Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 5548
Rejestracja: 6 lata temu

Re: Nirvana

pit 2 lata temu

Dokładnie o to mi chodziło. W USA pozywanie wszystkich o wszystko wygląda na sport narodowy.

Tagi:
Awatar użytkownika
TheAbhorrent
Tormentor
Posty: 601
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Midian

TheAbhorrent 2 lata temu

Swoją drogą już widzę, jak większość potępiających go ludzi by przegoniło prawników, którzy przyszli z takim pomysłem ;) Koleś pewnie pomyślał, że żyje się raz, a to życie szybko ucieka i woli być kutasem, ale nie musieć kiwnąć palcem do końca swoich dni. Nie sądzę, że to jego inicjatywa. Jest dużo większych hujów dookoła niż ten tutaj, chociażby każdy wyprzedzający przed przejściem dla pieszych. A proces i sam wyrok nawiasem mówiąc może być ciekawy, media już się cieszą.
Obrazek
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 17572
Rejestracja: 7 lata temu

yog 2 lata temu

Co do pozwania swoich rodziców to nie wiem, czy to jest historia prawdziwa, ale jest na ten temat libański film Kafarnaum.

Ja tam kolesiowi życzę powodzenia, jak by nie było świeci fiutem z półek sklepowych całego świata całe swoje życie i chuja z tego ma, a marka Nirvana na tym nie straci.

A słuchałem ostatnio boota Ultra Rare Trax. Jak to taka bardziej raw nirvanka, spoko, choć jak dla mnie nie ma się czym przesadnie podniecać.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 2745
Rejestracja: 7 lata temu

dj zakrystian 2 lata temu

Zsamot pisze:
2 lata temu
Tragiczny koleś. Na pewno będzie miał "fejm", o jakim nigdy nie marzył. ;-)
Dzban, jakich mało. A może wcale nie mało...


Miesiąc temu sobie na Spotifie obleciałem "Nevermind" i In utero". Ależ świetnie się tego słucha. Po prostu nic się nie zestarzały. Zresztą z tego "złotego" okresu grunge, co non stop leciały w MTV chyba żadna płyta nie straciła na wartości. Wręcz mocniej doceniam ich dopracowanie. Ale to już inna sprawa.

Jestem ciekaw, czy gdyby Kurt nie miał wystrzałowego pomysłu na siebie, czy lider Foo Fighters miałby większy udział w muzyce Nirvany...
Chyba jednak Nirvana to Kurt. Grohl jest autorem zaledwie jednego numeru Marigold i współautorem Scentless Aprectice z In Utero. Reszta numerów to w zasadzie dzieło Kurta, choć takie Smells jest podpisane jako kompozycja zespołowa, bo ktoś tam wpadł na pomysł by podkręcić tempo. Były pauker wspominał, że w Nirvanie liczyli się Kurt i Chris. A w zasadzie to mógł być sam Kurt z sesyjnymi muzykami grającymi wg jego pomysłu.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
Nathas
Tormentor
Posty: 926
Rejestracja: 7 lata temu

Nathas 2 lata temu

Obrazek

Dziewczynka z 'Virgin Killer' Scorpionsów nadal nie zabrała głosu w sprawie.
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 2999
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex 2 lata temu

Hahahah, tam zaraz będzie grubo, nie tylko o okładkę, ale pewnie jeszcze o gwałt zbiorowy, w wieku jakim była na okładce :D
"Between Shit and Piss we are Born"
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 6348
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Światowa stolica beztalencia, bagiennej gorączki i nędzy duchowej. Specjalista ds. Złej Reklamy.

