Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 2834
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

Remmirath

TITELITURY 10 mies. temu

Obrazek

Obrazek

Kochane Metale! Często bywa tak, że sięgamy tam, gdzie wzrok nie sięga, choć skarby leżą tuż za miedzą. Słowacja jest chyba dla Polaków bardziej egzotyczna, niż Czechy; być może jest w naszej zbiorowej wyobraźni najbardziej egzotycznym sąsiadem, z którym graniczymy. Niemcy, wiadomo, Ruskie - co tu gadać, Litwini, to te chamy, które chciały zabrać nam Wilno, Białorusini, też Ruskie, Ukraińcy - Wołyń, a Czesi musieli nam oddać Cieszyn, żebyśmy mogli później mieć na banknocie rotundę, a ludzie bardziej światli kojarzą może jeszcze jakiegoś Husa, tudzież Jana Luksemburskiego. No i jest oczywiście portret Czechów zbiorowy w osobie handlarza farbowanymi psami Szwejka, co to poszedł do więzienia za to, że mu muchy obsrały portret Najjaśniejszego Pana. A Słowacja? Z czym kojarzy nam się ten kraj, poza byciem drugim członem nazwy "Czechosłowacja"? Jacyś bohaterowie historyczni? Politycy? Artyści? Mnie nawet Bratysława zamiast ze stolicą, kojarzy się z burdelmamą. "Najlepsze dziewczynki u Bratysławy!", "tanio i dobrze poruchasz u mamy Bratysławy", o to, to tak. Ale żeby stolica jakiegoś kraju? Pff, wolne żarty.

Tymczasem okazuje się, że Słowacy, choć narodek mały i niczym niewsławiony w historii, dzielnie walczą na polu grania bardzo dobrego metalu. W kontekście Remmirath przywołam dwie nazwy, Krolok oraz oczywiście Malokarpatan, ponieważ w Remmirath macza palce koleś udzielający się w dwóch ww. zespołach. Stety, albo niestety w zależności co kto lubi, w muzyce Remmirath nie można dopatrzeć się wpływu Krolok. Może trochę Malokarpatan na drugiej płycie, ale też nie za bardzo. Remmirath zabiera bowiem słuchacza w zupełnie inne muzyczne rejony. Dostajemy oto mieszankę elektroniki, noise, bluesa i black metalu, dawkowanego rozsądnie na pierwszej płycie, trochę mniej na drugiej. Robione jest to jednak bardzo udanie, inaczej tematu o kapeli by nie było. Gdy usłyszałem sobie pierwsze takty "Tiger in the City" z drugiej płyty, pomyślałem, że to Volahn z "Aquablablablabla", ale dalej podobieństwa zostały zmienione na rzecz innych. To jest muzyka, jakby Meads of Asphodel zabrało się za granie atmosferycznego blacku z okazjonalnymi wypadami w stronę bluesa, a przede wszystkim psychodelicznego rocka. Na drugiej płycie jest z każdym kawałkiem coraz więcej szumów, zgrzytów i beatów, co niekoniecznie pasuje mi, ale takim słuchaczom jak pit, czy Vexatus może przypaść do gustu. W całokształcie jednak jest to bardzo niebanalna muzyka (pomijam śmiechowe teksty), na bardzo wysokim poziomie i dlatego przedkłada ją Szanownym Metalom, proponując poznanie, a być może nawet polubienie.

Dyskografia nie jest duża, więc poznanie muzyki nie zajmie wiele czasu:



Skład:
Peter - Bass Krolok, Malokarpatan
Zrzo - Drums Nonprolific, ex-Hemperor
HV - Guitars Krolok, Malokarpatan, ex-Helcaraxe, ex-Cithara Sanctorum, ex-Temnohor
As - Guitars, Vocals Malokarpatan, ex-Helcaraxe, ex-Lady Reaper
Angel Epilepsia - Effects (2012-present) ex-Lord Vassago, ex-Rancidectomy, ex-Disfunction of Needfull Organs, ex-My Lucky Days, ex-Raped Valkyrja, ex-Sperm of Mankind, ex-Vassago
▼ Muzycy koncertowi
Gabo - Bass ex-Galadriel, ex-Janesession, ex-Majster Kat, ex-Cill Dara, ex-King Diamond Rev, ex-Pantokrator
Tomas - Drums
Koronas - Vocals ex-Korium, ex-Morana, ex-Mare Crisium, ex-Trist (live), ex-Evil (live)
Temnohor - Vocals Temnohor, ex-Malokarpatan
Sigi - Vocals, Drums ex-Helcaraxe, ex-Lady Reaper, ex-Majster Kat, ex-Temnohor, ex-Mortal Infected, ex-Aragonit, ex-King Diamond Rev., ex-Struma
Dyskografia:
2005 - Smrť Pútnikova [single]
2008 - Polis Rouge
2015 - Shambhala Vril Saucers

MA: https://www.metal-archives.com/bands/Remmirath/50489
BC: https://remmirath.bandcamp.com/music
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2347
Rejestracja: 3 lata temu

DiabelskiDom 10 mies. temu

Znam drugą płytę, Shambhala Vril Saucers. Poznałem to jakoś przy okazji debiutu Malokarpatan, właśnie ze względu na personalne powiązania. Muszę sobie odświeżyć a wątek na forum jest dobrą okazją do tego, ale pamiętam mocne zdziwienie sama zawartością muzyczną, bo spodziewałem się black metalu z domieszką awangardowego podejścia i wszelkich dziwów a okazało się dokładnie odwrotnie - to black metal jest tutaj dodatkiem do psychodelicznego rocka, awangardowego bluesa oraz dziwacznej elektroniki.

Intrygująca i ciekawa rzecz, jak ktoś lubi klimaty w rodzaju wspomnianych The Meads of Asphodel czy też rzeczy w stylu Lugubrum, Sigh, czyli sensowne i z rozmysłem wszystkiego pomieszanie z poplątaniem to jak najbardziej może sprawdzać.
Panzer Division Nightwish

Wróć do „Black Metal”