Lis
Moderator globalny
Posty: 1357
Rejestracja: 5 lata temu

Re: Deathspell Omega

Lis 4 mies. temu

Podobno M też się tam wokalnie udziela.

Tagi:
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 4519
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Światowa stolica beztalencia, bagiennej gorączki i nędzy duchowej

Vexatus 4 mies. temu

Przesłuchałem dzisiaj kilka razy i coraz bardziej mi się ta nowa płyta podoba. Tak jak nie rozumiałem wychwalania tego zespołu i traktowania go jako jakiś fenomen i zajebiście zajebistą zajebistość, tak samo nie rozumiem marudzenia na ich nowa płytę - albo się komuś ten styla grania podoba, albo nie. No i tyle w temacie... Całkiem udana płyta, z pewnością będę do niej wracał.
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 3773
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY 4 mies. temu

No i mi się nie podoba. :D
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 4519
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Światowa stolica beztalencia, bagiennej gorączki i nędzy duchowej

Vexatus 4 mies. temu

TITELITURY pisze:
4 mies. temu
No i mi się nie podoba. :D
No i spoko. Przymusu lubienia i słuchania nie ma. :)
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 15661
Rejestracja: 5 lata temu

yog 4 mies. temu

pit pisze:
4 mies. temu
A słyszycie Grand Declaration of War i Carmina Burana? Bo ja tak.
Wczoraj odpaliłem The Long Defeat, a dziś pod moim oknem leży martwy gołąb.

Od początku mi wpadła w ucho, znalazłem Mgłę, która mi się podoba, co mnie bardzo ukontentowało (bo nie mogę powiedzieć, że ucieszyło). Jak dla mnie raczej nieprzyjemna płyta, bardzo mroczna, przytłaczająca trochę, druzgocąca w tych czarnych jak smoła pasażach przypominających mi naciskiem na progresję Kenose albo, jak się spodziewałem, Aluk Todolo z wokalem, może Godspeed nawet. Te nazwijmy to klasyczne, orkiestralne wstawki wpasowują się idealnie. Zakończenie pyszne. Akurat jak się zaczyna robić radośnie, hejnał się urywa.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
porwanie w satanistanie
Tormentor
Posty: 1359
Rejestracja: 5 lata temu

porwanie w satanistanie 4 mies. temu

O, naprawdę niezły opis tego, co się tam dzieje.

Płyta własnie do mnie dotarła, wydane jest to bardzo ładnie a liryki poprzedzone są jakimś wprwadzeniem/historią, której jeszcze nie przeczytałem, zatem czekam tylko teraz na sposobność zbadania całości jak należy.
Kosynier
Posty: 79
Rejestracja: 3 lata temu

Kosynier 4 mies. temu

Trzeba przyznac, ze dobry jest ten album. Do swojej dysonansowej kakofoni w koncu wprowadzili troche odswiezajacych elementow, a i goscinny wokal Mortuusa fajnie sie komponuje.
Awatar użytkownika
Szajtan
Tormentor
Posty: 1420
Rejestracja: 2 lata temu

Szajtan 4 mies. temu

The Long Defeat nie budzi natychmiastowych skojarzeń z poprzednimi albumami DSO, ale czy próbowanie nowego to już ucieczka w przystępność i zejście z obranej ścieżki? Wg mnie sugeruje raczej nowe otwarcie i początek kolejnego rozdziału w muzycznej historii grupy.
Only Death is Real
Awatar użytkownika
porwanie w satanistanie
Tormentor
Posty: 1359
Rejestracja: 5 lata temu

porwanie w satanistanie 4 mies. temu

Nie moge się uwolnić od wrażenia, że ta nowa płyta to jest jakby wyciszony przypis do poprzedniej. Znów jest wałkowany temat palingenezy, ale tym razem nie ma tu tego odhumanizowania i miażdzącej siły wyrazu Orwella podniesionego do potęgi 50, dzieje się to wszystko w wymiarze bardzo ludzkim, co podkreślają zarówno teksty (oraz zawarta w książeczce historia, której są ilustracjami), jak i muzyka taka właśnie, jaką słyszymy: emocjonalna, rozedrgana i poniekąd uproszczona, choć wciąż wielowarstwowa. Tak czy siak: jest się w co wgryzać. Nie zdziwi mnie, jeśli pojawi się w tym roku album BM, który wejdzie mi lepiej, chwyci od razu i będe do niego wracał częściej, ale byłbym mocno zaskoczony, gdyby komukolwiek udało się w 2022 ukręcić  w tym gatunku coś bardziej frapującego.
Ostatnio zmieniony 30 mar 2022, 18:30 przez porwanie w satanistanie, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
brzask
Tormentor
Posty: 902
Rejestracja: 11 mies. temu
Lokalizacja: Kalisz

