Awatar użytkownika
Nucleator
Moderator globalny
Posty: 1580
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: ŁDZ/Bełchatów

Mare Cognitum

Nucleator 3 lata temu

Obrazek

Obrazek

Mare Cognitum jest jednoosobowym projektem niejakiego Jacoba Buczarskiego, który powołał go do życia w 2011 roku. Jego twórczość to atmosferyczny black metal z tekstami zainspirowanymi kosmosem i wszystkim, co z nim związane. Nie brakuje tam wściekłych momentów, ale clou twórczości są partie idealnie oddające samotność i chłód w przestrzeni kosmicznej. Jeśli kojarzycie i lubicie takie kapele jak Spectral Lore, Darkspace czy Aureole, to polubicie się i z Amerykaninem. Do tej pory pod szyldem Mare Cognitum ukazały się 4 albumy, z czego najlepszym w mojej opinii jest Phobos Monolith. Trzeba przy tym zaznaczyć, że każda z wydanych płyt nie schodzi poniżej pewnego poziomu, więc są warte przesłuchania.

Skład:
Jacob Buczarski - Everything (2011-present) Acathexis, ex-Vessel I (live)

Dyskografia:
2011 - The Sea Which Has Become Known
2012 - An Extraconscious Lucidity
2013 - Sol [split]
2014 - Phobos Monolith
2016 - Cassette Box Set [boxed set]
2016 - Resonance: Crimson Void [split]
2016 - Luminiferous Aether

Albumy:




MA: https://www.metal-archives.com/bands/Ma ... 3540343747
BC: https://marecognitum.bandcamp.com/music
Ryszard pisze:
rok temu
Trochę za dużo wina, przystojny kolega w koszulce Dissection, At the Gates z dyktafonu... I zaraz pedałują się tekie satany w parku na ławce, za ręce się trzymają... Teczowy Black Metal hahahaha
Awatar użytkownika
Fingolfin
Posty: 33
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Łódź

Fingolfin 3 lata temu

Zgadzam się z autorem wątku, że "Phobos Monolith", to najlepsze dzieło. Zeszłoroczny album też jest bardzo dobry.

Nie mogę się zgodzić, co do dwóch pierwszych, że też trzymają poziom. Czegoś w nich brak, co sprawia, że są pod kreską.
Awatar użytkownika
Szajtan
Posty: 94
Rejestracja: 6 mies. temu

Szajtan 6 mies. temu

Podróż wśród gwiazd w wykonaniu Spectral Lore i Mare Cognitum. Podróż niełatwa i zdecydowanie nie należącą do krótkich, trwającą bowiem niemal dwie godziny i podzielona na dziesięć stacji. Tak, dla znających którąkolwiek z nazw tu wymienionych, nie będzie to absolutnie żadne novuum, ale oba bandy doszły już na tym swoim niszowym polu do niejakiej perfekcji. Idealnie rozłożone akcenty na obie strony metalu, jadowite, zakręcone rewelacje szwarcowe i przeciągłe, mocno transowe, wkręcające łeb w wyżymarkę tła kosmiczne. Obie strony splitu są zajebiste.


Wróć do „Black Metal”