Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 3315
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Stolica Kujaw Zachodnich

Sorcier des Glaces

Vexatus 2 lata temu

Obrazek
Sorcier des Glaces to chyba jeden z bardziej znanych przedstawicieli blackmetalowej sceny wyrosłej wokół kanadyjskiej prowincji Quebec. Projekt istnieje od 1997 roku i ma na koncie 7 dużych płyt, EPkę i dwa splity (między innymi z genialnym Monarque). W tekstach i na okładkach dominują takie klimaty jak zima, śnieg, lód, las i ciemność. No kto jak kto, ale oni akurat mogą mieć coś do powiedzenia na ten temat... :) Muzyka to dość prosty i klimatyczny Black Metal z wykorzystaniem podstawowego instrumentarium i klawiszy.

Obrazek
Skład:
Luc Gaulin - Drums (1997-present) Moonlyght, Passage, ex-Asgard, ex-Daedalean Complex, ex-Blinded by Faith
Sébastien "Roby" Robitaille - Vocals, Guitars, Bass (1997-present) Moonlyght, Passage

Dyskografia:
1998 - Snowland
2006 - Moonrise in Total Darkness
2011 - The Puressence of Primitive Forests
2012 - Sorcier des Glaces et Monarque [split]
2012 - Monuments Anciens [EP]
2012 - Snowland MMXII
2014 - Ritual of the End
2016 - North
2016 - Le puits des morts [split]
2018 - Sorcier des glaces






MA: https://www.metal-archives.com/bands/So ... laces/3976
BC: https://sorcierdesglacesofficial.bandcamp.com/music
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 3315
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Stolica Kujaw Zachodnich

Vexatus 3 tyg. temu

Czyżby tylko @Pioniere zauważył? :)



Choć z drugiej strony biorąc pod uwagę popularność tego wątku na forum to nawet trudno się dziwić...
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 2765
Rejestracja: 4 lata temu

Pioniere 3 tyg. temu

Nie wiedziałem/nie pamiętałem (starość), że jest wątek. A Un Monde de Glace et de Sang to jedna z najlepszych bm-owych płyt ubiegłego roku.
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 3107
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY 3 tyg. temu

Pionier aż wysłał mi pw. A pisałem o tej najnowszej płycie w temacie "czego właśnie słuchasz" parę tygodni temu, ale pewnie nie czytaliście, boście myśleli, że to znowu jakiś czeski black metal. Płyta jest nawet spoko, na początku bardzo spoko, ale po 30 minutach tak mnie znudziła, że wyłączyłem. Pomysły się jakby panom pokończyły, więc zamiast postawić kropkę, nagrali drugie tyle tego samego. W związku z tym album dla mnie co najwyżej średni. Dzisiaj sobie bym np. posłuchał z racji tego, że zasypało nas śniegiem ( czyt. popruszyło wystarczająco, żeby zabielić trotuar i nie zmieniło się od razu w błoto), ale Evilfeast pasował mi bardziej. Także czarodziej może i glacjałów, ale bardziej chyba kału.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.

Wróć do „Black Metal”