Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12662
Rejestracja: 4 lata temu

yog miesiąc temu

Nekroskop pisze:
miesiąc temu
yog pisze:
miesiąc temu
No tak, Slayer śpiewa, że jest antychrystem: obraza dla tradycji, symbolika antychrześcijańska,

Aktor kusi Chrystusa i się przedstawia jako Szatan: dzień dobry.
Naprawdę nie rozumiem, jak można nie rozumieć różnicy między np. entuzjastycznym eksponowaniem swojej (rzekomo) antychrześcijańskiej postawy przed publicznością a odgrywaniem roli diabła np. w sztuce biblijnej, bo dla mnie stawianie tutaj znaku równości jest absolutnym szczytem idiotyzmu.
Polecam Fausta F.W. Murnaua z 1926 roku, w którym zniesławiony później po pracy dla nazistów genialny aktor Emil Jannings niesłychanie entuzjastycznie kreuje postać Mefistofelesa. Przypuszczam, że część tłuszczy po seansie uważała, że jest on diabłem.
Destroy their modern metal and bang your fucking head

Tagi:
Awatar użytkownika
Nekroskop
Master Of Reality
Posty: 293
Rejestracja: rok temu

Nekroskop miesiąc temu

yog pisze:
miesiąc temu
Nekroskop pisze:
miesiąc temu
yog pisze:
miesiąc temu
No tak, Slayer śpiewa, że jest antychrystem: obraza dla tradycji, symbolika antychrześcijańska,

Aktor kusi Chrystusa i się przedstawia jako Szatan: dzień dobry.
Naprawdę nie rozumiem, jak można nie rozumieć różnicy między np. entuzjastycznym eksponowaniem swojej (rzekomo) antychrześcijańskiej postawy przed publicznością a odgrywaniem roli diabła np. w sztuce biblijnej, bo dla mnie stawianie tutaj znaku równości jest absolutnym szczytem idiotyzmu.
Polecam Fausta F.W. Murnaua z 1926 roku, w którym zniesławiony później po pracy dla nazistów genialny aktor Emil Jannings niesłychanie entuzjastycznie kreuje postać Mefistofelesa. Przypuszczam, że część tłuszczy po seansie uważała, że jest on diabłem.
Fajnie, że błysnąłeś wiedzą i oczytaniem, ale jak to się ma do tej dyskusji?
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12662
Rejestracja: 4 lata temu

yog miesiąc temu

Każdy artysta, czy to muzyk czy aktor powinien być jak najbardziej przekonujący w odgrywanej na deskach sceny roli, a jeśli chce wykonywać swój zawód dobrze, to jest to niezbędne, nawet jeśli gra w kinie biblijnym albo musicalu Jesus Christ Superstar, natomiast rozgraniczanie artystów na mogących wszystko aktorów i uwiązanych własną ideologią piosenkarzy to absolutny szczyt idiotyzmu podsypany szczyptą ignorancji.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Nekroskop
Master Of Reality
Posty: 293
Rejestracja: rok temu

Nekroskop miesiąc temu

yog pisze:
miesiąc temu
Każdy artysta, czy to muzyk czy aktor powinien być jak najbardziej przekonujący w odgrywanej na deskach sceny roli
Przekonujące odgrywanie roli ≠ przekonywanie publiczności, że odgrywana rola jest faktem.
yog pisze:
miesiąc temu
natomiast rozgraniczanie artystów na mogących wszystko aktorów i uwiązanych własną ideologią piosenkarzy to absolutny szczyt idiotyzmu podsypany szczyptą ignorancji.
Tyle że ja nie czynię podobnego rozgraniczenia. Jest dla mnie jedynie obłudą wysyłanie do publiczności sprzecznego przekazu z moimi prawdziwymi poglądami w imię zysku.

