Awatar użytkownika
Jakub
Master Of Puppets
Posty: 191
Rejestracja: 2 lata temu

Re: Cruciamentum, UK

Jakub 8 mies. temu

Drugiego Andreasa Marschalla czy Dana Seagrave śmierćmetalowa scena już pewnie nie uświadczy, ale dalej wychodzą płyty zdobione dziełami utalentowanych twórców, a wyżej pokazana okładka również nie należy do najgorszych.

Na nowy album oczywiście czekam, ciekawe czy przebiją nim Engulfed in Desolation, według mnie ich najlepsze dzieło i jedną z lepszych epek 'nowożytnego' osdmu, którą mam na cd i bez wyrzutów sumienia stawiam na półce obok największych tuzów gatunku.

Tagi:
Awatar użytkownika
STALOWY SYLWEK
Master Of Reality
Posty: 260
Rejestracja: 7 lata temu

STALOWY SYLWEK 8 mies. temu

No ta epka dobra jest. Jeszcze nie zakupiłem ale w planach jest od lat hehehe debiut rozczarował ogółem
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 4712
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY 6 mies. temu

Co za gówno. Przy life metalu zawsze obniżam poprzeczkę, bo wiadomo, ale chujamięktum nawet tego nie przeskoczyło. Debiut, to było coś. Brutalne i melodyjne zarazem, można się w te muzykę zanurzyć jak w fale na okładce. Tyle lat kazali czekać, żeby zrobić kupę. To jest life metal z matrycy. Wszystko już było. Płaskie, nudne, jednostajne; słuchanie tego było jak kręcęcenie makowca przy jednoczesnym odbieraniu strzałów z pyty. I nawet Kujawiaka nie było do czego tańczyć. Zawód, wielki zawód. A taka mocna ekipa. Nawet pofatygowałem się w Londynie zobaczyć ich na żywo. To jest life metal par excellence. Jest na tej płycie wszystko, co sprawia, że gardzę tym gatunkiem i mówię o nim "disco na gitarach". Może nie tak chujowe, jak cannibal corpse, ale blisko. Żal, żal.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 2774
Rejestracja: 7 lata temu

dj zakrystian 6 mies. temu

No niestety, w porównaniu do debiutu i epki, wypada to średnio. Nie, że zaraz tam chujnia, ale generic osdm. Pewno też przetasowania personalne miały tu wpływ. Ot, fajny def metal, ale bez iskry na coś wybitnego.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 5387
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 6 mies. temu

Dopiero dzisiaj sobie posłuchałem nowego Cruciamentum. Dlaczego tak późno? Zewsząd dochodziły głosy, że płyta taka se, że ktoś się zesrał itp. Zapomniałem tylko o tym, że spora większość tych opinii pochodziła od black metalowców!!! W sumie to dla mnie zagadka typu czemu słuchacze black metalu chwytają się za albumy, które mogą zrobić im krzywdę. To taki fenomen jak kobiety, które wzdychały do scen z iluś tam twarzy greya bo one taki seks by chciały. I tu chyba zachodzi taka sama analogia z black metalowcami, którzy chwytając się za Cruciamentum oczekuję lajtowego bdsm, gorący wosk, smyranie pejczykiem a zamiast tego dostają czerwoną kuleczkę do japy i kończą jak Marsellus Wallace. No ale ma być o death metalu. Nie jestem wielkim fanem debiutu tego zespołu, do którego tak wielu wzdycha. Podzielam opinię Kudłatego, że to bardzo dobry album ale ktoś chyba zapomniał zdjąć ręczny hamulec. Zatem lecimy z nówką i tu już na wjazd zbiera się tę czeroną kuleczkę do japy bo leci kawałek zatytułowany jak debiutancki album. No jest świetnie mimo, że brzmienie jaśniejsze, klarowniejsze ale nadal mroczne jak odcienie okładki. Ktoś pisze, że generyczne granie, że poszli w prędkość!!! Kierwa pytam się gdzie? Grają trochę szybciej bo tu solówki wiercą co chwila a koleś na bateriach okłada centralę niemiłosiernie. Samych pomysłów i riffów z otwierającego kawałka setkom innych zespołów wystarczyłoby do rozpoczęcia i zakończenia kariery. Owszem zdarza im się trochę przynudzać zwłaszcza w trzecim kawałku i zamykającym płytę 10 min kolosie. No ale to tylko drobne niuanse bo całość i tak jest bardzo dobra. Te świdrujące sola masakrują wtedy kiedy trzeba a równowaga pomiędzy ciężarem a szybkością jest zachowana i nic się nie wybija do przodu. Z ciekawości zajrzałem na elementarz polskiego słuchacza jakim jest MA i tam nówka tylko o 3% słabsza od debiutu czyli w granicach błędu statystycznego. Mnie osobiście nowy album pasuje bardziej od debiutu bo tu jadą bez ograniczeń a tam jednak coś ich blokowało.Tak więc porty w dół i zaczyna się masakrowanie gwintów a skowyt słychać dookoła.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 2774
Rejestracja: 7 lata temu

