"Si Monumentum Requires, Circumspice"
Awatar użytkownika
porwanie w satanistanie
Tormentor
Posty: 901
Rejestracja: 2 lata temu

Re: Funeral Mist

#51

Post porwanie w satanistanie » rok temu

No niestety, biada tym, którym udało się w przeszłości nagrać coś, co zostało na tyle dobrze przyjęte, że stało się pewnym wyznacznikiem jakości i jako taki w powszechnej świadomości okrzepło, a teraz chcą zaproponować coś nowego - zwłaszcza, gdy od rzeczonego wybitnego strzału minęło trochę czasu.

Nagrasz coś nowego - Eee, to już nie XXX. Trzymasz się stylu - Eee, niby to samo, ale już nie TO...

Słuchałem tej płyty jeszcze kilka razy, w różnych okolicznościach i podtrzymuję swoją opinię: jest dobrze. Średniak to na pewno nie jest, bo zawartych pomysłów starczyłoby na kilka takowych. Fanatycznego szaleństwa debiutu tu nie ma, wiadomo, jest to z pewnością najbardziej przystępny album Funeral Mist, album najnormalniejszy - co w BM nie jest, jak wiadomo, komplementem. Nie kipi emocjami i dewocją tak jak Salvation, jasne. Ale: między debiutem a Hekatombą jest kilkanaście lat udzielania się Ariocha w jednym z najaktywniejszych koncertowo (i nie pozostających w tyle wydawniczo) współczesnych zespołów BM. Coś takiego to w zasadzie - nie oszukujmy się - regularna praca, w której trzeba wchodzić w rolę, co musi (jak sobie wyobrażam) prowadzić do sytuacji, w której to, co pierwotnie było sposobem uwolnienia pewnych emocji, staje się rodzajem obowiązkowej maniery. W takim ujęciu podziwiam Ariocha, że udało mu się wykrzesać z siebie aż tyle ikry i nagrać album, który (mimo pewnej szkicowości, o której wspomniał pit) brzmi mimo wszystko świeżo i szczerze. Ja przynajmniej tak go właśnie odbieram. Rozumiem, że tak, jak można powiedzieć, że duża liczba riffowych haczyków, na których można zawiesić ucho w praktycznie każdym utworze to coś podnoszącego wartość całości, z drugiej strony można orzec, że jest to niepotrzebne kombinowanie na siłę. Dla mnie jednak ta szklanka jest w połowie pełna.

Tagi:
Awatar użytkownika
synu
Moderator globalny
Posty: 309
Rejestracja: 3 lata temu

#52

Post synu » rok temu

Słucham sobie w zapętleniu tego albumu od wczoraj i z każdym kolejnym razem jest tylko lepiej. Hekatomb przypomina mi też dlaczego tak bardzo lubię religijnego Marduka, którego stawiam dużo wyżej niż często eksploatowane do znudzenia, morganowe, drugowojenne patapatapata.


Także tego, życzyłbym sobie więcej takich nudnych średniaków w tym roku :twisted:
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 4081
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

#53

Post Wędrowycz » rok temu

Połowy Waszych postów nie chciało mi się czytać, ale widzę gołym okiem że prawie wszyscy tu narzekają na nowe Funeral Mist i owszem, nie jest tak bardzo dobrze jak wcześniej. Album zdecydowanie bardziej zachowawczy, natomiast ja jeszcze w niego się wsłucham głębiej bo czuję że wyłapię znacznie więcej smaczków niż przy pierwszym odsłuchu. Podobnie zresztą miałem z "Maranatha", które także na pierwszy odsłuch mocno mnie rozczarowało, bo po petardzie w postaci "Salvation" zostały tylko zgliszcza, a tu chaosu i zgiełku jak na lekarstwo, jakieś rockowe wtręty i w ogóle. Potrzebowałem dużo czasu i skupienia żeby należycie docenić tamten album, podejrzewam że i nowy wejdzie lepiej, tyle że obiektywnie i tak nie jest to nic "z górnej póki" jak dotąd.
Odium Humani Generis
ecth
Posty: 18
Rejestracja: 3 lata temu

#54

Post ecth » rok temu

Wędrowycz pisze:
rok temu
Podobnie zresztą miałem z "Maranatha", które także na pierwszy odsłuch mocno mnie rozczarowało, bo po petardzie w postaci "Salvation" zostały tylko zgliszcza, a tu chaosu i zgiełku jak na lekarstwo, jakieś rockowe wtręty i w ogóle.
Poważnie? Ja miałem zupełnie odwrotnie; Maranatha zrobiła na mnie piorunujące wrażenie od pierwszego odsłuchu, natomiast Salvation musiało chwilę poczekać, aż wyłapię te wszystkie smaczki i drobiazgi, które sprawiają, że jest zajebista. Pod tym względem Salvation jest imho trochę jak VVorld VVithout End
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 1767
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Strzałkowo

