Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 484
Rejestracja: 2 lata temu

Drastus

mork rok temu

Obrazek
Kumpel w robocie podesłał. Z jakiś miesiąc temu, po 14-letniej przerwie, francuski duet wypuszcza drugi album. Nie ma co się rozpisywać, mi podeszło więc po prostu polecam obczaić.

Skład:
Drastus - All instruments, Vocals ex-C.Y.T
Sad - Drums ex-Cantus Bestiae, ex-Covens, ex-Eradication, ex-Chemin de Haine, ex-Inkisitor, ex-S.V.E.S.T., ex-Christicide, ex-Obscurité (live)

Dyskografia:
2005 - From the Womb of Ferocious [split]
2005 - Roars from the Old Serpent's Paradise
2006 - Taphos [EP]
2009 - Serpent's Chalice - Materia Prima [EP]
2019 - La croix de sang



MA: https://www.metal-archives.com/bands/Drastus/45012
BC: https://drastus.bandcamp.com/music
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease

Tagi:
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12663
Rejestracja: 4 lata temu

yog rok temu

Wczoraj akurat w wątku Cradle of Filth wrzucałem parę wzmianek z wspaniałego 666 Zine pana Sada, będącego w Drastus perkusistą, gdzie tematyka oświeconego satanizmu przeplata się stale ze swastykami z xerowanych flyersów podziemnych hordes. W pierwszym numerze z wywiadem z Katharsis (wszelkie NS-y krytykującym) mniej, w drugim, będącym zarazem chyba ostatnim - na maksa ;)

Wcześniejszych albumów nie znam, tegoroczny La croix de Sang słuchałem już parokrotnie i o ile przy pierwszym zetknięciu koło połowy zaczęło mi się chcieć spać i tak też uczyniłem, to już każdy kolejny odsłuch tylko coraz lepiej. Na fejsbukach na tę płytę hajp się w międzyczasie rozpętał niemożebny i nie jestem pewien, na ile to wpłynęło i na moje postrzeganie tej płyty, ale z tego, co zauważyłem, to nie jestem jedyny, który się w pewnym momencie zaczął zastanawiać, czy to nie jest jakiś następny element układanki zaproponowanej przez DSO na Fas Ite... i Si Monvmentvm...

Szczerze powiem, że w tym momencie, to mi się to wydaje na krawędzi geniuszu i nie wiem do końca czemu, ale w paru momentach tej płyty mnie potrafią przejść ciary. Ładne śpiewanie też. Główną myślą jednak, jaka u mnie płynie z odsłuchu tegorocznego Drastus jest, że chyba nie słyszałem nic, co by brzmiało tak bardzo jak tamto DSO bez bycia zrzyną z DSO.

Niektóre tremola tutaj przezajebiste.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 2898
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY rok temu

Na krawędzi geniuszu, to jest ta kolejna płyta "z momentami" na pewno. I tak sobie myślę, że gdyby ten facio, który tam robi za śpiewaka, był z tym spiewakiem w Urfaust, wtedy bylaby to kapela najlepsza na swiecie. A tak, to mamy dwie średnie. Tak czystego głosu oraz braku fałszu ze świecą szukać wśród muzyków, którzy nie mając talentu, mówią "tak ma być". W trzecim bodajże utworze facet coś tam nuci w tle i jest to autentycznie przejmujące. Raczej ja osobiście jak i nieosobiście osadziłbym to muzykowanie w tradycji Aosothowo podobnej, niż DSO, a to za sprawą repetytywności oraz minimalizmu cechującego tę płytę. Z tym, że Aosoth ma jak na mój gust lepsze brzmienie. Na uwagę zeslugują moim skromnym zdaniem również fajne przejścia na perce i to by było na tyle. Żebym się czuł po kontakcie z tym materiałem jak jaja z trzepaczką, tego niestety powiedzieć nie mogę. Potem poszło Moenen of Xezbeth i było o wiele, wiele przyjemniej.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12663
Rejestracja: 4 lata temu

yog rok temu

W Urfauście to musi być wokal jak najebanego mnicha-sodomity, miłośnika grzybobrań. Taki elegancki, jak te kościelne zaśpiewy w Drastus by tam zupełnie nie pasował.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Metalized
Tormentor
Posty: 414
Rejestracja: 2 lata temu

