Awatar użytkownika
porwanie w satanistanie
Tormentor
Posty: 1025
Rejestracja: 3 lata temu

Re: Kriegsmaschine

porwanie w satanistanie rok temu

TITELITURY pisze:
rok temu
Pojawia się chyba nawet ta stopa synkopowa, aranżacje są ciekawe, ale cóż z tego, skoro wszystko pozostaje jednostajne. Za mało jak dla mnie zmian tempa. To się aż prosi o jakieś blasty, jakieś przyśpieszenie, a tymczasem w kółko to samo, do znudzenia.
No i właśnie - jak dla Ciebie. Ja znów sobie żadnych blastów tam nie życzę, bo jak dla mnie byłby to właśnie banał. Dla mnie KSM to perfekcyjne zgranie treści i formy, doprawdy nie wiem więc, w imię czego mieliby to próbowac na siłę urozmaicać.

Tagi:
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 2834
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY rok temu

W imię przestania bycia nudnym. Nie no, jeden lubi BaN, drugi jak mu nogi śmierdzą, nic mnie do tego, ale nie rób z tej kapeli jakiegoś tam tuza black metalu. Nawet jeśli te niestrawne zakalce uznać za coś więcej, niż muzyczną średnią artystowską, to i tak są zespoły, którym to wychodzi jednak lepiej i to jest niewątpliwie fakt obiektywny. Drugim jest to, że jednak mają swój oryginalny styl, co już jest niewątpliwie zaletą... jakąś tam.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
porwanie w satanistanie
Tormentor
Posty: 1025
Rejestracja: 3 lata temu

porwanie w satanistanie rok temu

TITELITURY pisze:
rok temu
W imię przestania bycia nudnym. Nie no, jeden lubi BaN, drugi jak mu nogi śmierdzą, nic mnie do tego, ale nie rób z tej kapeli jakiegoś tam tuza black metalu.
A właśnie, że będę robił, ot co. Najlepsza polska kapela BM i jedna z najlepszych obecnie na świecie. Mam nawet motyw z okładki na pulpicie.
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 4666
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz rok temu

Dla mnie również najlepsza kapela black metalowa z Polski, a zaraz po niej Non Opus Dei. Póki co będę się jeszcze musiał podelektować dźwiękami dłużej, podobnie jak to miało miejsce w przypadku "Enemy Of Man", która z czasem wkręciła mnie nawet mocniej niż na początku. Poza tym, tu nie ma się co wykłócać bo racja jest jak dupa - każdy ma własną. KSM jako jedyna kapela na naszej scenie tworzy z powodzeniem muzyczny ekwiwalent tego co można określić po naszemu jako pustka, a po angielsku "The Void". Tak ja to widzę, a dokładnie słyszę.
Odium Humani Generis
ecth
Posty: 18
Rejestracja: 3 lata temu

ecth rok temu

Niestety nie. Z Mistrza i Małgorzaty jest sampelek na splicie z Infernal War. Na Altered States of Divinity pierwsze słowo należy do Seana Gullette'a i pada w Pi Aronofskiego.
Dzięki. A sample z Prism i Other Death pomożesz rozszyfrować?
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12513
Rejestracja: 3 lata temu

yog rok temu

Wędrowycz pisze:
rok temu
Dla mnie również najlepsza kapela black metalowa z Polski
Sorry za offtop, ale mnie strasznie bawi jedna kwestia, bo powiedziałeś na SB przedwczoraj, że jeśli chodzi o CdG to już najlepsze za nimi, a Henbane (styczeń 2013) wyszedł cały rok przed Enemy of Man (luty 2014) i od tego czasu już Kriegsmaschine nic nie wydało. Do tego aktualnego albumu, który - jak odnoszę wrażenie, póki co specjalnej podniety u Ciebie nie wywołał ;) Jak to jest, że już Cultesy już dawno najlepsze zrobiły, a Kriegsmaschine wciąż rządziło w Twoim rankingu, choć płyty nie wydali niemal od czasu Henbane? :P

Co do nowej płyty - przesłuchałem wczoraj całość, ostatnie kawałki jakieś ciekawsze się zdawały, wokal ciut bardziej chyba urozmaicony i dzięki samplom sporo to zyskuje. Obawiam się jednak, że do zachwytu mogę nie dojść. To Mgła w końcu.

Ale za walory produkcyjne wielki respekt dla M. po raz kolejny. Brzmią te jego płyty perfekcyjnie.
Wędrowycz pisze:
rok temu
KSM jako jedyna kapela na naszej scenie tworzy z powodzeniem muzyczny ekwiwalent tego co można określić po naszemu jako pustka, a po angielsku "The Void". Tak ja to widzę, a dokładnie słyszę.
Ta, ewidentnie takie wrażenie jest, szczególnie pod koniec. Chociaż do klasy Apokatastasis Panton to brakuje, oj brakuje :)
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Nucleator
Moderator globalny
Posty: 1552
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: ŁDZ/Bełchatów

Nucleator rok temu

Znowu wyjdę w oczach niektórych na prymitywa i ignoranta, ale chuj z tym: podchodziłem z ciekawości 3 razy do nowego Kriegsmaschine i za każdym razem albo odpadałem z nudów gdzieś w połowie albo rozmyślałem o jakichś pierdołach pokroju sytuacji demograficznej w Bełchatowie. No nie kupuję kompletnie takiej wizji black metalu, to jest smęcenie dysonansowymi riffami okraszone wymuszonymi, słabawymi wokalizami i dla odmiany znakomitymi partiami perkusji. A przedostatni kawałek to już w ogóle masakra, prawie 12-minutowy glut, który nie oferuje kompletnie nic poza tym, że tracisz pieprzone 11 minut z hakiem. Titelitury ma rację: to taki black metal dla hipsterów, bez sieczki, bez szaleństwa, bez ikry. W sam raz dla ludzi jarającymi się choćby ostatnimi gównianymi wydawnictwami Deathspell Omega.