Dlatego mam w tym względzie o wiele większy szacunek np. do mieszanego z błotem Daniego z Cradle of Filth niż do Toma.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12662
Rejestracja: 4 lata temu

yog miesiąc temu

Nekroskop pisze:
miesiąc temu
yog pisze:
miesiąc temu
Każdy artysta, czy to muzyk czy aktor powinien być jak najbardziej przekonujący w odgrywanej na deskach sceny roli
Przekonujące odgrywanie roli ≠ przekonywanie publiczności, że odgrywana rola jest faktem.
Ale kto przekonuje publiczność, Tom, że jest prawdziwym antychrystem? :O
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Nekroskop
Master Of Reality
Posty: 293
Rejestracja: rok temu

Nekroskop miesiąc temu

yog pisze:
miesiąc temu
Ale kto przekonuje publiczność, Tom, że jest prawdziwym antychrystem? :O
Nie znak nikogo, kto nie zrobiłby wielkich oczu na wieść, że Araya jest katolikiem. Podejrzewam, że gdybym śpiewał „pierdolę boga”, a potem obwieścił, że jestem osobą religijną, to reakcja byłaby podobna. Oczywiście ty byś to nazwał dystansem i dojrzałością. ;)
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12662
Rejestracja: 4 lata temu

yog miesiąc temu

Nie, ja dystansem nazwałem grę Hellhammera w Antestor, o Tomie się nie wypowiedziałem, bo dla mnie to zabawne. W żadnym stopniu nie bulwersujące czy obraźliwe dla kogokolwiek, zwyczajnie zabawne. Nie wiem natomiast, czy zawsze był katolikiem, czy z jakiegoś powodu jak Sandoval się nawrócił, ale i mnie to nie interesuje zbytnio, ich sprawa.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 566
Rejestracja: rok temu

kurz miesiąc temu

Muzyk jednak różni się od aktora. Przedstawia siebie lub coś tam od siebie wychodzącego, wchodząc w interakcje z odbiorca. Aktor odtwarza role, oczywiście sięgając do własnych zasobów. Sadze, ze jest jakiś kawałek przestrzeni, gdzie muzyk może udawać, a rolą odbiorcy jest prowadzić namiętne dyskusje, czy jest hipokryta czy tez nie.
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 2897
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY miesiąc temu

Eeee tam, mieszacie dwie różne rzeczy. Jak Emil Karewicz grał ss mana, heilujac w każdym odcinku, nie propagował nazizmu. Gdyby jednak ten sam Emil Karewicz kierował się światopoglądem narodowo - socjalistycznym i heilowal w każdym odcinku, propagowałby nazizm. Innymi słowy, żeby była mowa o propagowaniu, musi się to robić świadomie oraz z intencją. Jeśli nie robimy takiego rozróżnienia, zaczynają się gadki o tym, czy aktor propaguje, a muzyk nie propaguje lub odwrotnie. Niby truizm, ale wam prócz yoga i Ryśka umyka.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
Nekroskop
Master Of Reality
Posty: 293
Rejestracja: rok temu

Nekroskop miesiąc temu

Muzyk co do zasady różni się od aktora, ale granica może być rozmyta w zależności od przyjętej formuły i pomysłu na siebie jako artysty. Jeżeli muzyk przebiera się w kostium i śpiewa o mitologii albo fantasy, to oczywiście bliżej mu do aktora niż np. muzykowi takiemu jak Tom Warrior (który makijażu i rekwizytów używa w innym celu).

Mnie również Araya nie bulwersuje, aczkolwiek jego postawa jest dla mnie bardziej głupia niż śmieszna.
TITELITURY pisze:
miesiąc temu
żeby była mowa o propagowaniu, musi się to robić świadomie oraz z intencją.
Gdybyś był przekonujący w propagowaniu nazizmu to zdecydowanie nie wybroniłbyś się w sądzie taką argumentacją.

Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 566
Rejestracja: rok temu

kurz miesiąc temu

TITELITURY pisze:
miesiąc temu
Eeee tam, mieszacie dwie różne rzeczy. Jak Emil Karewicz grał ss mana, heilujac w każdym odcinku, nie propagował nazizmu. Gdyby jednak ten sam Emil Karewicz kierował się światopoglądem narodowo - socjalistycznym i heilowal w każdym odcinku, propagowałby nazizm. Innymi słowy, żeby była mowa o propagowaniu, musi się to robić świadomie oraz z intencją. Jeśli nie robimy takiego rozróżnienia, zaczynają się gadki o tym, czy aktor propaguje, a muzyk nie propaguje lub odwrotnie. Niby truizm, ale wam prócz yoga i Ryśka umyka.
Sprawa oczywista, ale mało kto wie co siedzi w głowie takiego Karewicza, czy Warriora.

