Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 3269
Rejestracja: 6 lata temu

Aborym

DiabelskiDom 3 lata temu

Obrazek
Zespół, który na jednych etapach dyskografii plasuje się w ścisłej czołówce industrial black metalu a na innych w rubryce "żenujące rozczarowanie". Włoski projekt, na którego czele stoi niejaki Malfeitor, udzielający się na przykład na pierwszej płycie chwalonego tu i ówdzie na forum Funeral Oration w obsłudze gitary basowej. Tenże włoski projekt zaczynał od dziwacznej i nierównej mieszanki symfonicznego oraz industrialnego black metalu, czyli albumem Kali Yuga Bizarre wydanym w roku 1999. Sam zespół był aktywny sporo wcześniej, bo pierwsze z trzech demówek pojawiły się już 6 lat wcześniej. Na wspomnianym debiucie zaś zespół przeplata bardzo dobre kawałki (Roma Divina Urbs, The First Four Trumpets) wypełniaczami oraz swego rodzaju ciekawostkami w rodzaju coveru Coil.

Sytuacja zmienia się diametralnie w przypadku wydanej dwa lata później Fire Walk with Us. Wokal w całości zostaje objęty przez pewnego szalonego Węgra, który na debiucie udzielał się tylko gościnnie i co jest jednym z czynników windujących drugi album względem pierwszego pod względem jakości. Praktycznie nie ma tutaj słabego kawałka, już od pierwszych taktów zostajemy uderzeni ponurym, mechanicznym black metalem z doskonałymi wokalami i świetnie dobranymi elektronicznymi i industrialnymi smaczkami. Od kapitalnego otwieracza wszystko zmierza do kapitalnego zakończenia w postaci coveru Det Som En Gang Var (jednego z lepszych coverów jakie znam) i outro Theta Paranoia. Zdecydowanie najbardziej negatywnie nacechowany emocjami album zespołu a przy tym jeden z dwóch najlepszych w karierze, których to poziomu nigdy potem ani nigdy przedtem nie przeskoczyli. Napisałem "jeden z dwóch", bo ten drugi miał się pojawić już w 2003 roku a nazwano go...

With No Human Intervention. Zupełnie inny od poprzednika, o wiele bardziej agresywny, o wiele bardziej naszpikowany cybernetyczną elektroniką i gęściej najeżony łupanymi bitami. Ciągle jednak poziom poprzedniczki jest utrzymany, inne środki wyrazu spięte również świetnym wokalem Attili (bo także tutaj objął w całości główne wokale). Jeśli drugą płytę można porównać do korowodu nieumarłych cyborgów kroczących w kondukcie przez spaloną ziemię, to trzecia jest samym centrum nuklearnej wojny a raczej eksterminacji rodzaju ludzkiego dokonywanej przez maszyny. W większości opętane tempa, przetykane przetworzonymi głosami, najeżone samplami jęków i gwałtu, tnącymi jak brzytwy gitarami i cybernetycznym automatem perkusyjnym. Drugi najlepszy materiał zespołu i swego rodzaju sygnał, że wokale Attili są tak zaprojektowane, że bez nich jakość numerów zespołu znowu się obniży. A może po prostu dobre pomysły musiały się kiedyś skończyć?

