Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 3094
Rejestracja: 5 lata temu

Re: Czego aktualnie słuchasz?

DiabelskiDom 2 lata temu

Ale tu właśnie o to chodzi, żeby przejechać z jednego motywu, przykładowo z riffowego blacku do gotyckiego rocka jak w My Psychotic Sand Deity,



gdzie to przejście, moim zdaniem płynnie wynika z wcześniejszego motywu i potem także naturalnie przechodzi w powrót do stricte metalowego łomotu. Jak słucham tego, to w ogóle nie czuję sklejenia tego na siłę.

"Nienajlepszym ich wydawnictwem" to jest debiut który, nawiasem mówiąc też bardzo lubię, ale specjalnie go tu nie przywołuję, bo tam nie było tego odjazdu, znanego z którejkolwieik późniejszej płyty w takim stopniu jak na tych właśnie późniejszych materiałach.
Panzer Division Nightwish

Tagi:
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 3421
Rejestracja: 5 lata temu

Pioniere 2 lata temu

Zwracałem sie do @DiabelskiDom, a nie do ciebie @yog, wiec czego pijesz? Odpierdol sie!

Dede ja na pewno nie radzę sobie z BM-em tak dobrze, jak wy eksperci, o czym już wielokrotnie wam wspominałem. Dlatego nie rzucam licznymi przykładami i nie rozwodzą sie, lecz w ujęciu ogólnym, tak jak to zrobiłeś, mogłem już wyrazić swój sprzeciw lub aprobatę, co do umiejscowienia kapeli w muzycznym świecie.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 15353
Rejestracja: 5 lata temu

yog 2 lata temu

Słuchałem tego kawałka z shouta właśnie i dokładnie o tym mówię w poście wyżej o tych fragmentach :) Dla mnie to jest entry-level avant-garde tak grany właśnie, że możesz każdą kolejną sekundę z łatwością opisać po kolei, co kiedy jest grane i jaki gatunek kiedy wchodzi, bo wchodzą te gatunki na wszystkich instrumentach nierzadko, a nie "o jaki post-punkowy basik" :P Arcymistrzowie mają wszystko wymieszane w jednym tyglu i jest to jechane razem w absolutnie płynnym koncepcie bez przeskakiwania ;) Meadsy skaczą i to dużo. Jasne, Ulver czy Arcturus też miały określone utwory w innych gatunkach, ale jednak jako całość Meads jest taki nie wiem, wstrząśnięty, niezmieszany, czy coś. Jest tego dużo, ale to jest trochę - było każde sobie i wszystko razem połączone jakby po fakcie. Spójność tego bywa, moim zdaniem, dość kontrowersyjna.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 3094
Rejestracja: 5 lata temu

DiabelskiDom 2 lata temu

Bzdury gadasz, zwłaszcza o tym "postpunkowym basiku", zwłaszcza, że na takim A Umbra Omega masz właśnie tremolo na wieśle, progrockową sekcję i zmieniające się co kilku minut motywy, nad które ciągle powraca doskonale utrzymany motyw prowadzący ;)
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 3421
Rejestracja: 5 lata temu

Pioniere 2 lata temu

To ja sie zgodzę i nie z tym o czym @yog pisze. Ujmując inaczej - różnorodność muzy jest tu spora, lecz brak jej jednocześnie tej wielowarstwowości, jaką mamy dajmy na to w DHG, przy czym spójność przejść z motywu do motywu i ogółem całości, jak najbardziej jest zachowana.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 15353
Rejestracja: 5 lata temu

yog 2 lata temu

O to to.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 3094
Rejestracja: 5 lata temu

DiabelskiDom 2 lata temu

W jednym przypadku mamy ryż z sosem zmieszany jednolicie na talerzu a w drugim mamy porcję ryżu i na to klapniętą plamę sosu.