I’m The Lizard King, I can do anything. Zrobisz z tym przekazem co zechcesz.
Awatar użytkownika
Nekroskop
Master Of Reality
Posty: 293
Rejestracja: rok temu

Nekroskop miesiąc temu

Prowokacja czy nawet profanacja to cenne narzędzia w rękach artysty. Wsadzenie kija w mrowisko może wywołać dyskusje, zmusić ludzi do zadawania pytań, słowem: wzmocnić przekaz. Oczywiście dojrzały i świadomy artysta umie to zrobić w sposób subtelny, niejednoznaczny, działający na wyobraźnię, podczas gdy domeną tandetnych celebrytów jest porno na scenie albo deptanie świętych obrazków na Instagramie.

Jest rzeczą zrozumiałą, kiedy artysta przekracza pewne granice i szokuje, by dobitniej coś powiedzieć, chociaż można przegiąć i zamiast wyobraźni uruchomić głównie ludzką głupotę. Np. Quorthon mówił kiedyś w wywiadzie, że w końcu zorientował się, iż był bardziej „krytyczny” wobec religii niż mu się wydawało. Do tego wniosku doszedł za sprawą m.in. zachowania fanów. Wspominał, że dostał raz pocztą ziemię wraz z załączonym listem; ziemia pochodziła z cmentarza, na którym masturbowała się jakaś nastolatka, by zwiększyć jego magiczną moc. „I co ja mam teraz zrobić z tą ziemią, przesypać ją do doniczek?”

Nie żebym uważał, że artysta w każdym wypadku ponosi odpowiedzialność za głupotę fanów, niemniej pewna odpowiedzialność na nim spoczywa.

Od wszystkiego, co wyżej opisałem odróżniam budowanie fałszywego wizerunku scenicznego i sugerowanie publiczności czegoś, co nie jest prawdą. Wzbudzanie kontrowersji w imię większej liczby sprzedanych krążków stoi IMO wręcz w sprzeczności z ideami sztuki, za którą powinna stać szczerość. Sama sztuka może być tandetna, ale ważne, aby była szczera – tj. stały za nią szczere intencje, jakiekolwiek by nie były (ot snucie marzeń o byciu bohaterem książki Anne Rice).

Kiedy natomiast fałszywy wizerunek sceniczny stoi dodatkowo w sprzeczności z prawdziwymi przekonaniami artysty, to jest to już zwykła kalkulacja, hipokryzja i obłuda. W przypadku religii jest to najbardziej rażące, bo religia ma w teorii być czymś, co formułuje najwyższe i bezwzględne nakazy moralne. Zdecydowanie nie jest to coś, co można wyłączyć w imię artystycznego performance, a potem wrócić do bycia religijnym jak gdyby nigdy nic.
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 2897
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY miesiąc temu

Jeżeli muzyk przebiera się w kostium i śpiewa o mitologii albo fantasy, to oczywiście bliżej mu do aktora niż
A skąd wiesz, że panowie z Hamerfall nie utozsamiaja się z wojownikami? Przychodzą do domu, wsiadają na psa i jada do sypialni porywać dziewice? I nie propagują takiego stylu życia wśród słuchającej ich młodzieży?

Ulegacie mniemaniom, bo to właśnie mniemanie każe nam wierzyć, że black metal, to musi być na poważnie, a resztę można już grać z przymrużeniem oka. Nikt nie każe być szmatanistą muzykowi deathmetalowemu, ale już inaczej jest w przypadku blackmetalowego. Tu oczekuje się szczerości przekonań, tymczasem z jakiej racji?
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
Nekroskop
Master Of Reality
Posty: 293
Rejestracja: rok temu

Nekroskop miesiąc temu

TITELITURY pisze:
miesiąc temu
A skąd wiesz, że panowie z Hamerfall nie utozsamiaja się z wojownikami? Przychodzą do domu, wsiadają na psa i jada do sypialni porywać dziewice? I nie propagują takiego stylu życia wśród słuchającej ich młodzieży?
Nie wiem, z czym utożsamiają się panowie z Hammerfall, bo słyszałem jedynie kilka empetrójek tej kapeli dawno, dawno temu. Wiem natomiast, że można próbować udowodnić cokolwiek używając groteskowych metafor.