dj zakrystian 6 mies. temu

Płyta jest dobra i tylko dobra. Nie poniewiera jak debiut, nie ma tak mrocznego klimatu. Są riffy w dużej ilości i więcej solówek, ale nie tej jakości co wcześniej. Co do perki, to nie bardzo podoba mi się spore użycie tzw hammer blastów, stosowanych w nowomodny death metalu. Po takiej przerwie spodziewałem się potężnego strzała na japę, a tu zaledwie przyzwoity plaskacz. Ale może za mało osłuchane?
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
Derelict
Tormentor
Posty: 1164
Rejestracja: 5 lata temu

Derelict 6 mies. temu

Najnowszy, drugi długograj Cruciamentum jest zdecydowanie gorszy od poprzedniego. Fajne, ciężkie melodyjne riffy z jedynki ustąpiły trochę miejsca zawijasom i chromatycznym lataniu palcami po gryfie gitary. Nie wiem, czy po prostu zabrakło pomysłów, czy postanowili pokręcić się w troszeczkę innych rejonach kompozycyjnych. Przy zwolnieniach i breakdownach jest już lepiej, bo w zasadzie w tych chwilach ciągnął na modłę debiutanckiego albumu. Są jednak również inne świetne momenty na miarę jedynki. Chociażby ostatnie 1/3 numeru otwierającego, czyli Charnel Passages (Nazwa poprzedniego albumu), jest wyśmienite. W Necropolis of Obsidian Mirrors jest fajny chuggujący. tłumiony riff. Interminable Rebirth in Abomination w całości zajebiście trzaska jak tracki z poprzedniego albumu. Świetny, klimatyczny riff. Długi, bo dziesięciominutowy Drowned zamykający płytę zaczyna się akustycznym interludium, po którym wchodzą klimatyczne doomowe leady przechodzące nastepnie w nakurw i całkiem zacne riffy. Warto odnotować też popisy perkusyjne, które mają tutaj miejsce.

Perka na ej płycie pracuje nieco inaczej, niż na poprzedniej. Powiedziałbym, że nawet bardziej agresywnie, więcej prędkości i napierdalania szesnastek na podwójnej centralce. I sample z triggerów na stopie brzmią bardziej dosadnie. Wokal lekko wchodzi w wyższe rejestry brzmieniowe. Produkcja i miks świetne, czyli jak na poprzedniczce.

Album na pewno nie jest gówniany. Nie powiedziałbym też, że jest średni, czy tam mierny. Jeżeli pierwszy album dostał w skali szkolnej 6, to ten plasuje się gdzieś tak w okolicach 4+.
"Jeżeli black metalowcy są ludźmi, to karaluchy również nimi są"
Awatar użytkownika
Zsamot
Tormentor
Posty: 3870
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot miesiąc temu

yog pisze:
8 mies. temu
Okładka od Davida Glomby przypuszczalnie kosztuje nieco więcej, niż zdjęcie z filtrami. A płaci pewnie Profound Lore. Całość obrazu:

Obrazek

Acrylics on paper, 50x90cm, 2023

Kto akceptuje?

Obrazek
Na CD chujowo to wyszło, bo mogli dać w środku całość, a tak dopiero po niewygodnym rozłożeniu obu części to widać. W efekcie na froncie płycie nie ma tytułu, ale to detale.
Płyta jest klimatyczna. To najważniejsze. Naprawdę nie mam się do czego przyczepić. Nie jest to łatwa płyta, jak to w ich przypadku, ale na pewno warta posłuchania. Mi wpadła okazyjnie i cholernie się cieszę, bo byłaby pewnie odkładana, a tak cieszy/ niszczy uszy.
Detale techniczne, kwestię progresu sam rozważcie. Ja mam z tej płyty frajdę. Mi to starcza.
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
HUMAN
Tormentor
Posty: 1613
Rejestracja: 7 lata temu

HUMAN miesiąc temu

Dwójka po tylu latach a ja przeoczyłem , nadrabiam ten karygodny błąd .
Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 2774
Rejestracja: 7 lata temu

dj zakrystian miesiąc temu

HUMAN pisze:
miesiąc temu
Dwójka po tylu latach a ja przeoczyłem , nadrabiam ten karygodny błąd .
Mnie na początku nieco rozczarowała względem debiutu, ale po kilku podejściach ładnie to gra. Najlepsza i tak jest epka. No i demo bardzo dobre, choć tam jeszcze nie do końca słychać ich dość oryginalny, jak na konwencję osdm styl. Tak, czy srak, dla mnie czołówka kapel def metylowych powstałych po pluskwie milenijnej.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem

Wróć do „Death Metal”