Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3716
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Opole

Death In June

Hajasz 3 lata temu

Obrazek

Obrazek

Death In June to jeden z moich ulubionych projektów. Założony w 1981 roku i w składzie same tuzy czyli Douglas Pearce, Tony Wakeford i Patrick Leagas.

W trakcie dziejów skład ulegał zmianą i obecnie stałym człowiekiem jest tylko Douglas P. Muzyka Death In June to neofolk ale w trakcie całej twórczości pojawiały się elementy postindustrialu, martial industrialu i apokaliptycznego folku. Zespół niesłusznie posądzany o faszyzm i nazizm. Douglas jest wielkim fascynatem historii III Rzeczy oraz całej II Wojny Światowej. Jako logo Death In June przyjął Totenkopf zdobiący nakrycia głowy oficerów Waffen SS.

Twórczość Death In June można podzielić obecnie na cztery okresy. Pierwszy najwcześniejszy to fascynacja mroczną muzyką lat 80-tych jeszcze trochę kulawa i niespójna na pierwszych albumach. W tym okresie przełomem staje się album Nada! nagrany z Davidem Tibetem ale już bez Tony'ego Wakeforda.

Rozwinięcia tego albumu to dwie kultowe płyty z tego okresu i dwie jednakowoż kontrowersyjne. The World That Summer z 1986 i przede wszystkim Brown Book z 1987 zakazana prawie w całej Europie. To właśnie na tej płycie Douglas osiągnął apogeum tajemniczości, mroku i elektronicznych fascynacji.

Drugi okres to raptem dwa niesamowite albumy. Fascynacja neofolkiem, akustyczne gitary, dzwonki i rożne sample. But, What Ends When the Symbols Shatter? to kamień milowy w muzyce neofolk i jedna z najlepszych płyt w całym gatunku. Druga to Rose Clouds of Holocaust, na której to ostatni raz usłyszymy Davida Tibeta.

Trzeci okres to współpraca z Albinem Juliusem z Der Blutharsch, która zaowocowała dwoma chyba najbardziej mrocznymi i militarnymi płytami w dorobku Death In June. Dochodzą odgłosy maszerujących wojsk, sample przemówień i dźwięki starych grających pocztówek. Take Care And Control i Operation Hummingbird to właśnie te płyty.

Ostatni czwarty okres to już solowe dokonania Douglasa, które znacząco tracą na wartości w porównaniu do poprzednich. Jednak i wśród nich jest perełka czyli płyta All Pigs Must Die bezpośrednio odnosząca się do szefostwa kultowej kiedyś World Serpent.

Kolejne lata to dosyć wyraźna zniżka formy solowych wydawnictw ale ponownie zostaje nawiązana współpraca z Juliusem i jeszcze jednym świrem Boydem Ricem. Efektem tego jest kolaboracyjny przecudowny album Boyd Rice & Fiends - Wolf Pact. Z ważniejszych kolaboracji warto posłuchać Death in June / Les Joyaux de la Princesse - Östenbräun, Death in June presents Kapo! z Richardem Leviathanem oraz płytę Boyd Rice and Friends - Music, Martinis & Misanthropy choćby dla niesamowitego utworu a zwłaszcza jego tekstu Disneyland Can Wait.

Douglas P otwarcie mówi o swoim homoseksualizmie więc jeżeli już to Cię gorszy to nie zadawaj sobie trudu dla muzyki. Jeżeli jednak macie to gdzieś to dyskografia jest spora i wiele dobrej muzy się znajdzie.





Discogs: https://www.discogs.com/artist/39344-Death-In-June
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Pan Efilnikufesin
Tormentor
Posty: 2008
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Gówno

Pan Efilnikufesin 3 lata temu

Wiedziałem że gdzieś mam dwie szóstki. Prawie szataniści. Fuuuuj!!!
Lubię plakaty o treści szatanistycznej.
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 3246
Rejestracja: 3 lata temu

pit 3 lata temu

Douglas skończył się na Crisis. ;) A poważnie wszelkie oskarżenia pod jego adresem mogą być bezpodstawne, ale w pewnym momencie sam pogubił się w "taktyce szoku" do tego stopnia, że masa osób przestała chcieć z nim pracować, np. Rose McDowall i wszyscy z Coil (btw. Hajasz co sądzisz o Coil?). Inna sprawa, że gdyby coś było na rzeczy w ogóle nie rozpoczęli by z nim współpracy.
Smurfs don't lay eggs! I won't tell you this again! Papa Smurf has a fucking beard! They're mammals.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3716
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 3 lata temu

