"Si Monumentum Requires, Circumspice"
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2077
Rejestracja: 3 lata temu

Sigh

#1

Post DiabelskiDom » 3 lata temu

Obrazek

Kraj Kwitnącej Wiśni. Awangarda. Horror. Obłęd.

Obrazek

Sigh to zespół, do którego przekonanie się zajęło mi sporo czasu, a obecnie żałuję, że tak późno doceniłem kunszt Japońców.

Od w dużej mierze klasycznego, ale jednak z wyczuwalną nutą egzotyki debiutu, czyli "Scorn Defeat" i rozwijającego go "Infidel Art" przez rozpoczynające rozstrzeloną i przebogatą aranżacyjnie część dyskografii EPkę "Ghastly Funeral Theatre" i pełniak "Hail Horror Hail" i dalej przez "Scenario IV: Dread Dreams" i będącą kulminacją odjazdu "Imaginary Sonicscape", heavymetalową, chyba najlepszą a przynajmniej jedną z trzech najlepszych "Gallows Gallery", brzmiącą tak, jak mogłyby brzmieć Kredki gdyby nie poszły w tandetę i chłam "Hangman's Hymn - Musikalische Exequien" aż po "Scenes from Hell", kolejną z najjaśniejszych punktów w dyskografii "In Somniphobia" i zeszłoroczną "Graveward" - w zasadzie każdy ich materiał jest bardzo dobrą porcją muzyki, wartą uwagi i otwarcia się.



Dyskografia:
1990 - Desolation [demo]
1990 - Tragedies [demo]
1992 - Requiem for Fools [EP]
1993 - Scorn Defeat
1993 - Scorn Defeat [demo]
1994 - Suicidogenic / Sinn [split]
1995 - To Hell and Back: Sigh's Tribute to Venom [EP]
1995 - Infidel Art
1997 - The Eastern Force of Evil: Live '92-'96 [live]
1997 - Ghastly Funeral Theatre / 葬式劇場 [EP]
1997 - Hail Horror Hail
1999 - Scenario IV: Dread Dreams
2001 - Imaginary Sonicscape
2003 - Kindred of the Dying Kind / Young Burial [split]
2004 - Evilized Japan [split]
2005 - Gallows Gallery
2007 - Hangman's Hymn - Musikalische Exequien
2008 - A Tribute to Venom [EP]
2010 - Scenes from Hell
2010 - The Curse of Izanagi [EP]
2011 - Swine of Hades [split]
2012 - In Somniphobia
2013 - Scorn Defeat 20th Anniversary Gig [live]
2015 - Graveward
2018 - Heir to Despair




Skład:
Mirai Kawashima - Bass (1990-2004), Vocals, Keyboards, Piano, Ocarina (1990-present), Organ, Vocoder, Minimoog, Mellotron, Samples, Programming (1996-present), Sitar, Glockenspiel, Taishōgoto, Tabla, Gong, Tibetan bells (2005-present), Orchestrations (2007-present), Theremin, Whistles, Tampura (2009-present), Recorder, Clavinet, Monotron, Mouth harp (2011-present), Flute, Piccolo (2018-present) Post Mortem, ex-Cut Throat, ex-Mirai, Obliterhate, ex-Beyond Description, ex-Hidden, ex-Gorelord, ex-Necrophagia, ex-Blood from the Soul, ex-Enoch, ex-Self Spiller, ex-Ultra Death
Satoshi Fujinami - Drums, Percussion (1990-2004), Guitars (1990-1992, 2005), Triangle (1992), Tambourine, Handclaps (1997, 2001), Bass (2004-present), Drums (2008), Tambourine, Percussion (2009) ex-Ultra Death
Junichi Harashima - Drums (2004-present) ex-アイアイバンチ, ex-Hellchild, ex-五人一首
Dr. Mikannibal - Vocals, Saxophone (alto) (2007-present) 29Jaguar, Providence, ex-Self Spiller
You Oshima - Guitars (2014-present) Kadenzza, ex-Black Maria
▼ Byli muzycy
Kazuki Ozeki - Drums (1990) ex-Ultra Death
Shinichi Ishikawa - Guitars (1992-2014), Guitars (acoustic), Bass (1997) ex-Cut Throat, ex-Abigail (live)
▼ Muzycy koncertowi
Yasuyuki Suzuki - Bass (?-2004, 2008, 2013) Abigail, Barbatos, Tiger Junkies, ex-Cut Throat
Yusuke Akiyama - Keyboards (2018)
MA: https://www.metal-archives.com/bands/Sigh/51
BC: https://candlelightrecordsuk.bandcamp.com/music
BC: https://sigh.bandcamp.com/music
BC: https://cacophonousrecords.bandcamp.com/music
Panzer Division Nightwish