brzask 4 mies. temu

porwanie w satanistanie pisze:
4 mies. temu
Nie zdziwi mnie, jeśli pojawi się w tym roku album BM, który wejdzie mi lepiej, chwyci od razu i będe do niego wracał częściej, ale byłbym mocno zaskoczony, gdyby komukolwiek udało się w 2022 ukręcić  w tym gatunku coś bardziej frapującego.
Już 20.05.2022 pojawi się taki...
'napuchną mną drzewa'
'Od dobrych kilku lat...'
'The cult of Heroes our religion, our world is one of strife
Nature our new righteous order, Free and Proud and Wild'
'There's something growing in the trees
I think it's a different me'
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 5581
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz 4 mies. temu

brzask pisze:
4 mies. temu
porwanie w satanistanie pisze:
4 mies. temu
Nie zdziwi mnie, jeśli pojawi się w tym roku album BM, który wejdzie mi lepiej, chwyci od razu i będe do niego wracał częściej, ale byłbym mocno zaskoczony, gdyby komukolwiek udało się w 2022 ukręcić  w tym gatunku coś bardziej frapującego.
Już 20.05.2022 pojawi się taki...
Też tak czuję ;)
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 4519
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Światowa stolica beztalencia, bagiennej gorączki i nędzy duchowej

Vexatus 4 mies. temu

Ja tam nic nie czuję, ale jak nowy BaN już wyjdzie to z chęcią obadam... ;)
Kosynier
Posty: 79
Rejestracja: 3 lata temu

Kosynier 4 mies. temu

Wędrowycz pisze:
4 mies. temu
brzask pisze:
4 mies. temu
porwanie w satanistanie pisze:
4 mies. temu
Nie zdziwi mnie, jeśli pojawi się w tym roku album BM, który wejdzie mi lepiej, chwyci od razu i będe do niego wracał częściej, ale byłbym mocno zaskoczony, gdyby komukolwiek udało się w 2022 ukręcić  w tym gatunku coś bardziej frapującego.
Już 20.05.2022 pojawi się taki...
Też tak czuję ;)
A co sie ma ukazac 20 maja?
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 4519
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Światowa stolica beztalencia, bagiennej gorączki i nędzy duchowej

Vexatus 4 mies. temu

Kosynier pisze:
4 mies. temu
A co sie ma ukazac 20 maja?
Odpowiedź masz bezpośrednio nad pytaniem, wystarczy trzy literki odszyfrować... :)
Kosynier
Posty: 79
Rejestracja: 3 lata temu

Kosynier 4 mies. temu

Czyzby Blut aus Nord? ;)
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 4519
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Światowa stolica beztalencia, bagiennej gorączki i nędzy duchowej

Vexatus 4 mies. temu

Brawo! Wygrałeś talon na balon... ;)
Kosynier
Posty: 79
Rejestracja: 3 lata temu

Kosynier 4 mies. temu

Wolalbym na kurwe i balon ;)
Awatar użytkownika
Blind
Tormentor
Posty: 1237
Rejestracja: 5 lata temu

Blind 4 mies. temu

Z moich obliczeń wynika, że The Synarchy of Molten Bones jest płytą lepszą od Paracletus. Jest lepsza z kilku prostych przyczyn - trochę do FAS nawiązuje, bo jest gęsto i chaotycznie, ale z takimi wiercącymi w mózgu motywami. Paracletus się momentami za bardzo rozmywa i wlecze przez zbyt dużą ilość wstawek post-metalowych. Trochę to zabawne, bo utwory krótsze i w ogóle przystępniejsze, ale w przypadku DsO wypada to nieco na niekorzyść. Jasne - w odbiorze jest łatwiejsza, ale no właśnie - w mojej ocenie z tego powodu uchodzi gdzieś ten efekt wow. Oczywiście Paracletus to płyta wspaniała, ale kolejna bardziej wspaniała. Najwspanialsza jest FAS.
Najnowszej nie słyszałem, a poprzednią tylko raz, więc się nie wypowiem, tylko zatkam ryja majonezem.
Gdybym za każdy mózg, którego Belzebóbr nie ma, dostawał złotówkę, to miałbym złotówkę.
UP THE VERONICAS
KIERWA TAKE ME ON THE FLOOR TARARATA TARARARA
yog pisze:
miesiąc temu
polerowanie niemca to kwestia zdrowotna!
Lis
Moderator globalny
Posty: 1357
Rejestracja: 5 lata temu

Lis 4 mies. temu

Jak wyszło Synarchy of Molten Bones to rzuciłem tak luźno, że dla mnie to najlepsza płyta DsO. Dzisiaj tak nie uważam, bo ciężko wybrać w ich dyskografii faworyta, każda zawiera elementy genialne, ale z SoMB coś jest na rzeczy, te pozornie chaotyczne struktury wwiercają się w mózg bez znieczulenia.
Awatar użytkownika
Blind
Tormentor
Posty: 1237
Rejestracja: 5 lata temu