Jedno i drugie jest bardzo dobre a kwestią jedynie gustu jest to, co kto preferuje. Ale twierdzenie, że pierwsza opcja jest łohohoho, taka super i druga nie ma do niej podjazdu jest głupie.
Panzer Division Nightwish
deathwhore
Tormentor
Posty: 3793
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore 2 lata temu

Przez to Wasze pierdolenie włączyłem sobie płytę o morderstwie żyda Jezusa. Cóż za uroczy zespół!
Nebiros pisze:
2 lata temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
Ryszard
Moderator globalny
Posty: 2991
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Forteca Trolli

Ryszard 2 lata temu

Trwa kampania promocyjna jednego z "najlepszych zespołów świata", zresztą poleci mi to zaraz jeszcze raz. A jak, z samego rana. Wybierzemy płytę o Holokauście czyli temat, do którego zespół podszedł jak nikt inny, nagrywając blackowy odpowiednik "La vita e bella" - Arcydzieło.

Rzucanie się na kogoś za bardzo lubienie, tylko dlatego ze mamy nieświęte przekonanie o wyższości naszego gustu nad drugim, to kurwa słabe jest!
Zaraz będzie lista które awangardy są na poziomie a które to pomyłki... I na jakiej niby podstawie ten ktoś ma racje? ;)

A pamietam rok ~2012(?) młodego Joga zachwyconego Impaled Nazarene, wstydliwego chłopaczka uważnie uczącego się metalu ;)
!Polacy, to murzyni europy. Black Lives Matter!
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 3662
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY 2 lata temu

A mi się wydaje, że to wklejanie innych instrumentów, dla niektórych "na siłę", jest celowe i ma wywołać efekt komiczny. Ot, słuchamy sobie jakich fajnych blackmetalowych riffów, jest ciężko i klimatycznie, aż tu nagle *jeb*, wchodzi zupełnie pokręcona elektronika, albo jakieś melodyjne granie na zgoła niemetalowych instrumentach, które momentalnie zmienia nastrój muzyki. Tak to słyszę np. na "The Murderer...", gdzie jest to chyba najbardziej słyszalne. . Jak dla mnie, sprawdza się stuprocentowo. Ostatnio zaś katuję "Exhuming..." i tam też to słyszę, np. w kawałku "80 grains...". A już podłożenie pod ludzkie jęki i jakiś, nie wiem, o elektronice nie mam pojęcia bladego, "techno - industrial" tekstu "God is fucking with you", gdzie mroczne dźwięki połączono z zabawnym, ironiczny tekstem, to już mistrzostwo świata. Tak to tworzy w całokształcie niebanalną muzykę.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 3094
Rejestracja: 5 lata temu

DiabelskiDom 2 lata temu

Całość do odsłuchu!

Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 4302
Rejestracja: 4 lata temu

pit 2 lata temu

Dobra. Ile oni nagrali coverów Hawkwind? Bo mi wychodzi, że conajmniej trzy.
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 3421
Rejestracja: 5 lata temu

Pioniere 2 lata temu

Dokładnie 3. W ogóle to co drugie ich wydawnictwo zawiera jakiś tam czyjś cover od: GBH, przez Doom, Hellbastard, Conflict, Discharge, Sepulture, po GG Alina, The Stranglers, czy wspomniany Hawkwind, a to tylko niektóre z coverowanych bandów. Najwięcej jest jednak tych natury punkowej.
Awatar użytkownika
Astral
Fallen Angel Of Doom
Posty: 309
Rejestracja: 3 lata temu

Astral 2 lata temu

TITELITURY pisze:
2 lata temu
Jezu, tojest fenomenalne. Non stop chodzę i nucę refren z tego kawałka. Muszę czym prędzej ogarnąć całą płytę.
Awatar użytkownika
Ryszard
Moderator globalny
Posty: 2991
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Forteca Trolli

Ryszard 2 lata temu

Wake up u fckng wankers!!!!! Jak tam Pionierze, wchodzi. Czy nózka chodzi? Albo jaki uśmieszek politowania do rasy ludzkiej
!Polacy, to murzyni europy. Black Lives Matter!
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 3421
Rejestracja: 5 lata temu

