"Si Monumentum Requires, Circumspice"
PanLisek
Moderator globalny
Posty: 934
Rejestracja: 3 lata temu

Re: Blut aus Nord

#101

Post PanLisek » 4 mies. temu

Ja widzę jeszcze inaczej, post-xyz to muzyka wyrosła z danego gatunku, niekoniecznie inkorporująca inne gatunki, przedstawiająca świeże spojrzenie w stosunku do tradycji, za to wyraźnie ukazująca swoje pochodzenie.

Tagi:
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 2153
Rejestracja: 3 lata temu

#102

Post Pioniere » 4 mies. temu

Ogółem można się z tobą zgodzić, ale to tylko jedna strona medalu, gdyż tak jak napisałeś: jest to zazwyczaj muza, wyrosła z danego gatunku, inkorporująca elementy innych gatunków na ramę pierwotnego i przedstawiająca go w świeżym często bardziej złożonym spojrzeniu. Przy czym może być tak, że zachowując klasyczne dla danego gatunku struktury kompozycyjne, nie zachowuje jego instrumentarium (o czym większość zapomina), wyłamując się ostro od pierwotnego, przedstawiając go w silnie awangardowej wersji, np. gdy zamiast dajmy na to gitar, mamy użyte instrumenty dente, udające partie tychże gitar, starające się zbudować podobny klimat i atmosferę, lecz jakże różniące się w pierwszym zetknięciu z pierwotną formą. I zapewne trudno wtedy będzie, upraszczając, nazwać je jednoznacznie nazwą pierwotnego gatunku, a jedynie nowo powstałym post-gatunkiem.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3134
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Opole

#103

Post Hajasz » 4 mies. temu

Pioniere pisze:
4 mies. temu
nowo powstałym post-gatunkiem.
Generalnie każdy ten post tutaj wpiszcie gatunek muzyki metalowej jest gorszy niż klasyczny ten gatunek.
YOU SUFFER, BUT WHY ?
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2078
Rejestracja: 3 lata temu

#104

Post DiabelskiDom » 4 mies. temu

Cóż rzec, przez gadkę o zespole sprzed kilku dni zacząłem sukcesywnie odświeżać dyskografię Blut Aus Nord. Nie powiem, w jakiś sposób przydało mi się to, bo po części zrewidowałem swoje stanowisko nt niektórych pozycji, ale, co bardzo mnie ucieszyło, meritum oceny twórczości Vindsvala pozostało bez zmian. Pewnie znaczy to, że już dawno temu poznałem się na hajlajtach jego muzyki i teraz po prostu musiałem do niektórych wydawnictw podejść z czystą głową ;)

Rozwijając to, co pisałem kilka postów wcześniej - pierwsze materiały uważam za najlepsze w dyskografii Francuza, może z wyłączeniem pierwszej części Memorii Vetusty. Debiut absolutna kosa, ambientujący, klawiszowy black metal, ale tak bardzo skuty lodem, tak bardzo zamarznięty i tak bardzo nieprzyjazny, że szczerze dziwię się tym, którzy kręcą na ten album nosem, bo nawet melodie tam wygrywane zamiast cukrem, ociekają śniegiem. Ale o debiucie już się zdążyłem napisać gdzie indziej. Teraz chciałbym nadmienić o moim ponownym odkryciu The Mystical Beast of Rebellion. Hoho, jeśli @Ryszard pisze, że ta płyta to chuj, to ja już nie rozumiem. Ta płyta to jest wręcz poziom debiutu, jeśli o black metalu poszukującym mówimy. Poszukującym jeszcze w sposób stonowany, ale już dający znać co będzie działo się później. Dark ambientopodobne wykończenia numerów, świetne, totalnie świetne riffy, grane po skandynawsku, ale jednak z francuskim akcentem, z jakąś nieuchwytną nutką szaleństwa - to jest wejście w przesycony industrialem świat dalszej twórczości Blut Aus Nord. Na obecną chwilę rzekłbym, że jest to pierwsza trójka moich ulubionych materiałów projektu. Aż sobie z tego wszystkiego zamówiłem pierwsze wydanie, bo stwierdziłem, że tak być nie może, że ja tego nie posiadam.

Następną płytą jest pierwszy, wielki krok w awangardę i poszukiwania na pełnej. The Work Which Transforms God. Tutaj industrial i dark ambient zaczynają wychodzić na pierwszy plan bardzo często, cały czas niby ustępując black metalowym zagrywkom, ale jednak co i rusz przesiąkając przez struktury blackowych riffów. Od The Choir of the Dead, przez takie hity jak Our Blessed Frozen Cells czy absolutnie sztosowy Procession of the Dead Clowns - cała płyta miesza ze sobą czerń z maszynami w bardzo interesujący sposób, na tyle wyróżniający się spośród, nawet ówczesnej, kliki mieszającej takie dźwięki, że swobodnie można uznać The Work Which Transforms God za kolejny krok w dziedzinie łączenia black metalu z industrialem. Album otwiera kolejny istotny etap w twórczości Krwi z Północy, o wiele mniej tradycyjny od i tak w wielu momentach odjechanej części pierwszej, o którym napiszę później.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10913
Rejestracja: 3 lata temu

