Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2268
Rejestracja: 3 lata temu

Oranssi Pazuzu

DiabelskiDom rok temu

Obrazek
Jako, że ostatnimi czasy uzupełniłem sobie dyskografię Finów i w związku z powyższym odświeżałem sobie ich materiały a także z haniebnym brakiem takiego tematu na naszym forum, zakładam co następuje. Aktywny od 2007 roku projekt wymykający się jednoznacznym klasyfikacjom. Najprościej można określić ich twórczość mianem mariażu kwaśnego, psychodelicznego space rocka, napchanego po brzegi kosmicznymi syntezatorami oraz black metalu. Ogółem to tego black metalu jest tam bardzo mało, choć lepiej będzie powiedzieć, że kilka bąbelków czerni zostało wciśniętych w mieniącą się bańkę narkotycznego odjazdu.

Doskonały debiut, czyli Muukalainen puhuu pokazywał dobitnie, że zespołowi żadne konwenanse nie są potrzebne i indywidualnie rozpoczął swoją podróż poprzez space rockowe galaktyki z czarnymi dziurami wrzasków i pulsującego basu, regularnie zamglaną przez plamy różnego rodzaju dźwiękowych efektów.

Rok później kapela wydaje split z awangardowymi krajanami z Candy Cane i tutaj skręcają w kierunku bardziej zwartego, metalowego łojenia, rzecz jasna z halucynogennym sznytem, tak charakterystycznym dla ich twórczości. Szczerze mówiąc takie właśnie oblicze Oranssi Pazuzu podoba mi się najbardziej i dobrze, że to wydawnictwo nie jest jedynym w dyskografii z takimi dźwiękami. Bąble czerni rosną tutaj znacznie, wypełniając większość objętości psychodelicznej bańki, tworząc jedyną w swoim rodzaju miksturę. Po latach materiał zostaje zremasterowany i wydany jako miniak Farmakologinen.

Następca debiutu, czyli Kosmonument to rzecz jeszcze bardziej odjechana. Najwięcej czasu spędziłem ostatnio właśnie z nią, odkrywając ją ponownie i ciesząc uszy tymi przestrzeniami w konstrukcjach znajdujących się tam kawałków. Ten album to nieskończona podróż przez wszechświat, dobitnie podkreślająca stylistykę znaną z poprzedniczki licznymi ambientowymi i dark ambientowymi plamami, prowadzącymi wprost w zamykającą dzieło nieskończoność.

I tym sposobem dochodzimy do mojej ulubionej pozycji z dużych płyt grupy, czyli Valonielu. Znowu mamy powrót do stali i żelaza, ciągle rozbudowanych, ciągle odurzonych i ciągle pełnych halucynacji ale otaczających ciężki, metalowy kościec. Dodając największe stężenie przebojowości otrzymujemy płytę, która jawi się jako ugłaskanie słuchaczy przed tym, co ma dopiero nadejść. A nadejść ma Värähtelijä, czyli dzieło łączące metalową ekstremę splitu z Candy Cane, nieskończony, pusty wszechświat Kosmonumentu i syntezatorową chmurę gradową. O ile wcześniejsze albumy wymykały się jako takim szufladkom, to ten album rozwala całe biurko w którym te szufladki się znajdują. Potężna, wymagająca jazda, czarna, barwna i przezroczysta jednocześnie. Jedna z najciekawszych płyt roku 2016 w muzyce w ogóle i materiał, który ciężko będzie im przeskoczyć. W 2017 wychodzi jeszcze krótki materiał Kevät / Värimyrsky z dwoma nowymi kawałkami i wspomniany wcześniej remaster utworów ze splitu.

Zespół jedyny w swoim rodzaju, na wskroś oryginalny i niesamowicie wartościowy. Polecam pochylenie się nad opisanymi przeze mnie materiałami z odpowiednim nastawieniem, gdyż wtedy najłatwiej będzie złapać ich moc.

