzo na zajebistości riffów, co moim zdaniem jest zdecydowanie najważniejsze w thrashu.

Generalnie bardzo lubię stary metal ze wschodniej strony barykady, ale to jest moim zdaniem jednak w przeważającej mierze właśnie taki wyrobiony smak dla koneserów, a nie, że te kapele to miały pisany sukces jak Testament czy Exodus (za którymi nie przepadam), tylko im ktoś przeszkadzał. Exodusowi też ktoś przeszkadzał, np. Metallica.
Destroy their modern metal and bang your fucking head