Awatar użytkownika
Kozioł
Tormentor
Posty: 534
Rejestracja: 3 mies. temu

Re: Sprzęt muzyczny.

Kozioł 3 tyg. temu

Widzę że próbujesz rozszyfrować skrót JBL
Jebac Brutal Land :) ot co.
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 2792
Rejestracja: 4 lata temu

Pioniere 3 tyg. temu

Dobre Rysiu :)
Awatar użytkownika
Belzebóbr
Tormentor
Posty: 1185
Rejestracja: 3 lata temu

Belzebóbr 3 tyg. temu

Aune B1 to następny świetny wzmacniacz przenośny. Topping NX5 sztos w swojej cenie, ale jak w podobnej można dostać używkę B1 z baterią na co najmniej 6h to warto poświęcić ten dwa razy krótszy czas gry na rzecz dźwięku. Zajebiście mi gra razem z Hiby R3 Saber, to połączenie lepiej mi brzmi niż Monolith z DAC AK4493, a tego się zupełnie nie spodziewałem. R3 Pro Saber to nie ułomek, bo ma podwójny ES9218P DAC, ale sekcja wzmocnienia w HiBy R3 zawsze trochę dusi dźwięku i tutaj wchodzi Aune B1 niczym król.
Przy odrobinie szczęścia można z używek za tysiaka stworzyć takie przenośne wyborne źródło, które napędzi wszystkie słuchawki.
PS. to moja stopa.
https://www.audiofanatyk.pl/recenzja-wz ... o-aune-b1/
Obrazek
Awatar użytkownika
Kozioł
Tormentor
Posty: 534
Rejestracja: 3 mies. temu

Kozioł 3 tyg. temu

A propos powyższego.
Właśnie pociągiem do tyry jadę. Słuchawki na uszach po raz pierwszy od lata(?) i jak jeszcze pomyślę o dodatkowych kablach w kieszeni, pudełeczku i ilości jobów rzucanych w kierunku tego zamieszania... Fajki, telefon, portfel, gumy do ryja, ruchania, trzy kromki chleba... Podziękuję. Telefonem posłucham mp3 normalnie, a jak wrócę to kanapa volume up a te wszystkie kabelki nie w mojej kieszeni.
Awatar użytkownika
Belzebóbr
Tormentor
Posty: 1185
Rejestracja: 3 lata temu

Belzebóbr 3 tyg. temu

Wstyd mi za Ciebie Rysio, jesteś jak nastolatka.
Awatar użytkownika
Nekroskop
Tormentor
Posty: 746
Rejestracja: rok temu

Nekroskop 3 tyg. temu

Zależy od trybu życia. Kiedyś też byłem skazany na urządzenia przenośne i muzy słuchałem albo gdzieś w drodze, albo siedząc w kuchni w studenckim lokum przy papierach. Dziś sobie tego już jednak nie wyobrażam. Raz, że cała masa motania się z przerzucaniem plików na odtwarzacz/telefon, dodatkowymi przedmiocikami w torbie czy kieszeni, a dwa takie słuchanie nie umywa się do spokojnej sesji w domu przy kawce. W ogóle nie przepadam już za słuchaniem muzyki przez słuchawki i jeśli to robię, to w celach analitycznych. Jak w zeszłym roku leciałem na inny kontynent, to na kilkunastogodzinną podróż samolotem nie wziąłem nic do słuchania.
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2630
Rejestracja: 4 lata temu

DiabelskiDom 3 tyg. temu

Niektórzy to się śmieją z takiego słuchania na porządnie w salonie, mówią, że "hehe, rytuał, hehe, jeszcze czarne świeczki zapal, hehe" i często słuchają muzyki w kuchni, w kiblu i w drodze do wiaty śmietnikowej :D
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
Kozioł
Tormentor
Posty: 534
Rejestracja: 3 mies. temu

Kozioł 3 tyg. temu

Zawsze mi się coś zaplącze. Nachylę się i już kabel zaczepi o kurtkę, rękaw... Chce sprawdzić coś na BL, a tu kabel, wzmak, kabel , słuchawki... Ja nawet bez tego ustrojstwa, operując tylko słuchawkami i telefonem, klnę i wyrywam z socketow przez nieuwagę. Gapa jestem i zapominalski, małe gówienka lubię gubić, wiec o np systemach bezprzewodowych mogę zapomnieć. Nekrozbok pisze o słuchaniu analitycznym. Ja akurat nie analizuje ale łącząc to postem ZdEdA, to pełne detali słuchanie na słuchawkach, w totalnej izolacji, widziałbym jako "rytuał" - Gadam tylko. Nie mam nic przeciwko słuchawkom, ale ja, osobiście nie koniecznie.
Awatar użytkownika
Belzebóbr
Tormentor
Posty: 1185
Rejestracja: 3 lata temu