Tagi:
Awatar użytkownika
Gruby Wiór
Tormentor
Posty: 415
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Ziemia Żelaza

#2

Post Gruby Wiór » 3 lata temu

Przystępna awangarda.

Pierwsze 2 płyty plus EP "Ghastly Funeral Theatre" zabijają.

Japońska groteska wyeksponowana do maksimum, a przy tym hellhammerowe riffy, przerywniki na pianinie, a to wszystko bez przesadnego kiczu.

"Imaginary" z 2001 ten porządek zaburzył, ciężko się tego słucha jak się nie ma natchnienia do takiej muzyki, ale co by nie mówić - jest to nadal świetna płyta. Zdecydowanie one-only jeśli chodzi o szeroko rozumiany Black Metal.
Jeśli metal to jest tort, a Slayer to jego wisienka, to ja kurwa nie chcę być na tych urodzinach.
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2077
Rejestracja: 3 lata temu

#3

Post DiabelskiDom » 3 lata temu

Brak kiczu - określenie-klucz. Balansowanie na jego granicy ale bez przekroczenia jej i popadnięcia w śmieszność. Nie bez powodu post wyżej użyłem porównania do Cradle of Filth - w wizerunku i muzyce obydwu zespołów można znaleźć zaskakująco dużo wspólnych punktów - a jednak Japończycy w odróżnieniu od Brytoli wiedzą jak utrzymać swoją sztukę w ryzach by się nie rozjechała i nie zaczęła wzbudzać salw śmiechu.

A jak znajdujesz Galerię Szubienic? Ciężko ją wepchnąć w ramy black metalu, nawet tego szeroko rozumianego aczkolwiek jest to jeden z najlepszych punktów w dyskografii zespołu. Pustynny heavy metal, przy którym kapela wypięła się na kręcącą nosem na stylistykę tej płyty wytwórnię i wyszła na tym doskonale.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
Gruby Wiór
Tormentor
Posty: 415
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Ziemia Żelaza

#4

Post Gruby Wiór » 3 lata temu

Właśnie tych płyt po 2001 mało słuchałem i dawno, będę musiał sobie odświeżyć skoro zachwalasz, dzięki! :)
Jeśli metal to jest tort, a Slayer to jego wisienka, to ja kurwa nie chcę być na tych urodzinach.
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 2524
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

#5

Post TITELITURY » 3 lata temu

Za głupi jestem na tę muzykę, ale tę Japoneczkę, to bym chętnie na rożen nadział.

Obrazek
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
Chopped-Air
Posty: 30
Rejestracja: 3 lata temu

#6

Post Chopped-Air » 2 lata temu

Z całej dyskografii zapomnieliście o Hangman's Hymn - Musikalische Exequien, które jawnie rozjebało. Słuchałem tego albumu jak do tej pory zaledwie cztery razy, ale za każdym razem z wielką dozą ciekawości. Czuje, że czas poznawania dzieła w tym przypadku będzie jeszcze postępować. Z tych mniej oczywistych Gallows Gallery jeszcze uważam za kozaka. Imaginary Sonicscape było tutaj wymieniane, tak samo jak epki czy dwa pierwsze krążki, ale wspomnieć że byt to niezwykle awangardowy i maksymalnie zabójczy nie zaszkodzi ani trochę.
O bracia poloniści, siostry polonistki! Sto trzydzieścioro było nas na pierwszym roku. Myśleliśmy, że nogi Boga złapaliśmy, że oto nas przyjęto do szkoły poetów. Szkoła poetów, Dżizas, kurwa, ja pierdolę!
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3129
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Opole

#7

Post Hajasz » 2 lata temu

Taki kult a odpowiedzi niewiele a przecież to taki azjatycki odpowiednik DHG, gdzie jak mówi Mirai nic dwa razy się nie zdarza.

