Pozycje które wypada mieć na fizyczniaku. 9,10/10

1. Nagrania poprzedzające cyrograf.
2
4%
2. Worship Him LP, 1991
11
21%
3. Blood Ritual LP, 1992
14
27%
4. Ceremony of Opposites LP, 1994
14
27%
5. Rebellion EP, 1995
1
2%
6. Passage LP, 1996
7
13%
Nagrania posmiertne. (Proszę się przyznać i wytłumaczyć w wątku)
3
6%
 
Liczba głosów: 52

Awatar użytkownika
MetalNews.pl
Posty: 29
Rejestracja: 2 lata temu

Re: Samael, Szwajcaria

MetalNews.pl 2 lata temu

Samael podczas tegorocznego występu na Castle Party rejestrował nagrania do nowego teledysku. Jeśli ktoś z Was był i machał telefonem, to może swoje amatorskie nagranie/a przesłać na maila samaelvideo@samael.com, jeśli będą na tyle dobrej jakości, to być może zostaną wykorzystane we wspomnianym klipie. Dodatkowo zapraszam do obejrzenia wideo i kilku zdjęć z koncertu Samael na Castle Party 2018.
https://www.metalnews.pl - Portal muzyczny dla fanów rocka i metalu: wiadomości, recenzje, relacje, koncerty

Tagi:
Awatar użytkownika
Pan Efilnikufesin
Tormentor
Posty: 1652
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Gówno

Pan Efilnikufesin 2 lata temu

Ktos sie postaral:

Lubię plakaty o treści szatanistycznej.
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 3177
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Stolica Kujaw Zachodnich

Vexatus 2 lata temu



Taki Samael to ja lubię...
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3697
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 2 lata temu

Ja też nawet taki

GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 3177
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Stolica Kujaw Zachodnich

Vexatus 2 lata temu

Taki też jest dobry a nawet jeszcze lepszy. :)
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12663
Rejestracja: 4 lata temu

yog 2 lata temu

W tych kurteczkach jeansowych to jakaś gałąź pomorskiej mafii siedzi pilnuje spokoju na gigu? :P Z 15 chłopa tam chyba. Nawet Blasphemy tylu ochroniarzy ze sobą dziś nie wozi.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
deathwhore
Tormentor
Posty: 3334
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore 2 lata temu

Przypominam, że po pierwszym przyjeździe do Polski stracili m.in. hi hat, bo tak wszystko było ludziom potrzebne.
Nebiros pisze:
11 mies. temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 3177
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Stolica Kujaw Zachodnich

Vexatus 2 lata temu

Dobrze, że majtek nie stracili...
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1575
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 2 lata temu

Kuźwa, ależ to był band... Z naciskiem na BYŁ!!! Posłuchałem sobie ostatnio Above. Cholera, nie mogę tego "chwycić"...
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12663
Rejestracja: 4 lata temu

yog 2 lata temu

Ten ich powrót do metalu to porażka totalna, mogli dalej te elektroniki grać i by było ok pewnie ;)
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1575
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot rok temu

Niestety, ale pewne dźwięki to trzeba "czuć". Samo ich nagranie nie stworzy atmosfery... W efekcie te płyty są takie puste, ostatnie Samael mam wrażenie to połączenia poczucia winy i desperacji udowodnienia sobie, że potrafimy.

Otóż nie, a sama frajda słuchania jest zabita przez nachalność używania wyświechtanych już schematów i po prostu przerostu elektroniki.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
Ryszard
Moderator globalny
Posty: 2960
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Forteca Trolli

Ryszard rok temu

!Polacy, to murzyni europy. Black Lives Matter!
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12663
Rejestracja: 4 lata temu

yog rok temu

Ostra historia.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 4738
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz rok temu

Nieźle pomysłowy gość, szanuję.
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12663
Rejestracja: 4 lata temu

yog rok temu

Może komuś się będzie chciało oglądać (mi się, nie wiem czemu, chciało). Samael (a może bardziej Napalm Records) wypuścił teledyszczek koncertowy, zdaje się z Castle Party (pewnie liczyłem na jakieś gorące gotki i dlatego włączyłem) - do kawałka, no, Samael.