Vexatus 2 lata temu



:twisted:
Raw Black Metal w rowie!!!
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 6107
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz 2 lata temu

Cóż, co racja to racja, drzeć się to on zdecydowanie umiał i była to jego charakterystyka wokali. Nawet w biografii o tym było dużo poruszone. A że możliwości darcia się miał ogromne, to wychodziło zajebiście.
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
brzask
Tormentor
Posty: 1738
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Kalisz

brzask 2 lata temu

Tak jest. Akurat dziś sobie oglądnąłem koncert ze Seattle z 93go.
Świetne.
M.innymi:
There's something growing in the trees__Through time war prevails_____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me
________Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd..
____Face the consequence alone
____With honour - valour - pride
Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 2745
Rejestracja: 7 lata temu

dj zakrystian 2 lata temu

brzask pisze:
2 lata temu
Tak jest. Akurat dziś sobie oglądnąłem koncert ze Seattle z 93go.
Świetne.
M.innymi:
Cały ten koncert był wchuj zajebisty. Szczególnie zakończenie, gdzie Kurt klaszcze jak foka ku uciesze gawiedzi, po czym schodzi ze sceny z ponurą miną. Zero udawania, tylko szczerość w tym co grał. Gość zapewne nie odnalazłby się w dzisiejszym spierdolonym świecie. Wtedy świat też był zjebany, ale nie tak bardzo. Co do wokalu Kurta, to poza świetnym darciem japy, potrafił też świetnie interpretować Beatlesów. Cover And i love her np, gdzie numer ten zabrzmiał mocno depresyjnie. Tylko gitara akustyczna i Kurt z jego wizjami. Sporo takich zaskakujących wykonów jest na tych odkopanych już po jego śmierci wydawnictwach.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
brzask
Tormentor
Posty: 1738
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Kalisz

brzask 2 lata temu

dj zakrystian pisze:
2 lata temu
Zero udawania, tylko szczerość w tym co grał. Gość zapewne nie odnalazłby się w dzisiejszym spierdolonym świecie. Wtedy świat też był zjebany, ale nie tak bardzo.
Tak, szczery i skromny. W tamtym czasie nie odnalazł się także niestety. Nie miał w sumie nikogo obok kto podałby rękę i pomógł udźwignąć ciężar sławy można powiedzieć..
There's something growing in the trees__Through time war prevails_____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me
________Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd..
____Face the consequence alone
____With honour - valour - pride
Awatar użytkownika
Zsamot
Tormentor
Posty: 3821
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 2 lata temu

Polecam książkę o latach 90-tych, gdzie jest bardzo dobra analiza w felietonowej formie.
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4979572 ... 0-poczatek
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 3183
Rejestracja: 5 lata temu

kurz 2 lata temu

Obrazek

Miałem ten album na cedeku i brzmienie było przykurwiscie dobre; przestrzenne, głębokie, idealne do akustycznej gry i bardzo emocjonalnego śpiewu Kurta. Ale winyl mnie kurwa tozjebal na kawałki. Jest szorstko, jeszcze bardziej przejrzyście i w 100% naturalnie.

Swoją drogą, cudowna, fantastyczna płyta.
Awatar użytkownika
brzask
Tormentor
Posty: 1738
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Kalisz

brzask 2 lata temu

Podobają mi się te wstawki na Unplugged pomiędzy utworami gdzie chłopaki rozmawiają między sobą co i jak zagrać itd.. i znów wszystko brzmi i wychodzi naturalnie i na totalnym luzie
There's something growing in the trees__Through time war prevails_____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me
________Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd..
____Face the consequence alone
____With honour - valour - pride
Awatar użytkownika
Zsamot
Tormentor
Posty: 3821
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 2 lata temu

Na YT jest ten koncert z napisami. Super to się słucha.
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 6348
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Światowa stolica beztalencia, bagiennej gorączki i nędzy duchowej. Specjalista ds. Złej Reklamy.

Vexatus 2 lata temu

brzask pisze:
2 lata temu
Tak jest. Akurat dziś sobie oglądnąłem koncert ze Seattle z 93go.
Świetne.
M.innymi:
Zawsze chciałem mieć taką dużą figurę jak z okładki "In Utero", dokładnie taką jakie stały wtedy na scenie. ;)
Raw Black Metal w rowie!!!
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 5548
Rejestracja: 6 lata temu

pit 2 lata temu

Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 2745
Rejestracja: 7 lata temu

dj zakrystian 2 lata temu

pit pisze:
2 lata temu
Proszono jeszcze o bisy, ale Kurt stwierdził, że tego wykonu już nie przebije i na tym zakończono koncert.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
Zsamot
Tormentor
Posty: 3821
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 2 lata temu

