Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 3953
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Nirvana

#1

Post Wędrowycz » 2 lata temu

Obrazek Nirvana to zespół, którego nikomu przedstawiać nie trzeba. Spopularyzowali gatunek zwany grunge, ale stali się ikoną muzyki rockowej ogólnie. Przez jednych wielbieni, przez innych nienawidzeni. Ciężko odmówić jednak tego, że zapisali się na dobre w historii rocka. Ja słucham ich jakoś od podstawówki, przy czym miałem dłuższą ok. 10 letnią przerwę kiedy ich muzyka była dla mnie niestrawna (pewnie z powodu przesytu, podobnie miałem np. z Metallicą). Obecnie od ok. 2-3 lat co raz powracam do ich płyt z nieskrępowaną przyjemnością. Dziś do porannej kawy leci właśnie "Bleach" i choć znam na nim każdą nutę na pamięć to dalej przyjemnie słucha się tego jazgotliwego i brudnego nawalania w instrumenty. Dorobek pozostawili może i mały ale zdecydowanie ponadczasowy. Ciekawe czy obecnie dzieciaki również słuchają ich tak chętnie jak za moich czasów...

Dyskografia:
Bleach - pełniak (1989)
Nevermind - pełniak (1991)
Incesticide - składak/pełniak (1992)
In Utero - pełniak (1993)
MTV Unplugged In New York - koncertówka (1994)
From The Muddy Banks Of The Wishkah - koncertówka (1996)
Nirvana - składak (2002)
With The Lights Out - składak (2004)
Sliver - Best Of The Box - składak (2005)
Odium Humani Generis

Tagi:
deathwhore
Tormentor
Posty: 2537
Rejestracja: 2 lata temu

#2

Post deathwhore » 2 lata temu

W sumie lubię wszystko co nagrali, ale najbardziej Incesticide. Począwszy od samej okładki, która wygląda jak romantyczna wersja obrazków Nuclear Death, po chyba jednak najbardziej chorą muzykę w dorobku grupy, ale i nieco mniej osłuchane hity.

A ostatnio Nirvany słuchałem wracając z Mgły :D
Oblech
Awatar użytkownika
Bartz Blaue Reiter
Master Of Puppets
Posty: 106
Rejestracja: 2 lata temu

#3

Post Bartz Blaue Reiter » 2 lata temu

Nigdy jakoś nie słuchałem. Znam te największe przeboje ale nie mam za duże wiedzy o reszcie dorobku. Pamiętam tylko, że moja siostra kiedyś w brawo znalazła plakat z Cobainem a w moim LO dziewczyny które uważały się za "mroczne" musiały mieć przypiętą agrafkami naszywkę Nirvany. A było to całe lata po śmierci wokalisty więc trzeba przyznać, że jego legenda trwa i trwa.
nie wiem
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 3953
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

#4

Post Wędrowycz » 2 lata temu

deathwhore pisze:
2 lata temu
W sumie lubię wszystko co nagrali, ale najbardziej Incesticide. Począwszy od samej okładki, która wygląda jak romantyczna wersja obrazków Nuclear Death, po chyba jednak najbardziej chorą muzykę w dorobku grupy, ale i nieco mniej osłuchane hity.

A ostatnio Nirvany słuchałem wracając z Mgły :D
A to nietypowe, że najbardziej pasuje Ci "Incesticide" bo w gruncie rzeczy ten album to taka składanka odpadów z poprzedniej płyty. Sam ten album też bardzo lubię, jest na nim co najmniej kilka wyjebanych hiciorów np. "Dive", "Sliver", "Been A Son", "Big Long Now", "Aero Zeppelin" czy uwielbiany przeze mnie "Aneurysm". Racja w 100%, że jest to najbardziej chory materiał jaki wypuścili, ale zarazem mocno niespójny. Moim faworytem od lat jest natomiast "In Utero".
Odium Humani Generis
deathwhore
Tormentor
Posty: 2537
Rejestracja: 2 lata temu

#5

Post deathwhore » 2 lata temu

No nietypowe, wiem, że to odpady, ale co poradzę na to, że te odpady są dla mnie lepsze niż cokolwiek innego? Hiciory jak hiciory, ale tam jest np. Hairspray Queen. Może niespójne, ale jak pięknie tam widać, że ten zespół nawet gdy był "ładny" to był zepsuty.
Oblech
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 3953
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

#6

Post Wędrowycz » 2 lata temu

Cóż, pogrążony wiecznie w dragach i jakiś depresjach Kurt pisał dość chorą muzykę w sumie, że o tekstach już nie wspomnę, bo są one cholernie pojebane moim zdaniem.
A tak w ogóle to jest sporo wałków-odpadów, które ukazały się tylko na jakiś składakach czy singlach, tu jest przykład zajebisty:
Odium Humani Generis
deathwhore
Tormentor
Posty: 2537
Rejestracja: 2 lata temu

