Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 13798
Rejestracja: 4 lata temu

yog 2 mies. temu

No też sobie przyklepałem nową płytę Pidżamy Porno, zobaczymy, najwyżej się sprzeda za 4 stówy ;) Ten kawałek mi do naprawy pralki towarzyszył i niemieckie elektro tam zacne leci.

https://www.d-a-p.org/main1.html
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 13798
Rejestracja: 4 lata temu

yog 2 mies. temu

Marduk666 pisze:
2 mies. temu
yog pisze:
2 mies. temu
Obrazek
Ależ chujowe smęty :(
Smęty owszem, ale na szczęście mam chujowy gust i mi się to lamentowanie nad bitami Kraftwerka po berlińsku podoba, a nóżka tupie cały czas. Przynajmniej te 2 dotychczasowe odsłuchy. Muza tutaj strasznie przyjemnie pędzi, tylko wokal ostro z przodu w miksie i trochę ona ginie momentami.

Zadowolony jestem, że kupiłem, wymyśliłem nawet czemu zapakowane tak śmiesznie - ten śpiewnik to wydrukowany został na zwykłej drukarce, może laserowej, ale kartki A4 trzeba było jakoś zgiąć do A5 no i nie wyszło do końca tak elegancko a czas wysyłki nadszedł to jeb jeb między okładkę a płytę i niech się w kartonie dogina. Moja płytka nosi bardzo wyraźne ślady tego bookleta :)
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Marduk666
Tormentor
Posty: 1003
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Jarosław

Marduk666 2 mies. temu

Ja natomiast uważam, że ta książeczka i teksty w niej zawarte to, uwaga zacytuję teraz Ciebie @yogu z sb "jakby była najważniejsza". Z tym, że nie "jakby", a faktycznie najważniejsza na tym wydawnictwie jest historia "Skórnika". Tego bełkotu oczywiście nie rozumiem, może trzeba w głębsze rozkminianie się wdrożyć albo nie trzeba niczego rozkminiać bo historia błaha, a człowiek doszukuje się nie wiadomo czego. Albo jestem za głupi na to i chuj. Tak więc teksty i śpiew pierwszy plan, potem muzyka. Poprzednie wydawnictwa kładły nacisk na muzykę w moim odczuciu, albo było to wyważone, a na Futurista jest odwrotnie. Co do muzyki - bardzo prosta i schowana za bardzo dziwnymi zaśpiewami czy monologami. Dzisiaj przy reperowaniu tableta córki posłuchałem tego chyba ze sześć razy i co? I gówno. Nic z tego nie wiem. Jedyne co mi zostaje to z kawałka udostępnionego wcześniej tj "V" i następnego po nim. Żona mi kazała z tym wypierdalać z domu, a wszystkie wydawnictwa WTZ ceni i zabiera ze sobą schowane w telefonie do roboty za granicę. Te śpiewy to lamenty bardziej, jakieś modlitwy wiejskie i trochę pijackie. Posłucham tego jeszcze bo oczywiście jak się kupiło to musi się kurwa spodobać do chuja :p ;)
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 13798
Rejestracja: 4 lata temu

yog 2 mies. temu

Taki beton folk.

Kiedyś sobie wynajmę mieszkanie w modernistycznej kamienicy jakiegoś architekta z lat 50. na Saskiej Kępie, będę siedział na dachu tego dziwacznego budynku o liniach wyjętych spod cyrkla, popijając lemoniadę z kryształowej szklanki, słuchał tego z patefonu na korbkę i myślał, że życie jest piękne. Chociaż ostro pojebane.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 1024
Rejestracja: 2 lata temu

kurz 2 mies. temu

yog pisze:
2 mies. temu
Kiedyś sobie wynajmę mieszkanie w modernistycznej kamienicy jakiegoś architekta z lat 50. na Saskiej Kępie, będę siedział na dachu tego dziwacznego budynku o liniach wyjętych spod cyrkla, popijając lemoniadę z kryształowej szklanki, słuchał tego z patefonu na korbkę i myślał, że życie jest piękne. Chociaż ostro pojebane.
Ładnie powiedziane, życzę szczęścia.
Awatar użytkownika
hellpanzer
Posty: 71
Rejestracja: 5 mies. temu

