Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 4432
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Opole

Der Blutharsch

Hajasz 4 lata temu

Obrazek

Obrazek

Der Blutharsch to moim zdaniem najlepszy przedstawiciel nurtu martial industrial, neofolk. Za zespołem stoi Albin Julius, który założył zespół w 1996 roku po zakończeniu działalności The Moon Lay Hidden Beneath A Cloud. Co do nazwy to istnieje kilka wersji znaczenia, zakrzepła krew albo krwawy lodowaty śnieg. Jednakże prawdziwa historia nazwy wiążę się ze Szwajcarską Kompanią Najemników z 1600 roku.

W 1996 roku ukazuje się debiutancki niespełna 30 min album zespołu zawierający muzykę w stylu dark ambient ze sporą ilością sampli z przemówieniami z okresu wojen światowych oraz piosenek ze starych kabaretów.

Po problemach z dostaniem debiutanckiego albumu Albin zakłada własną wytwórnię WKN Wir Kapitulieren Niemals czyli Nigdy Się Nie Poddamy a wszystkie nagrania odbywać się będą w studiu Temple 451. Mnogość pomysłów i płodność muzyczna spowoduje ukazanie się pod szyldem Der Blutharsch dziewięciu pełnych albumów, kilku MCD oraz sporej ilości EP'ek. Muzyka Der Blutharsch z płyty na płytę zacznie mocno ewoluować z mrocznego martial industrialu do melodyjnej wersji rocka lecz nadal zakrapianej militarnymi elementami.

Przełomem stanie się płyta Time Is Thee Enemy! na której znajdzie się słynny slogan że Mundury Się Zmieniają lecz Rock N Roll trwa wiecznie.

Kolejne płyty a ukażą się jeszcze trzy zawierać będą właśnie takie rockowe granie aż w końcu nadejdzie moment, że Albin odkryje zalety pewnej roślinki i już pod zmienioną nazwą zacznie nagrywać płyty z krautrockiem.

Kontrowersje będą wywoływać nie tylko wypowiedzi Albina, który nie może koncertować w Szwajcarii mówiąc "Nie możemy wjechać do Szwajcarii bo oskarżają nas o propagowanie nazizmu. Jakie to śmieszne, że nie możemy zagrać w kraju, który zgromadził całe złoto po Żydach zabitych w obozach koncentracyjnych". Co ciekawe Der Blutharsch razem z Death In June zagrali koncert w Izraelu 9.10.2004 mimo, że pierwsza próba w tym samym roku nie doszła do skutku a cała sprawa obiła się o Knesset, burmistrza Tel Awiwu i Ligę Przeciwko Zniesławieniu.

Pierwszy koncert Der Blutharsch w Polsce oczywiście wywołał całą falę protestów jednakże doszedł do skutku w jednym z wrocławskich klubów.

Byłem tam i nic się nie wydarzyło co by można uznać za kontrowersyjne. Pierwotnym logo zespołu była Sig Rune w trójkątnej tarczy ale ze względu na podobieństwo do loga oddziałów SS (zawierały dwie Sig Runy) zostaje zmienione na nazwę zespołu wkomponowaną w żelazny krzyż.

Zespół wydał kilka Ep'ek współdzielonych z innymi kontrowersyjnymi zespołami jak neofaszyści z ZetaZeroAlfa i Sotto Fascia Semplice, austriackim doom metalowym Our Survival Depends On Us (tu nie wiem w czym te kontrowersje) a także z anarchistycznym industrialnym Terroritmo.

Wybrana dyskografia:
1996 - Der Blutharsch
1998 - Okkult Festival 20.06.1998 [split z SRP / NON]
1998 - Der Sieg Des Lichtes Ist Des Lebens Heil!
1999 - The Pleasures Received In Pain
1999 - Gold Gab Ich Für Eisen [live]
2000 - The Long Way Home [live]
2000 - The Track Of The Hunted
2001 - When All Else Fails!
2003 - Time Is Thee Enemy!
2005 - Live At The Monastery [live]
2005 - When Did Wonderland End?
2006 - Live In Copenhagen [live]
2007 - The Philosopher's Stone
2008 - Kreuzung Drei [split z Reuthoff]
2009 - Flying High!
2009 - A Night Of Confusion [live]
2010 - Live In Leiden [live]
2010 - Live In Praha [live]
2020 - Bologna [live]









