Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 3217
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Stolica Kujaw Zachodnich

Alice in Chains

Vexatus 3 lata temu

Obrazek

Alice in Chains to powstały w 1987 roku amerykański zespół grający Rock/Heavy Metal/Grunge. Zespół od samego początku był kojarzony z Grunge i brzmieniem Seattle. Obecnie zespół ma na koncie 5 albumów, kilka EPek i sporą ilość singli. Ilość pełniaków może nie powala jak na 30 lat działalności, choć warto zaznaczyć, że w pewnym okresie na ponad 10 lat zespół praktycznie się rozpadł, choć oficjalnie istniał. Dla mnie Alice in Chains to przede wszystkim świetne rockowe kawałki z niepowtarzalnym głosem L. Staleya (oryginalny wokalista, który zmarł w 2002 roku w wyniku przedawkowania) oraz specyficznymi partiami gitary J. Cantrella, który jest moim zdaniem bardzo zdolnym gitarzystą i kompozytorem (ma talent do komponowania prostych, ale jednocześnie świetnie brzmiących i zapadających w pamięć riffów). Najbardziej lubię album "Alice in Chains" z trójnogim psiakiem na okładce.



Obrazek

To znają chyba wszyscy...



https://www.metal-archives.com/bands/Al ... Chains/753

Tagi:
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 988
Rejestracja: 4 lata temu

dj zakrystian 3 lata temu

Nie ilość się liczy a jakość. Facelift i Dirt to wręcz wybitne płyty. Staley był świetnym wokalistą szkoda, że ćpanie tak go pochłonęło i ostatecznie dołączył do Cobaina. Płyty z latynosem również udane, choć już nie tak zdołowane i przejmujące jak te z lat 90-tych.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 4780
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz 2 lata temu

Uwielbiam bezgranicznie, mój ulubiony zespół grungeowy. Staley miał niecodzienny głos, wyjątkowy można rzec. DuVall też dość charyzmatyczny i wokal ma również dobry, ale jakoś płyt z nim nie wysłuchałem dotąd uważnie, a będzie trzeba, bo z tego co pamiętam to są również bardzo dobre.
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12767
Rejestracja: 4 lata temu

yog 2 lata temu

Przyznam szczerze, że mimo szacunku, nigdy za bardzo nie czaiłem fenomenu grunge i jedynie Nirvana bardzo dobrze mi wchodzi (choć sam odpalam może raz na 5 lat, ale ze znajomymi - wybornie się słucha). Czy to Soundgarden, Pearl Jam czy bohaterowie tematu totalnie do mnie nie trafiali. Może jakby czasem poszła jakaś podwójna stopa ;)
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 3217
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Stolica Kujaw Zachodnich

Vexatus 2 lata temu

Grunge to było bardziej zjawisko kulturowe, niż muzyczne - każdy z wymienionych choćby w tym temacie największych przedstawicieli tego nurtu grał inną muzykę. W ramach tej całej sceny związanej z Seattle działała cała masa zespołów grających bardzo różną muzykę. W połowie lat 90-tych nasłuchałem się tego sporo i teraz wiele z tych zespołów odkrywam na nowo. :)
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12767
Rejestracja: 4 lata temu

yog 2 lata temu

Vexatus pisze:
2 lata temu
Grunge to było bardziej zjawisko kulturowe, niż muzyczne - każdy z wymienionych choćby w tym temacie największych przedstawicieli tego nurtu grał inną muzykę. W ramach tej całej sceny związanej z Seattle działała cała masa zespołów grających bardzo różną muzykę. W połowie lat 90-tych nasłuchałem się tego sporo i teraz wiele z tych zespołów odkrywam na nowo. :)
Tak, oczywiście, ale to tak jak i Mayhem się od Burzum znacznie różni ;) Alice in Chains może akurat najmniej słyszałem, może mnie 600 razy słuchane przez siostrę Like a Stone zraziło do Cornella (kult klaty Chrisa wśród fanek był bardzo silny ;) ), a w konsekwencji i do całego Soundgarden (mam w sumie Superunknown, bo mi podarowała dubla, może sobie puszczę kiedy). Alice in Chains z tego wszystkiego poznałem najpóźniej i chyba to było właśnie już za późno na takie granie, bo mi blasty w sercu już grały wtedy ;) Pearl Jam to szkoda gadać, Pantera grunge'u :P
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 3027
Rejestracja: 3 lata temu

pit 2 lata temu

Wolę Soundgarden, wczesną Nirvanę i przede wszystkim Ozmę. ;)
Smurfs don't lay eggs! I won't tell you this again! Papa Smurf has a fucking beard! They're mammals.
deathwhore
Tormentor
Posty: 3364
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore 2 lata temu

Dla mnie zdechli razem z Layne'm. Ten śliczny, ciemnoskóry chłopiec w modnych spodniach ma może trochę podobny głos, ale w życiu chyba stanowczo za mało mieszał kokainy z heroiną, żeby tak czuć te linie co wokalista oryginalnego Alice in Chains. Mogliby sobie jeździć jak Queen, grać koncerty jako taki niemalże coverband i nic już nie nagrywać, bo to niesmaczne.

