Jako że w ostatnim roku przeprosiłem się z pierwszymi płytami to robię takie krótkie podsumowanie
The Forest Is My Throne 7/10 - Surowe i mroczne, bardzo lubię, szkoda że nie nagrali wtedy tego więcej.
Dark Medieval Times 8/10 - Debiut to znak swoich czasów, las, bujane folkowe rytmy i mrok tak gęsty że nożem można kroić. Mimo całej naiwności ma naprawdę dobre utwory, i wyjątkowy klimat.
The Shadowthrone 6/10 - Poszło to w za bardzo przaśnym kierunku, pomiędzy dobre numery wkradają się jarmarczne umpa umpa i totalnie kiczowate klawisze, które nie brzmią klimatycznie a totalnie banalnie, na szczęście nie dominuje to nad całością.
Nemesis Divina 9/10 - Bardzo dobra, oryginalne, niebanalne aranżacje, dobre agresywne brzmienie, świetnie broni się po latach.
Megiddo - Mother North in the Dawn of a New Age 7/10 - Kapitalny remiks zrobiony przez Apoptygma Berzerk, chłód elektroniki zderza się z kilmatem norweskiego bm. Dwa kolejne niczego nowego nie wnoszą, ale ja lubię posłuchać znanych utworów w nowych wersjach, innym miksem czy live, więc jest na plus, i na koniec równie świetny cover Motörhead.
Intermezzo II 7/10 - Dwa utwory z dużych płyt na nowo zmiksowane spoko, cover też ok, ale dla mnie danie główne to zajebista kolaboracja ze Snorre, aż się prosiło żeby to zrobić dłuższe.
Rebel Extravaganza 10+/10 - Szczytowe osiągnięcie i jedna z najlepszych płyt w norweskim bm, jadowite, brudne, zimne, o RE powiedziano już chyba wszystko
Volcano 5/10 - Niby jest ok, brzmi to potężnie, jest kapitalne połączenie po równo agresji i psychodeli, idealnie wpasowuje się w mój gust, a od 20 lat nie potrafię się do tego przekonać. Szkoda też że Satyr fascynacje Thorns zamienił na Plaguewielder.
Now, Diabolical 9/10 - Świetne, diabła i piekła co nie miara, niebanalne aranżacje, agresywne, pokręcone, psychodeliczne a chwytliwe jednocześnie, dla mnie to najlepsza płyta z tzw black n rollem.
My Skin Is So Cold 4/10 - Numery z sesji do Vulcano nawet dobre, kwaśne, awangardowe, za to live, uwielbiam instrumenty dęte, ale tutaj jest to wszystko źle zaaranżowane.
The Age Of Nero 4/10 - Brzmi jak odrzuty z sesji do N,D.
Satyricon 3+/10 - Nie chodzi mi tutaj o ten nieszczęsny Phoenix, który jest całkiem niezły, choć nie pasuje do płyty, są tu może ze dwa dobre utwory, a całość brzmi jak jakiś składak
Deep Calleth Upon Deep 3/10 - Dołożyli jakąś progresję, co na plus że faktycznie brzmi to oryginalnie, bo jednak Satyricon od zawsze miał swój własny styl, na minus że nic z tego nie wynika, utwory są zwyczajnie nijakie, i kto wpadł na pomysł aby perkusja brzmiała jak pukanie w gumowy balon?
Ciekawe czy jeszcze coś nagrają, pamiętam że Satyr przed ukazaniem się ostatniej płyty mówił że jeśli się nie spodoba to straci wiarę w ludzi