Belzebóbr 3 tyg. temu

Dwa słowa klucze - zasilanie bateryjne, a przy głośnikach - akustyka pomieszczenia. Raczej nie osobiste pierdololo, chociaż wiadomo słuchanie muzyki to psychoakustyczne doznanie więc komfort psychiczny zawsze gra jakąś rolę. Natomiast faktem jest, że zasilanie z gniazdka i usb sieją większe lub mniejsze zakłócenia. Z usb zwłaszcza bywa to uciążliwe, wręcz można usłyszeć brumienie. Miałem tak zarówno w starym laptopie Lenovo jak i dość nowym Asusie (bo po co kurwa zrobić przyzwoite usb w multimedialnym laptopie). I od tej pory kupię już tylko Della. Elektronika wewnątrz dac/ampa wykazuje różną podatność na to, prawie połowa podłączanego sprzętu brumiała, a wówczas ze słuchawek tylko 250 Ohmowe Beyery Dt150 i 770 nie. Co nie znaczy, że jak nie słyszysz to tych zakłóceń nie ma, można gdzieś w necie znaleźć różne techniczne pomiary porównania zasilań względem bateryjnego i tylko to ostatnie RzoNdzi! Nie znam się, nie wdaję się w takie techniczne sprawy, bo wystarczy mi, że sprawdziłem to sam wiele razy. Wszystkie korektory, które to eliminują i tak trochę ingerują w dźwięk i mogą przy okazji wyciąć nie tylko zakłócenia ale i zmieniać tonalność, testowałem te z oferty Ifi: idefendera, isilencera i ten zasilacz ipower, z usb wychodziły najpierw idefender + isilencer, wyglądało to komicznie, i jedno uderzenie a bym uszkodził wyjście usb. Oczywiście bardziej dla testu niż używania, bo już byłem nastawiony na to, że nawet jeśli będzie cicho to nie widzę sensu takich zabiegów i dźwięk najpewniej jest jebany przez nie, albo jednego z nich. Faktycznie była cisza, ale uważam, że sprzęt grał lepiej gdy za transport robił odtwarzacz lub telefon niż ta kombinacja, czy faktycznie czy tak sobie wmówiłem, cóż... złotych uszu nie mam, ale wydaje mi się, że mam rację :D

W ogóle to dochodzę do wniosku, i zwłaszcza po prawie 5 latach bardziej niż przeciętnie rotowania sprzętem, że w słuchaniu muzyki co najmniej połowę roli odgrywa wygoda, a u sporej części osób silne przekonania są podyktowane przyzwyczajeniami i niepróbowaniem nawet innych rozwiązań.

Może gdybym kiedyś nie zajrzał dokładniej na forum audio i nie poszedł w masturbacje detalami to wesoło słuchałbym sobie wciąż kilkunastoletnich cd playerów, amplitunerów i głośników. Nie mam też jednak już 15 lat żeby jarać się przede wszystkim muzyką rozkręconą na cały regulator i masowaniem trzewi bassem, kosztem jakości dźwięku, a ta w relacji do ceny w stacjonarnym sprzęcie jest bardzo kiepska, a już w polskim sklepie to kiepski żart: przewalutowanie + (vat+cło) + marże + sklepowe audio voodo + specjalistycza wiedza sprzedawcy + wystrój salonu audio + ... a weźcie spierdalajcie.

Myślę, że tory głośnikowe, które miałem, pisałem gdzieś tam wyżej odpowiadając komuś, i tak były dość przyzwoite w kontekście tego czego używa statystyczny słuchacz metalu, głośniki sprzedałem, ale dziś jeszcze stoją u rodziny zostawione odtwarzacze Denon CDC-655 i Sensui CD-X701i z amplitunerami Yamahy RX-V870. Z jakimi głośnikami mógłbym dziś wciąż słuchać tego sprzętu, zakładając jeszcze bdb akustykę pokoju, no raczej z takimi za więcej niż 10k niż mniej, już kiedyś przed swoją erą muzyki z komputera przerabiałem głośnikowego pierdolca - głośniki przyjeżdżały i odjeżdżały do sklepu. I to raczej nie tylko moje pojebanie, bo jak bardzo są klienci rozczarowani dźwiękiem u siebie to można non stop przeczytać lub usłyszeć, zamawiają, bo im świetnie gdzieś u kogoś zagra a potem u siebie klops, Najśmieszniej jak kupują sprzęt indywidualnie robiony/modyfikowany w cenie połowy dobrego samochodu, i jeszcze im ziomek nie mówi, że ten klops może nastąpić, a potem elo zwrotu nie ma.