Albo może jednak lepiej:



Answers are in the questions.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 485
Rejestracja: 2 lata temu

mork rok temu

Gdybyś nie zaspoilerował, że nie będzie gorących gotek to obejrzałbym całość a tak tylko przesłuchałem :) Początek od razu skojarzył mi się z Arch Enemy.
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2398
Rejestracja: 4 lata temu

DiabelskiDom 5 mies. temu

Skoro wczoraj i dzisiaj wzięło mnie na współczesne black doomy w rodzaju Nekkrofukk, Sacrificulus czy Hell's Coronation, to naturalną konsekwencją było cofnięcie się o wiele lat i przez rodzime Thus Spake Zarathustra dotarcie do absolutnego kultu jakim są pierwsze dwa albumy bohaterów wątku. Moim ulubionym materiałem ciągle pozostaje płyta numer trzy, czyli Ceremony of Opposities, ale dzisiejsze popołudnie należy do Worship Him oraz Blood Ritual, a szczególnie do tego drugiego. Zajebiste brzmienie opatrujące doskonałe kompozycje oraz średniotempowe, miażdżące zło. Kroczące i totalnie chwytliwe numery, doskonała riffownia i zmieniająca co rusz tempo sekcja - to nie mogło się nie udać. Czy to wejście do Beyond the Nothingness, czy jedno z najbardziej znanych After the Sepulture, czy With The Gleam Of The Torches z zajebistą końcówką - płyta od początku do końca urywa pejsy. Debiutancki album, chociaż zajebisty wypada jednak słabiej niż masakrująca Dwójka. Coś czuję, że przez najbliższe kilka dni będę intensywnie korzystał z etapu odświeżania Rytuału Krwii, która może nawet zrzuci jej następczynię z mego prywatnego tronu?
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12663
Rejestracja: 4 lata temu

yog 5 mies. temu

Najlepszy czarny satanizm - Worship Him
Najlepszy podgotykowany satanizm - Ceremony of Opposites
Najlepsza techniawa i oświecony satanizm pozytywny - Eternal

4. Blood Ritual (jedno z najlepszych brzmień jakie pan Waldemar ukręcił)
5. Passage

Najgorsze szmiry to te po powrocie do metalu, ostatnie albumy, niemal boli ich słuchanie.

Jeśli Blood Ritual to miażdżące i kroczące zło, to Worship Him to zło pełzające, obezwładniające i odurzające. Debiut ma nieporównywalnie większą siłę rażenia w swej zapalczywości w chwaleniu czarnego pana, ocieka czarną smołą i splugawioną krwią. Blood Ritual brzmi przy tym jak soundtrack do horroru, a nie nagranie z czarnej mszy.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2398
Rejestracja: 4 lata temu

DiabelskiDom 5 mies. temu

Eternal to ostatnia prosta wiodąca do upadku wielkiego niegdyś zespołu, niepojętym dla mnie jest stawianie go wyżej niż Passage, czyli zindustrializowania symfonicznego metalu bez przechyłów w żadną ze stron, ani nie w bity, ani nie w symfonię. Ale co kto lubi, dla mnie wersja Samaela odlatującego w przestrzenie kosmosu ale ciągle patrzącego w otchłań (która patrzy również na Samaela) jest lepsza niż dryfowanie wśród gwiazd tegoż.