Obok Nirvany zespół wybitny z tego nurtu. To znaczy ja słabo znam grunge, ale Melvins jakoś po prostu mnie nudzi, a Soundgarden i Pearl Jam to takie ładne zespoły grające rockową muzykę. Zero szaleństwa. Ot, wokal z mocną wczutą, w gwiazdy wpatrzony, głos głęboki, 14 latki moczą majtki. Tyle warte, tylko trochę lepsze to od Guns 'n Roses.

Nirvana i Alice in Chains to była inna kategoria. Cobain pisał zajebiście gorzkie, cyniczne teksty, był bardzo oczytany, zawierał sporo odniesień do literatury, często drwił ze słuchacza, poza tym z zadziwiającą lekkością łączyli melodie The Beatles, punk rockową agresję, czasem jakiś metalowy riff i swoistą autodestrukcyjną atmosferę rodem z Velvet Underground. Ale to nie temat o Nirvanie.

Ciężko mi ocenić co lubię bardziej, Nirvanę czy Alice in Chains. Chyba musiałbym stwierdzić, że obiektywnie Nirvana była lepsza, ale bardziej lubię grupę Cantrell'a. Na pewno Nirvana była mniej oczywista i bardziej wielowymiarowa. Z drugiej strony Jerry był lepszym technicznie gitarzystą. Uczył się grania od country i to też słychać, bo jego wiosło jest jak na zespół metalowy (a przynajmniej za taki na początku się uważali) dosyć niecodzienne. Bardzo lubię taki styl - z pewną nonszalancją, przy tym potrafił zaskoczyć zagrywką która wcale nie była taka banalna. Tak, zdecydowanie doceniam, gdy gitarzysta dysponując niezłą techniką nie wywala swojego ego na pierwszy plan, a partie podporządkowuje utworowi. Do tego ma niezły wokal.

O Staley'u chyba powiedziano wystarczająco wiele. Człowiek, który nadawał zespołowi ten specyficzny charakter. Takiego autodestrukcyjnego, ale jednocześnie bardzo świadomego nastawienia. Te numery były smutne, ale, zwłaszcza na dwóch płytach, tak nie było depresji. Była tam taka specyficzna, niezwykle pociągająca zresztą, atmosfera pełnego świadomego, niemalże radosnego, zdeterminowanego, oddawania się upadkowi.

What's my drug of choice?
Well what have you got?
I don't go broke,
And I do it a lot
I do it a lot!



Klip ze scen Trainspotting bardzo pasuje.

Facelift jest bardziej metalowa, prostsza, łatwiej przez nią przebrnąć. Ale to też bardzo dobra płyta, chociaż do Dirt to sporo brakuje. Za to Dirt jest strasznie brudna, ale w taki realny sposób. To nie są wyolbrzymione makabry, depresje, zejścia do piekła. To taki bardzo codzienny brud, który codziennie mijamy na ulicy. Może przez to, że taki realny, to jakoś to bardziej do mnie przemawia niż gatunki muzyki z przymiotnikiem "depresyjny" na przedzie.

Jar of Flies to bardzo ładne, smutne piosenki. Nawet lubię, bo są fajnie napisane. Trzeciej płyty nie mam w domu, kiedyś jak słuchałem to mi się podobała, ale najmniej. Może warto poszukać i do tego wrócić. MTV Unplugged - tu widać, że Layne nawet w wyraźnie złej formie śpiewa doskonale.
Nebiros pisze:
rok temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12767
Rejestracja: 4 lata temu

yog 2 lata temu

michałku, taki pean o grunge może zniszczyć image "największego brudasa"
Destroy their modern metal and bang your fucking head
deathwhore
Tormentor
Posty: 3364
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore 2 lata temu

Nie wiedziałem, że mam taki image. Ale mogę kogoś obsikać.
Nebiros pisze:
rok temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12767
Rejestracja: 4 lata temu

yog 2 lata temu

myślę, że pseudonim "koneser krocza" to nie bez powodu ;)
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 2062
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex 2 lata temu