Myślę, że jakieś tam pojęcie, odniesienie i oczekiwania mam, w kwestii audio z komputera to miałem trochę stacjonarnego sprzętu, takiego polecanego najlepszego w relacji sq/cena, dac/amp i stacków dac+amp, nawet wszystkich nie spamiętam, niektóre kupowałem z ciekawości po okazyjnej cenie i szły dalej po kilku dniach, Aune X1s, S7, SMSL Panda Stack, M6, V2, O2+ODAC, Shiit Magni+Modi, Jotunheim, CA Magic100, Audio-gd NFB 11.28 ,...

I było tak, że przychodziłem do domu po pracy i zwykle kładłem się z odtwarzaczem+amp, telefonem+dac+amp... stojące skrzynki z czasem wszystkie poszły. I nie żałuję niczego, może trochę tylko Aune S7, czy tam teraz Pro wersja jest, zwłaszcza w kontekście obecnego lockdownu i siedzenia w domu przy pracy, więc potestowałbym sobie na nim dziś pewne słuchawki. Oczywiście nic z tego to nie było żadnym wow, bo to niska półka wciąż, ale fakt, że czasem przegrywało nawet wyraźnie z mobilnym rozwiązaniem powinien dać do myślenia wszystkim, którzy myślą, że jak coś jest w większej skrzynce to jest lepsze :) Wiecie kiedyś z komputerami było tak, że zajmowały 100 m2 :D Dziś żeby uzyskać naprawdę zadowolenie ze stacjonarki celowałbym wyłącznie w coś wyżej jak Burson Conductor C3, który mnie urzekł u typa (tylko, że na słuchawkach Sony za 10 patyków). Tyle, że najpierw powinno się wybrać słuchawki i posłuchać sobie z dziurką, do której się je wepnie, a słuchawki nauszne to już osobny temat i też totalna żonglerka, bo dobrać jakieś naprawdę dobre w ludzkiej cenie to dziś naprawdę trudna rzecz. Wam się pewnie wydaje, że douszne słuchawki mają swoje akustyczne kompromisy i ograniczenia, a jest całkiem odwrotnie - nauszne, budowa muszli, wygłuszenie, wentylacja przetwornika,... czasem pierwsze co trzeba zrobić to otworzyć i zdjąć zbędną gąbkę/piankę, odsłonić albo zasłonić jakąś dziurkę. Obecnie znam tylko jedne zajebiste dla siebie do metalu (ale praktycznie nie do dostania) - Fostex TR-X00 Ebony, i kilka okej, ale uszu nie urywają.


A, że najlepiej się słucha muzyki głęboko w wygodnym fotelu z głośnikami 5,10,15 metrów od ciebie to oczywiste.

Tylko, że akustyka pomieszczenia, to jest 2/3 tematu, nie wiem gdzie się takie pomieszczenia mieszkalne w Polsce nabywa/wynajmuje poza wybudowaniem, a potem wyścieleniem go sobie. Znajdujesz sobie stary solidny dom z cegły a tam elektryka sięga czasów zaborów :D
Awatar użytkownika
Kozioł
Tormentor
Posty: 534
Rejestracja: 3 mies. temu

Kozioł 3 tyg. temu

Co do preferencji, wiadomo. Na temat słuchawkowego/komputerowego zestawu nie zabieram głosu. Jak podpierdalam to wiadomo ;)

Nie mam żadnego praktycznego stosunku do tego typu słuchania, więc zadowalam się kabelkiem do wzmacniacza i od niedawna, najtańszym, powiedzmy generycznym nie przypadkowym daciem.

Po za tym, po iluś tam latach bardzo ograniczonego ale zmieniania tych większych sprzętów, oczywiście z początku nieumiejętnego. Dodam nie jestem audiofilem, nie grzebie w tym z natury, ale odnoszę zbieżne wrażenia. Jakikolwiek system, 2/3 to warunki. I dopiero w zależności od wielkości chujni czy to w konstrukcji słuchawek czy pokoju, w tym wszystkim jakiś procent drivery w HP/głośnik. Dalej reszta. Druga sprawa że odkąd usłyszałem różnicę, czyli awansowałem z nicości do levelu entry :) żaden z moich głośni nie jest nawet blisko ideału. Sale odsłuchowe to jakieś obce warunki, mógłby być to namiot na księżycu. Kurwa, nawet charakterystyki danej marki biorą w łeb...


Myślę by podłączyć drugi wzmak bo to może być problem. Zobaczymy

I kolejna kwestia, zapytanie o przekonanie..
A. Minimum middle manów + direct sound potraktowany eq tylko w jednym pkcie
B. Totalna rozbudowa, trzydzieści pre, kable z platyny ozłacanych srebrem itp itd
Awatar użytkownika
Kozioł
Tormentor
Posty: 534
Rejestracja: 3 mies. temu

Kozioł dzień temu

Mogłem użyć gugli ale może któryś będzie mieć coś od siebie do dodania. Firmy które używają głośników Celestion i jakieś osobiste doświadczenia..?
https://celestion.com/products/?fwp_pro ... alogue=pro

Wróć do „Dyskusje muzyczne”