Dziś tego sobie słuchałem, łażąc w pracy. Pięknie na taki wietrzny dzień. ;-)
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 5548
Rejestracja: 6 lata temu

pit 2 lata temu

I to Burroughs wyprał Kurta na Leadbelly'ego.
Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 2745
Rejestracja: 7 lata temu

dj zakrystian 2 lata temu

pit pisze:
2 lata temu
I to Burroughs wyprał Kurta na Leadbelly'ego.
I wyprał go też na heroinizm, bo ten uwierzył, że ćpać można do sędziwego wieku.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 5548
Rejestracja: 6 lata temu

pit 2 lata temu

Tego nie wiedziałem. Widać zapomniał powiedzieć mu o yage.
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 6348
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Światowa stolica beztalencia, bagiennej gorączki i nędzy duchowej. Specjalista ds. Złej Reklamy.

Vexatus 2 lata temu

Raw Black Metal w rowie!!!
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 6348
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Światowa stolica beztalencia, bagiennej gorączki i nędzy duchowej. Specjalista ds. Złej Reklamy.

Vexatus rok temu

Raw Black Metal w rowie!!!
Awatar użytkownika
Szajtan
Tormentor
Posty: 3022
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: From Hell

Szajtan rok temu

Statuetkę w kategorii "najbardziej autentyczna płyta ever" wygrywa "Bleach". Tutaj wkurwienie, brud i atmosfera z Seattle, ze Stanów końcówki lat 80. wylewa się z każdego utworu i riffu. Jest też najlepsza wersja "Love Buzz".
I am Satan's generation and I don't give a fukk.
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 3987
Rejestracja: 7 lata temu

Pioniere rok temu

Szajtan pisze: Statuetkę w kategorii "najbardziej autentyczna płyta ever" wygrywa "Bleach". Tutaj wkurwienie, brud i atmosfera z Seattle, ze Stanów końcówki lat 80. wylewa się z każdego utworu i riffu. Jest też najlepsza wersja "Love Buzz".
Przydałoby się też info: kto, gdzie i z jakiej okazji tą statuetkę przyznał? ...chyba, że to krytycy filmowi na rozdaniu Oskarów, to wtedy info zbędne. :D
Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 2745
Rejestracja: 7 lata temu

dj zakrystian rok temu

Szajtan pisze:
rok temu
Statuetkę w kategorii "najbardziej autentyczna płyta ever" wygrywa "Bleach". Tutaj wkurwienie, brud i atmosfera z Seattle, ze Stanów końcówki lat 80. wylewa się z każdego utworu i riffu. Jest też najlepsza wersja "Love Buzz".
Bleach jest bardzo niedocenioną płytą, bo jest za ciężka i w sumie mało melodyjna. Wpływy Melvins mocno słyszalne.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 3987
Rejestracja: 7 lata temu

Pioniere rok temu

dj zakrystian pisze:
rok temu
Bleach jest bardzo niedocenioną płytą, bo jest za ciężka i w sumie mało melodyjna. Wpływy Melvins mocno słyszalne.
Nie wiem, czy tak bardzo niedoceniona - większość fanów grupy (przeważnie z okolic metalu, lub typowi słuchacze alternatywy), jakich w życiu poznałem, uznawali ten album za ich najlepszy., a to już cos, biorąc rozrzut w czasie i zróżnicowaniu pochodzenia. Może przeciętny Kowalski go po prostu nie słyszał, inaczej trudno mi pojąc to niedocenianie?
Awatar użytkownika
brzask
Tormentor
Posty: 1738
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Kalisz

brzask rok temu

Pioniere pisze:
rok temu
dj zakrystian pisze:
rok temu
Bleach jest bardzo niedocenioną płytą,
Może przeciętny Kowalski go po prostu nie słyszał,
obaj macie rację - albo nie słyszeli albo się odbili od niej bo gdy poznali 'Nevermind' i 'In Utero' i później /jeśli nawet w ogóle/ odgrzebując 'Bleach' .. nie znaleźli tu hiciarstwa i radiowych iście nutek. -> pizdeusze!:)
Ja tam cenię każdy album
There's something growing in the trees__Through time war prevails_____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me
________Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd..
____Face the consequence alone
____With honour - valour - pride
Awatar użytkownika
Zsamot
Tormentor
Posty: 3821
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot rok temu