Skład:
Ontto - Bass, Vocals (2007-present), Keyboards (2015) Waste of Space Orchestra, Atomikylä
Korjak - Drums (2007-present) Waste of Space Orchestra
EviL - Keyboards, Organ, Effects, Percussion, Vocals (2007-present) Waste of Space Orchestra
Jun-His - Vocals, Guitars (2007-present) Three Pound Trigger, Waste of Space Orchestra, Atomikylä, Grave Pleasures, ex-Kuolleet Intiaanit
Ikon - Guitars (2016-present) Domovoyd, Waste of Space Orchestra, Kairon; IRSE!
▼ Byli muzycy
Moit - Guitars (2007-2016), Keyboards (2015)


Dyskografia:
2009 - Muukalainen puhuu
2010 - Candy Cane / Oranssi Pazuzu [split]
2011 - Kosmonument
2013 - Valonielu
2016 - Värähtelijä
2017 - Farmakologinen [EP]
2017 - Kevät / Värimyrsky [EP]
2019 - Live at Roadburn 2017 [live]
2020 - Mestarin kynsi





MA: https://www.metal-archives.com/bands/Or ... 3540279710
BC: https://oranssipazuzu.bandcamp.com/music
BC: https://20buckspin.bandcamp.com/music
Panzer Division Nightwish

Tagi:
PanLisek
Moderator globalny
Posty: 972
Rejestracja: 3 lata temu

PanLisek rok temu

Faktycznie hańba że tematu nie było. Jedna z moich ulubionych kapel w ogóle. Kocham wszystko. Halucynacje, kwasy, grzyby, kosmos. Prawdziwi geniusze. Gdybym miał ustawiać ich dyskografie według własnego mniemania to chyba tak:

1 Värähtelijä
2 Muukalainen Puhuu
3 Valonielu
4 Kosmonument
5 split
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 2713
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY rok temu

Kosmonument mną potargało jak deszcze niespokojne sadem w piosence o 4 pancernych i psie. Klimat tam leje się hektolitrami i nie sposób oderwać się od tego krążka. Czy ja wiem, czy tam jest jednak tak mało black metalu jak piszesz ? Może na późniejszych wydawnictwach, których nie słuchałem, ale na tej pierwszej płycie to jednak dziwny, bo dziwny za sprawą syntezatorów, ale chyba jednak bm. Jednak nawet jeśli się mylę, to chuj z tym, ponieważ muza tak wpada w zwichrowane ucho, że nie sposób obok niej przejść obojętnie, nawet jeśli jest tam mało Tsjudera. I w sumie nie wiem, dlaczego zarzuciłem dalszą przygodę z tymi fińczykami. Jakiś powód być musiał, najprawdopodobniej głupota.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 4513
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz rok temu

Mam podobnie jak Titek, znaczy się w 2009 r. sprawdziłem debiut, polecany przez znajomków i wstrząsnął mną dość konkretnie (pozytywnie oczywiście). Potem lata leciały, a ja o zespole praktycznie zapomniałem, bo tylko parę razy potem debiut odpalałem jeszcze i teraz przypomniałem sobie o nich przy okazji "Värähtelijä" w 2016 r. który również bardzo pozytywne emocje na mnie wywarł. Dużo psychodelii, odjazdów po narkotykach (choć sam nie wiem czy panowie ćpią, czy też po prostu takie dźwięki im spod palców wychodzą), ale i black metal także, choć nie w typowym ujęciu. Trzeba będzie zrobić rekonesans pozostałych materiałów, a przy okazji będzie to idealny pretekst do zanużenia się w te dwa pełniaki, które już znam :)
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 2652
Rejestracja: 2 lata temu

pit rok temu

Moim zdaniem świetnie (świadomie, bądź nieświadomie) wpisują się w klimaty Circle, pogańskich płyt Juliana Cope, czy co bardziej eklektycznych albumów Hawkwind. Czyli w dużej mierze odlotów połączonych z tworzeniem nowej jakości ze starych składników.
Smurfs don't lay eggs! I won't tell you this again! Papa Smurf has a fucking beard! They're mammals.
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 2713
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY rok temu