Kurwa nie wiem, która płyta najlepsza bo wszystkie są absolutnie przynajmniej na 4+

Szkoda tylko, że Scorn Defeat zdecydowali się wydać u fantasty Euro bo finalnie ta płyta miała brzmieć kompletnie inaczej ale, że idiota Euro nie miał bladego pojęcia o co chodzi Sigh finalny mastering brzmi tak jak brzmi. Tragedii nie ma ale Mirai strasznie ubolewa, że debiut wyszedł tak płasko i prawdę mówiąc na tej płycie wiele smaczków i patentów jest kurwa absolutnie niesłyszalnych. Druga sprawa to żadnych diengów chłopaki za ten album nie zobaczyli. Ot jak wyglądał kult via DSP.
YOU SUFFER, BUT WHY ?
Awatar użytkownika
pp3088
Moderator globalny
Posty: 1031
Rejestracja: 2 lata temu

#8

Post pp3088 » rok temu

Świetna i zasłużona kapela. Do 2010 łykam wszystko. Najlepsze? Genialny Hail Horror Hail i EP Ghastly Funeral Theatre. Uwielbiam! Także debiut, dwójka i poschizowany Imaginary Sonicscapes stoją u mnie wysoko.

In Somniphobia taka sobie, a Graveward mam nadzieję że to jednarozowy wybryk - płyta stolec : ( Dziwni goście (Farfocel, Tolis z RC czy Heaffy z Trivium), słaba produkcja, jakieś elementy komediowe niemalże. Zawiodłem się srodze, ale wybaczam, bo Mirai i spółka dwa razy tego samego nie nagrywają i są w ciągłym poszukiwaniu "innego jutra". Droga jaką obrali jest idealnym desygnatem słowa "progresja" - do przodu i po nowe nie patrząc na stare. Za to respekt!
TITELITURY pisze: Za głupi jestem na tę muzykę, ale tę Japoneczkę, to bym chętnie na rożen nadział.

Obrazek
Zdecydowanie tak.

Obrazek

:D
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself

Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay

"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10903
Rejestracja: 3 lata temu

#9

Post yog » rok temu

Nowy album wirtuozów z Sigh, Heir to Despair wyjdzie 16 listopada 2018 roku. Gościnne wokale... Phil H. Anselmo.......

Obrazek
Art: Eliran Kantor, obrazek ma nawiązywać do reklamy jakichś japońskich psychotropów z lat 60-70.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3129
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Opole

#10

Post Hajasz » rok temu

Kurwa ten zespół to ewenement, który nigdy nie nagrał słabej płyty ani tzw. sraki. Owszem zdążyły im się średniawe materiały ale gównem się nigdy nie zhańbili. Ciekaw jestem tej nowej płyty bardzo.
YOU SUFFER, BUT WHY ?
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 2524
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

#11

Post TITELITURY » rok temu

To podlewanie kwiatków, to nawiązanie do "konewek" Master's Hammer ? ;)
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10903
Rejestracja: 3 lata temu

#12

Post yog » rok temu

Może i tak, kto wie? ;P
Mirai adds, "I just suggested to Eliran that the album is about insanity and gave him some Japanese psychotropic drug advertisement from the 60s / 70s, which I love, to show him what kind of artwork I wanted. The result was perfect. The woman on the artwork looks ostensibly happy but the plant she's watering is withering, and her room looks like a mess. This is what true insanity is about. This is what true horror is about. These days people are trying to pretend to be as happy as possible on SNS, but what kind of darkness do they have in their mind? You cannot draw the line between sanity and insanity any more."
Tracklista:
1. Aletheia 7:23
2. Homo Homini Lupus 5:33
3. Hunters Not Horned 6:47
4. In Memories Delusional 6:17
5. Heresy I: Oblivium 7:28
6. Heresy II: Acosmism 1:45
7. Heresy III: Sub Species Aeternitatis 2:26
8. Hands Of The String Puller 4:48
9. Heir To Despair 10:15
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2077
Rejestracja: 3 lata temu

#13

Post DiabelskiDom » rok temu

Teledyszczek:

Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
nvsty
Posty: 97
Rejestracja: rok temu

#14

Post nvsty » rok temu

Scorn Defeat to był fajny album, reszty nie słyszałem.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10903
Rejestracja: 3 lata temu

#15

Post yog » rok temu

Dużo bardzo zajebistych, większość totalnie pojebana. Polecam.

