Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14499
Rejestracja: 5 lata temu

Kommodus

yog 2 tyg. temu

Obrazek

Obrazek

Kommodus to poświęcony najstarszej ze sztuk, sztuce wojny, australijski raw black metal z symboliczną trąbką ochrzczony tak na cześć rzymskiego cesarza tyrana, którego zobaczyć mogliśmy w obsypanym nagrodami Gladiatorze. W tej roli oczywiście Joaquin Phoenix. Blackowy Kommodus z gladiatorami chyba nie walczy, choć pewnie niejaki The Infernal Emperor - Lepidus Plague, stojący za jego poczęciem, niczym Marek Aureliusz za spłodzeniem pierwowzoru, również każe tytułować się bóstwem.

Kapela istnieje od 2017 roku, w którym to wydała demo Will to Dominate All Life. W 2018 wyszły dwa kolejne, One Thousand Years of the Wolf oraz From the Ashes of Empire. Wszystkie one mają obramowane kuriozalne fotki założyciela na okładkach. Tych demosów jednakże nie słyszałem, więc się na temat muzyki na nich zawartej nie wypowiem, wiem jedynie, że na kolejnych znalazły się covery takich hord jak Burzum, Emperor czy Bathory, a jeśli miałbym natomiast klasyfikować same zdjęcia - zdecydowanie wygrywa czapa z pierwszej kasety.




Słyszałem za to An Imperial Sun Rises, czwarte demo Kommodus. Okładka - odpowiedzialna chyba za pomniejszy hype, jakim się ten hord zaczął cieszyć - to kolejna fota, dla odmiany z ramką z łańcucha, jednak tym razem nie Lepidus Plague jest na niej przedstawiony, a postać nieskończenie silniej fascynująca, z jednej strony trzykrotny nominowany do literackiej nagrody Nobla, reżyser teatralny i aktor, udający problemy płucne by wymigać się służby w czasie wojny, z drugiej - nienasycony męskim ciałem od młodocianej masturbacji nad obrazem męki świętego Sebastiana kulturysta, gorliwy zwolennik japońskiego imperializmu, uzbrojenia kraju w broń atomową, twórca prywatnego wojska czy milicji Tatenokai. Jedyny w swoim rodzaju, ostatni samuraj Yukio Mishima. Postać o tyle intrygująca, co rozdarta między senną delikatnością pióra a bezlitosną wolą miecza, od którego ostatecznie zginie, popełniając publiczne harakiri XVII-wiecznym ostrzem kilka chwil po nieudanym puczu w głównej bazie wojskowej w Tokio. Rzekomo gdy już sobie wypruł bebechy, jego uczeń-kochanek chybił z odcięciem mu głowy, więc jeden z miejscowych oficerów musiał poprawiać po roztrzęsionym małoletnim zdrajcy stanu. Stało się tak, choć sam Yukio miał okazję przetrenować sytuację grając wcześniej rytualne samobójstwo w filmie własnego autorstwa o tytule Patriotyzm. Jak to jednak bywa, w fantazji były mniejsze perypetie, niż w życiu.


Harakiri is a very positive, very proud way of death. I think it’s very different from the Western concept of suicide. The Western concept of suicide is always defeat itself. Mostly.

But harakiri - sometimes makes you win.



Muza prezentowana na tym demku to dość kakofoniczny, ale i sowicie bujający blaczur obfitujący w sample. Powiem Wam nawet, skąd one, bo mi youtube wczoraj zaproponował do obejrzenia poniższy dokument BBC (na soundtracku np. Eno i Fripp) - The Strange Case of Yukio Mishima.



Sample w okolicach: 05:37, 41:52, 46:52, 53:46.

Z kolei w Total Cosmic Nihilism zajebiste solo na jakąś punkową modłę przechodzi w sampel z bardzo udanego i dość poetyckiego filmu Mishima: Życie w czterech rozdziałach z 1985 roku w reżyserii Paula Schradera, autora scenariusza do takich klasyków jak Taksówkarz czy Wściekły byk. Sam tytuł kawałka jest raczej nieprzypadkowy, bo sama filozofia Mishimy była dość podobna do tej reprezentowanej przez lidera Dissection (choćby idea śmierci w kwiecie wieku i pełni sił). Z kolei kawałek Four Rivers nawiązuje do jego filozofii czterech rzek życia, o których wspominał Japończyk - rzeki ciała wpływającej do rzeki akcji oraz rzeki umysłu/myślenia (o ile dobrze pamiętam) wpływającej do rzeki pisania. Resztę tytułów też nietrudno by dopasować do drogi przebytej przez tę postać.

