Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 2492
Rejestracja: 3 lata temu

Dim Mak

Pioniere miesiąc temu

Obrazek
Dim Mak to deathmetalowa formacja z New Jersey utworzona przez byłych muzyków Ripping Corpse w trzy lata po jego rozpadzie w '93 r. W jej skład weszła większość Ripping Corpse, poza basistą Davem Bizzigottim oraz Erikiem Rutanem, który jednak na pierwszych dwóch płytach towarzyszy im w studio zza konsolety, jako realizator i inżynier dźwięku.

W swym dorobku muzycznym Amerykanie posiadają cztery longplaye oraz dwa demosy, z czego drugi ukazał się również na CD nakładem Misanthropia Music. Debiut Enter the Dragon ujrzał światło dzienne za sprawą egzotycznych labeli, ukazując się jako digipak w singapurskim Dies Irae Productions oraz kaseta w malezyjskim Psychic Scream Entertainment — jak dotąd wznowień się nie doczekał. Drugi album Intercepting Fist ukazał się w Europie w duńskim Mighty Music oraz Stanach w chicagoskim Olympic Recordings, po którego zamknięciu nagrania niby wykupione zostały przez Century Media Records, lecz podobnie jak debiut nie doczekały się do dziś reedycji. Na kolejne płyty zespół podpisał kontrakt z Willowtip Records, gdzie ukazały się jak dotąd Knives of Ice oraz The Emergence of Reptilian Altars, w których nagraniu za perkusją nie zasiada już prześwietny Brandon Thomas, a IMO godnie go zastępujący, znany jako ex-muzyk takich grup jak: Angelcorpse oraz Skinless, czy obecnie Origin, John Longstreth. Obsługą basu zaś zajął się ich kompan z ostatniej EP-ki Ripping Corpse, Scott Hornick. A w nader oryginalnych w swej formie wokalizach Scotta Rutha, na ostatniej ich płycie zastąpił współpracujący wcześniej z Brandonem Thomasem w The Dying Light, Joe Capizzi.

Tematykę liryków, jak i inspiracje zespołu stanowi w dużej mierze martial art, skąd też wzięła się nazwa grupy Dim Mak - w tłumaczeniu z chińskiego "Dotyk Śmierci" (śmiercionośny cios wywołujący "pyk w serduchu" powodujący natychmiastową śmierć). Poza tym innymi ich inspiracjami są dawne mitologiczne bitwy i legendy oraz lovecraft-owskie opowieści o Cthulu.

Muzycznie to niby kontynuacja i rozwiniecie piekielnej formuły z Ripping Corpse, będącej mistrzostwem gęstego i technicznego grania Death Metalu z wpływami Thrashu oraz Hardcore, którego tu jeszcze więcej czuć niż w poprzedniej formacji. Dodatkowo mamy tu tez spore pokłady groove, ale takiego, po którym nikt by nie pluł na gatunek, jakby Pantera potrafiła tak zmyślnie go zagrać.

Mnie najbardziej leży ich debiut, na którym każdy z załogantów maksymalnie się wykazał i mamy tu zarówno zajebistą plejadę ciętych morbid-owych riffów Kelley'a, przerywanych krótkimi spazmatycznymi popisami solo, kanonadę niesamowicie fenomenalnie zagranej perkusji przez Brandon'a Thomasa, idealnie wpasowane w to pasaże i pochody basu Denisa Carroll oraz perfekcyjne i wściekłe genialne wokalizy Scott'a Rutha - chyba najlepesze spasowanie hardcore-owego feelingu z tech. death metalem jakie można usłyszeć. Dla mnie to tak, jakby wymieszać i zrobić zestawienie z tego, co najlepsze we wczesnym Malevolent Creation, Gorguts i Atheist oraz najbardziej Morbid Angel okresu Covenant i wcześniejszego, zestawionych z death/thrashowym szaleństwem Sadus oraz Revenant, wepchniętych w ramy Hardcore Punka i feelingu wczesnego Hardcore, dajmy na to Agnostic Front.