Przyszedł więc czas na kolejną płytę, Generator. Za mikrofonem staje Prime Evil ze znanego tu i ówdzie Mysticum, sam Attila dokazuje tylko w (najlepszym na płycie - a jakże) Man Bites God. Album po prostu dobry, osobiście stawiam go wyżej niż debiut, ale jednak poprzeczka zawieszona przez dwa poprzednie materiały daje o sobie znać. Zespół znowu zwalnia, kieruje się bardziej w atmosferę Fire Walk With Us. Po jego wydaniu zespół na 4 lata zamyka mordę, by w 2010 powrócić z kolejnym materiałem, czyli Psychogrotesque. Album, na którym rolę wokalisty na stałe zajmuje lider kapeli, czyli Malfeitor Fabban, co w moim odczuciu zbiega się z coraz bardziej widoczną mielizną kompozycyjną. Płyta z której prawie nic nie pamiętam, mimo, że podejść miałem do niej bardzo dużo, zarówno na falach nawrotu podniety starszymi wydawnictwami jak i "tak po prostu". Bardzo podobnie rzecz ma się z następnym albumem, czyli Dirty z którego najlepiej zapamiętałem cover Iron Maiden z bonusowego dysku ;) Jednaj najgorsze to trzy ostatnie materiały wydane od 2017, czyli dwie części płyty z remiksami pt Someting For Nobody i ostatni pełny album, czyli Shifting Negative, który black metalu nie zawiera w zasadzie wcale a nawet metalu jako takiego jest tu mało. Słaby, wtórny industrial rock/metal, trochę próbujący być jak Nine Inch Nails, trochę jak Ministry a trochę jak późny Aborym. Gwóźdź do trumny swego czasu bardzo dobrego projektu.

Skład:
Fabban - Vocals, Bass, Keyboards (1992-1993), Vocals, Bass, Keyboards, Programming, Samples, Effects (1997-present) ex-Malfeitor, ex-Funeral Oration, ex-Void of Silence, ex-M.E.M.O.R.Y. Lab, ex-Deviate Ladies (live)
Rg Narchost - Bass (2016-present) ex-Malfeitor, Age of Sun, ex-Demon's Shade, ex-Stormcrow
Gianluca Catalani - Drums (2018-present) Cultro
Tomas Aurizzi - Guitars (2019-present) Fomento, Human Dirge, Mek Na Ver, The Reptilian Session, ex-Abnader, ex-Gremory, ex-Adimiron, ex-Enemynside, ex-Vidharr (live)
▼ Byli muzycy
Profunda - Unknown ex-Deep Well of Horror, ex-Elysium Field's
D. Belvedere - Drums (1993)
Alex Noia - Guitars (1993)
Set Teitan - Guitars, Samples, Drum programming (1997-2005) ex-Dissection, ex-Spiritual Ceremony, ex-Bloodline, ex-Vomitor (live), ex-Watain (live)
Yorga S.M. - Vocals, Guitars, Keyboards (1997-1999) ex-The Legend of the Sleeping River
Nysrok Infernalien Sathanas - Guitars, Keyboards, Samples (1998-2007) Infernalien, ex-Satanik Terrorists, Alien Vampires, ex-Bloodline
Attila Csihar - Vocals (2000-2005) Gravetemple, Mayhem, Sinsaenum, Tormentor, Nader Sadek (live), Sunn O))) (live), ex-Burial Chamber Trio, ex-Pentemple, Void ov Voices, ex-Keep of Kalessin, ex-Korog, ex-Plasma Pool
Prime Evil - Vocals (2005-2009) Mysticum, ex-Sabazios, ex-Amok, ex-Sewer Disgust
Faust - Drums (2006-2014) Blood Tsunami, Djevel, Studfaust, Scum, ex-Bomberos, ex-Decomposed Cunt, ex-Mongo Ninja, ex-Stigma Diabolicum, ex-Emperor, ex-Thorns, ex-Nattefrost (live)
Hell:I0:Kabbalus - Guitars, Keyboards, Programming, Samples, Vocals (backing) (2008-2016) Hour of Penance, Shoreborn, ex-Kalki Avatara, ex-Malfeitor, ex-Promaetheus Unbound
Giulio Moschini - Guitars (2014-2016) Coffin Birth, Grimness, Hour of Penance, ex-Eyeconoclast
Dan V - Guitars, Bass (2016-?) ex-Adimiron
Stefano Angiulli - Keyboards (2016-2019) Cult of Vampyrism, Teeth and Thorns, Trismegisto, ex-Defixiones, ex-Corvus Invictus, ex-Hexentomb
▼ Muzycy koncertowi
Lorenzo Zarone - Bass (2013-2014) Filii Eliae, ex-From Depths, ex-Stamina
Giulio Moschini - Guitars (2013-2014) Coffin Birth, Grimness, Hour of Penance, ex-Eyeconoclast
Rg Narchost - Bass (2014-2016) ex-Malfeitor, Age of Sun, ex-Demon's Shade, ex-Stormcrow
Dyskografia:
1993 - Live in Studio [demo]
1993 - Worshipping Damned Souls [demo]
1997 - Antichristian Nuclear Sabbath [demo]
1999 - Kali Yuga Bizarre
2001 - Fire Walk with Us
2003 - With No Human Intervention
2006 - Generator
2010 - Psychogrotesque
2013 - Dirty
2013 - Live in Groningen [live]
2014 - Dirty Remix [kompilacja]
2017 - Something For Nobody Vol. 1
2017 - Shifting.Negative
2018 - Something for Nobody Vol. 2
2019 - Something for Nobody Vol​.​ 3
2021 - Hostile