Pioniere 2 lata temu

Jak pisałem już a SB, zapoznaję się z nowym albumem i jakoś nie wszystko mnie tu podchodzi, a czasem wręcz niemożebnie wkurwia, ale ogólnie całkiem ciekawie i inaczej niż poprzednio - znacznie więcej mroku, jak ktoś to gdzieś ujął, mniej groteski, średniowiecze też gdzieś wybyło, ale to dotyczy tylko tych partii/utworów, które nie wkurwiają.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 15353
Rejestracja: 5 lata temu

yog 2 lata temu

Ta nowa płyta to czasem fajna (jak np. tytułowy), a czasem koko dżambo/bloodhound gang (I Stood Tiptoe...), albo co gorsza prawie jakieś pierdolone krucjaty Hammerfalla, jak nie Rhapsody of Fire albo jakie Within Temptation. Tak po 2 okrążeniach mogę powiedzieć, i tak znacznie lepiej mi tym drugim razem podeszło, bo pierwszy mnie wręcz trochę zmachał przez te 65 minut.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 3662
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY 2 lata temu

Motyla noga, powinienem zacząć słuchać jakichś Within Tampontation i innych Hammerfallusów, żeby mieć porównanie. Ja tam żadnego chujołakmetalu nie słyszę, to jest tylko i wyłącznie "stary, dobry MoA" ( dziwne słowa jak na kogoś, kto "wpadł" w tę kapelę niedawno ), czyli połączenie elektroniki z BM, ale takie dobre połączenie. Lepsze, niż w poprzednich przypadkach. Dorzucenie damskich i czystych wokali dodaje tu tylko uroku, a cała płyta staje się bardziej nastrojowa i refleksyjna. I nawet trochę taki concept album moim zdaniem tutaj panowie pożeracze ryby z frytkami zapodali, gdzie oprócz typowego dla nich lewackiego pierdolenia o tym, że wszystko jest bez sensu, lejtmotywem jest czas. Ten fragment tekstu np.:
Bonds of death between two eternities, past tomorrows
That silently swing between forever and no more
& here i lie in shades of yesternights shadows (...)
Jakoś skojarzył mi się z takim fragmentem Myśli Pascala:
Widzę ze wszystkich stron same nieskończoności, które zamykają mnie niby atom i niby cień trwający niepowrotną chwilę. Wszystko, co wiem, to jeno to, iż mam niebawem umrzeć; ale co mi najbardziej nieznane, to sama ta śmierć, której niepodobna mi uniknąć."
Pascal potem jeszcze pisze, że żeby jakoś z tego wybrnąć, trzeba znaleźć oparcie w Bogu, ale to już insza inszość. W każdym razie, to jest jeden z niewielu przypadków , kiedy ktoś nagrywa muzykę mimo całej swojej wierzchniej warstwy wisielczego humoru a la Monthy Python, bardzo poważną, która poruszyła najczulszymi stronami mojej duszy, chlip, chlip. Z pewnością dla mnie jeden z "albumów roku", zarówno muzycznie, jak i lirycznie. Co prawda w tym roku wyjdą jeszcze "Kominy Śmierci" Umbrtki, ale podium ex aequo już ma zapewnione.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 3421
Rejestracja: 5 lata temu

Pioniere 2 lata temu

TITELITURY pisze:
2 lata temu
... czyli połączenie elektroniki z BM, ale takie dobre połączenie. Lepsze, niż w poprzednich przypadkach. Dorzucenie damskich i czystych wokali dodaje tu tylko uroku, a cała płyta staje się bardziej nastrojowa i refleksyjna. I nawet trochę taki concept album moim zdaniem tutaj panowie pożeracze ryby z frytkami zapodali, gdzie oprócz typowego dla nich lewackiego pierdolenia
....W każdym razie, to jest jeden z niewielu przypadków , kiedy ktoś nagrywa muzykę mimo całej swojej wierzchniej warstwy wisielczego humoru a la Monthy Python, bardzo poważną, która poruszyła najczulszymi stronami mojej duszy, chlip, chlip. Z pewnością dla mnie jeden z "albumów roku", zarówno muzycznie, jak i lirycznie.
Nie koniecznie to dobre te połączenie, a na pewno nie zawsze - te kobiece czyste wokale nie podobają mi się, ale jako "koncept album" słucham całości trochę cierpiąc. O czym było wyżej.
Co do tego najlepszy, to już zupełnie się nie zgodzę. Chwilami to trochę takie prawie Disco Polo lub też Pop Rocki na BM-owo - Monthy Python idealnie do tego pasuje i ich and now for something completely different. Poprzednie płyty niosły ze sobą znacznie więcej tego luzackiego Heavy BM-u, który zapewne powinien ci się jeszcze bardziej spodobać. Nie brakuje tam też ciekawych kolaży dźwiękowych, lecz opartych na nieco innych tonach, znacznie bardziej przyswajalnych dla Metalucha, niż te wyjęte z pop-rockowej dyskoteki dla szczyli.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 15353
Rejestracja: 5 lata temu