[Der blutharsch - So bring your iron rain down upon me / usunięty z vimeo na prośbę Albina Juliusa]

BC: https://derblutharsch.bandcamp.com/music
Discogs: https://www.discogs.com/artist/39039-Der-Blutharsch
GRINDCORE FOR LIFE
Lis
Moderator globalny
Posty: 1357
Rejestracja: 5 lata temu

Lis 4 lata temu

Nawet jednego posta? Klasyka, a dla mnie osobiście najlepszy martrial industrial jaki istnieje, lubię The Moon Lay Hidden Beneath A Cloud, ale dopiero w Der Blutharsh imo Albin rozwinął skrzydła. Pierwsze płyty to mistrzostwo świata, tak od 2003 roku, czyli od czasu kiedy zaczął inkorporować rockowe elementy, zaczynam się już gubić, ale znam Time Is Thee Enemy! i Flying High! I też bardzo lubię.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 4432
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 4 lata temu

Dla mnie ten zespół nie nagrał żadnej słabej płyty. Uwielbiam wszystkie, czczę wszystkie.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 4349
Rejestracja: 4 lata temu

pit 2 mies. temu

Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 4432
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 2 mies. temu

Od dzisiaj jadę wszystkie płyty począwszy od The Moon Lay Hidden, Der Blutharsch i kończąc na And The Infinite Church. To będzie prawdziwa uczta.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 4349
Rejestracja: 4 lata temu

pit 2 mies. temu

Pod nazwą "Der Blutharsch And The Infinite Church Of The Leading Hand" Albin wypuścił kilka naprawdę zajebistych strzałów, zwłaszcza w kolaboracjach oraz "Kosmiczny Spust".

Albumik z Dudem pcha się na moje podium roku. Jak tego słucham zapalają mi się w głowie lampki o nazwach: Morricone, Leonard Cohen, The Gun Club, Slim Cessna, Zoviet France, The Cramps, La Monte Young, Cosmic Jokers. W ostatnim kawałku użyli chyba "odwróconego" reverbu (trade mark Cyclobe), uwielbiam ten efekt, świetnie sprawdza się na wszystkim co akustyczne.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 4432
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 2 mies. temu

Mi te kolaboracje po nawróceniu jakoś nie podobają się poza tą z Derniere Volonte no ale to był pewniak. Reszta czyli te z Aluk Todolo, White Hills, Wolvennest i Skullflower mają tylko przebłyski. Teraz Król Koleś i jeszcze nawet nie słuchając tego materiału tylko widząc okładkę momentalnie wiedziałem, że szykuje się jakaś dobra jazda. No i dobrze wyczułem.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 15510
Rejestracja: 5 lata temu

yog 2 mies. temu

Akurat sobie dziś kontemplowałem, czy by kolaboracji z Aluk Todolo nie zdjąć z półki i nie posłuchać (czego ostatecznie nie uczyniłem), a tu podobno Albin Julius nie żyje.

https://www.spqrlabel.com/albin/
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 4349
Rejestracja: 4 lata temu

pit miesiąc temu

No kur... Wszyscy fajni z tej sceny odchodzą przedwcześnie.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 4432
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz miesiąc temu