Podobnie sprawa ma się z Blood Ritual, z racji faktu, że jest bardziej zwarta i jednostajna niż debiut ma w sobie większe pokłady rytualnej transowości. Tutaj nic nie jest przypadkowe, w przeciwieństwie do Worship Him, gdzie owszem, zgodzę się z tym, że jest więcej szaleńczego oddawania hołdu, ale w tym przypadku kończy się to pokiereszowaniem albo wręcz śmiercią młodocianych okultystów. Przy drugim albumie to już bardziej doświadczeni magowie, którzy zadbali nawet o to, by nikt nie szukał porwanego na potrzeby rytuału dziecięcia. Sto procent mrocznego rytuału w mrocznym rytuale. Co nie zmienia faktu, że debiutancki album jest w opór zajebisty i każdy powinien go czcić.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12663
Rejestracja: 4 lata temu

yog 5 mies. temu

Eternal to zajebiste bity, zajebiste piosenki, zajebiście podnosząca na duchu muzyka niepozbawiona przy tym refleksji, a wręcz nią przesycona. Passage to niezły Samael i tyle, bardzo dobra płyta. Eternal to ostatnia prosta na drodze okultyzmu, odnalezienie lucyferiańskiego światła pośród mroku ceremonii i odkrycie wewnętrznego blasku w półmroku świec po tysiącach godzin pochylania się nad tajemniczymi zwojami.

Na Blood Ritual nie ma, w moim mniemaniu, rytualnej transowości za bardzo, to jest już ładna, wypolerowana muzyka, a nie rytuał. Worship Him to właśnie składanie ofiary z własnej krwi w blasku kapiącego z ogarków łoju.

Podobno panowie nigdy nie wierzyli w żadne satanizmy, w co jest łatwo uwierzyć słuchając Blood Ritual. Słuchając Worship Him - dużo trudniej. Za bardzo wierzysz temu tytułowi i okładce, moim zdaniem.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3697
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 5 mies. temu

yog pisze:
5 mies. temu
Blood Ritual (jedno z najlepszych brzmień jakie pan Waldemar ukręcił)
Ukręcił bo album nie był nagrywany w gównianym Woodhouse.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2398
Rejestracja: 4 lata temu

DiabelskiDom 5 mies. temu

"Ładna, wypolerowana muzyka" to określenie idealnie pasujące do płyt po Passage właśnie. Doszukiwanie się tego na Blood Ritual jest dla mnie mocno siłowe i trochę dla mnie śmierdzi takim zaparciem się w poglądzie, że odrobina przemyślenia sonicznego ataku nie uwypukla najważniejszych cech tej płyty a jedynie ją wygładza i zabiera z niej część bezbożnego zła.

Jeśli tak porównujemy Blood Ritual do debiutu i przez jego pryzmat ją rozpatrujemy, to tym bardziej porównanie Eternal nawet do tego Passage bezlitośnie sprowadza tą pierwszą na glebę.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12663
Rejestracja: 4 lata temu

yog 5 mies. temu

Nie wiem co znaczy to określenie: mocno siłowe, ale też nie wiem, jak można nie dostrzegać tego wypolerowania na Blood Ritual i Ceremony. To Walduś Sorychta nagrywał i produkował, on tak robi zawsze, że muzyka pięknie brzmi. Jeśli jest tam mrok, to ten mrok błyska jasnością i klarownością setek pochodni.

Napisałem, jak mniemam w miarę dokładnie, dlaczego uważam Eternal za lepszy od Passage. Zaznaczyłem, że powodem nie jest jego większa mroczność czy coś w tym stylu, a wręcz odwrotnie - większe oświecenie. To inny etap kariery tej kapeli, odwrotność wręcz jej początków. Passage to jeszcze w znacznej mierze kontynuacja starego, okres przejściowy z mniejszym pierdolnięciem, a kolejna płyta to już totalnie inne, miodne niesamowicie granie w stylu dwójki Godkiller, techno-metal. Mam nadzieję, że to, choć po części, wyjaśnia tę kwestię.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2398
Rejestracja: 4 lata temu