Blind 4 mies. temu

To chyba byłeś wówczas w zdecydowanej mniejszości, bo z tego co kojarzę recenzje z tamtego okresu to głównie były zarzuty, że DsO już nie zaskakuje, że nie odkrywa koła na nowo itd, że płyta dobra ale ludzie zawiedzeni wtórnością...
No i tak, to prawda. DsO wraz z wydaniem tej płyty chyba z sfery sacrum przeszło w sferę profanum, bo gdzieś ten boski element im uleciał, tylko że jak ktoś jest metalowcem i lubi napierdol, lubi chaotyczne granie to doceni ten skomplikowany, wielowymiarowy nakurw. Niektórzy po prostu chyba zapomnieli, że twórcy DsO to też ludzie, a nie żadne maszyny :)
Gdybym za każdy mózg, którego Belzebóbr nie ma, dostawał złotówkę, to miałbym złotówkę.
UP THE VERONICAS
KIERWA TAKE ME ON THE FLOOR TARARATA TARARARA
yog pisze:
miesiąc temu
polerowanie niemca to kwestia zdrowotna!
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 1765
Rejestracja: 5 lata temu

dj zakrystian 4 mies. temu

Hajp na DSO był od Si Monumentum do Paracletusa włącznie. Potem kuce zaczęły być znudzone niczym czytelniczki Żydzia na Gorąco, że ciągle piszą o życiu intymnym Krawczyka czy Rodowicz. Tymczasem DSO nadal zapodawała godną muzę, choć już nie tak szokującą kuc target. Tak mnie się wydaje, chyba dobrze, co?
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
Blind
Tormentor
Posty: 1237
Rejestracja: 5 lata temu

Blind 4 mies. temu

dj zakrystian pisze:
4 mies. temu
Hajp na DSO był od Si Monumentum do Paracletusa włącznie. Potem kuce zaczęły być znudzone niczym czytelniczki Żydzia na Gorąco, że ciągle piszą o życiu intymnym Krawczyka czy Rodowicz. Tymczasem DSO nadal zapodawała godną muzę, choć już nie tak szokującą kuc target. Tak mnie się wydaje, chyba dobrze, co?
Wszystko na to wskazuje! :)
Między wydaniem Drought a The Synarchy of Molten Bones były również bodajże cztery lata ciszy w obozie Francuzów. Pojawiały się też głosy, że DsO już nic więcej nie nagra. Na salony wbiły taczki gruzu, a uduchowiony black metal zaczął powoli tracić na impecie. Nie wiem na ile to może mieć wpływ, bo tak z dupy o sobie teraz szukam jakiejś przyczyny, jakiejś korelacji tłumaczącej ten zaskakujący obrót spraw. :) :) :)
Gdybym za każdy mózg, którego Belzebóbr nie ma, dostawał złotówkę, to miałbym złotówkę.
UP THE VERONICAS
KIERWA TAKE ME ON THE FLOOR TARARATA TARARARA
yog pisze:
miesiąc temu
polerowanie niemca to kwestia zdrowotna!
Lis
Moderator globalny
Posty: 1357
Rejestracja: 5 lata temu

Lis 4 mies. temu

Blind pisze:
4 mies. temu
To chyba byłeś wówczas w zdecydowanej mniejszości, bo z tego co kojarzę recenzje z tamtego okresu to głównie były zarzuty, że DsO już nie zaskakuje, że nie odkrywa koła na nowo itd, że płyta dobra ale ludzie zawiedzeni wtórnością...
No i tak, to prawda. DsO wraz z wydaniem tej płyty chyba z sfery sacrum przeszło w sferę profanum, bo gdzieś ten boski element im uleciał, tylko że jak ktoś jest metalowcem i lubi napierdol, lubi chaotyczne granie to doceni ten skomplikowany, wielowymiarowy nakurw. Niektórzy po prostu chyba zapomnieli, że twórcy DsO to też ludzie, a nie żadne maszyny :)
To się nie zgodzę, dla mnie jest bardzo uduchowiona, przypomina mi jedną z moich płyt życia, Elend The Umbersun, podobny kontrolowany chaos przywodzący na myśl biblijne sceny apokalipsy.
Awatar użytkownika
Blind
Tormentor
Posty: 1237
Rejestracja: 5 lata temu

Blind 4 mies. temu

Lis pisze:
4 mies. temu
Blind pisze:
4 mies. temu
To chyba byłeś wówczas w zdecydowanej mniejszości, bo z tego co kojarzę recenzje z tamtego okresu to głównie były zarzuty, że DsO już nie zaskakuje, że nie odkrywa koła na nowo itd, że płyta dobra ale ludzie zawiedzeni wtórnością...
No i tak, to prawda. DsO wraz z wydaniem tej płyty chyba z sfery sacrum przeszło w sferę profanum, bo gdzieś ten boski element im uleciał, tylko że jak ktoś jest metalowcem i lubi napierdol, lubi chaotyczne granie to doceni ten skomplikowany, wielowymiarowy nakurw. Niektórzy po prostu chyba zapomnieli, że twórcy DsO to też ludzie, a nie żadne maszyny :)
To się nie zgodzę, dla mnie jest bardzo uduchowiona, przypomina mi jedną z moich płyt życia, Elend The Umbersun, podobny kontrolowany chaos przywodzący na myśl biblijne sceny apokalipsy.
Pewnie. Zgadzam się, bo ja również odbieram tę płytę jako bardzo uduchowioną.
Miałem na myśli coś innego.

