Awatar użytkownika
Nucleator
Moderator globalny
Posty: 1580
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: ŁDZ/Bełchatów

Flamen

Nucleator rok temu

Obrazek
Na antenie Polsatu czas na reklamę.

Póki co dla mnie najlepszy black metal, jaki w tym roku się ukazał. I wiem, że brzmi to w chuj prowokacyjnie, ale nic na to nie poradzę. Poza tym każdy ma jakieś fetysze, jedni słuchają np. w wannie w towarzystwie skórek pomarańczy, a ja lubuję się w melodyjnym black metalu inkorporującym zagrywki przywodzące klimat średniowiecza. Bo ukrywający się pod inicjałami Bartlett Green Włoch dostarcza na debiutanckim pełniaku Furor Lunae 40 minut black metalu śmiało przywołującego skojarzenia z Obsequiae. Mamy więc urokliwe spokojne, folkowe partie przywodzące na myśl choćby ścieżkę dźwiękową z Obliviona ożenione z melodyjnymi tremolami i posypane atmosferą rodem z Nordlandów Bathory. Całość świetnie się sprawdza w praniu i czuć w tej muzyce ducha lat minionych. W sam raz na letnie wędrówki po ruinach budynków sakralnych zaprojektowanych w stylu romańskim.

Żegnamy reklamy.

Skład:
Bartlett Green - All instruments (2012-present) ex-Warnungstraum, ex-Aryan Art, ex-Obscure Devotion
▼ Byli muzycy
Alexander Ivanov - Vocals (2012-2013) Aryan Art, ex-Bagatur, ex-Stürm Kommand, ex-Езическо Обсебване, ex-Aguares (live), ex-Ненавист
Dyskografia:
2013 - Supremo Die [EP]
2019 - Furor Lunae

MA: https://www.metal-archives.com/bands/Flamen/3540359006
Ryszard pisze:
rok temu
Trochę za dużo wina, przystojny kolega w koszulce Dissection, At the Gates z dyktafonu... I zaraz pedałują się tekie satany w parku na ławce, za ręce się trzymają... Teczowy Black Metal hahahaha
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 2611
Rejestracja: 4 lata temu

Pioniere rok temu

Mnie to Flamen nie porwało na tyle, by orzekać to bm-ową płytą roku ... ot posłuchać się dało i nawet fajne wyszły im te średniowieczne przygrywki, lecz jakoś w ogólnym rozliczeniu nie pomogło im to, gdyż ostatnio takie kaskadowo piętrzące się riffy nieco drażnią mi uszy, więc i przyciszać musiałem podczas odsłuchu. A co to za słuchanie, jak się przycisza?
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 2898
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY rok temu

Podbijmy temat, zanim i tak zniknie w natłoku chujowych kapel, grających na jedno kopyto, byleby brzmienie było brudne, a muzyk przebrany za stracha na wróble. W opisie pojawiły się słowa takie jak "średniowiecze", "melodia" i "Bathory", które zadziałały na mnie jak gówno na muchę i po prostu musiałem sprawdzić, co tak gra. Co prawda pierwsze podejście miało miejsce nad ranem, po waleniu łychy, a wtedy podoba mi się wszystko, nawet Teitanblood, ale dzisiaj wróciłem do tego wydawnictwa i okazało się, że przyjemności że słuchania nie wywołały jedynie opary alkoholu, snujące się po pustych korytarzach mojego mózgu. Co prawda średniowiecza tam za grosz, może renesans, ponieważ dźwięk melodyjek wprowadzających do każdego utworu przypomina mi nieco brzmieniem lutnię, ale to nic nie szkodzi, a jedynie dodaje uroku całej płycie i tworzy klimat. Co mi się spodobało, to przede wszystkim to, że nie jest tu jednostajnie. Melodyjność momentami przypominająca mi te z Goatmoon, jednak w wolniejszych tempach, przełamuje tu "atmosferycznych black metal", sprawiając, że nie tylko jest to dla mnie słuchalne, ale nawet bardzo przyjemne. Np. 3 kawałek zaczynający się graniem "pod Burzum". I kiedy już myślałem, że cały będzie opierał się na zzrzynce z Norwegii, Bach, tremolo zaczyna wygrywać melodyjkę natychmiast zmieniającą odbiór całego utworu. Albo następny, zaczynający się w miarę żywiołowo, że świetnym spiewanym refrenem, który później ulega wyciszeniu. Sprawia to, że płyta jest bardzo różnorodna ( oczywiście w ramach gatunku) i po prostu nie sposób się przy niej nudzić. Inaczej, niż przy Obsequie. Dodam do tego jeszcze świetne brzmienie oraz tematykę ( trójkąt na okładce może mieć jakiś związek z pitagoreizmem, dla którego był figurą idealną, ale to taka moja interpretacja ad hoc) i wychodzi mi zajebisty, blackmetalowy twór, który na pewno kupię, tym bardziej, że wydaje to rodzima LSS. Dzięki Nucleatorze za podrzucenie.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.

Wróć do „Black Metal”