Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12663
Rejestracja: 4 lata temu

Mayhemic Truth

yog rok temu

Obrazek

Obrazek

Germańscy sataniści początku lat dziewięćdziesiątych z tęsknotą spoglądają w kierunku megalitycznych monumentów, niewzruszenie wspominających chwałę czasów minionych i zapomnianych, wieki rozkwitu wolnej Europy pod sztandarem pogaństwa.

Akurat ci omawiani - Mayhemic Truth, szwabska horda wykluta w 1992 roku z nasienia niejakiego Beliara oraz krwii Balora - prędko debiutuje w podziemiu za sprawą reha z listopada 1992, zwanego The Child of Mayhem, poprawionego w 1993 roku demosem Son of Dawn, ograniczonym - zgodnie z regułami piwnicznego showbiznesu - do nakładu 100 numerowanych sztuk.

Obrazek
W 1994 roku nagrywają swoje drugie demo - zwane co prawda nieszczególnie interesująco, bo Promotape '94, jednak zawierające nietuzinkowy, wczesny pogański blaczur. W 300 kopiach. Na tym wydawnictwie, skład powiększa się do trójki - do Mayhemic Truth dołącza niewiasta o niespotykanej w black metalu ksywce Lilith i obejmuje funkcję basistki.

Brzmienie promoska jak najbardziej klarowne, mocno przypominające inne prastare pagany, także z ziem polskich (pierwszy kawałek brzmi jak lepiej wyprodukowana Memoria Vetus), nie ma jednak mowy o przesadnym lo-fi. Jest minimalistycznie, ale przejrzyście.

Sampelki morskiej bryzy na wstępie witają słuchacza, więc wiadomo, czego można się z grubsza spodziewać po otwierającym, 8-minutowym kolosie. Drugi utwór bardziej typiarski, na modłę norweską, jednak już same chórki z pierwszego i trzeciego kawałka zwiastują, że horda idzie w kierunku nieskrępowanego, metalowego pogaństwa podług najszlachetniejszych wzorców. Zamykający materiał The Child of Mayhem to diaboliczny blaczur w wolnych tempach na modłę Samaela czy Mystifiera. Bardzo dla mnie przyjemnie, ale nie jest to wciąż najlepsze, co kapela będzie miała do zaoferowania.

W tym samym czasie, jeszcze w 1994 roku, nagrywają album My Mourningstar, który nie zostanie jednak wydany do 1999 roku, kiedy ukaże się jako bootleg o tytule 1992-1994 / R.I.P.. Początkowo wypuszczona przez Sombre Records bez niczyjej zgody, płyta wychodzi ostatecznie oficjalnie pod tym samym tytułem w 2004 roku jako kaseta z Westwall Produktion, a jako winyl od World Terror Committee - w 2007 roku. Materiału niestety nie słyszałem.

W tym 1994 roku udaje im się nawet supportować Immortal i Marduk podczas ich słynnej wspólnej trasy Sons of Northern Darkness. Lilith jednak widocznie to do gustu nie przypada, bo długo w składzie miejsca nie zagrzewa. Zresztą Balor po latach wspomina, że ta trasa negatywnie wpłynęła na kapelę, która stała się bardziej rozpoznawalna, niż miała na to ochotę. Dostali propozycje od takich labeli jak Osmose czy Nuclear Blast, które odrzucili.

Obrazek
Mimo tego niechcianego sukcesu i utraty basistki, Beliar z Balorem, po jakichś występach we dwóch, nagrywają wydawnictwo z prawdziwego zdarzenia - siedmiocalową EP-kę Cythraw pod banderą Folter Records, która ukazuje się w niebagatelnej jak na zespół ilości 500 sztuk. Ten niebywały sukces owocuje podziemnymi występami organizowanymi przez nieżyjącego już Opyrosa, szefa Nazgul's Eyrie Productions (później Barbarian Wrath) u boku takich kultów, jak holenderski Countess czy włoski Mortuary Drape.

Czuć ten sam duch w muzie Mayhemic Truth, to samo bezgraniczne oddanie rogatemu metalowi. Słychać, że oddychają tylko po to, by czcić żółtego kozła i bohaterskie czyny przodków w dalekich wyprawach przeciw chrześcijańskim miernotom.

Kolejne 200 numerowanych - oczywiście odręcznie - kaset, tym razem nazwane Demo '96, to kontynuacja drogi obranej na Cythraw i kolejna porcja agresywnego, pogańskiego black thrashu z epickim sznytem, granego pod gołym niebem. Wcześniejsze doświadczenia w studio ewidentnie procentują, bo brzmi to jeszcze lepiej. Taśma zaczyna się dosłownie dwuminutowym samplem z Bathory w ramach intro, przechodzącym w Lady Morgaine, w którym maniacy dają z kolei upust swojej fascynacji Elisabeth Bathory węgierskiego Tormentora. Wcześniej nagrali też cover Countess Bathory Venom. Drobna obsesja na punkcie kobiety o mrocznych żądzach. Jestem ich w stanie zrozumieć.