Z tym przejściem DsO ze sfery sacrum w sferę profanum to chodziło mi o to, że moim zdaniem, w głowach wielu osób zaszło coś takiego, a nie o to, że zespół sam do tego doprowadził. Na tej zasadzie, że 15 lat temu ta muzyka robiła wielkie wrażenie, była czymś stosunkowo innowacyjnym na scenie black metalowej, przez wielowymiarowość muzyczną jak i tekstową fascynowała i słuchacz był przekonany, że obcuje z czymś genialnym i wielkim.
Tylko, że upłynęło wiele lat, a spora ilość osób zaczęła oswajać ten fenomen, coraz bardziej go rozumieć. No i w tym momencie, moim zdaniem, zaczęło się to w sferę profanum przesuwać. Analogicznie, nie wiem, na zasadzie pogaństwa kiedyś - ludzie ogarnęli w końcu zjawiska pogodowe, więc przestali wierzyć w to, że jak jest burza to wkurwiony Zeus pizga piorunami. Skoro minęło już trochę czasu od wydania Si Monumentum, potem było FAS, a następnie Paracletus, to scena metalowa zaczęła tę muzykę coraz bardziej oswajać i magia zapewne zaczęła uciekać. Ja, na przykład, stosunkowo mało DsO słucham, bo mnie w tym zespole fascynuje to, że jak odpalam płytę to mnie ona nieco przytłacza i przez to, wydawnictwa DsO są dla mnie czymś genialnym, bo nie mogę tego w pełni pojąć. W FAS dzieje się tyle, że ja jako zwykły metalowiec nie potrafię się w tym wszystkim odnaleźć, nie potrafię wychwycić wszystkich motywów itd. przez co każdy odsłuch jest cholernie fascynujący. Pewnie gdybym się z tym regularnie osłuchał, rozłożył na czynniki pierwsze, to ten boski element zacząłby zanikać. No ale jednak 2016 to nie był już 2004 czy 2007 i ludzie mieli już bardziej tę muzykę oswojoną, przez co gdy DsO nagrało płytę nieoferującą niczego nowego, to ta magia nieco mogła wyparować i skończyło się narzekaniem.
Skłaniam się ku tezie, że to nie DsO się zmieniło muzycznie na gorsze, tylko że zmieniły się realia sceny i w 2016 ta muzyka obdarta została już z tej aury tajemniczości wskutek osłuchania i zrozumienia fenomenu, co spowodowało liczne głosy zawodu. Tak mi podpowiada mój chłopski rozum.
Gdybym za każdy mózg, którego Belzebóbr nie ma, dostawał złotówkę, to miałbym złotówkę.
UP THE VERONICAS
KIERWA TAKE ME ON THE FLOOR TARARATA TARARARA
yog pisze:
miesiąc temu
polerowanie niemca to kwestia zdrowotna!
Red Right Hand
Posty: 67
Rejestracja: 2 lata temu

Red Right Hand 4 mies. temu

Blind pisze:
4 mies. temu
Z moich obliczeń wynika, że The Synarchy of Molten Bones jest płytą lepszą od Paracletus. Jest lepsza z kilku prostych przyczyn - trochę do FAS nawiązuje, bo jest gęsto i chaotycznie, ale z takimi wiercącymi w mózgu motywami. Paracletus się momentami za bardzo rozmywa i wlecze przez zbyt dużą ilość wstawek post-metalowych. Trochę to zabawne, bo utwory krótsze i w ogóle przystępniejsze, ale w przypadku DsO wypada to nieco na niekorzyść. Jasne - w odbiorze jest łatwiejsza, ale no właśnie - w mojej ocenie z tego powodu uchodzi gdzieś ten efekt wow. Oczywiście Paracletus to płyta wspaniała, ale kolejna bardziej wspaniała. Najwspanialsza jest FAS.
Najnowszej nie słyszałem, a poprzednią tylko raz, więc się nie wypowiem, tylko zatkam ryja majonezem.
Zgadzam się właściwie z każdym twierdzeniem w poście. FAS to zdecydowanie ich największe dokonanie, moim zdaniem, znajduje się na nim 5 kompozycji należących do czołówki tego, co oferuje współczesny BM, Synarchy to prawdopodobnie ich najbardziej niedoceniony twór i faktycznie jest to młodsze, może budzące mniejszy podziw, rodzeństwo FAS, które jednak nadal odsiewa inne zespoły, próbujące osiągnąć rezultaty takie jak DSO, czyli tworzyć skomplikowany, chaotyczny BM zarazem agresywny i dostojny, niepopadający przy tym w miałkość atmosferycznych odmian gatunku albo prostotę i odtwórczość zespołów zapatrzonych w klasyki gatunki, nieumiejętnie wskrzeszając to, co stało za ich sukcesem. Dla mnie Synarchy, co prawda, w osobistym rankingu stoi na czwartym miejscu po FAS, Si Monumentum... i Kenose, po nim zaś znajdują się Paracletus i The Furnaces, ale jest to raczej umowny układ, bo poszczególne albumy są na dość wyrównanym poziomie, jeden jest co najwyżej nieznacznie lepszy od drugiego, tylko właśnie FAS wychodzi wyraźniej przed szereg.