Wczoraj kiedy Maciej wstawił info myślałem, że to kierwa mega ponury żart ale Hauruck SPQR jaj sobie nie robi. Dzisiaj od rana internety pękają od tej wiadomości. Kierwa tym razem odszedł ktoś o kim ludzie nie zapomną za tydzień, miesiąc, rok. Odszedł ktoś mega ważny dla wielu scen muzycznych. Der Blutharsch był w Polsce tylko dwa razy!!! Pierwszy raz jeszcze jako oryginalny a drugi raz już po dodaniu kolejnych słów. Byłem na obu koncertach i o ile ten pierwszy ledwo co doszedł do skutku z wiadomych przyczyn ten drugi odbył się już bez problemów. Wtedy też ja i kilku znajomych mogliśmy chwilę porozmawiać z Albinem, który po prostu stał w kolejce po winko w klubie. 10 cm peksy, rasowy wąsiur i tyrolska czapeczka z piórkiem. Ten widok wielu zapamiętało. Niesamowicie sympatyczny facet, koneser win, muzyczny pracoholik. Jak sam wtedy powiedział, że jego największymi idolami byli Prince i David Bowie bo tak jak oni on też większość swojego życia spędzał w swoim domowym studio i nagrywał kolejne piosenki. Zbytnio nie lubił rozmawiać z dziennikarzami muzycznymi bo jak twierdził zadają zawsze te same głupie pytania albo są słabo obeznani w tematach poza muzycznych, a które lubił Albin jak choćby rozmawiać o podróżach po świecie. Z wiekiem całkowicie przestawał prowadzić polemikę na tematy związane z faszyzmem i nazizmem o co ciągle był oskarżany. Jak sam powiedział wyjaśniał to setki razy i już nie chce więcej. W jego dyskografii są płyty i kolaboracje z najlepszymi i najbardziej kontrowersyjnymi zespołami. Nagrać coś z Albinem to był zaszczyt i nie miało znaczenia czy ktoś prosił o to Albina czy też odwrotnie to Albin kogoś prosił.

Death In June wydaje dwie najlepsze płyty z militarnym industrialem właśnie we współpracy z Albinem, Boyd Rice wydaje wykurwisty album z cyklu z przyjaciółmi ale ten jedyny raz zmieniony na z diabłami (Boyd Rice And Fiends). Pomysł sielankowych zdjęć z krasnalami to oczywiście inicjatywa Albina. W Der Blutharsch kiedy zapytany o powód wydawania płyt z bardzo minimalistyczną oprawą odpowiedział "A po co te inne zbędne informacje, które i tak nie są ważniejsze od muzyki. Mogę wydawać płyty bez okładek, tytułów płyt. To są nieważne szczegóły". Faktycznie prawie wszystkie płyty Der Blutharsch wydawane są bez książeczek, zdjęć i tytułów utworów. Tutaj ciekawostka jest taka, że kiedy zapytany Albin o tytuły utworów w Der Blutharsch odpowiedział, że one mają tytuły tylko są głupie bo najczęściej są nimi pierwsze wersy tekstów. Kolejna ciekawostka to ta związana z wydaniem boxu Fire Danger Season, na którym pierwotnie miała się znaleźć płyta z coverami zespołu, które nagrały inne zespoły. Obok zaproszonych Albin otrzymał też inne od zespołów, które się dowiedziały i tak mu przypadły do gustu owe, że zamiast jednej płyty z coverami w boxie są dwie.

Der Blutharsch pozostawił po sobie tylko dwa teledyski i oba kontrowersyjne chociaż tego do In The Hands Of The Master nic nie przebije. Zapytany w jednym z wywiadów o czym jest ten obraz odpowiedział krótko, że tak sobie wyobrażał ostatnie dni w pewnym bunkrze w Berlinie.

Po słynnej zmianie "mundurów" w 2005 roku jego zainteresowania przeniosły się w rejony religii, mistycyzmu, halucynacji i szeroko pojętego zielarstwa. Mimo, że zmienił się image, styl muzyczny, cała otoczka Albin pozostał sobą. Na scenie praktycznie nic nie mówi tylko grają utwór za utworem ale poza sceną wystarczyło popatrzeć, gdzie kłębi się większy tłum aby wiedzieć, że tam właśnie ludzie otoczyli Albina i słuchają jego opowieści z winkiem w dłoni. Facet miał 54 lata i odszedł do krainy wiecznych łowów polować na białe bizony. Niepowetowana strata. Kiedy sobie przypominam, że jeszcze jakieś dwa tygodnie temu kiedy zamawiałem płytę z Królem Kolesiem w mailu jak to miał w zwyczaju dziękował i jarał się jak dziecko z nowego albumu.

Najbardziej lubię westerny kiedy główny bohater i jeszcze do tego ledwo żywy odjeżdża na koniu w stronę zachodzącego słońca. Patrząc na okładkę ostatniej płyty skojarzenia mam identyczne. Zakończyła się kolejna epoka a scena straciła jeden z diamentów a ich z roku na rok jest coraz mniej.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 4432
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz miesiąc temu

Obrazek
GRINDCORE FOR LIFE

Wróć do „Industrial / Ambient / Electronic”