Dobra, przewalkowalem sobie dysko. Kosmos kult, dwójka kult ( właśnie robię), reszta to już zjadanie własnego ogona. Może w odstępach czasu te płyty wchodzą, ale kiedy słucham jednej za drugą, robi się nudno. Nie rozwijają stylu, nie próbują niczego nowego, a jechanie na tych samych patentach w muzyce opierającej się na elektronice zamiast przyciskaniu strun w różnych konfiguracjach, spotyka się z tradycyjnym problemem każdej tego typu muzyki, jakim jest wtórność. No i niestety im dalej w las, tym mniej drzew, czyli black metalu. Ucho mi się ożywia wszędzie tam, gdzie perka przyspiesza, ale niestety takich momentów jest zbyt mało na Varahteliji. I to mi przypomniało, dlaczego zarzuciłem przygodę z zespołem. Na półce trzeba mieć Kosmonument i Valonielu, a resztę można spokojnie odpuścić... I sprawdzać, co nagrywają, bo a nóż widelec nastąpi jakąś ciekawa zmiana.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12116
Rejestracja: 3 lata temu

yog rok temu

Strasznie dawno ich nie słuchałem, więc może być trochę ciężko sklecić sensownego posta, ale spróbuję.

Jak wychodził debiut to strasznie łaknąłem różnorakich awangardowych blackmetali i zobaczywszy okładkę z kosmonautą i podpis black metal gdzieś w necie byłem zdeterminowany dziwacznie brzmiącą nazwę Oranssi Pazuzu sprawdzić. Tym bardziej, że mój jedyny zespół, który coś nagrał, też miał Pazuzu w nazwie.

Oczywiście z miejsca mną pozamiatało, nikt chyba wtedy o żadnych Shiningach (Nor !) nie słyszał i takie połączenie funkującego jazzu z zimnym black metalem, będącego jednocześnie piosenkami, robiło ogromne wrażenie. Niestety oczywiście stwierdziłem, że prócz mnie nikt takich rzeczy nie słucha i płyty nie kupiłem jak była za grosze. Parę lat później było już 50 euro za Muukalainen Puhuu. Znakomicie mi się ten album kojarzy, a moim ukochanym z niego kawałkiem jest Dub Kuolleen Porton Muistolle z arcysutym basem tynynyny-tynyny, tynynyny-tynyny. Jeszcze cośtam 1968 zajebisty, zdradzający upodobanie do progresywnego surfrocka ;) Resztę to znam na pamięć, ale te fińskie tytuły popierdolone i nie będę strzelał, który to co ;)

Z tego nikomu nieznanego zespołu powolutku robił się młody klasyk, już koło trzeciego albumu chyba każdy, kto interesował się muzyką eksperymentalną i miał z metalem najmniejszy związek słyszał o Oranssi Pazuzu.

Dla mnie Kosmonument jest zdecydowanie najgorszym z ich albumów, jest też najcięższym z nich chyba tripem, najmroczniejszym, również dobrym, ale brakuje mu jakiegoś większego charakteru, nieco za mocno wszystko się na nim zlewa chyba, brak mi nieco hiciorów, na jakie zdecydowanie stać tych astralnych grzybiarzy. Split z Candy Cane wydaje mi się na podobnym poziomie i chyba w nieco podobnym, mrocznym stylu jest utrzymany, na ile pamiętam.

Na Valonielu wracają już bardziej skoczne, przebojowe, groovy fazy i znowu nie pamiętam, ale jest tam jeden szlagier wszeteczny, z pewnością kolega @DiabelskiDom wie doskonale który, a i kilka innych kawałków niemalże na miarę debiutu się tu znalazło. Wyborny album.