DiabelskiDom 5 mies. temu

"Okres przejściowy" w stosunku do Passage - jak najbardziej, tu się zgodzę. "W znacznej mierze kontynuacja starego" - zupełnie nie. Przejściowość tego okresu to, jak dla mnie, brak oparcia muzyki w tak znacznym stopniu na elektronice ale jednocześnie zerwanie z black metalem sensu stricto. Samo granie to zupełnie co innego niż na poprzedzającym go, klawiszowym black/doomie w szybszej wersji. Inny etap kariery to w zasadzie na prawie każdym materiale był do pewnego momentu, ale rozumiem, że tu akurat tyle opinii i upodobań, ilu słuchaczy.

Jeśli ten mrok Blood Ritual błyska jasnością setek pochodni to OK. Dla mnie jednak jest cały czas mrokiem, dzięki tym pochodniom właśnie bardziej widocznym i nie pozostawiającym miejsca na domysły.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 3177
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Stolica Kujaw Zachodnich

Vexatus 5 mies. temu

Pierwsze trzy płyty Samael są fenomenalne, przy czym każda ze względu na co innego. Debiut powala klimatem, "Blood..." riffami, a "Ceremony..." brzmieniem. Jest jeszcze świetna EPka "Rebellion" i naprawdę udana płyta "Passage", która prezentuje już nowe i całkowicie inne oblicze zespołu - nie jest to już ten stary dobry Samael z wyjątkowym i niepowtarzalnym klimatem, ale przynajmniej muzyka jest na jakimś tam poziomie, czego o większości następnych materiałów niestety nie można powiedzieć.
DiabelskiDom pisze: Skoro wczoraj i dzisiaj wzięło mnie na współczesne black doomy w rodzaju Nekkrofukk, Sacrificulus czy Hell's Coronation, to naturalną konsekwencją było cofnięcie się o wiele lat i przez rodzime Thus Spake Zarathustra dotarcie do absolutnego kultu jakim są pierwsze dwa albumy bohaterów wątku.
Prawidłowo. ;)
yog pisze: Podobno panowie nigdy nie wierzyli w żadne satanizmy, w co jest łatwo uwierzyć słuchając Blood Ritual. Słuchając Worship Him - dużo trudniej. Za bardzo wierzysz temu tytułowi i okładce, moim zdaniem.
Ja kiedyś wierzyłem, ale kiedy skończyłem 3 lata to przestałem. ;)
yog pisze:
5 mies. temu
Passage to jeszcze w znacznej mierze kontynuacja starego, okres przejściowy z mniejszym pierdolnięciem, a kolejna płyta to już totalnie inne, miodne niesamowicie granie w stylu dwójki Godkiller, techno-metal. Mam nadzieję, że to, choć po części, wyjaśnia tę kwestię.
To wyjaśnia pewną inną kwestię - Ty po prostu jesteś głuchy. ;)
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12663
Rejestracja: 4 lata temu

yog 5 mies. temu

DiabelskiDom pisze:
5 mies. temu
"Okres przejściowy" w stosunku do Passage - jak najbardziej, tu się zgodzę. "W znacznej mierze kontynuacja starego" - zupełnie nie. Przejściowość tego okresu to, jak dla mnie, brak oparcia muzyki w tak znacznym stopniu na elektronice ale jednocześnie zerwanie z black metalem sensu stricto.
A dla mnie to właśnie jest jak najbardziej kontynuacja - że tak po zsamotowemu powiem - motorycznego aspektu wcześniejszego Samaela. Samo podindustrializowanie całości, wklejenie tła z keyboardu i zamiana żywej perkusji na elektroniczną nie robi jeszcze z tego electro, a na Eternal cała muza leci już w pierwszej kolejności na bitach, nie riffach, jak to ma miejsce w przypadku Passage, gdzie same orkiestracje jako żywo przypominają wciąż te, które były już na Ceremony i są własnym rozwinięciem mussugorskich fanfarów z wiadomego utworu.

