Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3472
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Opole

Narrenwind

Hajasz rok temu

Obrazek
Narrenwind to kolejna polska nowość wypuszczona przez Pagan Records. Ów duet tworzą Ævil i Klimørh czyli znowu przebija się nazwa Non Opus Dei.

Sam projekt działa od tego roku i właśnie wydał debiutancki album Mojej bolesnej śnię dobrą śmierć. Narrenwind na płycie prezentuje nowoczesne polskie oblicze black metalu. Na całe szczęście muzyka tu gra a nie tworzy jakieś bezsensowne połamańce, które w sumie do niczego nie prowadzą.

Brzmienie czytelne, muzyka odegrana raczej w wolnych i średnich tempach, bardzo dobre wrzeszczące wokale w kilku kawałkach dosyć mocno przypominające wrzaski z Min Tid Skal Komme. Teksty dobre w całości po polsku i mimo, że wokalista uskutecznia wrzask to wszystko da się zrozumieć.

Od czasu do czasu pojawią się jakieś klimatyczne zagrywki tudzież normalny wokal. Słucham tego dzisiaj prawie cały czas bo jakoś tak mi fajnie weszło i wyjść nie chce.

Skład:
Ævil - All instruments (2018-present) Sauron, ex-Ivil's Pandemonium Carnival, ex-Cardiac
Klimørh - Vocals (2018-present) Non Opus Dei, ex-Volfenkreuz, Alne, ex-Mordgier

Dyskografia:
2018 - Wydłużam cień boga ciemności [single]
2018 - Wiatr głupców [single]
2018 - Mojej bolesnej śnię dobrą śmierć
2019 - Ja, Dago
2020 - The Joker, The Thief and The D​.​R​.​A​.​G​.​O​.​N. [EP]
2020 - I, Shaman




MA: https://www.metal-archives.com/bands/Na ... 3540448022
BC: https://paganrecords.bandcamp.com/music
BC: https://narrenwind.bandcamp.com/music
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 4513
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz rok temu

Właśnie poleciało to:



i jestem jak najbardziej na tak. W zasadzie wszystko w czym macza palce Klimørh mi pasuje. Facet po prostu umie w komponowanie ciekawego i urozmaiconego grania. Muzycznie to delikatne skojarzenie miałem z projektem pobocznym chłopaków z Blaze Of Perdition tj. Oremus.

Idąc za postem na pejsbuku 7G Mega-Sin:
Narrenwind to projekt Ævil'a i Klimørh'a. Powstał dość spontanicznie – dokładnie 24 czerwca 2018. „Wtedy to zaczepiłem Klimørh'a z pytaniem czy nie miałby ochoty zrobić czegoś razem, wiedziałem że jest zajęty nowym Non Opus Dei, także spodziewałem się odmowy” – wspomina Ævil. „Było coś magicznego w tej współpracy. Zaczęliśmy od szkieletu jednego kawałka a już 24 września była gotowa płyta. W międzyczasie wyklarował się również koncept na nazwę, oprawę graficzną – właściewie całość.”

Komentarz Klimørh'a: „Diabelstwo, osamotnienie, szaleństwo, zbrodnia, grzech ... 8 utworów, w tym 3 z tekstami polskich poetów przeklętych (Kazimierz Ratoń, Rafał Wojaczek, Tadeusz Miciński). Debiut projektu zrodzonego pod wpływem Wiatru Głupców, który niesie opowieści. Wszak nasze życie jest opowieścią. Czy Twojej ktoś chciałby wysłuchać? Tytuł płyty dyktował sam Rafał Wojaczek podczas rytuału nekromancji.”
Edit 22.12.2018 g. 6:09

Właśnie słucham sobie tego albumu i mnie cholernie się podoba. Średnie i wolne tempa, marszowe rytmy, black metal urozmaicony i wpadający w ucho, a przy tym charakterystyczne wokale Klimorha. Pachnie śmiercią, zepsuciem i rozkładem mocno, ale ma też w sobie coś z klimatu filmu "Siódma Pieczęć" Bergmana, zresztą stąd moje powyższe skojarzenia z Oremus, bo tam podobnie to wygląda. Jest jeszcze coś, bo Marduk na "ROM 5:12" i późniejszych płytach, podobnie jak i Funeral Mist potrafili uchwycić melodie budzące skojarzenia luźne ze średniowieczem, tutaj w Narrenwind też to samo słyszę.
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 4513
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz rok temu

Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 3110
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Stolica Kujaw Zachodnich

Vexatus rok temu

Hajasz pisze:
rok temu
Narrenwind na płycie prezentuje nowoczesne polskie oblicze black metalu. Na całe szczęście muzyka tu gra a nie tworzy jakieś bezsensowne połamańce, które w sumie do niczego nie prowadzą.
Włączyłem, posłuchałem pierwszego kawałka i wyłączyłem z mocnym postanowieniem uważnego przesłuchania wieczorem, bo to zdecydowanie muzyka, która wymaga skupienia. Bardzo fajne granie - z tego jednego kawałka wynika, że klimat ten materiał może mieć naprawdę świetny.
Wędrowycz pisze:melodie budzące skojarzenia luźne ze średniowieczem
No właśnie to samo przyszło mi do głowy. :)
Vexatus - moje słuchowiska dla ludzi głuchych. Czacha dymi - mój blog.
Przyszła pora na Grindcore'a >>> 地獄 >>> Work in progress...
Jestem uczulony na pierdolenie głupot!!!
Awatar użytkownika
ptrknknc
Master Of Puppets
Posty: 174
Rejestracja: rok temu

ptrknknc rok temu

Przesłuchałem ten "Boga znienawidź", chyba podziękuję temu projektowi. Wrócę do niego za jakiś czas, by nie zmienić zdania.
Prawda to Metal. I piwko.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3472
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz rok temu

ptrknknc pisze:
rok temu
Przesłuchałem ten "Boga znienawidź", chyba podziękuję temu projektowi. Wrócę do niego za jakiś czas, by nie zmienić zdania.
Człowiek, którego masz tak dumnie w awatarze pewnie powiedział by ci połykasz czy roztrząsasz.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12119
Rejestracja: 3 lata temu

yog 9 mies. temu

Druga płyta Ja, Dago w preorderze w Paganie i zwiastuje ją kompozycja Ród Olbrzymów:



Tak se wklejam, zespołu dotąd chyba nie słyszałem.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
kurz
Fallen Angel Of Doom
Posty: 356
Rejestracja: rok temu

kurz 9 mies. temu

yog pisze:
9 mies. temu

Tak se wklejam, zespołu dotąd chyba nie słyszałem.
Żałuj, bo to bardzo dobre granie
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12119
Rejestracja: 3 lata temu

yog 8 mies. temu

Drugi kawałek z klasycznym Aleksandrem Newskim Siergieja Eisensteina w ramach teledysku:

Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12119
Rejestracja: 3 lata temu

yog 8 mies. temu

A dziś - premiera Ja, Dago.

Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 1937
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex 7 mies. temu

Przesłuchałem, ale kompletnie mi to nie podpasowało, nie kleiło mi się tutaj nic. Te recytacje na początku już mnie nieźle odtrąciły, a dalej również nic dla siebie nie znalazłem.
"Between Shit and Piss we are Born"
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3472
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 6 mies. temu

Ja, Hajasz mówię, że ten nowy album to nieudany eksperyment. Niby to miało być połączenie pogańskiego grania z RAC a wyszło... No właśnie co wyszło?

