Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 4732
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Svartidauði

Wędrowycz 2 lata temu

Obrazek

Obrazek

Nie było tematu o tej kapeli, DeDe miał wstawić, ale wyszło, że ja go ubiegłem ;)

Dość młoda kapela z prężnie rozwijającej się obecnie islandzkiej sceny black metalowej, założona w 2002 r. Mamy tu współczesny black metal oparty na sprawdzonych często patentach, do którego dorzucono dużo dysonansów, czasem stosunkowo oryginalnych riffów i transowości. Pełniak "Flesh Cathedral" z 2012 r. zrobił na mnie niemałe wrażenie bo jest zarówno wkręcający i monotonny, oparty na powtarzających się riffach, ale jednocześnie posiadający bardzo chwytliwe i pozostające w pamięci melodie. Wielokrotnie już powtarzałem to i dopowiem ponownie, że studyjnie zespół bardzo fajnie się prezentuje na większości wydawnictw, ze szczególnym wskazaniem na powyższy pełniak, o tyle na żywo niestety już nie jest taki przekonujący, a wręcz nudny. Wierzę jednak, że panowie jeszcze się wyrobią w tej kwestii. Narazie pozostaje czekać na nadchodzący wielkimi krokami drugi album zespołu. Czy dorówna on mocarnej "Flesh Cathedral"? Mam nadzieję, że niebawem się wszyscy przekonamy.

Skład:
Magnús - Drums ex-Diabolus
Þórir - Guitars Sinmara, Almyrkvi (live), ex-Chao, ex-Grief
Sturla Viðar - Vocals, Bass
▼ Byli muzycy
Egill Þór - Bass
Birkir - Bass
Gunnar - Bass ex-Infected
Hafþór - Drums ex-Angist
Næturfrost - Guitars ex-Farga, ex-Nebulah X
Nökkvi - Guitars (?-2017) Zhrine, ex-Gone Postal, ex-Revolter
▼ Muzycy koncertowi
G.E. - Guitars (2017-present) Misþyrming, Naðra, Úrhrak

Ragnar - Drums Azoic, Ophidian I, Atrum, ex-Beneath, ex-Valkyrja (live), ex-Diabolus, ex-Withered
Ingvar - Guitars Momentum, ex-Severed Crotch, ex-Devious
Jóhannes - Guitars Nexion, ex-Diabolus
Dyskografia:
2006 - The Temple Of Deformation [demo]
2009 - Adorned with Fire [demo]
2010 - Those Who Crawl and Slither Shall Again Inherit the Earth [demo]
2012 - Perdition / Svartidauði [split]
2012 - Flesh Cathedral
2014 - The Synthesis of Whore and Beast [EP]
2014 - III.XX.MMX [live]
2016 - Hideous Silhouettes of Lynched Gods [EP]
2017 - Untitled [EP]
2018 - Revelations of the Red Sword



MA: https://www.metal-archives.com/bands/Sv ... 3540303310
BC: https://svartidaudi.bandcamp.com/music
BC: https://svartidaudi-van.bandcamp.com/music
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
Marduk666
Tormentor
Posty: 969
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Jarosław

Marduk666 2 lata temu

"Flesh Cathedral" nie monotonne, ale trochę męczące i duszne okropnie. Znam tylko pełniaka i w sumie zbyt dużo czasu tej płycie nigdy nie poświęciłem, zawsze leciała jako tło do czegoś tam. Musze kiedyś posłuchać tego w skupieniu bo zdaje mi się, że sporo rzeczy tam jeszcze do odkrycia.
Awatar użytkownika
Metalized
Tormentor
Posty: 414
Rejestracja: 2 lata temu

Metalized 2 lata temu

Smarki barbi w sumie całkiem mi się podobało, ale po koncertach zapał nieco opadł i nie kojarzę kiedy leciało. Jest chociaż pretekst odświeżyć z okazji nowego czegoś. Na żywo to bym unikał a z płyt to i się pewnie zdarzy poobcować.
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 2898
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY 2 lata temu

Kiedy pełniak wyszedł, nie mogłem się od niego oderwać. Po tych wszystkich latach nadal nie mogę. Niszczy klimatem, szczególnie dzięki tym specyficznym "rozjechanym" riffom. To wciąż jedna z moich ulubionych, grających aktualnie kapel. Nie mogę doczekać się nowego nagrania.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2390
Rejestracja: 4 lata temu

DiabelskiDom 2 lata temu

Flesh Cathedral super, EPka The Synthesis of Whore and Beast w zasadzie na identycznym poziomie. Nie pamiętam początków i splitu, ale te dwa materiały w zupełności wystarczą. Podręcznikowy wręcz przykład jak z oklepanych elementów złożyć coś absolutnie świeżego. Natomiast nie da się ukryć, że na żywo już tak nie gniotą, chociaż ewidentnie na pierwszych 2-3 występach jakie widziałem było to o wiele lepsze niż na ostatniej trasie z Archgoat.