Trzeba będzie sobie Anteus zapuścić na odtrutkę.
Wędrowycz pisze: Dla mnie również najlepsza kapela black metalowa z Polski
Cultes mimo tegorocznego słabego Sinister zjada i wypluwa męczybuły z Kriegsmaschine, którym braknie życia, by nagrał coś w choćby połowie dobrego jak Coven.
Ryszard pisze:
rok temu
Trochę za dużo wina, przystojny kolega w koszulce Dissection, At the Gates z dyktafonu... I zaraz pedałują się tekie satany w parku na ławce, za ręce się trzymają... Teczowy Black Metal hahahaha
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 4666
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz rok temu

yog pisze:
rok temu
Wędrowycz pisze:
rok temu
Dla mnie również najlepsza kapela black metalowa z Polski
Sorry za offtop, ale mnie strasznie bawi jedna kwestia, bo powiedziałeś na SB przedwczoraj, że jeśli chodzi o CdG to już najlepsze za nimi, a Henbane (styczeń 2013) wyszedł cały rok przed Enemy of Man (luty 2014) i od tego czasu już Kriegsmaschine nic nie wydało. Do tego aktualnego albumu, który - jak odnoszę wrażenie, póki co specjalnej podniety u Ciebie nie wywołał ;) Jak to jest, że już Cultesy już dawno najlepsze zrobiły, a Kriegsmaschine wciąż rządziło w Twoim rankingu, choć płyty nie wydali niemal od czasu Henbane? :P

Ta, ewidentnie takie wrażenie jest, szczególnie pod koniec. Chociaż do klasy Apokatastasis Panton to brakuje, oj brakuje :)
Co w tym dziwnego? Przecież kapela nie musi wydawać w międzyczasie nic nowego żeby dalej rządzić w rankingach u kogoś. Kult Golasów zawsze lubiłem, nawet bardzo, ale po prostu do ulubionych kapel się nie dostali mimo świetnych rzeczy jak np. "Henbane" czy debiut. Emperor nie wypuścił nic nowego od czasów "Prometheus" a dalej uważam ich za jedną z ulubionych kapel z Norwegii. Nie za bardzo kumam Twój tok myślenia i co w tym zabawnego.

Aha teraz zwróciłem uwagę na fragment, że nowy album KSM nie wywołał u mnie specjalnej podniety - wywołał i to dużą, element zaskoczenia też miły, podobnie jak w przypadku Funeral Mist, dłuższa cisza i nagle jeb, nowa płyta ;) Druga kwestia, że KSM mnie nigdy nie zawiodło i po pierwszym odsłuchu już wiedziałem, że mam do czynienia z materiałem w podobie do "Enemy Of Man", którego trzeba długo przewałkować żeby czerpać z niego dużo radochy czy raczej złej energii. Zauważyłem, że dla zdecydowanej większości z Was wydaje się to być nudne, no cóż, są różne gusta, ja właśnie w KSM odnajduję prawdziwie złe wibracje, dla porównania CdG to taki diabeł średniowieczny, którego lękali się ludziska po wsiach, wiedźmy i inne zabobony, obecnie nie nastraszy już nikogo, choć klimacik ma. Nie chce mi się tam rozwodzić nad tym jakie miałem odczucia podczas słuchania "Enemy Of Man" w odpowiednich i sprzyjających warunkach kiedy muzyka weszła naprawdę srogo.

PS: mimo uwielbienia do KSM to jednak porównywanie tej kapeli z DSO jest jednak mimo wszystko nie na miejscu. M. to świetny kompozytor, Darkside też bębni zajebiście, ale Hasjarl i Mikko jednak kompozycyjnie i aranżacyjnie ich przebijają spokojnie. Tym bardziej, że ewidentnie mamy tu relację uczeń i mistrz. Póki co uczeń do mistrza ma jeszcze dość daleko.
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 2834
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY rok temu

Dobra, dobra, widać nie tylko ja mam takie zdanie o KaeSeM, lecz także Nucleator, a Nucleatora cytują na fejsbuku, więc jest autorytetem ! Co do porównań do DsO, to się jeszcze tylko uściślę. Oczywiście nie porównywałem samej muzyki. Wiadomo, że to dwa różne światy. Porównywałem podejście do niej, które cechuje się dążeniem do rozsadzenia ram gatunku. Tyle, że jednej kapeli to się udaje, a drugiej nie. I to chyba tyle w temacie zespołu z mojej strony.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12513
Rejestracja: 3 lata temu

yog rok temu

@Wędrowycz chyba mnie po prostu dziwi, jak można stawiać takie Enemy of Man obok Cultesów z okresu Odd Spirituality - Henbane. Dla mnie to jest rzecz niepojęta ;) ;) Ale przyznam, że i tego Non Opus Dei nie pojmuję, choć słyszałem tylko ich ostatnie materiały, to ten Diabeł dla przykładu to w porywach jest bdb i nic odkrywczego tam nie zanotowałem, czego inne kapele w Polsce w ostatnich latach nie katują do usranej śmierci. Nie wiem, jak było wcześniej, może od nich się zaczęło, a ja to przegapiłem?

To tyle cultesowego fanbojstwa. Wrócę tu, jak posłucham Apocalypticists więcej.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
porwanie w satanistanie
Tormentor
Posty: 1025
Rejestracja: 3 lata temu

porwanie w satanistanie rok temu

TITELITURY pisze:
rok temu
Porównywałem podejście do niej, które cechuje się dążeniem do rozsadzenia ram gatunku.
No, to bardzo ogólne porównanie. Przy czym moim zdaniem ani jedna, ani druga kapela ram gatunku nie rozsadza, obie je raczej - moim zdaniem z powodzeniem - poszerzają.

Cele obu kapel są zresztą, po mojemu, mocno różne. DsO zarówno na poziomie ideowym jak i muzycznym jest mocno intelektualne, bardzo gęsto tam od eksploracji różnych konceptów filozoficznych iich formlanych (muzycznych) odzwierciedleń. KSM jest dużo bardziej emocjonalne, skupione na ewokacji pewnego stanu, zwątpienia i owej pustki, o której słusznie pisze @Wędrowycz, czemu w warstwie muzycznej odpowiada trans i względna statyczność.
Wędrowycz pisze:
rok temu
Zauważyłem, że dla zdecydowanej większości z Was wydaje się to być nudne, no cóż, są różne gusta, ja właśnie w KSM odnajduję prawdziwie złe wibracje, dla porównania CdG to taki diabeł średniowieczny, którego lękali się ludziska po wsiach, wiedźmy i inne zabobony, obecnie nie nastraszy już nikogo, choć klimacik ma. Nie chce mi się tam rozwodzić nad tym jakie miałem odczucia podczas słuchania "Enemy Of Man" w odpowiednich i sprzyjających warunkach kiedy muzyka weszła naprawdę srogo.
O, o - to jest to! Mam dokładnie tak samo. CDG jest znakomite, ale jak dla mnie zbyt umowne, by mogło poruszyć naprawdę.
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 4666
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz rok temu