yog 2 lata temu

Pioniere pisze:
2 lata temu
Nie koniecznie to dobre te połączenie, a na pewno nie zawsze - te kobiece czyste wokale nie podobają mi się, ale jako "koncept album" słucham całości trochę cierpiąc. O czym było wyżej. Co do tego najlepszy, to już zupełnie się nie zgodzę. Chwilami to trochę takie prawie Disco Polo lub też Pop Rocki na BM-owo (...)
Tak jest, tutaj to czasami wkracza już w ostro niesmaczne tony chujowego epickiego heavy/powera i za bardzo ja po temu przyczyny póki co nie dostrzegłem, fragmenty te dość wkurwiają. Po tym albumie włączyłem wczoraj pierwsze demo kapeli, The Bemoaning of Metatron, i tam może i też jest wiocha, zdarzą się klawisze rodem z disco polo, ale jakoś mnie to przekonuje i raduje, niektóre żeńskie wokale na Running Out of Time Doing Nothing powodują, że chce mi się skoczyć z mostu, żeby więcej tego wycia nie słuchać ;) Przypominają mi się 2 tygodnie z moich początków przygody z metalem, jak starałem się zrozumieć, skąd u ludzi to uwielbienie do Nightwisha.



Na tej nowej - średnio już słychać ten black metal grany przez Louisa Armstronga.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 3662
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY 2 lata temu

W sumie jestem w stanie zrozumieć Wasze zarzuty, choć dla mnie tu damskie wokale, a jakieś najtłisze, to kilometry świetlne odległości. Być może nie jestem tak przeczulony ze względu na to, że za gówniarza wychował mnie Eurodance, hehe. W każdym razie, mi tu wszystko pasuje, od techniawki do "Wake UP you winkers", po ostatni kawałek. Taka specyfika zespołu.

Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 15353
Rejestracja: 5 lata temu

yog 2 lata temu

Jakby co, to Running out of Time Doing Nothing na CD leży w dolnej sylezjańskiej twierdzy za całe 18 zł.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 3662
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY 2 lata temu

Nie wiem jak kurwa można nie lubić tej nowej płyty. Po pijaku wchodzi jeszcze lepiej, niż na trzeźwo. Takie melancholijne, przepełnione desperackim krzykiem w obronie człowieczeństwa granie, na które pustka kosmosu pozostaje głucha. Nie no, żartuję. Ale muzycy włożyli naprawdę wiele serca żeby nagrać coś z pogranicza pop i black metalu, i jakkolwiek może to wydawać się karkołomne... udało im się połączyć te dwa, tak odrębne od siebie, światy. Uwielbiam te damskie wokalizy, laski po prostu śpiewające, zamiast wyć jak jakieś niedojebane gotyckie pseudośpiewaczki z jednym chromosomem za dużo.
Nie macie gustu, tylko deDe zna się tu na muzyce. Jeszcze on polubi Umbrtkę, ja Coultesów i w ogóle będzie zajebiście.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 3421
Rejestracja: 5 lata temu