Ostatnia, Värähtelijä, była dla mnie momentem, w którym sobie o zespole solidnie przypomniałem, nieco go zaniedbawszy w odsłuchach z powodu miernego (wyłącznie jak na ich możliwości) Kosmonumentu. Płyciwo to - Värähtelijä znaczy - w tym 2016 roku, najzwyczajniej mnie rozjebało, wielokrotnie. Miałem też okazję zobaczyć ten wspaniały album odegrany w całości na żywo i brzmiał tak jedynie lepiej.

Zresztą Oranssi Pazuzu widziałem dwa razy, pierwszy w warszawskiej Progresji, drugi - w gdańskim B90. Ten pierwszy koncert zapamiętałem na długo także z tego względu, że nigdy nie byłem na gigu, który byłby porównywalnie głośny. Grubo tam przesadzili ujarani panowie przy pokrętłach, dwa tygodnie mi w uszach szumiało potem (nie przesadzam). O ujaranych panach piszę dlatego, że ich dźwiękowiec na trasie z Cobalt uprawiał niemal chain-smoking i zapach rozchodził się na całą salę. Na żywo sprawdza się to świetnie (choć dla mnie oba razy ciut za głośno), jest hipnotycznie, transowo, nic tylko oczy zamknąć i się gibać na wszystkie strony. I tak ten koncert w B90 wyglądał, wijące się ludziki pod sceną w morzu dźwięków psylocybinowego kosmosu, niby wszyscy w tłumie, ale jakimś dziwnie przerzedzonym, każdy odizolowany, stoi dobry nawet metr od drugiego, pochłonięty własnym światem, który kręci się w spirali jak śmigło helikoptera. Zamykasz oczy, bo oślepiają cię stroboskopy, a nikt z obecnych i tak nie jest w stanie wyrwać się z hipnozy i na ciebie wpaść i odpływasz, a oni grają i grają. A ty się wijesz. Jak reszta ludzi pod sceną.

Wracając jeszcze do samej płyty - Varahtelija to pierdolony monument rytualnych, psychodelicznych dronów. Album, który w dłuższym obcowaniu pochłania bez reszty, gdzie zauważasz coraz to kolejne warstwy, odkrywasz następne skryte w głębinach melodie i rytmy. Ostatnio jak słuchałem Oranssi Pazuzu miałem wrażenie, że to właśnie jest ich najdoskonalsze dzieło. Z tytułów kawałków tyle co pamiętam, że Hypnotista sztosik, ale jest tu kilka takich strzałów eliptycznym hałasem w potylicę, bo chyba i Havauluu, i Lahja, i tytułowy, pewnie każdy inny też, tylko już nie pamiętam, co w którym, bo jednak najlepiej się tej płyty słucha w całości. A jeszcze lepiej 10 razy z rzędu.
PanLisek pisze:
rok temu
1 Värähtelijä
2 Muukalainen Puhuu
3 Valonielu
4 Kosmonument
5 split
To jest chyba ten jeden na milion przypadków, kiedy się zgadzamy w pełni :)

A 5 kwietnia 2019 roku sumptem Svart Records wychodzi Waste of Space Orchestra - Syntheosis, będący efektem kolaboracji Oranssi Pazuzu z Dark Buddha Rising. Coś mi mówi, że cała płyta jest ostro dobra.

Obrazek
Temat o Waste of Space Orchestra [część dyskusji z tematu Oranssi Pazuzu została tam przeniesiona]
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2268
Rejestracja: 3 lata temu

DiabelskiDom rok temu

yog pisze:
rok temu
Na Valonielu wracają już bardziej skoczne, przebojowe, groovy fazy i znowu nie pamiętam, ale jest tam jeden szlagier wszeteczny, z pewnością kolega @DiabelskiDom wie doskonale który, a i kilka innych kawałków niemalże na miarę debiutu się tu znalazło. Wyborny album.
Uraanisula ;) Grali go w Wawce wtedy ;)

Ja naprawdę nie rozumiem jak split może podobać się najmniej. Dla mnie to jest idealne połączenie kosmicznego tripu i solidnego black metalu. W doskonałych proporcjach.