Mity, legendy i symbole używane przez te zespoły power metalowe, które znam, zawsze traktowałem na zasadzie filmów o superbohaterach – czyli imaginacje, często absurdalne, za którymi stoi jakiś przekaz (o nie poddawaniu się, odwadze, pokonywaniu trudów życia itd.).
TITELITURY pisze:
miesiąc temu
Ulegacie mniemaniom, bo to właśnie mniemanie każe nam wierzyć, że black metal, to musi być na poważnie, a resztę można już grać z przymrużeniem oka.
Nie wiem, czemu ktoś miałby mniemać coś podobnego, tzn. czemu black metal miały koniecznie oznaczać bycie na serio złym satanistą, bo ja nawet jako nastolatek nie podchodziłem do tej muzyki z takim nastawieniem.
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 566
Rejestracja: rok temu

kurz miesiąc temu

Blakmetalowiec pięknie uczestniczący we mszy może zasmucić niejednego fana, a pewnie tez z niejednym przebije piątkę lub przekażą sobie wzajemnie znak pokoju, i to wszystko.

Mogą, bo to taka sztuka wówczas z gówna ulepiona, ale mogą.

A BM to najbardziej zabawny gatunek muzyki na świecie.
Awatar użytkownika
Nekroskop
Master Of Reality
Posty: 293
Rejestracja: rok temu

Nekroskop miesiąc temu

Mówmy konkretnie o muzykach, a nie o gatunku jako takim, który jest jedynie zestawem cech charakterystycznych granej muzyki. Są ciekawe kapele black metalowe, których muzycy nie wzbudzają politowania.
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 566
Rejestracja: rok temu

kurz miesiąc temu

Dyskusja nie powinna mieć wielkich ograniczeń, a śmieszność BM wynika właśnie z wizerunku scenicznego muzyków. To tylko moje zdanie, jest wielu, dla których to jest całe życie, chociaż raczej z tego wyrastają. Nie zmienia to faktu, ze wiele grup black zionie fantastyczna energia i lubię ich słuchać.
Awatar użytkownika
Nekroskop
Master Of Reality
Posty: 293
Rejestracja: rok temu

Nekroskop miesiąc temu

Nie wnoszę o ograniczanie dyskusji, po prostu moim zdaniem absurdalne zachowanie części muzyków black metalowych nie świadczy o śmieszności całego gatunku. Dzisiaj jest tyle kapel metalowych, także black metalowych, że nie sposób za tym wszystkim nadążyć. Czemu band, który gra ciekawą muzę miałby dostawać łatkę, bo jacyś idioci biegają w zbrojach z lombardu po lesie i uważają się za zło wcielone?
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 2901
Rejestracja: 3 lata temu

pit miesiąc temu

Mnie najbardziej śmieszy Dissection - poważna kapela, na poważnej ziemi.
Smurfs don't lay eggs! I won't tell you this again! Papa Smurf has a fucking beard! They're mammals.
Awatar użytkownika
Nekroskop
Master Of Reality
Posty: 293
Rejestracja: rok temu

Nekroskop miesiąc temu

Swoją drogą, ktoś mógłby wydzielić te posty i przenieść do ‘Dyskusji Muzycznych’, bo od dawna ma to już niewiele wspólnego z Chanid.
Awatar użytkownika
Ryszard
Moderator globalny
Posty: 2952
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Forteca Trolli

Ryszard miesiąc temu

I’m The Lizard King, I can do anything. Zrobisz z tym przekazem co zechcesz.
Przekazem nakazem rozkazem wykazem zakazem pokazem... :?:

Bardzo lubię Doorsów. Poza przyjemnością nie wyczuwam żadnego przekazu.

To wbijanie we wszystko "przekazu" - a fe.
!Polacy, to murzyni europy. Black Lives Matter!
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 566
Rejestracja: rok temu

kurz miesiąc temu

Czepiasz się słów. Ale ok, to żaden przekaz, nie to miałem na myśli, a może kurwa miałem? Sam już nie wiem.
I’m The Lizard King, I can do anything. Zrobisz z tym co zechcesz.
Lepi?
Ostatnio zmieniony 29 sie 2020, 12:41 przez kurz, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Nekroskop
Master Of Reality
Posty: 293
Rejestracja: rok temu

Nekroskop miesiąc temu

Przekaz to temat na inną dyskusję. Muzyka nie stoi samym tekstem, który sam w sobie może być prosty i pozbawiony szekspirowskich walorów.
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 566
Rejestracja: rok temu

kurz miesiąc temu

pit pisze:
miesiąc temu
Mnie najbardziej śmieszy Dissection - poważna kapela, na poważnej ziemi.
W gruncie rzeczy większość rzeczy jest na tym świecie śmiesznych w swojej koślawości. Z cała pewnością, dla wielu osób z tego forum, ta cała wymiana zdań jest taka, nie mówią nic z grzeczności, ale swoje myślą. Oczywiście dla mnie i kilku innych to super poważne sprawy. Fajnie się mówi o dystansie, jeżeli dotyczy spraw, które w jakiś sposób bezpośrednio cię nie dotykają.
Awatar użytkownika
Nekroskop
Master Of Reality
Posty: 293
Rejestracja: rok temu