Pioniere 2 lata temu

TITELITURY pisze:
2 lata temu
... muzycy włożyli naprawdę wiele serca żeby nagrać coś z pogranicza pop i black metalu, i jakkolwiek może to wydawać się karkołomne... udało im się połączyć te dwa, tak odrębne od siebie, światy. Uwielbiam te damskie wokalizy, laski po prostu śpiewające, zamiast wyć jak jakieś niedojebane gotyckie pseudośpiewaczki z jednym chromosomem za dużo.
Nie macie gustu, tylko deDe zna się tu na muzyce. Jeszcze on polubi Umbrtkę, ja Coultesów i w ogóle będzie zajebiście.
Muzyczne połączenie światów faktycznie się udało ... ale te wokalizy podobać się mogą jedynie chujołakom :D
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 2413
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex 2 lata temu

Pioniere pisze:
2 lata temu
zapoznaję się z nowym albumem i jakoś nie wszystko mnie tu podchodzi, a czasem wręcz niemożebnie wkurwia, ale ogólnie całkiem ciekawie
Bardzo podobne myśli mi nachodziły podczas odsłuchu. Wiele tutaj bardzo fajnych ciekawych dźwięków, ale często rozbijających się o takie granie o jakim wspominał też @yog , mimo to uważam to za bardzo ciekawą pozycję, z którą można spędzać całe godziny.
"Between Shit and Piss we are Born"
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 15353
Rejestracja: 5 lata temu

yog 2 lata temu

Świąteczny singiel wyszedł w wigilię:


Originally written by Jeremy Paul, Leslie Stewart and Keith Strachan for the musical ''Scraps', reworked for this version by J.D. Tait,
Lyrics re-written by Metatron based on the Cliff Richard version of the song.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 3662
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY 2 lata temu

Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 2413
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex rok temu

Poszedł "Sonderkommando" i kurde cofam to co napisałem wyżej. Podobają mi się Ci goście przez swoją nietuzinkowość. Nie wiadomo w jaką stronę skręcą to i tak słychać tu pomysł zagrany w wyjątkowy, unikalny sposób. Lubimy się coraz bardziej.
"Between Shit and Piss we are Born"
Awatar użytkownika
Kozioł
Tormentor
Posty: 1287
Rejestracja: rok temu
Lokalizacja: Forteca trolli.

Kozioł rok temu

Budzę się rano, wpadam na forum, przewijam tematy... Oczy przykuwa jeden wątek. I już jest pomysł na muzyczny blok tematyczny do odsłuchu. ;)

Kupować ich płyty bo zawsze kosztują tanio. Nikt tego jedzcze nie zaznaczył.
Turris Babylonica e stercore facta est.
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 3094
Rejestracja: 5 lata temu

DiabelskiDom rok temu

Kozioł pisze:
rok temu
Kupować ich płyty bo zawsze kosztują tanio. Nikt tego jedzcze nie zaznaczył.
Kto ma prawie całe dysko na półce, ten doskonale to wie :)



Obrazek
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 1617
Rejestracja: 3 lata temu

kurz rok temu

Co tam warto posłuchać na początek, coby mało charkotu było, a dużo jakichś rozkosznych melodyjek?
Awatar użytkownika
Kozioł
Tormentor
Posty: 1287
Rejestracja: rok temu
Lokalizacja: Forteca trolli.

Kozioł rok temu

kurz pisze:
rok temu
Co tam warto posłuchać na początek, coby mało charkotu było, a dużo jakichś rozkosznych melodyjek?
Sonnderkommando albo tą o Jezusie.

Turris Babylonica e stercore facta est.
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 1617
Rejestracja: 3 lata temu

kurz rok temu

Thx
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 3094
Rejestracja: 5 lata temu

DiabelskiDom rok temu

Ta ostatnia płyta bardzo mocno leci w notowaniach w górę. Znaczy, ona tak leci z każdą sesją ;) Tu co chwilę pojawia się taki motyw z cyklu "melodia z dzieciństwa". Wiesz, że to znasz, ale wiesz też, że oni to grają pierwszy raz. Tak ładnie trafiają w te struny w duszy. A wokale Cristiny Padovano w siódmym i ósmym numerze to już piąta gęstość zajebistości.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 1702
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Festung Posen

CzłowiekMłot 2 mies. temu

yog pisze:
4 lata temu
Przystępność Meadsów jest zerowa i można się do tego przekonywać miesiącami, jak nie latami nawet.
Po odsłuchaniu kilku fragmentów debiutu, traf chciał, że odpaliłem sobie przed chwilą cały album. Świetny soundtrack pod nocne kontemplacje, granie w gierki z historia w tle czy też dobra blackowa tandeta na poprawę humoru. Plus ogromny za skowerowanie na pierwszym albumie znakomitego hiciora Hawkwind. Będziemy badać dalej.

