Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 5059
Rejestracja: 9 lat temu

Dordeduh

DiabelskiDom

Obrazek
Wczoraj ktoś pisał w zbiorczym śmietniku o tej kapeli, dzisiaj postanowiłem więc od rana posłuchać dla przypomnienia pierwszej płyty i w końcu sprawdzić drugą, bo do tej pory nie miałem przyjemności. A tu wątku nie ma!

Zespół dwóch z trzech najważniejszych członków rumuńskiej Negură Bunget, po rozpadzie której Hupogrammos i Sol Faur założyli właśnie bohaterów tematu, a Negru kontynuował historię macierzystej grupy z nowymi muzykami.
Muzycznie na debiucie kontynuują, co zrozumiałe i oczekiwane, dźwięki z OM, czyli albumu Negury przez wielu uważanego za najlepszy (chuja prawda, najlepszy jest 'n crugu bradului). Bardzo dawno go nie słuchałem, a okazało się, że sporo rzeczy z niego zostało mi w głowie i ta ponad godzina zleciała mi naprawdę przyjemnie. Oczywiście nie jest to muzyka na tło do zmywania naczyń, wymaga pewnego skupienia ze względu na bogactwo aranżacji, ale ze względu na wysokie umiejętności kompozytorskie twórców nie przytłacza, nie nudzi a rozmach jest ukryty pod folią przystępności.
Drugiej płyty, czyli HAR posłuchałem dzisiaj pierwszy raz, mając w pamięci to, co mi się obiło o uszy na jej temat wcześniej, że już atmosferycznego i progresywnego blacku jest dużo mniej a kapela poszła w progresywny metal jako taki. I w sumie tak jest, ale ponieważ #wysokieumiejętnościkompozytorskie, to płyta jest, uważam bardzo udaną kontynuacją poprzedniczki, jednocześnie będąc dużym krokiem w rozwoju. Bo faktycznie, całość zamiast "progresywny i atmosferyczny black metal" powinna być raczej określona jako "progresywny metal". Folkowych naleciałości, teł i wykończeń jest również sporo, ale kompozycje trzymają się kupy i tak samo, jak na debiucie, mimo rozbudowania zapewniają słuchaczowi przestrzeń i komfort obcowania z czymś dużym, ale bez obezwładnienia go i bez popisywania się instrumentalną masturbacją.

Oczywiste jest, że na takie granie trzeba mieć ochotę, bo jeśli chcesz słuchać wkurwionego thrash/blacku, to obydwie płyty Dordeduh wypierdolisz przez okno. Jednak przy chęci na spokojniejesze, bardziej progresywne granie, ale jednak ciągle metalowe obydwie płyty projektu sprawdzą się wyśmienicie. Uważam, że o wiele lepiej posłuchać takiego Dordeduh, niż czegokolwiek z ostatnich płyt Enslaved, które, jakby nie patrzeć, eksploruje dzisiaj podobne rejony.



Skład:
Flavius Misarăș - Bass, Vocals (backing) (2009-present) Mirthless, ex-The Thirteenth Sun
Sol Faur - Guitars, Keyboards, Hammered dulcimer, Xylophone (2009-present) Sunset in the 12th House, ex-Negură Bunget
Hupogrammos - Vocals (lead), Guitars, Keyboards, Hammered dulcimer, Bucium, Percussion, Toacă (2009-present) ex-Makrothumia, ex-Wiccan Rede, Sunset in the 12th House, ex-Negură Bunget
Putrid - Drums, Percussion, Toacă (2016-present) Argus Megere, Blutrină, Ordinul Negru, Sincarnate, Spiritual Ravishment, Nocturn (live), ex-Makrothumia, Stellar Soul, Sunset in the 12th House, WarChant, ex-In Ruins, ex-Syn Ze Șase Tri
▼ Byli muzycy
Ovidiu Mihăiță - Drums, Percussion (2009-2012)
Sergio Ponti - Drums (2012-2016) The Critical Failure, ex-Illogicist, ex-Ephel Duath, ex-Egin, ex-Kalevala, ex-Martin Barre, ex-Sunset in the 12th House
▼ Muzycy koncertowi
Job Bos - Keyboards (2013-present) The Ruins of Beverast (live), ex-Beliar, ex-Dark Fortress, ex-Hate Meditation, ex-Nachtmystium, ex-In the Woods... (live), ex-Satyricon (live), ex-Ethereal (live), ex-Dood
Gabi Karban - Bass (2017-present) ex-Makrothumia, ex-Negură Bunget (live)
Septimiu Hărşan - Drums (2025-present) CodeRed, Disavowed, Indian Fall, Mass Infection, Necrovile, The Thirteenth Sun, Nader Sadek (live), Aria Urbana, Moordzucht, Neuromorph, ex-Pestilence, ex-Spectral, ex-Autokrator, ex-Celest, ex-FusionCore