Edit: Swoją drogą, to nadchodzącą płytą Sigh zamknie trzecią tetralogię (ta, jest takie słowo...) płyt tytułowanych odpowiednio na S, I, G oraz H ;)
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3129
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Opole

#16

Post Hajasz » 11 mies. temu

Nowy album Sigh totalnie pojebany. Tylko dla ludzi o mocnych nerwach. Jest tu wszystko i nic nie ma. Wszystkie style muzyczne i brak każdego. Tutaj awangarda przekroczyła tę niewidzialną granicę z napisem pastisz i groteska.

To pierwszy album tego zespołu, który mnie zniesmaczył i odrzucił. Kurwa nie wiem co to jest i jak się do tego zabrać. Słuchałem wiele razy z nadzieją, że rozkminię tę sztukę ale nie daje rady.

To taki album dla Rysia, gdzie szukania przysłowiowego chuja nie ma końca. Dobrze, że Sigh ma sporo zajebistych albumów więc bić nie będę. Czyżby nieprzemyślany akt? Sztuka dla sztuki?
YOU SUFFER, BUT WHY ?
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10903
Rejestracja: 3 lata temu

#17

Post yog » 11 mies. temu

Sobie ten promocyjny kawałek z youtube przyczajałem - Homo Homini Lupus. Takie popierdolone, że nie wiedziałem, co powiedzieć o tym za bardzo. Dalej nie wiem. Może posłucham, ale się boję trochę. Tego Graveward jakoś też nie wiem czy w końcu posłuchałem całego. Muszę sobie odświeżyć cały Sigh kiedy, bo lubię pojebów. Ciekaw jestem, jak by mi teraz In Somniphobia wchodziła, bo w czasie premiery katowałem to bez przerwy ze 3 miesiące chyba i w zasadzie nic innego.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3129
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Opole

#18

Post Hajasz » 11 mies. temu

Powiem Ci, że to pierwszy ich album totalnie pojebany. Wszystkie wcześniejsze słucham bez problemu, jedne częściej inne rzadziej ale ten nowy to nie dla mnie. Pojebana muza dla pojebanych freaków.
YOU SUFFER, BUT WHY ?
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2077
Rejestracja: 3 lata temu

#19

Post DiabelskiDom » 7 mies. temu

yog pisze:
11 mies. temu
Sobie ten promocyjny kawałek z youtube przyczajałem - Homo Homini Lupus. Takie popierdolone, że nie wiedziałem, co powiedzieć o tym za bardzo.
Ja sobie przez to granie w Sekiro odświeżyłem kilka ich albumów i niejako przy okazji postanowiłem na porządnie przysiąść też do Heir To Despair. No i właśnie nie bardzo rozumiem zarzut bycia 'popierdoloną", bo ta płyta jest właśnie zajebiście lajtowa jak na nich. Baaaardzo dużo przebojowych patentów z oczywistą nutką szaleństwa (bo przecież bez tego to nie byłby Sigh), ale jednak porównując do takiego Imaginary Sonicscape to album jest niesamowicie lekkostrawny dla przeciętnego zjadacza metalu, tak myślę. A ten promujący numer to w ogóle, gdyby wyjąć klawiory i te wściekłe wokale to byłby do jakiegoś Antyradia.