MA: https://www.metal-archives.com/bands/Aborym/1150
BC: https://aborym666.bandcamp.com/music
BC: https://aborymsom.bandcamp.com/music
BC: https://aborym.bandcamp.com/music
Panzer Division Nightwish

Tagi:
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 15952
Rejestracja: 6 lata temu

yog 3 lata temu

Do Generator włącznie bardzo lubię Aborym, przy czym nie słucham tego może jakoś bardzo często. Na Psychogrotesque można by wyjebać połowę kawałków i płyta by dużo zyskała, a Dirty to jakiś niesmaczny żart, chociaż coverek Hallowed Be Thy Name z tamtejszego CD2 mi się podoba. Co było dalej - nie mam pojęcia, bo Dirty było obrazą dla słuchacza momentami.

Najlepsze zapewne obydwie płyty z Attilą, Fire Walk with Us i With No Human Intervention, choć i Kali Yuga Bizarre w moim mniemaniu niczego sobie. Zdecydowanie jeden z moich faworytów, jeśli idzie o industrialny blaczur.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 5623
Rejestracja: 6 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz 3 lata temu

Znam tylko do "With No Human Intervention" włącznie, potem już nic nie sprawdzałem. Ja osobiście co do Aborym zawsze miałem jakieś mieszane uczucia. Niby spoko, niby są wałki co wchodzą gładko, a jednocześnie są gówna których nie jestem w stanie zdzierżyć. Muszę sobie w końcu przypomnieć to co już znam, nadrobić braki i zobaczyć jak z tym wszystkim obszedł się czas i jak to się je (z tych późniejszych rzeczy). Jeżeli chodzi ogólnie o "industrialny black metal" to mam jednak innych swoich faworytów w tym podgatunku.
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 15952
Rejestracja: 6 lata temu

yog 3 lata temu

O właśnie, cover Burzum z Fire Walk With Us rewelacyjny, chyba najlepszy cover Krystiana w historii.

Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 4601
Rejestracja: 5 lata temu

pit 3 lata temu

Mi się ich muzyka nie bardzo klei. Dużo w niej testowania różnych kierunków i rozwiązań, mało wyraźnego kierunku. Z podobnych względów nie przepadam za Pigface.
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 3269
Rejestracja: 6 lata temu

DiabelskiDom 3 lata temu

@pit to właśnie miało miejsce na debiucie i od Generatora w górę. Natomiast na drugim i trzecim albumie ukierunkowali się jednoznacznie. Warto odświeżyć.

A cover Burzum, jak już pisałem wyżej, zaiste świetny, też uważam, że najlepszy a przynajmniej jeden z najlepszych coverów jakie w ogóle słyszałem.
Panzer Division Nightwish
Kosynier
Posty: 79
Rejestracja: 3 lata temu

Kosynier 3 lata temu

Kiedys ich bardzo lubilem, ale teraz niestety graja rzadka srake, a i samemu liderowi mozna sporo zarzucic.
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 3849
Rejestracja: 6 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY 3 lata temu