@porwanie w satanistanie no to widzę, żeś mój człowiek od KSM ;) dokładnie tak, u bohaterów tematu rządzą emocje i osobiste odczucia. Jeden "to" poczuje, dla innego to nuda bez sensu i polotu. W CdG nie ma drugiego dna, w KSM jest i ja je czuję, z tego co widzę Ty także.
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12513
Rejestracja: 3 lata temu

yog rok temu

No ja z kolei tego drugiego ambitnego dna w takim Enemy of Man nie dostrzegam - jest ono dość oczywiste, a nie ukryte, tak samo na nowej płycie. Zaś widzę, że w CdG skryto je lepiej, skoro tu padają zdania o umowności, czy diabłach wyłącznie średniowiecznych. KSM to jest refleksyjna mizantropia, nihilizm, zwątpienie itp, obecne wszędzie wokół nas. CdG to większy rarytas - to choroby psychiczne i formy ryzykownej zabawy z własnym umysłem. Jak najbardziej aktualne - te wiedźmy dalej są, najczęściej za murami oddziałów zamkniętych. Traktując to wyłącznie jako minione czasy zmyślonych wiedźm, sporo z tej muzy umyka, bo te opowieści są wciąż aktualne, tylko mniej oczywiste, niż pogarda dla świata i wszelkich wartości.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
porwanie w satanistanie
Tormentor
Posty: 1025
Rejestracja: 3 lata temu

porwanie w satanistanie rok temu

yog pisze:
rok temu
CdG to większy rarytas - to choroby psychiczne i formy ryzykownej zabawy z własnym umysłem.
Nie powiedziałbym, że większy. Eksploracja różnych wynaturzeń psychiki to jest właśnie ów chleb powszedni, przetrawiany przez sztukę, muzykę a metal w szczególności na różne sposoby od dawna. Natomiast KSM to bynajmniej nie równei banalna pogarda dla świata i wszelkich wartości tylko próba potraktowanie tematu zwątpienia i pustki serio i wyciagnięcia z niego ostatecznych konsekwencji, czyli tego, na co 99% black metalu nie próbuje się nawet porywać. Tradycją black metalu jest przecież ubrany w mroczne szaty optymizm i eskapistyczny triumfalizm, a nie nurzanie się w egzystencjalnym bagnie i szukanie transformacji w zatraceniu, co proponuje KSM.

Many are called yet none will be chosen.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12513
Rejestracja: 3 lata temu

yog rok temu

To o czym traktuje ten cały teologiczny black metal, jak nie o tym właśnie, na co te 99% black metalu nie próbuje się porywać? Czasem wychodzi koślawo, czasem mniej, ale to przecież nie jest żadna nowatorska tematyka. Choroby psychiczne również, co zauważyłeś, tylko to zwykle są jakieś depresje itp. nudziarstwo i jak mówisz, że KSM to nie jest banalna pogarda, to i CdG nie jest banalną chorobą ;) Jak dla mnie to sprawy nieporównywalnie bardziej mroczne, niż jakieś zwątpienie, choćby i w najbardziej wyszukanej formie.

Idąc dalej, czy to egzystencjalne bagno, w które wpada słuchacz to nie jest właśnie próba takiego eskapistycznego triumfalizmu? Że - ha! - ja wiem, że nie ma dla nas nadziei, żyję z tym - nie to, co motłoch, który liczy na gruszki na wierzbie. I tak też jest w przypadku CdG - tam z kolei jest to na zasadzie: Właśnie wykopaliśmy trupa z grobu, chcesz się z nami pobawić?. KSM to zgoda ze spuszczoną głową, akceptacja beznadziei, CdG - bunt przeciw szarości, niebezpieczny dla buntującego się uczestnika tej zabawy.

Oglądałem tuziny egzystencjalnych filmów, bywałem na OIOM-ach i odwiedzałem zamknięty oddział psychiatryczny. Żadne miejsce, w jakim byłem, nie robi takiego wrażenia na człowieku, jak to ostatnie. Egzystencjalne dylematy o pustce to przy tym wieczorynka ;)

Nawiążę jeszcze do tego, co napisał Tituś o tym, że KSM kończy, gdzie inne kapele zaczynają - tam, gdzie się kończy głęboka rozkminka egzystencjalna, zaczyna się choroba psychiczna. Raczej mnie nie przekonacie, że wstęp do choroby jest bardziej mroczny od jej pełnej mocy, potrafiącej zaprzeczyć temu, co oczywiste i widzącej to, czego nie ma, akceptując to koślawe wyobrażenie jako rzeczywistość.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
porwanie w satanistanie
Tormentor
Posty: 1025
Rejestracja: 3 lata temu

porwanie w satanistanie rok temu

yog pisze:
rok temu
To o czym traktuje ten cały teologiczny black metal
Hm, no ale to chyba nie ten adres? Znaczy - w sensie, że KSM od czasów EoM ma z tym nurtem dość raczej mało wspólnego?
yog pisze:
rok temu
Choroby psychiczne również, co zauważyłeś, tylko to zwykle są jakieś depresje itp. nudziarstwo i jak mówisz, że KSM to nie jest banalna pogarda, to i CdG nie jest banalną chorobą
Jasne, przyznaję z entuzjazmem, że DG robi swoje z klasą nieprzeciętną :)
yog pisze:
rok temu
Jak dla mnie to sprawy nieporównywalnie bardziej mroczne, niż jakieś zwątpienie, choćby i w najbardziej wyszukanej formie.
Hmm... trudno mi podzielic ten punkt widzenia, o czym zaraz.
yog pisze:
rok temu
Idąc dalej, czy to egzystencjalne bagno, w które wpada słuchacz to nie jest właśnie próba takiego eskapistycznego triumfalizmu? Że - ha! - ja wiem, że nie ma dla nas nadziei, żyję z tym - nie to, co motłoch, który liczy na gruszki na wierzbie.
No właśnie jak dla mnie - zupełnie nie. Nie wiem jak odczytujesz teksty KSM, ale po mojemu tam masz takie piętrzenie się tego zwątpienia w kolejnych rekurencjach (co dobrze oddaje monotonna muzyka), że na eskapizm tam nie ma zupełnie miejsca, a wszelkie wywyższenie nieuchronnie musi zostać rozpoznane przez się wywyzszajacego jako kolejne ćwiczenie w marności.
yog pisze:
rok temu
Oglądałem tuziny egzystencjalnych filmów, bywałem na OIOM-ach i odwiedzałem zamknięty oddział psychiatryczny. Żadne miejsce, w jakim byłem, nie robi takiego wrażenia na człowieku, jak to ostatnie. Egzystencjalne dylematy o pustce to przy tym wieczorynka
O, właśnie doszliśmy do zaraz, o którym wyżej wspomniałem. Otóż: nie podzielam tej opinii. Zauważ, że sama choroba psychiczna z jej często teatralnym charakterem i rytualizmem może być, niezależnie od towarzyszącego jej cierpienia, traktowana sama w sobie jako eskapizm, próba ucieczki od czegoś, co siedzi w umyśle - tak też jest zresztą często przez fachowców traktowana, co często wykorzystywane jest na użytek terapii. Prawdziwy lęk egzystencjalny to z kolei porażenie realnością, od której nie ma ucieczki.