#105

Post yog » 4 mies. temu

A ja ostatnio lecąc przez dyskografię Blut aus Nord doszedłem do konstatacji, że i pierwsza Memoria Vetusta o podtytule Lodowej Epoki Ojce się ociera o geniusz. Strasznie dziwny jest to album, momentami szalony, gęsty niesamowicie, ta jego okładka aż wyskakuje do słuchacza z tej muzyki ;) Znakomity bas, dojebane i biorące z zaskoczenia solówki, będące takim kombo wikińskiego Bathory z tiamatowym Wildhoney, czyli przesycone 70s-owym prog rockiem, ciężka atmosfera nieuchronnej zagłady i przelewu krwi przeplatana naiwnym patosem wiary. Wielowarstwowy, jadowity true viking blaczur.

Moim zdaniem totalna czołówka wikińskiego metalu.



Ostatni track mistrz!
Destroy their modern metal and bang your fucking head
PanLisek
Moderator globalny
Posty: 934
Rejestracja: 3 lata temu

#106

Post PanLisek » 4 mies. temu

Okładke do nowej płyty zrobił Dehn Sora, ten od okładki Yeruselem.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10913
Rejestracja: 3 lata temu

#107

Post yog » 4 mies. temu

I Debemur Morti szumnie zapowiada, że to najlepsza jego praca dotychczas!
Destroy their modern metal and bang your fucking head
PanLisek
Moderator globalny
Posty: 934
Rejestracja: 3 lata temu

#108

Post PanLisek » 4 mies. temu

Mnie się jego prace nie podobają, taki surrealizm trochę bez sensu.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10913
Rejestracja: 3 lata temu

#109

Post yog » 4 mies. temu

Też nie przepadam :(

Edit: Nic nie działa lepiej na odświeżanie wielkich płyt, niźli @Ryszarda pyskówki ;)

Słucham sobie z 4, może 5 raz z rzędu Memorii Vetusty, pierwszej oczywiście i o ile wczoraj bałem się o tym wspomnieć i napomknąć, że to wikiński metal ze sznytem industrialnym, ale już wiem, skąd to wrażenie i mogę z przekonaniem przyznać, że owszem, zgadza się.

Riffy z początku pierwszego kawałka, Slaughterday (The Heathen Blood of Ours) to coś, na czym parę lat później Darkspace zbudował karierę. Wspaniały utwór zresztą, druga połowa przekozacka. Podobnie jak i Sons of Wisdom, Master of Elements, albo The Territory of Witches / Guardians of the Dark Lake, o utworze wieńczącym nie wspominając. W sumie, to i The Forsaken Voices of the Ghostwood's Shadowy Realm ma iście hipnotyzującą tremolowaną melodyjkę.

Zresztą tych darkspejsowych ciętych riffów jest tu więcej. Na tyle, że się zacząłem zastanawiać, czy ten wikiński metal to nie jest o jakichś przed-kataklizmicznych machinach rozkminiaszczych cywilizacji. Tekstów oczywiście dotąd nie czytałem, żeby nie psuć sobie frajdy z domysłów, z szarą rzeczywistością się zderzę kiedy indziej.

Wspaniałe sola, że się tak powtórzę.

Cenię sobie Blut aus Nord za to, że po każdym powrocie do którejś z płyt cenię go sobie jeszcze bardziej, niż poprzednio.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 4088
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

#110

Post Wędrowycz » 4 mies. temu

yog pisze:
4 mies. temu
Cenię sobie Blut aus Nord za to, że po każdym powrocie do którejś z płyt cenię go sobie jeszcze bardziej, niż poprzednio.
Mam dokładnie tak samo, dlatego właśnie uważam BAN za wielki zespół, zaś Vindsvala za doskonałego kompozytora i trochę wizjonera, bo do black metalu wniósł moim zdaniem sporo. Po latach wałkowania dyskografii w moim prywatnym podsumowaniu 3 materiały wybijają się ponad resztę i je uważam za esencję stylu zespołu tj. "Ultima Thulée", "The Work Which Transforms God" i "Odinist - The Destruction of Reason by Illumination".
Odium Humani Generis
PanLisek
Moderator globalny
Posty: 934
Rejestracja: 3 lata temu

#111

Post PanLisek » 4 mies. temu

A druga Memria Vetusta ktoś coś, nikt? Przecież to perfekcyjne połączenie viking metalu i industrial metalu, nie da się zrobić tego lepiej, do tego ta płyta ma taki klimat że działa jak kwas albo grzyby.
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2078
Rejestracja: 3 lata temu