Ostatnio sobie posłuchałem. Żebym obsrany biegał za tymi płytami, to nie, ale wif no hjuman interwenszyn oraz generator uważam za najlepsze, co ten podgatunek czarnego metalu wydalił z siebie, no może poza Black Lodge, które jest lepsze. Ten przerywnik na pierwszej wymienionej przeze mnie płycie zawsze, niezmiennie wprawia mnie w dobry nastrój, ponieważ brzmi jakby ktoś z dyktafonem stał w kolejce w hipermarkecie i nagrywał odczytywanie kodów kreskowych przez kasjerkę. Chodzi o ten fragment, gdzie nie ma metalowego instrumentarium. Dla mnie to przerywnik, ale pewnie dla innych jest to pełnoprawny utwór, dla tych fanów industrialu jak PanSpisek, którzy pewnie traktują pracę sklepowych kas niczym dobry koncert. W sumie to fajne, być fanem industrialu. Wszędzie permanentnie koncerty grają, czy to budowa, czy transport miejski... Wszędzie sztuka. Wraca nowe.



Cover Burzum pasi. Gdyby cunt Grishnack grał industrial, brzmiałoby to jak Aborym.

I reject this pathetic life, LA LA LA.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 15952
Rejestracja: 6 lata temu

yog 3 lata temu

Tak ogólnie, to chciałbym jeszcze nadmienić, że Aborym to nie jest tak do końca industrialny black metal w rozumieniu Thorns czy Mysticum tudzież Diabolicum, a bardziej coś na pograniczu symfoniczno-atmosferycznego metalu pod arcturusową Norwegię łączonego z electro. Tej elektroniki tu znacznie więcej, niż tylko wyświechtany automat wystukujący zimne rytmy. Mi to leży, choć nie da się zaprzeczyć, że jest w projekcie też pewna dawka kiczu, czy też może pastiszu.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 3269
Rejestracja: 6 lata temu

DiabelskiDom 3 lata temu

To, co napisałeś to można podciągnąć pod debiut, wzlędnie najnowsze wypierdy. Gdzie w tym wszystkim drugi album, że o trzecim nie wspomnę?

Jedyne z czym można się zgodzić to fakt, że podchodzą do materii inaczej niż Diabolicum załóżmy, ale jeśli się tego industrial blacku słucha, to się wie, że najlepsi z tej sceny diametralnie się od siebie różnią ;)
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 15952
Rejestracja: 6 lata temu

yog 3 lata temu

Może źle pamiętam, ale i tak są takie wyskoki w melodyjki czasem, pomimo ulubionego określenia wszystkich blackmetalowców, odhumanizowania.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 15952
Rejestracja: 6 lata temu

yog 3 lata temu

Wróciłem sobie, Kali-Yuga Bizarre - trochę dziwaczne, ale fajna płyta, ostatni kawałek szczególnie miły, przypomina mi mocno stare leśne pieśni Arckanum. Tak to, trudno ukrywać, kawałki z wokalem i tekstem Attili - Darka Mysteria czy ten zamykający The First Four Trumpets - się wybijają. Pozostałe czyste wokale trochę padaka (wpadają w mierzące mnie kruszące szkło nuty jakiego Vintersorga), trochę próbują w Garma, z niezłym skutkiem.

Aborym - The First Four Trumpets vs Arckanum - Trulmælder:




Jakieś w podobie mi się wydaje to nieśpieszne, toczące się niczym omszały głaz tempo. Swoją drogą jeden z najlepszych kawałków w karierze trolla. Klimacik obłędny.

Na Fire Walk With Us arcturusowanie dalej trzyma się mocno, gitara solowa z White Space albo Fire Walk With Us to czysty Arcturus worship, natomiast podniosłe klawisze z tytułowego kawałka brzmią niemal identycznie do tych z Naar Kulda Tar Norwegów. Doprawdy, trudno zaprzeczyć temu, że to dalej w równej niemal mierze symfoniczny black, co industrialny.