yog pisze:
rok temu
Nawiążę jeszcze do tego, co napisał Tituś o tym, że KSM kończy, gdzie inne kapele zaczynają - tam, gdzie się kończy głęboka rozkminka egzystencjalna, zaczyna się choroba psychiczna. Raczej mnie nie przekonacie, że wstęp do choroby jest bardziej mroczny od jej pełnej mocy

No ja się właśnie obawiam, że niemożność zachorowania, konfrontacja z własnym przerażającym "być" przy pełni władz umysłowych - to jest o wiele gorsze.
deathwhore
Tormentor
Posty: 3261
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore rok temu

@yog z jednym bardzo mocno trafił chyba przez przypadek, a i ze szpitalami 100% zgody.
Nebiros pisze:
9 mies. temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12513
Rejestracja: 3 lata temu

yog rok temu

@porwanie w satanistanie

Te nowsze KSM to - wydaje mi się, nie wiem - jest rozwinięcie tamtej koncepcji, tego dążenia do jedności z pustką (nie do końca pustką, bo chaosem), oswajanie się z tym, że poza nicością nie ma nic więcej i na nic więcej liczyć nie można. Dla mnie to samo w sobie rozkminianie egzystencjonalne jest eskapizmem jako takim, ucieczką w głębokie myśli, zamiast stawiania czoła trudnej codzienności. I tak samo depresja - to też pewna forma eskapizmu, a osoba nią dotknięta znajduje w niej pewne ukojenie. W emocjonalnej pustce, jaką ta oferuje. Osobiście nie widzę ani w tych ćwiczeniach w marności, ani w jednoczeniu się z pustką wielkiego mroku. Bo to jest mrok filozofów, na własne życzenie, a istnieje też namacalna ciemność, niezrozumiała, niepojęta i przytłaczająca.

Mam wrażenie, że po prostu szczęśliwie nie widziałeś, jaką reakcję łańcuchową wywołuje poważna choroba psychiczna i jakie horrory w otoczeniu danej osoby tworzy, jak ta czerń dotyka kolejne osoby, niczym ten demon skaczący z jednego opętanego na kolejnego, pożerając wszelkie światło wokół nich, zaciemniając wizję i zaburzając ocenę faktów. Pełnia władz umysłowych nie jest gorsza. Nigdy. Konfrontacja z własnym syzyfowym żywotem bez celu to błahostka przy takiej schizofrenii, która niszczy wokół wszystko, co kochasz, która zabiera znajomych, rodzinę, przyjaciół tak długo, aż w końcu zostają tylko zamknięte drzwi i ściany oddziału.

Lęk to jest wtedy, jak nie wiesz, czy dana osoba będzie jutro żyła, a nie jak się zastanawiasz, czy bóg istnieje, istniał i jakie konsekwencje ma jego nieobecność czy też obecność. Tak choroba psychiczna, jak i te całe "ćwiczenia w marności" to formy eskapizm. Z tym, że w pierwszym przypadku, to często bywa bilet w jedną stronę do piekła. Przewidywalna pustka, mimo wszystko, zdaje się być nieco pozytywniejszym konceptem, niż niekończąca się, chaotyczna udręka.
deathwhore pisze:
rok temu
@yog z jednym bardzo mocno trafił chyba przez przypadek, a i ze szpitalami 100% zgody.
Takiś tajemniczy, a mnie zżera ciekawość!
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
porwanie w satanistanie
Tormentor
Posty: 1025
Rejestracja: 3 lata temu

porwanie w satanistanie rok temu

yog pisze:
rok temu

Te nowsze KSM to - wydaje mi się, nie wiem - jest rozwinięcie tamtej koncepcji, tego dążenia do jedności z pustką (nie do końca pustką, bo chaosem), oswajanie się z tym, że poza nicością nie ma nic więcej i na nic więcej liczyć nie można. Dla mnie to samo w sobie rozkminianie egzystencjonalne jest eskapizmem jako takim, ucieczką w głębokie myśli, zamiast stawiania czoła trudnej codzienności.
No, to tu dogadać się będzie ciężko, bo z perpektywy kogoś, kogo lęk egzystencjalny dotyka, to przecież własnie zaangazowanie w tzw. trudy codzienności będzie eskapizmem, ucieczką przed zdaniem sobie sprawy z teog czym w istocie jesteśmy.
yog pisze:
rok temu
Mam wrażenie, że po prostu szczęśliwie nie widziałeś, jaką reakcję łańcuchową wywołuje poważna choroba psychiczna i jakie horrory w otoczeniu danej osoby tworzy, jak ta czerń dotyka kolejne osoby, niczym ten demon skaczący z jednego opętanego na kolejnego, pożerając wszelkie światło wokół nich, zaciemniając wizję i zaburzając ocenę faktów. Pełnia władz umysłowych nie jest gorsza. Nigdy.
Skąd wiesz, że nigdy? I jak odróżnisz kogoś, kogo światło pożarło szaleństwo, od tego, kto zatracił je dlatego, że zbyt szeroko otworzył oczy? Jestem dośc mocno przekonany, że człowiek pozbawiony mechanizmów obronnych, myślący całkowicie konsekwentnie i racjonalnie mógłby być trudny do odróżnienia od formalnego wariata, ponieważ ani jedno, ani drugie nie jest stanem dla nas naturalnym, a samooszukiwanie się
yog pisze:
rok temu
Lęk to jest wtedy, jak nie wiesz, czy dana osoba będzie jutro żyła, a nie jak się zastanawiasz, czy bóg istnieje, istniał i jakie konsekwencje ma jego nieobecność czy też obecność.
Znów - skąd możesz to wiedzieć, czy istotnie gorsze jest bać się, że np. Twoja bliska osoba umrze, czy może zdać sobie sprawę, ale tak naprawdę, do trzewi, że wcale jej nie znasz, nigdy nie poznasz, bo nikt nikogo poznać nie może, że cały czas jesteś sam, będąc w istocie kuriozalnym "przedłużeniem nicości"?
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 2834
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY rok temu

czemu w warstwie muzycznej odpowiada trans i względna statyczność
O widzisz ? Czyli jednak słyszymy to samo tylko inaczej nam się podoba. Choroba ? Pustka ? Jestem już tym wszystkim zmęczony. To jak czytanie Ciorana, który w kółko pisał o tym samym i jest trywialny jak trywialny jest każdy mieszczuch, który go dzisiaj czyta. Taki chichot historii. Poczciwy wycior stał się częścią tego, z czym walczył. A mógł zostać w Żelaznej Gwardii i przynajmniej dla części uległby heroizacji. Może jest to kolejny powód, dla którego taka muzyka przestała mi pasować, bo ileż można międlić "egzystencjalną pustkę", te post-sartrowskie popierdywania. "Człowiek sam siebie stwarza", "neantyzacja bytu", "analizacja odbytu" i tak do znudzenia. Tematycznie miałkie, muzycznie wtórne. Po prostu nie mogę już z powagą podchodzić do tych bzdur. To pewnie również ma wpływ na odbiór muzyki. okultisto, nihilisto, Vracejte nám konve na místo!