Kolejny album jest jeszcze bardziej dojrzały w swej formule, stawiając nieco więcej nacisku na rolę Death Metalu i niewyobrażalnie perfekcyjnie dopracowanej techniki. Niestety ma on dość poważną skazę, gdyż w trakcie nagrywania, coś się posypało w relacjach z Eryczkiem i przez co jak trzeba, nie dokręcił on gałek, co w efekcie dało temu morderczemu materiałowi zbyt płaskie brzmienie.

Płyty wydane dla Willowtip to niejako dalsze rozwijanie technicznej deathmetalowej formuły z Intercepting Fist z nieco większym nawiązaniem do fenomenalnego Dreaming with the Dead wzbogaconego dodatkowo o bardziej brutalne, czy też progresywne podejście, nawiązujące zarówno do Suffocation, Necrophagist, jak i zaawansowanego progresywnie tech. thrashu Coronera.

Jeszcze w formie ciekawostki dodam, że Dim Mak, jak na swoje czasy, miało bardzo innowacyjne podejście do łączenia DM z innymi gatunkami, które wręcz zrewolucjonizowało go. Uważa się ich za pra-ojców Deathcore, choć to wg. mnie nie jest tak do końca prawda, bo przecież Deathcore nie grali wcale, a tech. DM z wpływami Thrash, Groove i Hardcore, i to tak wyraźniej jedynie na pierwszej płycie. Wyłącznie, co zrobili, to otworzyli furtkę dla przyszłych kapel, pokazując, że da się to z sensem połączyć, znaczy hardcore i dm, choć sami ujęli to połączenie w jeszcze inny sposób, niż późniejsze zespoły, definiujące niejako ów niezbyt tu na forum lubiany styl.

Obrazek
Skład:
Joe Capizzi - Vocals ex-Iabhorher, ex-The Dying Light, ex-Villains (live), ex-Hemlock, ex-Cattlepress, ex-Subzero (live)
Shaune Kelley - Guitars (1996-present) Flesh Consumed, Hydrocephalic, ex-Ripping Corpse, ex-The Beast, ex-Hate Eternal
Scott Hornick - Bass (2006-present) ex-Alas, ex-Faust, ex-Ripping Corpse
John Longstreth - Drums (2006-present) Crator, Origin, Hate Eternal (live), ex-Malicious Intent, ex-Possession, ex-Skinless, ex-Unmerciful, ex-Dying Fetus (live), ex-Exhumed (live), ex-Gorguts, ex-The Red Chord, ex-Angelcorpse
▼ Byli muzycy
Ben Danberger - Bass
Dennis Carroll - Bass (1996-2002) Tick Nonstop, ex-Torture Krypt
Brandon Thomas - Drums (1996-2002) ex-Ripping Corpse, ex-The Dying Light, ex-Burnt by the Sun, ex-The Uglies
Scott Ruth - Vocals (1996-?) ex-The Beast, ex-Ripping Corpse, ex-The Uglies

Dyskografia:
1996 - Demo 1996 [demo]
1999 - Demo 1999 [demo]
1999 - Enter the Dragon
2002 - Intercepting Fist
2006 - Knives of Ice
2011 - The Emergence of Reptilian Altars

Obrazek

www.youtube.com/watch?v=Hq9d8nRah4E

Obrazek

www.youtube.com/watch?v=AsXK8_r8iJQ



strona MA: https://www.metal-archives.com/bands/Dim_Mak/3179
strona FB: https://www.facebook.com/DIMMAK.DEATHMETAL

Tagi:
HUMAN
Tormentor
Posty: 1025
Rejestracja: 3 lata temu

HUMAN 3 tyg. temu

Kiedy trzy piąte oryginalnego zespołu Ripping Corpse ponownie zjednoczyło się, aby wydać „Enter The Dragon” padłem ze szczęścia tym bardziej , że.Dim Mak z pewnością nie porzucił swoich korzeni , niestety nie jest to muza która trafia do mnie tak jak wielki Ripping Corpse , który po prostu uwielbiam raz Ich nowe oblicze kocham raz nienawidzę .
Zdarza się , ze podczas odsłuchu płyt Dim Mak wokal wydaje się zbyt jednostajny , gitary zbyt corowe , solówki zbyt słodkie i po prostu brakuje ognia innym razem tego nie słyszę i wszystko gra . Dziwne , ale niestety tak mam , super muza jak trafi w dzień kiedy robi .

Wróć do „Death Metal”