Ogółem - bardzo, naprawdę bardzo dobra płyta. Lepsza niż poprzednia.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 4080
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

#20

Post Wędrowycz » 7 mies. temu

nvsty pisze:
rok temu
Scorn Defeat to był fajny album, reszty nie słyszałem.
To samo u mnie, z tym, że dla mnie to nie tylko "fajny" album, ale naprawdę bdb. W ogóle coś ostatnimi czasy wkręca mnie Japoński black metal, bo Sabbat i Abigail też dużo lepiej mi podchodzą niż kiedyś. Chyba z wiekiem mam mniej uprzedzeń do kraju z którego pochodzi dana kapela, bo kiedyś w ogóle ciężko mi było jakoś pogodzić black metal i Japonię razem :)
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2077
Rejestracja: 3 lata temu

#21

Post DiabelskiDom » 6 mies. temu

TITELITURY pisze:
6 mies. temu
Obrazek
Nieśmiało postanowiłem zacząć przygodę z zespołem od tej płyty, tak bez powodu, ot padło na chybił trafił, i chyba trafiłem dobrze. Kiedy wcześniej próbowałem tego słuchać, odbijałem się od awangardy. Może te wcześniejsze nagrania przypadną mi do gustu.
Dla mnie to też był zapalnik, który sprawił, że ich pokochałem. Wcześniej wiele razy próbowałem i nigdy nie mogłem z nimi dojść do ładu. Hail Horror Hail musiał trafić w końcu na dobry moment i od niego poszło gładko. Ze swojej strony mogę polecić jeszcze albumik Hangman's Hymn - symfoniczno-gotycki bleczor, jaki mogłyby grać Kredki, gdyby nie poszły w kabaretki i poduszki z wampirzymi kłami. Powinien Ci podejść.

Natomiast odradzam Gallows Gallery - chociaż dla mnie to jedna z trzech najlepszych płyt. Ale jeśli Ty masz awersję do heavy metalu to możesz się odbić ;)
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 2772
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Stolica Kujaw Zachodnich

#22

Post Vexatus » 6 mies. temu

Hajasz pisze:
11 mies. temu
Pojebana muza dla pojebanych freaków.
Dzięki! ;)
Vexatus - moje słuchowiska dla ludzi głuchych. Czacha dymi - mój blog.
Przyszła pora na Grindcore'a >>> 地獄 >>> Work in progress...
Jestem uczulony na pierdolenie głupot!!!
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10903
Rejestracja: 3 lata temu

#23

Post yog » 6 mies. temu

A ja pokochałem od Scorn Defeat i jak dla mnie to wciąż najlepszy Sigh. Niespotykane do dziś niemal, doomowe podejście wymieszane z japońskim klimatem, duchy, harakiri i zapomniane kapliczki w lasach nad zamglonymi jeziorami w głębokich górach. Plasuję tę płytkę wśród moich ulubionych blackowych pomiotów z tych czasów. Zajebiste są te dziwaczne japońskie melodie w to wszystko wplecione. Nie wiem, czy tam jakaś skala tych ichnich instrumentów inna jest, czy coś tam innego, ale ładnie to uwydatnia popierdoloną atmosferę. Jedyne, co mi to przypomina to debiut Magane, o którym jakiś czas temu pisałem. Chórki na tym albumie Sigh, zwolnienia, zawodzenia - wspaniałe to jest. Wspominałem też, że jest tu jakiś triumf wylęgający się w porażce. Heeehee-eej!



Jak wyszła In Somniphobia to przez parę miesięcy słuchałem dzień w dzień po kilka razy, więc też mi się podobało bardzo. Poza tym w sumie wszystko mi się podoba, część mam mniej, część bardziej osłuchaną, tylko tych dwóch ostatnich albumów chyba nie słyszałem, może Graveward z raz dawno temu.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2077
Rejestracja: 3 lata temu

#24

Post DiabelskiDom » 6 mies. temu

Scorn Defeat także bardzo dobre, ale z tych początków to Infidel Art zdecydowanie lepsze ;)

No i ta nowa, zaiste mniej popierdolona niż może się wydawać!
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 2772
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Stolica Kujaw Zachodnich

#25

Post Vexatus » 6 mies. temu

Ja nie wiem o co Wam chodzi z tą nową płytą. Bardzo przyjemna muzyka...
Vexatus - moje słuchowiska dla ludzi głuchych. Czacha dymi - mój blog.
Przyszła pora na Grindcore'a >>> 地獄 >>> Work in progress...
Jestem uczulony na pierdolenie głupot!!!
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10903
Rejestracja: 3 lata temu