Zainteresowanym hałaśliwym odjazdem polecam zapoznać się z Atomikylä, także personalnie powiązanym z Pomarańczowym Pazuzu i Dark Buddha Rising. Album Keräily to coś pięknego.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12116
Rejestracja: 3 lata temu

yog rok temu

DiabelskiDom pisze:
rok temu
Ja naprawdę nie rozumiem jak split może podobać się najmniej. Dla mnie to jest idealne połączenie kosmicznego tripu i solidnego black metalu. W doskonałych proporcjach.
Myślę, że dla mnie tam - że tak to nazwę - za mało Oranssi Pazuzu, którego elementem koniecznym w tych eksperymentach i progresywach pośród hałasu jest to, że to granie przebojowe i w ucho jednak wpadające, a na Kosmonumencie jest to wszystko jak na mój gust aż nazbyt zwarte. Tak to mam w pamięci zakodowane przynajmniej.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2268
Rejestracja: 3 lata temu

DiabelskiDom rok temu

yog pisze:
rok temu
Parę lat później było już 50 euro za Muukalainen Puhuu
A ja swoją kupiłem całkiem niedawno za 80 zł :)
yog pisze:
rok temu
Myślę, że dla mnie tam - że tak to nazwę - za mało Oranssi Pazuzu, którego elementem koniecznym w tych eksperymentach i progresywach pośród hałasu jest to, że to granie przebojowe i w ucho jednak wpadające, a na Kosmonumencie jest to wszystko jak na mój gust aż nazbyt zwarte. Tak to mam w pamięci zakodowane przynajmniej.
Ale ja o splicie mówiłem. Tym z Candy Cane, co potem kawałki z niego wyszły jako Farmakologinen.

Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12116
Rejestracja: 3 lata temu

yog rok temu

No i oni tam chyba podobnie grają, nie? :P
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2268
Rejestracja: 3 lata temu

DiabelskiDom rok temu

Nie rozumem. Podobnie do czego? Do Kosmonumentu? Na splicie jadą zajebiście metalowo, na drugim albumie mocno dark ambientowo, rzekłbym. Zupełnie inne spojrzenie na muzykę.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12116
Rejestracja: 3 lata temu

yog rok temu

No to już sam nie wiem, bo ja kojarzę ten Kosmonument jako ich najbardziej "metalową" płytę ;p Może mi się coś jebie, bo jej i splitu zdecydowanie najmniej słuchałem, ale takie mam wspomnienie, że nie tak znowu dużo tam kwasu, a więcej mroku, niż zwykle. Dla mnie już ciut za mocne dragi.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2268
Rejestracja: 3 lata temu

DiabelskiDom rok temu

No, na Kosmonumencie to mroku jest bardzo dużo, zdecydowanie więcej niż na pozostałych, ale to nie jest mrok metalowy ;)
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12116
Rejestracja: 3 lata temu

yog 8 mies. temu

Wyszła parę dni temu koncertówka Oranssi Pazuzu - Live at Roadburn, nagrana w 2017 roku.

Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12116
Rejestracja: 3 lata temu

yog 7 mies. temu

Live at Roadburn to kolejna wspaniała płyta w dorobku i świadectwo narkotycznego kunsztu tego genialnego zespołu, będącego jednym z najważniejszych przedstawicieli ekstremalnego metalu ostatnich lat, a jeśli nie widzieliście Oranssi Pazuzu na żywo - zachęcam do osobistego uczestnictwa w kąpieli, tylko zaopatrzcie się w zatyczki do uszu, bo jest głośno. Niewyobrażalnie głośno.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Belzebóbr
Tormentor
Posty: 967
Rejestracja: 2 lata temu

Belzebóbr 7 mies. temu

Jak zobaczę pozera w zatyczkach to wyprowadzę z koncertu.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12116
Rejestracja: 3 lata temu

yog 7 mies. temu

Oranssi Pazuzu podobno kończy piąty album, który ukaże się niestety w Nuclear Blast.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12116
Rejestracja: 3 lata temu

yog 3 mies. temu

I ukończył Mestarin kynsi, bo tak nazywać się będzie płyta, która ukaże się 17 kwietnia.