Metalized rok temu

Nowy album całkiem mi jest nadal nieznany, chociaż zdążyłem sobie go zamówić ze dwa dni temu przy okazji paki z innymi gruzidłami, ale poprzednie materiały posiadam i czasem włączę . Materia prima nadaje się na nocne powroty na cyku i kacyku po koncertach do pociągu haha.
Awatar użytkownika
Andrzej Oktawa
Posty: 68
Rejestracja: rok temu

Andrzej Oktawa rok temu

Osobiście jakoś nie łykam tego Drastus; wszystko jest na swoim miejscu, ale mnie to nie rusza jakoś szczególnie.
卐 Show no mercy for the weak, Jesus mother can suck my dick! 卐
Orkan
Posty: 90
Rejestracja: 3 lata temu

Orkan rok temu

Nuda w chuj.
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2390
Rejestracja: 4 lata temu

DiabelskiDom rok temu

Przesłuchałem trzy razy ten album, specjalnie w większym odstępie czasu i powiem szczerze - nie rozumiem pojawiających się tu i ówdzie głosów, jakoby to był jeden z najlepszych (a parę razy czytałem nawet, że najlepszy) black metalowych albumów tego roku. To jest takie granie, że nie przeszkadza jak leci, ale kompletnie nie ma się ochoty po raz kolejny tego włączać po zakończeniu odsłuchu. Takie zwykłe granie, na jakimś tam poziomie wykonawczym, ale już kompozycyjnym mocno przeciętnym. Francuska typówka, z miejsca słychać skąd są i to niestety w negatywnym kontekście, bo zespół w ogóle nie wykracza poza najbardziej oczywiste oczywistości takie stylu grania.
yog pisze:
rok temu
Szczerze powiem, że w tym momencie, to mi się to wydaje na krawędzi geniuszu
Przepraszam bardzo, ale lol ;)
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12663
Rejestracja: 4 lata temu

yog rok temu

No stary, Ty się zachwycasz przenudnym VI czy Aosoth to chyba mogę się unieść przy Drastus trochę :) To raczej muza dla tych, którym się album Mare bardzo podoba :) I to co o tej płycie piszesz to raczej poświadcza, że po łebkach - grając pewno w Sekiro, nad jakimś trudnym bossem skupiając uwagę - żeś przesłuchał, nie wniknąwszy szczególnie ;)

Bo że dla kogoś nuda tak ogólnie to się nie dziwię zupełnie, bo przecież i DSO jest strasznie nudne.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2390
Rejestracja: 4 lata temu

DiabelskiDom rok temu

Gwoli ścisłości - jedyny Aosoth, którym się podniecam to IV: An Arrow in Heart. Pozostałe to przeważnie takie właśnie granie jak Drastus, niespecjalnie cokolwiek wnoszące do świata muzyki granie black metalu po francusku. Jeśli stawiasz między ich albumami znak równości, to niestety, ale gadasz straszne głupoty.

Co do nudy w DSO - nie wiem, dla mnie na takim Parakleksie pokazali, że dysonansowy black można nagrać w zajebiście przebojowej konwencji, cały czas pozostając w niszy dysonansowego blacku, bez jakiejkolwiek zdrady ideałów, że tak powiem. Taki Si Monvmentvm znowu i dalej, Fas, Ite, ale bardziej płyta z 2004 roku czy nawet Twoja ukochana Kénôse to także żadna nuda, przynajmniej dla kogoś, kto poświęca słuchaniu odrobinę uwagi. No, chyba, że ktoś nie lubi blacku, ale takie osoby w tym przykładzie pomijam. Bardzo bogato zaaranżowane, przemyślane i wciągające numery, pełne wspaniałych motywów, aranży i pomysłów, jednocześnie bardzo wymagające i złożone.