Z okultystycznym pierdololo mam tak samo. Jak byłem gówniarz, poszukiwałem w tym sacrum, a teraz to dla mnie taki erzatz z metafizyki dla ofiar po dogorywającym chrześcijaństwie.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12513
Rejestracja: 3 lata temu

yog rok temu

porwanie w satanistanie pisze:
rok temu
Skąd wiesz, że nigdy? I jak odróżnisz kogoś, kogo światło pożarło szaleństwo, od tego, kto zatracił je dlatego, że zbyt szeroko otworzył oczy? Jestem dośc mocno przekonany, że człowiek pozbawiony mechanizmów obronnych, myślący całkowicie konsekwentnie i racjonalnie mógłby być trudny do odróżnienia od formalnego wariata, ponieważ ani jedno, ani drugie nie jest stanem dla nas naturalnym, a samooszukiwanie się (...)

Znów - skąd możesz to wiedzieć, czy istotnie gorsze jest bać się, że np. Twoja bliska osoba umrze, czy może zdać sobie sprawę, ale tak naprawdę, do trzewi, że wcale jej nie znasz, nigdy nie poznasz, bo nikt nikogo poznać nie może, że cały czas jesteś sam, będąc w istocie kuriozalnym "przedłużeniem nicości"?
Szaleństwo dotyka często tych, którzy zbyt szeroko i zbyt zachłannie otwierają oczy, toteż traktuję to otwieranie oczu jako co najwyżej jeden ze stopni drabiny, a nie jej szczyt ;) Myślę, że najgorzej to mieć zarazem świadomość tego, że tej osoby nie znasz i nie poznasz, ba - może nawet sobie uświadamiasz, że nie chcesz poznać, a mimo to bać się, co z nią będzie. Od otwierania oczu znacznie gorsza jest niemożność ich zamknięcia, że tak to ujmę ;)
(...) z perpektywy kogoś, kogo lęk egzystencjalny dotyka, to przecież własnie zaangazowanie w tzw. trudy codzienności będzie eskapizmem, ucieczką przed zdaniem sobie sprawy z teog czym w istocie jesteśmy.
Tu się zgodzę i myślę, że działa tu swoiste sprzężenie zwrotne i tak jedno, jak i drugie może być eskapizmem.

Natomiast człowiek pozbawiony mechanizmów obronnych jest najzwyczajniejszym szaleńcem :) Z kolei całkowity racjonalizm jest nieludzki, toteż również nosi pewne znamiona szaleństwa, socjopatii czy czegoś tam w tym stylu.

PS. Zedytowałem post, w którym podałem błędne lata wydania Enemy of Man i Henbane, na co zwrócił uwagę @Pioniere.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
porwanie w satanistanie
Tormentor
Posty: 1025
Rejestracja: 3 lata temu

porwanie w satanistanie rok temu

@TITELITURY

Spoko, widze że bardziej coraz sie rozumiemy. Choć w kwestii muzycznie wtórne stawiam veto. Ile masz zespołów, które grają - grały wcześniej - tak jak KSM?

@yog
Od otwierania oczu znacznie gorsza jest niemożność ich zamknięcia, że tak to ujmę
I ładnie ujęte, i trafnie.
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 4666
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz rok temu

Bardzo ciekawe macie tu rozważania, aż szkoda że sam Mikołaj rzadko udziela wywiadów, a już do KSM to w ogóle, bo może co nieco by też rozjaśnił ze swojej perspektywy jako twórcy i mózgu zespołu. Choć w sumie, kiedyś do niego napisałem odnośnie okładki do "With Hearts Toward None" to można byłoby go pomęczyć co nieco o KSM, ale z drugiej strony nie jest on wielce wylewny ;)

Z tymi chorobami psychicznymi o których yogi wspominał, to oczywiście racja, ale wydaje mi się, że trochę zbyt daleko wybiegamy poruszając je w kontekście KSM, a tym bardziej CdG.

Co do samego Kriegsmaschine to bardziej trafny wydaje się cytat z Nietzsche "Ten, który walczy z potworami, powinien zadbać, by sam nie stał się potworem. Gdy długo spoglądamy w otchłań, otchłań spogląda również w nas."
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3625
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz rok temu

O ja pierdziele ale rozkmina nad tą czwórką a w głowie zero. Nie lubię tak poza kolejnością coś sprawdzać ale tu zrobiłem wyjątek. I co ? No i w sumie nic.

Posłuchałem dobrej płyty ze sporą ilością elementów powodujących ziew i tak z 15 min za długą. Już pierwszy riff otwierającego kawałka jednoznacznie oznajmił mi, że będziemy grać nowoczesny black metal. Chujowo trochę ale takie ich prawo. W porównaniu do poprzedniej bardzo dobrej płyty tutaj otrzymujemy "lajtowe" brzdąkanko, które w wielu miejscach do niczego nie prowadzi. W warstwie wokalnej też raczej stagnacja a jedyne warte uwagi są partie sekcji rytmicznej a zwłaszcza perkusisty, który no nie powiem eleganckie rytmy i przejścia prezentuje. No i w sumie szkoda bo płyta nie wymaga jakiegoś zwiększonego stanu skupienia jak Enemy Of Man a te pozorne zawijaki da się rozkminić już po pierwszym kawałku. Chyba za często tego słuchać nie będę bo wolę rozgrywać niekończące się partie szachów z poprzednim albumem, który chyba pozostanie takim dziełem życia zespołu.