hellpanzer miesiąc temu

Po pierwszym(i pewnie ostatnim) odsłuchu zgadzam się z tym, co napisał kolega Marduk. Te zaśpiewy są tragiczne, co sprawia że płytki to w dużej mierze droga przez mękę. Najbardziej mi leży utwór szósty, który, jak dla mnie, równie dobrze mógłby się znaleźć na "Berliner Vulkan". Drugiego podejścia nie planuje, już teraz wiem, że z tym wydawnictwem się nie polubimy.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 13798
Rejestracja: 4 lata temu

yog miesiąc temu

Gdyby ktoś jeszcze miał chęć się odbić, to:



Mi się oczywiście płytka podoba (wokale też).
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Marduk666
Tormentor
Posty: 1003
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Jarosław

Marduk666 miesiąc temu

Posłuchałem tego już kilkanaście razy, daleki jestem od zachwytów, ale wkręcać się zaczyna. Wokale nie irytują już tak jak na początku. Może pomógł seansik na słuchaweczkach z wieczora. Poza tym płyta nie jest przyjemna bo jakiś smutek dziwny z tego wydawnictwa się wylewa...
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 5104
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz miesiąc temu

Ja natomiast zaliczyłem narazie pierwszy odsłuch co prawda, ale już mam przeczucie, że jednak nie będę tak chętnie tego słuchał jak poprzednich wydawnictw. Nie czuję jakoś narazie tego albumu, w sensie że spoko, posłuchałem do końca bez problemu, ale tak jak jednym uchem wleciało, tak drugim wyleciało i nawet nie mam ochoty puścić drugi raz, tak jak wielokrotnie mi się zdarza w stosunku do reszty ich twórczości.

Z tym smutkiem @Marduk666 to trafiłeś, z tym że moim skromnym zdaniem poza samym smutkiem wyziera z tego depresja.

edit: drugie podejście właśnie zaliczyłem i jest nieco lepiej, ale dalej obiektywnie średnio. Taki folklorystyczny bełkot zanurzony w post-punkach, minimalistycznych klawiszach i eksperymentalnych rockowych brzmieniach, o wyraźnie pesymistycznym, czy wręcz jak napisałem wyżej depresyjnym wydźwięku.
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 13798
Rejestracja: 4 lata temu

yog tydzień temu

Płytka świetna, nie powiedziałbym, że tu jest depresyjny wydźwięk, bardziej jest to taka utrata złudzeń czy nadziei. Nie czytałem tekstów, bo mi się nie chciało (i wolę własne interpretacje, które są zawsze bardziej osobiste jak się coś tam usłyszy a resztę samemu doskłada), ale ja to widzę tak, że jest to opowieść o tym niejakim Skórniku, który to zwierzęta oprawiał i do niego w pewnym momencie dochodzi, że "there's no thrones up there in the sky" i w sumie to on jest takim samym zwierzęciem, jak te jego ofiary, tyle samo wart jest, a tym samym jest poniekąd mordercą i stąd to zwątpienie w siebie samego. Depresyjnych nut tu za bardzo nie dostrzegam przez te kilka-naście odsłuchów.

Album płynie doskonale. Podkłady wspaniałe, wokal świetny. Nie dla każdego (i dobrze).
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 5104
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz tydzień temu

Akurat W~T~Z to jeden z najchętniej słuchanych przeze mnie rodzimych projektów ostatnimi laty, więc celowo daję nowemu wypustowi odetchnąć. Gdyż ponieważ, skoro nieco się od niego odbiłem, to dość prawdopodobne, że wejdzie na całego, tylko po czasie. Zdecydowanie Sars trafia swoim graniem w mój pokrętny gust i nastroje. Tyle, że podobnie jak ileś lat temu jak zaczynałem swoją przygodę z Duszę Wypuścił, potrzeba było wręcz paru lat, żebym wsiąkł w to na całego, tak też czuję, że potrzebuję odpowiedniego stanu umysłu/warunków do wchłonięcia "Futuristy". Być może musi nadejść jesień, która jest tym już okresem w roku, kiedy aura jest zdecydowanie bardziej sprzyjająca niż nakurwiające nachalnie słońce i duchota.
Odium Humani Generis

Wróć do „Black Metal”