To nie jest jeszcze po bandzie klawiszowane granie, jak na Eternal, gdzie ta warstwa electro niemal całkowicie dominuje, a nie służy za tło, choć w istocie takie Angel's Decay czy Moonskin Passage to zwiastują. Samo przejście między Ceremony a Passage jest znacznie bardziej gładkie, niż to między Passage i Eternal. Z tym że fakt, i do Passage potańczyć w lateksie można.
Vexatus pisze: To wyjaśnia pewną inną kwestię - Ty po prostu jesteś głuchy. ;)
Cenny komentarz.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 2617
Rejestracja: 4 lata temu

Pioniere 5 mies. temu

W kwestii wypolerowania Blood Ritual i Ceremony... niechętnie, ale zgadzam się z @yogiem. Gdzie im tam startować w szatańskim rytuale do Worship Him, który jak dla mnie na zawsze pozostanie tym jedynym - wyczekiwałem nań, jak ojciec na pierworodnego syna, mając już wcześniej dwa dema, reh. i EP-ke - to nie był materiał niedopracowany, czy też niedoświadczonych młodych muzyków. Jakbyś widział, co wtedy to duo odpierdalało na scenie, w mig byś zmienił zdanie - całe rzesze nawołując ich bluźnierczymi okrzykami, zachęcały do tego, by nie schodzili ze sceny, nie przerywali morderczego krwawego rytuału i grali dalej, mimo że koncert już oficjalnie dobiegł końca, a ci trzykrotnie na nią wracali - bisując. To był dopiero rytuał! A miało to miejsce panie @DiabelskiDomie jeszcze na dwa lata przed debiutem, elo!
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1575
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 5 mies. temu

Vexatus pisze:
5 mies. temu
Pierwsze trzy płyty Samael są fenomenalne, przy czym każda ze względu na co innego. Debiut powala klimatem, "Blood..." riffami, a "Ceremony..." brzmieniem. Jest jeszcze świetna EPka "Rebellion" i naprawdę udana płyta "Passage", która prezentuje już nowe i całkowicie inne oblicze zespołu - nie jest to już ten stary dobry Samael z wyjątkowym i niepowtarzalnym klimatem, ale przynajmniej muzyka jest na jakimś tam poziomie, czego o większości następnych materiałów niestety nie można powiedzieć.
O ile pierwsze 4 albumy - abstrahując od gatunku, jaki jest tam "zawarty", czy w jakim to klimacie się obraca, to każda z tych płyt ma rozpoznawalne utwory. Ten walor ma jeszcze Eternal. ale potem to jakieś monolity dźwięków, gdzie nie ma szans na "wyuczenie się" tych płyt. Bo one są nudne. O ile, słuchając je non stop, da się je polubić, to nie ma szans, by był kiedykolwiek efekt tak dobrego rozpoznawalnego grania.

Miałem okazję poznawać ich albumy po kolei, dem nie, jest w tym ciekawy rozwój, ale niestety po Eternal, zresztą już na nim, zanika gatunek, który całkowicie determinował ich odbiór. Znika ten metalowy sznyt. I wszystko nabiera mdławego posmaku.

A że z koncertu na Metalmanii wyszedłem, to chyba najlepsze podsumowanie obecnej kondycji i mego postrzegania mojego - daaaawno kiedyś, onegdaj... - ulubionego bandu.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2398
Rejestracja: 4 lata temu

DiabelskiDom 5 mies. temu

yog pisze:
5 mies. temu
A dla mnie to właśnie jest jak najbardziej kontynuacja - że tak po zsamotowemu powiem - motorycznego aspektu wcześniejszego Samaela. Samo podindustrializowanie całości, wklejenie tła z keyboardu i zamiana żywej perkusji na elektroniczną nie robi jeszcze z tego electro, a na Eternal cała muza leci już w pierwszej kolejności na bitach, nie riffach, jak to ma miejsce w przypadku Passage, gdzie same orkiestracje jako żywo przypominają wciąż te, które były już na Ceremony i są własnym rozwinięciem mussugorskich fanfarów z wiadomego utworu.