#26

Post yog » 6 mies. temu

DiabelskiDom pisze:
6 mies. temu
Scorn Defeat także bardzo dobre, ale z tych początków to Infidel Art zdecydowanie lepsze ;)
Mi się tam już za duży chaos wydaje być, na Scorn Defeat to wszystko jest poukładane pięknie, jakby to była muzyka klasyczna jaka, czy co, żadnego fałszywego dźwięku i nie ma też jakiejś jazdy na złamanie karku na krawędzi noisu, jak się później Sigh przydarzało czasami.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
deathwhore
Tormentor
Posty: 2713
Rejestracja: 3 lata temu

#27

Post deathwhore » 6 mies. temu

Ja w sumie do dziś znałem tylko debiut, bardzo miły kawałek jednak dość klasycznego metalu, oraz Imaginery Sonicscape, który bardzo doceniłem po latach. Teraz sobie słucham Scenes From Hell, bo jest na bandcamp i bardzo mi się ten odpust i cyrk podoba.
DiabelskiDom, znany jako Bubuś pisze:
miesiąc temu
!!!
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2077
Rejestracja: 3 lata temu

#28

Post DiabelskiDom » 6 mies. temu

Vexatus pisze:
6 mies. temu
Ja nie wiem o co Wam chodzi z tą nową płytą. Bardzo przyjemna muzyka...
No toć ja odkąd jej posłuchałem na porządnie to forsuję, że właśnie łatwa i przyjemna, bo @yog wypisywał, że ten kawałek udostępniony jakiś strasznie pokurwiony. A on właśnie jeden z lżejszych tam :)
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10903
Rejestracja: 3 lata temu

#29

Post yog » 6 mies. temu

Bo się zaczął jak jakiś hevi metal a zaraz coś zaczęło odpierdalać i już tak grzecznie nie było. Raz słuchałem, dobrze już nie pamiętam, ale niby był lajtowy, a nie był.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 2772
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Stolica Kujaw Zachodnich

#30

Post Vexatus » 6 mies. temu

DiabelskiDom pisze:
6 mies. temu
No toć ja odkąd jej posłuchałem na porządnie to forsuję, że właśnie łatwa i przyjemna
Ale mnie chodziło o to co pisali wczesniej @yog i @Hajasz. :) Ta płyta jest całkiem niezła i naprawdę bardzo przyjemna w odbiorze. Nawet ten trzyczęściowy potworek "Heresy" fajnie wyszedł. :)
TITELITURY pisze: Za głupi jestem na tę muzykę, ale tę Japoneczkę, to bym chętnie na rożen nadział.
Albo sam byś przedtem trafił na rożen... :)
Vexatus - moje słuchowiska dla ludzi głuchych. Czacha dymi - mój blog.
Przyszła pora na Grindcore'a >>> 地獄 >>> Work in progress...
Jestem uczulony na pierdolenie głupot!!!
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 2524
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

#31

Post TITELITURY » 6 mies. temu

Posłuchałem tej galerii szubienic i nie było źle, a nawet napisze, że przyjemne. Chociaż w tej "awangardzie" chodzi chyba jedynie o to, żeby najebać jak najwięcej syntezator ów oraz innej elektroniki na minute muzyki, to jednak cały koncept mi się podoba, a heavy przytłoczony takim plumkaniem na keybordzie nie razi ucha sucha, który odważył się tego posłuchać, czyli mnie. Ale najlepsze momenty na tej płycie moim zdaniem to te, gdzie zwalniają, odchodząc od klasycznego heavy. To w połączeniu z plumkaniem daje zajebisty efekt. Podobnie jak fragmenty, gdzie gitara nie pojawia się w ogóle. Przyjemna, lajtowa płyta, w sam raz jeśli chce się odpocząć od typowego łomotu, jednocześnie nie wykraczając poza metalową stylistykę. Chyba zaczynam przekonywać się do zespołu, co mnie bardzo cieszy, ponieważ dawno już chciałem to zrobić. Coś jak z prawiczkiem, któremu udało się poderwać pierwszą szmulkę.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Deathhammer
Posty: 44
Rejestracja: rok temu