A co z najnowszą płytą? Po wielu odsłuchach od premiery, myślę, że to samo co z albumami sprzed Si Monumentum - nie będę próbował nawet stwierdzić, w którym miejscu ją umiejscowić ze względu na to, w jak odmienny sposób ją odbieram. The Long Defeat po pierwszym odsłuchu wydawało się zawodem, jednak z rodzaju tych, który wynika z konkretnych oczekiwań względem zespołu, ponieważ gdyby album ten został nagrany przez inny projekt - nawet tych samych twórców - bez cienia wątpliwości byłby uznany przez ze mnie za bardzo dobry. Wychodząc jednak spod skrzydła DSO, wzbudził pewną dezorientację i wymagał zmiany nastawienia względem zespołu. Po wielu odsłuchał, mogę stwierdzić, że to nadal DSO, słychać to w kompozycjach, które - choć uproszczone - nadal realizują założenia konceptu zespołu. Zdecydowanie przesunęli akcenty w stronę atmosfery i bardziej bezpośrednich środków wyrazów, jednocześnie podobnie jak Paracletus oraz całkiem odmiennie, gdyż tam panowała atmosfera bardziej piekielna, tutaj z kolei jest nastroju mroku i pustki, akcentowanych poprzez operowanie przez muzyków w różnych odcieniach szarości i czerni. Tak jak było wyżej napisane, album jest dość subtelny, co może oczywiście być subiektywnie odbierane jako wada. W kompozycjach nadal czuć wysoki kunszt i ogrom wiercących motywów, tak charakterystycznych dla DSO, występujących jednak w mniejszym natężeniu niż poprzednio. Mimo to, ze względu na wskazane zmiany, wracać do tego albumu będę nie w tych samych sytuacjach, gdy miałem ochotę na słuchanie poprzednich dokonań zespołu. Stanowi on dla mnie oddzielny od dotychczasowej dyskografii byt, który z czasem coraz bardziej cenię i będę do niego z pewnością wielokrotnie wracać zaniechując próbom uplasowania go w - i tak niezbyt poważnym - osobistym rankingu.
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 1767
Rejestracja: 3 lata temu

kurz 4 mies. temu

Niesamowite są te wasze opisy powyżej. Piszę to bez cienia złośliwości.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 15661
Rejestracja: 5 lata temu

yog 4 mies. temu

Podziwiam Wasz entuzjazm wobec Synarchy of the Molten Bones na tyle, że postanowiłem sprawdzić, czy może też tam jakiejś magii nie dostrzegam, którą bym odrzucił przy pierwszych zetknięciach. Szczerze powiem - niezbyt licznych, bo od razu mi się ta płyta wydała wtórnym, dysonansowym męczeniem buły i że ile można. Posłuchałem z 8-10 razy, bo płytka krótsza od niejednej epki i wciąż nie podzielam entuzjazmu, niestety. Pierwszy kawałek z tym motywem po paru minutach wchodzącym chyba najciekawszy, a ogólnie trochę jak najbardziej nużące, najszybsze, najbardziej chaotyczne fragmenty Paracletus. Słucham ostatnie dni, z tydzień może w sumie samego DSO od trzeciego albumu i dla mnie jednak najsłabszy ich materiał z tychże.

Nowy album świetny, 2-3 dni w kółko słuchałem, pięknie skomponowany jako taki prog metalowy koncert muzyki klasycznej.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Blind
Tormentor
Posty: 1237
Rejestracja: 5 lata temu

Blind 4 mies. temu

Yogi, ale na przykład utwór kończący The Synarchy of Molten Bones to kilkuminutowy akt szaleństwa. Przecież to jak tam jest napierdalane to się we łbie nie mieści. Ten kawałek jest tak chaotyczny, agresywny, pokręcony i szalony, że na sercu to aż się miło robi.
Gdybym za każdy mózg, którego Belzebóbr nie ma, dostawał złotówkę, to miałbym złotówkę.
UP THE VERONICAS
KIERWA TAKE ME ON THE FLOOR TARARATA TARARARA
yog pisze:
miesiąc temu
polerowanie niemca to kwestia zdrowotna!
Awatar użytkownika
porwanie w satanistanie
Tormentor
Posty: 1359
Rejestracja: 5 lata temu

porwanie w satanistanie 4 mies. temu

yog pisze:
4 mies. temu
Nowy album świetny, 2-3 dni w kółko słuchałem, pięknie skomponowany jako taki prog metalowy koncert muzyki klasycznej.
Mam podobnie, dawno żadna płyta nie zdobyła sobie u mnie takiego monopolu. Genialnie jest ten album poskładany jako całość, faktycznie jak przemyślany /skomponowany od początku do końca koncert. Teraz uważam też, że dokooptowanie Ariocha z tym jego patoteatralnym podejściem było strzałem w 10, raz pod względem spójności z przekazem i dwa z uwagi na to, że jego wyższy i bardziej ekspresyjny wokal dużo lepiej odcina się od tła, niż te złowieszcze deklamacje Aspy, a w wypadku tego materiału jest to IMO ważne.