#7

Post deathwhore » 2 lata temu

No i znowu słucham Incesticide. Niespójna, odpady, ale dla mnie ten materiał jest wybitny. Z jednej strony cholernie przebojowe, z drugiej strony chore w chuj.
Oblech
Awatar użytkownika
Ryszard
Moderator globalny
Posty: 2604
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Forteca Trolli

#8

Post Ryszard » 2 lata temu

Szydera leciala, i nienawiść i hejty; bo jakby nie bylo metal mial zbawić rocka. A tu walek. Wyszla Nirvana i wszystko się spierdoło haha. Jako młody szatanista brudasów nie słuchałem (chociaz piosenki znałem na pamięć) a potem urosłem i zrozumiałem. Nirvana to chyba po Black Sabbath i Guns n Roses ważniejsze pkt w histori szarpidrutctwa. I posłucham se dzisiaj...
yog pisze: Powiem Ci, @Ryszard, co mi nie pasuje - o czym wspomniał zresztą też @deathwhore. To, żeś narobił dzieci nie czyni z Ciebie życiowego przewodnika żadnego z nas. Skończ z tym protekcjonalnym pierdoleniem.
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 3953
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

#9

Post Wędrowycz » 2 lata temu

po Black Sabbath napewno, ale Guns n Roses zawsze uważałem za gunwo i tak jest dotąd ;)
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 2065
Rejestracja: 2 lata temu

#10

Post Pioniere » 2 lata temu

@Wędrowycz analogicznie do greckiej sceny BM-owej z czasem może zmienisz zdanie, za jakieś 20 lat ;)
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 3953
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

#11

Post Wędrowycz » 2 lata temu

Jest to niby możliwe, ale moja wrodzona awersja do rudych może być nie do przeskoczenia :D
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
Ryszard
Moderator globalny
Posty: 2604
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Forteca Trolli

#12

Post Ryszard » 2 lata temu

ja dla przykladu uwielbiam rude ale piec sekund jakiegokolwiek utworu Rudego i wymiotuje.
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 2065
Rejestracja: 2 lata temu

#13

Post Pioniere » 2 lata temu

@Wędrowycz a co byś powiedział, jakby taki Nocturno Culto tak naprawdę był rudy, tylko se rozjaśniał perukę, by wyglądać jak typowy Norse Warrior? W sumie to i wśród tych typowych wojów rudych nie brakowało :P
deathwhore
Tormentor
Posty: 2537
Rejestracja: 2 lata temu

#14

Post deathwhore » 2 lata temu

Wędrowycz pisze:
2 lata temu
po Black Sabbath napewno, ale Guns n Roses zawsze uważałem za gunwo i tak jest dotąd ;)
Guns & Roses to jeden z najgorszych syfów jaki spotkał muzykę rockową. Nawet jeżeli mieli kilka zgrabnych kompozycji, to i tak są uosobieniem wszystkiego, czego nie znoszę w muzyce rockowej. Jest mi bardzo przykro, że ta nazwa pojawiła się w ogóle w tym temacie.

Też uważacie, że Cobain z tymi swoimi przeskokami od melodyjnych, prawie popowych zaśpiewów do dzikich wrzasków był bardziej ekstremalny i autentyczny od niejednego metalowego wyjca, buczka i skrzeczaka?
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 3953
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

#15

Post Wędrowycz » 2 lata temu

@Pioniere jeżeli są to farbowane lisy to bardzo dobrze :P sądzę że mogłoby to się przełożyć w jakiś sposób na moje postrzeganie owego jegomościa, choć muzycznie pewnie nie miałoby to dla mnie znaczenia ;)
@Ryszard rude są jak najbardziej spoko :) choć tutaj mowa jest o rudych - Axl Rose tak samo jak Dave Mustaine są dla mnie synonimami rudych ciotek i tak jak czuję awersję do nich samych tak samo ich muzyczne wypociny do mnie nie przemawiają wcale.
@deathwhore jak najbardziej - w ogóle Cobain naprawdę miał chory umysł mocno i to już od dziecięcych lat. Czytałem biografię, oglądałem dokumenty, wywiady z nim i muszę przyznać, że swoją osobą wydawał się być napewno w 100% szczery, właśnie ekstremalny (darł papę co nie miara) i autentyczny. Po latach wręcz jeszcze bardziej go szanuję niż za czasów fascynacji Nirvaną w wieku nastoletnim.
Awatar użytkownika
Ryszard
Moderator globalny
Posty: 2604
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Forteca Trolli