Nekroskop miesiąc temu

Zdecydowanie nie są to dla mnie sprawy „super poważne”, co najwyżej na tyle istotne, że poczułem inklinację, aby coś na ten temat napisać. Zresztą sprawa jest dla mnie jasna i klarowna. Większość ludzi znajduje sobie ulubione kapele i buduje wokół tego narrację. Łatwo jest szydzić z bandów, które udają wampiry albo wojowników metalu, trudniej skrytykować muzyków, którzy mają status klasyków. „No bo przecież to Slayer, kurwa”! Jest to typowy, bezkrytyczny kult ikon i traktowanie bardziej obiektywnych opinii jak ikonoklazm. Niestety założenie, że sławny aktor, wykonawca czy inny celebryta dysponuje wyższym IQ od zwykłego człowieka bywa mylne.
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 566
Rejestracja: rok temu

kurz miesiąc temu

Może niepotrzebna ironia z mojej strony o „powadze” spraw, ale wiesz, tego typu dyskusje są i poważne i niepoważne, nie można jednak zajmować się tylko przyziemnymi sprawami, ale przymrużenie oka, moim zdaniem, tez jest ważne.

Co do kultowosci kapel, no bez jaj, ale tutaj, raczej nie uświadczysz ludzi, którzy darzą taką estymą kapele znane i uznane, żeby nie móc się z nich pośmiać. Z mojej oceny, poziom wiedzy i ogólnej hmm.. inteligencji/mądrości jest tu wysoki, zresztą sama formuła wymiany myśli, poglądów, te poziomy winduje o kilka punktów wyżej, dla każdego osobnika aktywnie w tym uczestniczącego lub nawet tylko czytającego. Taka synergiczne burza mózgów.
Awatar użytkownika
Nekroskop
Master Of Reality
Posty: 293
Rejestracja: rok temu

Nekroskop miesiąc temu

kurz pisze:
miesiąc temu
Co do kultowosci kapel, no bez jaj, ale tutaj, raczej nie uświadczysz ludzi, którzy darzą taką estymą kapele znane i uznane, żeby nie móc się z nich pośmiać.
Miałem raczej na myśli kapele, które dana osoba uważa za prawdziwe/zajebiste/jakieś tam, bo że ludzie tutaj nie wahają się szydzić ze wszystkiego, co im nie leży, to widać na każdym kroku.
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 566
Rejestracja: rok temu

kurz miesiąc temu

Nekroskop pisze:
miesiąc temu
ludzie tutaj nie wahają się szydzić ze wszystkiego, co im nie leży, to widać na każdym kroku.
Taka natura metalowca, bezkompromisowego drania. Ten stereotyp trzeba utrzymywać, żeby środowisko było choć trochę hermetyczne i „czyste”. To się oczywiście zmienia, bo metalu słuchają nie tylko kuce, ale i inni, bo to często dobra muza jest.
Awatar użytkownika
Nekroskop
Master Of Reality
Posty: 293
Rejestracja: rok temu

Nekroskop miesiąc temu

Bezkompromisowa to jest pralka, która leci ze schodów po wyśliźnięciu się rąk fachowców z petami w czerwonych gębach. Typowy metal jest człekiem o inteligencji niskiej, powiedziałbym wręcz, że głupim, ze słomą w glanach miast skarpety czystej. Człowiek cechujący się mądrością je na śniadanie tost z miodem, popija filiżanką Espresso, zachowuje wstrzemięźliwość i ogładę, nawet sącząc jad z mordy.
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 2897
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY miesiąc temu

A jeśli je sznycę z glancem ?
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 566
Rejestracja: rok temu

kurz miesiąc temu

Kurwa nie jadam śniadań, a espresso za małe, za małe. Porządna chemiczna, rozpuszczalna kawa z mlekiem w duzyyyym kubku; o to to lubię.
Awatar użytkownika
Issuel
Posty: 6
Rejestracja: miesiąc temu

Issuel miesiąc temu

Co do Toma Arraya.