Non Stop Kolor!
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 4302
Rejestracja: 4 lata temu

pit 2 mies. temu

CzłowiekMłot pisze:
2 mies. temu
Plus ogromny za skowerowanie na pierwszym albumie znakomitego hiciora Hawkwind.
Oni tak jakby mieli w składzie gitarzystę z debiutanckiego albumu Hawkwind.
Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 1702
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Festung Posen

CzłowiekMłot 2 mies. temu

pit pisze:
2 mies. temu
CzłowiekMłot pisze:
2 mies. temu
Plus ogromny za skowerowanie na pierwszym albumie znakomitego hiciora Hawkwind.
Oni tak jakby mieli w składzie gitarzystę z debiutanckiego albumu Hawkwind.
Nie do końca rozumiem i nie wiem jak się do tego odnieść. Proszę o wyjaśnienie.
Non Stop Kolor!
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 15353
Rejestracja: 5 lata temu

yog 2 mies. temu

No po prostu gitarzysta Hawkwind Lloyd Langton grał na The Excommunication of Christ w dwóch kawałkach, coverze i wcześniejszym.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 4302
Rejestracja: 4 lata temu

pit 2 mies. temu

Huw Lloyd-Langton gra na 4 albumach Meadsów.

https://www.discogs.com/artist/326407-H ... v=0&page=3
Awatar użytkownika
Summerisle
Posty: 36
Rejestracja: 3 tyg. temu

Summerisle 6 dni temu

The Meads of Asphodel - zajebisty zespół! Bardzo dużo ich słuchałem aż do ukazania się "Running Out of Time Doing Nothing", którym Meadsi chyba po raz pierwszy sprawili mi zawód. Po dwóch znakomitych, prawdopodobnie najlepszych albumach w ich karierze, wypuścili coś, co kompletnie do mnie nie dotarło. Być może za mało czasu na niego poświęciłem, ale trudno było mi zmuszać się do słuchania czegoś, co mnie w ogóle nie angażowało. Ciągle sobie obiecuję, że kiedyś jeszcze wrócę do tego albumu i spróbuję się z nim zmierzyć. Może fakt, że napisałem posta w tym temacie będzie dobrą okazją do kolejnego podejścia. W zasadzie teraz słucham sobie po raz pierwszy epki "The Voiceless Dust of Ages", która mi kompletnie umknęła w momencie jej premiery. Bardzo spoko materiał.