#112

Post DiabelskiDom » 4 mies. temu

yog pisze:
4 mies. temu
Riffy z początku pierwszego kawałka, Slaughterday (The Heathen Blood of Ours) to coś, na czym parę lat później Darkspace zbudował karierę.
To odpal sobie Bestię, to dopiero usłyszysz darkspace'owe granie. Dla mnie wszystkie trzy Memorie Vetusty to jednak półka niżej, niż najlepsze wysrywy Vindsvala pod szyldem Blut Aus Nord. Ogólnie to jestem zdania, że od Odisnist facet nie tyle wytycza nowe ścieżki, co poszerza już wydeptane. Ma to niewątpliwie swój urok i poziom, ale dla przykładu siódemkowa trylogia - najlepiej wypadł w jej przypadku na Cosmosophy, która brzmi inaczej od pozostałych dwóch, gdzie zamiast w post-metalowy industrial poszedł w bardziej zakręcone riffy i wyszedł mu z tego taki awangardowy atmosferyk. Trzecia część trylogii jest najlżejsza i najłatwiejsza w odbiorze a jednocześnie najbardziej wysmakowana.

Z drugiej strony w międzyczasie tak zwanym Blut Aus Nord wydało trzy tematyczne EPki z serii What Once Was. O ile pierwsze dwie to ta sama stylistyka co pierwsze dwie części Siódemek i dlatego w moim mniemaniu niespecjalnie oczarowują, to już ostatnia to zwrot w totalne ich przeciwieństwo. Jeden z bardziej agresywnych materiałów projektu, także z tego powodu doskonale uzupełniający się z łagodną Cosmosophy, ale przede wszystkim dlatego, że ewidentnie słychać, że Vindsval uwolnił drzemiący w nim agresywny potencjał, którego może niekoniecznie chciał ładować w regularne materiały.

Konkludując - późniejsze Blut Aus Nord najlepiej wypada tam, gdzie zaczyna jechać bardziej po bandzie w stosunku do pozostałych materiałów.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10913
Rejestracja: 3 lata temu

#113

Post yog » 4 mies. temu

DiabelskiDom pisze:
4 mies. temu
yog pisze:
4 mies. temu
Riffy z początku pierwszego kawałka, Slaughterday (The Heathen Blood of Ours) to coś, na czym parę lat później Darkspace zbudował karierę.
To odpal sobie Bestię, to dopiero usłyszysz darkspace'owe granie. Dla mnie wszystkie trzy Memorie Vetusty to jednak półka niżej, niż najlepsze wysrywy Vindsvala pod szyldem Blut Aus Nord (...)
A dla mnie po nocnej sesyjce z Fathers of the Icy Age, to chyba w tym momencie jest drugi mój ulubiony Blut aus Nord obok debiutu :P Doskonała płyta. Koło 10 razy z rzędu ta kunsztowna uczta przeleciała (i właśnie leci dalej).
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Deathhammer
Posty: 46
Rejestracja: rok temu

#114

Post Deathhammer » 4 mies. temu

Pierwsza "Memoria Vetusta" to coś wspaniałego, jak dla mnie jeden z najlepszych albumów bm w ogóle. W dyskografii BaN bije go tylko absolutnie genialne "The Work Which Transforms God".

yog napisał praktycznie wszystko, więc nie będę się powtarzał, ale urzekają mnie np. melodie na tej płycie, które są bardzo eleganckie i nieprzesłodzone, a jednocześnie kreują atmosferę totalnie nie z tego świata. Poza tym - cudownie plumkający bas w tle, nie zlewający się z gitarami tylko grający coś własnego, zjawisko mimo wszystko dość rzadko spotykane w tym gatunku. Płyta - mimo tego "dreamlike" klimatu - jest agresywna i nie pierdoli się ze słuchaczem. Wybitne połączenie Bathory, wczesnego Immortal i czegoś własnego (co by nie mówić - BaN już od pierwszej płyty grał zajebiście charakterystycznie), tego chłodnego, niepokojącego pierwiastka, będącego jakby zapowiedzią późniejszego kierunku - jest tu kilka solidnie powykręcanych i wwiercających się w łeb, dysonansowych riffów i pojedynczych szarpnięć za struny. (np. zagrywka w 55 sekundzie "The Forsaken Voices..." i ten śmiech potem... mnie to przypomina "Inner Mental Cage"). Poza tym jest to świetnie skomponowany materiał, spory progres Vindsval poczynił w rok od wydania debiutu (który też uwielbiam i stawiam tuż za tymi dwoma), w którym czasami dawał się we znaki taki nieokrzesany młodzieńczy umysł, w którym nie wszystko jest spójne i konsekwentne (mam na myśli płynność, a raczej jej brak we wpierdalaniu ambientowych przerywników w losowej manierze, co ma swój cudowny urok, ale bywa nieporadne :D). Tutaj pięknie jeden riff przechodzi w drugi, a całość ma kapitalny flow.