Debiut w jednym rzędzie z Söngvar elds og óreiðu i The Feral Wisdom, jeśli o islandzkie black metale chodzi.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 4732
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz 2 lata temu

Jak informują Kejosvolty:
Nadchodząca płyta Svartidauði ukaże się nakładem Ván Records. Jej tytuł będzie brzmiał „Revelations of the Red Sword”, znajdzie się na niej sześć utworów i będzie trwała trzydzieści osiem minut. Ukaże się ona 3 grudnia.
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12663
Rejestracja: 4 lata temu

yog 2 lata temu

Drugi track z nadchodzącego albumu. Tym razem o tytule Wolves of a Red Sun:



Cytuję wcześniejsze posty, sprzed założenia tematu:
yog pisze:
2 lata temu
3 grudnia 2018 roku, suptem Ván Records ukaże się kolejny (drugi) longplay Islandczyków ze Svartidauði. Będzie nosił tytuł Revelations of the Red Sword.

Obrazek
Tracklista:
1. Sol Ascending
2. Burning Worlds of Excrement
3. The Howling Cynocephali
4. Wolves of a Red Sun
5. Reveries of Conflagration
6. Aureum Lux

Promocyjna kompozycja Burning Worlds of Excrement:

Wędrowycz pisze:
2 lata temu
Czekam, choć niestety póki co żaden inny materiał nie dorównał "Flesh Cathedral", jak dorównają to będę zadowolony bardzo. Póki co trwam w modlitwie.
karp pisze:
2 lata temu
O dlaczego Svartidauði nie ma jeszcze swojego tematu? Chciałem gdzieś wylać swoje pomyje, że ich koncert, to chyba jedyny na którym serio zaczynałem przysypiać na stojąco :v
yog pisze:
2 lata temu
Chyba właśnie po koncercie w Hydro z Bolzerem i Arcykozłem jakoś każdy wylał tam na żywo swoje smutki w forumowym gronie, potem może parę słów w temacie koncertowym i nikt się nie podjął pisaniny :P
Wędrowycz pisze:
2 lata temu
Racja, ja napewno, bo mnie Svartidaudi ostatnio w Hydro właśnie wynudził mocno, choć studyjnie dobrze mi się ich słucha.
DiabelskiDom pisze:
2 lata temu
Ja tam studyjnie bardzo lubię. Szczególnie Flesh Cathedral ale np Synthesis of Whore and Beast to przecież też materiał, który ujmy nie przynosi. Też się zdziwiłem, że tematu nie ma, jutro postaram się założyć ;)
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 3170
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Stolica Kujaw Zachodnich

Vexatus 2 lata temu

Czy Islandczycy są jakoś szczególnie brzydcy, że wszystkie zespoły z tej wysepki mają na fotkach pozasłaniane paszcze? A może są wstydliwi?
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12663
Rejestracja: 4 lata temu

yog 2 lata temu

Oni już inaczej się prezentują, teraz wyglądają jak rzezimieszki najniższego szczebla z Wiedźmina 3. Bardzo wątpliwy respekt wzbudzają, jak grają na żywo. Żeby nie powiedzieć, że w Hydrozagadce przed tym Archgoat i Bolzer najzwyczajniej nudzili niemożliwie.

Z płyt nieco lepiej, ale jakiegoś powalającego geniuszu tam nie dostrzegam za żadne skarby. Dla mnie taka muza to do przesłuchania i wracać nie ma co za często, a już na pewno nie chce mi się tego słuchać parę razy z rzędu. Ot takie tam blackmetalowanie po nowoczesnemu, jak ktoś lubi to lubi, ja to tego miliardy już słyszałem i mnie te islandzkie lepkie mazie jakoś bardzo nie rajcują. A teraz to te Svartidaudi bardzo mało przekonujące, uważam, po tym com na żywo zobaczył.