To nie jest jeszcze po bandzie klawiszowane granie, jak na Eternal, gdzie ta warstwa electro niemal całkowicie dominuje, a nie służy za tło, choć w istocie takie Angel's Decay czy Moonskin Passage to zwiastują. Samo przejście między Ceremony a Passage jest znacznie bardziej gładkie, niż to między Passage i Eternal. Z tym że fakt, i do Passage potańczyć w lateksie można.
Nie wiem, zaczęliśmy od tego, że to okres przejściowy, czyli siłą rzeczy ma elementy starego i nowego. Kontynuacja jest, owszem, ale to jakby nie patrzeć ciągle ten sam zespół i jak się słucha jednego po drugim, to Passage wynika z Ceremony a Eternal wynika z Passage. A dokładniej rzecz biorąc, to między tymi płytami były idealnie wpasowane łączniki, jeszcze bardziej ujednolicające dźwiękową ewolucję zespołu, czyli Rebellion i Exodus. Ale to jest już inny klimat, inne środki wyrazu, inne aranżacje, inne riffy. No i na Pasażu nie ma już żywej perki, co też jest odczuwalne, bo dopełnia suchego, próżniowego klimatu całości.

Aha, electro i bity na pełnej to dopiero od Reign of Light były. Na poprzednim materiale także, ale jednak zamaskowano je resztkami międzygwiezdnej próżni, czyli pozostałościami po Passage. Zatem tak naprawdę płynność zachowywali do 1999 roku cały czas. Nawet przerwa przed totalnym wejściem cybernetycznego metalu jest dłuższa niż kiedykolwiek wcześniej, bo aż pięcioletnia.

Dodać należy to, o czym pośrednio wspomniał @Zsamot - po Eternal zespół zaczął tracić na zapamiętywalności, co w moim odczuciu wynika z coraz gorszych kompozycji przede wszystkim (bo chociaż styl Eternal już był totalnie odmienny od początków, to, jak już zresztą pisałem, jest tam też parę świetnych kawałków).

Wracając na sekundę do początków jeszcze - @Vexatus wspomniał też o czymś, co, jak dla mnie, świadczy o wyższej wartości drugiej płyty nad pierwszą - riffy. Czyli jedna z najważniejszych rzeczy w metalu.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12663
Rejestracja: 4 lata temu

yog 5 mies. temu

Na Reign of Light to nie ma już w zasadzie totalnie metalu, nawet i cybernetycznego. Odnośnie niezapamiętywalności to... No, nie wiem, jak ktoś potrafi zapomnieć: Paris to San Francisco, Detroit to Warszawa..., to mu zazdroszczę. Inna sprawa, że ten środkowy Samael to już nie jest muza oparta na riffach, taka Era One w zasadzie wręcz całkowicie, jak pamiętam, je porzuca na rzecz plumkania na krawędzi ambientu, więc i nie dziwi, że zapamiętywalność tego jest w porywach umiarkowana.

W międzyczasie, między Passage a Eternal - w 1997 roku - Xytras w jednej osobie nagrał jeszcze klawiszowaną wersję Passage. Wbrew temu, co podaje Metallum, nie w 1996 roku wyszła 2CD wersja Passage (+ wersja Xytrasa), bo nagrano tą drugą konkretnie w listopadzie 1997 roku. Sama epka Exodus - wydana na rok przed Eternal nagrana była w tej samej sesji, co Passage i rzekomo już po fakcie podzielono je na dwa wydawnictwa. Epka ta jest moim zdaniem w porównaniu do tak 5 pierwszych albumów, jak i Rebellion, średnia.