Nie przepadam zwłaszcza za całym tym grungem, ale od czasu do czasu do piwka w dusznym barze ta muzyka pasuję idealnie. Co do bohatera wątku to dość ze sporą przyjemnością słucham oczywiście "Dirt", a z tych nowszych bardzo podoba mi się "Black Give Ways To Blue" co podczas odsłuchu było dla mnie sporym zaskoczeniem.
"Between Shit and Piss we are Born"
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 490
Rejestracja: 2 lata temu

mork 2 lata temu

Moja dziewczyna uwielbia grunge więc siłą rzeczy osłuchałem się z tym trochę. Alice in Chains to numer jeden, numer dwa to Nirvana. Brzmieli najszczerzej, a jednocześnie najprzystępniej w tym gatunku. Nic na siłę. Chociaż pierwsze nagrania Nirvany i ich nieogar w temacie strojenia instrumentów zaskakuje, że doszli tak daleko. A może właśnie o to w tym chodziło? Z tego co kojarzę to Alice in Chains bardzo walczyli z tym (przynajmniej na początku), żeby nie być klasyfikowanym jako zespół grung? Nie udało się :)
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 4780
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz 2 lata temu

Alice In Chains ze wszystkich tych znanych grunge'ów był najbardziej metalowy i może dlatego nie chcieli być podpinani pod ten gatunek, ale siłą rzeczy byli z Seattle ;) Dla mnie Layne to ikona wśród wokalistów, a muzyka zespołu towarzyszyła mi chyba w najgorszych (jak dotąd) momentach życia i sentyment mam ogromny.
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1604
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 2 lata temu

Wędrowycz pisze:
2 lata temu
Alice In Chains ze wszystkich tych znanych grunge'ów był najbardziej metalowy i może dlatego nie chcieli być podpinani pod ten gatunek, ale siłą rzeczy byli z Seattle ;) Dla mnie Layne to ikona wśród wokalistów, a muzyka zespołu towarzyszyła mi chyba w najgorszych (jak dotąd) momentach życia i sentyment mam ogromny.
Ba do tego konkretne klipy i co tu dużo mówić, mieli to coś.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Endymion
Master Of Reality
Posty: 296
Rejestracja: 3 lata temu

Endymion 2 lata temu




Ostatnie dwie płyty dawały radę, więc po nadchodzącej też spodziewam się dobrej zabawy. Dobre wokale, ja tam nigdy nie lubiłem tego wyjącego jak panienka narkomana. To co wyprawiał w takim choćby Man in the Box - to szkoda słów na to słodkie jojczenie.
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 4780
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz 2 lata temu

@Endymion no cóż, bardziej pasują Ci wokale DuVall'a, kiedy on znowu mocno wzoruje się na Staley'u. Trochę fuck logic, ale cóż, skoro tak wolisz.
Odium Humani Generis
Endymion
Master Of Reality
Posty: 296
Rejestracja: 3 lata temu

Endymion 2 lata temu

Może i się wzorował, ale nic nie poradzę na to, że nie mogę wyrobić, kiedy słyszę głos Layne'a. A takiego Man in the Box nie mogę słuchać z płyty. Uważam też, że Cantrell także śpiewa lepiej niż Layne.
Awatar użytkownika
pp3088
Moderator globalny
Posty: 1203
Rejestracja: 3 lata temu

pp3088 2 lata temu

Dirft i Facelift bardzo dobre płyty, lubiłbym je nawet bardziej ale ciężko mi znieść wokalną manierę Stanleya. I nie chodzi mi tutaj, że to zły wokalista, ale te jego wszystkiego "yeah", "ye-ye-ye", "whooo" uważam za największy rak muzyki rockowej*. Sama warstwa muzyczna bardzo dobra, tutaj nie mam się do czego przyczepić.

Pierwsze dwa glamowe demka bardzo urocze - polecam.

*-UGH się tutaj nie klasyfikuje, bo Tomek Wojownik genialnie i raczej oszczędnie tego używał.
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself

Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay

"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
Awatar użytkownika
EdusPospolitus
Tormentor
Posty: 687
Rejestracja: 3 lata temu

EdusPospolitus 2 lata temu

Dziś premiera "Rainier Fog". Biorąc pod uwagę, że nie miałem zbyt wielkich oczekiwań, podszedł mi ten album zaskakująco dobrze. Jak ktoś polubił albumy po powrocie Alice In Chains to i ten łyknie bez problemu ;)
I don't know
I just took that knife
And I cut her from her neck
Down to anus
And I cut out the vagina
And I ate it
deathwhore
Tormentor
Posty: 3364
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore 2 lata temu

