Awatar użytkownika
Nucleator
Moderator globalny
Posty: 1522
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: ŁDZ/Bełchatów

Sombres Forêts

Nucleator 2 lata temu

Obrazek

Obrazek

Ten dziwnie brzmiący zespół to tak naprawdę jednoosobowy projekt zakochanego w lasach Kanadyjczyka ukrywającego się pod pseudonimem Annatar. Powołał on go do życia w 2005 roku, za nazwę obierając francuskie określenie mrocznych lasów.

Po jednej promówce od razu uderzył z pełniakiem Quintessence wydanym w 2006 roku. 7 kawałków złożyło się na 52 minuty znakomitego, atmosferycznego black metalu. Rzut na okładkę i kilka minut odsłuchu wystarczy, by stwierdzić, że autorowi bardzo podoba się Burzum. Mamy więc klasyczne surowe riffy z tremolami, kreujące lodową, oniryczną atmosferę oraz desperackie, niekiedy mrożące krew w żyłach wokale imć Annatara. Dodatkowo w kompozycje zostały wplecione różne smaczki pokroju syntezatorów czy partii gitar akustycznych. Aura zimnych wieczorów w Quebec wylewa się aż z tej muzyki, a takie Vents des désespoirs, smutnego Au solstice de l'hiver czy Le royaume z fantastyczną partią gitary gdzieś pod koniec, by odpłynąć w stronę opuszczonych domostw z dachami przygniecionymi warstwami białego puchu.

Drugi album, Royaume de glace, objawił się w lutym 2008 roku, w sam raz akurat na ferie zimowe. I była to płyta w każdym aspekcie lepsza od debiutu. Poprawiło się brzmienie, dzięki czemu klawisze i syntezatory jeszcze skuteczniej tworzą przygnębiający, mroźny klimat. Annatar podciągnął się też jako perkusista - partie tego instrumentu zostały zaaranżowane znacznie lepiej, różnorodniej. Sama muzyka natomiast, począwszy od pierwszych dźwięków znakomitego intro, kreuje nastrój miły dla każdego, kto zasłuchiwał się w nagraniach Krzyśka Vikernesa.

La mort du soleil to ostatni póki co krążek, jaki ukazał się ze strony Kanadyjczyka. Muzyka nabrała więcej kolorów, nowych wymiarów, choć nadal stężenie melancholijno-depresyjnych klimatów jest w niej mocne jak midichlorianów w Anakinie Skywalkerze. Ciężke, mroźne riffy kontrastują z melodyjnymi wstawkami i ambientowymi partiami, dające chwilę na wytchnienie. I nie wiem, czy w wolnych chwilach Annatar grywa w hokeja po zamarzniętej jezdni bądź czy nadużywa syropu klonowego - wiem jednak, że kompozytor z niego zmyślny, a jego Sombres Forêts to jedna z najmocniejszych broni w arsenalne kanadyjskiej sceny black metalowej.

Dyskografia:
2006 - Promo 2006 [demo]
2006 - Quintessence
2008 - Royaume de glace
2009 - Miserere Luminis [kolaboracja z Gris]
2013 - La mort du soleil

Skład:
Annatar - All instruments, Vocals (2005-present)
▼ Muzycy koncertowi
Neptune - Unknown (2013-present) Gris, ex-Niflheim
Icare - Unknown (2013-present) Gris, ex-Niflheim


MA: https://www.metal-archives.com/bands/So ... AAts/71518
Ryszard pisze:
rok temu
Trochę za dużo wina, przystojny kolega w koszulce Dissection, At the Gates z dyktafonu... I zaraz pedałują się tekie satany w parku na ławce, za ręce się trzymają... Teczowy Black Metal hahahaha

Tagi:
Awatar użytkownika
pp3088
Moderator globalny
Posty: 1144
Rejestracja: 3 lata temu

pp3088 2 lata temu

Debiut stawiam w TOP 5 kanadyjskiego blacku. Piękny materiał, to co dzieje się w Le royaume to miód na moje uszy. Swego czasu tak bardzo byłem zakręcony tą płytą ze ściągnałem ja razem z 1 i 2 Gris. I nie żałuję.

Dwójka też bardzo dobra, świetna okładka. Całość trochę delikatniejsza niż debiut, mniej mi wchodzi niż debiut, ale nadal bardzo dobrze.

Trójka mnie zawiodła, wynudziłem się. Dałem płycie 2 szanse i zmęczyłem się. Muszę kiedyś to tego wrócić.

Bardzo ważne w temacie jest jeszcze Miserere Luminis, czyli wspólny projekt Sombres Forets i gości z Gris:



Tutaj mamy dość progresywny atmosferyczny black, który kosi.
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself

Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay

"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
DeValentin
Posty: 6
Rejestracja: miesiąc temu

DeValentin miesiąc temu

Wiem z dobrych źródeł że powstaje materiał, nie do końca oznaczony jako Sombres forets, Gris lub Misere, więc jest na co czekać jeśli kogoś ciągnie w kanadyjsko-francuski klimat w najbliższym czasie :)

Wróć do „Black Metal”