#32

Post Deathhammer » 2 tyg. temu

W 1993 Euronymous, jeszcze przed śmiercią, zdążył zainteresować się niejakim Sigh. Rzecz to była całkiem egzotyczna, bo z dalekiej Japonii. Na szczęście ówczesny mózg Mayhem nie przejmował się takimi głupotami i wiedział, że dobra muzyka broni się sama, bez kontekstów geograficznych. Zapewne kolejne dzieła Mirai i spółki nie przeszłyby pod banderą Deathlike Silence, bo z black metalem zaczęło to mieć coraz mniej wspólnego(chociaż Euro był całkiem otwartym umysłem, więc kto wie...) - to już historia na inny wpis. "Scorn Defeat" zaś, to czystej wody black z thrashowymi naleciałościami. Wystarczająco europejski, bo Hellhammer, Celtic Frost i Samael aż się stąd wylewa. Ale i z miejsca słyszymy, że mogło to powstać jedynie w Kraju Kwitnącej Wiśni. Już na tym etapie, jeszcze klasycznego metalowego łojenia, mamy tu do czynienia ze sporą ilością barwnych ozdobników. Sigh nie boi się wplatać w black/thrashowy rdzeń swojej muzyki przeróżnych dodatków, acz czyni to znacznie bardziej oszczędnie niż na późniejszych albumach.

"Scorn Defeat" stylistycznie przypomina coś na pograniczu pierwszej i drugiej fali bm. Jak już wspomniałem, riffowanie ma tu znacznie więcej wspólnego z Samael niż chociażby właśnie Mayhem. Prostota i swojego rodzaju toporność jest tu na porządku dziennym - ale to nieoszlifowanie jest oczywiście wartością dodaną. Co wyróżnia tych Japończyków to przede wszystkim niecodzienne struktury utworów i skłonności do eksperymentów. Otwierający album "A Victory of Dakini" jest dobrym tego reprezentantem - mamy tam i umiejętnie wplecione klawisze, i totalnie z dupy pojawiającą się solówkę, która za pierwszym razem wywołuje konsternację, lecz wraz z kolejnymi odsłuchami zdaje się pasować. Takie dziwne odjazdy tylko wspomagają cholernie niepokojący i momentami wręcz upiorny wydźwięk całości. Wystarczy posłuchać "At My Funeral" - to gitarowe tremolo w połączeniu z symfonicznym pasażem tworzy jeżący włosy efekt. Jest w tym coś gotyckiego, acz bez tandety i kiczu. Dodajmy do tego charakterystyczne wokale Mirai, bardzo jadące pod Venom, z typową dla tegoż zadziornością i arogancją, ale i cudownym smaczkiem w postaci akcentu.

Ale nie samym klimatem to wydawnictwo stoi - kompozycyjnie jest naprawdę dobrze, a każdy utwór ma swój unikalny charakter i się czymś wyróżnia. "The Knell" to pędząca niczym japoński pociąg jazda bez trzymanki, "Ready for the Final War" to epicki, 9-minutowy odjazd, zarówno pełny patosu i ornamentyki, jak i po prostu klasycznego riffowania w stylu Celtyckiego Mrozu. Na czele z absolutnie przezajebistym, niespodziewanym przyśpieszeniem w 5 minucie - tak bardzo przypominającym "The Usurper". No i zawiera najbardziej nadające się do wspólnego śpiewania wersy na płycie: "Into the night of the depths/When rago shines into the skies/They will regret, the tenth planet/The king of destruction now has come", przeplatane opętańczym, histerycznym śmiechem wokalisty. Przewspaniała rzecz. A na końcu jest jeszcze "Taste Defeat", wolno kroczące, zajeżdżające doom metalem na kilometr, ze świetnym użyciem piszczałek czy cholera wie jaki to instrument, no i gorzką, naprawdę przytłaczającą końcówką, gdzie utwór zwalnia jeszcze bardziej, powoli usuwając się w nicość(jedno z lepszych użyć fade-outu jakie słyszałem). "All the faiths you had are falling down/Taste of defeat, defeat of yourself"...