dj zakrystian pisze:
rok temu
Szajtan pisze:
rok temu
Statuetkę w kategorii "najbardziej autentyczna płyta ever" wygrywa "Bleach". Tutaj wkurwienie, brud i atmosfera z Seattle, ze Stanów końcówki lat 80. wylewa się z każdego utworu i riffu. Jest też najlepsza wersja "Love Buzz".
Bleach jest bardzo niedocenioną płytą, bo jest za ciężka i w sumie mało melodyjna. Wpływy Melvins mocno słyszalne.
Ona była też później dostępna na piratach. Pamiętam, że "Nevermind", to miał "ofercie" każdy chyba pirat, nie tylko Takt, czy MG, ale "Bleach"? Nie kojarzę żadnego. Co zabawne, ja mam na CD, jedna z pierwszych płyt, przywieziona jeszcze ze Stanów, kumpel dostał od ojca, ale potem oni przeszli na Jehowych i mi podrzucił. ;-) Taki ciekawy epizod. ;-) Niestety kolekcji Playboy nie dostałem... nie zdążyłem się załapać, ktoś iny dostał.
Co do "Bleach" mnie nie porwał. Wtedy już Nirvany słuchałem sentymentalnie, teraz więcej świadomie, gdy już sentyment wywietrzał, a i lektura książki o tych latach dała inne światło. Teraz to już jest czysta frajda i rano taki Unplugged to jest piękna sprawa.
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 6107
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz rok temu

brzask pisze:
rok temu
Pioniere pisze:
rok temu
dj zakrystian pisze:
rok temu
Bleach jest bardzo niedocenioną płytą,
Może przeciętny Kowalski go po prostu nie słyszał,
obaj macie rację - albo nie słyszeli albo się odbili od niej bo gdy poznali 'Nevermind' i 'In Utero' i później /jeśli nawet w ogóle/ odgrzebując 'Bleach' .. nie znaleźli tu hiciarstwa i radiowych iście nutek. -> pizdeusze!:)
Ja tam cenię każdy album
Ja podobnie, dalej uważam, że pełno tu dobroci. "Bleach" zawsze darzyłem mocną estymą przez to że jest taka dość surowa i momentami wręcz przesiąknięta metalem, być może ze względu na udział Jasona Evermana, który jak dobrze pamiętam z biografii Nirvany był jedynym członkiem Nirvany słuchającym metalu.
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 2745
Rejestracja: 7 lata temu

dj zakrystian rok temu

Jason Everman nie zagrał na Bleach nawet jednej nuty. Wszystkie gitary nagrywał Cobain a Evermana dopisali do książeczki, by czuł się częścią kapeli. No i Sfinansował on sesję Bleach, bo Kurt raczej kasy nie miał i do roboty chętny nie był. Te wpływy metalu, to właśnie Melvins i trochę z Black Sabbath, których Cobain bardzo lubił.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 6107
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz rok temu

A zatem pamiętasz lepiej niż ja ;) Czyli tylko mnie się zdawało, a Cobain ogólnie miał dość szerokie horyzonty muzyczne jak dobrze pamiętam z tego co wyczytałem. O tym, że pojawiał się np. na sesjach nagraniowych zespołu Earth nie wiem czy była tu w temacie gdzieś mowa.
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 2745
Rejestracja: 7 lata temu