Swoją drogą - ależ to jest chwytliwe, pierwszy i ostatni utwór to dla mnie przeboje wiosny.
Awatar użytkownika
Blind
Tormentor
Posty: 1237
Rejestracja: 5 lata temu

Blind 4 mies. temu

To na tym nowym albumie Mortuus wokale położył, a nie Aspa?
W sensie, pytam, bo nie słuchałem.
Gdybym za każdy mózg, którego Belzebóbr nie ma, dostawał złotówkę, to miałbym złotówkę.
UP THE VERONICAS
KIERWA TAKE ME ON THE FLOOR TARARATA TARARARA
yog pisze:
miesiąc temu
polerowanie niemca to kwestia zdrowotna!
Red Right Hand
Posty: 67
Rejestracja: 2 lata temu

Red Right Hand 4 mies. temu

Obydwa wokale są obecne
Awatar użytkownika
Blind
Tormentor
Posty: 1237
Rejestracja: 5 lata temu

Blind 4 mies. temu

Dzięki za doinformowanie. Jeśli tak, to zapowiada się zajebiście. Taki duet to ja rozumiem. Mam nadzieję, że współgrają ze sobą niczym siostry The Veronicas.
Gdybym za każdy mózg, którego Belzebóbr nie ma, dostawał złotówkę, to miałbym złotówkę.
UP THE VERONICAS
KIERWA TAKE ME ON THE FLOOR TARARATA TARARARA
yog pisze:
miesiąc temu
polerowanie niemca to kwestia zdrowotna!
Lis
Moderator globalny
Posty: 1357
Rejestracja: 5 lata temu

Lis 4 mies. temu

Nie tylko duet, bo (powtórzę się) M też ponoć wokalnie się udziela.
Awatar użytkownika
Blind
Tormentor
Posty: 1237
Rejestracja: 5 lata temu

Blind 4 mies. temu

Mikołaj z Mgły też? Jeszcze lepiej! Z Warcrimerem na "Axiom" zajebiście wyszło, więc i tu pewnie wszystko współgra.
Gdybym za każdy mózg, którego Belzebóbr nie ma, dostawał złotówkę, to miałbym złotówkę.
UP THE VERONICAS
KIERWA TAKE ME ON THE FLOOR TARARATA TARARARA
yog pisze:
miesiąc temu
polerowanie niemca to kwestia zdrowotna!
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 2482
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex 4 mies. temu

Bardzo interesujący materiał. Wszystko tu sobie bardzo ładnie pływa, taki właśnie jest ten album; niezbyt porywczy dość poukładany, zabiera na ciekawą wycieczkę. Najbardziej wkręciła mnie praca basu, oprócz świetnego brzmienia, cechuje go hipnotyzujący feeling. Nie jest to album z cyklu "arcydzieło", ale słuchając go, mam wrażenie że muzycy nawet się nie silili, żeby taki był, a raczej skoncentrowali się stworzeniu klimatycznego grania.
"Between Shit and Piss we are Born"
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 15661
Rejestracja: 5 lata temu

yog 3 mies. temu

Kolejny odsłuch, kolejny raz stwierdzam, że wspaniała jest ta płyta. Najlepsze ich nagranie od Paracletus, a może i jeszcze dawniej, choć pewnie jednak nie, bo Paracletus to trochę taka płyta definiująca pewne pokolenie.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
tomder
Master Of Puppets
Posty: 100
Rejestracja: 5 lata temu

tomder 3 mies. temu

yog pisze:
3 mies. temu
Kolejny odsłuch, kolejny raz stwierdzam, że wspaniała jest ta płyta. Najlepsze ich nagranie od Paracletus, a może i jeszcze dawniej, choć pewnie jednak nie, bo Paracletus to trochę taka płyta definiująca pewne pokolenie.
Każda ich płyta trzyma poziom w moim osobistym odczuciu. Poprzednia też była znakomita. Czekam na najnowszą z utęsknieniem, świetny materiał i zyskuje sporo w trakcie kolejnych przesłuchań.
Awatar użytkownika
porwanie w satanistanie
Tormentor
Posty: 1359
Rejestracja: 5 lata temu

porwanie w satanistanie 3 mies. temu

Fenomenalny jest ten album. Z każdym zagłębieniem się w niego bardziej doceniam, jak perfekcyjnie dopasowane są tutaj forma muzyczna i warstwa tekstowo-narracyjna. Tak, to jest long defeat, jak skurwysyn, ten zespół nie zna litości. Przy okazji zakupu tego albumu zgarnąłem też wreszcie dwa poprzednie i powiem tak: ożeszkurwa. O ile “The Furnaces of Palingenesia” miałem dobrze odsłuchane, bo cała koncepcja swego czasu mega mnie zafascynowała, o tyle “The Synarchy of Molten Bones” zaskoczyło mnie czystąmocą i intensywnością. Jaki tam jest rozpierdol, to głowy brak a uszy się topią, black metal w swoim apogeum.