Doskonałe demko i niezwykle spójne we wszystkich aspektach wydawnictwo. Powiedziałbym nawet największy komplement - inspirujące.

Natomiast w 2020 roku, nakładem chińskiego GoatowaRex ukazał się debiutancki album Kommodus, z pełną uroku okładką pędzla Wresta z Leviathan. Tym samym horda wraca do tematyki rzymskiej, jak zresztą sugeruje obrazek wilczycy w zbroi legionisty. Muzycznie to raczej rozbudowany twór, na którym słychać inspiracje zarówno dalekowschodnie w postaci Sabbat czy Sigh, jak i amerykańskie brzmieniami spod znaku Negative Plane czy debiutu Funereal Presence, czasem pojawia się (punk) rockowy sznyt czy rytm, w Entombed Beneath Roots and Thicket trafi się darcie mordy jak z polskiego CdG, w Lupine Crypt Keeper wskoczy melodyjka jak z Windir, a całość spina rozjeżdżająca się troszkę neoklasycystyczna trąbka, w Zephyrs Blow Where Giants Slumber czy And The Nephilim Carve Out A New World brzmiąca jak z jakiego Rose Clouds of Holocaust. Szczerze powiem, że ta trąbka to chyba dla mnie taka skryta gwiazda tego albumu. Album jest z jednej strony surowy, a z drugiej jak na raw bm niemal techniczny, choć niepozbawiony oczywiście niezbędnych krzywizn i koślawości.

Całość obsypana jest co prawda dziesiątkami płynnie przechodzących jeden w drugi riffów, ale album to dziesięć kawałków po 5-7 minut plus intro i outro, razem to trwa ponad 65 minut, przez co pierwsze odsłuchy było momentami trochę ciężko i sądzę, że gdyby udało się to zamknąć w 50 to by płyta nie straciła.

Mimo wszystko jest to uważam znakomity krążek i pewnie podziemny kult na przyszłe lata. Udało mi się dorwać rarytasa w postaci drugiego wydania na czarnych plackach, które znikło w ciągu niecałej minuty od wystawienia w sklepie GoatowaRex. Pierwsze też bym trafił, ale im się pojebały godziny i nastąpił sold out debiutu Kommodus na winylu przed planowanym rozpoczęciem sprzedaży.



Wszystkie wydawnictwa dostępne są do downloadu za darmo na bandcampie artysty, tym samym Lepidus Plague udowadnia, że jak swój opętany legendami o cnotach samurajów bohater Mishima, czuje do pieniędzy wstręt.

Większość tego napisałem w grudniu rok temu, ale miałem dokończyć jak będę miał fizyczną kopię, potem wkurwienie związane z wspomnianym wyżej sold outem pierwszego wydania no i w końcu drugie mam, niestety już bez bajeranckich zielonych plakacików. Od czasu debiutu pojawiło się jeszcze kilka pomniejszych wydawnictw australijskiego wielbiciela SPQR, a mianowicie splity z Valac, Pan-Amerikan Native Front i Burier. Niestety nie tak dobre jak najlepszy do tej pory w moim mniemaniu An Imperial Sun Rises i album Kommodus, mam wrażenie.

Skład:
The Infernal Emperor - Lepidus Plague - All instruments, Vocals Forest Temple

Dyskografia:
2017 - Will to Dominate All Life [demo]
2018 - One Thousand Years of the Wolf [demo]
2018 - From the Ashes of Empire [demo]
2019 - An Imperial Sun Rises [demo]
2019 - Howling Sanguine Triumph [split]
2019 - Of Carnage and Conquest [kompilacja]
2019 - Of Carnage and Conquest II [kompilacja]
2020 - Kommodus
2020 - Eclipsing Honour & Decay [split]
2021 - Demonstration Collection [boxed set]
2021 - Immortal Ceremonies [split]
2021 - Poison & Perseverance [split]

MA: https://www.metal-archives.com/bands/Ko ... 3540433722
BC: https://kommodus.bandcamp.com/music
Destroy their modern metal and bang your fucking head

Tagi:
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 3118
Rejestracja: 5 lata temu

Pioniere 2 tyg. temu

A to o nich tematu nie było? Co tu dużo mówić, jak dla mnie genialny twór, ale po takich wywodach, których nawet nie doczytałem, zapewne nic ciekawego już nie dopisze ... temat został praktycznie wyczerpany - no chyba, że się komuś nie podoba i będzie oponował.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14499
Rejestracja: 5 lata temu

yog 2 tyg. temu

No, nie było na szczęście i bardzo dobrze, że mnie nikt nie ubiegł, bo bym się wkurwił. No, a trochę się rozpisałem, bo temat prawie rok powstawał i mi ciążył blokując zakładanie innych.