W jednym wywiadzie mówił, że liczy się melodia i rytm. W jeszcze innym , że liczyła się tylko otoczka wokół tego wszystkiego. Chciał wkurzać ludzi. Mówił, że nie śpiewa o szatanie dosłownie ale używa go jak przenośni do pokazania jacy są ludzie.

Frost z Satyricon tez mówił, że nie odprawiają żadnych rytuałów, o odwrócony krzyż jest tylko symbolem sprzeciwu wobec systemu religijnego a nie wiarą w szatana.

Kolejny z wywiadów:

"Nie masz wrażenia, że ludzie traktują metal zbyt serio?

- Niektórzy są skłonni traktować go cholernie serio, ale ja nie zamierzam z tym dyskutować. To, co ludzie odnajdują dla siebie na płytach kapel metalowych, zależy od nich samych. Dla mnie najważniejsze są rytm i melodia. To sprawia, że ten czy inny kawałek wydaje mi się interesujący. Mogę sobie wyobrazić kogoś, kto ma w nosie muzykę, ale zachwyca się tekstem. Dla mnie tekst to rzecz wtórna." Tom Arraya

W punkt. Dla jednych to jest jak misja, jak dzieło życia. Dla innych zabawą.

Tak więc jak to pogodzić ? Jedni śpiewają o tym w co faktycznie wierzą ale kończy się tylko na tym. Inni po prostu eksploatują tematykę która wzbudza jak najwięcej emocji.

Myślę, że problem może mieć tylko wokalista. To on to wszystko wypowiada. Inny muzycy tylko grają, więc jest im łatwiej to pogodzić. Kochają takie granie, takie rytmy a warstwa tekstowa jest dla nich drugorzędna, do pewnego stopnia. Każdy ma jakieś granice.

W skrócie, Prawdziwy satanista to martwy satanista. Tylko taki będzie prawdziwy. Musi się zabić. To jest akt odrzucenia największego daru - życia. I to jest sedno satanizmu.
Nekroskop pisze:
miesiąc temu
kurz pisze:
miesiąc temu
Co do kultowosci kapel, no bez jaj, ale tutaj, raczej nie uświadczysz ludzi, którzy darzą taką estymą kapele znane i uznane, żeby nie móc się z nich pośmiać.
Miałem raczej na myśli kapele, które dana osoba uważa za prawdziwe/zajebiste/jakieś tam, bo że ludzie tutaj nie wahają się szydzić ze wszystkiego, co im nie leży, to widać na każdym kroku.
Czasami ten kult jest tylko w kole wzajemnej onanizacji. Kilku kolesi w 10 kapelach i jeszcze 4 wspólne labele. Kilka słów na sieci, kolega pomoże i mamy kult :)

Słowo kult jest mocno zdewaluowane obecnie.
Prawdziwy satanista to martwy satanista.
Awatar użytkownika
Nekroskop
Master Of Reality
Posty: 293
Rejestracja: rok temu

Nekroskop miesiąc temu

O tym, że “szatan jest tylko symbolem, a nie szatanem” słyszałem już niejeden raz. Nergal chyba też gaworzy coś w ten deseń ze swojej kołyski, brzęcząc grzechotką z ukrzyżowanym Jezusem. Tak więc podobne cytaty nie sprawiają, że rozdziawiam paszczę - uświadomiony w mojej ignorancji dla intelektualnego majstersztyku. Często jedzie od tego pretensjonalną, retroaktywną próbą nadania głębi czemuś, co wymyśliło się w ramach prowokacji jako szczyl. Quorthon był na tyle dojrzałym muzykiem, że umiał na luzie przyznać, jako dorosły facet, że pierwsze trzy albumy Bathory były szczeniackimi wygłupami (czym wkurwił wielu ludzi). Wg mnie niczego to tym albumom nie ujmuje, bo nadal emanują energią i bezkompromisową młodością.

Tekst ma znaczenie, jakkolwiek go nie traktować (dosłownie, jako przenośnię, jako fantazję, coś z pogranicza wymienionych). Chyba nikt nie chciałby słuchać o zmianie pieluch albo grzybicy stóp. IMO podobne stwierdzenia ze strony wokalisty są równie dziwne, co jego katolicyzm, zwłaszcza że rzekomo sam niektóre z tych tekstów pisał.