Odpaliłem i With No Human Intervention oczywiście. Nie no, stary Aborym to nieźle rządzi :) Już wiem o który kawałek chodziło Titkowi z tym przerywnikiem nagrywanym na kasie w Biedronce.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 3269
Rejestracja: 6 lata temu

DiabelskiDom 3 lata temu

Klawisz na Fire Walk With Us odlatuje czasem między gwiazdy jednocześnie nie będąc prostą, elektroniczną łupaniną ale nie opisujmy muzyki z tej płyty mianem symfoniczna, bo jeśli to faktycznie symfonia, to taka gdzieś z rejonów Plutona, czyli gdzieś koło 200 stopni na minusie i żadnej żywej istotny w promieniu milionów kilometrów :)

Rozumiem, że ten kawałek to Does Not Compute? ;)
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 15952
Rejestracja: 6 lata temu

yog 3 lata temu

No, ale jednak tam się zdarzają wycieczki tak w neoklasycystyczny shreddowany metal, jak i jakiś zdaje się cytacik z Chopina wyskoczy, wszystko to mocno osadzone w melodyjkach muzyki klasycznej na drugim albumie, z czego całkiem sporo z nich gdzieś tam na trzecim planie w tle. Disko elektro jest bardziej na With No Human Intervention.

Tak.

Edit: Swoją drogą, tak się Paradise Lost osłuchałem i ichniego Forever Failure, że nieuchronnie namierzyłem Mansona w Suffer Cataclysm podczas słuchania Generator, bo puściłem też i ten album. Czemu nie, zacne łupanko. Szczególnie dobrze mi podchodzi słuchane na pełną pizdę. Dyskoteka trwa nadal. W Between the Devil and Deep Blue Sea nawet i trochę psy-trance jest.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 15952
Rejestracja: 6 lata temu

yog rok temu

Aborym planuje wkrótce wydać kolejny album - Hostile. Już nie w Agonii, a w Dark Seed Productions. 21 lutego 2021. Poniżej dwa kawałki, Horizon Ignited i Radiophobia. Zapowiada się, że poszli w manesowanko-depeszowanko-ninowanko i inne takie.


Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Nekroskop
Tormentor
Posty: 1067
Rejestracja: 3 lata temu

Nekroskop rok temu

Słuchałem tylko Generator, kiedyś, i brzmieniowo była to straszna wiocha.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 15952
Rejestracja: 6 lata temu

yog rok temu

Generator znacząco gorszy od wcześniejszych albumów, choć ja tam lubię jeszcze, a brzmienie to cóż, zawsze Aborym miał dość plastikowe. Co by nie było, hord kultowy i KMWTW.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 4737
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Światowa stolica beztalencia, bagiennej gorączki i nędzy duchowej

Vexatus rok temu

yog pisze:
rok temu
a brzmienie to cóż, zawsze Aborym miał dość plastikowe.
No niby tak, ale z drugiej strony idealnie pasuje do tej muzyki i trudno sobie wyobrazić Aborym z innym brzmieniem.
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 3849
Rejestracja: 6 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY rok temu

Nie wiem, czemu generator miałby mieć plastikowe brzmienie, no ale ja się nie znam, ja czeskiego Blacku słucham. Dla mnie to ostatni dobry album zespołu i lubię do niego wracać, kiedy najdzie mnie ochota na "industrialny black metal", choć poprzednie są lepsze. Teraz zrobili się nieco homoseksualni, ale chętnie zobaczę tę nową płytę. Depeszy nie lubię, ale epigonów owszem, więc może mi się spodoba.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
Nekroskop
Tormentor
Posty: 1067
Rejestracja: 3 lata temu

Nekroskop rok temu

Mnie się brzmienie Generator z jakiegoś powodu kojarzy z:

Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 4601
Rejestracja: 5 lata temu

pit rok temu

Bycie muzykiem z Włoch zobowiązuje. Puccini, fettuccine, San Remo.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 15952
Rejestracja: 6 lata temu

yog rok temu

Dla odważnych - nowy Aborym, Hostile:



Okładka to chyba tak wygląda jednak:

Obrazek
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 5623
Rejestracja: 6 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz 7 mies. temu

Niekiedy warto zmierzyć się z jakimś materiałem po dłuższym czasie, bo jest szansa że zaskoczy choćby z powodu aktualnego nastroju, warunków czy też odpowiedniego stanu umysłu.