dj zakrystian rok temu

Wędrowycz pisze:
rok temu
A zatem pamiętasz lepiej niż ja ;) Czyli tylko mnie się zdawało, a Cobain ogólnie miał dość szerokie horyzonty muzyczne jak dobrze pamiętam z tego co wyczytałem. O tym, że pojawiał się np. na sesjach nagraniowych zespołu Earth nie wiem czy była tu w temacie gdzieś mowa.
Tak, zagrał gościnnie w Earth i był producentem najlepiej sprzedającej się płyty Melvins, Houdini. Do tego tez zagrał tam w 2 numerach. Z tego co kojarzę, to on właśnie nie ograniczał się do punka i grunge, choć głównie tego słuchał, ale i sporo klasyki rocka Cepy, Black Sabbath, Queen, Beatles. Na Incesticide jest dobry, połamany numer Aero Zeppelin. Na składance With The Lights Out zagrali nawet cover Unleashed, choć to chyba zgrywa na bani, bo growluje Dave Grohl. A co do Bleach, to pokazuje to, że Cobain był całkiem sprawnym wiosłowym z pomysłami. Sporo w tych numerach ciężkich i pokręconych riffów. Nevermind to już prostsze granie i bardzo melodyjne. In Utero sporo awangardy i nawet noise rocka. Nirvana była w sumie nie tylko symbolem czasów i brzmienia lat 90-tych, ale i zróżnicowanym muzycznie zespołem. Chyba najlepiej oddaje to Incesticide z melodyjnymi piosenkami, jak i poschizowanymi tworami w rodzaju Hairspray Queen, czy Mexican Seafood.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
Zsamot
Tormentor
Posty: 3821
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot rok temu

O otwartości Cobaina najlepiej świadczyły jego plany następnej płyty Nirvany mocno odbiegające od dotychczasowej stylistyki. Odsyłam do "Ekstazy "Anny Gacek, sporo tam ciekawych informacji o tym.
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 2745
Rejestracja: 7 lata temu

dj zakrystian rok temu

Zsamot pisze:
rok temu
O otwartości Cobaina najlepiej świadczyły jego plany następnej płyty Nirvany mocno odbiegające od dotychczasowej stylistyki. Odsyłam do "Ekstazy "Anny Gacek, sporo tam ciekawych informacji o tym.
Ponoć miało to być coś w klimacie R.E.M jak dobrze kojarzę.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 5548
Rejestracja: 6 lata temu

pit rok temu

dj zakrystian pisze:
rok temu
był producentem najlepiej sprzedającej się płyty Melvins Houdini.
Nie całkiem, nie do końca, właściwie nie.
Awatar użytkownika
Zsamot
Tormentor
Posty: 3821
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot rok temu

dj zakrystian pisze:
rok temu
Zsamot pisze:
rok temu
O otwartości Cobaina najlepiej świadczyły jego plany następnej płyty Nirvany mocno odbiegające od dotychczasowej stylistyki. Odsyłam do "Ekstazy "Anny Gacek, sporo tam ciekawych informacji o tym.
Ponoć miało to być coś w klimacie R.E.M jak dobrze kojarzę.
Tak, razem z liderem grupy.
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 3987
Rejestracja: 7 lata temu

Pioniere rok temu

pit pisze:
rok temu
dj zakrystian pisze:
rok temu
był producentem najlepiej sprzedającej się płyty Melvins Houdini.
Nie całkiem, nie do końca, właściwie nie.
Dlaczego nie? Houdini to chyba najbardziej powszechnie znany album grupy, wiec i pewnie sprzedał się najlepiej?
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 5548
Rejestracja: 6 lata temu

pit rok temu

Nie o to chodzi. Produkował go w taki samym stopniu jak Lorax grała na nim na basie albo Everman grał na debiucie Nirvany. To znaczy pojawiał się czasem w studio, ale głównie leżał zaćpany albo sugerował bardziej popowe numery.

Wszystkie creditsy dotyczące produkcji na tym albumie są warte tyle ile creditsy dotyczące produkcji na Loveless.
Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 2745
Rejestracja: 7 lata temu

dj zakrystian rok temu

To jego rola jako producenta ograniczała się do roli wujka dobra rada? Mogło tak być, bo przecież wielkiej wiedzy o inżynierii dźwięku to raczej nie miał. W każdym razie coś tam zagrał w 2 numerach i jego nawet symboliczna obecność na pewno wpłynęła na wyniki sprzedaży. A, że Lori Black nie gra na basie, tylko Buzz, to wiem. Bo właśnie ona była mocno pojechana w heroinizm na tym etapie. Być może Cobain miał pretekst, by z kimś przybić kolejną dawkę Pfizera...
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 4216
Rejestracja: 7 lata temu