#16

Post Ryszard » 2 lata temu

deathwhore pisze:
2 lata temu
Wędrowycz pisze:
2 lata temu
po Black Sabbath napewno, ale Guns n Roses zawsze uważałem za gunwo i tak jest dotąd ;)
Guns & Roses to jeden z najgorszych syfów jaki spotkał muzykę rockową. Nawet jeżeli mieli kilka zgrabnych kompozycji, to i tak są uosobieniem wszystkiego, czego nie znoszę w muzyce rockowej. Jest mi bardzo przykro, że ta nazwa pojawiła się w ogóle w tym temacie.
1. Dokladnie tak samo pierdolilem i wielu postrzegalo Nirvane i Grunge więc kompletnie rozumiem. GNR bylo pierwszym zespolem wogole ktorego swiadomie sluchalem i kupowalem. W przeciagu moze roku zainteresowano mnie metalem a ze zaskoczylo.... tak sprzedalem kolezce z osiedla wszystkie kasety i moze z dziesiec lat gadalem jak @deathwhore - oczywiscie na sile :D Teraz juz jest inaczej bo nie mam potrzeby nikomu imponowac.
2. Mnie się wydaje że opinia przesadzona o ile w zamysle obiektywna. Zrobili dla rocka tyle co IRA z jedynką polskiemu hard & heavy
deathwhore
Tormentor
Posty: 2537
Rejestracja: 2 lata temu

#17

Post deathwhore » 2 lata temu

Też tak gadałem o Nirvanie, ale potem zmądrzałem. Guns 'n Roses to ma skumulowane cechy, których nienawidzę w muzyce rockowej, gwiazdorstwo i otoczka "dobrej, rock n rollowej zabawy". Gardzę. W dodatku mieli wyjątkowo wkurwiającego wokalistę, nie mogę tego kwakania słuchać. Nie wiem czy nie są jeszcze gorsi od Motley Crue. Chyba są, bo Motley Crue te uosabia te same, tragiczne cechy, ale nigdy nie nagrali November Rain, za które członków GnR powinno skazać się na 20 lat ciężkich robót w kamieniołomach. Temu gitarzyście z lokami, którego tak wszyscy kochają, powinni dodatkowo ujebać ręce przy samych ramionach, żeby musiał z łopatą zapierdalać w zębach. I, co bardziej istotne, już nigdy w życiu nie nagrał żadnej solówki.
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 1672
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Strzałkowo

#18

Post Vortex » 2 lata temu

Na początku w ogóle nie słuchałem bo za sławne, później owszem poznałem i nawet się podobało. Problem mój z Nirvaną taki, że ideologia do mnie nie przemawia, a utwory owszem łatwą wpadają w ucho, ale i szybko się nudzą. Morał z tego taki, że dzisiaj sam sobie Nirvany nie włączę, ale jak na jakiejś tam imprezce, czy u kogoś w samochodzie leci, to niech leci główką pokiwam z szacunkiem.
"Between Shit and Piss we are Born"
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10535
Rejestracja: 2 lata temu

#19

Post yog » 2 lata temu

Nagrałem kiedyś z kumplem cover ich szlagieru - Heart-Shaped Box pod wybornym tytułem Ochroniarze Pazuzu (Pazuzu Comes to Funky Town). Stał się on zresztą utworem tytułowym dla całej EP-ki z jakimś Oktagramem czy innym Decagramem na okładce (bardzo lubiłem Therion z ~Secret of the Runes wtedy).

Nirvana spoko - znaczną ilość hitów mieli, ale odpalam sobie może raz na 5 lat. Większość znam raczej na pamięć, ale rock mnie usypia jak samemu tego słucham.
Awatar użytkownika
Epoxx
Tormentor
Posty: 653
Rejestracja: 2 lata temu

#20

Post Epoxx » 2 lata temu

W biedrze były jakieś płyty Nirvany ostatnio. Nevermind i jakieś kompilacje demo i tego typu rzeczy. A z samym zespołem mam jak Vortex, sam nie odpalam większość raczej znam, ale jak ktoś włączy nie mam nic przeciwko.
Awatar użytkownika
porwanie w satanistanie
Tormentor
Posty: 862
Rejestracja: 2 lata temu

#21

Post porwanie w satanistanie » 2 lata temu

deathwhore pisze:
2 lata temu
Też uważacie, że Cobain z tymi swoimi przeskokami od melodyjnych, prawie popowych zaśpiewów do dzikich wrzasków był bardziej ekstremalny i autentyczny od niejednego metalowego wyjca, buczka i skrzeczaka?
Rzecz oczywista. A z Incesticide mam podobnie i niespójność nijak mi tu nie przeszkadza, a w sumie nawet podkręca dominujące wrażenie przekopywania się przez pokłady różnej maści przełamywanych pięknem emocjonalnych obrzydlistw, świetna płyta.
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 771
Rejestracja: 2 lata temu