Nie spodziewałem się, że otrzymam lepszą płytę niż EOM ale i też nie przypuszczałem, że będę słuchał płyty, która tylko udaje wysoki stopień komplikacji a wcale taka nie jest. Dobre granie, przy którym zachwyty typu och i ach są mocno naciągane. Generalnie jeszcze chwilę i będą święta więc można sobie założyć szwedzki sweter w romby albo nawet i z reniferkami i przy atrapie kominka kontemplować Apocalypticists bo to takie ciepłe granie na zimne dni.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 4666
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz rok temu

@Hajasz jak zwykle mnie zaskakujesz, ale w sumie pozytywnie teraz. Cieszę się, że doceniasz "Enemy Of Man", ale z drugiej strony nie bardzo kumam co w "Apocalypsis" tak znacząco różni się od poprzedniczki pod kątem zawartości muzycznej. Moim zdaniem to właśnie kontynuacja myśli z poprzedniego albumu, nie wydaje mi się, że lepsza, ale również nie uważam że gorsza. Już na "Enemy..." mieliśmy właśnie współczesne oblicze black metalu, jakże odmienne od zajebistego, ale dość klasycznego w formie "Altered States Of Divinity".
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3625
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz rok temu

Po prostu ta płyta jest gorsza bo te wszystkie elementy, które tak zajebiście zazębiały się na poprzedniczce o zmuszały słuchacza do większego skupienia tutaj są takie byle jakie. Ta płyta jest prosta, tutaj nic mnie nie zaskoczyło tylko zaczęło nudzić. Ja wiem, że ciężko nagrać kolejny świetny album mając w głowie, że poprzedni był wyjątkowy. Nie na darmo porównuję Enemy Of Man do 666 International choć wiadomo, że to inny kaliber ale trudność w odbiorze płyty jest taka sama ale w ogólnym rozrachunku okazuje się, że obcuje się z płytą wybitną lub chociaż zajebistą. I tak jak DGH na kolejnym albumie mi "nie podszedł" podobnie jest z nowym KSM. Nie podszedł w tym wypadku nie oznacza, że to płyta do dupy tylko jednak aranżacyjnie kilka punktów niżej.

DHG potrafiło się po wielu latach odrodzić z potężnym albumem więc i może nasi rodacy zafundują na potężny album a tym czasem mamy dobry płyt z polepionych dźwięków, który z lekka przynudza.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Marduk666
Tormentor
Posty: 954
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Jarosław

Marduk666 rok temu

@Hajasz krotka pilka - plyta jest zbyt podobna do EOM i nie zaskakuje. Skusilem sie jednak na odsluch calosci i faktycznie poza fantastycznymi partiami perkusji reszta jest tylko ok. Ale moze jeszcze zmienie zdanie wszak EOM na poczatku nie wszedl wcale tylko po kilku odsluchach. Z drugiej strony jak riffy z poprzedniczki sa zapamietywalne tak z nowej nie pamietam ani jednego choc sluchalem juz ze 3 razy :/
deathwhore
Tormentor
Posty: 3261
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore rok temu

Ja pamiętam ten riff gdzie grają jak Sepultura na Roots, a słuchałem tylko raz!

@yog, to się nie nadaje na publiczne forum ;)
Nebiros pisze:
9 mies. temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 2834
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY rok temu

Spoko, widze że bardziej coraz sie rozumiemy. Choć w kwestii muzycznie wtórne stawiam veto. Ile masz zespołów, które grają - grały wcześniej - tak jak KSM?
A to jest bardzo podchwytliwe pytanie, na które nie odpowiem. Ja podam jakąś nazwę, Ty odpiszesz, że powinienem umyć uszy.

Raczej powiedziałbym, że ta muzyka jest wypadkową tego, co tworzą inne zespoły. W tym tkwi jej jakaś tam oryginalność, nie przeczę mimo, że mi to nie pasuje, ale jednocześnie Ameryki nie odkrywa. Wjebałbym to do szuflady hipsterskiego, bardzo mocno podrasowanego "depresyjnego black metalu" ( co chyba sami czujecie pisząc o tych tam psychozach, szaleństwie oraz innych takich ). Dlatego rozumiem, że może się bardzo podobać, ale mówienie o tym jako o albumie roku ? Może na rodzimym poletku, ale to tylko dlatego, że Infernal War nic nie wydało. ;) Zobaczymy jak będzie po opublikowaniu tego nowego projektu Stawrogina, który sądząc po kawałkach, też szykuje jakieś blackmetalowe fiku miku.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2347
Rejestracja: 3 lata temu

DiabelskiDom rok temu

Cóż, przesłuchałem ten nowy album trzy razy i niestety, schemat podobny jak w przypadku ostatniego Cultes Des Ghoules. Po świetnych, wręcz doskonałych starszych materiałach oczekiwania były bardzo wygórowane, czemu zespoły niestety nie sprostały. Cultesy jednak wychodzą z tego zestawienia bardziej obronną ręką, bo (przynajmniej w moim przypadku) coś mnie jeszcze do tej płyty przyciąga, chociaż nie jest to na pewno perspektywa dorównania starym materiałom. Co do KSM to jest trochę tak jak się obawiałem, wyszedł nam w praktyce Enemy of Man 2, czyli to wszystko, co powalało na poprzedniczce, ta celebracja pustki w wokalach, ta rezygnacja w riffach i mroczny, odpychający trans całości zostało kropka w kropkę przedstawione w nowych kompozycjach. Napisanych z pomysłem, zaaranżowanych bardzo dobrze, w skromny sposób ukazujących kunszt piszących i grających muzyków, ale jednak powielonych. Między zajebistym Altered States of Divinity a Enemy of Man była, pozornie niemożliwa do przeskoczenia przepaść. Między EOM a Apocalypticists jest pagórek z lekką stromizną.

No i niestety, obserwując fejsika ciężko nie zgodzić się z @TITELITURY, że wiele osób wychodzi z założenia, że to jest płyta roku a wręcz dziesięciolecia tylko dlatego, że nagrało ją Kriegsmaschine. Zresztą tak jak pisałem wyżej, z Cultesami też jest podobnie. Brak zejścia poniżej jakiegoś tam, bardzo dobrego poziomu nie równa się nagraniu objawienia, trzeba z tym po prostu żyć.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
Belzebóbr
Tormentor
Posty: 1020
Rejestracja: 2 lata temu

Belzebóbr rok temu

A ja nie znam poprzednich płyt, dlatego ta mi się nawet podoba :)
deathwhore
Tormentor
Posty: 3261
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore rok temu