#55

Post Vortex » rok temu

Psów bym na tej nowej płycie nie wieszał, spoko black metalik sobie na tym "Hekatomb" leci i jest ok. Nie doszukiwał bym się tutaj nadzwyczajności, ale rzetelnego łojenia w black metal. Jak dla mnie całkiem udany krążek.
"Between Shit and Piss we are Born"
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 2774
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Stolica Kujaw Zachodnich

#56

Post Vexatus » 10 mies. temu

Powoli zmienia mi opinia na temat zawartości najnowszej płyty. Kiedy tylko przestałem odbierać płytę na zasadzie "nie podoba mi się, bo jest inna od poprzednich i nie tego oczekiwałem po FM" to się okazało, że to całkiem spoko płyta. :) Nie jest wcale tak źle, jak mi się wcześniej wydawało. Kolejność kawałków bym z pewnością nieco pozmieniał, a już na pewno "In Nomine Domini" nie powinien otwierać tej płyty, bo jego początek jest strasznie irytujący. :)
Vexatus - moje słuchowiska dla ludzi głuchych. Czacha dymi - mój blog.
Przyszła pora na Grindcore'a >>> 地獄 >>> Work in progress...
Jestem uczulony na pierdolenie głupot!!!
deathwhore
Tormentor
Posty: 2713
Rejestracja: 3 lata temu

#57

Post deathwhore » 10 mies. temu

Ja tam tego zespołu w ogóle nie rozumiem, robiłem kilka podejść i dla mnie tam wszystko jest chujowe, z wokalem na pierwszym miejscu. Chyba najbardziej niezrozumiały "kult" dla mnie.
DiabelskiDom, znany jako Bubuś pisze:
miesiąc temu
!!!
Awatar użytkownika
Nebiros
Tormentor
Posty: 450
Rejestracja: 3 lata temu

#58

Post Nebiros » 10 mies. temu

Jeszcze o nich nie pisałem, chociaż i tak już wszystko zostało napisane - "Zbawienie" to jedna z najbardziej evil znanych mi płyt ogólnie w BM. Tam wszystko jest tak surowe, odjechane i totalnie odhumanizowane, że siara się z tej muzy czarnymi potokami. Muszę sobie to odswieżyć, bo już dawno nie słuchałem.

Maranatha ciut gorzej, bardziej zachowawcza i czystsza, choć jak dla mnie to ta płyta nadal kosi. Zawsze mi brzmieniem i riffami przypominała Wormwood, nie wiem czemu, może dlatego, że ekipa Morgana wtedy własnie tę płytkę nagrywała, ale generalnie Maryna jest bdb albumem. Tylko mniej tu "swojego".

Nową chciałem wreszcie przesłuchać... ale przeczytałem wasze opinie i mi się odechciało :D Kiedy indziej ;p
Belzebóbr pisze: a ja jak najbardziej słucham muzyki z tidala i spotifaja, o wiele lepsze to i poręczniejsze niż słuchanie z jakichś śmiesznych CDków. Przynajmniej można się do głośnika na bluetooth podłączyć
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10906
Rejestracja: 3 lata temu

#59

Post yog » 10 mies. temu

Nebiros pisze:
10 mies. temu
Zawsze mi brzmieniem i riffami przypominała Wormwood, nie wiem czemu, może dlatego, że ekipa Morgana wtedy własnie tę płytkę nagrywała, ale generalnie Maryna jest bdb albumem. Tylko mniej tu "swojego".
To kto brzmi jak kto tam? :P

Funeral Mist - Maranatha / Release date: February 23rd, 2009
Marduk - Wormwood / Release date: October 13th, 2009
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Nebiros
Tormentor
Posty: 450
Rejestracja: 3 lata temu

#60

Post Nebiros » 10 mies. temu

Jeden chuj, po prostu są podobne brzmieniowo i stylistycznie :P

A akurat data wydania nie ma żadnego znaczenia, bo na termin premiery składa się bardzo dużo czynników. Czasem wydawca się grzebie z wydaniem i pomimo, iż płyta już jest gotowa od dawna, to sama procedura release'u trwa rok czy dłużej.