Uwielbiam też starsze materiały The Meads. Debiut to był zupełnie inny typ muzyki - prosty, raczej jednowymiarowy i znacznie mocniej osadzony w średniowiecznych klimatach. W zasadzie, to zmiana stylistyki The Meads na odważniejszą, bardziej złożoną i nieprzywidywalną zbiegło się z odejściem z zespołu Jaldaboatha/Mr Foga - ponoć głównego kompozytora w ówczesnej inkarnacji zespołu. Jaldaboath od tamtego czasu daje upust swojej rządzy tworzenia muzyki (lub grafomanii - jak zwał, tak zwał) tworząc liczne projekty ponad te, w których już w momencie rozstania się z The Meads miały na koncie wydawnictwa. Okołośredniowieczne klimaty pojawiają się też w jego eponimicznym projekcie, tyle że w znacznie luźniejszej i mniej poważnej formie. Z jego innych tworów warto wspomnieć o Ewigkeit, The Bombs of Enduring Freedom czy Old Forest. Był też wokalistą na dwóch comebackowych, ale IMHO zupełnie niepotrzebnych płytach In the Woods. Generalnie - człowiek orkiestra.
Lata temu miałem okazję rozmawiać z nim kilka razy online. Jako fan The Meads zapytałem dlaczego rozstał się z tym projektem. W toku rozmowy dało się wyczuć, żejego nastawienie do dawnego kolegi (Metatrona) było niezbyt przyjazne. Na pewno nie wspominał okresu grania w TMoA jako najlepszy okres w swoim muzycznym życiu. Stawiał się wtedy w roli tego poszkodowanego, a Metatrona jako "tego złego" autorytarnego lidera, który potrzebował ludzi w zespole tylko po to, żeby mu pisali muzykę do tekstów, bo sam komponować ani grać nie potrafił. Do tego jeszcze doszły historie z epką "Jihad", którą Fog uznał za swoje dzieło, a nie The Meads i wydał ją w swoim labelu już po opuszczeniu Meads i bez porozumienia z Metatronem oraz sporo innych dziwactw i najprawdopodobniej wyssanych z palca idiotyzmów. Generalnie uważam, że Fog podkoloryzował całą historię i starał się przedstawić siebie w znacznie lepszym świetle, niż to faktycznie miało miejsce. Nawet jeśli jednak nie rozminął się z prawdą w temacie osoby Metatrona i jego instrumentalnej postawy wobec innych muzyków w zespole, to w sumie i tak ma to nijakie znaczenie. James Tait - następca Foga od 2003 roku nieprzerwanie gra w zespole i na obecną chwilę może pochwalić się udziałem w komponowaniu czy wręcz mienić się jedynym autorem kilku naprawdę znakomitych krążków i epek, biorąc pod uwagę, że historia opowiedziana mi przez Foga była bliższa prawdy niż początkowo sądziłem.

Wracając do samego The Meads, to zawsze robiło na mnie niesamowite wrażenie, że Huw Lloyd-Langton i Alan Davey - muzycy przez lata związani z poteżnym i legendarnym Hawkwind znaleźli wspólną nic muzyczną z, co by nie mówić, ekstremalnym zespołem, który zaczynał swoją działalność w momencie, gdy Hawkwind miało już bardzo spektakularną listę muzycznych dokonań. Bardzo lubię Meadsowe interpretacje Hawksów. W ogóle uwielbiam ich zamiłowanie do robienia coverów, bo w większości są one udane, chociaż trafiają im się czasem bobki w postaci chociażby "Refuse/Resist" Sepultury czy "You Really Got Me" The Kinks. Być może jest takich syfków więcej, ale ponieważ wielu z przerobionych przez nich piosenek nie znam w oryginale, ciężko stwierdzić jak bardzo się z nimi rozminęli.

Na koniec jeszcze kilka słów o tematach poruszanych w tekstach czy szacie graficznej wydawnictw The Meads, bo jest na pewno wyjątkowa. Bardzo mnie zawsze intrygowały te ich apokryficzne i bliskowschodnie klimaty, chociaż przyznaję się, że zwyczajnie brakuje mi wiedzy na ww. tematy, żeby móc nacieszyć się tekstami Metatrona w pełni. Pamiętam, że kiedyś podjąłem się przeczytania i zrozumienia opracowań autorstwa Metatrona dotyczących konceptów lirycznych "The Murder of Jesus The Jew" oraz "Sonderkommando". Nie przebrnąłem ani jednego ani drugiego. Kodeksy krótkie nie są: ten dotyczący "Sonderkommando" ma ponad 50 stron, przy czym we wstępie jest powiedziane, że jest on bardzo zwięzły i nie tak szczegółowy jak ten do "The Murder..." - lektura raczej nie należy do lekkich czytadeł do poduszki. Wrzucam link do obydwu, może ktoś z forum zainteresuje się tematem: https://metatronhq.com/metatrons-codices/

No i proszę - pisząc tego przydługawego posta przeleciał cały ostatni album i nawet mi się teraz spodobał :) Chyba będzie w najbliższym czasie wchodził częściej na playlistę. Wygląda na to, że potrzebny był odpowiedni moment na tą płytę.

Wróć do „Black Metal”