Trailer (całe półtorej minuty):

Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 4513
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz 3 mies. temu

O rany, Pazuzu! Cieszę się, że nowe idzie, bo z tych współczesnych progresywnych black metali jedna z najciekawszych kapel :) Klasycznie w dupie mam zwiastun i czekam z niecierpliwością na całość. Pytanie tylko czy ponownie będzie kąpiel w psychodelicznych dźwiękach na granicy black metalu, czy coś może z innej beczki?
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12116
Rejestracja: 3 lata temu

yog 2 mies. temu

Zacnie się zapowiada póki co to wszystko. Może odkąd dużo słucham to więcej tego słyszę, ale sporo Tangerine Dreamowych klimatów od połowy kawałka. Czekam z ciekawością na nowy album, może bym nawet 3 raz na koncert poszedł.

Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12116
Rejestracja: 3 lata temu

yog 2 mies. temu

Podmieniłem powyższy link jutubowy na teledysk (inspirowany niemieckim ekspresjonizmem lat 20.), gdyby ktoś był zainteresowany.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Nebiros
Tormentor
Posty: 512
Rejestracja: 3 lata temu

Nebiros 2 mies. temu

Ładnie pojebany ten nowy kawałek, w chuj niespokojny klimacik. No i teledysk też dobry. Jestem ciekaw pełnej płytki.
Belzebóbr pisze: a ja jak najbardziej słucham muzyki z tidala i spotifaja, o wiele lepsze to i poręczniejsze niż słuchanie z jakichś śmiesznych CDków. Przynajmniej można się do głośnika na bluetooth podłączyć
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2268
Rejestracja: 3 lata temu

DiabelskiDom 2 mies. temu

Ja nie słucham. Jak przyjdzie mi płyta z preordera to sprawdzę całość. Ostatnio staram się bardziej niż zawsze ograniczyć słuchanie pojedynczych próbek danego albumu i czekam na premierę, dlatego wywalona rolada ;)
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
kurz
Fallen Angel Of Doom
Posty: 356
Rejestracja: rok temu

kurz 2 mies. temu

Bardzo psychodeliczne dźwięki. Fantastyczny kawałek.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12116
Rejestracja: 3 lata temu

yog miesiąc temu

Panowie basista Ontto i gitarzysta Ikon dzielą się dziesięcioma w ich mniemaniu esencjonalnymi (po polsku: najważniejszymi) wydawnictwami z kręgów krautowo-psychowo-progresywnych w Decibelu. Cany, Milesy Davisy, Kingi Crimsony i te sprawy, gdyby chciał ktoś poszerzyć muzyczne horyzonty.

https://www.decibelmagazine.com/2020/04 ... ntto-ikon/
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 2652
Rejestracja: 2 lata temu

pit miesiąc temu

Moja teoria, że ich zespół jest blackową odpowiedzią na wariatów z Circle zaczyna nabierać solidnych podstaw.

Niestety z oryginalnego krauta jest tylko jeden, najbardziej oczywisty typ.
Smurfs don't lay eggs! I won't tell you this again! Papa Smurf has a fucking beard! They're mammals.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12116
Rejestracja: 3 lata temu

yog miesiąc temu

Oranssi Pazuzu to jest zespół powstały na gruzach art-rockowej / post-punkowej / eksperymentalnej / psychodelicznej kapeli Kuolleet Intiaanit, założony po tym, jak gitarzysta wspomnianego zespołu z koleżkami zobaczył koncert..... Emperora ;)