DiabelskiDom rok temu

A ja przez tę pisaninę stwierdziłem, że posłucham sobie debiutu. Bo generalnie on i dwie następne to materiały, które nigdy mnie do siebie nie przekonały. Powiem więcej - rzygam tymi największymi hitami i mnie one najzwyczajniej w świecie wkurwiają. Zatem poleciało Bleach, bo niby tam więcej noise rocka, czy podobno nawet posthardcore a i poza About a Girl to nie pamietałem z niego żadnego utworu. No i cóż, ciągle nie. Nie lubię tego zespołu i nie polubię już nigdy. Jedyny plus tej sesji, to że sobie przypomniałem oryginał Love Buzz. Z drugiej strony na pewno nie należy ich jebać tak jak Pearl Jam, bo jednak to oczko, może dwa wyżej ponad tamtą srakę.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 5548
Rejestracja: 6 lata temu

pit rok temu

Dobre hordy coverowali, to prawda. Wipers, Meat Puppets, Devo, Leadbelly i tak dalej.
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 6348
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Światowa stolica beztalencia, bagiennej gorączki i nędzy duchowej. Specjalista ds. Złej Reklamy.

Vexatus 8 mies. temu

Raw Black Metal w rowie!!!
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 6348
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Światowa stolica beztalencia, bagiennej gorączki i nędzy duchowej. Specjalista ds. Złej Reklamy.

Vexatus 8 mies. temu



Takie tam jutjubowe wykopki...
Raw Black Metal w rowie!!!
Awatar użytkownika
Epoxx
Tormentor
Posty: 814
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Bydgoszcz

Epoxx 8 mies. temu

Vexatus pisze:
8 mies. temu


Takie tam jutjubowe wykopki...
o to to, ale co do darcia to dla mnie tu jest kwintesencja tego. Tu chyba był też wjazd na wózeczku niczym na fotce z Black Millenium.

Nirvana w ogóle miała jak nikt zajebisty feeling grania smutnych piosenek na "wesoło:.
if you can find it on the internet, it's not underground.
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 6107
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz 7 mies. temu

Kurwa! Że tak sobie soczyście zaklnę na wstępie. Właśnie kończę przerabianie dyskografii Nirvany. Leci sobie "Live and Loud" i jaka to jest doskonała koncertówka. Swoją drogą to mnie zaskoczyło poniekąd, że wszystkie ich koncertówki są wręcz idealne, stąd obecnie każdej dałem ocenę 10/10. Zespół był istnym koncertowym zwierzęciem, to słychać i czuć. Jest przyjemność z grania, jest charyzma, jest feeling, jest brud, lekka punkowatość, sprzężenia. Słychać, że to koncerty rockowej kapeli na 100%.

Tak, zdecydowanie ten zespół był, jest i napewno pozostanie w kanonie najlepszych kapel rockowych. Pozostawili po sobie stosunkowo niewielki, ale cholernie treściwy dorobek.

Wiele lat miałem przesyt ich graniem i jak parę lat temu postanowiłem powrócić to poczułem takie same odczucia jak za dzieciaka kiedy poznawałem ich twórczość. Poza tym panowie byli totalnie sobą, szczerzy i prawdziwi co słychać w samej muzyce. Wiele osób które stykało się z Kurtem wspominało, że od niego nie biło gwiazdorstwem, on po prostu uosobieniem gwiazdy rocka bez żadnego silenia się czy pozy.

Tu właśnie zaczynam się zastanawiać czy na obecnej scenie rockowej, poza dinozaurami żyjącymi jeszcze, mamy przykłady prawdziwych talentów i gwiazd rocka.
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 6107
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz 5 mies. temu

Idę sobie dziś na zakupy, zerkam i chyba mi się przywidziało, ale ponownie przechodzę, patrzę i cykam zdjęcie. Takie cudo powstało rzut beretem od mojego domu:

Obrazek
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 2999
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex 5 mies. temu

Banksy? a tak serio to naprawdę ładne.
"Between Shit and Piss we are Born"
Awatar użytkownika
Nathas
Tormentor
Posty: 926
Rejestracja: 7 lata temu

Nathas 5 mies. temu

Ja tam jeszcze obok widzę rąbek Master of puppets!

Wróć do „Rock”