No mógłbym się rozpływać i zachwycać, cieszę się że jest jeszcze ktoś kto kuma tę płytę tak samo jak ja :D no i co najlepsze - jest to jedna z niewielu rzeczy które mogę słuchać w niemal każdych warunkach, o każdej porze dnia i nocy, w każdej porze roku etc. etc. i zawsze wchodzi tak samo zajebiście. Pamiętam te cudowne zeszłoroczne poranki, w których wstawałem, zarzucałem MV I i zaczynałem dzień z bananem na ryju, fajny to był rok :)

sorry jeśli ten post bywa niegramatyczny, ale jest późno a mi chce się spać
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 2173
Rejestracja: 2 lata temu

#115

Post pit » 4 mies. temu

Mówicie że takie dobre? Mnie "wikingowa" i atmosferyczna strona BaN jakoś niespecjalnie pociąga. A słuchanie Memoria Vetusta II wspominam jako dość straszne przeżycie. Wolę dysonanse z MoRT.
It's not my goddamn planet. Understand, monkeyboy? - John Bigbooté
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 2524
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

#116

Post TITELITURY » 4 mies. temu

"Wikingowy metal" zawsze kojarzył mi się z jakąś pedaliadą w stylu Amon Amarth. Bathory w to nie mieszam. Ten zespół był dla innych tym, czym Jezus dla Chrześcijan lub Marks dla marksistów, że pozwolę sobie użyć takiego górnolotnego porównania, hehe. W tym sensie, żadna płyta BaN nie kojarzy mi się z graniem o brodatych łupieżcach z północy, raczej z jakimś mistycznym wglądęm w naturę rzeczywistości. Zaznaczam, że tekstów nie czytałem... bo mi się nigdy nie chciało, zresztą rzadko to robię, żeby zachować zdrowie psychiczne. Także mieszanie w to misiów panda z Darkspace nie wydaje mi się głupie, z tym że muzyka Francuzów jest żywsza moim zdaniem, więcej tam się dzieje, nawet na przedostatniej płycie, słabszej jak sądzę od poprzednich granych w tym klimacie, jest na czym zawiesić ucho, jeśli już nie na dość monotonnej gitarze, to chociaż na partiach perkusji. Ja tam łykam oba oblicza tej kapeli i trudno mi powiedzieć, które jest lepsze. "WORK..." lubię równie mocno jak "Ultima Thule".
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2078
Rejestracja: 3 lata temu

#117

Post DiabelskiDom » 4 mies. temu

Tylko nikt tutaj nie mówił, że nie ma to związku z Darkspace, a jedynie, że do twórczości Wintherra, Zorgha i uroczej Zharaal bardziej nawiązuje The Mystical Beast of Rebellion, niż pierwsza Memoria Vetusta.

To znaczy odwrotnie, ich twórczość nawiązuje do Bestii bardziej niż do drugiej płyty ;)
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 2524
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

#118

Post TITELITURY » 4 mies. temu

Skojarzeń z D. nie mam, ale jak tak sobie pomyślałem, doszedłem do wniosku, że można mieć.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10913
Rejestracja: 3 lata temu

#119

Post yog » 3 mies. temu

A 11 października 2019 roku, Hallucinogen, czyli może psy trance tym razem...

Obrazek
Destroy their modern metal and bang your fucking head
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 796
Rejestracja: 3 lata temu

#120

Post dj zakrystian » 3 mies. temu

Okladka bardzo w klimacie jakiejs kwasnej elektroniki, ciekawe coz to bedzie?
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 2173
Rejestracja: 2 lata temu

#121

Post pit » 3 mies. temu

Będą sample z Terence'a McKenny. Zobaczycie.
It's not my goddamn planet. Understand, monkeyboy? - John Bigbooté
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 2153
Rejestracja: 3 lata temu

#122

Post Pioniere » 3 mies. temu

Ta, to może całkiem zamiast muzy własnej, audiobook Terence'a "True Hallucinations" :P
PanLisek
Moderator globalny
Posty: 934
Rejestracja: 3 lata temu

#123

Post PanLisek » 3 mies. temu

Nowa płyta ma być ponoć całkowicie inna od poprzednich, pozbawiona dysonansów i industrialu, a bardziej melodyjna, żywsza i harmonijna.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10913
Rejestracja: 3 lata temu

#124

Post yog » 3 mies. temu

Kliknąłem minutę od publikacji posta na fejsie z preorderami i już limitowany winyl exclusive dla Debemur Morti był sold out. Ci hipsterzy to się jednak nigdy nie opamiętają.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
PanLisek
Moderator globalny
Posty: 934
Rejestracja: 3 lata temu

#125

Post PanLisek » 3 mies. temu

Przegapiłem moment kiedy BAN stało się popularne. I dobrze.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10913
Rejestracja: 3 lata temu

#126

Post yog » 2 mies. temu

Pod poniższym linkiem znajdziecie pierwszy kawałek z Hallucinogenu nazwany Nomos Nebuleam.

https://www.loudersound.com/features/bl ... llucinogen

Tym razem powrót w klimaty Memorii Vetusty, czyli po bandzie melodyjne riffowanie niesione ku gwieździstemu niebu przy wtórze chórków.