Ja postanowiłem nieco odświeżyć sobie muzykę Aborym, zespół zawsze mnie intrygował, ale poza "With No Human Intervention", które kiedyś lata temu zrobiło mi mocno kuku, miałem z nimi problem. Co rusz jak tykałem, to mnie momentalnie odrzucało. Teraz po nudnych demówkach poleciało "Kali Yuga Bizarre" i zaskoczyło momentalnie. To taki kolaż różnych złowieszczych i ponurych obrazów, ubranych w miks gatunkowy, bo mamy tu oczywiście trzon w postaci black metalu zabarwionego industrialem i symfonicznymi tłami, ale do tego i elektronika, zróżnicowane wokale i nałożone wiele ścieżek naraz momentami co buduje z jednej strony swoiste napięcie, z drugiej natomiast czysty zgiełk. Ma to wszystko jakiś taki apokalipyczny wydźwięk.

Wcześniej powyższy album jawił mi się jako chaos, bez ładu i składu. Dało się słuchać, ale nie miałem ochoty do tego wracać. Teraz zyskało bardzo mocno. Sądzę, że to właśnie ostatni z czynników wymienionych przeze mnie na początku posta wpłynął na tenże stan rzeczy.
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
Summerisle
Posty: 54
Rejestracja: 7 mies. temu

Summerisle 6 mies. temu

Wędrowycz pisze:
7 mies. temu
Niekiedy warto zmierzyć się z jakimś materiałem po dłuższym czasie, bo jest szansa że zaskoczy choćby z powodu aktualnego nastroju, warunków czy też odpowiedniego stanu umysłu.

Ja postanowiłem nieco odświeżyć sobie muzykę Aborym, zespół zawsze mnie intrygował, ale poza "With No Human Intervention", które kiedyś lata temu zrobiło mi mocno kuku, miałem z nimi problem. Co rusz jak tykałem, to mnie momentalnie odrzucało. Teraz po nudnych demówkach poleciało "Kali Yuga Bizarre" i zaskoczyło momentalnie. To taki kolaż różnych złowieszczych i ponurych obrazów, ubranych w miks gatunkowy, bo mamy tu oczywiście trzon w postaci black metalu zabarwionego industrialem i symfonicznymi tłami, ale do tego i elektronika, zróżnicowane wokale i nałożone wiele ścieżek naraz momentami co buduje z jednej strony swoiste napięcie, z drugiej natomiast czysty zgiełk. Ma to wszystko jakiś taki apokalipyczny wydźwięk.

Wcześniej powyższy album jawił mi się jako chaos, bez ładu i składu. Dało się słuchać, ale nie miałem ochoty do tego wracać. Teraz zyskało bardzo mocno. Sądzę, że to właśnie ostatni z czynników wymienionych przeze mnie na początku posta wpłynął na tenże stan rzeczy.
Zgadzam się z pierwszym zdaniem Twojej wypowiedzi, ale jak kiedyś podobnie jak Ty jarałem się "With No Human..." jak również dwoma wcześniejszymi albumami, tak to co nastało u Aborym później jest dla mnie nie do strawienia i nie widzę opcji, żebym kiedykolwiek próbował się z tymi albumami zmierzyć. "Generator" jeszcze pod pewnymi względami był słuchalny i nawet potrafił mnie zaangażować, ale od "Psychogrotesque" ten zespół przestał dla mnie istnieć. Przy "Dirty" wytrzymałem może z 10 minut. Niewykluczone, że to też był zły moment albo nieodpowiedni mój nastrój w momencie słuchania, ale jednak szczerze wątpię. Faza na industrial black metal, podczas której Aborym jawił mi się jako szczyt szczytów zajebistości (wespół z resztą z Diabolicum, Mysticum czy Blacklodge) już dawno mi minęła i pewnie już nie wróci.
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 3849
Rejestracja: 6 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY 6 mies. temu

