Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3716
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Opole

Coffin Rags

Hajasz rok temu

Obrazek

Obrazek

Black metal z Peru? A jakże i to w dodatku bardzo dobry bez żadnych fujarek, bębenków i innych indiańskich pierdółek. Trzech kolesi ze srogimi ksywkami wydało tydzień temu swój debiut Ascención omnisciente del éter, na którym zarejestrowali 4 dosyć długie black metalowe gitarowe opusy przekładając je trzema mrocznymi introsami. Muzycznie jest rasowo, wrzeszczący wokal ale w granicach rozsądku, bzyczące gitary, które elegancko ze sobą "rozmawiają".

Płyną sobie bez odrobiny nudy te ich kawałki a ja stwierdziłem, że od czasu Hadez nie pamiętam aby coś z krainy Indian peruwiańskich przykuło moją uwagę. Lepsze to niż wymęczone granie z podpisem Darkthrone i innej maści dysonansowych masochistów. Bardzo fajny black metal zawarty w klasyce gatunku.

Skład:
Lord Dartheniod - Bass, Vocals Dark Hunter, Iverial, Sad Mist, Wolforest, ex-Spell
Unholy Black Grinder - Drums Cabalistic Conjuration, ex-Spell
Reaper - Guitars Bestial Vomit, ex-Spell

Dyskografia:
2019 - Ascención omnisciente del éter



MA: https://www.metal-archives.com/bands/Co ... 3540455984
BC: https://coffinrags.bandcamp.com/music
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 3202
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY rok temu

Bardzo to przyjemne i czilałtowe granie, oparte na tak oklepanym schemacie, że aż miło w uszy. Płyta klimatyczna, w sam raz do wygodnego ułożenia się na kanapie, zapalenia świeczek, rozsypania po pokoju skórek pomarańczy i zasłuchania się przy kieliszku wina niczym Espedal lub kuflu piwa, jak przystało na prawdziwego mężczyznę. Ostatnie dwa kawałki, ten o Satyrze najbardziej, dają mocno radę. I tak se myślę, że mają panowie potencjał, który rozwinięty, zaowocuje drugą płytą już naprawdę bardzo dobrą. Linia basu brzmi jak trzeba, czasem wygrywając melodyjkę, na której można zawiesić ucho z przyjemnością przy tremolowaniu w tle, wokal jak z grobu. Czegóż chcieć więcej ? Może dla urozmaicenia więcej czystego wokalu, gdzieś może fajnie byłoby klimat podkreślić klawiszem, a w innym miejscy jakimś połamanym riffem dla przełamania monotonii, w kierunku której ta płyta zbacza, ale jednocześnie jest daleka od jej przekroczenia. Może następnym razem, tymczasem debiut uznaję za całkiem, całkiem udany z naciskiem na "bdb i sympatyczny."

Ale Tsju... Volahn jest jednak fajniejszy, więc proszę mi się odzajączkować od flecików.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.

Wróć do „Black Metal”