Nie mogli wydać takiej płyty, bo od dawna nie istnieją.
Nebiros pisze:
rok temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Endymion
Master Of Reality
Posty: 296
Rejestracja: 3 lata temu

Endymion 2 lata temu

Mi też się dobrze słuchało, bardzo przyjemna, radosna płyta. Jak ktoś lubi ich melodykę, to z Rainer For będzie czerpał sporo radochy przy odsłuchu.
Awatar użytkownika
karp
Master Of Reality
Posty: 266
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

karp 2 lata temu

Jeszcze nie słuchałem, ale jestem spokojny o tę płytę. AiC nie zdarzył się kiepski album - zresztą to nie jest jakieś bardzo trudne, bo ten zespół nie stoi świetnymi kompozycjami (choć takie też ma) tylko głównie klimatem jaki wokół nich buduje. Płyty ze Stanleyem i Duvallem mają oczywiście trochę inną atmosferę, ale te i te pochłaniam w całości. Jestem ciekaw czy trafi się coś tak dobrego jak utwór tytułowy z poprzedniej płyty, który jak dla mnie jest jednym z lepszych kawałków z całej dyskografii (i przy okazji najlepszy z Duvallem). Po tych utworach z Rainer Fog co opublikowali spodziewam się raczej tego co zwykle i patrząc po pierwszych opiniach pewnie to dostanę. No nic, zobaczymy.

No i to chyba jedyny zespół którego mam kompletną dyskografię, więc prędzej czy później cedek wyląduje na półce.
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 2062
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex 2 lata temu

Zgadzam się z opinią, że na nowym albumie nie uświadczymy żadnych większych przeżyć, płytę przesłuchałem i raczej już do niej nie wrócę, ale sam odsłuch do męczących na pewno nie należał.
"Between Shit and Piss we are Born"
Awatar użytkownika
Haghi
Master Of Puppets
Posty: 107
Rejestracja: 3 lata temu

Haghi 2 lata temu

Ja się z to biorę. Album czeka już z miesiac na odsłuch ale zawsze było cos ciekawszego :) Wasze opinie każą mi patrzeć lekko sceptycznie na owy krążek. Posłuchamy :D
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12767
Rejestracja: 4 lata temu

yog 2 lata temu

Zagrają na Impact Festival (tam, gdzie Tool).
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Haghi
Master Of Puppets
Posty: 107
Rejestracja: 3 lata temu

Haghi 2 lata temu

Hmm Jestem na piatym utworze z płyty i jestem pozytywnie zaskoczony. Płyta pełna klimatu AiC ale nie jest to klimat lat 90tych, bo wiadomo, kapela jak i słuchacze- są starsi :)
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 4780
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz 2 lata temu

No proszę, Toola wielkim fanem nigdy nie byłem, choć szanuję, ale Alice In Chains to moi bohaterowie z czasów nastoletnich i dotąd ich uwielbiam. Gdyby udało się ich zobaczyć, to byłbym cholernie szczęśliwy. Szkoda, że bez Layne'a ale cóż, DuVall nawet spoko sobie radzi. A gdyby zarzucili parę szlagierów to napewno ciary byłyby murowane :)
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
Haghi
Master Of Puppets
Posty: 107
Rejestracja: 3 lata temu

Haghi 2 lata temu

Z perspektywy czasu można stwierdzić, że DuVall bardzo dobrze wkomponował się w role wokalisty, a brak Staley'a wypełnia w 90 %. Powszechnie wiadomym jest, że liderem był i będzie Jerry Cantrell :)
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 4780
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz 2 lata temu

Znowu sobie odświeżam Alice In Chains i tak sobie myślę, że po upływie lat ich muzyka stała się dla mnie mniej emocjonalna, choć przecież w wielu przyjemnych melodiach jest zaszyty gorzka refleksja osoby uzależnionej od narkotyków, bo w zasadzie w znacznej mierze o tym traktują teksty kapeli. Do tego dochodzą inne podobnie przykre tematy jak ból, depresja, śmierć itp. itd. Tak jak teraz leci, to traktuję jako kawał wpadającego w ucho rocka wymieszanego momentami z metalowymi brzmieniami.
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
Szajtan
Master Of Puppets
Posty: 132
Rejestracja: 8 mies. temu

Szajtan miesiąc temu

Trochę alternatywnej rzeczywistości, trochę inspiracji. Czwarta odsłona serii Redux pod kuratelą wytwórni Magnetic Eye Records. Po Hendrixie, Helmet i Floydach przyszła pora na Alice in Chains. Swój ślad w pyle pozostawili m. in. Thou, Khemmis, -(16)- i High Priest.


Wróć do „Rock”