DiabelskiDom pisze: celebracja pustki w wokalach, ta rezygnacja w riffach i mroczny, odpychający trans
Ja się zgodzę. Pustka w wokalach, jak słyszę riffy to ogarnia mnie rezygnacja, a odpychający trans w moim rozumieniu to zwykła nuda. Wszystko się zgadza. To znaczy mnie generalnie wkurwiają riffy oparte na "rozłożonych", ogranych struna po strunie akordach. Jeden, dwa takie patenty na płycie, dla podkreślenia atmosfery - super. Gdy większość materiału jest na tym oparte, to dla mnie to zwykłe męczenie buły.
Nebiros pisze:
9 mies. temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3625
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz rok temu

deathwhore pisze:
rok temu
Ja się zgodzę. Pustka w wokalach, jak słyszę riffy to ogarnia mnie rezygnacja, a odpychający trans w moim rozumieniu to zwykła nuda. Wszystko się zgadza. To znaczy mnie generalnie wkurwiają riffy oparte na "rozłożonych", ogranych struna po strunie akordach. Jeden, dwa takie patenty na płycie, dla podkreślenia atmosfery - super. Gdy większość materiału jest na tym oparte, to dla mnie to zwykłe męczenie buły.
Otóż to, dokładnie tak jest na tej płycie i chuja nie jest to kopia EOM bo tam to wszystko się spasowało a tu są tylko polepione dźwięki.

Dzisiaj jeszcze parę razy posłuchałem sobie i wniosek taki, że ostatnie dwa kawałki to takie na siłę wydłużone smęty, które nie dość, że nic nie wnoszą oprócz sztucznie wydłużonego czasu albumu to są to dwa najsłabsze ogniwa całego albumu. Bez nich płyta byłaby krótsza ale za to w punkt a tak to zwykłe męczenie bułasa.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 3141
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Stolica Kujaw Zachodnich

Vexatus rok temu

DiabelskiDom pisze:
rok temu
Co do KSM to jest trochę tak jak się obawiałem, wyszedł nam w praktyce Enemy of Man 2, czyli to wszystko, co powalało na poprzedniczce, ta celebracja pustki w wokalach, ta rezygnacja w riffach i mroczny, odpychający trans całości zostało kropka w kropkę przedstawione w nowych kompozycjach. Napisanych z pomysłem, zaaranżowanych bardzo dobrze, w skromny sposób ukazujących kunszt piszących i grających muzyków, ale jednak powielonych. Między zajebistym Altered States of Divinity a Enemy of Man była, pozornie niemożliwa do przeskoczenia przepaść. Między EOM a Apocalypticists jest pagórek z lekką stromizną.
Nowa płyta bardziej mi się podoba od poprzedniej, która wydaje mi się momentami trochę nudna. Klimat ma zdecydowanie inny (właściwie to każdy materiał Kriegsmaschine jest inny od pozostałych i to akurat należy zaliczyć na plus), do tego inne brzmienie i struktury riffów. Perkusja na tej płycie to już temat na osobny poemat... Dobra płyta im wyszła, choć może faktycznie jest tam trochę niepotrzebnej dłużyzny...

Co do porównywania tych płyt do "Altered States of Divinity" to moim skromnym zdaniem jest to absolutny top jeśli chodzi o polski BM i większość wydawnictw w tym gatunku nie ma podjazdu do tego materiału (niestety dotyczy to również dwóch pozostałych pełniaków Kriegsmaschine)...
Awatar użytkownika
Metalized
Tormentor
Posty: 414
Rejestracja: 2 lata temu

Metalized rok temu

Hmmm posłuchałem nowego KSM i nie chce mi się tego znowu uruchamiać. Enemy of man też rzadziej leci, wracam jedynie do Altered i rzeczy wcześniejszych. Prymitywizacja gustu postępuje heh, niedługo najlepsza muzyką będzie dźwięk zrzucania kamieni do stalowej klatki schodowej nagrane kanapką z serem. Pewnie to i dobra płyta, tylko mi sie nudzi jak leci.
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 4666
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz rok temu

"Altered..." przed chwilą się skończył i powiem że dalej rewelacyjnie się tego słucha, jeden z moich ulubionych rodzimych albumów black metalowych. Jest tu taka mieszanka - surowy black metal, religijny black metal, a nawet black'n'roll momentami. Jedno co trochę uderzyło, że produkcja już tak nie rozpierdala po latach jak kiedyś, w momencie premiery. No cóż, wszystko idzie do przodu ;)
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12513
Rejestracja: 3 lata temu

yog rok temu

Wyszła oczekiwana wersja winylowa:

https://nosolace.bigcartel.com/product/ ... icists-dlp

Słuchałem jeszcze ze 2-3 razy tego Apocalypticists i zdania nie zmieniam. Świetnie się zaczyna, po czym wchodzi wokal i psuje wszystko, po chwili już nawet nie zwracam zbytnio uwagi, co leci, przypomina mi o tym dopiero wybitnie nietuzinkowy refren tytułowego utworu: No one will be awaken. No one will be released. Ło kurwa, no co ty panie nie powiesz - a ja myślałem, że bozia nas wszystkich zbawi. To jest ta słynna głębia?! Zieeeeew.

Perkusja zajebista, reszta w innym wszechświecie, bo nawet nie w innej lidze.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
porwanie w satanistanie
Tormentor
Posty: 1025
Rejestracja: 3 lata temu

porwanie w satanistanie rok temu

Reszta w tej samej lidze, bo to jest zasadniczo organiczna całość.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12513
Rejestracja: 3 lata temu

yog rok temu

Odpaliłem sobie ich pierwsze demo Flagrum, no i kurwa, gdyby dziś tak grali, to bym ich słuchał! Tak się powinno grać black metal :) I jeszcze wydali to w Walentynki.

W sumie i z Promo 2004, i z Devotee i z The Flame That Burns Inside podobnie. I coverek Countess nagrali, za co u mnie zawsze szacun się należy ;)

Przy okazji - wie ktoś coś o niejakim Rehearsal '03? Wyszło to w ogóle w formie fizycznej kiedykolwiek? Są tam kawałki z Devotee w zmienionej kolejności (a zamiast Bloodfetish jest cover wspomnianego Countess). Dużo darcia mordy tam :)
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3625
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz rok temu

yog pisze:
rok temu
I coverek Countess nagrali, za co u mnie zawsze szacun się należy ;)
Coverować najgorszy black metalowy zespół na świecie to raczej nie jest powód do dumy bo Countess to nawet nie jest gówno tylko totalne gówno o czym to już w latach 90-tych wszyscy wiedzieli.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12513
Rejestracja: 3 lata temu

yog rok temu

Bo to ORTHODOX BLACK METAL, a nie jakieś pitu pitu Nargarothy! Czarna sztuka nie dla pozerstwa! Już za samo oddanie dla sprawy mimo ewidentnego braku umiejętności należy się ogromny szacunek!

A Bloed in de Sneeuw to arcykult surowego blacku, który niejedno pokolenie wychowa, zobaczysz!