Do samego grania wracając, to strasznie mnie wkurwiają ceny jakie trzeba za As Imperial Sun Rises zapłacić, bo ostro mi się podoba to płyciwo. Widziałem przez chwilę w GoatowaRex jedną kopię jaka im została, ale została wystawiona za 80 dolców i uznałem, że takie coś to ja pierdolę. Po chwili i tak nie było, no a na discogsach to pewnie dwa razy tyle. Ale kiedyś się uda. Z debiutem Black Magick SS tak kiedyś postanowiłem nie zdążywszy wpisać hasła do paypala kupując reedkę, że będę miał pierwsze wydanie, bo kto by miał mieć, jak nie ja, skoro wszystkie BMSS-owe drogi prowadzą na brutallanda - i cyk, trafiło się za 30 eurosków. Pewnie i kommodusowe tak prowadzą, jako że Rzym tym bardziej w temacie.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 3413
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY 2 tyg. temu

Kapela gównochuj, czego bardzo żałuję, bo lubię Mishimę, ale jedno mnie tu zastanawia. Kommodus był synem Marka Aureliusza. Rządził chujowo i w odróżnieniu od ojca, zamiast zajmować się Imperium, pozował w skórach lwa na Herkulesa, ruchał laski i brał udział w igrzyskach gladiatorów. Generalnie taki typ utracjusza. Jaki ma on związek z postulującym diametralnie odmienny tryb życia Mishimą, pozostaje dla mnie tajemnicą. Jeśli się dowiem, odpowiem tutaj. To bardziej interesujące, niż muzyka.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14499
Rejestracja: 5 lata temu

yog 2 tyg. temu

Nie wiem czy taki zupełnie odmienny, Mishima też lubił sobie pod koniec życia przypakować i się pobawić w szeryfa w bezpiecznych warunkach (bo na wojnie to się przestraszył potencjalnego bohaterstwa). On to z jednej strony coś tam se gadał o plugawym wpływie zachodu, ale z drugiej jednak mieszkał w domku własnego projektu w stylu właśnie zachodnim i cygaro przypalić lubił, nie był chyba jakimś wielkim cnotkiem, wbrew temu co by się mogło zdawać z jego pięknych słówek.

A prawdziwy związek to chyba jest tu taki, że tematyką Kommodus jest wojna (i raczej jednak Rzym, niż powojenna Japonia) oraz związana z nią dyscyplina, a Mishima to taki trochę bohater wojenny imperializmu w wojnie, która nigdy się nie odbyła ;)
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 5282
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz 2 tyg. temu

Jakieś pochwały się na naszym forum dla tego zespołu przetoczyły. Nie znam i dalej nie poznałem, a te mocno kiczowate okładki i zdjęcia zespołu, a także częściowo opis yogiego wyżej jakoś automatycznie nie odpychają i wygląda, że Kommodus automatycznie wylądował gdzieś tam na końcu kolejki do sprawdzenia ;)

Póki co pasuje mi do zespołu angielskie słowo "ridiculous", czyli po naszemu niedorzeczny, absurdalny czy też komiczny. Napewno jednak kiedyś sprawdzę, bo z nikąd się dobre oceny i pochały nie biorą.
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
Epoxx
Tormentor
Posty: 754
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Bydgoszcz