Obrazek
Edit: Przepraszam, tam był wokalistą, nie gitarzystą zdaje się.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 2652
Rejestracja: 2 lata temu

pit miesiąc temu

Jedno nie wyklucza drugiego. Circle działa długo, a ich wpływ jest potężny i wielokierunkowy.
Smurfs don't lay eggs! I won't tell you this again! Papa Smurf has a fucking beard! They're mammals.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12116
Rejestracja: 3 lata temu

yog miesiąc temu

Dziś premiera Mestarin kynsi, a poniżej całe dzieło. Zaskakuje mnie nieco, że Nuclear Blast im pozwolił to na bandcampa wrzucić, bo raczej tego nie robią nigdy. Widać to oni stawiali warunki Niemcom.

Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
porwanie w satanistanie
Tormentor
Posty: 988
Rejestracja: 2 lata temu

porwanie w satanistanie miesiąc temu

Ja dziś z zaskoczeniem odkryłem na Spotify. Leci trzeci raz, chyba zajebista płyta. "Chyba" - bo jeszcze nie posłuchałem w spokoju, ale dźwięki z podsłuchu przy różnych czynnościach satysfakcjonują mocno.
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 1937
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex miesiąc temu

Gdzieś tam o ten pazuzu zachaczalem bo pisaliście tam gdzie zaglądałem. Średnio mi to podeszło. Dzisiaj zarzucilem sobie z ciekawości nowy album jestem poskładany. Jakie tam są dźwięki. Jaki dark flow. Miodzio.
"Between Shit and Piss we are Born"
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2268
Rejestracja: 3 lata temu

DiabelskiDom miesiąc temu

Kolejny z najlepszych materiałów, jakie słyszałem w tym roku. Zajebiście, że kolejna płyta niby w ich stylu a jednak zupełnie inna od wcześniejszych. Pełna elektroniki, pulsującej pod skórą kompozycji. W przedostatnim kawałku, którego tytuł na polski brzmi Słyszę Głosy pod Ziemią następuje apogeum, wręcz synthwave'owy bit przechodzący w blackowy jazgot na maksymalnym przesterze. Jestem oczarowany.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12116
Rejestracja: 3 lata temu

yog miesiąc temu

Bardzo ładny, suty bas ma ta płyta, jak to ktoś gdzieś - chyba na bandcampie - napisał, brzmi jak pływanie w rozlanym tuszu (niczym w teledysku do jakiejśtam technokracji). Żeby nie było, że DeDe to pierwszy zauważył (bo nie zauważył - mam na to dowody!), to napiszę też, że pod koniec album przypomina nieco - choć może będzie to dla kogo kontrowersyjne - Perturbatora, w tym swoim dystopijnym futuryzmie.

Jest to granie czerpiące sowitymi chochlami z niedawnego projektu panów muzyków, mianowicie Waste of Space Orchestra (zapraszam do tematu), łączące te szamańskie, niespieszne plumki z wspomnianą już dystopijną przyszłością kontroli totalnej, w której zagubiony człowiek szamocze się w trybach machiny systemu dychając płytko.

Kolejny krążek, kolejny raz brzmiący zupełnie inaczej od poprzednich i kolejny brzmiący bezsprzecznie jak Oranssi Pazuzu. Przy okazji prawdopodobnie ich najlżejsza płyta, a przynajmniej najspokojniejsza. Jak tego słuchałem będąc u rodziców to w pewnym momencie do pokoju weszła mama i zrobiła minę niczym Predator po zdjęciu hełmu, ze względu na wokale zapewne, bo te ryki to w zasadzie jedyne, co trzyma Mestarin kynsi przy black metalu.