To gówno miejscami brzmi jak podróbka Marnego Mięsona, a momentami jak homo - metal dla rozhisteryzowanych pensjonariuszek domu spokojnej starości, które szukają ujścia dla swoich seksualnych żądzy. Kompletnie niesłuchalne.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 5623
Rejestracja: 6 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz 6 mies. temu

Summerisle pisze:
6 mies. temu
Zgadzam się z pierwszym zdaniem Twojej wypowiedzi, ale jak kiedyś podobnie jak Ty jarałem się "With No Human..." jak również dwoma wcześniejszymi albumami, tak to co nastało u Aborym później jest dla mnie nie do strawienia i nie widzę opcji, żebym kiedykolwiek próbował się z tymi albumami zmierzyć. "Generator" jeszcze pod pewnymi względami był słuchalny i nawet potrafił mnie zaangażować, ale od "Psychogrotesque" ten zespół przestał dla mnie istnieć. Przy "Dirty" wytrzymałem może z 10 minut. Niewykluczone, że to też był zły moment albo nieodpowiedni mój nastrój w momencie słuchania, ale jednak szczerze wątpię. Faza na industrial black metal, podczas której Aborym jawił mi się jako szczyt szczytów zajebistości (wespół z resztą z Diabolicum, Mysticum czy Blacklodge) już dawno mi minęła i pewnie już nie wróci.
Widzę zatem, że też miałeś na takie granie fazę, podobnie jak i ja kiedyś i nawet praktycznie te same typy zapodajesz. Ja do nich dorzuciłbym jeszcze np. Spektr.
Tak czy inaczej coś w tym jest bo o ile pierwszych trzech pełniaków mi się słuchało teraz bardzo dobrze, o tyle "Generator" już jest jednak słabszy, ale dalej dobry. Późniejszych nie znam w ogóle, to może w najbliższym czasie obadam i zobaczę jak mocno popłynęli. Swoją drogą ten industrialny black metal jest chyba faktycznie dobry na krótką metę. Ja co raz powracam, ale nie ma tu chyba nic do czego wracałbym naprawdę często. Jak już to chyba właśnie z zagranicy Mysticum, a z Polszy to Iperyt.
TITELITURY pisze:
6 mies. temu
To gówno miejscami brzmi jak podróbka Marnego Mięsona, a momentami jak homo - metal dla rozhisteryzowanych pensjonariuszek domu spokojnej starości, które szukają ujścia dla swoich seksualnych żądzy. Kompletnie niesłuchalne.
Tu bardziej wydaje mi się Titku, że mówisz o The Kovenant niż Aborym ;)
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
Summerisle
Posty: 54
Rejestracja: 7 mies. temu

Summerisle 6 mies. temu

Wędrowycz pisze:
6 mies. temu
Widzę zatem, że też miałeś na takie granie fazę, podobnie jak i ja kiedyś i nawet praktycznie te same typy zapodajesz. Ja do nich dorzuciłbym jeszcze np. Spektr.
Tak czy inaczej coś w tym jest bo o ile pierwszych trzech pełniaków mi się słuchało teraz bardzo dobrze, o tyle "Generator" już jest jednak słabszy, ale dalej dobry. Późniejszych nie znam w ogóle, to może w najbliższym czasie obadam i zobaczę jak mocno popłynęli. Swoją drogą ten industrialny black metal jest chyba faktycznie dobry na krótką metę. Ja co raz powracam, ale nie ma tu chyba nic do czego wracałbym naprawdę często. Jak już to chyba właśnie z zagranicy Mysticum, a z Polszy to Iperyt.
Może coś w tym być. Ja w każdym razie jak juz raz poczułem znużenie tą niszą, to już później nigdy do niej nie wróciłem. Spektr na etapie Near Death Experience też bardzo lubiłem, do tego pierwsze 1-2 albumy Thee Maldoror Kollective, dopóki nie odpłynęli w totalnie niemetalowe rejony (swoją drogą wg mnie dopiero od "Pilot..." ten projekt rozwinął swoje skrzydła i pokazał się z naprawdę interesującej strony). Dobra była jeszcze (V.E.G.A), którą jaram się w sumie nadal (i wiele bym dał, żeby zdobyć na CD "Far from You" już w zasadzie odklejony od industrial BM i BM w ogole - okładka cudowna - za każdym razem jak na nią patrzę, mam ochotę ponownie zrobić sobie przegląd filmów Herzoga). Pierwszy Axis of Perdition też wsadzilbym do tego wora, podobnie wczesne Anaal Nathrakh.
TITELITURY pisze:
6 mies. temu
To gówno miejscami brzmi jak podróbka Marnego Mięsona, a momentami jak homo - metal dla rozhisteryzowanych pensjonariuszek domu spokojnej starości, które szukają ujścia dla swoich seksualnych żądzy. Kompletnie niesłuchalne.
Wędrowycz pisze:
6 mies. temu
Tu bardziej wydaje mi się Titku, że mówisz o The Kovenant niż Aborym ;)
Ja nadal sobie od czasu do czasu słucham The Kovenant :) ale to kompletnie inna para kaloszy.
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 4737
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Światowa stolica beztalencia, bagiennej gorączki i nędzy duchowej