Swoja drogą: zabawne, jak pozornie wiele, a faktycznie mało przeniknęło z arsenału DsO do głównego nurtu BM. Niby od pewnego momentu te dysonanse można było usłyszeć wszędzie, tylko co z tego, skoro w 9 przypadkach na 10 ewidentnie słychać, że artyście się one wprawdzie spodobały, ale już co z nimi zrobić nie wiedział, w efekcie czego o ile u DsO splatają się one i rozplatają - czasem w obłędnym tempie - budując wciąż nowe, rozedrgane struktury z wykorzystaniem wszystkich ciekawych właściwości tego rodzaju akordów, tego jak się rozwiązują, jakie kadencje i progresje można z ich użyciem wykręcać, o tyle w zwyczajnym “religjnym” BM przeważnie po prostu są, bo fajnie brzmią i tyle, pełniąc funkcję raczej dekoracyjną i nastrojotwórczą, zintegrowane z resztą powierzchownie i bez głębszego zamysłu.
Ostatnio zmieniony 25 kwi 2022, 17:03 przez porwanie w satanistanie, łącznie zmieniany 1 raz.
deathwhore
Tormentor
Posty: 3890
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore 3 mies. temu

Nucleator pisze:
4 mies. temu
Trafne skojarzenie wskazał też niezawodny @TITELITURY z tym Kriegsmaschine - nowe DSO to właśnie taki sam niestrawny kloc jak to całe Enemy of Man.
Skojarzenie jest kompletnie nietrafne, chociaż nasuwa się samo, ale posługiwanie się nim jest jak bicie Czecha w mordę za "statecznego frajera". Kriegsmaschine brzmi jak płyta napisana przez poetę grającego dość przyzwoicie na gitarze, któremu znajomy perkusista zmajstrował wirtuozerskie partie bębnów. Może gdyby miał jeszcze do pomocy równie utalentowanego basistę, zwłaszcza takiego, który wpłynie na kompozycje, to z całości wyszłoby coś więcej. Jest niestety mimo wszystko dość jednowymiarowa muzyka stanowiąca ilustrację tekstów.

W Deathspell Omega jest zgoła inaczej - tu albo całość jest skomponowana zespołowo, albo główny autor ma po prostu pojęcie o pisaniu muzyki, a nie tylko składaniu riffów do kupy. Linie basu i gitar rzadko kiedy idą unisono, ścieżek gitar też często jest więcej niż jedna. Mimo ograniczonego instrumentarium kreują dość bogaty krajobraz dźwiękowy, harmonizując, przesuwając się na pierwszy plan, to schodząc w cień. Cieszy fakt, że odeszli nieco od grania mocno dusznego, wpuścili więcej przestrzeni, bo pozwala to na pełniejsze docenienie kunsztu kompozycji, a muzykom - na pełniejsze jego wykazanie.

Chętnie na kolejnej płycie usłyszałbym instrumenty klawiszowe, może dęte?
Nebiros pisze:
2 lata temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 15661
Rejestracja: 5 lata temu

yog 3 mies. temu

Swoją drogą - co za kretyni, z bandcampa album (i wszystkie inne) wywalony, bo nazi.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
porwanie w satanistanie
Tormentor
Posty: 1359
Rejestracja: 5 lata temu

porwanie w satanistanie 3 mies. temu

Ja pierdolę... Zabawne o tyle, że szczególnie poprzednia płyta to przecież taka złowieszcza dysekcja wszelkich -izmów, że powinni za dostać jakąś statuetkę od Nigdy Więcej.
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 4519
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Światowa stolica beztalencia, bagiennej gorączki i nędzy duchowej

Vexatus 3 mies. temu

yog pisze: Swoją drogą - co za kretyni, z bandcampa album (i wszystkie inne) wywalony, bo nazi.
Świat jest coraz bardziej dziwnym i surrealistycznym miejscem...
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 4380
Rejestracja: 4 lata temu

pit 3 mies. temu

Panowie nawet Rob Miller się nie uchował, kiedyś trafi to nawet Crass. Albo forsowanie "mesydżu" wszystkim się znudzi.
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 4519
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Światowa stolica beztalencia, bagiennej gorączki i nędzy duchowej

Vexatus 3 mies. temu

Rzygać się czasem chce jak się patrzy na to wszystko.
Lis
Moderator globalny
Posty: 1357
Rejestracja: 5 lata temu