I szczypta jakiegoś klimatu jak z soundtracka Deus Ex: HR.

Jestem bardzo na tak.
PanLisek pisze:
3 mies. temu
Przegapiłem moment kiedy BAN stało się popularne. I dobrze.
Sądzę, że w okolicach pierwszych Siódemek, chyba naczelny hipster Anthony Fantano zrecenzował na jutubie i dalej już poszło.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 2173
Rejestracja: 2 lata temu

#127

Post pit » 2 mies. temu

Melodyjki, ale nawet spoko. Trochę mi to tchnie post-rockiem.
It's not my goddamn planet. Understand, monkeyboy? - John Bigbooté
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10913
Rejestracja: 3 lata temu

#128

Post yog » 2 mies. temu

Normalny link jak pambuk przykazał, nie jakieś ekskluzywne płatne artykuły:



Można też zauważyć, że chwilowo na bandcampie już się cedeki wyprzedały, a kaset zostało 10 ;) Edit: Już są ponownie.
Sklep BaN pisze:Hallucinogen begins a new era for BLUT AUS NORD as they move skyward into freshly melodic territories of progressive clarity.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10913
Rejestracja: 3 lata temu

#129

Post yog » 2 mies. temu

Chyba z powodu jakiegoś przecieku uznali, że premiera Hallucinogen jednak już, toteż poniżej całość:



Podobno cd i kasety już wysyłane, winyli jeszcze nie maja u siebie.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Epoxx
Tormentor
Posty: 658
Rejestracja: 3 lata temu

#130

Post Epoxx » 2 mies. temu

Fajna okładka. W wolnej chwili i przy odpowiedniej okazji sprawdzę. A ty jak @Yog słuchałeś ?
if you can find it on the internet, it's not underground.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10913
Rejestracja: 3 lata temu

#131

Post yog » 2 mies. temu

Słuchałem Hallucinogenu póki co raz. Jest to chyba najlżejszy Blut aus Nord, bardzo dużo trochę psychodelicznego klimatowania na takich riffach i melodiach jak głównie na Memoriach Vetustach, wpadającego momentami czasem w rejony, jak zauważył @pit, niemal post-rockowe i masa wszelakich chórków. Przede wszystkim atmosferyk i w drugiej dopiero kolejności jakiś blackmetal. Podobało mi się, ale nie odnotowałem jakiegoś zachwytu, ale taką ma ta muza naturę, że może wymagać nieco spokojniejszego osłuchania. Nie jest to typiarski post-rockowy atmosferyk, żeby nie było.

Potem sobie puściłem pierwszą Memorię Vetustę i uznałem (w kąpieli), że Sons of Wisdom, Master of Elements to najlepszy riff 2 fali black metalu na południe od Morza Bałtyckiego, co może i jest nieprawdą, ale jest prawdy bliskie :p
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 2173
Rejestracja: 2 lata temu

#132

Post pit » 2 mies. temu

Też słuchałem raz. Na razie mi się podoba i mam nadzieję że tak pozostanie. Każda próba reanimowania space rocka to słuszna inicjatywa.
Chciałbym niepotrzebnie zauważyć, że drugi kawałek czuć klimatem Tribal Convictions.
It's not my goddamn planet. Understand, monkeyboy? - John Bigbooté
Deathhammer
Posty: 46
Rejestracja: rok temu

#133

Post Deathhammer » miesiąc temu

Korzystając z okazji, że prawdopodobnie mamy do czynienia z najlepszym BaN od lat, podrzucam pierwszą część wpisu podsumowującego co lepsze(moim zdaniem) pozycje z obszernej dyskografii tego projektu. Dla "wtajemniczonych" nic nowego, ale i tak zapraszam skonfrontować swoje spostrzeżenia :D

https://podziemnegarkotluki.blogspot.co ... niaym.html

wracając do nówki - zdecydowanie jest to połączenie riffowania MV II z atmosferą Cosmosophy. Na szersze wnioski zdecydowanie za wcześnie, bo jestem raptem po jednym odsłuchu, ale generalnie mi się podoba. Brzmi to ogólnie zaskakująco świeżo jak na ten zespół, mam wręcz wrażenie, że otwiera jakiś nowy rozdział. Miły cios po dość miałkiej poprzedniczce(ale i tak mam zamiar niedługo do niej wrócić, może coś mi się odmieni). Tylko uwaga - za dużo tu black metalu nie ma, jak ktoś szuka tego agresywnego oblicza BaN to tu go nie znajdzie.
Potem sobie puściłem pierwszą Memorię Vetustę i uznałem (w kąpieli), że Sons of Wisdom, Master of Elements to najlepszy riff 2 fali black metalu na południe od Morza Bałtyckiego, co może i jest nieprawdą, ale jest prawdy bliskie :p
Prawda w chuj.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10913
Rejestracja: 3 lata temu

#134

Post yog » miesiąc temu

Najlepszy utwór: no "cienszka" sprawa, ale niech będzie "The Plain of Ida".
Bez wątpienia The Plain of Ida najlepsze z debiutu. Pierwszy i ostatni kawałek też zajebiste, ale nie aż tak, tutaj to przejście z ambientu w metal, po którym wchodzi też skrzekliwy wokal przepiękne jest. Podobnie jak pojawiający się z dupy przerywnik w środku kawałka, cudnie tam plumkanie basu wsparte o riff i gwizd wiatru buduje dramaturgię.