#22

Post dj zakrystian » 2 lata temu

Równie skrzywiona jest ostatnia In Utero z takimi numerami jak Milk It, Scentless Apprentice czy Radio Friendly Unit Shifter obok, których współistnieją hitowe Rape Me czy Pennyroyal Tea, chociaż to taka zdołowana przebojowość.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 3953
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

#23

Post Wędrowycz » tydzień temu

Przekopałem się na urlopie przez dyskografię Nirvany mocno i powiem Wam, że ten zespół naprawdę był mocno wyjątkowy. Tutaj mamy całą masę hiciorów, takich co i w radiu można puścić jak również ciężkich i cholernie nafaszerowanych emocjami swoistych antyhitów. W ocenie napewno podskoczył debiut "Bleach", który jest chyba najbardziej brudno garażowym i ciężkim materiałem, bo i sporo metalowych wpływów tu słychać. "Incesticide" to taki składak typowy, bo i zapychacze tu mamy jak i świetne wałki typu "Dive", "Sliver", "Aero Zeppelin" czy "Aneurysm". "Nevermind" to już najbardziej przystępny materiał w historii grupy, pełen tych właśnie chwytliwych wałków. Natomiast "In Utero" to już czysta gorycz i mocno odpychający album, w którym już czuć nutki depresyjne, mimo iż kilka chwytliwych utworów, o których wspominał @dj zakrystian też tu znajdziemy. Na "With The Lights Out" jest co najmniej kilka perełek, większość z nich już kiedyś słyszałem przy okazji różnorakich bootlegów podrzucanych przez kumpli. No i na koniec wisienka na torcie, ostatni kawałek Nirvany, który w sumie doczekał się w końcu wydania tj. "You Know You're Right". Ciekawe czy już wszystkie wydane kawałki zostały opublikowane, czy są jeszcze jakieś siedzące w szufladach?

Podobało mi się jak @deathwhore coś wspominał o tym, że Nirvana to swego rodzaju papierek lakmusowy, bo w istocie podobnie to widzę. Zespół wielki, obok którego ciężko przejść obojętnie. Ciężko moim zdaniem też nie znaleźć choć kilku kawałków, których by się nie polubiło.
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 2055
Rejestracja: rok temu

#24

Post pit » tydzień temu

Wędrowycz pisze:
tydzień temu
W ocenie napewno podskoczył debiut "Bleach", który jest chyba najbardziej brudno garażowym i ciężkim materiałem, bo i sporo metalowych wpływów tu słychać.
Ja bym powiedział, że to głównie wpływ noise rocka. Sonic Youth i te sprawy. Cobain w ogóle słuchał z własnej woli jakiegoś "czystego" metalu?
It's not my goddamn planet. Understand, monkeyboy? - John Bigbooté
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 3953
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

#25

Post Wędrowycz » tydzień temu

Z tego co wyczytałem w biografii to nie bardzo właśnie. O ile mi wiadomo to wręcz nabijał się z kapel metalowych, gdyż bardziej hołdował scenie punkowej, na której się wychowywał.
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10535
Rejestracja: 2 lata temu

#26

Post yog » tydzień temu

On to chyba raczej noisy wszelakie i noise rock czy radykalny garage rock najbardziej na tych wczesnych materiałach słychać, mi to przypomina The Stooges podniesione do granicy bełkotu ;)

Najciekawsze w Nirvanie jest to, jak nieprzystępne i podziemne materiały nagrał ten zespół, sama muzyka już znacznie mniej, toteż jak już się pozna, co się miało poznać, osłucha, z czym się należało osłuchać, to specjalnie wracać się nie chce. Przynajmniej ja tak mam.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 3953
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

#27

Post Wędrowycz » tydzień temu

Ja co raz zaliczam mocny nawrót uwielbienia dla tego zespołu, choć bywały dłuższe, iluś-tam letnie przerwy w słuchaniu.
Co do Iggy Popa i The Stooges to jedna z jego największych inspiracji ;) zarówno muzycznych jak i ze względu na zachowania sceniczne, w biografii nierzadko o tym wspominał.
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10535
Rejestracja: 2 lata temu

#28

Post yog » tydzień temu

Ja to trochę tak wbrew własnej woli dobrze poznałem całą Nirvanę, bo mieszkałem 2 lata w pokoju z kumplem, którego to był jeden z faworytów, więc może nie jestem obiektywny, ale właśnie Iggy'ego też tak katował i to to bardzo, bardzo lubię do dziś :)
Destroy their modern metal and bang your fucking head

Wróć do „Rock”