Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 3170
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Stolica Kujaw Zachodnich

Ungern

Vexatus 2 lata temu

Obrazek
Ungern to ukraiński jednoosobowy projekt (kiedyś jego skład wchodziło więcej osób) grający dość prosty Black Metal.

Projekt został nazwany na cześć Romana von Ungern-Sternberga. W tekstach odniesienia do antykomunizmu, nacjonalizmu i wojny. Na koncie jak do tej pory 3 pełniaki.

Skład:
Der Trommler - Unknown Burshtyn, ex-Dub Buk, ex-Сокира Перуна, ex-Святогор (live)
▼ Byli muzycy
Amorth - Drums Soom, Underdark, Заводь, Чиста Криниця, ex-Astrofaes, Был замечен..., ex-Bleeding, ex-Drudkh, ex-Thunderkraft, ex-Святогор, ex-Kaosophia (live), ex-Nocturnal Amentia (live), ex-Amadeus, ex-Hresvelgar
Dyskografia:
2006 - 1 Litre of Blood
2008 - Shambala
2014 - Steppenwolf

MA: https://www.metal-archives.com/bands/Ungern/73883
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 2898
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY 2 lata temu

Widzę, że wikipedia podpiera się biografią autorstwa Palmera, a ten był niestety stronniczy. Bynajmniej nie dlatego, że ma jakieś lewicowe poglądy. Po prostu trudno takiego człowieka jak Ungern zrozumieć komuś z naszej epoki. Natomiast w jego armii służyło dwóch Polaków. Przez pewien czas było to Antoni Ferynand Ossendowski, którego bolszewicy tak znienawidzili za powieść "Lenin", że po podbiciu Polski w 1945 r. usilnie poszukiwali na cmentarzu jego zwłok, żeby nawet nagrobek wymazać z powszechnej świadomości. Drugim był oficer WP Kamil Giżycki, inżynier z wykształcenia, który produkował dla Ungerna gazy bojowe, niestety przez tego drugiego niewykorzystane. Obraz "Krwawego białego barona" jaki wyłania się z ich opowieści zdecydowanie odbiega od obrazu Palmera. Ungern okazuje się być świetnym organizatorem, człowiekiem doskonale potrafiącym utrzymać porządek w armii, no i przede wszystkim zanurzonym głęboko w wierzeniach Mongołów. Palmer widzi w tym jakiś rodzaj psychozy, nasi rodacy wizjonerstwo. Ani Giżycki, ani Ossendowski nie wspominają również o jakimś przesadnym okrucieństwie tego człowieka, które miałoby usprawiedliwiać przymiotnik "krwawy" w jego przydomku. Owszem, dla czekistów był bezlitosny i z reguły kazał obijać ich kijami do śmierci, ale szeregowych krasnoarmijców po prostu wcielał do swoich oddziałów. "Biali", kiedy wpadli w ręce komuchów, oczywiście nie mogli liczyć na tyle szczęścia. Zanim starł się z bolszewią, doskonale radził sobie z wojskami Chin, od których chciał uniezależnić Mongolię, co sprawia, że do dziś uważany jest tam za bohatera. Niestety z machiną wojenną, a raczej nieskończonymi "zasobami ludzkimi" Armii Czerwonej wygrać nie mógł i dość szybko poniósł klęskę. Bardzo ciekawa postać, ciekawsza niestety niż ten trywialny black metal.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.

Wróć do „Black Metal”