I szkoda tylko, że to tak naprawdę jedyny album w tym stylu, jaki nagrał Sigh. Jeszcze klasycznie metalowy, acz wystarczająco "udziwniony" i obudowany nietypowymi rozwiązaniami, by stanowić totalnie unikalne zjawisko na scenie. No i w 1993 tak aktywne użycie klawiszy nie było jeszcze czymś na porządku dziennym, więc warto czasem wymienić Sigh obok Emperor. A dla mnie - mówiąc zupełnie szczerze - Japończycy wykorzystali elementy symfoniczne ze znacznie większym wyczuciem i bez takiego napuszenia. Podsumowując - perełka.

A w ogóle to yog parę postów temu doskonale wyraził to co mam na myśli słuchając debiutu Sigh. "Niespotykane do dziś niemal, doomowe podejście wymieszane z japońskim klimatem, duchy, harakiri i zapomniane kapliczki w lasach nad zamglonymi jeziorami w głębokich górach" - o właśnie to chciałem powiedzieć, tylko mi słów brakowało. Chłopie, to ty powinieneś recenzje pisać, nie ja :D
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3129
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Opole

#33

Post Hajasz » 2 tyg. temu

Deathhammer pisze:
2 tyg. temu
I szkoda tylko, że to tak naprawdę jedyny album w tym stylu, jaki nagrał Sigh.
Akurat debiut to taki swoisty kompromis zawarty przez Mirai i Euro bo w założeniu już ten album miał być takim Infidel Art ale wódz DSP nie chciał słyszeć, że to będzie bardziej awangarda niż black metal. Już też wtedy zostało ustalone, że Sigh wyda tylko jeden album dla DSP z powodu innej wizji swojej muzyki. Na Scorn Defeat wszystkie te awangardy są wyraźnie wyhamowane i wplecione w taki sposób aby płyta miała black metalowy wydźwięk.
YOU SUFFER, BUT WHY ?
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 2772
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Stolica Kujaw Zachodnich

#34

Post Vexatus » 2 tyg. temu

Hajasz pisze: Na Scorn Defeat wszystkie te awangardy są wyraźnie wyhamowane i wplecione w taki sposób aby płyta miała black metalowy wydźwięk.
Moim zdaniem szkoda, bo ta płyta mogła być jeszcze lepsza.
Vexatus - moje słuchowiska dla ludzi głuchych. Czacha dymi - mój blog.
Przyszła pora na Grindcore'a >>> 地獄 >>> Work in progress...
Jestem uczulony na pierdolenie głupot!!!
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3129
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Opole

#35

Post Hajasz » 2 tyg. temu

Infidel Art to tak na prawdę pełnoprawny Scorn Defeat.
YOU SUFFER, BUT WHY ?
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2077
Rejestracja: 3 lata temu

#36

Post DiabelskiDom » 2 tyg. temu

Dlatego jest po prostu lepszy.

Ale prawdziwa jazda zaczęła się dopiero na Hail Horror Hail, poprzedzona wstępem w postaci Ghastly Funeral Theatre.
Panzer Division Nightwish
Deathhammer
Posty: 44
Rejestracja: rok temu

#37

Post Deathhammer » 2 tyg. temu

Hajasz pisze:
2 tyg. temu
Deathhammer pisze:
2 tyg. temu
I szkoda tylko, że to tak naprawdę jedyny album w tym stylu, jaki nagrał Sigh.
Akurat debiut to taki swoisty kompromis zawarty przez Mirai i Euro bo w założeniu już ten album miał być takim Infidel Art ale wódz DSP nie chciał słyszeć, że to będzie bardziej awangarda niż black metal. Już też wtedy zostało ustalone, że Sigh wyda tylko jeden album dla DSP z powodu innej wizji swojej muzyki. Na Scorn Defeat wszystkie te awangardy są wyraźnie wyhamowane i wplecione w taki sposób aby płyta miała black metalowy wydźwięk.
I moim zdaniem dobrze, że są wyhamowane. Naprawdę na tej płycie wszystko mi pasuje i jest dobrze wyważone. Jak ktoś chce awangardowego szaleństwa to proszę bardzo, jest dużo kolejnych albumów tej kapeli. A debiut ma swój własny wykurwisty charakter i tak ma być!

Wróć do „Black Metal”