Bardzo na tym albumie słychać, że koleś dużo na morze patrzył i go słuchał, w tej Normandii chyba mieszkając, wszystko tutaj, każda część składowa tej muzy brzmi albo jak fale, albo jak dźwięk niesiony wiatrem nad nimi. Nawet ten The Plain of Ida to brzmi jak jakieś pozbawione życia pustkowie tysiące mil od domu, na którym ugrzęzła załoga nieszczęsnej łajby zapuszczając się za daleko na północ w zimowe miesiące. Same te ambienty bywają nawet lepsze od Burzum, tylko black metal już niekoniecznie.
Załóżmy, że jest jeszcze era bez jutubów, torrentów i takich tam. Ktoś posłuchał sobie dwóch powyższych albumów, po czym przychodzi do niego stary kumpel i mówi "ej, na bazarze zgarnąłem nowego cdka BaN, dawaj posłuchamy". Wkłada płytę do odtwarzacza, po tym ten pierwszy śmieje się, że ruskie zrobili kumpla w chuja i nagrali mu jakiś inny zespół.
Kupiłem winyl The Work Which Transforms God. On jest, inaczej niż zwykle LP, nagrany jako 45RPM i nie ma o tym info nigdzie na wydawnictwie. Odpaliłem go jak to zwykle, na 33 obrotach zamiast 45, czymś się zająłem i trochę nie rozumiałem, czy tak słabo pamiętam, czy o co chodzi, ale wyszło z tego jakieś popierdolone Sunn O))). Było to takie fascynujące, że choć po parunastu minutach ogarnąłem, że to zdecydowanie nie tak być powinno, to przesłuchałem tak całość.

Mi się aktualnie najbardziej z tego podoba Procession of Dead Clowns, Our Blessed Frozen Cells i pewnie Inner Mental Cage. Swoją drogą - winyl ma zdecydowany minus. 10 sekundowa "cisza" Density kończy stronę C, przez co nie ma tego wrażenia, które być powinno na wejściu ostatniego kawałka. Prawda jest taka, że to raczej nie jest cisza a jakieś przeraźliwie niskie częstotliwości, jak słuchałem tego po przerwie parę pierwszych razy to miałem wrażenie, że przez te parę sekund ciśnienie w uszach się zwiększa, podobnie przy rozpoczynającym utworze o odpowiedniej dla intra nazwie End. Może to zwidy, a może to ten cały illbient ;) Podobno tytuł procesji martwych klaunów pochodzi z powieści Thomasa Logottiego The Last Feast of Harlequin, którą to badacz i biograf Lovecrafta, S.T. Joshi, okrzyknął prawdopodobnie najlepszym hołdem dla mistrza.

Dużo ostatnio słuchałem tych 4 pierwszych Blut aus Nordów, sporo świetnej ulverowskiej epki Thematic Emancipation of Archetypal Multiplicity (dojebany klimat jak z Oczu szeroko zamkniętych w Level-3) i trochę MoRT czy drugą Memorię Vetustę. Zwycięzca jest jednak dla mnie ostatecznie tylko jeden, choć sukces ma wielu ojców.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 2778
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Stolica Kujaw Zachodnich

#135

Post Vexatus » miesiąc temu

yog pisze:
miesiąc temu
Kupiłem winyl The Work Which Transforms God. On jest, inaczej niż zwykle LP, nagrany jako 45RPM i nie ma o tym info nigdzie na wydawnictwie. Odpaliłem go jak to zwykle, na 33 obrotach zamiast 45, czymś się zająłem i trochę nie rozumiałem, czy tak słabo pamiętam, czy o co chodzi, ale wyszło z tego jakieś popierdolone Sunn O))). Było to takie fascynujące, że choć po parunastu minutach ogarnąłem, że to zdecydowanie nie tak być powinno, to przesłuchałem tak całość.
Na pewno nie jesteś jedyny i przypuszczalnie dokładnie o to im chodziło. :)
Vexatus - moje słuchowiska dla ludzi głuchych. Czacha dymi - mój blog.
Przyszła pora na Grindcore'a >>> 地獄 >>> Work in progress...
Jestem uczulony na pierdolenie głupot!!!
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10913
Rejestracja: 3 lata temu

#136

Post yog » miesiąc temu

Jestem o tym przekonany ;)
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2078
Rejestracja: 3 lata temu

#137

Post DiabelskiDom » miesiąc temu

yog pisze:
2 mies. temu
Potem sobie puściłem pierwszą Memorię Vetustę i uznałem (w kąpieli), że Sons of Wisdom, Master of Elements to najlepszy riff 2 fali black metalu na południe od Morza Bałtyckiego, co może i jest nieprawdą, ale jest prawdy bliskie :p
Najlepszy riff na tej płycie to The territory of witches / Guardians of the dark lake. Wiem, bo właśnie słucham tegoż albumu.