Momenty kiedy wokal śpiewa jakby żywcem pod styl K88 są nawet miłe dla ucha ale kiedy zaczyna to się mieszać z niby black metalem czy tam też pogaństwem to wychodzi żałośnie. Kiedyś dawno temu w latach 80-tych był serial Znak Orła, w którym w jednym z odcinków Mieszko zajebał zdrajcę Hanysa elegancko rzucając mu siekierkę w plegary. Tu mam podobne odczucia i nawet nie mówię tu o jakiejś zdradzie tylko o kompletnym pogubieniu się przez muzyków. Już sama okładka jakby żywcem skopiowana z albumu Nów z 2004 na samym starcie przekreśla wszystko a dalej... Kurwa dalej to mi już nawet nie chce się gadać.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Odrowąż
Master Of Puppets
Posty: 164
Rejestracja: 2 lata temu

Odrowąż 6 mies. temu

Dla mnie to płyty nagrane przez dwa inne zespoły, tak przynajmniej brzmią. Pierwsza nudna ale słuchalna, druga misz-masz kupa jak hujów sto. Aż muszę zajebać Grave Desecrator na odmuleni po tym sztinksie.
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 2718
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY 6 mies. temu

Hajasz słyszy R. A.C w Wolf's Moon i słyszy go tutaj. Hajasz musi zrozumieć, że wokal Szczerego lub przypominający głos tego utalentowanego muzyka, to zbyt mało, aby można było mówić o R. A. C.

Obiektywnie rzecz biorąc muzyka świetna, subiektywnie chujowa, ponieważ nie w moim guście. Za mało pierdolniecia, a szkoda. Gdy panowie przyśpieszają nieco, zaczyna mi się podobać. Dobry zespół, cóż z tego, jeśli smęci. Do tego Wojaczek, mentor zbuntowanych nastolatków z przerostem ego z czasów, gdy czytanie było jeszcze czynnością powszechną i zastępowało słuchanie hip - hopu. Zupełnie na antypodach mojej, że tak się wyrażę, wrażliwości artystycznej. Ale gdyby ktoś chciał mnie postawić przed bardzo ważnym życiowym wyborem, którą płytę mogę zabrać na bezludną wyspę, Narrenwind, czy którąś z ostatnich KSM, wybrałbym Narrenwind. Liczę, że kiedyś nagrają coś ostrzejszego.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12119
Rejestracja: 3 lata temu

yog 2 mies. temu

Pierwsza płyta spoko, fajna i przyjemna, druga mniej. Znaczy w sumie nie jestem pewien, bo słysząc pierwszy kawałek troszeczkę się zażenowałem, tak jakoś niefartownie wypadło w odsłuchu jednego po drugim.

Tymczasem trzecia płyta w drodze i promuje ją maxi-singielek The Joker, the Thief and the D.R.A.G.O.N. zawierający jeden utwór własny, a drugi cover Hendrixowego All Along the Watchtower, który to - jak każdy fan rocka z pazurem wie - napisał Bob Dylan, więc może to cover jego, a nie Jimiego. Kto wie, kto wie.

Obrazek zaczerpnięto natomiast z La noche de Walpurgis autorstwa pana nazwiskiem Mariano Barbasán Lagueruela.



Album nosił będzie tytuł I, Shaman.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12119
Rejestracja: 3 lata temu

yog miesiąc temu

Trzeci album Narrenwind - I, Shaman - ma dziś z lekka niespodziewaną premierę cyfrową:

Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3472
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 4 tyg. temu

Przywitałem dzień z płytą I Ishahn a nie I, Shaman no i nie było to radosne przebudzenie. Wszystko co do tej pory znałem od Narrenwind odeszło w zapomnienie a nowy album należy do tych z kategorii poważny ambitny black metal. Tylko czy to jest jeszcze black metal ?

Ja już mam wątpliwości bo płyta to jakieś takie dziwne połączenie tego co gra Ishahn z Dream Theatre, Running Wild i momentami (ale na prawdę momentami) black metalem. Dotrwałem do końca i odetchnąłem z ulgą. Nie lubię takich albumów i nigdy nie polubię chociaż otwierający kawałek najlepszy na płycie nie zapowiadał, że dalej będzie tak ciężko. Zmianie uległa też warstwa tekstowa teraz w całości po angielsku.

Po tytule można się było spodziewać jakiejś szamańskiej muzyki ale nie. Otrzymaliśmy progresywny metal, który kierowany jest do ludzi lubujących opisywać okrąg na kwadracie i odwrotnie.
GRINDCORE FOR LIFE

Wróć do „Black Metal”