Płyta bardzo dobra pod każdym względem, nie tylko samej pracy perkusji.
Chyba nikt nie ma w tej kwestii jakichś wątpliwości, a jeśli ma to chyba po prostu jest głuchy.
Podbijam stawkę, dla mnie to jest top krajowej klasyfikacji generalnej.Wędrowycz pisze: 5 lat temu Mnie utwierdza w przekonaniu, że trafnie uznałem przy okazji debiutu KSM za swój ulubiony rodzimy zespół black metalowy i kolejne 2 pełniaki tylko potwierdziły, że to absolutna topka naszej sceny (współczesnej, bo zaraz ktoś zacznie bóldupizm uprawiać, że zapominam o tych co byli długo przed nimi).
Podtrzymuję. Chociaż moim zdaniem CdG i KSM czy Mgła to zupełnie różne od siebie granie i trudno byłoby je tu porównywać, to jednak CdG pod każdym kątem zasługuje na miano najlepszego bm zespołu w Polsce.yog pisze: 5 lat temu pewnie nie będę odkrywczy stwierdzając, że najlepszym zespołem rodzimej sceny blackmetalowej to jest Cultes des Ghoules
Pewien bloger znany pod pseudonimem pewnej autorki lektur szkolnych pisał o tym albumie 3 posty dziennie ze dwa tygodnie chyba i również w komentarzach zachwytom nie było końca. Poprzednie wyszły może w innej nieco erze, ale mi się aż tak w oczy ich kult nie rzucał, jak w przypadku ostatniego krążka, będącego jednak nieco takim "raz jeszcze to samo". Pochwał było oczywiście też wiele.
Doprawdy moment jest dobry gdyż kilka dni temu było odświeżane przy okazji dokupienia debiutu na jsn. Z Pagan brakowało mi do darmowej wysyłki to wrzuciłem skoro już dawno było na liście.brzask pisze: 9 mies. temu Zgadza się, Enemy of Man to baaardzo dobry material i akurat w dobrym momencie został przypomniany
And everything that constituted yourself, all the things you've done and those you could have. The joyous memories, the warmth and the calm. The silly thought that one day a change would come. The naive adolescence, off track with its dreams, but in the end - harmless and innocent. The anecdotes, and digressions and pauses. Those moments of bliss atop the green hills. The illusion of belief, justification and truth. All those things you've learned for later, for another life. And every word that could be spoken, every thought that could be born and all that could have been is now no more.
Większość ma swoją ulubioną płytę - zwłaszcza jeśli mowa o dwóch ostatnich, .. i wskazuje na EoM. Ja bardzo lubię obie i zwykle wstrzymuję się tu od głosu bo Apocalypticists też jest doskonały w swej chorobie. Nie ustępuje poprzedniemu albumowi w ogóle.Blind pisze: 9 mies. temu Apocalypticists słuchany zaraz po odsłuchu poprzedniczki aż tak ogromnego wrażenia nie robi, jednak i temu albumowi na dobrą sprawę niczego nie brakuje. Naturalne rozwinięcie stylu i ponowne nieziemskie popisy D. Po prostu poprzedniczka miała jednak lepsze kompozycje.
No moim zdaniem jednak ustępuje. Z Enemy of Man paradoksalnie sporo motywów wkręca się w głowę, z Apocalypticists niezbyt. Nie jest to może jakiś wielki wyznacznik, ale czysto subiektywnie lubię motywy w muzyce, które później można odtworzyć w głowie w dowolnym momencie. Być może z ostatnią też tak jest - zdecydowanie mniej jej słuchałem, stąd może taki problem u mnie. Jednak wydaje mi się, że utwory z drugiego albumu są po prostu lepsze. Tam to wszystko, co podłe jest "bardziej". Apocalypticists stara się być drugim Enemy of Man, ale nie do końca mu się to udaje, jedynie połowicznie - choć to wciąż warty uwagi album.brzask pisze: 9 mies. temu bo Apocalypticists też jest doskonały w swej chorobie. Nie ustępuje poprzedniemu albumowi w ogóle.
I tu dochodzimy pewnie do sedna bo jak dla mnie nie na wszystkich płytach chodzi (przede wszystkim) o łatwo zapamiętywalne motywy, melodyjki, refreny itd.Blind pisze: 9 mies. temu Z Enemy of Man paradoksalnie sporo motywów wkręca się w głowę, z Apocalypticists niezbyt. Nie jest to może jakiś wielki wyznacznik, ale czysto subiektywnie lubię motywy w muzyce, które później można odtworzyć w głowie w dowolnym momencie.
Akurat celnie trafiłeś bo po debiucie i demie Szrona, które pokręciły się u mnie dłużej ze 2 tygodnie temu, przyszedł czas i na splity więc są obecnie katowane - znakomite materiały ze strony wszystkich 3 ekip.Wędrowycz pisze: 8 mies. temu Ja dziś odkurzam sobie splity ze Szronem (ten z 2006 r.) i z Infernal War. Oba wyśmienite i czas się ich nie ima. Tak samo jarałem się nimi w momencie wydania, tak samo po latach słucham ich z dużą przyjemnością. A co szanowne gremium po czasie sądzi o tychże wydawnictwach?
Nic się nie zestarzały te materiały. Kopią tak jak w momencie wydania.

Słuchałem tego kiedy jeszcze mieściłeś się w wadze lekkopółśmiesznej i biegałeś w koszulinie Cradle of Filth. Nie nakręcaj się tak, neofito.DiabelskiDom pisze: 8 mies. temu Co tam, kochani? Puszczacie jakiś jednoczłowiekowy raw black metal ze specyficznym brzmieniem i ciekawym wokalem???
EPka jest bardzo dobra, ale dopiero pierwszy pełniak pozamiatał. Pamiętam jak ten materiał zrywał kochanym metalom papę z dachu kiedy wyszedł. Do dzisiaj słucha się tego doskonale.Wędrowycz pisze: 8 mies. temu Hue, tu się mogę pochwalić również fascynacją zespołem od czasów tego pełniaka, ale nawet i epki "A Thousand Voices"
Ale wiesz, smyku, że ja to znam od premiery a śmieszny kompakcik w pierwszym wydaniu, to jedna z pierwszych płyt na jakie wydałem kieszonkowe?Vexatus pisze: 8 mies. temu Słuchałem tego kiedy jeszcze mieściłeś się w wadze lekkopółśmiesznej i biegałeś w koszulinie Cradle of Filth. Nie nakręcaj się tak, neofito.![]()
Bardzo się przestraszyłeś kiedy pierwszy raz odpaliłeś?