PS. To prawda.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 4088
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

#138

Post Wędrowycz » miesiąc temu

Za mną pierwszy odsłuch "Hallucinogen" i mogę śmiało podpisać się pod stwierdzeniem, że to najlżejszy album Blut Aus Nord, a z całą pewnością najbardziej przystępny. Nie ma tu choroby, niepokoju, ciemności, dziwactw, industrialu czy dark ambientów, ale choć Vindsval tym razem postawił nacisk na atmosferyki i melodie, to nie są to "wikińskie" akcenty znane choćby z debiutu czy trylogii "Memoria Vetusta". Mamy tu natomiast sporo typowo rockowych akcentów, czasami zadziornych czasami delikatnych i nastrojowych niczym Pink Floyd ;) Mimo wszystko w wielu momentach słychać jednak, że to BAN, choć ponownie zagrany nieco inaczej niż wcześniej. Można powiedzieć, że główny harcmistrz ponownie poszukuje innych inspiracji i przenosi je na grunt swojego projektu, a czy jest to nowy rozdział historii, to się okaże z czasem. Napewno po raz kolejny pokazuje, że melodyjne granie mu wychodzi. Całości dopełnia idealnie dobrana, psychodeliczno-grzybowa okładka, wyglądająca jakby była malowana na haju. No cóż, Nachtmystium już wcześniej penetrowało podobne rejony - narkotyczno-psychodeliczne rockowe lata 60te i 70te i mieszało to z black metalem. Tutaj mamy swego rodzaju francuski odpowiednik. Skojarzenia z Nachtmystium miałem co najmniej w kilku momentach, choć wokalnie zupełnie inna para kaloszy, bo tu sporo chórków i zaśpiewów czystych.

Na pewno bardzo dobry album, obiektywnie lepszy niż "Deus salutis meæ", choć w sumie ciężko je porównywać ze sobą.
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
Nekroskop
Posty: 2
Rejestracja: miesiąc temu

#139

Post Nekroskop » miesiąc temu

PanLisek pisze:
3 mies. temu
Przegapiłem moment kiedy BAN stało się popularne. I dobrze.
Nie da się przegapić czegoś, co nigdy nie nastąpiło.
Deathhammer pisze:
miesiąc temu
wracając do nówki - zdecydowanie jest to połączenie riffowania MV II z atmosferą Cosmosophy.
Cosmosophy to mój ulubiony album, więc bardzo bym sobie życzył duchowej kontynuacji, ale niczego takiego na Hallucinogen nie słyszę - wg mnie to zupełnie inne klimaty. Natomiast z miejscowym podobieństwem riffów do MV się zgadzam.

Przyszła do mnie dzisiaj z USA:
Obrazek
:D
PanLisek
Moderator globalny
Posty: 934
Rejestracja: 3 lata temu

#140

Post PanLisek » miesiąc temu

Wędrowycz pisze:
miesiąc temu
Za mną pierwszy odsłuch "Hallucinogen" i mogę śmiało podpisać się pod stwierdzeniem, że to najlżejszy album Blut Aus Nord, a z całą pewnością najbardziej przystępny.
Mam mieszane uczucia, nie wiem czy ta płyta mi się podoba. Być może padłem ofiarą własnych oczekiwań, bo byłem przekonany że będzie to coś na kształt Oranssi Pazuzu/Vacuum Entropia (nowe logo, grzyby/kosmos, buńczuczne zapowiedzi o budowaniu wszystkiego od nowa). Bathorowe melodie ok, trans super, space rock i psychodelia też dobrze, ale słuchając całości coś zaczyna mnie nudzić. Może muszę to więcej razy przesłuchać, a może zwyczajnie to album nie dla mnie.
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 4088
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

#141

Post Wędrowycz » miesiąc temu

Dobra, my tu o "Hallucinogen" rozmawiamy, a wczoraj przed snem zapodałem sobie w słusznej głośności "The Work Which Transforms God" i normalnie jak Food Emperor chciałoby się zakrzyknąć "Aż będą lecieli kutasy z nieba, takie to jest dobre". Naprawdę, zdecydowanie jeden z najlepszych albumów black metalowych z Francacji w ogóle. Zresztą sam wpis z bookletu mówi za siebie:
We charge tradition with being an excuse for idleness, unpersonality and regression. We praise evolution for being the logical consequence of creation, progression and elevation.
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
pro
Master Of Reality
Posty: 287
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Łódź