Lis 3 mies. temu

porwanie w satanistanie pisze:
3 mies. temu
Swoja drogą: zabawne, jak pozornie wiele, a faktycznie mało przeniknęło z arsenału DsO do głównego nurtu BM. Niby od pewnego momentu te dysonanse można było usłyszeć wszędzie, tylko co z tego, skoro w 9 przypadkach na 10 ewidentnie słychać, że artyście się one wprawdzie spodobały, ale już co z nimi zrobić nie wiedział, w efekcie czego o ile u DsO splatają się one i rozplatają - czasem w obłędnym tempie - budując wciąż nowe, rozedrgane struktury z wykorzystaniem wszystkich ciekawych właściwości tego rodzaju akordów, tego jak się rozwiązują, jakie kadencje i progresje można z ich użyciem wykręcać, o tyle w zwyczajnym “religjnym” BM przeważnie po prostu są, bo fajnie brzmią i tyle, pełniąc funkcję raczej dekoracyjną i nastrojotwórczą, zintegrowane z resztą powierzchownie i bez głębszego zamysłu.
Dokładnie tak, wyobraźnia muzyków DsO wydaje się funkcjonować wielowymiarowo, wspomniane Synarchy of Molten Bones to właśnie taki hipersześcian, ciężko to wszystko ogarnąć na raz, ale już próbując maluje się niesamowity obraz.
Awatar użytkownika
brzask
Tormentor
Posty: 902
Rejestracja: 11 mies. temu
Lokalizacja: Kalisz

brzask miesiąc temu

'The Long defeat' zaliczony w całości. Brak zachwytu, w porządku - poprostu przeleciało..Ostatni Our Life is Your Death mogli sobie już darować bo to takie radiowe mocno granie..
Jakoś tak już jest,że to czego od nich nie sprawdzę to najbardziej mi leżą te długie, rozbudowane kawałki z EPek - począwszy od świetnej 'Kenose' przez 'Veritas Diaboli...Chaining the Katechon' po choćby 'Diabolus Absconditus'. Kolejny raz się w tym utwierdzam.
'napuchną mną drzewa'
'Od dobrych kilku lat...'
'The cult of Heroes our religion, our world is one of strife
Nature our new righteous order, Free and Proud and Wild'
'There's something growing in the trees
I think it's a different me'
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 15661
Rejestracja: 5 lata temu

yog miesiąc temu

Our Life is Your Death nie mogli sobie darować, bo to razem z otwieraczem i tytułowym jeden z 3 najlepszych kawałków na płycie. Cudowny jest.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Red Right Hand
Posty: 67
Rejestracja: 2 lata temu

Red Right Hand miesiąc temu

yog pisze: Our Life is Your Death nie mogli sobie darować, bo to razem z otwieraczem i tytułowym jeden z 3 najlepszych kawałków na płycie. Cudowny jest.
Dokładnie tak jest, ta trójka jest najlepsza, a dzięki temu, że są one rozłożone na całej płycie (pierwszy, środkowy i ostatni) a nie upchnięte w jednym miejscu, słucha się wyśmienicie całego albumu, przelatuje bardzo szybko. Powiedziałbym, że Eadem sed aliter i Sie sind gerichtet mają bardziej przebojowe momenty, szczególnie ten drugi z tym wpadającym od razu w głowie i zostającym w niej na długo "Yes,we saw you, yes, we saw you".

Najbardziej lubię tytułowy utwór przez to, jak pięknie się on rozwija, nabierając tempa i pompatyczności. Druga część tego utworu tworzy wrażenia, jakich trudno szukać we współczesnym metalu. DSO zawsze potrafiło tworzyć nastrój wzniosłości i na nowej płycie jest podobnie, choć muzyka stałą się duża przystępniejsza w odbiorze. Swego rodzaju złagodzenie formuły wyszło im na dobre, bo stworzyli coś świeżego, a już na poprzednim albumie było słychać, że ciągnięty od przełomowego "Si Monumentum..." styl nie da się już bardziej wyeksploatować, nie nudząc przy tym słuchaczy. Nadal najbardziej lubię skrajnie pokręcone kompozycje DSO z "FAS..." czy "Kenose", ale to nie przeszkadza w traktowaniu najnowszego dzieła DSO w kategorii najlepszej płyty roku. Blut aus Nord, pomimo że dobre, nie udało się ich przebić. Zobaczymy, czy Imperial Triumphant dadzą radę. Jak na razie DSO depcze po piętach jedynie Negative Plane, nieco dalej Aeviterne i Artificial Brain.
Awatar użytkownika
hellpanzer
Master Of Puppets
Posty: 128
Rejestracja: rok temu

hellpanzer miesiąc temu

U mnie z każdym kolejnym odsłuchem płyta tylko zyskiwała. Od momentu premiery przesłuchałem w całości zapewne około 50 razy. Każdy numer świetny, zero zbędnych dźwięków. Dla mnie jak do tej pory najlepsze co w tym roku wyszło i najlepsze DSO ogólnie. Wykurwisty krążek.
Awatar użytkownika
Wyrocznia
Posty: 60
Rejestracja: 3 mies. temu

Wyrocznia miesiąc temu

Witam. Czy mógłby ktoś po krótce opisać mi muzykę deathspell? Bardzo mnie zaciekawiła ta horda a nie wiem czy mi podejdzie.

Wróć do „Black Metal”