Thelemnar - Drums, Percussion (2009-2010) Secrets of the Moon, ex-Bloody Thorns, ex-Debauchery, Church ov Melkarth, ex-Embedded, ex-Krieg, ex-Mosaic, ex-Black Crucifixion (live), ex-The Vision Bleak (live), ex-Morbus, ex-Eudaimony, ex-How We Leave This Place
Sergio Ponti - Drums, Percussion (2009-2012) The Critical Failure, ex-Illogicist, ex-Ephel Duath, ex-Egin, ex-Kalevala, ex-Martin Barre, ex-Sunset in the 12th House
Arioch - Keyboards (2009-2010) Secrets of the Moon, Svarrogh (live), The Ruins of Beverast (live), ex-Abztract Fortune, ex-Sael, ex-Dark Fortress (live), ex-Odem Arcarum, ex-Reign of Decay, ex-Negură Bunget (live)
Gallalin - Hammered dulcimer, Bucium, Xylophone, Keyboards, Vocals (backing) (2010-2013)
Mihai Moldoveanu - Bass (2013-2017) Sunset in the 12th House
Dyskografia:
2010 - Valea omului [EP]
2012 - Dar de duh
2021 - Har
2025 - Timpul Intailor (Live at ProgPower Europe 2023) [single]

MA: https://www.metal-archives.com/bands/Do ... 3540313662
BC: https://dordeduh.bandcamp.com/music
Panzer Division Nightwish

Tagi:
Awatar użytkownika
Summerisle
Master Of Reality
Posty: 274
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Kraków

Summerisle

Brawo za temat. Dla mnie Dordeduh to naturalna kontynuacja stylu i atmosfery znanych z ostatnich albumów Negury nagranych w #jedynymsłusznymskładzie. Od pierwszego odsłuchu "Dar De Duh" słychać doskonale, że to co było najlepsze w NB teraz funkcjonuje w Dordeduh. Negru próbował kontynuować NB - z jakim skutkiem to wiadomo, a im dalej w szło się w ten las, tym gęstwiny i mgły było coraz mniej. Ale to temat nie na to miejsce.

Z dwóch dotychczas wydanych albumów lepiej mi się słucha debiutu. "Dar De Duh" to dla mnie dzieło skończone. Te prawie 80 minut muzyki jest cholernie zajmujące i angażujące. Do wykonania i umiejętności muzycznych twórców nie ma się co przyczepiać - wszystko tutaj gra i śmiga. Uwielbiam za to jak ten album został skomponowany z poszczególnych utworów - pierwszy na płycie "Jind de tronuri" zawsze bardzo kojarzył mi się z takim opusem jak znany z "Om" "Țesarul de lumini", przy czym ten numer wg mnie przebija klasyka NB. Natomiast następne 4 utwory stanowią dla mnie jeden wielki ponadtrzydziestominutowy opus, który tylko dla porządku został podzielony na osobne utwory. Zawsze gdy słucham tego albumu rozmywają mi się granice pomiędzy kompozycjami - nie ma szans, żebym słuchał tylko jakiegoś jednego-dwóch utworów i nie poczuł, że są wyrwane z kontekstu. Nagrane na nowo "Zuh" (znacznie dłuższy niż wersja z epki) i "Cumpăt" wraz z teledyskowym "Dojană" dopełniają ten genialny album.

Pamiętam, że mijały długie lata po debiucie i już prawie straciłem nadzieję na drugi album. Ale ostatecznie doczekałem się i co najważniejsze - nie zawiodłem się. Dwójka jest również znakomita i mimo, że to już mniej albo nawet wcale nie blackmetalowe granie, to nadal czuć bardzo charakterystyczny styl rozwijany przez lata. Na "Har" jest znacznie więcej śpiewanych wokali, więcej progresywnych patentów, mniej typowego BM-owania, mniej gwałtowności w muzyce.

Obie płytki mam w chyba najbardziej wypasionych wydaniach - "Dar De Duh" na 2CD+DVD, "Har" na 3CD+DVD. Jedyne co mnie irytuje, to format wydania, który rozmiarami zbliżony jest do płyt winylowych - średnio mam gdzie to trzymać.

Bardzo jestem ciekawy co Dordeduh przyniesie na albumie nr 3 - minęło już 5 lat od wydania "Har" a tu cisza. Tym razem Hupogrammos nie może już się tłumaczyć płodzeniemi wychowywaniem dzieci (tak jak to było w przypadku długiego odstępu pomiędzy debiutem a "Har") 8-)