Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14238
Rejestracja: 4 lata temu

Martwi

yog miesiąc temu

Obrazek

Obrazek

Koślawy, kakofoniczny raw black metal w depresyjnym stylu okolic Mutiilation i w temacie zjaw i zamczysk. Parę chwil też przyambientowano, dla dobrego smaku. W składzie gitarzysta poznańskiego Vermisst, za wokale odpowiada niejaki M z Capel Beulah, a typ z Revenant Marquis spowija harataninę pulsującym keyboardem. Posłuchać sobie można za sprawą internetu i litewskiego Inferna Profundus Records, które to płytę wydało na winylu niedawno.

Dangoswch Eich Darnau Gwyn i Mi to granie tylko dla koneserów rozjeżdżającej się czerni typu Gontyna Kry czy stare Countess, mniej wytrawni smakosze nie mają tu czego szukać ;) W encyklopedii metalu na tę chwilę nie figurują.

Skład:
Nagrobvozwartre - Guitars Vermisst
Revenant Marquis - Keyboards Revenant Marquis
M - Vocals Capel Beulah

Dyskografia:
2021 - Dangoswch Eich Darnau Gwyn i Mi



BC: https://infernaprofundusrecords.bandcamp.com/music
Destroy their modern metal and bang your fucking head

Tagi:
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3828
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz miesiąc temu

Słuchałem tego jakiś miesiąc temu i nawet uśmiechałem się pod wąsem, że jakieś dzieciaki próbują w black metal z czasów kiedy jeszcze był traktowany poważnie. Brzmienia brak, gary ledwo słychać, zwłaszcza talerze, wszystko szumi. Gitary pierdzą i szeleszczą przaśne melodie. Koleś drze japę ile wlezie i chuja zrozumieć teksty. Pierwszy numer notabene najlepszy z gitarą wygrywającą odrobinę przerobiony motyw z debiutu Krzycha z Norwegii. Dalej zaczyna się tzw granie w chuja bo kiedy kończą się pomysły na utwory wchodzą jakieś nudne gówna, które byle jaki black metalowy obszczymur nazwie ambientem. Chuja tam ambient a zwykłe klawiszowe pierdzenie w szumie rodem z muszelek zebranych nad morzem. Gdyby to wyjebać i odrobinę skrócić normalne utwory byłby fajny aczkolwiek śmieszny album, który da się posłuchać a jakby się uwaliło ryja kremem z wadowickich kremówek to nawet ochrzcić mianem kultu minionego. Tak to tylko ciekawostka, o której nawet pan Strasburger nie opowie suchego żartu.
GRINDCORE FOR LIFE

Wróć do „Black Metal”