Epoxx 2 tyg. temu

Najwyżej u mnie stoi 3 oraz 4 demko. Debiut przesłuchany po macoszemu, więc się nie będę wypowiadał. Jak gdzieś się pojawi, to zaraz znika. Może trochę offtop, ale zauważyłem, że z pewnych distr dużo wydawnictw schodzi w chwilę, aby później się pojawić na aukcjach i discogsie za jakieś pojebane pieniądze. Moim zdaniem hype na pewne zespoły jest generowany przez januszy biznesu. Bo jak widzę sold outy po kilku minutach, a następnego dnia goście sprzedają z taka przebitką, że chuj to mnie coś rusza. Bo umówmy się januszkowi płyta się po jednym dniu nie znudziła.
if you can find it on the internet, it's not underground.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14499
Rejestracja: 5 lata temu

yog 2 tyg. temu

Z cd to chyba nie ma jakiegoś wielkiego problemu, nie ma amatorów na to i leżą cały czas w GoatowaRex, może z wyjątkiem As Imperial Sun Rises. Z winylami trochę armagedon był, bo ich pewnie z 1000 w obu pressach, a chętnych dużo więcej.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Epoxx
Tormentor
Posty: 754
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Bydgoszcz

Epoxx 2 tyg. temu

No wiadomo, za winyl więcej $$$. Ja tu nie tylko o Kommodusie mówię, ale często się taka januszerka odpierdala i nie kupisz normalnie w sklepie, tylko jak chcesz zakupić musisz przepłacać na aukcjach. Chociażby, z naszego podwórka Truchło, a takich przykładów jest od groma. Widzę, że te demka na CD w GR są. Jakieś cła się płaci dodatkowo ? Ktoś coś wie.
if you can find it on the internet, it's not underground.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14499
Rejestracja: 5 lata temu

yog 2 tyg. temu

Dani pisał, że powypełniał należyte papiery do sprzedaży w Polsce i podatek ma być z jego strony opłacany, więc ewentualnie te 8,50. W teorii przynajmniej, bo z naszą pocztą nigdy nie wiadomo.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 3637
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Stolica Kujaw Zachodnich

Vexatus 2 tyg. temu

yog pisze:
2 tyg. temu
No, nie było na szczęście i bardzo dobrze, że mnie nikt nie ubiegł, bo bym się wkurwił.
No to dobrze się stało, że temat wrzuciłeś i że ostatnio byłem bardzo zajęty i miałem mało czasu na pisanie na forum (nawet nie zauważyłem, że SB zamknięty i że jest dyskusja na ten temat :)), bo Kommodus jest (a raczej był) u mnie prawie na szczycie listy zespołów do wrzucenia. Gdybyś nie wrzucił to do końca tygodnia zapewne byś się zdenerwował. ;)
Awatar użytkownika
brzask
Master Of Reality
Posty: 254
Rejestracja: miesiąc temu
Lokalizacja: Kalisz

brzask tydzień temu

Przesłuchałem debiut, podoba mi się bardzo.

Pierwsze moje skojarzenia kierują się w stronę Darkthrone /i to w sumie bardziej tego nowszego/
Mam tu na myśli głównie brzmienie gitar i niektóre riffy oraz naleciałości punk/hc.
Ale idąc dalej .. muzyka tego jegomościa jest bardziej urozmaicona i świeża (by nie powiedzieć przebojowa) niż Norwegów - mniej tu monotonii a więcej fajnych umiejętnie powplatanych smaczków...nie wspomnę już o tej super-trąbce.

Trudno uwierzyć, że gość całość robi sam..

Kroi się zakup.
Ostatnio zmieniony 13 paź 2021, 22:29 przez brzask, łącznie zmieniany 1 raz.
'napuchną mną drzewa'
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14499
Rejestracja: 5 lata temu

yog tydzień temu

On nie do końca tak zupełnie sam jak ten wilk, ma popleczników - jakiś gość sesyjnie tłucze w gary, a od trąbki najpierw był jeden, a teraz (na etapie albumu) drugi gościnnie koleżka. Resztę robi sam.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
brzask
Master Of Reality
Posty: 254
Rejestracja: miesiąc temu
Lokalizacja: Kalisz

brzask tydzień temu

Zgadza się, faktycznie - na bandcampie pod każdym wydawnictwem są wymienieni partnerzy zbrodni ..że tak się wyrażę :twisted:

Skończyłem dziś odsłuch wszystkich splitów i dalej jestem pod wrażeniem.

Dla mnie jeden z najlepszych, ciekawszych nowych projektów bm jaki wyszedł w ostatnich latach.
'napuchną mną drzewa'
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14499
Rejestracja: 5 lata temu

yog tydzień temu

brzask pisze:
tydzień temu
(...) jeden z najlepszych, ciekawszych nowych projektów bm jaki wyszedł w ostatnich latach.
No, oczywiście.
Destroy their modern metal and bang your fucking head

Wróć do „Black Metal”