Ciekawe wydawnictwo, które odkrywać można przez wiele odsłuchów i choć nie sądziłem, że będę miał ochotę zobaczyć ich na żywo po raz trzeci, to po jego usłyszeniu zmieniłem w tym względzie zdanie. Najwyżej ogłuchnę.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 2652
Rejestracja: 2 lata temu

pit miesiąc temu

Czy te przycięte głoski w "Ilmestys", to nie są przypadkiem sample z głosem Colemana? Gdzieś z KJ 2003, czy Hosannas. Zamykacz z kolei przywodzi na myśl Terminal Cheesecake. Świetny album.
Smurfs don't lay eggs! I won't tell you this again! Papa Smurf has a fucking beard! They're mammals.
Awatar użytkownika
Szajtan
Posty: 51
Rejestracja: 2 mies. temu

Szajtan miesiąc temu

Finowie zanurzają się w jeszcze bardziej odjechanych i psychodelicznych dźwiękach niż te, które i tak mocno ryły beret na "Varahtelija". Chwilami zdaje się, że każdy z muzyków gra coś innego, po swojemu interpretując jedynie ogólnie zarysowany szkielet utworu. Całość jednak współgra ze sobą wręcz idealnie stanowiąc prawdziwy muzyczny narkotyk. Niesamowite jest jak ten zespół się rozwinął od czasu debiutanckiego "Muukalainen Puhuu". Co jednak najważniejsze, słuchając "Masterin Kynsi" nie ma wątpliwości, że to nadal jest Oranssi Pazuzu. Niewiele jest zespołów tak mocno zmieniających swoje pierwotne oblicze i pozostających w dalszym ciągu rozpoznawalnymi.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12116
Rejestracja: 3 lata temu

yog 4 tyg. temu

Obrazek
Płytka zamówiona, a tymczasem Oranssi Pazuzu zapowiada live stream koncertu, na którym zagrają całość nowego Mestarin kynsi. Odbędzie się on na ich youtubowym koncie 15 maja o 21:00 pod adresem:

https://www.youtube.com/channel/UC93Nnu ... Gj3ltMsa3Q

Oczywiście darmowo. Z opcją wsparcia kapeli, gdyby ktoś miał chęć.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12116
Rejestracja: 3 lata temu

yog 2 tyg. temu

Bezpośredni link do koncertu, który nadawany będzie dziś od 20:55 poniżej.

Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Nebiros
Tormentor
Posty: 512
Rejestracja: 3 lata temu

Nebiros 2 tyg. temu

A se odpaliłem, zobaczymy...
Belzebóbr pisze: a ja jak najbardziej słucham muzyki z tidala i spotifaja, o wiele lepsze to i poręczniejsze niż słuchanie z jakichś śmiesznych CDków. Przynajmniej można się do głośnika na bluetooth podłączyć
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12116
Rejestracja: 3 lata temu

yog 2 tyg. temu

Zajebiście, a jak ma być. Panowie rządzą live.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 2713
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY 2 tyg. temu

Fajna, nastrojowa płyta. Dotychczas grał tam Stefan Barański, a teraz zagrał Baran Stefański, czyli niby to samo, a jednak nie to samo. Nawet mnie ujął ten minimalizm, a głosy wydawane przez płeć nadobną kojarzą mi się nawet, pewnikiem za sprawą tej polki, katowanej do upadłego w Internecie dawnymi czasy, kojarzą mi się z śfińską muzyką ludową. Pewnie to tylko moja wyobraźnia podpowiada tu inspiracje ludowością, ale kto wie, kto wie, co też śFinom w głowach siedzi. Ta minimalistyczna elektronika bardzo na plus, wokal na plus; klimacik uzyskany wprawia w miły, dołujący nastrój. Od pewnego czasu słucham w kółko paru płyt, które mi się w tym roku spodobały, dziś postanowiłem spróbować czegoś nowego, padło przypadkiem na OP, myślałem że stracę tylko czas, a mile się zaskoczyłem. Zatem zacytuję siebie, ponieważ moje słowa się sprawdziły:
Na półce trzeba mieć Kosmonument i Valonielu, a resztę można spokojnie odpuścić... I sprawdzać, co nagrywają, bo a nóż widelec nastąpi jakąś ciekawa zmiana.
Nastąpiła, choć raczej ilościowa, nie jakościowa.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.

Wróć do „Black Metal”