Tylko Crisis to kompletnie inne granie. Czy wszyscy z Coil nie chcieli współpracować z Pearcem to też tak nie było bo generalnie Death In June nie współpracował z muzykami z Coil wcale. John Balance zagościł w kilku kawałkach ale o współpracy nie było mowy.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 3246
Rejestracja: 3 lata temu

pit 3 lata temu

Nie mówię o wspólnym albumie. Oni się przyjaźnili, a po kilku odpałach Pearce'a zerwali kontakty. Balance jak Balance, ale udział Ossiana Browna w DiJ był dość znaczny.
Tylko Crisis to kompletnie inne granie.
Chodziło mi o przekaz, sugerujący że DiJ to tylko gra na osobistych fetyszach. Zerknąłem na wiki, wygląda na to, że Crisis się reaktywowało.
Smurfs don't lay eggs! I won't tell you this again! Papa Smurf has a fucking beard! They're mammals.
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2554
Rejestracja: 4 lata temu

DiabelskiDom 3 lata temu

Nada!, Symbole, Operacja i Chmury to są doskonałe materiały. Pozostałych albo nie słyszałem albo słyszałem pobieżnie, bo zawsze jakoś miałem tak, że jak się zabierałem za sprawdzanie kolejnych płyt to zostawałem po raz kolejny i kolejny z "She Said Dsetroy", "He's Disabled" czy"Gorilla Tacticts" i nie było już czasu na słuchanie czegoś innego ;)
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 13078
Rejestracja: 4 lata temu

yog 3 lata temu

93 Dead Sunwheels słyszałem i nie pamiętam za dobrze. But, What Ends When The Shymbols Shatter? i Rose Clouds of Holocaust zajebiste były na tyle, że mi się nie chciało jeszcze po inne sięgać, ale przy okazji pewnie nieco więcej słyszałem, nie natykając się przy tym na chujnię. Tytuł płytki o symbolach chyba zainspirował Primordial do nowej okładki ;)
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 13078
Rejestracja: 4 lata temu

yog 2 lata temu

Nowy album ESSENCE!:

Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 3246
Rejestracja: 3 lata temu

pit 2 lata temu

Wtórne.
Smurfs don't lay eggs! I won't tell you this again! Papa Smurf has a fucking beard! They're mammals.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 13078
Rejestracja: 4 lata temu

yog 2 lata temu

Trudno się było po Death in June czegoś innego spodziewać :P Ale fajnie, bo akurat się zastanawiałem czy In the Sign of Evil nie kupić, a tu mi wyskakuje, że taka krzyżacka okładka w nowym DI6.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3716
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 2 lata temu

pit pisze:
2 lata temu
Wtórne.
A czego się spodziewałeś? Pearce nie musi niczego już udowadniać bo umrze z napisem kult na grobie. To po prostu dobra płyta i tyle. Po All Pigs Must Die i Alarm Agents zdecydowanie nastąpiła zniżka formy chociaż Peaceful Snow mile mnie zaskoczył a po Essence po cichu liczyłem na coś nowego poza intrygującą okładką. Trochę szkoda.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 3246
Rejestracja: 3 lata temu

pit 2 lata temu

Wystarczyłoby żeby znów trochę eksperymentował. C93 wróciło z niezłą płytą, nie odkryli na nowo koła, ale nowy gitarzysta, lira korbowa i dudy robią dobrą robotę.
Smurfs don't lay eggs! I won't tell you this again! Papa Smurf has a fucking beard! They're mammals.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3716
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 2 lata temu

Myślę, że DIJ też w kwestii eksperymentów powiedział wszystko bo nagrał kolaboracje z najważniejszymi na scenie.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 3246
Rejestracja: 3 lata temu

pit 2 lata temu

Macie Dougiego w The Eye:

Smurfs don't lay eggs! I won't tell you this again! Papa Smurf has a fucking beard! They're mammals.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 13078
Rejestracja: 4 lata temu

yog 2 lata temu

Z Death in June jest taka zabawna historia, że typiara, co robiła foty na albumy takie, jak The Rule of Thirds czy Black Angel - Live!, niejaka Claudia Patatas, ostatnio stała się dość sławna za sprawą nazwania swojego syna Adolf Hitler.