W ramach ciekawostki dodam, że tę - nazwijmy to neo-klasyczną wersję - produkował to niejaki David Richards, zamieszkały również w Szwajcarii, który produkował albumy takim tuzom, jak chociażby Queen (w zasadzie to był ich nadwornym producentem), Davidowi Bowie, Iggy'emu Popowi czy Duran Duran. Studio to, mieszczące się w kasynie Montreux, zwane Mountain Studios, wcześniej będące własnością Queen, w 1995 roku wspomniany pan wykupił. Ten sam osobnik wyprodukował zresztą parę chwil później - cudowne w moim uznaniu - brzmienie Eternal. Sam Xytras musiał być również zadowolony ze współpracy, bo zadedykował mu utwór In Memoriam ze swojego drugiego solowego albumu.

Tak, to to samo studio, które mieściło się w kasynie nad Jeziorem Genewskim, które w 1971 roku spłonęło (kasyno, nie jezioro), dając temat pod słynne purplowe Smoke on the Water.



Co do Blood Ritual - bardzo zacne są tam te riffy, ale jednak jak dla mnie to ciut zbytnio na jedno kopyto, żeby to uznać za najlepszego Samaela.

W black metalu natomiast najważniejszy jest, uważam, klimat, nie riffy. Riffy są najważniejsze w thrashu czy heavy metalu.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Pan Efilnikufesin
Tormentor
Posty: 1652
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Gówno

Pan Efilnikufesin 5 mies. temu

@yog,ile informacji,brawo Ty......jadles cos dzisiaj?
Lubię plakaty o treści szatanistycznej.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12663
Rejestracja: 4 lata temu

yog 5 mies. temu

Jadłem, a zaraz obiadek!

PS. Eternal zajebisty!
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1575
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 5 mies. temu

O ile Rebellion był klimatyczny i spójny, to taki Exodus był takim papierkiem lakmusowym, czy i jak będzie odbierana totalna elektronika.

Nie ukrywam, że ten pierwszy miał klimat! Już począwszy od okładki, po kowerek.

Exodus zaś był w tonacji wcześniejszego albumu, ale z mocniejszymi motywami elektroniki. Chętnie bym je nabył, ale jako jeden krążek, bo osobno czasem osiągają absurdalne ceny. A nie będę wymieniał pierwszych bić tych płyt, by mieć je z EPkami.

Stanowczo wolę debiut niż dwójeczkę, ale wszelkie moje utyskiwania nikną, gdy słucham tej płyty. Są perfekcyjne, mimo zauważalnych wad. Zresztą wcale ich tak naprawdę nie odczuwam. Jak @DiabelskiDom rzekł - black to klimat. Tu riffy niczego nie nadgonią. A dwójka ma genialny klimat.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3697
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 5 mies. temu

Pioniere pisze:
5 mies. temu
Jakbyś widział, co wtedy to duo odpierdalało na scenie, w mig byś zmienił zdanie - całe rzesze nawołując ich bluźnierczymi okrzykami, zachęcały do tego, by nie schodzili ze sceny, nie przerywali morderczego krwawego rytuału i grali dalej, mimo że koncert już oficjalnie dobiegł końca, a ci trzykrotnie na nią wracali - bisując. To był dopiero rytuał! A miało to miejsce panie @DiabelskiDomie jeszcze na dwa lata przed debiutem, elo!
Potwierdzam. Miałem kilka koncertów nagrane na VHS i na scenie totalny rozpierdol a Vorphalack śpiewał do mikrofonu, który był ustawiony na jakimś 1 metrze. Z resztą na pierwszym koncercie w Polsce, na którym byłem to ludzie się drapali po głowach kto dowalił bardziej Samael czy Napalm Death i odpowiedź nie była prosta.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2398
Rejestracja: 4 lata temu