Nadchodzącą płytkę może sobie kiedyś posłucham, ale nie spodziewam się, by na mnie jakiekolwiek wrażenie wywarła. Znaczy się, tragedii pewnie nie należy się spodziewać, ale przejdzie obok, jak i zdecydowana większość twórczości tychże rzezimieszków.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12663
Rejestracja: 4 lata temu

yog rok temu

Cały album Revelations of the Red Sword już jest w internetach do obczajki. Przypominam, że premiera 3 grudnia 2018 za sprawą Ván Records.

Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Nebiros
Tormentor
Posty: 553
Rejestracja: 3 lata temu

Nebiros rok temu

Flesh Cathedral to jedyne co od nich znam i generalnie to bardzo dobra plytka, tylko ze nie porywa na tyle, zeby sluchac niewiadomo ile razy z rzedu. Raz na czas sobie z radoscia odswiezam i na tym koniec. Nagrania live w przeciwienstwie do muzy, malo emocjonujace, wiec na koncert raczej nie pojde, ale nowe dzielo z wielka checia obadam.

Z reszta smialo mozna powiedziec, ze akurat na tle wspolczesnych plyt BM Islandczycy wypadaja solidnie :)
Belzebóbr pisze: a ja jak najbardziej słucham muzyki z tidala i spotifaja, o wiele lepsze to i poręczniejsze niż słuchanie z jakichś śmiesznych CDków. Przynajmniej można się do głośnika na bluetooth podłączyć
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 2898
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY rok temu

Dysonanse, rozjechane riffy, ale też bardziej czytelny wokal, wkrada się trochę melodii tu i ówdzie - tak najkrócej scharakteryzowałbym ich najnowszą płytę. Z góry założyłem, że do mnie trafi i tak też się stało. Nie nudzę się ani minuty. Nie jest to jakiś jakościowy skok w porównaniu do poprzedniczki, choć zmiany są wyczuwalne i nie jest to płyta taka jak poprzednia, ale dalej dominuje szaleństwo. Niepoprawnie wielbię ten zespół i nadal tak będzie. Cholera, ruszałem stopą bez wiedzy mózgu, zobaczyłem to zza laptopa i się wystraszyłem.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
deathwhore
Tormentor
Posty: 3329
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore rok temu

Brzuch Ci pozwala na takie rzeczy jak widzenie stóp?
Nebiros pisze:
11 mies. temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 2898
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY rok temu

Tylko kiedy siedzę na łóżku. Ale pitola widzę zawsze. 8-)
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
Nebiros
Tormentor
Posty: 553
Rejestracja: 3 lata temu

Nebiros rok temu

Kurwa, jaka ta nowa płyta jest dobra. Generalnie zgadzam się z Titkiem - dysonansów i rozjechanych riffów tu pełno. Płyta jak dla mnie jest o wiele cięższa, niż debiut, perkusja mocniej tłucze (ten werbel, cos pięknego!) a i cała płyta jest jeszcze bardziej "gitarowa", bym powiedział. Wokal też znacznie grubszy i wyraźniej słyszalny niż na jedynce, atmosfera wyjątkowo gęsta. Jak dla mnie, muzycznie Islandczycy poszli o krok dalej, klimat jest bardzo podobny do tego co serwowali wczesniej, dzięki czemu zachowali taką swoją spójnosc, a zarazem i technicznie i brzmieniowo wszystko stoi o poziom wyżej. Melodie co prawda obecne były już na debiucie, ale odnoszę wrażenie, że tutaj zostały po prostu bardziej wyeksponowane i wyciągnięte na pierwszy plan, aczkolwiek w żadnym wypadku nie są to jakies "przebojowe" melodyjki, a wręcz przeciwnie, stwarzają tylko jeszcze podlejszy i bardziej zakręcony klimat. Mniej tutaj również zwolnień, chociaż nadal jest ich niemało no i generalnie muza bardziej wiruje, jest dosyć nieobliczalna i nawet niełatwa do przełknięcia.... a na pewno trzeba się jej bardziej poswięcić, niż Flesh Cathedral. To tak na pierwsze odsłuchy.