Wracając na moment do przebojowości i przy tym zajebistości Paracletusa - De Praestigiis Angelorum od VI to jest pójście w niej jeszcze krok dalej, tylko już nie pławiąc się w gęstej, połamanej muzyce a we wściekłym, gnającym do przodu black metalu, gdzie tempa prawie nie zwalniają a jednak wychodzi z tego duuużo więcej niż kwadratowe tłuczenie z Pancernej Dywizji Marduka czy innych Tsjuderów. Właśnie Strzałą w Serce Aosoth, wspomniany, duży album VI i Paraclestusa DSO łączy to wszystko, czego nie ma na La Croix De Sang - ta iskra, która przebojowość, agresję czy też złożoność potrafi przekuć w świetne utwory. Bohaterowie tematu mają rzemieślniczy wyrób, który może i jest w porządku, ale topowy album czy, co gorsza, geniusz? Bez jaj.

Aha, staram się nie wydawać opinii nt płyt po ocenie pobieżnej, słuchania w tle podczas grania, podczas gonienia się z kotem tudzież podczas kąpieli ;)
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 2611
Rejestracja: 4 lata temu

Pioniere rok temu

Powyższe wypowiedzi skomentuje krótko - geniusz to raczej ktoś, kto wytycza nowe ścieżki w muzie lub tworzy coś tak wspaniałego, że nawet laik będzie w stanie dostrzec różnicę, a nie jak bohaterowie wątku, powiela jedynie utarte i sprawdzone schematy, nic za bardzo nie wnosząc od siebie. BDB płyta we francuskim bm-owym klimacie i nic więcej.
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 4732
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz rok temu

Pozostaje podpisać się pod słowami kolegi @DiabelskiDom ale również i pod słowami kolegi @Pioniere. Drastus jak dla mnie zagrał naprawdę fajną muzykę na nowym albumie, ale jest to powielenie pewnych utartych schematów, wytyczonych przez DSO w znacznie lepszej wersji nota bene. Pierwiastku geniuszu tu nie słyszę, z tym że ja nie mam problemu z utalentowanymi rzemieślnikami, a za takich postrzegam np. Drastus. W okołoreligijnym/ortodoksyjnym czy jak tam to zwał podgatunku black metalu (tym bardziej uduchowionym) od dobrych paru lat nie wyszło nic na co zareagowałbym jakąś ekscytacją, a ostatnim tego typu materiałem był właśnie "Paracletus" DSO.

Dodam również, że jeżeli chodzi o Aosoth, to zdecydowanie u mnie wiedzie prym "III: Violence & Variations" która jest jak dla mnie najbardziej gęsta, ponura, czy też (ehe) mroczna w swej strukturze i wydaje się wprost być jednolitym czarnym jak smoła monolitem, przynajmniej zawsze tak ją postrzegałem. Wszystkie pozostałe pełniaki Aosoth co najmniej dobre, jak nie bardzo dobre, ale u mnie opus magnum to właśnie "trójka". VI natomiast bardziej przystępne granie reprezentuje niż Aosoth i mniej pogrążone w oparach religijnego uniesienia w stosunku do bohaterów tematu.
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
Blind
Tormentor
Posty: 795
Rejestracja: 3 lata temu

Blind rok temu

yog pisze:
rok temu
przenudnym VI czy Aosoth
yog ja Ciebie kurwa proszę, ani VI ani Aosoth nie są nudne, album VI to zajebioza tak samo jak Aosoth - owszem, w Aosoth zdarzy się czasami zamuła, ale na pewno nie jest to po całości nuda (nie ukrywam, że wolę Antaeus ;p)

Wróć do „Black Metal”