DiabelskiDom 5 mies. temu

yog pisze:
5 mies. temu
Na Reign of Light to nie ma już w zasadzie totalnie metalu, nawet i cybernetycznego. Odnośnie niezapamiętywalności to... No, nie wiem, jak ktoś potrafi zapomnieć: Paris to San Francisco, Detroit to Warszawa..., to mu zazdroszczę. Inna sprawa, że ten środkowy Samael to już nie jest muza oparta na riffach, taka Era One w zasadzie wręcz całkowicie, jak pamiętam, je porzuca na rzecz plumkania na krawędzi ambientu, więc i nie dziwi, że zapamiętywalność tego jest w porywach umiarkowana.
Nie przesadzałbym z tym brakiem metalu. Prawie to go nie ma właśnie na Era One, ale Rządy Światła to ciągle metalowe granie, chociaż nie w klasycznie metalowym ujęciu, że tak powiem.

Co do zapamiętywalności, to nie napisałem, że jej nie ma w ogóle, tylko, że Samael zaczął na niej tracić po Eternal. Inna sprawa, że dzisiaj sobie puściłem ten album i podtrzymuję brak zgody na umiejscowienie jej wśród najlepszych materiałów zespołu. Obok bardzo fajnych numerów w rodzaju Year Zero czy Ailleurs mamy wręcz totalne paździerze, które dzisiaj wprawiają w lekkie zażenowanie. Nie, zdecydowanie po dwóch dniach katowania w kółko Blood Ritual nie można kupić tego na poły wykastrowanego materiału.

I żeby nie było, że piszę to po złości, to z wielkim serduszkiem podszedłem do tego odsłuchu, zwłaszcza, że w okolicach jego premiery dawna znajoma mi dograła ten materiał i strasznie się nim jarałem. W zasadzie to chyba pierwszy Samael, który usłyszałem. Dzisiaj, niestety ląduje gdzieś na szarym końcu zestawienia płyt przynajmniej słuchalnych.

Zsamot pisze:
5 mies. temu
Jak @DiabelskiDom rzekł - black to klimat.
To rzekł akurat @yog, z czym się zresztą po części zgadzam.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12663
Rejestracja: 4 lata temu

yog 5 mies. temu

Widać musimy mieć skrajnie odmienne gusta, bo dla mnie płyta ta jest po brzegi napakowana hitami, co ważne zróżnicowanymi, a oprócz dwóch przez Ciebie wymienionych pierwszych kawałków na albumie, wymieniłbym także kolejno: 3. Together, 4. Ways, 5. The Cross, 6. Us, 7. Supra Karma, 10. Infra Galaxia czy 12. Radiant Star, gdyż jestem miłośnikiem dobrego synthpopu. Ten album widzę jako taki riffowany, podegrany na gitarce odpowiednik starego (no, może środkowego) VNV Nation, a ja niegdysiejsze VNV Nation uwielbiam niezmiernie. Jak i Eternal.

Może mi takie granie oparte o klawiszowe pasaże przygrywać w nieskończoność, a gdy gra głośno, czuję się cudownie. Uważam, że żadna inna płyta Samaela nie ma w sobie tyle energii. Pozytywnej energii.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1575
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 5 mies. temu

Może mi takie granie oparte o klawiszowe pasaże przygrywać w nieskończoność, a gdy gra głośno, czuję się cudownie. Uważam, że żadna inna płyta Samaela nie ma w sobie tyle energii. Pozytywnej energii.
No poza Cross.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 982
Rejestracja: 4 lata temu

dj zakrystian 5 mies. temu

Eternal to taki black metalowy Kapitan Nemo. Nawet numer pt Nautilus tam jest. Ostatni Samael jaki lubię w całości. Później mieli jeszcze parę świetnych numerów, nawet z tego nieszczęsnego Above da się wykroić ze dwa kawałki na niezłych riffach, ale całość męczy bułę. Samael zawsze stał moim zdaniem prostym acz jebitnym riffem i klimatem. Ostatnio brak jednego i drugiego. Ściana dźwięku bez ładnej cegiełki.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem

Wróć do „Black Metal”