Na tym demosie, Szwaby lecą tytułami w stylu: When Thousand Candles Cry, Fire and Ice, Conspiracy of the Golden Angels i tak dalej, totalny worship szwedzkiego kultu z czasów Under the Sign of the Black Mark czy Blood Fire Death. W najlepszym możliwym wydaniu. Kawałek Carrion of War przechodzi w Fire and Ice tym samym samplem koni, co w legendarnym Odens Ride over Nordland, zwiastującym barbarzyńską kanonadę pogańskich rytmów. Czarcie, niekiedy melodyjne riffy przywodzące na myśl odbite w tafli wody łuny płomieni przybrzeżnych osad, wokale pod Quorthona. Znaczy się - kolo śpiewa, choć nie powinien. I jest w tym zajebisty. Różnorakie skrzeki, hymniczne zawołania, wikińskie chóry i jeszcze trochę plugawych szczeków o thrashowym rodowodzie. Wszystko zajebiście, jak być powinno w takim graniu - od siebie, choćby i krzywo.

Uwielbienie do Bathory jest tak ewidentne, że nie sposób tych gości posądzać o kradzież pomysłów czy nawet kopiowanie. Oni zaprzedali duszę Quorthonowi i nie mówią już własnym głosem, lecz głosem swojego mistrza.

Po występach na żywo, które owocują kasetową koncertówką Live in Bernhausen (50 ręcznie numerowanych kopii!), zespół zostaje złożony do grobu w 1997 roku, po odejściu Beliara z przyczyn osobistych. Wola przodków nie pozwala jednak mu i Balorowi spocząć na długo. Już w 2000 roku, w miejsce Mayhemic Truth, powołują do życia Morrigan, który poza drobnymi przerwami działa do dziś (już bez Balora). Pierwsze materiały Morrigan ukazują się z logo Barbarian Wrath.

Obrazek
Pośmiertnie - w 1999 roku - pod sztandarem Iron Pegasus wychodzi kompilacja In Memoriam, na której znajdują się ostatnie studyjne nagrania hordy, Cythraw oraz Demo '96. Wydawnictwo zdobi piękne zdjęcie na okładce. Może pozytywne przyjęcie tych nagrań było powodem, dla którego wrócili jako wspomniany Morrigan, jednak współpraca z Żelaznym pegazem nie układa się widocznie tak, jak sobie wymarzyli, bo w 2004 roku reedycję tego składaka - wzbogaconą o Promotape '94 - wydaje szwedzka I Hate Records.

Obrazek
Okazało się bowiem rzekomo, że Costa z niegdysiejszego maniaka zamienił się w kolejnego biznesmena, przynajmniej w mniemaniu członków Mayhemic Truth. Zdrady podziemia za srebrniki bohaterowie tematu stolerować nie mogli.

Ta ich kompilacja jest jedną z pierwszych rzeczy, zaraz po Sabbatach i Metaluciferach, jakie wypuszcza Iron Pegasus, o czym świadczy numerek katalogowy 006. Dziś to - jak by nie było - prominentny gracz na poletku diabelskiego oldschoolu, mający w swoim arsenale wiele pierwszofalowych klasyków i ich spadkobierców, do których z pewnością można zaliczyć też autorów In Memoriam.

Zagrali też na pierwszej odsłonie niesławnego festu Under the Black Sun, w 1995 roku.

Moim zdaniem, ścisła czołówka szwabskiego blacku. Zajebisty flow ma ta muza.

Skład:
Balor - Drums, Keyboards (1992-1999) Blizzard, ex-Rademassaker, ex-Morrigan, ex-Witchburner, ex-Bestial Desecration
Beliar - Guitars, Vocals (1992-1999), Bass (1994-1999) Morrigan
▼ Byli muzycy
Chemosh - Guitars (1992)
Lilith - Bass (1993-1994)
Dyskografia:
1992 - The Child of Mayhem [demo]
1993 - Son of Dawn [demo]
1994 - Promotape '94 [demo]
1995 - Cythraw [EP]
1996 - Demo '96 [demo]
1997 - Live in Bernhausen [demo]
1999 - 1992-1994 / R.I.P. [kompilacja]
1999 - In Memoriam [kompilacja]
2000 - Rehearsal Tape 2000 [demo]




MA: https://www.metal-archives.com/bands/Mayhemic_Truth/595
Discogs: https://www.discogs.com/artist/561685-Mayhemic-Truth
Destroy their modern metal and bang your fucking head

Tagi:
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 2898
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY rok temu

Fascynację Bathory można usłyszeć w Macabre Omen, to jest wręcz naśladowanie, tyle że z "norweskimi" gitarami. Dla wielu, to pewnie minus, ale tak odgrzanego kotleta aż miło posłuchać. Tu jeszcze żywy jest duch 2. fali, a skoro tak, to jest zimno, nienawistnie i surowo. I sorry minetou, ale dzisiaj nie potrafi się już tak grać, tworząc takie riffy oparte na takim brzmieniu. Coś wspaniałego ! Ach, gdyby ktoś tak wydał reedycję . Wydał ? Bo aż chce się zakrzyknąc "Heil pagan Europe ! "
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12663
Rejestracja: 4 lata temu

yog rok temu

No, jest to zżyna dość bezpardonowa, nie da się ukryć, ale jednocześnie świetnie skomponowana, niesamowicie wpadająca w ucho i zagrana z takim przekonaniem, że by niemal mogła być jakąś zaginioną płytą samego Bathory, nagraną między 3 i 4 albumem ;) Przy okazji jest to na tyle zróżnicowane i agresywne, że można słuchać na okrągło bez znużenia, a to sztuka, która udaje się niewielu naśladowcom Quorthona.

Niestety wygląda na to, że nikt nie wydał od tego 2006 roku. Winyle to w ogóle po 70 euro latają na discogs.
Destroy their modern metal and bang your fucking head

Wróć do „Black Metal”