#142

Post pro » miesiąc temu

Ta okładka nasuwa skojarzenia z trypofobią czy strachem przed dziurami. Wpiszcie sobie trypofobia, wybierzcie grafikę i porównajcie z okładką. W ogóle chyba to mam, bo jak patrzę na tego typu dziury to czuję się nieswojo.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10913
Rejestracja: 3 lata temu

#143

Post yog » miesiąc temu

Nie tylko Ty, również to zauważyłem :)
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Deathhammer
Posty: 46
Rejestracja: rok temu

#144

Post Deathhammer » miesiąc temu

Część druga o dyskografii tego wspaniałego zespołu. A za niedługo pełnoprawna recenzja albumu z grzybkami na okładce, spoiler: fajny jest. Najwięcej na nim faktycznie MV II, rzekłbym że kontynuacja, tylko właśnie nie utrzymana w duchu black metalu, a raczej psychodeliczno space-rockowym.

Jak ktoś ma wolne 5 minut to można poczytać ;)

https://podziemnegarkotluki.blogspot.co ... ym_29.html
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 2524
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

#145

Post TITELITURY » miesiąc temu

Podoba mi się ta nowa płyta. Poprzednia wpadła jednym uchem i wypadła drugim i traktuję ją jako wypadek przy pracy, natomiast tutaj obawiałem się powtórki z tego projektu z białym koniem na zasadzie "wrzucimy tutaj kawałki, które nie zmieściły się tam", jednak zostałem pozytywnie zaskoczony. Stary, dobry BaN, wciąż eksperymentujący w ramach wypracowanego przez siebie stylu. Niby to samo, a jednak inne. Nie mam jeszcze oryginału, więc leci sobie z YT. I kiedy przelączyło mnie na koniec na MV III, od razu poczułem, że to inna płyta, z czym miałbym problem np. w przypadku Mgły. Zespół cały czas zaskakuje i się rozwija, a to rzadkość.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2078
Rejestracja: 3 lata temu

#146

Post DiabelskiDom » miesiąc temu

Świetny materiał. Słuchałem jakoś po premierze i wyczułem potencjał, picie do Memoriów Vetustów zamiast do Siódemków, blablabla ale jak sobie dzisiaj znowu zapuściłem, to po zakończeniu od razu poleciało kolejne okrążenie. Od groma kosmicznej psychodelii, space rocków i potężnych hammondopodobnych pasaży czy jak to się tam fachowo zwie. Jakby to kornfanhead napisał - przestrzenna ściana dźwięku :v

Poważnie, im więcej leci tym jestem pod większym wrażeniem. Fragmenty, gdzie pod solówy jadą te niby-organy i podwójna stopa to miód. Rozmach, ciężar i przede wszystkim brak przerostu pomysłów nad faktyczną treścią muzyczną. Najlepszy Blut Aus Nord od The Work Which Transforms God?
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 4088
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

#147

Post Wędrowycz » miesiąc temu

DiabelskiDom pisze:
miesiąc temu
Najlepszy Blut Aus Nord od The Work Which Transforms God?
Jeden z lepszych, to z całą pewnością, ale i tak moim skromnym zdaniem "Odinist" póki co żaden materiał późniejszy nie przebił.
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 1767
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Strzałkowo

#148

Post Vortex » miesiąc temu

Nie wzięło mnie to tym razem. Nie ze względów muzycznych, ale klimat który tu stworzyli mnie nie zaczarował. Nie jestem fanem tego bandu ale staram się być z nimi na bieżąco gdyż cały czas pamiętam, że pobujalem się dobrze przy Memoria Vetusta, z resztą ich muzyki miewam różnie. Na pewno też zależy od dnia i pory w jakich ich słucham, ale wracać za często po prostu mi się do nich nie spieszy.
"Between Shit and Piss we are Born"
Deathhammer
Posty: 46
Rejestracja: rok temu

#149

Post Deathhammer » miesiąc temu

https://podziemnegarkotluki.blogspot.co ... nogen.html

a czy najlepszy od czasów TWWTG - nie, bo po drodze jest druga Memoria Vetusta :) co do Odinist to zawsze miałem mieszane odczucia - niby spoko album, krótki, nieprzegadany i spójny, ale brakuje mi w nim momentów "wow", poza wspaniałym riffem w tytułowym kawałku. Ale w sumie to taki industralny BaN w pigułce i warto znać, jakbym miał kogoś zapoznawać z tym zespołem to chyba to bym polecił jako pierwsze.
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 4088
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

#150

Post Wędrowycz » miesiąc temu

Coś w tym jest o czym wspomniałeś, "Odinist" to industrialny Blut Aus Nord w pigułce, ale bardzo epicki i przystępny. Gdybym chciał kogoś zapoznawać z twórczością tegoż zespołu to "Odinist" zaraz obok "Ultima Thule" i "The Work Which Transforms God" bym polecił na pierwszy rzut. Zasadniczo, jeżeli chodzi o pełniaki, to moim zdaniem nie ma tu ani jednego słabego czy średniego, są tylko dobre, bardzo dobre i genialne.
Odium Humani Generis

Wróć do „Black Metal”