Vexatus 6 mies. temu

Chyba jutro poświęcę jeszcze trochę czasu na zrobienie zbiorczego tematu o Industrial Black Metal na takiej samej zasadzie jak niedawno zrobiłem o DSBM. Może komuś się przyda...
Lis
Moderator globalny
Posty: 1391
Rejestracja: 6 lata temu

Lis 6 mies. temu

A nie ma takiego tematu, czy to był na starym forum? Jeśli nie to poświęć, chętnie tam coś napiszę.
Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 1903
Rejestracja: 6 lata temu

dj zakrystian 6 mies. temu

No ja się dopisuję. Dajesz @Vexatus poza Samael, Iperyt czy Covenant znam niewiele i jakoś nie zgłębiałem tematu, więc chętnie poczytam. Dla mnie Passage stanowi opus magnum tego nurtu.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
Summerisle
Posty: 54
Rejestracja: 7 mies. temu

Summerisle 6 mies. temu

dj zakrystian pisze:
6 mies. temu
No ja się dopisuję. Dajesz @Vexatus poza Samael, Iperyt czy Covenant znam niewiele i jakoś nie zgłębiałem tematu, więc chętnie poczytam. Dla mnie Passage stanowi opus magnum tego nurtu.
Samaela to bym do tego tematu nie mieszał. "Passage", który zawiera jeszcze jakie takie pozostałości po black metalowych korzeniach zespołu, z industrial black metalem ma wspólnego tyle, co wystukuje programowana perkusja Xytrasa.
Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 1903
Rejestracja: 6 lata temu

dj zakrystian 6 mies. temu

Summerisle pisze:
6 mies. temu
dj zakrystian pisze:
6 mies. temu
No ja się dopisuję. Dajesz @Vexatus poza Samael, Iperyt czy Covenant znam niewiele i jakoś nie zgłębiałem tematu, więc chętnie poczytam. Dla mnie Passage stanowi opus magnum tego nurtu.
Samaela to bym do tego tematu nie mieszał. "Passage", który zawiera jeszcze jakie takie pozostałości po black metalowych korzeniach zespołu, z industrial black metalem ma wspólnego tyle, co wystukuje programowana perkusja Xytrasa.
Prawdę pan powiadasz. Ale mowa o industrialnym black metalu, nie o czystym zdefiniowanym przez Throbbing Gristle, bo rzeczywiście Passage od takowego odstaje. Ja sam się oburzam gdy ktoś Marylin Manson czy NIN zwie industrialem, albo Rammstein. To rockowe czy metalowe bandy czerpiące jeno z estetyki industrialnej. Zrobił się off top więc Veksiu musi założyć temacik😆
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 4737
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Światowa stolica beztalencia, bagiennej gorączki i nędzy duchowej

Vexatus 6 mies. temu



And Vexiu will answer, ale wieczorem, bo zajęty jest... ;)

Wróć do „Black Metal”