Obrazek

Jeśli o samo DI6 idzie, to po Rose Clouds of Holocaust równia pochyła, choć tego ostatniego krzyżackiego materiału nie słyszałem. Najlepiej mi wchodzą wspomniane różyczki, The Wörld Thät Sümmer i But, What Ends When The Symbols Shatter?

Początki to takie prawie Joy Division (na live z '82 pod tytułem Oh How We Laughed to brzmi jak ciutkę bardziej punkowe Joy Division). Gdzieś w okolicach Nada! / The World That Summer zaczyna się prawdziwe Death in June i jest to miłe dla ucha, dość usypiające plumkanie, niepozbawione uroku.

Te projekty Douglasa z gwiazdorami w stylu Davida Tibeta czy Boyda Rice'a to takie zwykle bardziej audiobooki, niż muzyka, czasem tam padają bardzo ciekawe zdania (szczególnie z ust Tibeta, pewnie skądś te zdania zajebał).

Miałem jakoś jeszcze nawiązać do tego rzekomego nazizmu, jakiegoś elitaryzmu i tak dalej, które moim zdaniem w muzie Death in June są mocno obecne (ten elitaryzm głownie, niekoniecznie nazizm, bo prędzej faszyzm pewnie), ale jednak mi się nie chce pół dnia spędzać na pisaniu :P Napiszę tylko, że jest w tym jakaś próba mitologizacji europejskiej historii i jakoś to do mnie trafia na takim naiwnym, romantycznym gruncie.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3716
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 2 lata temu

yog pisze:
2 lata temu
Jeśli o samo DI6 idzie, to po Rose Clouds of Holocaust równia pochyła
Chyba źle słuchałeś skoro rzucasz takie stwierdzenie bo właśnie po tym albumie wychodzą takie ciosy jak Kapo, Take Care..., All Pigs... i przede wszystkim niesamowity składak z rzadkimi kawałkami Abandon Tracks!
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 13078
Rejestracja: 4 lata temu

yog 2 lata temu

Abandon Tracks akurat nie słyszałem, choć z 23 płyty przerobiłem :P Akurat Kapo! i All Pigs Must Die rzeczywiście najlepsze, ale przy takiej Operation Hummingbird troszkę mi się zdarzało ziewnąć nie raz. Z tego czasu jeszcze ten ostatni koncert Death in June w minionym tysiącleciu, Heilige! też bardzo miły, ale ogólnie koncertówki tego projektu są przyjemne niezmiernie, bo jednak trochę hitów mieli, a na żywo zwykle są one z jakimś małym twistem, w nowej i zwykle ciekawej aranżacji.

Jeszcze do All Pigs Must Die wracając, to wydaje mi się być trochę nierówna. Dawno tego nie słyszałem i miałem dobre wspomnienia, ale jednak te takie industrialno-noisowe oblicze DI6 średnio mnie przekonuje. Bunkry czy Kameradschaft też dobre, ale słyszałem ten Take Care and Control cały raz w swoim życiu, więc mocnego stanowiska nie będę przyjmował. Rose Clouds of Holocaust to jednak dla mnie najlepsza płyta (ale też i dawno temu poznałem jako pierwszą czy drugą po ...Symbols Shatter?), stąd słuchając dyskografii zjazd był jak dla mnie już po niej, przy czym po All Pigs Must Die (i trochę tam też) wydaje się, że Douglas nie ma zbytnio pomysłów, a jak ma, to realizuje je na zasadzie "jestem geniuszem, co bym nie robił to wyjdzie wielka sztuka", po czym się nie przykłada :P

Na żywo bym bardzo chciał zobaczyć. Może też dlatego, że raczej nie zobaczę ;)
Destroy their modern metal and bang your fucking head

Wróć do „Industrial / Ambient / Electronic”