Ja mam w głębokim poważaniu, co kto uważa za kultowe, aczkolwiek trzeba przyznać, że top listy metalowych albumów wszechczasów pełne są dobrej muzy. Moje ulubione albumy czasem się na takie listy nie łapią, czasem są bardzo nisko, a czasem wysoko. Metal jest muzyką niszową, dla specyficznej publiczności, stąd kiedy w ramach tej publiczności jest jakiś konsensus, to co do zasady nie świadczy to źle o danym albumie.
Awatar użytkownika
Issuel
Posty: 6
Rejestracja: miesiąc temu

Issuel miesiąc temu

Wracając do muzyki. Ludziom jednak podoba się ten materiał stołeczniaków. Widziałem recenzje. Nie ma ich wiele ale są raczej dobre. Komentarze pod video tez dobre.

Prawdziwy satanista to martwy satanista.
deathwhore
Tormentor
Posty: 3327
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore miesiąc temu

Ładnie to pisać tak o sobie w trzeciej osobie? :D
Nebiros pisze:
11 mies. temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 2897
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY miesiąc temu

Może i ładnie, może nieładnie, ale jak to mawiają relatywisci, szukając usprawiedliwienia dla swojego spierdolenia, zdaniem psychologii nie ma czegoś takiego jak "normalność". Dlatego kolega może i jest schizofrenikiem, ale przy chłopaku, który rucha jedną dziewczynę jako lesbijka, drugą jako pedał, a dodatkowo inkasuje z tego tytułu 400 000 zł, ten tam metalowiec wydaje mi się całkiem normalnym, ułożonym człowiekiem. Ale nic dziwnego, w końcu jest chrześcijaninem i tylko jako taki może wypowiedzieć te mądre słowa:
Prawdziwy satanista to martwy satanista. Tylko taki będzie prawdziwy. Musi się zabić. To jest akt odrzucenia największego daru - życia. I to jest sedno satanizmu.
Za co dostaje ode mnie order i zostaje przyjęty do Loży Szyderców Z Bólu Dupy Kuców, Którzy Nie Mogą Przeboleć, Że Metal Grają Katolicy, w skrócie LSZBDKKNMPŻMGK.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
Issuel
Posty: 6
Rejestracja: miesiąc temu

Issuel miesiąc temu

TITELITURY pisze:
miesiąc temu
Może i ładnie, może nieładnie, ale jak to mawiają relatywisci, szukając usprawiedliwienia dla swojego spierdolenia, zdaniem psychologii nie ma czegoś takiego jak "normalność". Dlatego kolega może i jest schizofrenikiem, ale przy chłopaku, który rucha jedną dziewczynę jako lesbijka, drugą jako pedał, a dodatkowo inkasuje z tego tytułu 400 000 zł, ten tam metalowiec wydaje mi się całkiem normalnym, ułożonym człowiekiem. Ale nic dziwnego, w końcu jest chrześcijaninem i tylko jako taki może wypowiedzieć te mądre słowa:
Prawdziwy satanista to martwy satanista. Tylko taki będzie prawdziwy. Musi się zabić. To jest akt odrzucenia największego daru - życia. I to jest sedno satanizmu.
Za co dostaje ode mnie order i zostaje przyjęty do Loży Szyderców Z Bólu Dupy Kuców, Którzy Nie Mogą Przeboleć, Że Metal Grają Katolicy, w skrócie LSZBDKKNMPŻMGK.
o co chodzi z tym gadaniem w trzeciej osobie to nie mam pojęcia ale lubię szydzić z Kuców . Najbardziej z tych "sru "[trve] co wiedzą co jest najlepsze, kultowe i prawdziwe.

Według psychologii tudzież psychiatrii, wszyscy jesteśmy zjebani i każdy jest na coś chory. Diagnozują ans chorzy ludzie ?
Prawdziwy satanista to martwy satanista.
deathwhore
Tormentor
Posty: 3327
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore miesiąc temu

Waldek, nie wygłupiaj się już.
Nebiros pisze:
11 mies. temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 2897
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY miesiąc temu

Waldek, to pewnie drugie konto Ryszarda. Albo Hajasza.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
Ryszard
Moderator globalny
Posty: 2952
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Forteca Trolli

Ryszard miesiąc temu


Według psychologii tudzież psychiatrii, wszyscy jesteśmy zjebani i każdy jest na coś chory. Diagnozują ans chorzy ludzie ?
Całkiem możliwe że to JA ale znowu i niestety to nie ON... :D

Ja i dyskusje o BM zespołach...

Obrazek
!Polacy, to murzyni europy. Black Lives Matter!

Wróć do „Black Metal”