Mega mocna pozycja! O nudzie mowy nie ma :)
Belzebóbr pisze: a ja jak najbardziej słucham muzyki z tidala i spotifaja, o wiele lepsze to i poręczniejsze niż słuchanie z jakichś śmiesznych CDków. Przynajmniej można się do głośnika na bluetooth podłączyć
Awatar użytkownika
Andrzej Oktawa
Posty: 68
Rejestracja: rok temu

Andrzej Oktawa rok temu

Debiut mam, raczej rzadko wracam. Zdarzyło mi się chłopaków widzieć ze dwa razy na żywo, za pierwszym przed Mgłą (a może bardziej po Bestial Radis!) w KRK kilka lat temu, i raz przed Archgoat we Wrocławiu bodajże (grali wtedy z Eggs Of Gomorrh - polecam sprawdzić!). Dwójki jeszcze nie zdarzyło mi się przesłuchać w całości, ale myślę, że trafi na swój moment i siądzie tak jak powinno i zanabędę sobie. Przyzwoicie grają ci rzezimieszkowie :D Zespół mogę określić jednocześnie jako przereklamowany i niedoceniony... Bo niby wszystko już było (dla mnie z dupy argument, bo ile albumów jest odkrywczych, 0,1% czy mniej?), lekka inspiracja DSO czy pokrewne, ale fajnie się słucha jak jest odpowiedni nastrój.
卐 Show no mercy for the weak, Jesus mother can suck my dick! 卐
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 4732
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz rok temu

Atak dysonansów i przygnębiających melodii. Chyba więcej ścieżek ponakładali na siebie na nowym albumie, bo w porównaniu z "Flesh Cathedral" (który to u mnie był jedną z 4 płyt roku 2012) wydaje się być potężniejsze w brzmieniu, ale jednocześnie nieco mniej mi się podoba od poprzedniczki. Jest tu kontrolowany chaos, sporo fajnych pomysłów i rozwiązań, ale zarazem znacznie duszniej i album wymaga dużo skupienia żeby wyłapać wszystkie smaczki. Po pierwszym odsłuchu pozostawia bardzo dobre odczucia, ale też z miejsca mnie nie rozjebało jak "Flesh Cathedral". Odniosłem wrażenie jakby ktoś wymieszał w jednym tyglu Ondskapt, Deathspell Omega, Blut Aus Nord i dorzucił do tego spore pokłady nostalgii, smutku i szczyptę depresji wraz z chorobą psychiczną.
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
Destro
Posty: 47
Rejestracja: 3 lata temu

Destro rok temu

Jedna z najlepszych płyt black metalowych tego roku,a najlepsza z dotychczasowych dokonań Islandczyków :)
GHC
Posty: 27
Rejestracja: 3 lata temu

GHC rok temu

Nowy album jest naprawdę bardzo dobry, dał mi też kopa do odświeżenia sobie starszych materiałów. I chyba pierwszy raz coś mi od nich siadło już przy pierwszym odsłuchu :D
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2390
Rejestracja: 4 lata temu

DiabelskiDom rok temu

Absolutnie nie rozumiem spustów nad ostatnią płytą. Dzisiaj próbuję już któryś raz i ciągle słyszę ciągnący się album z którego nie wynika prawie nic, poza fajnym tytułem jednego z utworów - Wyjący Psiogłowy. Co jest bardzo smutne, gdyż Flesh Cathedral jest teoretycznie jeszcze bardziej rozwleczony (cztery kawałki po kilkanaście minut każdy) a nie nuży ani odrobinę, ani tyci-tyci. Tam w długich, dysonansowych, wibrujących numerach mieliśmy zaklętą międzygwiezdną próżnię, która osaczała i dusiła, tam też mieliśmy zajebiste wokale ale przede wszystkim mieliśmy ZAJEBISTE pomysły na kawałki, gdzie każda z kilkunastu minut była czymś, co naturalnie wypływało z poprzedniej oraz w czym nie słyszało się ani skrawka kalkulacji. A na Revelations of the Red Sword co chwilę słyszę jak muzycy mówią "zróbmy znowu dysonanse, bo to jest bardzo na czasie, ale nałóżmy na to trochę dziwnych harmonii na gitarach i zagęśćmy wszystko". Przykro mi, ale dla mnie to strasznie wyrachowana płyta, na swoje nieszczęście dodatkowo nużąca i pozbawiona ciekawych pomysłów. Już po tym pierwszym wypuszczonym kawałku miałem obawy, ale trochę się jeszcze łudziłem, że jednak dowalą czymś porządnym. Niestety. Złotymi zgłoskami w annałach islandzkiego metalu nie zapisze się na pewno.
Panzer Division Nightwish

Wróć do „Black Metal”