PS. Kriegsmaschine coverowało In Hate of Christ, żeby nie było.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 2834
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY rok temu

Gość z Countess zawsze kojarzy mi się z twarzy z morelowym psem z reklamy Bakusia.

Ale zespół kiedyś poznałem i choć nie wzbudził chęci zagłębienia się w muzykę, wywołał pozytywne emocje. Niektóre kawałki wpadają w ucho, czego nie można powiedzieć o KSM. Np. ten:

Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12513
Rejestracja: 3 lata temu

yog rok temu

A no właśnie u mnie panowie z Countess za to mają szacunek, że choć zbytnio grać nie potrafili, to umieli napisać parę wpadających w ucho blaczurków. Dla mnie to znacznie bardziej godna pochwały postawa, niż posiadanie umiejętności i granie nudy.

Jeśli o KSM idzie to początkowo było to przebojowe granie, w szczególności jak jeszcze tam Leszek Necronosferatus grał, tj. na Flagrum. Przez parę miesięcy jeszcze grali w tym guście i to było zajebiste. Jak już odszedł i Leatherface i zaczął śpiewać głównie M. chyba to zrobiło się nudniej, a od Transfigurations to już gonienie Deathspell Omegi (choć tam chyba to Infernal War bardziej DSO goni :P).

Te pierwsze - plugawe, pełne nienawiści dema czy pierwszy split ze Szron - bardzo w moim guście, również tajemniczy Reh z 2003 i także z 2004 urzekający klimat mają, a ten ostatni kończy się wspaniałym zakrzykiem jednego z muzyków po udanym odegraniu Apostle of Plague: Jesss!!!! kurwa!!! Tak to... [tu kończy się nagranie]. Ten Rehearsal '04 to te same kawałki, które ukazały się jako Promo 2004, tylko oczywiście z próby, niby tydzień po wydaniu tejże promki odbytej.

Gdzieś tutaj już chyba zaczyna Mikołaj przejmować całe stery nad kapelą niemalże, a pół roku później, na A Thousand Voices skręca to w poważne satanizmy w miejsce wcześniejszego napierdalania kawałków o tytułach typu Uberhate czy Bloodfetish. Innymi słowy, dla mnie najlepsze to, co nagrane w "studio" zwanym pieszczotliwie Gaschamber Portable.

Ale może to wszystko nieprawda, tak se gadam, wczoraj pierwszy raz od dawna starego Kriegsmaschine słuchałem, wszystkiego do Transfigurations włącznie. Plus te dwa rehy, co ani MA, ani Discogs się o nich nie zająknie.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 4666
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz rok temu

O ile KSM uwielbiałem zawsze, to Countess jakoś dotąd mnie nie porwało, a podejść miałem już kilka. To co słyszałem kojarzyło mi się mocno z Bathory, tylko w znacznie uboższej wersji.

A strona KSM splitu "Transfigurations" to jedne z najlepszych ich kawałków, w szczególności "Fear And Loathing In Gethsemane". Te melodie tam są przekozackie i jeszcze ta drum'n'bassowa perkusja w środku. Zgodzę się, że jak usłyszałem "Flagrum" w 2003 r. to zrobiło to demko na mnie duże wrażenie ze względu na przebojowość i chwytliwość. Niby obskurny black metal, ale mocno wpadający w ucho. Po latach też dalej lubię, choć już nie aż tak bardzo jak kiedyś. "A Thousand Voices" też trochę spadło w notowaniach u mnie, dobry materiał, ale nie zawierający nic więcej niż po prostu dobry satanistyczny black metal w stylu szwedzkich rzeczy z tamtych lat (zapewne nimi był inspirowany). Na ich tle u mnie najlepiej się broni "Altered States Of Divinity", który dalej mi się cholernie podoba, tak samo jak kiedyś. Jeden z najciekawszych albumów black metalowych na rodzimej scenie po 2000 r.
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12513
Rejestracja: 3 lata temu

yog rok temu

W Countess nie ma co porywać, to jest chujowy orthodox black metal dla prawdziwych. Z hitami. A ich Bathory to taki poziom vikińskiego Graveland, jak nie gorzej.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2347
Rejestracja: 3 lata temu

DiabelskiDom rok temu

Przecież na debiutanckim albumie też było w chuj napierdalania. Właśnie ten album bardzo ładnie urozmaica nienawistną blackową jazdę bardziej "poważnymi" wtrętami. Przez długi czas uważałem go za najlepszy materiał KSM, ale po pełnym zrozumieniu Enemy of Man na piedestał wszedł właśnie ten Wróg Człowieczy.

Na splicie z IW jest najlepszy, a przynajmniej jeden z najlepszych utworów Kriegsmaschine w ogóle ;) Bardzo dobre wydawnictwo jako całość, tylko też trzeba do niego trochę przysiąść. Nuda tak naprawdę rozsiadła się dopiero na ostatniej płycie.

EDIT: No i widzę, że @Wędrowycz myśli jak ja w kwestii splitu z IW ;)
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12513
Rejestracja: 3 lata temu

yog rok temu

Może się niejasno wyraziłem, mimo "mikołajowego nudziarstwa" ( ;)), A Thousand Voices jest dużo gorszy od Altered States of Divinity, to oczywiste ;)

Swoją drogą ciekawi mnie, czemu Darkside zmienił ksywę z wcześniejszej uroczej Alizee666 :(
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 3141
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Stolica Kujaw Zachodnich

Vexatus rok temu

yog pisze:
rok temu
A Thousand Voices jest dużo gorszy od Altered States of Divinity
90% polskiego BM jest gorsze od "Altered States of Divinity"...
deathwhore
Tormentor
Posty: 3261
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore rok temu

Ale na Thousand Voices nie ma numerów jakby najebany rumem pirat podśpiewywał sobie z papugą na ramieniu. Ja przy tym nie umiem zachować powagi. Przy późniejszych nie umiem się nie nudzić. Split ze Szron, ten drugi, jest skrajnie zajebisty.
Nebiros pisze:
9 mies. temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2347
Rejestracja: 3 lata temu

DiabelskiDom rok temu

O właśnie, ten drugi split ze Szron, ten z Annihilate Prime Factor to także wysoki poziom.

Co do podśpiewywania to mnie akurat bawi, że ludzie mówią "a bo na tym debiucie to tak śpiewają głupio, niepoważnie" podczas gdy "to takie śpiewanie" ma miejsce w dwóch utworach a w zasadzie to w jednym, jeśli mówimy o jakichś sensownie długich fragmentach a nie tylko pół linijki.
Panzer Division Nightwish

Wróć do „Black Metal”