Czasami płytę się składa w tempie riff na 2 tygodnie i taką płytę się tworzy latami, a czasami jak się ma wenę to można taki album jebnąć w pół roku jak się do tego porządnie przysiądzie. Znając tempo Ariocha, to równie dobrze mogło być tak, że jak Marduki dopiero Rom wydawały to Arioch miał już nagrane 2/3 Maryny ;)
Belzebóbr pisze: a ja jak najbardziej słucham muzyki z tidala i spotifaja, o wiele lepsze to i poręczniejsze niż słuchanie z jakichś śmiesznych CDków. Przynajmniej można się do głośnika na bluetooth podłączyć
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2078
Rejestracja: 3 lata temu

#61

Post DiabelskiDom » 10 mies. temu

Salvation to jeden z najlepszych albumów black metalowych jakie znam a jeśli chodzi o religijność to pierwsza dziesiątka bankowo. Dzisiaj, w czasie osłuchania się w religijnych, kapturowych i kadzidełkowych black metalach na potęgę może już nie robić takiego wrażenia na nowym słuchaczu, ale te 15 lat temu budziła respekt. Głównie tym, że ta cała religijna otoczka była dodatkiem do trędowatego, śmierdzącego trupem black metalu. Ten biskup rozkładał się za życia, zostawiając za sobą śluz rozpuszczających się tkanek a nie dzwonił dzwoneczkami i dymił wśród styropianowych czaszek. Maranatha brzmi jak jego wyleczony, umyty brat, który jednak jest o wiele bardziej zwyrodniały i skrzywiony na umyśle, który molestuje małe dzieci i wsuwa im gwoździe pod paznokieć. Nowa przy nich brzmi jak nieszkodliwy katatonik.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
wyziew
Posty: 13
Rejestracja: rok temu

#62

Post wyziew » 10 mies. temu

Salvation wygrywa do dziś klimatem, Maranatha trochę mnie znudziła ale chóry i stęchlizna robiły swoje. Hekatomb poza pierwszym kawałkiem i kilkoma innymi momentami to nuda aż przykro słuchać. Łeb w łeb z nowym Mardukiem - na siłę.
Awatar użytkownika
Marduk666
Tormentor
Posty: 854
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Jarosław

#63

Post Marduk666 » 10 mies. temu

Tę Hekatómbę kładzie brzmienie, jest grzecznie, nie bałbym się zostawić z tym krążkiem dziecka pod opieką.
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 4081
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

#64

Post Wędrowycz » miesiąc temu

Ponownie smakowałem sobie "Salvation", 3 razy pod rząd, co rzadko mi się zdarza w przypadku jakiejkolwiek muzyki. Było to w ramach ściągania płyt z półki i wałkowania kolekcji chronologicznie. Dalej bardzo się ten album broni, czas się go zdecydowanie nie ima. W zasadzie dla mnie jest to szczytowe (póki co) osiągnięcie Ariocha. Brzmienie plugawe, średniowieczno-satanistyczny wygar, świetna okładka i layout, dla niektórych, jak np. mojej szanownej małżonki szokujący :D chaotyczne i dość oryginalne, aczkolwiek niezbyt skomplikowane riffy, no i potężne i zróżnicowane wokale, które też w zasadzie są jednym z punktów szczytowych możliwości pana Rostena. Wszystko się zgadza, jeden z tych albumów, które przypomniały, że black metal nie umarł i wręcz zaliczył swoją reaktywację, choć już brzmiąc inaczej niż klasycy (i dobrze) i popychając też gatunek pod kątem ortodoksyjnego kultu diabła i aspektów ideologicznych.
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
Nebiros
Tormentor
Posty: 450
Rejestracja: 3 lata temu

#65

Post Nebiros » miesiąc temu

Mam bardzo podobne odczucia, szkoda tylko, że z każdym następnym strzałem było tylko coraz słabiej. Podejrzewam, że znając tempo Ariocha i niewielki nakład sił, jaki jest w stanie przeznaczyć na FM grając w Nadrukach, następne płyciwo pewnie usłyszymy za nie wcześniej, niż 5-6 lat.
Belzebóbr pisze: a ja jak najbardziej słucham muzyki z tidala i spotifaja, o wiele lepsze to i poręczniejsze niż słuchanie z jakichś śmiesznych CDków. Przynajmniej można się do głośnika na bluetooth podłączyć
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 4081
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

#66

Post Wędrowycz » miesiąc temu

Coś w tym jest, aczkolwiek i tak kolejne albumy też bdb, tyle że obiektywnie już słabsze niż "Salvation", które jest jebanym satanistycznym monolitem.
Odium Humani Generis

Wróć do „Black Metal”